Na mojej drodze moge wszystko...

23.02.10, 12:27
Utknalem dzis w sporym korku na jednej z wiekszych wjazdowej do Warszawy.
Ulica jest troszke rozkopana, poniewaz na pasie rozdzialajacym buduja kolektor
sciekowy. Mimo to jednak ulica ma 3+3 pasy ruchu, ktore choc zwezone,
spelniaja swoje zadanie. Skad ten korek? Okolo 500 m zajelo mi ponad godzine,
wiec widzialem krwawe jatki na najblizszym skrzyzowaniu, zgubione dziecko, dwa
TIRy lapiace gume i takie tam. Otoz nie. Tuz przed skrzyzowaniem czesc jezdni
byla tymczasowo naprawiono tzw. trylinka. Dwa z trzech pasow. I tak juz z pol
roku. Dzis postanowiono rozprawic sie z problemem i w konczacym sie porannym
szczycie wykonac jezdnie na gotowo. Jesli jednak myslicie, ze zostawiono choc
jeden pas, to sie mylicie. Jeden pas byl wtedy, gdy pan z koparki odpowiednio
sie ustawil. Z reguly bylo 3/4 pasa, wiec liczne tu TIRy musialy czekac.

Zarzadca drogi moze wszystko. Wdziecznosc ma jednak nie ma granic - mogl
przeciez zamnkac cala jezdnie. Bo on, zarzadca, moze wszystko. Liczenie sie z
potrzebami kierowcow zas to ostatnia rzecz, ktora ma jakiekolwiek znaczenie.
Postali troszke, ale nikt nie zginal.
    • emes-nju Re: Na mojej drodze moge wszystko... 23.02.10, 12:40
      edek40 napisał:

      > Zarzadca drogi moze wszystko. Wdziecznosc ma jednak nie ma granic
      > - mogl przeciez zamnkac cala jezdnie.

      Tak bylo w czasie remontu wjazdow na Trase Lazienkowska. Kiedys kolo 9 rano
      stanalem na poczatku korka i ogladalem calkowita niefrasobliwosc przy zaladunku
      czegos na wielkiego skrzyniaka-naczepe. Samochod faktycznie nie bardzo mogl
      zjechac z jezdni, bo natychmiast utonalby w blocie. Mogl jednak stanac na jednym
      z dwoch pasow. MOGL - stanl jednak na ukos obydwu...
Pełna wersja