wolfgang87
24.04.10, 22:48
Dzis wieczorkiem po zmroku widzialem dziwną sytuacje.
Koleś wyprzedzał powietrze. Zamrugal w lewo. Objechal. Zamrugał w prawo. Wrócił na swoj pas.
No to cóż, coś tam na pewno było, więc podświeciłem dlugimi. Oczywiście (no może nie tak oczywiście, naprawdę musiałem ślipia mocno wybałuszyć). Rowerzysta. Nawet odblaski mial na rowerze. Szkoda, że nie działały.
Bylo niezle hamowanie - cos mi z przeciwka niestety jechalo i nie dalo rady sie zmiescic.
Chamsko go strąbiłem. Az mu kredki powypadaly. Malo co z roweru nie spadl. Ale moze to chociaz tego jednego rowerzyste nauczy, ze cos nie tak z tą jego jazdą jest.
I tak najlepsze sa dzieci (za dnia) krecace sie na rowerkach kolo drogi. Hitchcock wysiada.