Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie

30.12.09, 12:04
Ponieważ przyszło mi dziś robić za pirata drogowego jadąc 100km/h po
całkowicie białej A4, miałem okazję poobserwować jadących prawym
pasem z prędkościami ok 80-90km/h. Teoretycznie jechali wolniej, ale
jechali w kolumnach (najczęściej) z odstępami od siebie ok. 5-10m.
Ja jako pirat bałem się utrzymywać mniejszy odstęp niż ok. 100m. I
mam jakoś dziwnie wrażenie, że w razie hamowania poprzednika ja przy
mojej zabójczej prędkości bym spokojnie wyhamował, Ci na prawym
niekoniecznie.
    • mejson.e Rozrywanie kolumny 30.12.09, 12:31
      A wyobraź sobie (albo poobserwuj) kolumny złożone z ciasno jadących samochodów.
      których kierowcy boją się wyprzedzić poprzednika ale jednocześnie jadą zbyt
      blisko niego, by bezpiecznie można było wyprzedzić taką "nielegalną" kolumnę na
      raty.

      I to wszystko na jednojezdniowej, dwukierunkowej drodze, gdzie na okazję do
      wyprzedzenia trzeba czyhać a zamiast wyprzedzenia pojedynczego samochodu trzeba
      wyprzedzać kilkudziesięciometrową kolumnę.

      Każde dzielenie takiej kolumny traktowane jest jak akt piractwa, bo skraca i tak
      niebezpiecznie małą odległość do poprzednika.

      Noga z gazu, panie kierowco...
      • simon921 Re: Rozrywanie kolumny 30.12.09, 12:42
        Często takie zachowania obserwuje. Ja już nawet nie próbuję takich
        wyprzedzać, bo mi się nie chce - zostawiam sobie trochę miejsca z
        przodu, żeby mnie mogli wyprzedzać i się kulam za kolumną. Ale ja
        krajówkami jeżdże krótkie odcinki (bo nie lubię), a potem uciekam w
        boczne drogi, więc sobie mogę na takie coś pozwolić.
        • emes-nju Re: Rozrywanie kolumny 30.12.09, 19:49
          simon921 napisał:

          > Często takie zachowania obserwuje.

          Ja tez :-/

          Coraz czesciej. Kampanie speedofobiczne zaczynaja sprowadzac predkosc ruchu do
          predkosci najwolniejszego w danej chwili uczesnika ruchu - takiego, ktory ma
          niedalko wiec nawet trojki nie wrzuci ;-P

          > Ja już nawet nie próbuję takich wyprzedzać, bo mi się nie chce

          A mi sie chce.

          Bo nie chce... Nie chce spedzac polowy zycia w podrozy za ludzmi, ktorzy rzna w
          zbroje i nie przekraczaja 40 km/h (w dobrych warunkach).

          Ten, kto jezdzi wiecej niz 10 tys. km rocznie i poza miastem wie o co chodzi ;-)
      • starypryka Re: Rozrywanie kolumny 30.12.09, 20:11
        Jako stary pirat ustaliłem sobie zasadę:
        Nie więcej niż pięciu w lecie i trzech w zimie :(

        Najfajniejsze jest to że jak już człowiek porwie się na kolumnę to ruchem
        robaczkowym jelit odstępy miedzy wyprzedzanymi skracają się do centymetrów na
        wysokości piraty by potem wrócić do swojej poprzedniej wielkości.
        • sokolasty Re: Rozrywanie kolumny 30.12.09, 20:47
          Nie określiłem sobie takich limitów, jak można, to jadę. Raz chyba dziesięciu
          wyprzedziłem :)
          • staszek585 Re: Rozrywanie kolumny 31.12.09, 12:29
            Jakieś fobie macie czy co ?
            Simon zaczął od jazdy setką przy "całkowicie białej", a pozostali zeszli na "rznięcie w zbroję" przy 40 ?
            PS:
            Rozsądne to nie jest ani jedno, ani drugie. Ale popisać sobie można !
            A faktycznym problemem są, wg mnie, zbyt małe odstępy między kolejnymi pojazdami. No i chęć wyprzedzania zawsze.Może jakiś kompleks tym leczą, co ?
            Wymyślili na takich kiwanie małym paluszkiem :-)
            • ano.nim Kompleksy 31.12.09, 13:01
              staszek585 napisał:


              > A faktycznym problemem są, wg mnie, zbyt małe odstępy między kolejnymi poja
              > zdami. No i chęć wyprzedzania zawsze.Może jakiś kompleks tym leczą, co ?
              > Wymyślili na takich kiwanie małym paluszkiem :-)

              Jeśli kogoś zawsze wyprzedzają, to nie znaczy, że ci, którzy go wyprzedzają,
              wyprzedzają zawsze...
              • staszek585 Re: Kompleksy 31.12.09, 14:58
                ano.nim napisał:


                > Jeśli kogoś zawsze wyprzedzają, to nie znaczy, że ci, którzy go wyprzedzają,
                > wyprzedzają zawsze...

                Masz rację. Ale czy ma to jakiś związek z tym co napisałem ?








                >
                • djo4 Re: Kompleksy 01.01.10, 16:50
                  przecież na autostradzie można jechać 120 km/h.
                  • tiges_wiz Re: Kompleksy 01.01.10, 18:10
                    masz jakies dowody na poparcie tej smialej i odwaznej tezy?
                  • staszek585 Re: Kompleksy 01.01.10, 20:49
                    djo4 napisał:

                    > przecież na autostradzie można jechać 120 km/h.

                    "Wszystko mogę, ale nie wszystko przynosi korzyść "
                    PS:
                    W Twoim zdaniu jest kilka błędów, mimo że jest też prawdziwe.
                    Ciekawe, nie ?

                    • djo4 Re: Kompleksy 01.01.10, 23:44
                      no ciekawe.
            • ko_menta_tors Re: Rozrywanie kolumny 02.01.10, 10:23
              ...na mnie nie kiwaj "małym paluszkiem". Mie nie interesują żółwie w
              swoich skorupach. Wyznaję zasadę, że każdy jedzie tyle, ile może i
              umie. I tak trzymać. Nie popędzam, nie trąbię.. Niech pozwolą się
              wyprzedzać a nie bedę miał do nich żadnego żalu
            • emes-nju Re: Rozrywanie kolumny 04.01.10, 11:53
              staszek585 napisał:

              > A faktycznym problemem są, wg mnie, zbyt małe odstępy między
              > kolejnymi pojazdami.. No i chęć wyprzedzania zawsze. Może jakiś
              > kompleks tym leczą, co ?

              Ja mam chec wyprzedzania wszystkiego, co jedzie wolniej niz ja. Nie raz to pisalem, ale powtorze dlaczego.

              Ktos, kto jedzie np. 80 km/h na 90-tce robi to z jakiegos powodu. Albo wiecej nie moze, albo nie chce, albo nie umie. Nie ma to znaczenia. Znaczenie ma to, ze jak dogoni kogos jadacego np. 70 km/h, to prawdopodobnie go nie wyprzedzi (bo nie moze, bo mu sie nie chce, bo nie umie...). Potem w duecie dociagna do pedzacego 60-tka Zuka. A potem taki zestaw dogoni PKSa albo tubylca jadacego powoli, bo ma niedaleko.

              O ile na niezbyt dlugiej trasie da sie jechac 70-80 km/h bez wiekszych strat moralnych (choc nie wiem dlaczego mialbym tak jechac jezeli moge bezpiecznie wyprzedzic), o tyle jak juz taki zestawik kilku pojazdow dogna zawalidroge jadaca 40-50 km/h, to nawet prawie swieci kierowcy zaczna wyprzedzac. Tylko ze zamiast spokojnie wyprzedzic po kolei najpierw jadacego 80-tka, potem tego sunacego 70-tka itd., trzeba wyprzedzac kolumne. I wtedy wracamy do problemu zbyt malych odstepow pomiedzy jadacymi w kolumnie...

              Dlatego, jak to Jurek mowi, mam "sraczke wyprzedzaczke". I mam w d... co inni o tym sadza - mozecie uwazac, ze lecze kompleksy. Ja uwazam, ze tak jest bezpieczniej.
        • rapid130 Re: Rozrywanie kolumny 31.12.09, 16:38
          Najfajniejsze jest to, że ktoś kto lekko wymusił na Tobie pierwszeństwo
          przejazdu, wyjeżdżając z bocznej drogi, najpierw rozpędza się
          dostojnie, potem przez 2 kilometry (gdy nie możesz go wyprzedzić)
          jedzie 80 km/h, ale gdy tylko go wyprzedzisz od razu zaczyna lecieć 100
          km/h.

          Jedna z moich najczęstszych myśli za kółkiem brzmi:
          - "A nie można było tak od razu?"
          • mejson.e Rozgrzewka 02.01.10, 20:17
            rapid130 napisał:

            > Najfajniejsze jest to, że ktoś kto lekko wymusił na Tobie pierwszeństwo
            > przejazdu, wyjeżdżając z bocznej drogi, najpierw rozpędza się
            > dostojnie, potem przez 2 kilometry (gdy nie możesz go wyprzedzić)
            > jedzie 80 km/h, ale gdy tylko go wyprzedzisz od razu zaczyna lecieć 100
            > km/h.
            >
            > Jedna z moich najczęstszych myśli za kółkiem brzmi:
            > - "A nie można było tak od razu?"

            Przecież przed każdym większym wysiłkiem trzeba zrobić rozgrzewkę... ;-)
            • emes-nju Re: Rozgrzewka 04.01.10, 11:59
              mejson.e napisał:

              > Przecież przed każdym większym wysiłkiem trzeba zrobić
              > rozgrzewkę... ;-)

              Bardzo trafne! ;-D
      • banking Re: Rozrywanie kolumny 01.01.10, 16:43
        oprócz tego, że jadą za blisko siebie to jeszcze jadącemu przed nim świecą prosto w oczy
        gdyby tak kolumna jechała we właściwych odstępach to ci, którzy chcą wyprzedać-wyprzedzają, ci co chcą jechać wolniej-jadą, ale w komfortowych warunkach a nie "poganiani" światłami za sobą
        no, ale pisać można do woli:)
      • paolo74 To nie "rozrywający" łamie przepisy 01.01.10, 21:49
        Jest jednoznaczny zapis o zakazie jazdy w kolumnie uniemożliwiającej wyprzedzanie, nie jestem pewien czy nie dotyczy to jedynie ciężarówek. W każdym razie palantów, którzy jadą zderzak w zderzak mimo niewielkiego natężenia ruchu najchętniej bym spychał do rowu. Ale już totalnym chamstwem jest jazda defiladą po dwupasmówce, w cywilizowanych krajach np. w Niemczech jadący lewym pasem dostaje w takiej sytuacji mandat i wolałbym, żeby u nas właśnie karali za takie rzeczy, a nie ustawiali pułapki do okradania obywateli, czyli debilne, niczym nie uzasadnione ograniczenie i fotoradar. Zamiast durnego ograniczania prędkości powinno się tak jak w Niemczech wiązać maksymalną prędkość z minimalnym odstępem za jadącym przed nami. Na autostradzie niemieckiej brak ograniczenia prędkości nie jest bezwarunkowy, tylko obwarowany zachowaniem minimum 50 metrów odległości za jadącym przed nami pojazdem, jeśli nie mogę takiej odległości zachować prędkość jest ograniczona.

        A co do wyprzedzania na dwukierunkowych drogach, to super rozwiązanie, łatwe do zastosowania także u nas znaleźli Francuzi. Jak wygląda większość dwukierunkowych dróg w Polsce (tych czerwonych na mapie). Najczęściej są dość szerokie, na tyle, że równie dobrze mogłoby zmieścić się na nich po dwa pasy w każdą stronę rozdzielone podwójną linią ciągłą. Tyle, że u nas mamy pobocze najczęściej bez sensu odgrodzone linią ciągłą, które jest w zasadzie pasem drogi, z którego kierowcy mogą korzystać w ograniczonym do sytuacji awaryjnych kierowcy, natomiast na codzień przdrożne warzywniaki i zieleniaki, no i oczywiście klienci. No i po jednym pasie ruchu w każdą stronę. Jazda przy prawej krawędzi jest tylko w teorii, stara lampucera, lub zgred w kapeluszu jadący 20 letnim Audi 50 km\h przy samej osi jezdni to standard. Zjeżdżanie na pobocze, pomoc prawym kierunkiem przy wyprzedzeniu to wciąż zjawisko rzadkie. Mamy więc trasy śmierci jak choćby Płońsk - Gdańsk, Kraków - Rzeszów, W-wa - Poznań. Co sprawia, że jazda z W-wy do najbliższej zachodniej stolicy - Berlina to wielogodzinna gehenna, nieważne czy jedziemy samochodem, czy pociągiem.

        We Francji powszechnie stosuje się inne rozwiązanie, występujące też w Polsce ale bardzo rzadko i na ogół tylko przy długich i stromych wzniesieniach. Jeśli mamy drogę dwukierunkową, robimy w jedną stronę dwa pasy ruchu, a w przeciwną jeden pas i pobocze. Oba kierunki rozdzielamy podwójną ciągłą i tak przez 5 km. potem zmiana i na odwrót. Korzyści masa. Nie ma ciśnienia na wyprzedzanie skokami wlekących się ciężarówek, czy starych rzęchów, nie dlatego, że jest podwójna ciągła, ale dlatego, że najdalej po 5 kilometrach mamy dwa pasy w jedną stronę i spokojnie wyprzedzimy. W Polsce nierzadko alternatywą dla ryzykownego manewru wyprzedzania jest jazda na ogonie śmierdzącego Kamaza, czy innego gruzawika przez następne 50 km, przez najbliższą godzinę. Gdyby przestrzegać przepisów obowiązujących w Polsce rygorystycznie, tak właśnie należałoby jechać. Bo jeśli rzęch zjedzie nam na pobocze, to wtedy ryzykuje on sam, nawet jeśli pobocze jest oddzielone linią przerywaną. Bo nigdy nie wiadomo, czy za zakrętem nie wjedziemy do przydrożnego warzywniaka ustawionego na poboczu, albo nie władujemy się na rozkraczony pojazd (w końcu pobocze od tego jest). Obserwując symulację ruchu po drogach dwukierunkowych w Polsce i we Francji widać ogromną różnicę w płynności ruchu, w ilości manewrów wyprzedzania, gwałtownych hamowań itd... Wystarczyłoby trochę dobrej woli i pomyślunku i za niewielkie pieniądze można byłoby w Polsce nie tylko ułatwić ludziom życie, zwiększyć przepustowość dróg, ale zmniejszyć także ilość wypadków i to tych najgroźniejszych zderzeń czołowych. Przypuszczam, że liczba wypadków i ofiar śmiertelnych spadłaby znacznie bardziej, niż postawienie kolejnej setki fotoradarów. Ale dobra wola to jest ostatnia rzecz o jaką posądzałbym którykolwiek z polskich rządów conajmniej od 11-12 lat. Tak samo jak nie wierzę w ich troskę o nasze zdrowie i życie. No chyba, że oni będa walczyć, my będziemy płacić, a bandziory w białych kołnierzykach tuczyć się naszymi pieniędzmi.

        • osmanthus Re: To nie "rozrywający" łamie przepisy 02.01.10, 05:19
          > paolo74 napisał:
          > A co do wyprzedzania na dwukierunkowych drogach, to super
          rozwiązanie, łatwe do
          > zastosowania także u nas znaleźli Francuzi

          Nie wiem czy akurat Francuzi sa autorami tego rozwiazania ale jest
          ono stosowane w Australii od 20 lat minimum tam gdzi budowa drogi o
          2 pasmach w kazda strone jest nieekonomiczna lub niemozliwa.
          Zupelnie nie rozumiem dlaczego ten typ rozwiazania ruchu drogowego
          nie jest stosowany w Polsce. Choc jestem przekonana, ze polscy
          kierowcy i tak za wszelka cene usilowaliby pretendowac do nagrody
          Dawrwina wyprzedzajac i tutaj na trzeciego!


