Zastawianie

22.01.10, 15:16
Witajcie,

Co robić w sytuacji gdy ktoś zastawi mnie na parkingu, bo "przyszedł tylko na
szybkie zakupy"? Policja, straż miejska? Kto się tym zainteresuje? Wypiszą
mandat, ile? Odholują? Jak ze skutecznością na parkingach przy marketach?
    • emes-nju Re: Zastawianie 22.01.10, 15:25
      Policja i sm lapia za predkosc. Jeszcze nigdy nie zdarzylo mi sie, zeby ktokolwiek nawet zechcial przyjac zgloszenie o tym, ze ktos mnie zastawil. (Dlatego nawet jak jest miejsce, nie staje blisko wejscia - wole sie przespacerowac niz czekac).

      W taki mroz mozna zrobic zastawiaczowi kawal. Wziac kartke, napisac na niej co sie o chamidle mysli, zmoczyc i przykleic do szyby. Lapie natychmiast. Sprawdzone ;-)
      • pablo_dza Re: Zastawianie 22.01.10, 17:15
        zawsze sie nad tym zastanawiałem - i zadzwoniłbym na policję/SM, ale jak widze
        to nie odnosi skutku, a motyw z karteczką - mistrzowski!
      • miecio1313 Re: Zastawianie 26.01.10, 10:23
        >Wziac kartke, napisac na niej co sie o chamidle mysli, zmoczyc i
        przykleic do szyby. Lapie natychmiast. Sprawdzone ;-)

        Po co się jeszcze męczyć pisaniem, zużywać cenny tusz, z pusta też
        się pomęczy. Najlepszy chyba format A3
    • wojtek33 Re: Zastawianie 22.01.10, 18:57
      dipolzg napisał:

      > Witajcie,
      >
      > Co robić w sytuacji gdy ktoś zastawi mnie na parkingu,

      przepchnąć
    • bimota Re: Zastawianie 23.01.10, 00:15
      Skoro na chwile to chyba mozesz poczekac az wroci...
      • tomek854 Re: Zastawianie 23.01.10, 03:42
        Oczywiście. Bo ja przecież nigdzie się nie śpieszę...

        Użerałem się z takimi debilami przez lata. Otwieram wyjazd do garażu, wsiadam do
        auta, wrzucam wsteczny ruszam a tu mi debil parkuje. Wysiadam do niego i proszę
        żeby się odsunął, a "on tylko na chwilę" i znika na 15 minut.

        Świetnie działa informacja na chusteczce higienicznej umocowana na przedniej
        szybie za pomocą butaprenu! ;-)
        • sokolasty Re: Zastawianie 23.01.10, 09:58
          Ja mam z tylu hak, także odholować zawsze mogę.
        • bimota Re: Zastawianie 23.01.10, 13:10
          To juz kwestia interpretacji slowa "Chwila"..

          Czesto wystarczy trabnac, i wlasciciel w ciagu 2 minut przestawia auto.
          • tomek854 Re: Zastawianie 23.01.10, 14:56
            Wiesz, ale mnie nie obchodzi jak on intepretuje słowo chwila.

            NIe wolno parkować w sposób utrudniający dostęp do innego prawidłowo
            zaparkowanego pojazdu i już.

            A jeżeli ja trąbnę, on się za dwie minuty pojawi, a ja jestem w gardłowej
            sytuacji i potem się minutę spóźnię na samolot do australii? To co wtedy?

            NIe wolno i już. Blokowanie innych z powodu własnego lenistwa to chamstwo.

            Mogę zrozumieć jeszcze np. ciężarówkę czy kogoś innego kto przywiózł ciężki
            ładunek, bo nie będzie go przecież nosił 300 metrów, ale takie parkowanie "bo mi
            się śpieszy za bardzo, żeby zaparkować za rogiem" to jest chamstwo.
            • bimota Re: Zastawianie 23.01.10, 20:31
              To tez pojecie wzgledne. Dla mnie chamstwem jest "znakowanie" komus auta.
              • wolfgang87 Re: Zastawianie 23.01.10, 21:41
                Zależy jakie znakowanie.

                U nas pod firmą ochroniarze wlepiają kartki A4 "tu się nie parkuje". Nie wnikam jakim klejem. Niezły ostracyzm.

                Ale jest takie miejsce na dużym ciągu pieszych, gdzie czasem ktoś zaparkuje. I raz taki delikwent miał połamane wszystkie wycieraczki.

                Chamstwo, prawda?

                Osobiście miałem uczucia podobne do tych jakby "teściowa leciała w przepaść moim jaguarem". Po prostu durak duraka spotkał.

                Ale mozna zrozumiec lincz. Wynika on z bezsilnosci. Na SM nie ma co dzwonic :/ A sa w okolicy bardoz czesto, ale tak na wezwanie nie przyjezdzaja. Po 2 telefonach dalem sobie siana.
              • tomek854 Re: Zastawianie 25.01.10, 02:54
                To jest chamstwo, jeśli to się robi tak, o.

                Natomiast jeżeli odpowiada się tym na czyjeś chamstwo to jest to samoobrona.
                Uprzejme zwracanie uwagi na chamów nie działa. Ale jak cham spędzi godzinę na
                zdrapywaniu syfu z szyby to może pomyśli.

                W UK moją metodę stosują służby parkingowe.
    • a_weasley Re: Zastawianie 23.01.10, 13:34
      Ja wymanewrowuję nie przejmując się tym, że mój metalowy zderzak zetknie się z
      jego plastikami czy szkiełkami.
      • prasco Re: Zastawianie 23.01.10, 16:18
        tak czy inaczej wyjadę...a martwić się będzie zastawiający.
        • rekrut1 Re: Zastawianie 24.01.10, 11:27
          Radzenia sobie z zestawiaczami to kwestia gustu(czasem kultury
          osobistej jednych i drugich)mnie natomiast zastanawia temat SM.
          Po co ta formacja istnieje skoro zawsze gdy jest potrzebna to jej
          nie ma?
          Zastawiony wjazd na posesję, nie odśnieżony chodnik, wyrzucanie
          śniegu ze swojego podjazdu na środek ulicy. To tylko kilka
          przykładów na czasie którymi powinna zajmować się SM a tego nie robi
          (jak widać w całej Polsce). To właściwie po cholerę oni istnieją i
          za co my im płacimy?
          Pozdr.
          Pazdzioch
          • kapitan_statku Re: Zastawianie 25.01.10, 10:35
            Formacja ta zajeta jest przeważnie sprawdzaniem, czy pozostawione
            przez ciebie auto zostało w miejscu upoważnionym za opłątą lub krążą
            w okolicach, gdzie jest wiećej aut parkujacych niż miejsc
            parkingowych. We Wrocławiu przykałdowo jest to rejon Politechniki
    • obywatelxxx_pl Re: Zastawianie 25.01.10, 10:34
      Mnie kiedyś zastawiła babka rano na parkingu przed domem. Czekałem na nią 40
      minut. Wezwałem straż miejską, niestety nie zdążyła... Ale nie darowałem
      kobiecie bo przez nią spóźniłem się na ważne spotkanie i istnieje coś takiego
      jak oskarżyciel publiczny w SM. Zrobiłem fotki jej auta, wydrukowałem i
      zaniosłem. Dostałem list, że została ukarana mandatem. Nienawidzę edukować
      innych, ale nienawidzę też chamstwa.
      • ewosia Re: Zastawianie 26.01.10, 06:22
        W sobotę obok mojego samochodu stał samochód mojego brata -
        spieszyliśmy się na lotnisko. dokładnie za nami, na długości 2
        samochodów pańcio zaparkował Suzuki.
        Po 20 minutach trąbienia przez brata i mojego dzwonienia domofonem
        po ludziach pojawił się właściciel - był zdziwiony, że o coś nam
        chodzi, bo przecież nic się nie stało. Nie przeprosił, bo po co.
        ____
        właśnie wiem, czego chcę w życiu. ale wszystko jest k....
        nieosiągalne...
    • qqbek Na chama nie ma rady:( 26.01.10, 10:10
      Mnie kiedyś przyparkował jeden ćwok na parkingu osiedlowym.
      Rejestracja spoza miasta (parking wyłącznie dla mieszkańców osiedla, dwa zakazy
      ruchu, zakaz parkowania, blokada [często niezamknięta, bo komu by się chciało],
      tabliczka informująca, że teren prywatny i "goście" będą odholowywani), mnie się
      spieszy jak cholera (mam na lotnisko w Wawie krewnych podrzucić), minuty płyną.
      Kilka razy klakson- nic.
      112... już po 5 minutach oczekiwania zgłasza się Komeda Miejska.
      "Tak wysyłamy Straż Miejską, będą za chwilę dosłownie, ale nie wiemy, czy coś
      będą w stanie poradzić".
      15 minut nerwów, kilka razy po klaksonie, nic.
      Pojawia się straż miejska, widząc tablicę "teren prywatny" rozkładają ręce- nic
      nie możemy zrobić. Tłumaczę, że na samolot, że pilnie, że on na pewno nie jest
      mieszkańcem.
      "Tutaj władze ma administracja osiedla, nie my, bez jej zgody nie możemy pojazdu
      nawet dotknąć"
      Tłumaczę, że jestem członkiem spółdzielni, że mam prawo tutaj parkować, a pan,
      który mnie zastawił nie, co wyraźnie wyrażają znaki pionowe postawione przez
      administrację, więc nie trzeba zgody prezesa spółdzielni, żeby pacana odholować,
      lub chociaż przesunąć tak, bym mógł wyjechać.
      Ucinają sobie pogawędkę przez radio z kimś z komendy, po czym stwierdzają, że
      oni jednak nie zaryzykują.
      Mija kolejny kwadrans.
      Do czerwonego Peugeota spokojnym krokiem zbliża się pan w wieku lat
      czterdziestu-kilku. Idzie nie od strony osiedla, tylko od przeciwnej. Zaczyna
      wybrzydzać, że co za dureń ze mnie i pieniacz, on tu tylko na chwilkę, na mszy w
      kościele był (kościół jakieś 500m od rzeczonego parkingu) i w związku z tym ma
      mnie, moje miejsce parkingowe i prawo do jego opuszczenia w dupie.
      Panowie ze Straży Miejskiej pouczają go (gdyby nie teren prywatny, byłby mandat).
      Z parkingu odjeżdża Straż Miejska, czerwony Peugeot z rybką na tylnej klapie i w
      końcu, po niemalże godzinie, ja.
      Jest 19:00, odprawa bagażowa zaczyna się o 21:00, odlot o 21:45.
      Mam niecałe 170km na Okęcie (wliczając przejazd przez Warszawę od strony Pragi)
      i nerwy w strzępach. Całe szczęście po obwodnicy Garwolina nie jeździł tego
      wieczoru Passat z wideorejestratorem, nie było też srebrnej Vectry z Puław po
      drodze.
      W przeciwnym wypadku pan z Peugeota koncertowo spieprzył by mojej dalszej
      rodzince długo wyczekiwany wyjazd na wakacje.
      • rekrut1 Re: Na chama nie ma rady:( 26.01.10, 10:23
        Nie dziw się, żyjemy w kraju gdzie zarówno pojęcie bezpieczeństwo,
        moralność i odpowiedzialność ma wiele znaczeń.
        "Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia".
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • qqbek Re: Na chama nie ma rady:( 26.01.10, 10:32
          rekrut1 napisał:

          > Nie dziw się, żyjemy w kraju gdzie zarówno pojęcie bezpieczeństwo,
          > moralność i odpowiedzialność ma wiele znaczeń.
          > "Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia".
          > Pozdr.
          > Pazdzioch

          Ta, tylko ja wprost kocham ostro naginać przepisy na drodze :(
          Godzina mniej na dojechanie na 170km trasie nie pozostawiła mi zaś wiele do wyboru.
          Z komfortowych trzech godzin, na trasę którą znam bardzo dobrze, zostały mi
          dwie, podczas których musiałem wyrobić średnią 90km/h mając do dyspozycji gęsto
          upstrzoną terenami zabudowanymi (i aż po granicę woj.lubelskiego fotoradarami)
          drogę krajową z 11-kilometrowym odcinkiem ekspresówki jako jedynym nadającym się
          do ostrzejszego podgonienia.
          A ja naprawdę od lat mandatu już nie dostałem i jakoś mi się do niego nie
          spieszy. Jadę zawsze koło 60-65 w zabudowanym, 100-110 poza... jak wszyscy. Gdy
          muszę z siebie robić "idiotę w BMW" wyprzedzającego na każdym nadającym się do
          tego odcinku, to jestem bardzo niepocieszony.
          Gdy widzę przygłupa lekce sobie ważącego innych, zastawiającego na cudzym
          parkingu auta dla swojej własnej, lichej korzyści i śmiejącego mi się w twarz po
          tym, jak SM mu mówi, że nawet mandatu mu nie wlepią, to mnie po prostu ku...ca
          bierze.
      • bimota Re: Na chama nie ma rady:( 26.01.10, 11:38
        > Pojawia się straż miejska, widząc tablicę "teren prywatny"

        Tak to jest jak sie za duzo tabliczek wiesza... Ciekawe czy mozna by goscia
        pozwac o "naruszenie miru domowego"... :_)
    • rapid130 Re: Zastawianie 26.01.10, 17:45
      Zastawianie jest klasycznym przykładem chamowa, zgodnym ze
      zdankiem: "Jam jest najważniejszy, a po mnie choćby potop".

      W ekstremum postraszyłbym chama/chamówę prawnikiem, choćby
      wymyślając historyjkę o rzekomym spotkaniu z super ważnym
      kontrahentem i wielkimi stratami przezeń spowodowanymi.

      Zrobić to na chłodno. Bez pieklenia się na miejscu, żeby wrażenie
      było głębsze. Może nawet liścik polecony wysłać z jakimiś
      paragrafikami? Co by przyprawić chama/chamówę o kilkudniową
      nerwowość... :P
      • nazimno I pomyslec, ze wystarczyloby, 26.01.10, 18:23
        mowiac kolkwialnie, dac po tzw. pysku zastawiaczowi.

        Niestety cywilizacja wymaga od czlowieka zachowan regulowanych
        tzw. normami wspolzycia spolecznego, ktore w tym kontekscie,
        obracaja sie zdecydowanie przeciwko osobie poszkodowanej.

        I gdzie tu logika?





        • rekrut1 Re: I pomyslec, ze wystarczyloby, 26.01.10, 20:24
          Nie wiem czy Wiesz nazimno ale dac po tzw. pysku zastawiaczowi.

          to są groźby karalne.:) :D
          Pozdr.
          • mejson.e Re: I pomyslec, ze wystarczyloby, 26.01.10, 20:30
            rekrut1 napisał:

            > Nie wiem czy Wiesz nazimno ale dac po tzw. pysku zastawiaczowi.
            >

            > to są groźby karalne.:) :D

            W przeciwieństwie do gróźb zaproponowanych przez rapida...
            Takich tworzonych na chłodno a wręcz "na zimno" ;-)
          • nazimno Ooooo niee, to nie byla zadna grozba! 27.01.10, 10:44
            Bylo to tylko sarkastyczne podsumowanie tzw. sprawiedliwosci prawa.

            Co do "dania po pysku" zastawiaczowi, to uwazam, ze sama taka akcja
            ma konkretne podstawy. Natomiast to, jak to jest interpretowane
            przez slepe i gluche prawo, to zupelnie inna historia.

            Uwazam, ze rozsadny sad uniewinnic powinien "dawce po pysku", poniewaz
            w warunkach zimowych mozna przyjac, ze dawca dzialal w afekcie.

            Zreszta, gdyby wysoki sad byl przypadkiem kobieta, to potraktowalby
            danie po pysku jako wlasciwa reakcje.


        • qqbek Re: I pomyslec, ze wystarczyloby, 27.01.10, 00:20
          nazimno napisał:

          > mowiac kolkwialnie, dac po tzw. pysku zastawiaczowi.

          A po co znowuż naruszać buraczaną nietykalność cielesną. Bóg, mi agnostykowi,
          świadkiem, że gdyby nie durny pomysł z zawołaniem władzy, to po 30 minutach
          nerwów związanych z odjazdem na lotnisko opóźnionym przez kretyna, gotów byłem
          postawić tą Peżocinę na dachu własnoręcznie lub z pomocą "osoby trzeciej". Byle
          tylko w końcu wyjechać.

          > Niestety cywilizacja wymaga od czlowieka zachowan regulowanych
          > tzw. normami wspolzycia spolecznego, ktore w tym kontekscie,
          > obracaja sie zdecydowanie przeciwko osobie poszkodowanej.

          Zdecydowanie odmawiam stosowania norm współżycia społecznego wobec pasożytów.
          Jedynie wymagana zawodem niekaralność wymaga na mnie powstrzymanie się od czynów
          zabronionych w stosunku do takich przygłupów (w przypadkach ekstremalnych, gdy
          puszcza mi już typowe dla mnie "luzactwo").
          > I gdzie tu logika?
          >
          >
          >
          >
          >
          • rekrut1 Re: I pomyslec, ze wystarczyloby, 27.01.10, 10:20
            Od zawsze zastanawiam się dlaczego (państwo,miasto)ciągle
            poszukujące pieniędzy(głównie w naszych kieszeniach)nie wpadło na
            pomysł zakupienia dla SM holownika. Ilość bezmyślnie zaparkowanych
            samochodów jest tak wielka że w/wspomniany zakup zwróciłby się w
            ciągu miesiąca(koszt wynajęcia parkingu również).
            Nie jestem złośliwy(przynajmniej tak sądzę), nie życzę bliźniemu źle
            ale opisane przez Was sytuacje oraz to co widać na naszych ulicach
            budzi we mnie uczucia których się wstydzę.
            A działalność "holownicza" w dużej mierze rozwiązała by ten problem.
            Na tyłach Hali Marymonckiej jest uliczka ciągle zastawiona źle
            zaparkowanymi samochodami, SM postawiła tam znak informujący o
            możliwości odholowania zawalidrogi. Nic się nie zmieniło do czasu
            gdy rzeczywiście odholowano kilka pojazdów. Przez tydzień było
            cudowne "olśnienie". Wszystkie zawalidrogi zniknęły. Niestety po
            jakimś czasie problem zaczął powoli wracać a widząc że SM zaniechała
            dalszego wywożenia aut wszystko wróciło do normy.
            Co o tym myślicie?
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • qqbek Re: I pomyslec, ze wystarczyloby, 27.01.10, 10:25
              rekrut1 napisał:

              > Co o tym myślicie?
              > Pozdr.
              > Pazdzioch

              Jest jeden problem. W opisanym przeze mnie wypadku był to teren spółdzielni.
              Spółdzielnia postawiła znak ostrzegający o odholowywaniu pojazdów, ale nigdy
              żadnego nie odholowała. Były chęci (mój znajomy, właściciel lawety, warsztatu i
              strzeżonego parkingu napalił się na "świadczenie usług"... odesłali go z
              kwitkiem, pomimo tego, że proponował podzielenie się ze spółdzielnią przychodami
              z takiej działalności), ale na chęciach się skończyło.
              Jak sam sobie nie pomożesz, to nikt Tobie nie pomoże w tym kraju. Niestety.
    • tomek854 Re: Zastawianie 27.01.10, 15:17
      A mnie najabardziej wpieniają tacy, co przychodzą i mają pretensje:
      "Ale o co chodzi, przecież mam awaryjne" ;)
Pełna wersja