edek40
25.02.10, 16:20
Pokonanie >przejscia< zajmuje pieszemu duzo czasu, bo z uwagi na wielki ruch, inzynier w Krakowie puszcza ich na raty. Najpierw jedna jezdnia, a potem druga. Pieszy wiec musi czekac troszke na przejscie, a samochody tkwia, mam nadzieje choc troszke w mniejszych korkach.
Przypominacie sobie? Krakow to to miasto, gdzie ulica tranzytowa na znacznym odcinku ma 70 km/h. Co kraj to obyczaj...
A w Warszawie jest inaczej - piesi moga sobie spacerowc na niektorych ulicach zygzakiem, bo inzynier Galas inaczej widzi ruch samochod. Znaczy glownie bezruch lub powolne snucie sie na oddalonych od siedzib ludzkich arteriach, gdzie wciaz mamy 50 km/h.