    • oixio Na białej drodze 31.12.09, 15:59
      Na białej drodze odstęp od poprzednika winien wynosić w metrach tyle
      ile wskazuje licznik w km/h.
      Czyli 80 km/h = ok. 80 m
      Pokonanie wzniesienia na białej drodze to dobre rozpędzenie pojazdu
      przed górką - drażni mnie brak podstawowej wiedzy na ten temat.
      Pierwszy w kolumnie rozpędza najwięcej - daje szansę pozostałym.
      Bieg dopasowany do wielkości wzniesienia aby nie trzeba było
      wykonywać zmian i pełne obroty silnika.
      Dla niektórych to oczywiste ale ...
    • sapalka1 Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 01.01.10, 12:20
      Ani niedostoswoanie prędkości do panujących warunków drogowych, ani zbyt małe
      odległości między pojazdami nie są bezpieczne.
      Zbyt wolna jazda nie jest dobra (często panuje mylne przeświadczenie: jadę wolno
      więc bezpiecznie = mniejsza koncentracja na sytuacj na drodze). Zbyt szybka
      jazda - wiadomo (+ nie zawsze prowadzący szybko jest dobrym kierowcą)
    • makakson Mistrzowie suchej prostej 01.01.10, 14:13
      Mnie zaś denerwuje, jak Ci wszyscy mistrzowie suchej prostej, którzy latem
      poganiają mnie światłami bo 100-110 km/h na drodze krajowej to dla nich za
      wolno, nagle zimą zwalniają do 50 na godzinę. Ja rozumiem, że nie ma co szaleć,
      ale 50 poza miastem, nawet na białej nawierzchni to też przesada.
      • yavorius Re: Mistrzowie suchej prostej 01.01.10, 18:16
        > Mnie zaś denerwuje, jak Ci wszyscy mistrzowie suchej prostej,
        > którzy latem poganiają mnie światłami bo 100-110 km/h na drodze
        > krajowej to dla nich za
        > wolno, nagle zimą zwalniają do 50 na godzinę.

        Jesteś pewien, że to ci sami? :>
      • kozak-na-koniu Re: Mistrzowie suchej prostej 01.01.10, 19:35
        makakson napisał:

        > Mnie zaś denerwuje, jak Ci wszyscy mistrzowie suchej prostej,
        którzy latem
        > poganiają mnie światłami bo 100-110 km/h na drodze krajowej to dla
        nich za
        > wolno,

        Na drodze wojewódzkiej i gminnej też?:D
    • mynia_pynia Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 01.01.10, 19:13
      Dałam sobie na "luz" z wyprzedzaniem kolumn z 6 miesięcy temu. Jak
      mnie drażniły te wolno jadące samochody, jak mnie wq..., że jak
      wyprzedziłam stado to po 2 min trafiałam na kolejne. Ale mi
      przeszło, bo zaczęłam jeździć tak jak reszta stada.

      Tym samochodem dojeżdżam tylko do pracy i z powrotem w sumie około
      30 km - szału nie ma, więc jakież było moje zdziwienie jak po 6
      miesiącach samochód mi zaczął szwankować, gasnąć przy niskich
      obrotach - pojechałam do mechanika - nagar, i tekst: „za delikatnie
      pani jeździ, będzie się tak robić przy takiej jeździe”, ale się
      wściekłam ... od tygodnia mimo ośnieżonych dróg jak tylko można
      wszystkich wyprzedzam, jeżdżę na niskim biegu samochód ma miłe
      przyspieszenie i jestem zadowolona.
      Jak za kilka dni stopnieje śnieg to przelecę się po A4 z maks.
      prędkością dla mojego dyliżansu, tak 100 km bez celu w jedną i w
      drugą, może katalizator się przeczyści.
      • freepalikot Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 01.01.10, 21:13
        Mynia-Pynia komin sobie przeczyść lepiej, albo weź wycior i
        przeczyść temu mechanikowi otwór wylotowy, jak zostanie
        odpowietrzony nie będzie takich głupot gadał.
    • iszaki Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 02.01.10, 01:47
      Ja bardzo nie lubię takich kolumn, bo samochody są zdecydowanie zbyt blisko.
      Najgorzej jak jeszcze trzeba wachlować biegami w tę i z powrotem, a przed maską
      jest taki typ co "hamulcuje", tzn nadużywa hamulca i co chwilę na sekundę - dwie
      go wciska, zamiast sobie zostawić troszkę większy odstęp od poprzednika i np.
      zdejmować w razie konieczności nogę z gazu. Ale nie - będzie taki co chwilę
      straszaka hamulca włączał, a kilku kolejnych z niepewności za nim. I daje to po
      oczach w ciemności. Jeszcze bardziej nie lubię kierowców, którzy nadużywają
      świateł przeciwmgłowych - świecą, bo albo nie wiedzą ile to 50m widoczności,
      albo świecą, bo mają - ale to już inna kwestia.
    • seashark Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 02.01.10, 08:46
      Najwiekszym niebezpieczenstwem dla czlowieka sa starsi panowie kurczowo trzymajacy sie kierownicy. Obecne ograniczenia to koszmar i zaklamanie:

      1. Niech ktos mi powie czy nie przekracza dopuszczalnych predkosci ?
      2. Czy ktos kto ma do przejechania 400km nie bedzie bardziej niebezpieczny dla innych po wielu godzinach za kierwonica bo "jedzie nie przekraczajac dop. predkosci" ?
      3. Znaki w Polsce !!! - czesto w miejscach gdzie byly roboty drogowe nadal mozna zauwazyc ograniczenie do 30km/h !!!

      Nigdy nie jezdze po alkoholu, ale zwracac uwagi na znaki drogowe tez nie mam zamiaru. Na teraz wszyscy udaja ze przestrzegaja przepisow a tak naprawde wszyscy maja to gdzies.
      • paolo74 Bezpieczeństwo to pretekst grabieży 02.01.10, 10:41
        Większość tych ograniczeń nie ma wiele, albo zupełnie nic wspólnego z zapewnianiem bezpieczeństwa, to tylko sposób do brania ludzi za mordę i okradania. Niech mi ktoś powie co jest bardziej niebezpieczne, jazda 120 po dwupasmówce np. do Wesołej w W-wie, albo przez Radom na wysokości Sellgrosa, ew. w Kielcach po niedawno otwartej obwodnicy na trasie W-wa - Tarnów? We wszystkich trzech wypadkach niezamieszkana okolica, dwupasmówka, żadnych przejść dla pieszych i ograniczenia 50, 60, 70 km.h czy jazda 50 km/h po osiedlowej uliczce gdzie chodzą ludzie, bawią się dzieci.
        Na dwupasmówkach gnoje z radarami stoją często, na ulicy osiedlowej nie widziałem ich nigdy (mam na myśli drogówkę).

    • ko_menta_tors Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 02.01.10, 10:19
      A jak to się Ci udaje? Na Twoim pasie wszyscy jadą 100/godz? Nikt
      Cię nie zamierza wyprzedzić? ani Ty nikogo? Może tu tkwią sekrety
      licznych karamboli na A4? wyjątkowo "szkodowej" autostradzie...

    • xolaptop Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 02.01.10, 11:02
      No dobrze, już wszyscy wiemy, jakim jesteś dobrym kierowcą. Niestety fizykiem
      jesteś słabym, bo wolniej zawsze znaczy bezpieczniej.
      • seashark Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 02.01.10, 11:28
        na szczescie fizycy stanowia mala część naszej populacji...
        • xolaptop Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 02.01.10, 11:36
          Skoro tak generalizujemy, powiedzmy wprost, ludzie noga na gaz, im więcej z was
          pójdzie do piachu, tym większe szanse na lepszą pracę i lepsze pieniądze dla
          pozostałych.
          • staszek585 Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 02.01.10, 12:41
            xolaptop napisał:

            > Skoro tak generalizujemy, powiedzmy wprost, ludzie noga na gaz, im więcej z was
            > pójdzie do piachu, tym większe szanse na lepszą pracę i lepsze pieniądze dla
            > pozostałych.

            Jesteś optymistą czy idiotą ?
            PS:
            Nie wziąłeś pod uwagę drugiej strony: Twoja praca będzie potrzebna tylko wtedy, gdy ktoś to kupi! A im więcej potencjalnych klientów tym większa szansa, że znajdziesz wśród nich kupca :-)
      • kozak-na-koniu Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 02.01.10, 11:34
        xolaptop napisał:

        > No dobrze, już wszyscy wiemy, jakim jesteś dobrym kierowcą.
        Niestety fizykiem
        > jesteś słabym, bo wolniej zawsze znaczy bezpieczniej.

        Nie żebym popierał wyścigową jazdę po drogach publicznych, ale
        wyznawcom "hanniologii stosowanej" (wydziela się energia i te
        rzeczy) zalecałbym jazdę z najbezpieczniejszą z możliwych prędkością
        0 (zero) km/godz.:)))

        articles.smashits.com/articles/automotive/14692/driving-slow-for-no-reason.html
        • xolaptop Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 02.01.10, 11:43
          Ależ jeździjcie sobie wszyscy, jak tylko szybko chcecie. Im więcej z was zginie
          w wypadkach, tym lepiej.
          • kozak-na-koniu Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 02.01.10, 11:52
            A wiesz Ty, dziecko, że nawet smacznie śpiąc uczestniczysz w
            następujących podróżach z kosmicznymi prędkościami?
            - Ruch obrotowy Ziemi,
            - wędrówka Ziemi dookoła Słońca,
            - gonitwa całego Układu słonecznego za przemieszczającym się
            względem innych gwiazd Słońcem,
            - ruch obrotowy naszej galaktyki,
            - ruchy galaktyk względem siebie w naszej metagalaktyce,
            - ucieczka galaktyk i metagalaktyk.
            Skoroś fizyczny, to policz sobie jaka energia w każdej chwili czycha
            tylko na to, by Cię zabić.:P
            Trochę rozsądku i umiaru we wszystkim, proszę ja Was...
            • staszek585 Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 02.01.10, 12:47
              Kozak podał wiele przykładowych ruchów którym jesteśmy poddani.
              Weźmy tylko: " - Ruch obrotowy Ziemi,"
              No to Murzyn na równiku ma 40000 km, Eskimos na biegunie 0 km na dobę do pokonania. Czyli ten pierwszy jedzie 400000 km/24 h czyli 1666,67 km/h, a drugi stoi!
              No to który jest bezpieczniejszy ?
              PS:
              Trochę logiki i wyobraźni życzę :-)
    • miecio1313 Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 05.01.10, 13:35
      >>jechali w kolumnach (najczęściej) z odstępami od siebie ok. 5-10m.

      To da się zauważyć właściwie na każdej drodze w polsce. jadą sobie
      tacy bezpieczni (w ich mniemaniu) jeden za drugim prawie że na
      zderzaku. Pół biedy w lato ale teraz gdy przyszłoby nagle zachamować
      jak nic jeden drugiemu siedzi w bagażniku. Na jesieni byłem
      świadkiem właśnie takiej jazdy, pierwszy nagle zachamował i skręcił
      ten z tyłu musiał tak depnąć w hamulce że aż zapaliły mu sie
      awaryjne, gdyby to była zima wypadek murowany. Jest jeszcze jeden
      aspekt takiej jazdy gdy ktoś chce wyprzedzić musi odrazu wyprzedzać
      parę samochodów a to wydłuża czas i drogę wyprzedzania
      niebezpiecznie. Przy obecnym natężeniu ruchu znależć dostecznie
      długą przerwę na bezpieczny manewr jest bardzo trudno i często
      kierowcy podejmują ryzyko próbując wyprzedzić takich "bezpiecznych"
      Oczywiśćie tym "bezpiecznym" nawet przez myśl nie przejdzie że
      stwarzają zagrożenie nie zostawiając dostatecznie duzego odstępu-
      dla nich to następny pirat, chyba są zbyt ograniczeni
      • kozak-na-koniu Re: Wolno - (nie zawsze) bezpiecznie 07.01.10, 08:14
        miecio1313 napisał:

        > Oczywiśćie tym "bezpiecznym" nawet przez myśl nie przejdzie że
        > stwarzają zagrożenie nie zostawiając dostatecznie duzego odstępu-
        > dla nich to następny pirat, chyba są zbyt ograniczeni

        To są skutki od wielu lat trwającej kampanii, sprowadzającej wszystko do
        wytartego komunału "kierowco zwolnij". Nieważne że nie patrzysz w lusterka, że
        nie widzisz niczego, co znajduje się dalej jak 2 metry przed Twoim nosem lub po
        bokach, kierunkowskazów używasz nonszalancko i bez sensu albo nie używasz ich w
        ogóle, że z uporem maniaka trzymasz się lewego pasa lub osi jezdni, przejeżdżasz
        po odciskach pieszym na przejściach, zatrzymujesz się w różnych, choćby najmniej
        odpowiednich miejscach; nieważne odstępy, sprawne światła i umiejętność
        posługiwania się nimi; nieważna wyobraźnia i umiejętność przewidywania... Możesz
        jeździć z klapkami na oczach, "wczorajszy", kompletnie nie przejmując się
        faktem, że na drodze nie jesteś sam - ważne, byś to robił "zgodnie z
        przepisami", czyli poooooowooooli... Jeśli nie przekroczysz prędkości lub nie
        spowodujesz wypadku, możesz się niczego nie obawiać.:(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja