Korki za miliony zlotych

09.03.10, 15:59
Dzis uderzyly mnie dwa korki, w ktorych spedzilem w sumie sporo ponad 25 minut. Jeden, 15 minut, to korek do przejazdu kolejowego, ktory niedawno wyremontowano i zrobiono slicznym. Z cala pewnoscia rowniez uczyniono go znacznie bezpieczniejszym. Te 15 minut bowiem czekalismy na 1 (slownie: jeden) pociag. Ktos zapewne zanabyl ultra super elektroniczno-elektryczne sygnalizatory, ze nadjezdza pociag. No i te super sygnalizatory uruchamiaja brzeczyk u ciecia, ktory opuszcza zapory. Jest brzeczyk - jest zapora. Proste? Proste. Ino to supernowoczesne, proeuropejskie rozwiazanie nie bierze w ogole pod uwage tego, ze u nas pociagi towarowe jezdza 10 km/h. No wiec stalismy, bardzo bezpiecznie, zgodnie z zalozeniami dofinansowania z UE 15 minut, czekajac az pociag laskawie nadjedzie. Przed "modernizacja" takich kwiatkow nie bylo. Byc moze stosowano przestarzala technologie, gdzie droznik z sasiedniej stacji informowal droznika na tym przejezdzie, ze jedzie trakcja wolnobiezna, wiec droznik od przejazdu bral to pod uwage i zamykal szlabany pozniej. Nie wiem, nie znam sie. Wiem tylko, ze modernizacja kosztowala miliony zlotych i naprawde absurdalnie duzo minut.

Drugi korek to moze z 5 ciezarowek (dokladnie jedna na cykl - powaznie), ktore blokowaly wyjazd z OBI w kierunku ronda. To rondo ma priorytet dla kierunku Legionowo-Warszawa. I slusznie. Wyjezdzajcy z OBI niestety musza poczekac, az Legionowo w wielkiej ilosci pojedzie do Warszawy. Jednak nie o 11.00 w dzien. Ruch na tym priorytetowym kierunku jest znikomy, ale swiatla dzialaja wg. wskazan wczesniej nakreconego zegara z kukulka. Mamy wiec polski standard - skrzyzowanie, na ktorym korek jest tylko na jednej ulicy i tylko na jednym kierunku. Mamy wiec kolejny projekt za miliony, w ktorym nie udalo sie dostosowac faz swiatel do rzeczywistego ruchu. Zapewne podrozyloby to cala inwestycje o jakies 25 euro. Takiej kwoty nie da sie wyjasnic. To marnotrastwo. Kierowcy bowiem stoja bezsensu, ale za to za swoje, a nie za gminno-unijne fundusze...

I pomyslec, ze wczoraj ogladalem na discovery program o organizacji ruchu w NY. Pan z duma pokazywal kolejne skrzyzowania, na ktorych moze recznie przeregulowywac swiatla i mowil, ze sa wlasnie godziny szczytu, a ruch odbywa sie plynnie, bez wiekszych spowolnien (nie korkow). Dodal, ze wszyscy ci ludzie przeciez jada do domu i nalezy im sie wypoczynek po dniu ciezkiej pracy...
    • st1545 Re: Korki za miliony zlotych 09.03.10, 16:45
      edek40 napisał:
      > I pomyslec, ze wczoraj ogladalem na discovery program o organizacji ruchu w NY.
      > Pan z duma pokazywal kolejne skrzyzowania, na ktorych moze recznie
      > przeregulowywac swiatla
      Z tego, co wiem, to u nas nie jest to dopuszczalne. Nie może ktoś zdalnie,
      ręcznie regulować cyklu sygnalizacji. Przecież mógłby się pomylić...

      pozdrawiam, tomek

      PS. Kiedyś na newralgicznych skrzyżowaniach często stawali policjanci żeby
      "ciągnąć na szafie", czyli ręcznie przełączać poszczególne fazy. Nie wiem, czy
      nowe systemy jeszcze na coś takiego pozwalają, ale sądzę, że nie. Chyba
      rozregulowywałby to automatykę sąsiednich świateł, a przecież nie da się
      postawić człowieka "wszędzie".
      Może ktoś posiada wiedzę w ww. sprawach i mógłby je fachowo naświetlić?
      • nazimno Sprobuj sie zapoznac z tym: 09.03.10, 17:06
        Tutaj znajdziesz bardzo wiele opisow:
        (niestety w obcym jezyku, ale za to w miare dokladnie)

        www.mobility.siemens.com/mobility/en/pub/urban_mobility/road_solutions.htm

        • nazimno I ksiazeczka po polsku: 09.03.10, 17:32

          www.techniczna.com.pl/skroty/83-88000-67-5.htm
    • realgniot Re: Korki za miliony zlotych 09.03.10, 17:02
      Wydaje mi się, iż wiem który przejazd masz na myśli. Mnie bardziej dołuje anemiczność pracujących tam ów dróżników, bo czasem jak już przejadą wszystkie pociągi trzeba poczekać jeszcze minutkę zanim jaśnie pan i władca zapór je podniesie, trochę żenujące.
    • emes-nju Re: Korki za miliony zlotych 09.03.10, 18:24
      Do Twoich korkow trzeba tez doliczyc Rondo im. Galasa. Mialo zlikwidowac korki, kosztowalo kilka mln zl, korki jak byly, tak sa (a do tego rondo to awansowalo na pierwsze miejsce w rankingu kolizyjnosci w Warszawie), a teraz najprawdopodobniej szykuje sie przebudowa (kolejnych kilka mln?). Po niej MA BYC dobrze. Jezeli bedzie tak dobrze, jak po poprzedniej, spodziewac sie nalezy tego, ze korki beda wieksze, a kolizyjnosc tego miejsca stanie sie przyslowiowa tak, jak kiedys "ruch na Marszalkowskiej" ;-P
    • tomek854 Re: Korki za miliony zlotych 09.03.10, 19:34
      Byc moze stosowano przestarzala techn
      > ologie, gdzie droznik z sasiedniej stacji informowal droznika na tym przejezdzi
      > e, ze jedzie trakcja wolnobiezna, wiec droznik od przejazdu bral to pod uwage i
      > zamykal szlabany pozniej. Nie wiem, nie znam sie

      Na pewno tak nie było, a jeżeli nawet, to było to nielegalne. Żeby pociąg
      wprowadzić na odcinek musi on być całkowicie bezpieczny.

      Może po prostu przejazd wyremontowali ale gdzieś dalej dalej są roboty na torach
      i stąd opóźnienie?

      Może też zlikwidowali jakąś bocznicę i teraz odcinek jest dłuższy?
      • edek40 Re: Korki za miliony zlotych 09.03.10, 20:21
        > Na pewno tak nie było, a jeżeli nawet, to było to nielegalne. Żeby pociąg
        > wprowadzić na odcinek musi on być całkowicie bezpieczny.
        >
        > Może po prostu przejazd wyremontowali ale gdzieś dalej dalej są roboty na torach
        > i stąd opóźnienie?
        >
        > Może też zlikwidowali jakąś bocznicę i teraz odcinek jest dłuższy?

        Jako podatnik i uzytkownik tego przejazdu widze, ze za spore pieniadze zrobiono
        cos zle. I tyle. Bez wnikania dlaczego zle. Ja nie jestem spec od kolei i nie
        biore za to kasy.
    • robertrobert1 Re: Korki za miliony zlotych 10.03.10, 08:30
      Gdyby kierowcy z samochodzików przesiedli się na rowery to wówczas i korki
      byłyby mniejsze i czas przejazdu by się znacznie skrócił i ludzie po "ciężkiej"
      pracy mieli by więcej czasu na odpoczynek. Absurd? Nie! Ja sam 10 lat temu
      przesiadłem się z samochodu na rower. Dlaczego porzuciłem taki "wygodny" środek
      transportu? Bo samochodzikiem do i z pracy jechałem od 50 minut do 1,3 h podczas
      gdy rowerem tylko! 30 minut. I tak gdy TIR ZAWALIDROGA blokuje
      skrzyżowanie to na rowerku spokojnie go objeżdżam i nie muszę bezczynnie stać za
      nim. Tak samo jest z zamkniętym przejazdem kolejowym. Pomiędzy przejazdami jest
      wiele niestrzeżonych przejść przez tory którymi to bez najmniejszego problemu
      można rowerem je pokonać bez straty czasu. Oczywiście można inaczej. W krajach
      cywilizowanych pod torami kolejowymi istnieją podziemne tunele z pochylniami,
      którymi także bez straty czasu można rowerem przejechać.
      Oczywiście zaraz się pojawią głosy, że taki sposób jest dobry dla dzieci i
      biedaków a nie dla osób, które pracują po to aby mieć samochodów a samochód
      mają po to aby nim jeżdzić do pracy.
      Cóż można i tak myśleć ale czyz nie
      lepiej przerwac to błędne koło? Do komunikacji w promieniu 10 km rower naprawdę
      jest szybszy od samochodu tylko ... trzeba mieć odwagę aby się o tym przekonać.
      • edek40 Re: Korki za miliony zlotych 10.03.10, 09:22
        > Gdyby kierowcy z samochodzików przesiedli się na rowery

        To najpierw zbankrutowaliby producenci samochodow, zdejmujac z setek tysiecy
        ludzi obowiazek stawiania sie do pracy w firmach zajmujacych sie motoryzacja.
        Nastepnie zbanrutowaloby panstwo, zyjace dobrze i wygodnie z tego, ze place
        chore pieniadze w podatkach za paliwo, ktore do tego bedzie musialo wyplacac
        naprawde duzo zasilkow dla bezrobotnych.

        A tak powaznie, jak zwykle nie zrozumiales absolutnie, co mialem do powiedzenia,
        ale naturalnie musiales wyglosic jakas madrosc. Informuje Cie, ze:

        1. do pracy mam blisko 30 km

        2. czesto musze w pracy wozic przedmioty gabarytowe i ciezkie

        3. rower bardzo zle sie sprawdza na sniegu, lodzie i w tegim mrozie

        4. nie godze sie na partacka robote - jesli w markecie masz 10 kas, a robi tylko
        jedna, to szlag Cie trafia (chyba), to samo na poczcie czy w jakims urzedzie.
        Jesli ktos partaczy, za moje i Twoje pieniadze robote, Ty piszesz, abym
        przesiadl sie na rower. Zabawne. Korki to sprawa nieuchronna w kazdym miescie.
        Pytanie brzmi czy musza powstawac one w miejscach tak glupich i odleglych o
        centrum oraz dlaczego w ogole nie istnieje w Warszawie zwyczaj przeregulowywania
        swiatel? Tak z uwagi na zmienne kierunki ruchu w szczytach, jak i w czasie
        remontow. Przeciez to jest 100% brak poszanowania dla obywateli, ktorzy funduja
        pensje odpowiedzialnym za drogi. To poklosie komuny - ludziom (w tym urzedasom)
        wydaje sie, ze na urzedzie to czlowiek jest pan i wladca. Malo komu do glowy
        wpada, ze urzedas zatrudniony jest przez obywateli, w celu sluzenia mu, a nie
        tylko pobierania pensji. I mniej wiecej o tym jest w moim watku. Nie o rowerach,
        tylko o partaczeniu roboty za ciezkie pieniadze.
        • robertrobert1 Re: Korki za miliony zlotych 10.03.10, 10:06
          Tam doskonale zrozumiałem. Organizacja ruchu w mieście to sprawa bardzo
          kłopotliwa i ... wymaga kultury czyli w naszym społeczeństwie jest nie do
          przyjęcia. Kilkanaście lat temu w Hiszpanii widziałem w centrum miasta
          wielopasowe jezdnie o zmiennej organizacji ruchu. Ten kto był wie o co chodzi. W
          Warszawie w wielu miejscach by sie ono sprawdzało ale czy kierowcy by sie do
          nich stosowali skoro dla wszystkich problematycznym jest zatrzymanie się przed
          "zieloną strzałką"?

          A jeśli chodzi o rowery i samochody to wiadomo jest to temat rzeka. Z jednej
          strony korzyści płynące z akcyzy i przemysłu a drugiej strony
          kolosalne(!) koszty aby ową komunikację utrzymać. Przykładem jest ta
          zima. Setki milionów złotych wydanych na odśnieżanie dróg a zaraz wyda się
          kolejne setki milionów na remonty dróg. Tymczasem pieniądze wydane na
          utrzymanie "na biało" dróg czy przejezdność komunikacji szynowej jest
          nieporównywalnie mniejsze. Więc jaki jest rachunek ekonomiczny?

          A jeśli chodzi o temat 30 km przejazdów z towarem wielkogabarytowym czyli
          kurierkę to jest to zupełna inna bajka.
          • emes-nju Re: Korki za miliony zlotych 10.03.10, 10:16
            robertrobert1 napisał:

            > Tam doskonale zrozumiałem. Organizacja ruchu w mieście to sprawa
            > bardzo kłopotliwa i ... wymaga kultury czyli w naszym
            > społeczeństwie jest nie do przyjęcia.

            Wiemy, wiemy... Masz synku gitare, a struny to ci kupie jak sie nauczysz grac ;-P

            Robert, jak mamy sie nauczyc KULTURALNIE korzystac z czegos, czego nie wiedzielismy na oczy? Jestem gleboko przekonany, ze jak pojawi sie cos ulatwiajacego jazde, to ludzie beda z tego prawidlowo korzystac. Szkoda tylko, ze waaadza podziela Twoje zdanie i nawet nie probuje nam pomagac, bo takie jestesmy chamy :-/

            A temat zielonych strzalek jest nieco szerszy nich czyjs brak kultury. Obowiazek zatrzymywania sie jest jednym z plasterkow lepionych na naszego drogowego syfa - spektakularne, mozna urzadzac polowania, strasznie nieekonomicznie (oraz nieekologiczne) i poteznie nieskuteczne. Bo uwazni kierowcy nie musza sie zatrzymywac (wystarczy, zeby odpowiednio zwolnili - tak, zeby mogli sie zatrzymac, zeby puscic pieszych), a piraci... Piraci beda jezdzili tak, jak dajaca im przyklad waaadza w oznakowanych i nieoznakowanych radiowozach :-P
          • inguszetia_2006 Re: Korki za miliony zlotych 11.03.10, 19:48
            robertrobert1 napisał:

            Tam doskonale zrozumiałem. Organizacja ruchu w mieście to sprawa
            bardzo
            > kłopotliwa i ... wymaga kultury czyli w naszym społeczeństwie jest
            nie do
            > przyjęcia.
            Witam,
            Bzdury piszesz, jak zawsze zresztą. Organizacja ruchu w mieście
            wymaga nie kultury, lecz wiedzy, wiedzy, wiedzy i jeszcze raz
            wiedzy. A następnie wymaga pieniędzy.
            Pzdr.
            Inguszetia
      • emes-nju Re: Korki za miliony zlotych 10.03.10, 09:51
        robertrobert1 napisał:

        > Gdyby kierowcy z samochodzików przesiedli się na rowery to wówczas
        > i korki byłyby mniejsze i czas przejazdu by się znacznie skrócił i
        > ludzie po "ciężkiej" pracy mieli by więcej czasu na odpoczynek.
        > Absurd? Nie!

        Nie absurd. Utopia. Szczegolnie w naszych warunkach klimatycznych. Wyobrazasz sobie np. Pania Babcie Sasiadke na bicyklu w czasie wichury i mokrej sniezycy? ;-)

        Poza tym, przynajmniej w Warszawie, warunki do jazdy rowerem sa coraz gorsze. Nie dosc, ze sciezek w zasadzie nie ma, nie dosc, ze ruch kolowy potezny, to jeszcze kolejne buspasy, po ktorych rowerem nie wolno jezdzic, wypychaja rowerystow na srodki wielopasmowych arterii.

        Od jakiegos czasu nosze sie z zamiarem ponownej przesiadki na rower, ale chyba za bardzo cykor jestem... Jak na trasie mojego przejazdu nie bylo buspasow, to jezdzilem do pracy rowerem i bardzo sobie chwalilem. A teraz... Teraz, to juz niedlugo zamkna mi jedyna sensowna przeprawe przez Wisle i nawet nie bede mogl tam roweru pchac po chodniku, z braku takowego.

        Warszawscy kierowcy musieli by byc naprawde baaaaardzo zdesperowani, zeby przesiasc sie na rower do codziennej jazdy :-( Dopoki samochodem jade w obie strony 1:30-1:45, a rowerem 1:10, chyba nadal bede jezzil autem.

        PS Zamkniety na dlugie minuty przejazd kolejowy "dotyka" tez rowerzystow. Chyba nawet bardziej niz kierowcow, bo ja np. po intensywnej jezdzie (inaczej nie jezdze) marzne na postoju.
        • robertrobert1 Re: Korki za miliony zlotych 10.03.10, 10:17
          Owszem, śniegi i wichury nie sprzyjają komunikacji rowerowej a więc babcia
          będzie miała kolosalne problemy z jazdą tylko ... która babcia musi
          codziennie jeżdzić dziesiątki km? Nie ukrywajmy ale kilku-dziesięcio km podróże
          w Warszawie są rzadkością i w większości są to dystanse 5-10 km. Na takich
          właśnie dystansach rower jest idealny bez względu na to czy jest się pięknym
          i młodym
          czy starym i ... sprawnym. A jeśli chodzi o drogi rowerowe
          ... owszem z tym nie jest wcale lepiej ale właśnie samo społeczeństwo jest temu
          winno. Jak do tej pory tylko młodzi ludzie walczą o komunikację rowerową. Gdyby
          o nią walczyli stateczni obywatele byłoby całkiem inaczej. Bo po co odśnieżać
          drogi rowerowe skoro dziennie po nich przejezdza 1-2 rowerzystów? Gdyby tymi
          drogami dziennie przejeżdzało 10 000 rowerzystów i 10 000 osób opieprzało ZDM i
          ZOM o nieodśnieżone drogi i 10 000 osób domagało się odszkodowania za stracony
          czas to wówczas nawet podczas największych opadów drogi rowerowe byłyby
          przejezdne. A tak żyjąc w wielkim europejskim mieście poruszamy się jak na Uralu.
          • emes-nju Re: Korki za miliony zlotych 10.03.10, 11:09
            robertrobert1 napisał:

            > tylko ... która babcia musi codziennie jeżdzić dziesiątki
            > km?

            Np. moja 74 letnia mamusia ;-) Moze nie codziennie, ale wystarczajaco czesto i wystarczajaco daleko.

            > Nie ukrywajmy ale kilku-dziesięcio km podróże w Warszawie są
            > rzadkością i w większości są to dystanse 5-10 km.

            Zanim cos takiego napiszesz, zapoznaj sie z jakims globusem stolicy. Zwroc szczegolna uwage na rozmieszczenie "sypialni" w stosunku do centrum.

            > Na takich właśnie dystansach rower jest idealny

            BYLBY dla znacznej czesci ludzi, gdyby waaadze Warszawy nie uparly sie, zeby 2 mln mieszkancow zmusic do bezalternatywnego jezdzenia kolchozowym zbiorkomem. Przypominam - sciezek brak, a coraz czestsze buspasy zmuszaja do jazdy SRODKIEM wielopasmowek. Ja mam cykora...

            > A jeśli chodzi o drogi rowerowe... owszem z tym nie jest wcale
            > lepiej ale właśnie samo społeczeństwo jest temu winno. Jak do tej
            > pory tylko młodzi ludzie walczą o komunikację rowerową.

            Wszedzie mlodzi ludzie sa najaktywniejsi. Natomiast nie wszedzie starsi sa spychani na margines zycia nie tylko z powodow ekonomicznych - kto tam bedzie sluchal czlowieka w sile wieku awanturujacego sie, ze boi sie jezdzic rowerem srodkiem wielopasmowek. Przeciez wszystko jest ok. - zgodnie z przepisami :-/

            > Bo po co odśnieżać drogi rowerowe skoro dziennie po nich
            > przejezdza 1-2 rowerzystów?

            Po pierwsze nie do konca wiadomo co bylo pierwsze - jako czy kura; brak rowerzystow, bo sciezka nie odsniezona, czy sciezka nieodsniezona, bo brak rowerzystow; brak rowerzystow, bo brak odpowiednio bezpiecznej i wygodnej infrastruktury, czy brak infrastruktury, bo brak rowerzystow... Ja stawiam znow na synka i gitare - waaadza poczeka z budowa infrastruktury jak zaczniemy
            jezdzic (i w obecnych warunkach ginac) na rowerach.

            A po drugie, to najpierw nalezaloby te sciezki pobudowac, a potem zastanawiac sie nad ich odsniezaniem.

            > A tak żyjąc w wielkim europejskim mieście poruszamy się jak na
            > Uralu.

            Jaka waaadza, takie poruszanie sie. Bo przeciez waaadza wie lepiej! Zawsze! Wystarczy wrocic do watkow, w ktorych wypowiadala sie gdaka. Jedyne co ich interesuje, to zgodnosc rozwiazan z przepisami - jak np. zadalem pytanie o bezpieczenstwo rowerzystow w miejscach szykan stawianych na kierowcow, zostalem pouczony o obowiazujacych przepisach. Zero refleksji.
            • staszek585 Re: Korki za miliony zlotych 12.03.10, 09:40
              Ogólnie ?
              Polska to bardzo, bardzo bogaty kraj!
              W dodatku z gwarancją, ze ci przy władzy z niczego nigdy nie będą rozliczeni.
              PS:
              Chyba, że koledze czy jego córce (lub innemu bliskiemu) nie załatwili posady albo innej atrakcyjnej sprawy.
    • macgregor-72 Re: Korki za miliony zlotych 12.03.10, 11:24
      Przykładem takiego bezsensownego korka jest skrzyżowanie ze światłami na drodze krajowej z podrzędną drogą pod Lublinem w Wólce Lubelskiej, gdzie jest taka sama długość fazy zielonego na głównej, co na podrzędnej drodze. I w godzinach szczytu na drodze głównej stoi w korku kilkadziesiąd a często kilkaset samochodów, zaś z podporządkowanej drogi ruch odbywa się na bierząco i przejeżdżają po 2-3 samochody na 1 fazie a niekiedy ruchu brak. Ja rozumiem, że postawiono światła, żeby z podporządkowanej drogi można było w końcu wyjechać ale przed postawieniem sygnalizacji nie stali dłużej, niż teraz cały tabun na drodze głównej. A wystarczyłoby wydłużyć 2krotnie fazę zielonego na głównej drodze i problem niemal by zniknął. Problem był już opisany w prasie i bez rezultatu.
      • edek40 Re: Korki za miliony zlotych 12.03.10, 11:30
        > ystarczyłoby wydłużyć 2krotnie fazę zielonego na głównej drodze i problem niema
        > l by zniknął. Problem był już opisany w prasie i bez rezultatu.

        Wystarczy wmontowac petle indukcyjne pod droga podporzadkowana i inteligentnie
        oprogramowac sterowanie. To wszystko jest ciezka praca, nie przynoszaca zadnych
        wymiernych efektow, poza wydatkami i ciezkimi staraniami. A fotoradar i taniej
        kosztuje i zarabia na siebie...
      • emes-nju Re: Korki za miliony zlotych 12.03.10, 11:32
        Jestem pewien, ze w tym miejscu pochylono sie tez nad podtrzebami (byc moze tylko wirtualnych) pieszych. Bo pieszy nie moze kilku minut dluzej poczekac. Kierowca za to moze stac w korku kilkadziesiat minut, zeby pieszym bylo wygodnie. Nawet jezeli truje to wszytkich okolicznych mieszkancow.

        Nie bez znaczenia jest tez to, ze DK sluzy do tranzytu obcych przez ziemie ojcow kierowcow jadacych w poprzek. Historycznie ta ziemia jest ich i nie bedzie im sie jakis tranzyt wpierd...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja