gdy nie ma czym zapłacić po tankowaniu

06.02.10, 22:12
Ostatnio znajoma tankowała paliwo na stacji i przeleciała o złotówkę czy dwa
resztki, które miała na karcie. Miała na szczęście parę groszy gotówki i
rozbili jej to na 2 płatności - kartą (trochę mniej) i gotówką.

A co w przypadku, gdy się np zapomni portfela? Są na takie sytuacje
przewidziane jakieś sposoby, czy automatycznie staję się złodziejem?
    • tiges_wiz Re: gdy nie ma czym zapłacić po tankowaniu 06.02.10, 22:40
      mi sie zdarzylo karte zostawic w domu.
      nic sie nie stalo. zostawilem swoje dane i dowod i zaplacilem pozniej.
      • sokolasty Re: gdy nie ma czym zapłacić po tankowaniu 07.02.10, 09:21
        Mi chyba dwa razy zdarzyło się nie mieć kasy. Raz zostawiłem telefon (w życiu
        dowodu bym nie dał) i wróciłem z kasą po kwadransie, a drugim razem zapłaciłem
        służbową kartą.
        • sokolasty Re: gdy nie ma czym zapłacić po tankowaniu 07.02.10, 09:23
          A, jak zostawiłem telefon, to widocznie panie z obsługi miały już standard na
          takie sytuacje, bo od razu zaproponowały wzmiankowane rozwiązanie, nie naradzały
          się, nie dumały "co by tu zrobić", nie dzwoniły po kierownikach itp.
        • dipolzg Re: gdy nie ma czym zapłacić po tankowaniu 07.02.10, 12:30
          sokolasty napisał:

          >w życiu dowodu bym nie dał

          A dlaczego dowodu nie?
          • sokolasty Re: gdy nie ma czym zapłacić po tankowaniu 08.02.10, 08:12
            Obawiam się, że ktoś mógłby skopiować dowód, a potem na moje dane wziąć plazmę na raty. Wiem, ze docelowo nie musiałbym tychże rat spłacać, ale trochę bym się musiał nabujać z policją i prokuraturą.
    • tymon99 Re: gdy nie ma czym zapłacić po tankowaniu 06.02.10, 23:26
      zdarzyło się kiedyś, że karta mi nie zadziałała, a gotówki nie miałem. napisałem
      oświadczenie na odpowiednim formularzu, że zapłacę w ciągu 24 godzin i
      pojechałem po pieniądze.
      • wolfgang87 Re: gdy nie ma czym zapłacić po tankowaniu 06.02.10, 23:36
        Mnie sie takie cos nie zdarzylo, ale jestem ciekaw, czy na stacjach na trasie tez tak spokojnie sie to odbywa?
        • tymon99 Re: gdy nie ma czym zapłacić po tankowaniu 07.02.10, 15:01
          chyba nie rozumiem, o co pytasz..
          • wolfgang87 Re: gdy nie ma czym zapłacić po tankowaniu 07.02.10, 17:40
            Chyba juz odpowiedz jest w tym watku, ale generalnie chodzilo mi, ze o ile w miescie nie ma problemu, o tyle na trasie, na ktora pewnie nie wrocimy wczesniej niz za miesiac - klopot. Ale jak widac, nie jest zle :)
            • tymon99 Re: gdy nie ma czym zapłacić po tankowaniu 07.02.10, 20:06
              ogólnie rzecz biorąc, musimy wrócić i uregulować należność. przypadek z sosnowca
              (swoją drogą: kto chciałby tam się zatrzymać?) jest o tyle nietypowy, że tam
              problem leżał ewidentnie po stronie stacji.
    • edek40 Re: gdy nie ma czym zapłacić po tankowaniu 07.02.10, 13:34
      Moja polowica zatankowala niegdys na BP bodaj w Sosnowcu. Idzie placic, a tu okazuje sie, ze od dwoch tygodni maja zerwana linie telefoniczna i nie autoryzuja kart. Gotowki brak. Ale baba jest baba. Zrobila (i slusznie) awanture, ze na totemie wciaz figuruja akceptowane karty i nie ma absolutnie zadnej informacji o awarii terminala. Kasjerka proponowala zjazd z szosy w kierunku najblizszego bankomatu (najpierw w prawo, potem dwa razy w lewo i raz w skos, zawrocic, zaparkowac, przejsc dwie przecznice, cofnac sie o 10 km do wjazdu na dwujezdniowke - to proste, gora 30 minut...). Tiaaaaaaa. O 23.00 w nieznanym miescie... Samotna kobialka... Kasjerka, po polaczeniu sie z szefostwem, zaproponiowala zdeponowanie dowodu. Tiaaaaa. 300 km od domu. Dostala numer konta, ale stracila prawie godzine. Zyskali za to kierowcy :) Pracownik wydrukowal i nakleil na dystrybutory informacje o braku mozliwosci placenia karta.
      • jorn Re: gdy nie ma czym zapłacić po tankowaniu 07.02.10, 15:34
        Taka sytuację jak połowica Edka miałem kiedyś w Czechach na ostatniej stacji przed austriacką granicą w drodze do Wiednia. Zatankowałem do pełna i idę płacić. Kasjer mi mówi, że terminale nie działają (przy dystrybutorach takiej informacji nie było), więc karty mi nie przyjmie. Powiedziałem mu, że to nie mój problem, ja jestem gotowy zapłacić w formie, którą stacja ogłasza jako akceptowaną, czyli kartą Visa. On mi mówi, że mogę zapłacić gotówką. Ja na to, że nie mam czeskich koron (naprawdę nie miałem, ale gdybym miał, nie przyznałbym się). On na to, że przyjmie austriackie szylingi lub niemieckie marki. Ja: nie mam (jw.). Ogłaszacie się, że przyjmujecie karty, jestem gotowy zapłacić kartą. Jak się wam nie podoba, to odjeżdżam. Kasjer zaczął straszyć, że dzwoni po policję. Odpowiedziałem mu, że proszę bardzo. On wtedy sobie "przypomniał", że ma pod ladą imprinter (tzw. żelazko) i może zrealizować transakcję kartą. Oczywiście, gdyby umieścili informację o awarii terminali w miejscu widocznym przed zatankowaniem, byłbym bardziej skłonny do współpracy (choć wtedy pewnie pojechałbym na inną stację, bo naprawdę nie miałem gotówki poza niewielka kwotą w polskich złotych). Podejrzewam zresztą, że żadnej awarii nie było, tylko cwaniak pracujący w kasie liczył na to, że zapłacę w szylingach lub markach i mnie orżnie na kursie wymiany, bo inaczej od razu wyciągnąłby imprinter i byłoby po kłopocie.

        Pozdrawiam
        • gringo68 Re: gdy nie ma czym zapłacić po tankowaniu 08.02.10, 07:55
          analogiczna sytuacja ze Słowacji parę lat temu...

          wracaliśmy z wakacji, jakieś drobne euro i korony w portfelu, poza
          tym zero zagranicznej gotówki...6 rano, zatankowalem w Koszycach,
          przy kasie okazalo się, ze terminal obsługujący karty nie działa,
          ale sprawę zalatwilismy szybko i grzecznie, żona z młodym zostali na
          stracji w kafejce, bo i tak planowalismy stopa na kawę i siku, ja
          podjechałem paręset metrow do wskazanego przez sprzedawcę
          bankomatu...dobrze jednak że to było duże miasto, gdybym zdecydował
          się tankowac na jakimś zadooopiu bez bankomatu w sąsiedztwie,
          problem byłby wiekszy...
Pełna wersja