mejson.e
10.02.10, 20:28
To co zaobserwowałem podczas kilkudziesięciu minut na trasie Lublin - Kraśnik znacznie przekroczyło dawkę absurdu, jaką wchłaniam jeżdżąc nawet przez miesiąc w okolicach stolicy.
Minimalne odległości w kolumnie, jazda bez lusterek, podejmowanie decyzji o wyprzedzaniu bez czystego pola, na zasadzie "jakoś to będzie", wyprzedzanie całym stadem, zajeżdżanie drogi, zmuszanie do zjeżdżania na pobocze, nawet zaśnieżone.
Daleki jestem od wywyższania się "stolycy" nad prowincją, bo w wielu miejscach jeździ się dużo przyjemniej - na Podkarpaciu, Pomorzu itp. - poza tym sam pochodzę z całkiem nieodległych rejonów, ale to co zafundowali mi użytkownicy tego odcinka, przerosło większość tego, co można spotkać na drogach.
Nic dziwnego, że na mapie ryzyka Europejskiego Programu Oceny Dróg (EuroRAP) ten odcinek zaznaczony jest czarnym kolorem - najniebezpieczniejszym.
A tutaj film.