Wspolczucie dla sprawcy...

26.04.10, 11:03
Dzis rano ogladalem film z dzialan australijskiego biura wyjasniajacego przyczyny wypadkow.

Sprawa byla zagadkowa, bo z jakiegos powodu Yariska wjechala na chodnik i potracila 12 osob - jedna osoba nie przezyla, a jedna stracila noge. Masakra. Tym wieksza, ze wedlug zeznan swiadkow samochod zamiast zwalniac, przyspieszal.

W trakcie dochodzenia okazalo sie, ze kierujaca dopiero uczyla sie jezdzic. Osoba jej towarzyszaca w czasie skretu w lewo uznala, ze auto jedzie za szeroko i postanowila "dociagnac" kierownice. Kierowczyni zaczela walczyc z kierownica i zamiast hamowac, nacisnela na gaz.

Co mnie uderzylo. W filmie ani razu nie padlo nic o "niezachowaniu", "niedostosowaniu", "niezastosowaniu sie" i innych wedlug naszych mediow robinych przez przez polskiego kierowce "nie-costam". Nie bylo nic o mordercach, piratach, nieodpowiedzialnosci oraz wydawania wyrokow na podstawie "naukowej analizy" rozbitego samochodu (vide "Wypadek Przypadek"), ktoremu jeszcze nie wystygl jeszcze silnik. Sledczy ciagle natomiast podkreslal jak bardzo wspolczuje i ofiarom i rodzinom ofiar oraz sprawczyni... Mysle, ze wlasnie dzieki takiej umiejetnosci mial realna szanse na przeprowadzenie sledztwa, a nie zapelnieniu kolejna pozycja rubryczki "nie-costam".

Winna okazala sie kierowczyni. Uciekinierka z Sudanu, ktora w swoim kraju byla wieziona i torturowana. Odbyl sie proces, w ktorym uznano, ze ma jakies odchyly psychiczne i zamiast egzekucji ku uciesze laknacej krwi gawiedzi (vide "Uwaga Pirat"), wyslano ja na leczenie i zabroniono przez 3 lata prowadzic samochod. Nie "ukrzyzowano" tez osoby uczacej ja jezdzic!

A najbardziej niesamowity byl komentarz matki zabitej dziewczyny. Zgodzila sie z wyrokiem sadu i potrafila wspolczuc sprawczyni smierci jej dziecka...

Jak daleko od cywilizowanych standardow mieszcza sie przekazy w polskich mediach oraz panujaca na tym forum atmosferka polowania na czarownice?
    • tiges_wiz Re: Wspolczucie dla sprawcy... 26.04.10, 11:06
      policja daje "niedostosowanie" jak nie wie jaka jest przyczyna
      • emes-nju Re: Wspolczucie dla sprawcy... 26.04.10, 11:09
        tiges_wiz napisał:

        > policja daje "niedostosowanie" jak nie wie jaka jest przyczyna

        A nie wie, bo ma to w dupie.

        Winny musi byc zawsze kierowca, bo to pozwala na nasilanie polowania.
        • wolfgang87 Re: Wspolczucie dla sprawcy... 27.04.10, 00:13
          Ograniczenie predkosci na skrzyzowaniu. (147)
          Nie tylko prędkość... (140)
          Tyle w temacie :)
          • edek40 Re: Wspolczucie dla sprawcy... 27.04.10, 08:37
            > Tyle w temacie :)

            Pasy 41 i tylko kilka "merytorycznych". Zadnych glebszych refleksji, poza
            tym, ze nikt nie neguje, choc 30% sie nie zapina.
            • wolfgang87 Re: Wspolczucie dla sprawcy... 27.04.10, 10:28
              To ja jeszcze podbiję choć jedną wypowiedź dla współczucia.

              I serio, trąbię na miętkich, rowerzystów nocnych, ale jakbym takiego upolował, to byłaby niezła trauma. Już i tak mam traumę - jak łatwo się pomylić, zagapić, zamyśleć - i wystarczy, że wejdzie taki zagapiony, zamyslony pieszy i dups...

              Choc tez nie skłamię...Pamiętacie taką grę Carmagedon2000? :) Swietna! Zawsze lubiłem po jezdzie autem sobie odreagować :)
              • edek40 Re: Wspolczucie dla sprawcy... 27.04.10, 12:22
                > I serio, trąbię na miętkich, rowerzystów nocnych, ale jakbym takiego upolował,
                > to byłaby niezła trauma. Już i tak mam traumę - jak łatwo się pomylić, zagapić,
                > zamyśleć - i wystarczy, że wejdzie taki zagapiony, zamyslony pieszy i dups...

                Przypominam, ze ja, w plenerze i w lesie, trafilem takie "zamyslonego" wodka,
                wyskakujacego zza krzaka. Okolicznosci wypadku, znane policji, spowodowaly, ze
                przybyla na miejsce policja, wykazywala empatie i to bylo budujace. Znacznie
                mnie budujace byly komentarze forumowych swietych... A ja naprawde silnie
                odchorowalem ten calkowicie nie zawiniony wypadek, w ktorym, jak okazalo sie
                pozniej, bylem jedynym istotnie poszkodowanym. I to nie tylko finansowo.
                • rekrut1 Re: Wspolczucie dla sprawcy... 27.04.10, 15:59
                  A ja naprawde silnie odchorowalem ten calkowicie nie zawiniony
                  wypadek

                  Właśnie,współczucie? Nie wypada! Przecież za kierownicą nie siedzi
                  człowiek,za kierownicą siedzi kierowca!

                  policja daje "niedostosowanie" jak nie wie jaka jest przyczyna

                  Na jednym z kanałów leci program "Katastrofa w przestworzach". Jeden
                  z odcinków narrator podsumował: paradoksalnie,każda katastrofa
                  dzięki dogłębnej analizie przyczyn z jakich nastąpiła poprawia
                  bezpieczeństwo.Tu nastąpiła "wyliczanka" usprawnionych
                  procedur,zastosowanych zmian konstrukcyjnych itd.
                  A ile katastrof drogowych nastąpiło na skutek złego oznakowania,
                  błędów "konstrukcyjnych" drogi itp.??
                  Pozdr.
                  Pazdzioch

    • jureek Re: Wspolczucie dla sprawcy... 27.04.10, 16:06
      Trudno, może wyjdę na potwora bez serca, ale o ile mogę współczuć kierowcy,
      który popełnił jakiś błąd (albo i żadnego błędu nie popełnił) i teraz będzie go
      gryzło sumienie, że kogoś przejechał, to nijak nie wykrzesam współczucia dla
      kogoś, kto dla rozrywki ściga się z kumplami po ulicach miasta w normalnym
      ruchu, zabija przy tym rowerzystę, czy pieszego na pasach, a po wszystkim
      kombinuje tylko, ja się z tego możliwie małym kosztem wywinąć.
      Jura
      • edek40 Re: Wspolczucie dla sprawcy... 27.04.10, 16:07
        > Trudno, może wyjdę na potwora bez serca, ale o ile mogę współczuć kierowcy,
        > który popełnił jakiś błąd (albo i żadnego błędu nie popełnił) i teraz będzie go
        > gryzło sumienie, że kogoś przejechał, to nijak nie wykrzesam współczucia dla
        > kogoś, kto dla rozrywki ściga się z kumplami po ulicach miasta w normalnym
        > ruchu, zabija przy tym rowerzystę, czy pieszego na pasach, a po wszystkim
        > kombinuje tylko, ja się z tego możliwie małym kosztem wywinąć.

        Nie wyjdziesz. Skad w ogole taki pomysl? Zawsze wydawalo mi sie, ze wyrastasz
        ponad poziom hanniego czy jane?
        • jureek Re: Wspolczucie dla sprawcy... 27.04.10, 16:20
          edek40 napisał:

          > Nie wyjdziesz. Skad w ogole taki pomysl?

          Stąd, że mimo szczerych chęci nie potrafię jakoś zdobyć się na współczucie dla
          każdego sprawcy. Po prostu są "sprawcy" i "sprawcy".
          Jura
          • edek40 Re: Wspolczucie dla sprawcy... 27.04.10, 16:42
            > każdego sprawcy. Po prostu są "sprawcy" i "sprawcy".

            Dla wiekszosci myslacych ludzi to truizm. Naturalnie poza kilkoma osobami na tym
            forum, dla ktorych okolicznosci nie maja zadnego znaczenia w zestawieniu z
            efektem, ocenianym, a jakze, w zaciszu domowym zza klawiatury komputera.
      • emes-nju Re: Wspolczucie dla sprawcy... 27.04.10, 16:31
        jureek napisał:

        > Trudno, może wyjdę na potwora bez serca

        Raczej za osobe juz odpowiednio zindoktrynowana przez media, ktore z kazdgo
        kierowcy robia maniakalnego zabojce dziateczek oraz "matki waszej".

        Ja nie bede wspolczul tylko komus, kto zabil/zranil z premedytacja.

        Natomiast kazdemu, kto zrobil drugiemu kuku czy z glupoty ("Twoje" wyscigi), czy
        w wyniku bledu, potrafie wspolczuc. Bo nie chcial zrobic nikomu krzywdy. Nie
        starczylo rozumu albo odrobiny szczescia i zdarzylo sie niezamierzone
        nieszczescie. NIEZAMIERZONE - nawet "Twoi" wyscigowcy robia to dla zabawy i z
        glupoty, absolutnie nie majac w planach wypadku.

        A zreszta... Byc moze w Niemczech wyscigi sa problemem, w Polsce zjawisko jest
        marginalne.
        • jureek Re: Wspolczucie dla sprawcy... 27.04.10, 17:22
          emes-nju napisał:

          > Raczej za osobe juz odpowiednio zindoktrynowana przez media, ktore z kazdgo
          > kierowcy robia maniakalnego zabojce dziateczek oraz "matki waszej".

          Dziękuję Ci bardzo, łaskawco. To ja już wolę być potworem z własnej woli, niż
          biedną, otumanioną ofiarą manipulacji mediów, jak teraz mnie przedstawiasz.
          Sorry, Winnetou, ale ja w przeciwieństwie do Ciebie żadnego spisku medialnego
          wymierzonego w "biednych i uciśnionych" kierowców nie widzę. Kto zresztą miałby
          ten spisek organizować i wciągać w niego prywatne już przecież media. Wydział
          Prasy Komitetu Centralnego to już przeszłość. Naprawdę wierzysz w to, że można
          zmusić redaktorów Nie i Naszego Dziennika, żeby pisali to samo? Stosunek do
          spraw ruchu drogowego jest w polskich mediach bardzo zróżnicowany - bardzo
          często słychać narzekania na restrykcyjne ograniczenia, przechwałki celebrytów
          jeżdżących "szybko i bezpiecznie", krytyczne głosy o pracy policji i
          organizatorów ruchu itp.
          Poza tym, ja wcale nie uważam, że każdy kierowca to zabójca. Wyraźnie
          napisałem, że sprawcy są różni i jednym współczuć potrafię, a innym nie.

          > Ja nie bede wspolczul tylko komus, kto zabil/zranil z premedytacja.

          Dla mmie nie tylko premedytacja wyklucza współczucie. Także skrajny egoizm i
          kompletne nieliczenie się z innymi sprawiają, że nie potrafię zdobyć się na
          współczucie.

          > Natomiast kazdemu, kto zrobil drugiemu kuku czy z glupoty ("Twoje" wyscigi), cz
          > y
          > w wyniku bledu, potrafie wspolczuc. Bo nie chcial zrobic nikomu krzywdy.
          Nie
          > starczylo rozumu albo odrobiny szczescia i zdarzylo sie niezamierzone
          > nieszczescie. NIEZAMIERZONE - nawet "Twoi" wyscigowcy robia to dla zabawy i z
          > glupoty, absolutnie nie majac w planach wypadku.

          Wypadków pewnie nie planują, ale aż tacy głupi nie są, żeby nie zdawać sobie
          sprawy z tego, jakie zagrożenie stwarzają. Oni jednak mają w d...ie zagrożenie
          dla innych, ważne, że oni maja "fun". Poczytaj sobie chociażby na forach, żeby
          poznać mentalność tych skrajnych egoistów.
          Gdy bandyci urządzają sobie strzelaniny na ulicach, też pewnie chcą zabić tylko
          przeciwników z drugiej bandy, a nie przypadkowych przechodniów.

          > A zreszta... Byc moze w Niemczech wyscigi sa problemem, w Polsce zjawisko jest
          > marginalne.

          Wyścigi w Polsce marginalne? Znowu muszę napisać, że chyba po innych Polskach
          jeździmy. My przecież prawie cały czas się ścigamy. Ile razy zdarzało mi się, że
          po wyprzedzeniu kogoś odzywał się w nim lew wyścigowy i ruszał do kontrataku. A
          te wszystkie opowieści na forum, jak to wyprzedzany przyspieszał? A te wszystkie
          wyprzedzania tylko po to, żeby za kilometr zatrzymać się do tankowania? Tym
          bakcylem wyścigowym zarazili się nawet chłopaki z nieoznakowanych radiowozów,
          którzy zamiast zatrzymywać piratów, wolą się z nimi pościgać.
          Jura
          • rekrut1 Re: Wspolczucie dla sprawcy... 27.04.10, 17:56
            Tym bakcylem wyścigowym zarazili się nawet chłopaki z
            nieoznakowanych radiowozów,którzy zamiast zatrzymywać piratów, wolą
            się z nimi pościgać.

            I tu się z Tobą zgadzam! :))
          • emes-nju Re: Wspolczucie dla sprawcy... 28.04.10, 16:56
            jureek napisał:

            > Sorry, Winnetou, ale ja w przeciwieństwie do Ciebie żadnego spisku
            > medialnego wymierzonego w "biednych i uciśnionych" kierowców nie
            > widzę.

            Bo takiego nie ma!

            Natomiast to, co i jak media nam "sprzedaja", przygotowuje nas do latwego
            ferowania arbitralnych wyrokow. Bo wszyscy w tych mediach tak robia. A ze w
            calej Europie kierowcy sa na celowniku, to i kierowcow wylacza sie np. z
            konstytucyjnych praw, przynaleznych OBYWATELOM (vide karanie numeru
            rejestracyjnego, bez dowodzenia winy). Bo to kierowcy, a nie obywatele ;-P

            A od czegos takiego bardzo bliska droga do latwego ferowania wyrokow o tym czy
            ktos zabil kogos przypadkiem i nalezy mu sie wspolczucie, czy tez bardzo tego
            pragnal i jest bydlakiem bez uczuc.

            Ja sie w ten mechanizm nie wpisuje (dlatego nie moglbym pracowac w drogowce), a
            znaczna czesc uczestnikow tego forum i owszem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja