emes-nju
28.03.10, 09:15
No wreszcie! Jak zobaczylem pana policjanta spacerujacego po prawym pasie (zaraz za ostrym zakretem w prawo i tuz przez kolejnym, tym razem w lewo), prawie sie ucieszylem. Oczywiscie mnie zatrzymal.
Wymamrotal kto, co i po co, ja, na szczecie domyslajac sie o co mu chodzi (mogl przeciez pytac o droge :-P ), dalem kwity i git.
A potem sie troche zjezylem.
1. W czasie kontroli (przypominam, ze za ostrym zakretem), pan policjant stal na srodku pasa.
2. Na szczescie wiem, ze konczy mi sie przeglad, ale od "zyczliwego" pana policjanta tego nie uslyszalem. Skoro badanie techniczne ma taki zbawienny wplyw na bezpieczenstwo, nie byloby glupio kontrolowanemu przypomniec o zblizajacym sie terminie, bo przeciez znaczna czesc z nas raz na jakis czas o tym zapomina. Oczywiscie nie sugeruje, ze pan policjant nie spojrzal na date przegladu! Nie sugeruje tez, ze bardziej niz bezpieczenstwem zainteresowany jest tym, zebym przy kolejnej ewentualnej kontroli nie mial waznego przegladu!
3. Jak juz pan policjant zszedl z pasa ruchu, zeby oddac mi dokumenty, zadal mi pytanie czy jestem trzezwy. Wydaje mi sie, ze jezeli go to interesuje, to powinien uzyc odpowiedniego sprzetu, a nie liczyc na "szczere do bolu" oszszszywisssssscie :-P
4. Jak juz odpalilem silnik, zobaczylem, ze pan policjant spacerkiem wszedl na lewy pas, zatrzymal sie tam, podumal, a potem wyhaczyl tego, ktory nie majac innego wyjscia i tak stanal. Przy okazji, wobec spacerkow pana policjanta, stal oczywiscie tez prawy pas. W sobotnie popoludnie, na niezbyt ruchliwej drodze, niespieszne dzialania znudzonego pana w mundurze zrobily zator na kilkanascie samochodow. Hm... Moze to dobrze, ze tak rzadko kontroluja...?