Cierpliwość na długich dystansach

05.01.10, 23:47
To nic strasznego pojechać czasami wolniej niż można, powlec się za jakimś ostrożnym albo leniwym.
Nic strasznego na krótkim dystansie.
A jeśli ma się do przejechania 600 km bez autostrady po drodze?
I jeśli takich za-wolno-przejeżdżanych odcinków będzie kilkadziesiąt?

Wytrzymasz?


Musisz!
    • tymon99 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 02:32
      tak, jak napisałeś: nic strasznego.
      • babaqba Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 02:42
        Zgadzam się. Nie ma problemu. Za to na długich dystansach, po wielu
        godzinach jazdy, pojawia się czasami 'road rage'. Kiedy drugą godzinę
        wlokłem się za TIRem, w gęstym dymie starego diesla, który zwalniał
        poniżej 20 km/h na każdym większym wzniesieniu, to postanowiłem
        wykorzystać najbliższą podwójną ciągłą lub wysepkę do wyprzedzenia
        truciciela (jedyna okazja, wszystkie możliwości wyprzedzania zostału
        zlikwidowane).

        Absolutnie do tego wkurzające jest ciągłe zwalnianie i zmiany tempa w
        kolumnie. Bo co chwila fotoradar i na wszelki wypadek pan w skodzie
        zwalnia poniżej czterdziestki, potem wysepka, przejście, czerwone
        światło w wiosce, rondo. To wszystko na głównej trasie w tym kraju,
        takiej "międzynarodowej". Średnia prędkość podróży 38 km/h. Kiedy
        trzeba przejechać kilkaset kilometrów to ...brak mi słów.

        Kosztem wielu milionów euro wyżebranych od podatnika
        zachodnioeuropejskiego, odcięto Warszawę od tejże zachodniej Europy.
        Kiedy mur w poprzek?

        • emes-nju Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 10:46
          babaqba napisała:

          > Zgadzam się. Nie ma problemu. Za to na długich dystansach, po wielu
          > godzinach jazdy, pojawia się czasami 'road rage'.

          No wlasnie. I nie pomoze "musisz"!

          Kazdy ma swoj "prog bolu" w innym miejscu, ale go ma. Jeden wscieknie sie po
          jednym kopcacym TIRze, a inny po ktorejs kolejnej zawalidrodze napotykanej
          regularnie na dlugiej trasie. Mnie np. nie w.urwiaja zawalidrogi, ktore szybciej
          nie moga - wscieku dostaje jak musze w jakiejs drogowej rynnie kilometrami wlec
          sie za kims, kto moze szybciej, ale mu sie, pieprzonemu egoiscie, nie chce. Bo
          wlasnie przez takich robia sie
          TAKIE
          KORKI.


          Jezeli czlowiek jest wstanie sobie to uswiadomic, to jakos bez wiekszych
          problemow da rade. Najgorzej jest z tymi prawie swietymi kierowcami, ktorzy
          uwazaja, ze nic ich nigdy nie wzruszy. Bo jak ich wzruszy, to siwy dym...

          Tak napawde, to dramatem nie jest to, jak zachowaja sie kierowcy, a to, ze nasi
          DEZorganizatorzy ruchu absolutnie nie biora pod uwage "czynnika ludzkiego" i
          zadowalaja sie powtarzaniem (sorry, Mejson) MUSISZ.
      • edek40 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 08:51
        > tak, jak napisałeś: nic strasznego.

        Oczywiscie. 12 godzin za kierownica to drobiazg nie majacy zadnego wplywu na
        kierowanie autem. Szczegolnie, ze warunki drogowe w Polsce nie pozwalaja na
        dluzsze odcinki dekoncetracji typowej dla drog przystosowanych do pokonywania
        takich odleglosci. Jedziesz sobie dwunasta godzine, wciaz swiezy i wypoczety, bo
        stale utrzymywany "po para". Kazdy da rade.
        • tymon99 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 11:17
          edek40 napisał:

          > 12 godzin za kierownica.

          ale kto robi takie rzeczy? i po co?
          • edek40 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 11:35
            > ale kto robi takie rzeczy? i po co?

            Zartujesz sobie? Czy naprawde tak malo wiesz o naszych realiach drogowo-biznesowych?
          • emes-nju Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 12:02
            tymon99 napisał:

            > edek40 napisał:
            >
            > > 12 godzin za kierownica.
            >
            > ale kto robi takie rzeczy? i po co?

            12 godzin ze srednia przepisowa predkoscia podrozna po Polsce (ok. 50 km/h), to
            jedna "przekatna" naszego pieknego kraju. Jezeli trafi sie na korki (a na dlugim
            dystansie z powodu ciaglych robot drogowych i koniecznosci jazdy przez
            zakorkowane miasta, prawie na pewno sie trafi), to dystans ten bedzie znacznie
            mniejszy.

            Czy chcesz napisac, ze nie wolno po Polsce jezdzic dalej niz np. 350-400 km,
            zeby nie przekroczyc 8-godzinnej dniowki?
            • edek40 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 12:07
              > 12 godzin ze srednia przepisowa predkoscia podrozna po Polsce (ok. 50 km/h), to
              > jedna "przekatna" naszego pieknego kraju.

              Przekotna raczej wskazuje na koniecznosc noclegu. Ale 300 km w te i 300 km we
              wte raczej nie.
            • tymon99 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 13:21
              a jest gdzieś napisane, że trzeba pokonać kraj po przekątnej za jednym zamachem?

              nie wiem, jak czcigodni koledzy, ale jeśli dokądś jadę, to jadę w określonym
              celu, a nie dla samej jazdy. dotarcie na miejsce w charakterze żywego trupa
              (gęba nieogolona, włosy nieumyte, odzież nieświeża, oko przekrwione, sprawność
              umysłu i ciała w ruinie, a tak się wygląda po 12 godzinach za kółkiem) na ogół
              stałoby z moim celem podróży w jaskrawej sprzeczności.
              • emes-nju Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 13:27
                tymon99 napisał:

                > a jest gdzieś napisane, że trzeba pokonać kraj po przekątnej za
                > jednym zamachem?

                A jest gdzies napisane, ze nie mozna?

                > nie wiem, jak czcigodni koledzy, ale jeśli dokądś jadę, to jadę w
                > określonym celu, a nie dla samej jazdy.

                Do cioci na imieniny? Bo gdybys podrozowal np. w celach zwiazanych z zarabianiem
                pieniedzy (jakby to obrzydliwie nie brzmialo :-P ), to raczej nie rozpisywalbys
                500 km w jedna i 500 km w druga na 4 dni robocze, bo to za drogo (prosze o
                wybaczenie, mnie biedakowi) kosztuje :-P
                • tymon99 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 13:45
                  owszem, większość moich podróży ma związek z zarabianiem pieniędzy. tyle że nie
                  zarabiam na jeździe samochodem, a na usłudze wyświadczonej u celu podróży.
                  • emes-nju Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 14:43
                    tymon99 napisał:

                    > owszem, większość moich podróży ma związek z zarabianiem
                    > pieniędzy. tyle że nie zarabiam na jeździe samochodem, a na
                    > usłudze wyświadczonej u celu podróży.

                    I rozumiem, ze Twoi klienci bez mrugniecia okiem do standardowej ceny uslugi doliczaja Twoje noclegi co 350 km?

                    A moze taki jestes wyjatkowy, ze niezalenie od kosmicznych cen nie wykosi Cie konkurencja, ktora nie musi/nie chce nocowac? :-P

                    A moze wiekszosc Twoich podrozy sluzbowych, to krotkie, lokalne wypady i nie pasuja do tematu tego watku...?
                    • tymon99 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 16:36
                      ogólnie większość wszystkich podróży to krótkie, lokalne wypady - takie jak moje
                      cotygodniowe z krakowa do warszawy. ten wątek jest o mniejszości podróży, o tych
                      po przekątnej.
                      a klientów moje dojazdy nie interesują.
                      • emes-nju Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 16:50
                        tymon99 napisał:

                        > a klientów moje dojazdy nie interesują.

                        Masz racje...

                        Jezeli wiec wypadnie Ci dluzsza podroz biznesowa, to masz dwie mozliwosci;

                        1. Jedziesz az upadniesz, zeby nie wydawac kasy na hotel, i zeby u klienta zjawic sie nieco szybciej niz za dwa dni;

                        2. Klientowi mowisz, ze bedziesz za dwa dni, bo musisz nocowac, slyszysz, ze g... go to obchodzi i:
                        a. tracisz klienta, co nijak oczywiscie nie wplynie na Twoja kondycje finasowa;
                        b. przekonujesz jednak klienta, ze za dwa dni bedzie git i pokrywasz koszt noclegu z zarobku, co moze sie skonczyc niezarobieniem albo nawet dolozeniem kasy do interesu, co nijak oczywiscie nie wplynie na Twoja kondycje finasowa;
                        c. patrz punkt pierwszy. (Czyli swiadomy wobor wiekszosci podrozujacych po Polsce REPow i innych kierowcow sluzbowych).
                        • tymon99 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 16:57
                          nie mam w nazwie słowa "pogotowie". zwykle przynajmniej z tygodniowym wyprzedzeniem wiem, co, gdzie i kiedy będę robić.
                          • mejson.e Planowanie 06.01.10, 17:05
                            tymon99 napisał:

                            > nie mam w nazwie słowa "pogotowie". zwykle przynajmniej z tygodniowym wyprzedze
                            > niem wiem, co, gdzie i kiedy będę robić.

                            I to jest najlepszy sposób na presję kilometrogodzin - zaplanować wszystko
                            REALNIE a nie optymistycznie.
                            Bo - jak mówi Prawo Murphy'ego - jak coś może się spieprzyć, to się spieprzy.

                            A tak zakładając realne czasy nie musimy wymyślać wymówek dla spóźnienia albo
                            gnać na złamanie karku (swojego i innych) by dotrzymać nieprzemyślanie
                            obiecanego terminu.
                          • emes-nju Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 17:20
                            tymon99 napisał:

                            > nie mam w nazwie słowa "pogotowie". zwykle przynajmniej z
                            > tygodniowym wyprzedzeniem wiem, co, gdzie i kiedy będę robić.

                            A twoi klienci tez wiedza?

                            Bo ja np. tak mam w pracy, ze wszystko zaplanuje, skoordynuje i... no... np. dzis dostalem materialy do wykonania pracy na piatek. Mialem je dostac w poniedzialek (i juz byloby cienko z czasem), ale sie klientowi omsklo... Acha... Gotowy wyrob bede klientowi dowozil - dosc daleko. Ale z cala pewnoscia bez noclegu, bo sie klientowi omsklo :-P

                            No dobra. Odpuscmy czas. Naprawde tak doskonale zarabiasz na swoich wyjazdach, ze nijak nie rusza Cie pespektywa wydania z wlasniego zysku (bo klient nie ma w planach placic za twoje fanaberie polegajace na tym, ze nie chcesz zbyt duzo czasu spedzic w aucie) kilku stowek na nocleg z wyzywieniem? Np. kilka razy w miesiacu. No, tylko pozazdroscic...
                            • tymon99 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 18:16
                              to nie jest fanaberia. to inwestycja w jakość tego, co robię.
                              • emes-nju Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 18:22
                                Tylko pogratulowac! Stoisz na wyzynach nieosiagalnych dla przecietnego REPa czy kierowcy dostawczaka.

                                Polecam jednak zakup dobrej lornetki, zebys wreszcie mogl ze swych wyzyn zauwazyc jak zyje (i jezdzi) przecietny Polak...
                                • tymon99 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 20:56
                                  repowie to mała, choć rzucająca się w oczy grupka użytkowników dróg.
                                  • emes-nju Re: Cierpliwość na długich dystansach 07.01.10, 11:01
                                    tymon99 napisał:

                                    > repowie to mała, choć rzucająca się w oczy grupka użytkowników
                                    > dróg.

                                    Masz racje. Tak jak i prawdziwi piraci. Malo ich, ale rzucaja sie w oczy i moga narobic rabanu.

                                    Co robi wiec waaadza? Ano zamiast wylapywac piratow, szykanuje ruch tak, ze piratem moze sie stac kazdy (a wtedy ma powod do dalszego szykanowania az do absurdu).

                                    Ja np. ostatnio stalem sie piratem pelna geba. Wyprzedzilem na podwojnej ciaglej... I to nie jeden pojazd, a kolumne. I nic to, ze zrobilem to po jakichs dwoch lilometrach snucia sie. I nic to, ze wyprzedzilem kolumne trzech ciagnacych przyczepy ciagnikow, ktore na lodowisku nie mogly jechac szybciej niz 10 km/h. Pirat! Bo ktos ze "slusznych" pobudek, zeby wyelimonowac piratow ;-P , wymalowal ciagnaca sie na odcinku ok. 3 km podwojna ciagla, ktora to ciagla zrobila ze spokojnego emesa pirata. No, sukces waaadzy nie majacy precedensu! :-P

                                    Ja wiem, ze popelnilem wykroczenie i troche mnie to uwiera. A przecietny prol ma to w d... - waaadza daje mu ciagle sygnaly, ze olewanie przepisow sie oplaca. Nawet jak raz na jakis czas zaplaci sie mandat (za wyprzedzenie ciagnika na podwojnej ciaglej w szczerym polu), to i tak wychodzi sie na swoje. Hotele sa drogie :-P
                                    • wolfgang87 Re: Cierpliwość na długich dystansach 07.01.10, 11:27
                                      A na Automoto byl watek o nagrywaniu video piratów przez praworzadnych Obywateli. Po co nagrywac, skoro ludzie na piśmie sie przyznaja do wykroczeń :)

                                      Pamietam, ze jakis czas temu jechalem nad morze. Zalamany bylem odcinkiem od Trojmiasta do Slupska. Wykonczony po dlugiej podrozy, ale to juz tylko 100 km. Najgorsze 100 km. Wydawalo mi sie, ze tam chyba sama ciagla byla. A jak nie, to wysepka. No moze mi sie tak wydawalo, ale jednak wspominam ten kawalek jako najgorsza masakre :)
                                      • emes-nju Re: Cierpliwość na długich dystansach 07.01.10, 11:37
                                        wolfgang87 napisał:

                                        > No moze mi sie tak wydawalo, ale jednak wspominam ten kawalek jako
                                        > najgorsza masakre :)

                                        No co Ty?!

                                        Przeciez ten odcinek byl wrecz blogoslawienstwem! Po kilkuset kilometrach walki
                                        o zycie mogles wreszcie odpoczac i wreszcie pojechac powolutku i bezpiecznie :-P
                                        Na szczescie juz niebawem cala Polske bedziemy pokonowyc powolutku i bezpiecznie.

                                        Hotelarze juz to zauwazyli i mimo kryzysu oraz klopotow z kredytami wszelkiej
                                        masci zajazdy wyrastaja w takich miejscach, ze nigdy bys sie nie spodziewal. Np.
                                        w ciagu ostatniego roku przy DK 79 (W-wa - Sandomierz) zaobserwowalem dwa nowe.
                                        Na przeciwko siebie. Widocznie wiedza, ze nie bedzie klopotow z klientela -
                                        stoja w polowie juz niedlugo nieprzejezdnego na raz dystansu z Warszawy do
                                        Sandomierza :-P
                                        • wolfgang87 Re: Cierpliwość na długich dystansach 07.01.10, 12:10
                                          No tak, ale to jeszcze były czasy, kiedy we mnie się gotowało, jak napotykałem cokolwiek co jechało choć odrobinę wolniej.
                                          Wyobraz sobie takie 100 km w pelnej gotowosci do wyprzedzenia. Zwarty i gotowy, pelna adrenalina. A tu psikus :) Prawie nie bylo jak wyprzedzac :)

                                          Czyli drogowcy sa w zmowie z hotelarzami. I nafciarzami. Generalnie gospodarka sie chyba kreci i straty spowodowane wolnym przejazdem sa rekompensowane zwiekszonym krwiobiegiem tych galezi gospodarki :)
                                          • emes-nju Re: Cierpliwość na długich dystansach 07.01.10, 12:17
                                            wolfgang87 napisał:

                                            > No tak, ale to jeszcze były czasy, kiedy we mnie się gotowało, jak
                                            > napotykałem cokolwiek co jechało choć odrobinę wolniej.

                                            Ja sobie to wyobrazam, bo zdarza mi sie taka jazda wystarczajaco w.urwiajaco
                                            czesto. Piszac o blogoslawienstwie, kpilem sobie.
                                            • wolfgang87 Re: Cierpliwość na długich dystansach 07.01.10, 12:49
                                              Jasne, że kpiłeś :) Ostatnie 50 km mogę się poturlać, ale "ostatnie 150 km" to już trochę przesada.

                                              Ale też musisz przyznać, że aby się poruszać po polskich drogach i nie dostać padaczki, to trzeba hamować hormony.
                                              Osobiście, jeśli czuję, że mnie krew zalewa, to robię trzy wdechy i jakoś daje radę na paręset metrów :)
              • edek40 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 13:30
                > a jest gdzieś napisane, że trzeba pokonać kraj po przekątnej za jednym zamachem?
                >
                > nie wiem, jak czcigodni koledzy, ale jeśli dokądś jadę, to jadę w określonym
                > celu, a nie dla samej jazdy. dotarcie na miejsce w charakterze żywego trupa
                > (gęba nieogolona, włosy nieumyte, odzież nieświeża, oko przekrwione, sprawność
                > umysłu i ciała w ruinie, a tak się wygląda po 12 godzinach za kółkiem) na ogół
                > stałoby z moim celem podróży w jaskrawej sprzeczności.

                Naprawde uwazasz, ze w Polsce dominuja masochisci, ktorzy np. w sobote wsiadaja
                do auta i jada bez celu 12 godzin?
                • tymon99 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 14:07
                  każdy człowiek jest inny i każdy człowiek ma inne cele podróży. komuś w
                  osiągnięciu jego celów opisany przeze mnie stan psychosomatyczny może nie być
                  przeszkodą, mnie jest.
                  • edek40 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 14:50
                    > każdy człowiek jest inny i każdy człowiek ma inne cele podróży. komuś w
                    > osiągnięciu jego celów opisany przeze mnie stan psychosomatyczny może nie być
                    > przeszkodą, mnie jest.

                    Jak myslisz, jaki jest maksymalny czas, jaki moga spedzic w aucie moje dzieci (9
                    miesiecy, 5 lat i 7,5 roku)? Jak myslisz jaki jest promien "urlopowy" liczony od
                    Warszawy i bez noclegu, co przy takiej ilosci lozek znaczaco podrozy urlop oraz
                    skroci jego efektywny czas trwania. Jak myslisz jaki okres urlopu jest zasadny
                    wobec tego, ze na podroz w bardzo wiele miejsc w Polsce powinienem przeznaczac 4
                    dni.

                    Celowo wzialem przyziemny i racjonalny cel podrozy, abys nie wydziwial. Nie wiem
                    czy wiesz, ale coraz wieksza ilosc rodakow wybiera 2 godziny na lotnisku, 3
                    godziny lotu, zamiast 8 godzin do Zakopanego i to tylko wtedy gdy nie ma korka.
                    Czy wlasnie tak maja postepowac Polacy: rezygnowac z podrozowania po Polsce na
                    korzysc wypoczynku za granica?
                    • emes-nju Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 14:53
                      edek40 napisał:

                      > Czy wlasnie tak maja postepowac Polacy: rezygnowac z podrozowania
                      > po Polsce na korzysc wypoczynku za granica?

                      No co ty piszesz?!

                      Przeciez nie raz na tym forum "udowodniono", ze sprawny transport nijak nie ma sie do rozwoju cywilizacyjnego i zamoznosci Polakow.
                    • tymon99 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 16:44
                      od warszawy to chyba w żaden zakątek polski nie jest aż tak daleko? wątek był o
                      podróżach ekstremalnych, "po przekątnej".
                      • edek40 Re: Cierpliwość na długich dystansach 07.01.10, 10:50
                        > od warszawy to chyba w żaden zakątek polski nie jest aż tak daleko? wątek był o
                        > podróżach ekstremalnych, "po przekątnej".

                        Z Warszawy kazda podroz, w dowolnym kierunku jest ekstremalna. Na przyklad w wypadku jazdy na zachod, czyli do najblizszej autostrady, na dojazd do niej (130 km) musimy przeznaczyc 3 godziny (gdy nie ma wiekszych korkow). Potem juz z gorki. Kolejne 3-4 do Nowego Tomysla i potem kolejne ................> do Swinoujscia. Czy to przekatna? Zumi pisze, ze to okolo 10 godzin jazdy. Nie bierze pod uwage korkow oraz koniecznosci odcedzania i nasaczania tak siebie, jak i pasazerow. Nie bierze rowniez pod uwage tego, ze rozsadny kierowca zatrzyma sie na obiad, co z reguly zajmuje okolo godziny, ale prawdziwym odpoczynkiem nie jest. Mi wychodzi, ze do Swinoujscia musze liczyc sie z 12 godzinna podroza. A to tylko nieca wieksza "polowa" przekatnej.

                        Moje ostatnie dokonania:

                        1. Warszawa-Szklarska Poreba - tylko ponad 10 godzin, bo jechalem od 5 rano w weekend

                        2. Warszawa-Wladyslawowo - tylko 8 godzin, bo jechalem od 6 rano w weekend

                        3. Warszawa-Zakopane - tylko 8 godzin, bo jechalem od 6 rano w weekend.

                        Czy naprawde uwazasz, ze to sa podroze zycia z uwagi na ich ekstremalny charakter? A moze ja jestem z tych pier....l drogowych, co wlaka sie jak ostatnie lamagi? Otoz nie. Przyznaje sie bez bicia, ze ignoruje czesto obszary tak zabudowane, ze zabudowan za bardzo nie widac, widac za to tablice wyjazdowa. Czasem zdarza mi sie jechac powyzej 90 km/h. Mimo to srednia podrozy, od kilku lat malejaca, osiagnela 50 km/h i ani drgnie.
                    • wojtek33 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 20:14
                      edek40 napisał:

                      > Jak myslisz, jaki jest maksymalny czas, jaki moga spedzic w aucie moje dzieci (
                      > 9
                      > miesiecy, 5 lat i 7,5 roku)?

                      Najmłodszemu wypadałoby robić przerwę co 2h żeby mu kręgosłupa nie zamordować,
                      nijak bez noclegu się nie da ;)

                      > czy wiesz, ale coraz wieksza ilosc rodakow wybiera 2 godziny na lotnisku, 3
                      > godziny lotu, zamiast 8 godzin do Zakopanego

                      Dla mnie ekstrawagancją jest właśnie wybór Zakopanego
                      A mój rekord to 11h z Kołobrzegu do Łodzi z krótkim przystankiem w Inowrocławiu.
          • mejson.e Kto tak robi? 06.01.10, 16:17
            tymon99 napisał:

            > edek40 napisał:
            >
            > > 12 godzin za kierownica.
            >
            > ale kto robi takie rzeczy? i po co?

            Mnie się zdarza.
            Ten filmik z CC nakręciłem w połowie mojej podróży z Warszawy do Opola i z
            powrotem. Wyruszyłem z Warszawy ok 3:00, dojechałem do Opola na 8:00, załatwiłem
            tam sprawy, zmieniłem samochód i o 11:00 wyruszyłem z powrotem.

            Nie muszę przekonywać, że z powrotem jechałem sporo dłużej?
            • wojtek33 Re: Kto tak robi? 06.01.10, 20:15
              mejson.e napisał:

              > Wyruszyłem z Warszawy ok 3:00, dojechałem do Opola na 8:00, załatwiłe
              > m
              > tam sprawy, zmieniłem samochód i o 11:00 wyruszyłem z powrotem.

              Trochę jak wymiana konia przez dawnych posłańców ;)
              • mejson.e Zamienił stryjek 07.01.10, 09:50
                wojtek33 napisał:


                > Trochę jak wymiana konia przez dawnych posłańców ;)

                Tak, tylko zamieniłem wygodne mondeo na felicę pickup 60 KM...
            • jbl25 Re: Kto tak robi? 06.01.10, 22:47
              Mejson, czy jednym z samochodów którymi jechałeś nie była przypadkiem Felicja ?

              Poznałem od razu tą droge, faktycznie to jest męczacy fragment, tam zawsze
              żałuje, że nie mam jakiś 200-280 KM pod maską, bo momenty gdzie można
              bezpiecznie wyprzedzić są tak krótkie, że czymś wolniejszym nie zdąży się rozpędzić.
              • mejson.e Re: Kto tak robi? 07.01.10, 09:47
                jbl25 napisał:

                > Mejson, czy jednym z samochodów którymi jechałeś nie była przypadkiem Felicja ?

                Owszem i to w wersji "wyścigowej" - zamknięty pickup z ładunkiem i z 60 konnym
                silnikiem 1.9 SDI

                > Poznałem od razu tą droge, faktycznie to jest męczacy fragment, tam zawsze
                > żałuje, że nie mam jakiś 200-280 KM pod maską, bo momenty gdzie można
                > bezpiecznie wyprzedzić są tak krótkie, że czymś wolniejszym nie zdąży się rozpę
                > dzić.

                Mnie musiało wystarczyć 60 KM...
                • jbl25 Re: Kto tak robi? 07.01.10, 12:39
                  No też musi, ale jak ten sam fragment zrobiłem Volvo s80 186 KM to się nie
                  szczypałem :) Jestem zwolennikiem zasady, że moc w aucie to element
                  bezpieczeństwa, pod warunkiem, ze IQ kierowcy jest na rozsądnym poziomie.
    • marecki-34 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 10:27
      Jeśli bym miał 50 km do przejechania to bym odpuścił, jeśli 600 km to bym
      wyprzedził.
      • edek40 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 10:32
        > Jeśli bym miał 50 km do przejechania to bym odpuścił, jeśli 600 km to bym
        > wyprzedził.

        I dlatego w wiekszosci cywilizowanych krajow malo kto jezdzi 600 km po szosie
        lokalnej. Do tego wybudowano inne drogi, a na dojezdzie, nawet niech ma 100 km,
        rzeczywisce da rady wytrzymac kazdy.
        • wolfgang87 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 10:49
          Taaaa, nawet Hitler juz wiedzial, ze trzeba budowac drogi do szybkiego przemieszczania sie po calym kraju. A ile wtedy automobili bylo?

          Ale swoja droga w tym filmie to wybitnie kroluje napiecie. Takie 2 km potrafia dobic ;) 50 kmph, 50 kmph, wysepka, ciagla, wysepka, skrzyzowanie, rondo, 50 kmph, remont, teren zabudowany i tak w koło Macieju. Jednak wschod Polski to ma troche mniej zabudowane drogi, co by nie mowic :)
          • emes-nju Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 10:58
            wolfgang87 napisał:

            > Jednak wschod Polski to ma troche mniej zabudowane drogi, co by nie
            > mowic :)

            I dlatego, zeby sie wykazac, zdarzaja sie tam np. obarierowane przejscia dla pieszych z lasu na pole (zero zabudowy w zasiegu wzroku), z obowiazkowymi ograniczeniami predkosci obowiazujacymi nie tylko przed przejsciem (co, gdyby przejscie sluzylo czemus wiecej niz ulawienie migracji nierogacizny, mialoby znamiona sensu), ale i kilkaset m za nim.
            • wolfgang87 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 11:07
              Ano ano, ale raczej kazdy woli szykany co 10 km niz co 2 km :)
        • marecki-34 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 11:45
          edek40 napisał:
          I dlatego w wiekszosci cywilizowanych krajow malo kto jezdzi 600 km po szosie
          > lokalnej. Do tego wybudowano inne drogi, a na dojezdzie, nawet niech ma 100 km,
          > rzeczywisce da rady wytrzymac kazdy.

          My to wiemy tylko niektórzy usiłują nam wmówić, że mamy dobrej jakości, łatwe i
          nieobciążone drogi :-D
    • starypryka Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 10:39
      > A jeśli ma się do przejechania 600 km bez autostrady po drodze?
      > I jeśli takich za-wolno-przejeżdżanych odcinków będzie kilkadziesiąt?

      Ja mam coś takiego że na początku, w połowie i trochę za połową wyprzedzam
      wszystko oczywiście z rozwagą ;) Czym bliżej do celu tym rzadziej a na finałowym
      odcinku praktycznie sobie odpuszczam.
      Ale jazda za maruderem jest do przeżycia. Gorzej jak po nierównej walce uda mi
      się wyprzedzić sznur ciężarówek czy innych zawalidróg i już wydaje się że będzie
      pełen luz a z tyłu słychać: Siku mi się chce... Nie pozostaje nic innego
      jak wziąć głęboki oddech i zatrzymać się na pół godzinki ;)
      • edek40 Re: Cierpliwość na długich dystansach 06.01.10, 11:13
        > wszystko oczywiście z rozwagą ;) Czym bliżej do celu tym rzadziej a na finałowym
        > odcinku praktycznie sobie odpuszczam.

        Moja krew!!! Mow mi wuju!!!

        > Ale jazda za maruderem jest do przeżycia. Gorzej jak po nierównej walce uda mi
        > się wyprzedzić sznur ciężarówek czy innych zawalidróg i już wydaje się że będzie
        > pełen luz a z tyłu słychać: Siku mi się chce... Nie pozostaje nic innego
        > jak wziąć głęboki oddech i zatrzymać się na pół godzinki ;)

        Ja mam dwojke takich, co juz potrafia mowic i kontrolowac. One potrafia
        wyhamowac mnie nawet cztery razy na krotkim odcinku, bo do glowy im jeszcze nie
        przychodzi, ze siku i kupe mozna zrobic za jednym razem i to wtedy, gdy siostra.
        Aby wiec nie zamordowac dzieci, na pierwsza wzmianke o potrzebie robie postoj i
        przymusowe wyciskanie na zapas. Z reguly wystarcza 30-40 minut... Trzeci gad
        jest jeszcze pieluchowy. Moze wyrosnie z nich, zanim osiwieje.
        --
        Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
    • rapid130 Re: Cierpliwość na długich dystansach 07.01.10, 00:26
      Beethoven podpowiada dobrego uspokajacza na takie okazje -> Program
      II Polskiego Radia. Na mnie działa. :P
      • emes-nju Re: Cierpliwość na długich dystansach 07.01.10, 11:08
        A mi czasem pomaga Rammstein :-D
        • rapid130 Re: Cierpliwość na długich dystansach 07.01.10, 12:42
          W takim razie wybieram Krafwerk. :PPPP

          Wyobrażam sobie chmarę takich samych zombie, jak w "Die roboter"
          siedzących za kierownicą.
          • rapid130 Re: Cierpliwość na długich dystansach 07.01.10, 12:43
            "Kraftwerk", ofkorse.
      • wolfgang87 Re: Cierpliwość na długich dystansach 07.01.10, 12:50
        Patrząc na MejsonTV to chyba rzeczywiscie klasyczna muzyka lagodzi obyczaje :)
Pełna wersja