Mnie się nie śpieszy...

01.04.10, 19:55
Pora popołudniowego szczytu komunikacyjnego.
Ciasno i nerwowo.
Każde czerwone światło to kolejne minuty spędzone w korkach, dlatego ważne by ruszać sprawnie, gdy zapali się zielone.

A co w przypadku gdy ten przed nami robi wszystko z ociąganiem i długo "rozpędza się" do 30 km na godz.?

Wiadomo, że pędzić po miejskich uliczkach nie należy ale nawet wolna jazda powinna chyba mieć jakieś (dolne) granice?
    • wichura Re: Mnie się nie śpieszy... 01.04.10, 20:12
      Tu już nawet nie chodzi o wolną jazdę, typek jechał jak "L": niepewnie i szarpiąc.
    • rysiekk111 Przyczyną zatorów jest niepłyność a nie zawolność 01.04.10, 21:17
      istotnie niektórzy spóźniają się z ruszaniem powodując nadmierne odstępy
      pomiędzy pojazdami, na co nie ma usprawiedliwienia.
      "za długie się rozpędzanie", a precyzując :zaniechanie niepotrzebnego
      rozpędzania jest jednak zachowaniem racjonalnym z punktu widzenia oszczędzania
      paliwa i elementów pojazdu.
      Temu że chcąc oszczędzać trzeba tak czynić, są głównie zarządcy dróg na ogół nie
      spełniający obowiązku upłynnienia ruchu w związku z czym rozpędzanie się w
      odległości mniejszej niż 300-400 od następnego sygnalizatora (lub
      nieosygnalizowanego skrzyżowania które powinno być osygnalizowane )
      prawie
      zawsze niesie ryzyko hamowania więc racjonalnie myślący kierowca dąży do
      zmniejszenia strat z tym związanych.
      Tym którzy jeszcze nie kojarzą przypomnę że wystarczyłoby zielone fale i
      odmierzacze czasu
      • w357 :-) 01.04.10, 22:42
        Na Ząbkowskiej nie wolno się spieszyć :-)
      • htoft Re: Przyczyną zatorów jest niepłyność a nie zawol 02.04.10, 11:11
        Nieprawda. Priorytetem w takich przypadkach powinno ,,zabranie dupy ze
        skrzyżowania", czyli jak najszybsze przyspieszenie (nawet do tych 30-40km/h).
        • rysiekk111 priorytety są funkcją celów 02.04.10, 20:01
          w tym przypadku celów niezbędnych do osiągnięcia właściwego stanu systemu
          transportowego (czyli n.p. takiego który daje minimum spalin i hałasu na
          osobokilometr )
          .
          poprzedni wpis jak widać nie dał nic do myślenia, bo wciąż nie zauważasz
          głównej przyczyny czyli tego, że wogóle powstaje sytuacja w której trzeba
          "zabierać dupę ze skrzyżowania". zielone fale mogą pomóc tego unikać
      • edek40 Re: Przyczyną zatorów jest niepłyność a nie zawol 02.04.10, 11:20
        > "za długie się rozpędzanie", a precyzując :zaniechanie niepotrzebnego
        > rozpędzania jest jednak zachowaniem racjonalnym z punktu widzenia oszczędzania
        > paliwa i elementów pojazdu.

        Najlepszym sposobem na oszczedzanie paliwa i elementow pojazdu jest nie uzywanie
        samochodu.

        Drugim najlepszym sposobem jest eco-driving polegajacy m.in. na osiaganiu
        zamierzonej predkosci zdecydowanie (co nie jest tozsame z paleniem gumy), lekkim
        zdjeciem nogi z gazu i planowaniem swoich ruchow na drodze, co w miastach
        polskich jest absolutnie niewykonalne raz z uwagi na "oszczednych", dwa z uwagi
        na "dynamicznych", ktorzy jednak sa w 100% usprawiedliwieni z wzgledu na 100%
        demotywujacy charakter (de)synchronizacji ruchu na ciagach komunikacyjnych (nie
        mylic z lokalnymi uliczkami).

        > Tym którzy jeszcze nie kojarzą przypomnę że wystarczyłoby zielone fale i
        > odmierzacze czasu

        Pisz do insz. Galasa.
        • erasms11 Re: Przyczyną zatorów jest niepłyność a nie zawol 02.04.10, 12:38
          W mieście powinno się zawsze, jak i na trasie, jeździć "eko".

          W mieście przyspieszyć do właściwej prędkości pozostając w zakresie optymalnych obrotów silnika (przykładowo 2500 - 3000 obr/min). Ani szybko, ani wolno, zależy od auta: benzyna, diesel.
          Potem wyższy bieg i na lekkim gazie podtrzymać szybkość, aż obroty spadną (1500 obr/min), redukcja i powtórka.
          Przy dojeżdżaniu do kolejnego czerwonego (1500 obr/min na niskim biegu) lekkie dohamowanie i stop.
          Prędkość właściwa to taka, z którą można bez dodawania gazu dojechać do następnego czerwonego, nie hamując na koniec za bardzo.
          Musiałeś dodać gazu - zbyt mało się rozpędziłeś na początku.
          Musiałeś hamować z więcej, niż 20 km/h - paliwo poszło w klocki i tarcze, za bardzo się rozpędziłeś.

          Na trasie nie zwalniać przed pustymi skrzynkami fotoradarów i na bezsensownych ograniczeniach szybkości.

          Szybka i ekonomiczna jazda to jazda płynna, e nie: gaz i po hamulcach. Gaz i po hamulcach...

          Warto załapać się w pracy na kurs eko driving.
          W prywatnej jeździe zostają w kieszeni efekty szkolenia: na paliwo wydaję 15 do 17 zł na 100 km na trasie i 18 do 20 zł na 100 km w zakorkowanym dużym mieście.

