emes-nju
05.01.10, 11:02
Wczoraj wieczorem zostalem jak pies wywalony na mroz w celu wyniesienia smieci
recyclingowalnych do koszy znajdujacych sie jakies pol km od mojego mieszkania
(to tak dla zachety - niz tak nie sklania do segregowania smieci jak
perspektywa dalekiego spaceru z niewygodnymi ciezarami, zamiast ciepniecia
wszystkiego razem do kosza prawie pod oknem).
Po drodze musialem przejsc przez skrzyzowanie. Jak sie do niego zblizylem,
zauwazylem, ze z parkingu za skrzyzowaniem rusza jakas Micra, ktorej
kierownica nie oskrobala szyb ze szronu i lodu (wykroczenie nr 1). Zeby lepiej
widzec, zblizyla sie do szyby, ktora od jej oddechu zaparowala ;-)
Z przeciwnych kierunkow zblizalismy sie do skrzyzowania. Micra nie dawala
kierunku wiec pewnie wlazlem na jezdnie. W tym momencie Micra skrecila bez
kierunku (wykroczenie nr 2) i prawie przejechala mi po nogach (wykroczenie nr
3), bo, jak sadze, jej kierownica nawet mnie nie zauwazyla.
Ogromna ulge przynioslo mi to, ze pani jechala po-wo-lut-ku, a wiec
bezpiecznie :-P