Znaki Drogowe

26.03.10, 14:36
Właściwie kto może ustawiać znaki drogowe?
Sołtys?
Wójt?
Administrator danego terenu?
Pytam bo Oni wszyscy to robią(to temat nie wyssany z palca,to się
dzieje naprawdę).Drogi krajowe,Wojewódzkie są jeszcze pod jaką taka
kontrolą, wszystko co pomniejsze już nie.Dopiero jak się coś wydarzy
lub ktoś doniesie(poskarży). Pomijam ograniczenia prędkości
postawione przed zimą,miały być roboty drogowe, pozostały znaki
(roboty w dalszych planach).Pomijam drogi osiedlowe(wewnętrzne),tam
wolnoamerykanka.Pozostaje jeszcze wiele"niczyich" dróg na których
znaki typu zakaz zatrzymywania,koperta,zakaz wjazdu(z dopiskami)
stawia praktycznie ten co ma pomysł(tylko na co?).
A może wszyscy Oni robią to legalnie?
Pozdr.
Pazdzioch
    • nazimno Ale za to "obalic" znak moze kazdy z nas. 26.03.10, 15:31
      Wystarczy na niego wjechac.
    • kozak-na-koniu Re: Znaki Drogowe 26.03.10, 20:49
      Teoretycznie, prawo do rozmieszczania znaków ma administrator drogi
      lub terenu i tu obowiązują określone prawem procedury:

      lex.pl/serwis/du/2003/1729.htm
      ale polska samowolka w tej dziedzinie powala... Najśmieszniejsze, że
      takie nielegalnie ustawione znaki nie mają żadnej mocy prawnej i
      można ze spokojnym sumieniem się do nich nie stosować. Nikt nie ma
      prawa za to karać.:)
      • rekrut1 Re: Znaki Drogowe 26.03.10, 21:43
        Najśmieszniejsze, że takie nielegalnie ustawione znaki nie mają
        żadnej mocy prawnej i można ze spokojnym sumieniem się do nich nie
        stosować. Nikt nie ma prawa za to karać.:)


        Kłopot w tym, jak odrużnić te właściwe?
        Tam gdzie znamy teren albo "ustawiacza" sprawa prosta a dalej??
        Pozdr.
        • rekrut1 Re: Znaki Drogowe 26.03.10, 21:43
          Kłopot w tym, jak odróżnić te właściwe?
          > Tam gdzie znamy teren albo "ustawiacza" sprawa prosta a dalej??
          > Pozdr.
          • babaqba Re: Znaki Drogowe 27.03.10, 09:15
            No, nie da się odróżnić i dlatego wszystkie należy traktować z
            rezerwą.

            To był taki żart. Prawda leży pod nim taka: kiedy nie wiadomo, czy
            polski dezorganizator ruchu znowu nie nawalił, i to ograniczenie przed
            zakrętem nie jest potrzebne, bo da się go pokonać pełnym gazem, a
            tamten zakręt jest bardzo ostry i źle wyprofilowana szosa wyrzuca, ale
            znaku żadnego nie ma (znacie takie przypadki, prawda?) - to należy
            jeździć, jakby znaków wcale nie było. Bo nie można ufać oznakowaniom.
            A nie sposób odróżnić tych sensownych od tych bez... Więc jak widzę
            pana policjanta wylewającego głupawo łzy "jak to jeżdżą polscy
            kierowcy" to .. eeeeech!
            • jureek Re: Znaki Drogowe 27.03.10, 19:31
              babaqba napisała:

              > To był taki żart. Prawda leży pod nim taka: kiedy nie wiadomo, czy
              > polski dezorganizator ruchu znowu nie nawalił, i to ograniczenie przed
              > zakrętem nie jest potrzebne, bo da się go pokonać pełnym gazem, a
              > tamten zakręt jest bardzo ostry i źle wyprofilowana szosa wyrzuca, ale
              > znaku żadnego nie ma (znacie takie przypadki, prawda?) - to należy
              > jeździć, jakby znaków wcale nie było.

              Diagnoza prawidłowa, ale wniosek bardzo nieracjonalny. Nie wiem, czy
              przypominasz sobie z nauki matematyki takie pojęcie, jak wartość oczekiwana. To
              ma związek z rachunkiem prawdopodobieństwa. Nie chce mi się robić tutaj wykładu
              z rachunku prawdopodobieństwa, więc tylko w skrócie. Załóżmy, że
              prawdopodobieństwo, że znak ograniczenia prędkości nie ma żadnego uzasadnienia
              wynosi 50%. Następnie oszacuj, jaka może być strata, jeżeli zignorujesz
              prawidłowo ustawiony znak i wylecisz z zakrętu oraz jaką poniesiesz stratę,
              jeśli niepotrzebnie dostosujesz się do nieuzasadnionego ograniczenia prędkości.
              Jura
              • babaqba Re: Znaki Drogowe 28.03.10, 11:23
                jureek napisał: (...)Załóżmy, że
                > prawdopodobieństwo, że znak ograniczenia prędkości nie ma żadnego
                uzasadnienia
                > wynosi 50%. Następnie oszacuj, jaka może być strata, jeżeli
                zignorujesz
                > prawidłowo ustawiony znak i wylecisz z zakrętu oraz jaką poniesiesz
                stratę,
                > jeśli niepotrzebnie dostosujesz się do nieuzasadnionego ograniczenia
                prędkości.

                Myślenie tylko powierzchownie prawidłowe, po bliższym przyjrzeniu
                wykazuje pewne słabości: oszacuj straty w przypadku, kiedy natkniesz
                się na opisywany przeze mnie zakręt, przed którym nie ma znaku, a więc
                domyślnie można tam jechać z prędkością dozwoloną na tym odcinku
                drogi, i wylecisz z niego (co pewne). Postępując racjonalnie nie
                wierzysz, zwalniasz i przeżywasz. Ta niewiara przenosi się na resztę
                sytuacji (co równie racjonalne) i w ten sposób cały czas poruszasz się
                wg własnej oceny. Często przekraczasz przepisy, bo twoja ocena jest
                inna od paranoi znakologów, ale dzięki temu żyjesz. A także dzięki
                temu, że inni robią podobnie. Tony blachy na słupach w całym kraju są
                tylko metalowym dupochronem dla "odpowiedzialnych". Niczym więcej.
                Spokojnie mogło by być ich 70% mniej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja