wyssana.z.palca
26.04.10, 18:33
No dzisiaj mnie juz z lekka wnerwiło. I jestem ciekawa czy to jakaś powszechna
opinie czy tylko buraków w swoich brykach. Otóż na co dzień jeżdzę matizem i
zauważyłam rażące lekceważenie mnie chyba ze względu na pojazd. Wiem, że
mustang to nie jest, ale myślałam, że jeżeli chodzi o bezpieczeństwo na
drodze, wszystkich powinno traktować się tak samo.. Przydkłady tylko z dziaj
(co z resztą zdarza się nagiminnie): skręcam wraz ze sznureczkiem aut w
uliczkę osiedlową, że zawsze trzymam odstęp, wyprzedza mnie (nic, ze z
naprzeciwka jada auta) łysy pan w czarnej corsie tylko po to, żeby za chwilę
zachamować wnet do zera i skręcic w pierwszą w prawo. Albo: jade ulicą z
pierwszeństwem, z podporządkowanej wychyla się auto, widzi, że jade i...
gazuuu! Gdybym nie musiała hamować ok- niech jedzie, ale muszę hamować, bo
przed sam nos wjeżdza mi jakiś burak. I tu najciekawsze: nie tamuje ruchu,
jeżdzie dynamicznie, wyciskam auto na maksa, nie spowalniam i sie nie wloke. I
gdy jeżdze chociazby bmw faceta albo nawet toyotka, to jakos nikt mi przed nos
sie nie wtrynia.. No doprawdy, dziwi mnie to zjawisko i jestem ciekawa, czy
traktujecie WSPÓŁuczesnikow rowno, czy kategoryzujecie ich ze wzgledu na to,
jakim autem jada?