          PS
          Na kursach doskonalenia jazdy naukę rozpoczynają od prawidłowego ustawienia fotela, a na ekodrivingu od liczenia spalania nie w litrach na 100 km, a w złotówkach na 100 km.

          Obroty przypadkowe, mojego samochodu. Każdy ma inne optymalne.
          • analny_wybawca Re: Przyczyną zatorów jest niepłyność a nie zawol 03.04.10, 10:59
            Dawno tylu bzdur nie czytałem, ale zacznijmy od początku


            > Potem wyższy bieg i na lekkim gazie podtrzymać szybkość, aż obroty spadną (1500
            > obr/min), redukcja i powtórka.

            I tak w koło macieju, aż ku...ca jasna strzeli tych za mną że jadę sinusem jak
            pier....ęty, chyba że wcześniej mnie coś strzeli od wachlowania biegami na
            pustej i prostej drodze

            > Warto załapać się w pracy na kurs eko driving.
            Nie każdy jest repem co pół życia w aucie spędza żeby mu kierownictwo fundowało
            takie kursy, część osób np pracuje czekając aż przyjedzie w pośpiechu taki rep i
            będzie się produkował :D

            >18 do 20 zł na 100 km w zakorkowanym dużym mieście
            No to jest najlepsze, benzyna po 4,6 ; chcesz powiedzieć że palisz 3,9l na
            setkę? Niech to będzie nawet ON za 4,1zł; spalanie rzędu 4,4l w zakorkowanym
            dużym mieście jest nieosiągalne, chyba że ci firma zasponsorowała demona
            prędkości 1,5diesel o chorej mocy 40KM razem z tym eko eko kursem.
            • erasms11 Re: Przyczyną zatorów jest niepłyność a nie zawol 03.04.10, 16:35
              > [...]

              Frustracja + ignorancja
              • analny_wybawca Re: Przyczyną zatorów jest niepłyność a nie zawol 04.04.10, 09:57
                A już myślałem że mi opiszesz jak się jeździ za 3.9l/100km benzyną po
                zakorkowanym mieście :D
                • rysiekk111 w mieście można zejść nawet poniżej 3l/100 04.04.10, 10:38
                  warunki takiego spalania opisywałem już wielokrotnie i obszernie. sprowadzają
                  się do 2 punktów:
                  1.zmniejszenie energochłonności ruchu (organizacja , technika jazdy, konstrukcja
                  pojazdów )
                  2.maksymalizacja sprawności przy tej obniżonej energochłoności
                  ..i jak widać ma praca edukacyjna u podstaw znów "jak krew w piach" ale ,.., nie
                  odpuszczę!
                  • edek40 Re: w mieście można zejść nawet poniżej 3l/100 04.04.10, 13:05
                    Skuterem na pewno.

                    Na pewno nie priusem czy innym pomyslem z zamontowanymi w nadmiernej liczbie,
                    ciezkimi i calkowicie zbednymi akumulatorami.

                    Dzisiejszy stan wiedzy o motoryzacji nie wskazuje na rychle osiagniecie 3 l/100
                    km w miescie, gdy jade samochodem, a nie czyms z dachem i 1 fotelem.
                    • erasms11 Re: w mieście można zejść nawet poniżej 3l/100 04.04.10, 18:33
                      Nie chodzi o zejście ze spalaniem do katalogowym 3l/100 km, a obniżenie spalania o kilka litrów w codziennej jeździe.
                      Wielu kierowców zdaje sobie sprawy, że eco jazda może dać kilka litrów paliwa oszczędności, szczególnie w mieście.
                    • rysiekk111 pół tony, 50km/h, kilka kW, i (prawie) 0 hamowania 04.04.10, 19:33
                      te liczby to praktyczna realizacja pojęcia "optymalizacja" w
                      zastosowaniu do auta miejskiego

                      edek40 napisał:
                      > Na pewno nie priusem

                      ile razy tłumaczyć że prius jest antyprzykładem ?

                      > Dzisiejszy stan wiedzy o motoryzacji nie wskazuje na rychle
                      osiagniecie 3 l/100 km w miescie
                      -wiedza czerpana głównie od niewłaściwych uczestników forów
                      rzeczywiście nie wskazuje

                      >gdy jade samochodem, a nie czyms z dachem i 1 fotelem.

                      wygodnym samochodem z 2-5 fotelami przystosowanym do przemieszczenia
                      a nie do zaspokajania chorobliwych "potrzeb" pseudorajdowców
                • erasms11 Re: Przyczyną zatorów jest niepłyność a nie zawol 04.04.10, 12:33
                  Drogi Watsonie, na mieście spalam 9 do 10 litrów paliwa.
                  Kiedyś spalałem 13, a nawet więcej.
                  Dobry kurs eco driving plus kilka miesięcy praktyki i naprawdę można jeździć skutecznie i oszczędnie.
                  Im większe auto, tym większe pole do zysków.

                  20 zł za 100 km wygodnym samochodem to nie więcej, a często mniej niżbym ja sam wydał na komunikację miejską z przesiadkami.
                  A w aucie jadę ja, żona z małym dzieckiem w foteliku, w bagażniku duży wózek głęboki i sporo miejsca na zakupy.
                  • analny_wybawca Re: Przyczyną zatorów jest niepłyność a nie zawol 05.04.10, 08:15
                    Pierdolicie hipolicie
                    >18 do 20 zł na 100 km w zakorkowanym dużym mieście.

                    > Drogi Watsonie, na mieście spalam 9 do 10 litrów paliwa.
                    > Kiedyś spalałem 13, a nawet więcej.

                    Jak spalasz w ten sposób 10 litrów to albo kradniesz na stacji, albo jeździsz na
                    LPG, a piszemy tu o benzyniakach i dieslach, a nie fanach gazów. Chcesz, to mogę
                    nalać zużytej frytury do starego 1.6D i jeździć za 0zł na 100km - kto będzie
                    wtedy uber pro master eko drajwer? Coś czuję że zaraz rzucisz reklamą jakiegoś
                    kursu eko drajwingu, który pozwala na takie oszczędności że ho ho, bo ciągle
                    tylko o tym pieprzysz.
                    • erasms11 Re: Przyczyną zatorów jest niepłyność a nie zawol 08.04.10, 20:47
                      > Jak spalasz w ten sposób 10 litrów to albo kradniesz na stacji, albo jeździsz n
                      > a
                      > LPG, a piszemy tu o benzyniakach i dieslach, a nie fanach gazów. Chcesz, to mog
                      > ę
                      > nalać zużytej frytury do starego 1.6D i jeździć za 0zł na 100km - kto będzie
                      > wtedy uber pro master eko drajwer? Coś czuję że zaraz rzucisz reklamą jakiegoś
                      > kursu eko drajwingu, który pozwala na takie oszczędności że ho ho, bo ciągle
                      > tylko o tym pieprzysz.

                      Gdybyś reprezentował większy poziom kultury, wiedzy, wykształcenia, niż "pieprzenie i kradzież na stacji", wiedziałbyś, że na stacjach sprzedaje się trzy rodzaje paliwa.

                      A co sobie wlejesz do baku w garażu to rzeczywiście nikogo nie interesuje.
        • rysiekk111 szkodnicy w 90% przypadków nieusprawiedliwieni 02.04.10, 20:06
          szarpana jazda którą praktykują wynika w zdecydowanej większości wypadków z ich
          upodobań do "dynamicznej" jazdy o czym świadczy zachowanie w sytuacjach gdy już
          wiadomo że pali się czerwone a debile nadal "dają po gazie"
          co do "uświadamiania" inż Galasa to nie ma takiej potrzeby, gdyż już w 1998
          władze zarówno centralne jak i wszystkie samorządy wojewódzkie zostały
          uświadomione w tym temacie.
          poza tym wystarczająco się pisze o tym w ostatnim czasie
          • edek40 Re: szkodnicy w 90% przypadków nieusprawiedliwien 03.04.10, 21:00
            > co do "uświadamiania" inż Galasa to nie ma takiej potrzeby, gdyż już w 1998
            > władze zarówno centralne jak i wszystkie samorządy wojewódzkie zostały
            > uświadomione w tym temacie.

            Rany, juz od 12 lat wiedza jak robic dobrze i nie robia???
            • rysiekk111 tak, sabotują od 1998 roku 04.04.10, 10:33
              wówczas to oficjalnie zgłosiłem ministerstwu postulat olicznikowania
              sygnalizacji (w najwygodniejszej czyli analogowej formie). oficjalną
              przyczyną ich zaniechania była "niezgodność z przepisami międzynarodowymi" a w
              2005 to że "za bardzo by się rozpędzali".
              ps. jako ze rozwiązanie okazało się niepatentowalne teraz propaguję je nie dla
              mej osobistej korzyści
      • emes-nju Re: Przyczyną zatorów jest niepłyność a nie zawol 02.04.10, 11:27
        rysiekk111 napisał:

        > zaniechanie niepotrzebnego rozpędzania jest jednak zachowaniem
        > racjonalnym z punktu widzenia oszczędzania paliwa i elementów
        > pojazdu.

        Poczytaj sobie o ecodrivingu, a potem zastanow sie zanim napiszesz podobna
        bzdure. Predkosc "przelotowa" (jak by ona nie byla!!!) nalezy osiagac poprzez
        enegiczne przyspieszanie, a nie snucie sie przez pol godziny na jedynce.
        • rysiekk111 rozpedzać energicznie ale do niezbyt dużej prędkoś 02.04.10, 19:55
          -ci
          przez "niepotrzebne" należy rozumieć nie wartość przyspieszenia ale prędkość do
          której ono doprowadzi (czyli ilość wykonanej pracy - często niepotrzebnie).
    • mejson.e Post scriptum 01.04.10, 23:16
      Żeby było ciekawiej - to nie był żaden świeżo upieczony kierowca bojący się
      dynamiczniej jeździć - przyspieszył, gdy go wyprzedzałem, potem sprawnie
      zmieniał pasy i mnie wyprzedził.

      Taki pewnie miał kaprys...
      • w357 Re: Post scriptum 01.04.10, 23:31
        :-)
        Na Ząbkowskiej wszystko może się zdarzyć :-)
      • edek40 Re: Post scriptum 02.04.10, 11:24
        > Żeby było ciekawiej - to nie był żaden świeżo upieczony kierowca bojący się
        > dynamiczniej jeździć - przyspieszył, gdy go wyprzedzałem, potem sprawnie
        > zmieniał pasy i mnie wyprzedził.

        A nie gadal przez komorke?

        Z reszta ja juz dosc dawno zauwazylem, ze istnieja kierowcy, ktorzy maja chyba
        fobie przed przyspieszaniem na pierwszym, a czasem nawet na drugim biegu. Taki
        lebiega rozpedza sie w tempie slimaka tylko do pewnego momentu. Nagle,
        obserwujac z tylu, wydaje sie, ze przypomnial sobie, ze jest na drodze i to
        zapewne w celu dojechania do jakiegos punktu - no i dodaje gazu...
        • eeemil Re: Post scriptum 02.04.10, 11:48
          Znam kilku takich kierowców i to jest fobia przed zgaśnięciem diody "Econo" lub
          przed przekroczeniem 3000obr/min silnika, A że jedynka ma dosyć duże przełożenie
          to przekłada się na strasznie nieekonomiczne i denerwujące innych ruszanie,
          Oczywiście nie przeszkadza to takim kierowcom rozpędzić się do 100 na 5 w
          terenie zabudowanym.
          • wolfgang87 Re: Post scriptum 09.04.10, 13:13
            Nie wiem jak jest w nowych autkach, ale 3000 obrotow to jest naprawde dynamiczna jazda. Nawet na silniczku 75KM wystarczy, aby wiekszosc zostawala w tyle. Nigdy nie mialem problemow, ze jestem na zimnym silniku i jestem zawalidroga. 3000 obrotow jest OK :)
    • bunkum Re: Mnie się nie śpieszy... 02.04.10, 01:18
      Powiadasz, ze sie ciebie nie spieszy. Co to moze znaczyc?
      • mejson.e Re: Mnie się nie śpieszy... 02.04.10, 08:28
        bunkum napisała:

        > Powiadasz, ze sie ciebie nie spieszy. Co to moze znaczyc?

        Oznacza to, że MNIE się nie śpieszy czyli nie śpieszy mi się w ogóle. ;-)

        Poczytaj trochę o "mi" i "mnie" na początku zdania i dopiero potem wbijaj szpilki...
        • bunkum Re: Mnie się nie śpieszy... 02.04.10, 20:05
          > Poczytaj trochę o "mi" i "mnie" na początku zdania i dopiero potem
          wbijaj szpil
          > ki...


          Ja nie musze i nie mam zamiaru. Ciebie sie nie spieszy, wiec ciebie
          puszcza sie baki.
          Poczytac ciebie trzeba, bo tak na poczatku jak i na koncu mnie
          nie podoba mi sie.
      • rekrut1 Re: Mnie się nie śpieszy... 02.04.10, 10:53
        Widzisz mejson.e, tu można zacytować: "kto jest bez winy........."
        Mnie też wnerwia gość jadący pięć na godzinę po ruchliwej drodze
        szukający miejsca do zaparkowania,skręcający tak jakby za rogiem
        czekało na niego działko ppanc.Ale czy nigdy nie zdarzyło Ci
        się "zaspać" pod światłami? Nie szukałeś miejsca,numeru domu
        (zwłaszcza że na chodniku "szpilki nie wciśniesz"?
        Samo życie a stres podobno jest potrzebny w niewielkich ilościach
        (pobudza). :))
        Pozdrawiam i życzę smacznego JAJKA :D
        • emes-nju Re: Mnie się nie śpieszy... 02.04.10, 12:56
          rekrut1 napisał:

          > Ale czy nigdy nie zdarzyło Ci się "zaspać" pod światłami?

          W mojej 20 letniej karierze kierowcy zaspalem moze ze dwa razy. I obydwa razy na tych "nowoczesnych" skrzyzowaniach, na ktorych czerwone zapala sie na ulamek sekundy, zeby zaraz zapalilo sie zielone.

          > Nie szukałeś miejsca,numeru domu (zwłaszcza że na chodniku
          > "szpilki nie wciśniesz"?

          Jezeli szukanie numeru domu ma oznaczac zatrzymywanie ruchu, to zatrzymuje sie gdziebadz tak, zeby nie przeszkadzac i nie zlapac manadatu za parkowanie, a nastepnie robie sobie przechadzke. Tak zdrowiej. Dla wszystkich :-P I wbrew pozorom szybciej, bo zza kierownicy samochodu niewiele widac.
          • rekrut1 Re: Mnie się nie śpieszy... 02.04.10, 14:08
            emes-nju, Ty jak zwykle wyciągasz wnioski jaki są Ci potrzebne w
            danym momencie.
            Nie pisałem że to co napisałem,popieram a jedynie :czy nigdy nie
            zdarzyło Ci się "zaspać" pod światłami?

            Wystarczy jeden raz w "życiu kierowcy" zaspać a biorąc pod uwagę
            500tyś aut "wylewających" się codziennie np. do Warszawy daje to to
            co widzimy na codzień(nie licząc kierowców miejscowych.
            W mojej 20 letniej karierze kierowcy zaspalem moze ze dwa razy
            Swoją drogą należy pozazdrościć Twojej żonie "ideału". :))
            Pozdr.
    • emes-nju Re: Mnie się nie śpieszy... 02.04.10, 11:39
      Tacy jak na filmie, to jedyni kierowcy, jacy wywoluja u mnie agresje. Im sie nie
      spieszy, a wiec beda jechac po swojemu (ale czesto jak sie takiego zaczyna
      wyprzedzac... uch!).

      Coraz wiecej takich. A najbardziej mnie wk.rwiaja tacy, ktorzy po-wo-lut-ku
      dosnuwaja sie do skrzyzowania zostawiajac czesto dziesiatki metrow od
      poprzednika, w ostatniej chwili daja buta i na czerwonym zostaje emes, bo
      "egoista-snuj" zdaza na poznym zoltym. Noz sie w kieszeni otwiera.

      Nie dalej jak wczoraj mialem taka laleczke przed soba. Najpierw jak ruszyla
      kolejka spod swiatel dosc dynamicznie wystrzelila do przodu, potem podhamowala i
      zaczela mocno odstawac od "peletonu". A ja za nia. Potem dala buta, zeby zdazyc
      i... Jeszcze na zielonym swietle dala po heblach i zatrzymala sie na przejsciu.
      A ja prawie w niej zaparkowalem, bo widzac zielone nie spodziewalem sie prawie
      awaryjnego hamowania. Na nastepnym cyklu swiatel lala ruszyla w tempie konduktu
      pogrzebowego i znacznie, do jakichs 20 km/h (!), przyspieszyla za skrzyzowaniem.
      I tak juz zostalo. Jak ja, po stracie jakichs 5 min. (dlugi cykl swiatel),
      wyprzedzalem, zauwazylem, ze panienka rozmawiala przez komorke zarykujac sie
      zapewne z jakiegos dowcipu.

      PS Mejson! Ty piracie! Wyprzedzac na brukowanej Zabkowskiej? ;-)
      • jureek Re: Mnie się nie śpieszy... 02.04.10, 12:34
        emes-nju napisał:

        > Tacy jak na filmie, to jedyni kierowcy, jacy wywoluja u mnie agresje.

        A mnie bardziej denerwują tacy, którzy chcą mnie zabić, wyprzedzając bez
        upewnienia się, czy ja przypadniem nie jadę z naprzeciwka. Tak wolno ruszająca
        fujara też może denerwować, szczególnie, gdy się spieszę, ale nie ma porównania
        do takich, przez których muszę uciekać do rowów, żeby nie dać się zabić.
        Jura
        • emes-nju Re: Mnie się nie śpieszy... 02.04.10, 12:51
          Stosunek egoistycznych snujow na mojej drodze do potencjalnych mordercow mam jak chyba 10000:1 albo i lepiej (nie pamietam kiedy ostatni raz mialem taka sytuacje, ze wiedzialem, ze ktos wyszedl na wyprzedzanie wierzac, ze ja "ustapie" - ludzi popelniajacych bledy przy ocenie sytuacji nie uwazam za mordercow, choc bez watpienia sa grozni). A jak juz spotkam morderce, to nie mam czasu na agresje, bo walcze o zycie.
          • jureek Re: Mnie się nie śpieszy... 02.04.10, 13:28
            emes-nju napisał:

            > Stosunek egoistycznych snujow na mojej drodze do potencjalnych mordercow mam ja
            > k chyba 10000:1 albo i lepiej (nie pamietam kiedy ostatni raz mialem taka sytua
            > cje, ze wiedzialem, ze ktos wyszedl na wyprzedzanie wierzac, ze ja "ustapie" -
            > ludzi popelniajacych bledy przy ocenie sytuacji nie uwazam za mordercow, choc b
            > ez watpienia sa grozni).

            A zabieranie się do wyprzedzania przed tuż przed zakrętem do której kategorii
            zaliczasz? Błąd w ocenie sytuacji, czy liczenie na to, że nawet jak ktoś będzie
            za zakrętem, to ustąpi?
            Jura
            • emes-nju Re: Mnie się nie śpieszy... 02.04.10, 13:30
              Strasznie jakos "nakrecony" dzis jestes.
            • edek40 Re: Mnie się nie śpieszy... 02.04.10, 13:36
              > A zabieranie się do wyprzedzania przed tuż przed zakrętem

              Jura, kazdy moze miec gorszy nastroj, ale walisz na oslep. Jezeli ktos wychodzi
              na wyprzedzanie przed zakretem, a widzi go, to jest to istotnie gosc z rozumem
              do luftu. Jesli zas wychodzi na takie wyprzedzanie np. w nocy i zadne przeslanki
              (znaki) nie sugeruja istnienia takiego zakretu, to co? Fakt, ze swiatla mijania
              oswietlaja na sporo krotszym dystansie niz droga wyprzedzania ma oznaczac
              koniecznosc zaniechania tego manewru?
              • jureek Re: Mnie się nie śpieszy... 02.04.10, 14:16
                Ruzumiem. Czyli w dzień - mordercze zapędy, a w nocy błąd w ocenie sytuacji.
                Jura

                P.S. Ja w sytuacji, którą opisałeś, raczej bym nie wyprzedzał, albo krótko
                oświetliłbym sobie drogę długimi, przy okazji jest to ostrzeżenie dla
                wyprzedzanego "uwaga - wyprzedzam" lub poszukał innych punktów zaczepienia
                pozwalających wykluczyć zakręt lub wzniesienie (np. tylne światła jadących przed
                wyprzedzanym). Jak widzisz, jeżdżę dość strachliwie, ale może dzięki temu żyję
                jeszcze.
                • rekrut1 Re: Mnie się nie śpieszy... 02.04.10, 14:32
                  jureek napisał:Ja w sytuacji, którą opisałeś, raczej bym nie
                  wyprzedzał, albo krótko oświetliłbym sobie drogę długimi.
                  To dobry zwyczaj(pod warunkiem że naprawdę krótki).Przy gęstszym
                  ruchu nie lubię włanczać długich(częsta zmiana męczy wzrok)ale gdy
                  nic nie jedzie z naprzeciwka a zbliżam się do zakrętu zawsze daję
                  sygnał długimi,uwaga jadę. Kiedyś w dzień dawałem "tiknięciem"
                  sygnał rowerzystom że zamierzam wyprzedzać ale jak zauważyłem że
                  odbierają to jako "poganianie",przestałem.
                  Pozdr.
                • edek40 Re: Mnie się nie śpieszy... 05.04.10, 12:09
                  > P.S. Ja w sytuacji, którą opisałeś, raczej bym nie wyprzedzał,

                  Jura, wychodzi na to, ze fakt pojawienia sie linii przerywanej po kilometrach
                  linii ciaglej, jest przeslanka do zaniechania wyprzedzania. Hm.... Nielogiczne.
                  Ale, jak widac, w Polsce mozliwe...
                  • jureek Re: Mnie się nie śpieszy... 05.04.10, 13:13
                    edek40 napisał:

                    > Jura, wychodzi na to, ze fakt pojawienia sie linii przerywanej po kilometrach
                    > linii ciaglej, jest przeslanka do zaniechania wyprzedzania.

                    Nie. Nie jest ani przesłanką do zaniechania, ani wystarczającą przesłanką do
                    podjęcia wyprzedzania. Właśnie dlatego, że linie malowane są niechlujnie, nie
                    mogą być przesłanką do niczego.
                    Jura
                    • edek40 Re: Mnie się nie śpieszy... 05.04.10, 15:40
                      > Nie. Nie jest ani przesłanką do zaniechania, ani wystarczającą przesłanką do
                      > podjęcia wyprzedzania. Właśnie dlatego, że linie malowane są niechlujnie, nie
                      > mogą być przesłanką do niczego.

                      Jesli wiec nie widze w oddali swiatel innego samochodu, to nie wyprzedzam? To
                      zludne. Moze sie bowiem okazac, ze widze swiatla w oddali, a pomiedzy nimi a mna
                      jest dosc gleboka "dolinka" aby skryl sie w niej snop swiatel auta zagrazajacego
                      mi, gdy podejme decyzje o wyprzedzaniu na podstawie tego co widze w swoich i
                      wyprzedzanego swiatlach oraz na podstawie tego, ze w oddali widze swiatla innego
                      auta.

                      Jesli przyjme Twoje zalozenia, to wychodzi na to, ze w nocy rownie niebezpieczne
                      co i bezpieczne jest w Polsce wyprzedzanie tak w obrebie linii przerywanej jak i
                      ciaglej. Jura, tak sie nie da jezdzic!
                      • jureek Re: Mnie się nie śpieszy... 06.04.10, 10:25
                        edek40 napisał:

                        > Jura, tak sie nie da jezdzic!

                        Jak się nie da, skoro tak jeżdżę (i żyję). Bez przesady, żeby bez właściwie
                        namalowanych linii nie dało się jeździć. Przecież tyle jest dróg, gdzie w ogóle
                        oznakowania poziomego nie ma, a też jakoś po nich da się jeździć.
                        Jura
                        • edek40 Re: Mnie się nie śpieszy... 06.04.10, 11:37
                          > Jak się nie da, skoro tak jeżdżę (i żyję). Bez przesady, żeby bez właściwie
                          > namalowanych linii nie dało się jeździć.

                          Ale to, posrednio, wynika z Twojej wypowiedzi ;)

                          > Przecież tyle jest dróg, gdzie w ogóle
                          > oznakowania poziomego nie ma, a też jakoś po nich da się jeździć.

                          To juz wole bez tych kresek. Wtedy wszystko bedzie jasne i nie zdziwi mnie nic.
                          • jureek Re: Mnie się nie śpieszy... 06.04.10, 11:48
                            edek40 napisał:

                            > > Jak się nie da, skoro tak jeżdżę (i żyję). Bez przesady, żeby bez właściw
                            > ie
                            > > namalowanych linii nie dało się jeździć.
                            >
                            > Ale to, posrednio, wynika z Twojej wypowiedzi ;)

                            Nijak nie wynika. Z moich wypowiedzi wynika tylko tyle, że sama przerywania
                            linia nie wystarcza, żeby można było bezpiecznie wyprzedzać. Nawet jeśli tę
                            przerywaną poprzedza 10 km ciągłej.
                            Jura
                            • edek40 Re: Mnie się nie śpieszy... 06.04.10, 11:59
                              > Nijak nie wynika. Z moich wypowiedzi wynika tylko tyle, że sama przerywania
                              > linia nie wystarcza, żeby można było bezpiecznie wyprzedzać. Nawet jeśli tę
                              > przerywaną poprzedza 10 km ciągłej.

                              Jura, raz gadasz z sensem, a raz bez sensu. Rozumiem, ze lubisz pisac ex
                              cathedra wlasnie do mnie. Zejdz laskawie na ziemie i naprawde wczuj sie
                              oglupienie zwiazane z wielokilometrowa jazda za ciezarowka i (pozorna) ulge na
                              widok upragnionej mozliwosci wyprzedzania. Podkreslam: mozliwosci. Nie pisze nic
                              o nakazie wyprzedzania.
                              • jureek Re: Mnie się nie śpieszy... 06.04.10, 12:22
                                edek40 napisał:

                                > Jura, raz gadasz z sensem, a raz bez sensu. Rozumiem, ze lubisz pisac ex
                                > cathedra wlasnie do mnie.

                                Nie, nie lubię. I wcale nie o Ciebie mi chodzi. Napisałem zresztą, że nie chodzi
                                mi o Twój pojedynczy błąd, ale o zasadę, żeby przy wyprzedzaniu brać także inne
                                czynniki, a nie tylko brak linii ciągłej. Ja to piszę do wszystkich, bo jestem
                                tchórzem i boję się, że kiedyś ktoś taki, kto uznaje zasadę, że jak jest
                                przyrywana, to można wyprzedzać, wyskoczy mi na czołówkę. Nie chodzi mi o
                                pojednynczy błąd, ale o trwanie przy zasadzie, że jak jest przerywana, to można
                                wyprzedzać. Sama przerywana nie wystarcza, żeby było można.
                                Jura
                                • edek40 Re: Mnie się nie śpieszy... 06.04.10, 12:33
                                  > Napisałem zresztą, że nie chodzi
                                  > mi o Twój pojedynczy błąd, ale o zasadę, żeby przy wyprzedzaniu brać także inne
                                  > czynniki, a nie tylko brak linii ciągłej.

                                  Moj pojedynczy blad to drobiazg, szczegolnie ze tak strachu, jak i
                                  doswiadczenia, z niemilej sytuacji wybrnalem z wieksza doza zlosci, niz strachu.
                                  Zwaz jednak, ze w tym miejscu bedzie codziennie przejezdzalo sporo aut. Mozna
                                  wiec spokojnie zalozyc, ze do podobnych, jakby zasugerowanych ta niekonczaca sie
                                  linia ciagla, bledow bedzie dochodzilo niejako z automatu.
                                  • jureek Re: Mnie się nie śpieszy... 06.04.10, 13:17
                                    edek40 napisał:

                                    > Mozna
                                    > wiec spokojnie zalozyc, ze do podobnych, jakby zasugerowanych ta niekonczaca si
                                    > e
                                    > linia ciagla, bledow bedzie dochodzilo niejako z automatu.

                                    No więc dlatego właśnie piszę to, co piszę, może dotrę chociaż do części z
                                    kierowców tam jeżdżących. Nie sugerujmy się, że jak jest linia przerywana, to
                                    można bezpiecznie wyprzedzać bez sprawdzenia, czy inne warunki są spełnione.
                                    Jura
                                    • edek40 Re: Mnie się nie śpieszy... 06.04.10, 13:39
                                      > No więc dlatego właśnie piszę to, co piszę, może dotrę chociaż do części z
                                      > kierowców tam jeżdżących.

                                      To glos wolajacego na puszczy. Po co probowac informowac kierowcow, ze na
                                      naszych drogach wystepuja niczym nieuzasadnione kilometrowe odcinki z linia
                                      ciagla (po modernizacji) przemieszane z takimi, ktore "modernizacji" jeszcze
                                      laskawie nie doswiadczyly. Byloby bardziej celowe wlasciwe i spojne
                                      oznakowywanie drog. Wtedy nie trzebaby apelowac i to przez tak waska "tube",
                                      jaka jest forum.
                                      • jureek Re: Mnie się nie śpieszy... 06.04.10, 13:52
                                        Ale ja nie pracuję przy znakowaniu dróg i dlatego mam bardzo niewielki wpływ na
                                        to oznakowanie.
                                        Pozostało mi tylko wołanie na puszczy i apelowanie do kierowców, żeby nie
                                        traktowali linii przerwywanej jako pozwolenia na wyprzedzanie.
                                        Drogi są, jakie są, więc trzeba się samemu starać o to, żeby nie zginąć na nich
                                        w czołówce.
                                        Jura
                                        • edek40 Re: Mnie się nie śpieszy... 06.04.10, 14:02
                                          > Ale ja nie pracuję przy znakowaniu dróg i dlatego mam bardzo niewielki wpływ na
                                          > to oznakowanie.

                                          Mysle, ze na oznakowanie kazdy potencjalnie ma znacznie wiekszy wplyw niz
                                          na ogol obywateli. Znane sa bowiem adresy tych, ktorzy mienia sie exxxxxpertami
                                          od drog. Jednak korespondencja z tzw. czynnikami moze prowadzic w prostej drodze
                                          do depresji i samobojst. Kto wie, czy Twoja droga uswiadamiania obywateli nie
                                          jest lepsza?
                                          • jureek Re: Mnie się nie śpieszy... 06.04.10, 14:21
                                            Tu nawet nie ma potrzeby uświadamiania obywateli, że oznakowanie jest do kitu.
                                            Obywatele to wiedzą, czasem tylko nielogiczne wnioski wyciągają. No bo skoro
                                            znaczna część obywateli wie, że linia ciągła malowana jest "od czapy", to skąd
                                            naraz wiara w adekwatność linii przerywanej? Tej logiki pojąć nie mogę.
                                            Jura
                                            • edek40 Re: Mnie się nie śpieszy... 06.04.10, 14:42
                                              > Tu nawet nie ma potrzeby uświadamiania obywateli, że oznakowanie jest do kitu.
                                              > Obywatele to wiedzą, czasem tylko nielogiczne wnioski wyciągają. No bo skoro
                                              > znaczna część obywateli wie, że linia ciągła malowana jest "od czapy", to skąd
                                              > naraz wiara w adekwatność linii przerywanej? Tej logiki pojąć nie mogę.

                                              To nie wiara. To odurnienie, do czego przyznaje sie z niewielkim poczuciem wstydu. Kilka kilometrow za smrodzacym liderem, zaslaniajacym krajobraz to nie jest to, co pozytywnie wplywa na moja zdolnosc pojmowania swiata.

                                              Z reszta, Jura, dosc dokladnie opisalem realia. Zaden znak na niebie i wodzie nie oznajmial przelomu, ktory zaslania auta z przeciwka. Przeciez nie wyszedlem na wyprzedzanie tuz przed szczytem widocznego przelomu. Ja go nie widzialem. Byl zapewne nawet poza zasiegiem swiatel drogowych. O tym, ze jest przelom dowiedzialem sie dopiero gdy zobaczylem smuge swiatla. Auto bylo na tyle daleko, ze nie ponioslem smierci z glupoty. Ale sie nielicho wkurzylem, szczegolnie ze linia przerywana byla kontynuowana tak na wierzcholku, jak i za nim. Moj blad byl w zasadzie nieistotny. Piszac o tym miejscu nie mialem na mysli moich majtek i duzej ilosci sprzatania z fotela. Mialem na mysli to, ze taka konfiguracja ciaglej i przerywanej w koncu doprowadzi do tragedii. Kazdy czlowiek z automatu uzna, ze oto wreszcie, po tylu kilometrach, jest wreszcie wystarczajaca widocznosc do wyprzedzania. W dzien nie ma problemu - widac z daleka. A w nocy?
    • robertrobert1 Re: Mnie się nie śpieszy... 03.04.10, 10:48
      A po jakiego grzyba rozpędzać się do 50-60-70 km/h? By dłużej postać na
      najbliższych światłach? Po co?
      • jorn Re: Mnie się nie śpieszy... 03.04.10, 23:32
        Po to, żeby w czasie wyświetlania zielonego sygnału przez skrzyżowanie mogło
        przejechać np. 10, a nie 3. Nazywa się to kulturą osobistą.
        • jorn Errata 03.04.10, 23:33
          Miało być "10 pojazdów" zamiast "10"
      • emes-nju Re: Mnie się nie śpieszy... 04.04.10, 09:46
        robertrobert1 napisał:

        > A po jakiego grzyba rozpędzać się do 50-60-70 km/h?

        Ale zauwazasz jakas przestrzen do zagospodarowania pomiedzy egoistycznym 10-15,
        a byc moze faktycznie bez sensu 50-60-70 km/h?
      • edek40 Re: Mnie się nie śpieszy... 04.04.10, 13:07
        > A po jakiego grzyba rozpędzać się do 50-60-70 km/h? By dłużej postać na
        > najbliższych światłach? Po co?

        I pomyslec, ze jezdzilem po miastach, w ktorych jesli jechalo sie przepisowo
        50-60-70-80 km/h w zasadzie nie trzeba bylo sie zatrzymywac. Ja wiem, ze w
        Polsce wmowiono, ze tego nie da sie zrobic i lepiej malowac bus-pasy...
        • rysiekk111 zaszybkość przeszkodą w płynności 06.04.10, 20:20
          o ile można sobie wyobrazić , w skrajnie optymistycznych okolicznościach, poza
          godzinami szczytu, grupy pojazdów poruszające się JEDNOSTAJNIE BEZ HAMOWANIA i
          mijające z odpowiednim marginesem bezpieczeństwa z prędkościami rzędu 50 to przy
          wyższych byłoby to praktycznie niemożliwe.
          czyw miastach na które się powołujesz pojazdy z ulic podporządkowanych tej
          głównej mogły unikać zatrzymywania ?
          Póki co limit 50-60 wydaje się być dopuszczalny ale tylko na odcinkach całkiem
          bezkolizyjnych
          ...abstrahując oczywiście od spalin i hałasu
          • edek40 Zawolnosc rowniez 07.04.10, 11:42
            > czyw miastach na które się powołujesz pojazdy z ulic podporządkowanych tej
            > głównej mogły unikać zatrzymywania ?

            Z reguly jest tak, ze ulica podporzadkowana ma mniejsze natezenie ruchu. I takie
            rzeczy nalezy badac, aby nie doprowadzac do sytuacji, ktora codziennie obserwuje
            przy powrocie do domu. Lokalna uliczka z sygnalizacja dokumentnie blokuje ruch
            ulicy zmierzajacej do wyjazdu z Warszawy i ktora do tego jest dzis objazdem
            remontowanej Trasy Torunskiej. Nie mozna jednak nie zauwazyc, ze na tej
            podporzadkowanej zjawisko korka nie wystepuje - ruch odbywa sie z reguly na biezaco.
          • erasms11 Re: zaszybkość przeszkodą w płynności 08.04.10, 20:50
            > Póki co limit 50-60 wydaje się być dopuszczalny ale tylko na odcinkach całkiem
            > bezkolizyjnych
            > ...abstrahując oczywiście od spalin i hałasu

            Póki co transport prywatny jeździ 90 km/h i jeszcze, choć z trudem, zachowuje rentowność.
            Z 50 na godzinę to PKP od lat na dotacjach budżetowych i gigantycznych stratach.
            • rysiekk111 jeżdżą drogo bo źle i złymi pojazdami 08.04.10, 21:04
              erasms11 napisał:

              > Póki co transport prywatny jeździ 90 km/h
              jeżeli piszesz o jazdach pozamiejskich to nie na temat, a jeżeli o miejskich to
              kompletnie nie rozumiesz skutków zaszybkości w miastach, które tłumaczyłem wielokroć

              >i jeszcze, choć z trudem, zachowuje rentowność.
              też tłumaczyłem: nierówna konkurencja i pojazdy niezoptymalizowane do oszczędnej
              jazdy
              • erasms11 Re: jeżdżą drogo bo źle i złymi pojazdami 08.04.10, 21:09
                > >i jeszcze, choć z trudem, zachowuje rentowność.
                > też tłumaczyłem: nierówna konkurencja i pojazdy niezoptymalizowane do oszczędne
                > j
                > jazdy

                Kiedy eko-wyrównywacze wyrównają konkurencję obie gałęzie transportu będą nierentowne.
                • rysiekk111 oszczędniejszymi pojazdami nierentowniej ? 08.04.10, 22:16
                  Możliwości techniczne obniżenia spalania są 2-3 krotne na "dzień dobry" tylko
                  motywacji brak
                  poza tym: jakże to zrównanie konkurencji (czyli m.in. zaprzestanie dotowania i
                  uprzywilejowywania państwowych przewoźników ) miałoby spowodować nierentowność
                  prywatnych ?
                  • erasms11 Re: oszczędniejszymi pojazdami nierentowniej ? 08.04.10, 22:44
                    > Możliwości techniczne obniżenia spalania są 2-3 krotne na "dzień dobry" tylko
                    > motywacji brak

                    Scania nie zaoferowała jeszcze stanowiska dyrektorskiego?
                    • rysiekk111 Temu przemysłu brak motywacji do oszczędzania 09.04.10, 21:23
                      producenci autobusów też jeszcze nie dość odczuwają tego przymusu ekonomicznego
                      co jest oczywiście skutkiem błędnej polityki a ściśle: dotowania miejskich
                      przewoźników.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja