analny_wybawca
03.01.10, 14:22
Taki mały wniosek po sylwestrowych wyjazdach. Pierwszy raz jechałem z
elektronicznym kierowcą w postaci GPS. Ma to na tyle fajną funkcję, że
pokazuje prędkość ciut dokładniej niż licznik w aucie. Po zrobieniu 1300km po
różnych drogach, od lokalnych do autostrad okazuje się że Polacy (mimo opinii
sranniego i jebudzika) nie są kompletnymi debilami. Rzadko kto przekracza
prędkość więcej niż o 10km/h, lecąc 100km/h na ograniczeniu do 90 jest się
praktycznie jednym z szybszych użytkowników drogi, w miejscowościach ludzie
jeżdżą z prędkościami rzędu 55-60km/h (licznikowe 60-70). Wszystko to
oczywiście poza jakimiś chorymi wyjątkami, ale zawsze trafi się kretyn który
leje na wszystkie przepisy.
Jeszcze jedna sprawa - okazuje się że na autostradzie połowa ruchu w
osobówkach leci 110-120km/h max, ja jadąc 130-135km/h praktycznie non stop
wyprzedzałem, czasem trafił się zawodnik lecący góra 150km/h. Może po prostu
Polacy boją się szybkiej jazdy, nawet zgodnie z przepisami? Nawet na mitycznej
Gierkówce większość jedzie 90km/h, czasem trafi się ktoś kto trzyma przepisową
stówkę, a szybszych niż 120 to ze świecą szukać.