Przypadek czy szersza akcja na przejściach?

07.03.10, 12:45
U siebie w Krakowie na wielu przejściach dla pieszych z sygnalizacją spotkałem
się ze zjawiskiem, gdzie ktoś przekręcił sygnalizatory (dla pieszych) tak aby
kierowcy z samochodów nie widzieli które światło jest włączone. Po prostu
przekręcony jest lekko w kierunku przeciwnym niż samochody przed przejściem i
osłona przeciwsłoneczna załatwia resztę a sygnalizacja jest nadal widoczna dla
pieszych.

No i zastanawiam się czy celowo ktoś to tak przekręca ze względu na wymuszenia
przejazdu dokąd nie świeci się zielone (no ale wydaje mi się że mało kto
przejeżdżając na czerwonym patrzy na światło dla pieszych)

Dla mnie to utrudnienie bo zawsze gdy stoję jako pierwszy na światłach to
obserwuję te na przejściu i gdy zmienia się na czerwone to już wrzucam bieg by
ruszyć gdy zmieni się światło na zielone dla mnie.

Czy u siebie też zauważyliście taki zjawisko? Bo coś nie chce mi się wierzyć w
przypadek, zbyt wiele tego widzę.
    • robertrobert1 Re: Przypadek czy szersza akcja na przejściach? 07.03.10, 15:03
      a
      > Dla mnie to utrudnienie bo zawsze gdy stoję jako pierwszy na światłach to
      > obserwuję te na przejściu i gdy zmienia się na czerwone to już wrzucam bieg by
      > ruszyć gdy zmieni się światło na zielone dla mnie.

      Więc ja się cieszę, że tak jest bo ty powinieneś obserwować przejście dla
      pieszych i uważać czy ktoś się na nim znajduje a nie czekać by jak najszybciej
      ruszyć spod świateł. Kolego! Tobie ulica pomyliła się z torem wyścigowym!
      • edek40 Re: Przypadek czy szersza akcja na przejściach? 07.03.10, 15:26
        > Więc ja się cieszę, że tak jest bo ty powinieneś obserwować przejście dla
        > pieszych i uważać czy ktoś się na nim znajduje a nie czekać by jak najszybciej
        > ruszyć spod świateł. Kolego! Tobie ulica pomyliła się z torem wyścigowym!

        Czy uwaznie przeczytales post? A sprobowales zrozumiec? Ja rowniez zawsze patrze na swiatlo dla pieszych wlasnie w celu sprawniejszego ruszania. Kazdy bowiem sposob, aby na widok zielonego dla samochodow natychmiast ruszyc jest w zakorkowanych miastach na wage zlota. I nie ma to absolutnie nic wspolnego z wyscigami. Powiedzialbym, ze raczej zasada jes to, ze na wielopasmowym skrzyzowaniu, ruszam energicznie jako pierwszy, czesto jestem juz za skrzyzowaniem, gdy nastepni orientuja sie, ze juz zielone. Po pewnym czasie osiagam zalozona predkosc i jade. Doganiaja mnie maruderzy i z zawrotna predkoscia, stale zwiekszana, mkna do nastepnych swiatel. Po to, aby znowu spoznic start. I kto tu jest "zawodnikiem" na torze. Ten, ktory sprawnie rusza i jedzie zgodnie z przepisami, czy maruder, ktory powioli i bezpiecznie rusza, a potem pedzi na zlamanie karku, jakby zal mu bylo straty czasu na starcie.
      • misiu-1 Re: Przypadek czy szersza akcja na przejściach? 07.03.10, 16:26
        robertrobert1 napisał:

        > Więc ja się cieszę, że tak jest bo ty powinieneś obserwować
        > przejście dla pieszych i uważać czy ktoś się na nim znajduje

        A jak już piesi przeszli, to ma jechać, choćby miał czerwone?

        > Kolego! Tobie ulica pomyliła się z torem wyścigowym!

        A może to tobie ulica pomyliła się z deptakiem?
        • robertrobert1 Re: Przypadek czy szersza akcja na przejściach? 07.03.10, 16:36
          Nie, zdecydowanie, chociaż dla mnie pieszy na jezdni zawsze będzie mieć
          pierszeństwo bez względu na to czy znajduje się na przejściu czy po za nim i czy
          przechodzi na zielonym czy już na czerwonym. Ale zapewne ty masz inny stosunek i
          traktujesz ulice jako wyłączne włości kierowców.
          • kozak-na-koniu Re: Przypadek czy szersza akcja na przejściach? 07.03.10, 16:47
            robertrobert1 napisał:

            > Nie, zdecydowanie, chociaż dla mnie pieszy na jezdni zawsze będzie
            mieć
            > pierszeństwo bez względu na to czy znajduje się na przejściu czy
            po za nim i cz
            > y
            > przechodzi na zielonym czy już na czerwonym.

            Jeśli to Ty jesteś tym pieszym, bądź przewidujący i wykup sobie
            zawczasu miejsce na cmentarzu - tym, na którym kładą tych, którzy
            mieli pierwszeństwo.
            • robertrobert1 Re: Przypadek czy szersza akcja na przejściach? 07.03.10, 18:46
              kozak-na-koniu napisał:


              > Jeśli to Ty jesteś tym pieszym, bądź przewidujący i wykup sobie
              > zawczasu miejsce na cmentarzu - tym, na którym kładą tych, którzy
              > mieli pierwszeństwo.

              No widzisz chłopie, Ty jak zwykle jesteś nie przystosowany do życia w
              społeczeństwie. Wyobraż sobie, że są tacy ludzie dla których szybkie
              przemieszczanie się przez jezdnię jest problemem. Czy uważasz, że tylko
              piękni i młodzi mają prawo do życia?
              • kozak-na-koniu Re: Przypadek czy szersza akcja na przejściach? 08.03.10, 07:44
                robertrobert1 napisał:

                > No widzisz chłopie, Ty jak zwykle jesteś nie przystosowany do życia w
                > społeczeństwie.

                Skąd wiesz? Masz jakieś wieści w tym temacie?

                Wyobraż sobie, że są tacy ludzie dla których szybkie
                > przemieszczanie się przez jezdnię jest problemem.

                Wyobraź sobie, że wiem o tym. Nie zwalnia ich to jednak z obowiązku
                przestrzegania pewnych zasad - takich, jak przechodzenie wyłącznie na zielonym
                oraz zachowanie minimum zasad i ostrożności na przejściach niesterowanych.

                Czy uważasz, że tylko
                > piękni i młodzi mają prawo do życia?

                Co ja uważam, to uważam, a Ty jak nie wiesz, to zapytaj zamiast do cudzych
                wypowiedzi doklejać własne urojenia.:P
          • edek40 Re: Przypadek czy szersza akcja na przejściach? 07.03.10, 16:49
            > pierszeństwo bez względu na to czy znajduje się na przejściu czy po za nim i cz
            > y
            > przechodzi na zielonym czy już na czerwonym.

            Czy ktos tu napisal, ze chce widziec sygnalizator, aby w majestacie prawa
            zamordowac pieszego, ktory nie zdarzyl obuscic przejscia? Dorabiasz jakas
            mistyczna ideologie do poczynan zalozyciela watku.
          • misiu-1 Re: Przypadek czy szersza akcja na przejściach? 07.03.10, 17:41
            Zapomniałeś dodać, że stoisz twardo na gruncie PRL-u, Odry i Nysy łużyckiej i
            cyrku Popowa.
            Czy ktoś pytał, jak ty rozumiesz pierwszeństwo pieszych? Jeśli nie, to czemu
            pieprzysz nie na temat?
          • klemens1 Re: Przypadek czy szersza akcja na przejściach? 07.03.10, 22:23
            > dla mnie pieszy na jezdni zawsze będzie mieć pierszeństwo

            Kwestie pierwszeństwa reguluje PoRD, a nie czyjeś widzimisię.
      • akodo78 Robert, przecież wyraźnie napisałem 07.03.10, 17:34
        Zapalenie czerwonego dla pieszych nie jest dla mnie sygnałem do ruszania tylko
        pokazuje, że niedługo zmienią się światła dla mnie. Odciąża to nogę od trzymania
        sprzęgła przez nieokreślony czas, czasem spędzam w aucie po 4-5 godzin dziennie
        to i szukam możliwości by sobie pewne sprawy ułatwić.

        Aby Cię uspokoić napiszę raz jeszcze - ruszam nie na żółtym, tylko gdy zapali
        się zielone, a nawet jeśli znajdzie się jakiś pieszy przebiegający gdy dla mnie
        zapala się zielone to nie przejeżdżam po nim. Czasem jak mam dobry humor to
        nawet nie trąbię na takich :)

        A jest tak jak pisali pozostali, często zmieniam już bieg na 2 gdy reszta
        dopiero rusza ze świateł.
        • robertrobert1 Re: Robert, przecież wyraźnie napisałem 07.03.10, 18:49
          Jeśli jest tak jak napisałeś to OKbo myślałem że jesteś z tych
          szybkich i wściekłych.
          • edek40 Re: Robert, przecież wyraźnie napisałem 08.03.10, 09:22
            > Jeśli jest tak jak napisałeś to OKbo myślałem że jesteś z tych
            > szybkich i wściekłych.

            Podstaw do takiego myslenia bylo brak, co jednakze nie zmnielo Twojej potrzeby
            agresywnego lansowania sie?
    • rysiekk111 sztuczny problem, to przez brak odmierzaczy czsu 07.03.10, 17:39
      Trąbi się o nich od kilku miesięcy a fahoffcy imają się takich ćwierćśrodków, no
      ale to w sumie normalka
    • oixio Widoczność sygnalizatora dla pieszych-rowerzystów 07.03.10, 23:26
      Dla mnie ta widoczność światła pieszego pozwala być przygotowanym na
      ustępowanie pieszemu, rowerzyście przy skręcie.
      Zawsze obserwuję chętnych do przechodzenia i światło jakie mają.

      Przecież nie zawsze te światła zapalają się jednocześnie.
      Może być dla pieszego wcześniej, później.
      Może nie być w ogóle przy sterowniku guzikowym dla pieszego, przy
      sygnalizatorach fazowych, przy sygnalizatorach kierunkowych,
      warunkowych ....

      Jadąc na wprost niezbędna jest widoczność sygnalizatora pieszego gdy
      opuszczamy skrzyżowanie - dla wspólnego bezpieczeństwa !
      • babaqba Re: Widoczność sygnalizatora dla pieszych-rowerzy 08.03.10, 00:51
        oixio napisał: (...)> Jadąc na wprost niezbędna jest widoczność
        sygnalizatora pieszego gdy
        > opuszczamy skrzyżowanie - dla wspólnego bezpieczeństwa !

        Mimo stawiania spacji przed znakami interpunkcyjnymi, kolega jednak
        napisał rzecz ważną. Całe to gadanie o trzymaniu nogi na sprzęgle jest
        mniej ważne od faktu, że:

        - piesi uważnie wpatrują się w światło i gdy tylko rozbłyśnie zielone,
        z impetem wchodzą na przejście, zupełnie nie zważając na ruch. "Mają
        prawo". Jeśli zjeżdżąsz ze skrzyżowania, łatwo możesz się spotkać ze
        wściekłymi jobami ze strony świętych krów drogowych, bo anioł pański
        cię nie poinformował, że w następnej milisekundzie ruszą... Tak więc
        to jest ważna informacja, poprawiająca bezpieczeństwo.

        - nadal organizatorom ruchu przyświeca durna zasada, że im kierowcom
        trudniej się poruszać, tym ruch jest bezpieczniejszy. Co dalej? Losowo
        wyskakujące z asfaltu płyty pancerne? Rozsypywane nocą gwoździe? Widzę
        tylko jedną siłę korzystającą z hamowania w naszym kraju gospodarki i
        utrzymywania archaicznej infrastruktury. Ale żeby aż tak zdominować
        politykę transportową? Pewnie to jednak zwykła, rodzima, bezmyślna
        durnota. Najpowszechniejsza waluta nad Wisłą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja