brak współpracy

19.05.10, 19:18
smutne wrażenia mam dziś z drogi

Jechałem dziś w Katowicach w jakiejś dzielnicy Ligota czy coś takiego

Utworzył się potężny korek, droga po jednym pasie w jednym kierunku.

Zauważam że na pasie tych z naprzeciwka stoi samochód, właściciel gorączkowo
próbuje odpalić, zagląda pod maskę itp. i co? I stoi na pasie, wszyscy próbują
go ominąć, nikt nie pomoże mu zepchnąć auta na pobocze/chodnik.Zatrzymałem się
więc i idę pomóc to inni nawet nie zwolnią aby mnie przepuścić bym pomógł
pomóc usunąć zator na "ich" pasie! Zepchnęliśmy auto, facet podziękował ja
stanąłem dalej w korku i straciłem może minutę czyli może wyprzedziło mnie 5
samochodów.

Dosłownie kawałek dalej widzę że na moim pasie coś się dzieje, nerwowe
omijanie, dojeżdżam a tam stoi auto, z pod maski leci dym, naokoło nerwowo
biega kobieta z telefonem w ręce, nie potrafi otworzyć maski i co? I nic,
wszyscy omijają, niektórzy trąbią... zjechałem na pobocze, patrzę a silnik jej
auta cały czas pracuje a widzę, że to nie dym tylko para - silnik się
zagotował w korku. Mówię żeby zgasiła silnik, próbujemy przepchnąć ale z
naprzeciwka jedzie karetka, kobieta odpala auto i zjeżdża na pobocze trochę
dalej. Ona bała się że auto się zapaliło ale nikt nie raczył wysiąść i pomóc...

Załamałem się szczerze mówiąc, tworzą się gigantyczne korki a nikt z tych
durni którzy w tych korkach stoją nie kiwnie palcem aby cokolwiek poprawić.

I żeby ktoś nie pomyślał że jakoś się tu chwalę bo uważam że pomoc w
przywróceniu ruchu to coś co każdy powinien zrobić bez zastanowienia. Dla
siebie, jeśli nie uważa że trzeba pomóc przestraszonej kobiecie która myśli że
pali się jej auto.
    • iza9919 Re: brak współpracy 19.05.10, 20:32
      poruszyłeś bardzo poważny i interesujący wątek i w pełni się z Tobą zgadzam,
      ogromna znieczulica jest.
      Mam nadzieję ,,że jakby coś" mi sie takiego na drodze przydarzyło to znajdzie
      się jakiś miły obywatel i mi pomoże;)
      • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 20.05.10, 08:31
        ...A ja, gdy kiedyś zatrzymałem się widząc stojący na poboczu samochód z
        zagranicznymi numerami i machających rękami "mahoniowych" otrzymałem bardzo
        intratną propozycję zakupu wyrobów ze złota. Nie skorzystałem. Innym razem, gdy
        czekałem na jednego kolegę - tak się złożyło że obok przejścia dla pieszych,
        zostałem opieprzony przez jednego "uprzejmego", że on się zatrzymał a ja nie
        przechodzę. Odtąd do pewnych spraw podchodzę ze sporą dozą rezerwy.:P
        • akodo78 Re: brak współpracy 20.05.10, 10:32
          hehe nie żartuj :) Ja też ich znam, trafiłem na tych panów w okolicach
          Oświęcimia, zatrzymali mnie i potrzebowali na paliwo, oferowali biżuterię w
          zamian za pomoc :) Później widziałem ich jeszcze raz, ta sama metoda - stary
          mercedes na zagranicznych blachach, goście w garniturkach i ciemna karnacja.

          A obok przejścia dla pieszych się nie stoi! :)
          • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 20.05.10, 12:24
            akodo78 napisał:

            > A obok przejścia dla pieszych się nie stoi! :)

            Stać na chodniku nie wolno? Dlaczego? Czy to jest zabronione? Którym przepisem?
            Zresztą, stanąć tu w zasadzie musiałem, gdyż czekałem na jednego kolesia, z
            którym miałem się udać w pewne miejsce, a obok była wygodna zatoczka do
            zjeżdżania w przecznicę, w której można było nikomu nie przeszkadzając na chwilę
            się zatrzymać. Gdyby tak chcieć wszystko robić w sposób drobiazgowo zgodny z
            przepisami, to można by świra dostać.:P
            • tbernard Re: brak współpracy 15.06.10, 09:27
              > akodo78 napisał:
              >
              > > A obok przejścia dla pieszych się nie stoi! :)
              >
              > Stać na chodniku nie wolno? Dlaczego? Czy to jest zabronione? Którym przepisem?

              Właśnie przez takie podejście często traci się ochotę na przepuszczanie pieszego przez przejście, bo być może on tylko tak sobie tu postać chce. Tu nie chodzi o paragrafy lecz o kulturę. Stój sobie na chodniku, ale parę metrów od przejścia jeśli nie zamierzasz z niego skorzystać. Chyba, że była to ironia której nie wyczułem.
              • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 16.06.10, 12:52
                Ironia, ale oparta na prawdziwym, choć nieco "podrasowanym" zdarzeniu. Uważam
                bowiem, że wszystko, z uprzejmością ma swoje granice. Uprzejmość powinna kończyć
                się tam, gdzie potrzeba jej wyrażania staje się problematyczna oraz tam, gdzie
                może ona doprowadzić tylko do zupełnie niepotrzebnych nieporozumień i
                zamieszania. Gość jadący praktycznie sam (na kilometrowym odcinku tej
                dwujezdniowej trasy wtedy znajdowało się tylko kilka pojazdów) naprawdę nie musi
                na siłę łamać przepisów (rezygnacja z przysługującego pierwszeństwa też
                jest łamaniem przepisów, nieważne w imię czego), by wszem i wobec pokazać, jaki
                on kulturalny...
                • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 16.06.10, 13:05
                  Inny przykład (sprzed kilku dni): włączam się do ruchu z podporządkowanej,
                  wyjeżdżając na drogę krajową poza obszarem zabudowanym. Z prawej pusto na
                  odcinku kilkuset metrów; z lewej nadjeżdża jeden samochód osobowy, a za nim
                  jeszcze dwa (dla jreeka - to nie był korek na zatłoczonej w obie strony przez
                  pojazdy, rowery - to też pojazdy oraz przez pieszych ulicy w centrum miasta).
                  Dalej 200-300 metrowa przerwa. Nagle, ten nadjeżdżający z lewej zatrzymuje się,
                  nie dojeżdżając do mnie. Nie wiem o co mu chodzi, wreszcie, po chwili, przez
                  jego szybę dostrzegam, jak uprzejmie macha mi ręką, bym wyjechał. Zerkając znów
                  w prawo, pukam się w czółko i unoszę ręce ze zgrozy. Tamten od razu robi
                  obrażoną minę, zdaje się że coś tam bluzga i rusza. W efekcie, zamiast
                  spokojnie, wygodnie i zgodnie ze wszystkimi zasadami włączyć się do ruchu, stoję
                  dalej, gdyż w międzyczasie zdążyli nadjechać inni. Może tamten takie zachowanie
                  by nazwał współpracą i uprzejmością - dla mnie to jest zwykła bezmyślność.
                  • jureek Re: brak współpracy 16.06.10, 13:18
                    kozak-na-koniu napisał:

                    > dalej, gdyż w międzyczasie zdążyli nadjechać inni. Może tamten takie zachowanie
                    > by nazwał współpracą i uprzejmością - dla mnie to jest zwykła bezmyślność
                    > ].

                    Zgadzam się, że bezmyślność. A pukanie się w czółko to zwykłe chamstwo. Ale
                    niektórzy już tak mają, że wszędzie wszystkich chcą pouczać. Nauczyciele drogowi.
                    Jura
                    • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 16.06.10, 13:42
                      jureek napisał:

                      > Zgadzam się, że bezmyślność. A pukanie się w czółko to zwykłe chamstwo. Ale
                      > niektórzy już tak mają, że wszędzie wszystkich chcą pouczać. Nauczyciele drogow
                      > i.

                      Oczywiście, kulturalny i taktowny Juruś w takiej sytuacji nie pukałby się w
                      czółko, tylko olewając tych dwóch, czy trzech, którzy czekają za nim wysiadłby,
                      podszedł do "uprzejmiaka", kulturalnie zapukał w szybkę, zapytał o co właściwie
                      się rozchodzi (o włączeniu się do ruchu oczywiście nie było by mowy bez
                      dokładnego sprawdzenia obecności, odległości, prędkości oraz ewentualnych
                      zachowań innych znajdujących się na drodze głównej), po czym wygłosił monolog o
                      braku potrzeby stwarzania przeszkody w minimalnym ruchu, gdyż dużo łatwiej,
                      sprawniej płynniej i bezpieczniej mógł się włączyć bez zatrzymywania i wymiany
                      uprzejmości. Następnie, panowie by sobie podali rąsie, uśmiechnęli się do
                      siebie, wymienili uprzejmości, zapytali a co u rodziny i w pełnej zgodzie,
                      tolerancji, poszanowaniu oraz zrozumieniu by się rozjechali, każdy w swoją
                      stronę. O resztę natomiast niech się martwią inni. Zgadłem?:)))
                      • jureek Re: brak współpracy 16.06.10, 13:48
                        kozak-na-koniu napisał:

                        > Zgadłem?:)))

                        Nie zgadłeś. Nie czuję potrzeby pouczania kogokolwiek na drodze, ani w sposób
                        kulturalny, ani chamski.
                        Jura
                        • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 16.06.10, 13:55
                          Aha, rozumiem. Znaczy, kulturalny Juruś, widząc drugiego, niemniej kulturalnego,
                          włączyłby się do ruchu bez względu na wszystko i ryzykując spowodowanie jeszcze
                          większego zamieszania albo nawet wypadku. Ewentualnie, stali by obaj w
                          nieskończoność i się nawzajem upajali własną kulturą oraz admirowali. Bo juruś
                          broń boże nigdy nikogo nie poucza. On tylko kulturalnie zwraca uwagę by wykazać,
                          jak bardzo mądrzejszy jest on sam od tego drugiego.:D
        • jureek Re: brak współpracy 20.05.10, 11:07
          kozak-na-koniu napisał:

          > Innym razem, gdy
          > czekałem na jednego kolegę - tak się złożyło że obok przejścia dla pieszych,
          > zostałem opieprzony przez jednego "uprzejmego", że on się zatrzymał a ja nie
          > przechodzę. Odtąd do pewnych spraw podchodzę ze sporą dozą rezerwy.:P

          I słusznie Cię opieprzył. Nie mogłeś czekać parę metrów dalej?
          Jura
          • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 20.05.10, 12:19
            Ja mogłem stanąć kilka metrów dalej, ale tu było mi wygodniej. On natomiast mógł
            jechać zgodnie z przepisami, zamiast bawić się w Wersal tym bardziej, że
            sytuacja tego nie wymagała, bo ruch był niewielki. Niestety, coraz więcej takich
            "inteligentnych inaczej"...:(
            • jureek Re: brak współpracy 20.05.10, 12:54
              kozak-na-koniu napisał:

              > Ja mogłem stanąć kilka metrów dalej, ale tu było mi wygodniej.

              No właśnie, najważniejsze, że Panu Prezesowi było wygodnie.
              Jura
              • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 20.05.10, 12:57
                No właśnie.
            • tbernard Re: brak współpracy 15.06.10, 10:05
              Żaden Wersal. Może widział już z daleka jak stoisz i być może pomyślał,
              że się boisz i jesteś mało zdecydowany, więc aby dodać Ci śmiałości
              zatrzymał się, bo wolał on przejąć inicjatywę, bo zdarza się, że czasem
              ktoś mało zdecydowany potrafi w najmniej odpowiednim momencie wpakować
              się tuż przed pojazd. Nigdy nie miałeś sytuacji, że jadąc w kierunku
              przejścia widzisz kogoś niezdecydowanego który gdyby wszedł parę sekund
              wcześniej, to może odrobinę gazu byś ujął, a on wchodzi po tych
              zmarnowanych sekundach zmuszając Cię do mocnego hamowania?
      • grzeg1968 Re: brak współpracy 20.05.10, 12:44
        Niestety, w praktyce coraz mniej jest kierowców, którzy poświęcą swoje 5
        minut(nawet mniej), żeby komuś pomóc.
      • grzeg1968 Re: brak współpracy 10.06.10, 10:51
        Zainspirowany wątkiem napisałem artykuł rosnącej agresji kierowców: Czy jesteś agresywnym kierowcą?
        Polecam :)
    • emes-nju Re: brak współpracy 20.05.10, 10:06
      Tez mnie dziwia takie zachowania - ludzie i tak stoja, a jak chca ruszyc, to musza robic jakies lamance. Latwiej byloby pomoc zepchnac nieszczesnika.

      Mi natomiast zdarzyla sie sytuacja odwrotna. I to w tej pelnej chamow Warszawie. Po wymianie klockow hamulcowych (w ASO), na debowo stanal mi jeden zacisk. Oczywscie zanim sie zorientowalem, ugotowalem wszystko na twardo, czemu, jak sie zatrzymalem na pierwszych od powstania awarii swiatlach, zaczal towarzyszyc calkiem pokazny slup dymu. Zanim wygrzebalem sie z auta, juz obok stalo dwoch ludzi z gasnicami. To musieli byc przyjezdni - zaden prawdziwy Warszawiak by tak nie postapil :-P
      • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 20.05.10, 12:28
        emes-nju napisał:

        > . Po wymianie klockow hamulcowych (w ASO), na debowo stanal mi jeden zacisk.

        Hm... Czyli dobrze robię, wszystkie prostsze zabiegi i naprawy wykonując
        własnoręcznie. Nie dam chamom i partaczom zarobić.:)
        • edek40 Re: brak współpracy 20.05.10, 12:40
          > Hm... Czyli dobrze robię, wszystkie prostsze zabiegi i naprawy wykonując
          > własnoręcznie. Nie dam chamom i partaczom zarobić.:)

          Hm. W tym wlasnie mechanizmie wlasnorecznie zdjalem z ramy mojego chevy,
          gruntownie naprawilem uszkodzana rame, korzystajac z zupelnie nie uszkodzonej
          ramy i na koniec zlozylem do kupy. Miszcz sklanial sie ku kwocie naprawy blizej
          10000 zl i nie gwarantowal zachowania geometrii. Po mojej naprawie auto trzyma
          wymiary :) Otoczone bowiem zostalo nalezyta troska.
    • edek40 Re: brak współpracy 20.05.10, 11:00
      Przypomniales mi, ze od pol roku jezdze bez gasnicy. Ta, ktora mialem poszla na
      gaszenie nieszczesnika w starym passacie. Tym razem kupie taka 2-3 kg, bo jedna
      "przepisowa" to swieczki mozna gasic. Na szczescie i tu zatrzymal sie jeszcze
      jeden ofiarodawca bialego proszku. W trzy gasnice jakos poszlo. Zapewne dlatego,
      ze trzasnalem po lapach goscia, ktory chcial otworzyc maske na osciez ;)

      Zachowanie, ktore opisales najpewniej wyniklo ze zgnojenia w korku. Najpierw
      stoisz i nie wiesz co i jak, potem dojezdzasz, jedno ominiecie i wreszcie jade.
      No troszke czasu szkoda...
    • rapid130 Re: brak współpracy 20.05.10, 18:08
      Sam kiedyś pomogłem dziewczęciu zepchnąć starego Mini Morrisa ze
      skrzyżowania na ustronny chodnik.

      Był wieczór, Morrisowi elektryka poszła papa.
      Stał na prawym pasie.
      Nieoświetlony, laska próbowała go ożywić kluczykiem w stacyjce.
      Wszyscy omijali, niektórzy zdziwieni ostro hamowali, trąbili, etc.

      No i jeszcze dziewczę podrzuciłem w okolice domu.
      Nie pod sam dom, bo nieufna była. :PPPP
      W końcu godzina późna (około 22), a facet obcy...

      Wsiadła tylko dlatego, że akurat jechałem wypieszczonym Polonezem-
      Borewiczem. Chyba sobie wykoncypowała, że kruk kruczycy - kierownik
      zabytka kierowniczce zabytka - oka nie wykole. ;)))))
    • silje78 Re: brak współpracy 21.05.10, 09:40
      znam to z autopsji. jeździłam meganką i na skrzyżowaniu pojawił mi
      się słynny komunikat o awarii wtrysków, po czym auto zgasło i nie
      dało się odpalić. siedziałam sama z 2-letnim dzieckiem. stojący za
      mną PALANT ruszył dupę tylko po to żeby mnie zbluzgać. pomoc
      zaproponowało kilku chłopaków z samochodu stojącego na sąsiednim
      pasie. z tyłu trąbienie. ręce opadają :(
      • grzeg1968 Re: brak współpracy 08.06.10, 12:46
        silje78 napisała:

        > znam to z autopsji. jeździłam meganką i na skrzyżowaniu pojawił mi
        > się słynny komunikat o awarii wtrysków, po czym auto zgasło i nie
        > dało się odpalić. siedziałam sama z 2-letnim dzieckiem. stojący za
        > mną PALANT ruszył dupę tylko po to żeby mnie zbluzgać. pomoc
        > zaproponowało kilku chłopaków z samochodu stojącego na sąsiednim
        > pasie. z tyłu trąbienie. ręce opadają :(

        Przykre! Kiedyś widziałem taką sytuację, że facet zajechał drogę drugiemu i ten się tak wściekł, że na najbliższych światłach wysiadł, podszedł do niego i wlepił mu w nos. To dopiero porażka! Jak można się tak zachowywać...
        • tiges_wiz Re: brak współpracy 09.06.10, 10:31
          mowisz o zajechaniu drogi? ;)
    • grzeg1968 Re: brak współpracy 09.06.10, 10:27
      Bo łatwiej nacisnąć klakson i sprzedać wiązankę niezbyt miłych słów niż
      pomóc komuś w potrzebie... Nie wiem czemu w kierowcach budzi się tak
      duża agresja. Nikt nie lubi korków, ale to nie powód, żeby zachowywać
      się arogancko, gdy ktoś zatorował pas nie z własnej winy...
      • luna333 Re: brak współpracy 15.06.10, 06:00
        No właśnie, też mi się to przytrafiło :( Obtrąbiono mnie równo, każdy przejeżdżał i nikt się nie zatrzymał. Wystałam się trochę (na mrozie, bo to zimą było), w takcie klaksonów aut różnej maści, zanim litościwie zatrzymali się chłopaki w cinquecento, wysiedli, popytali co się stało i zepchnęli mój samochód na chodnik :)
        • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 15.06.10, 07:57
          Widzisz, w takich sytuacjach dobrze jest dać innym szansę zauważyć, że coś się
          dzieje. W tym celu włącza się światła awaryjne i/lub ustawia trójkąt. W
          większości sytuacji to działa.:)
          • jureek Re: brak współpracy 15.06.10, 10:05
            kozak-na-koniu napisał:

            > Widzisz, w takich sytuacjach dobrze jest dać innym szansę zauważyć, że coś się
            > dzieje. W tym celu włącza się światła awaryjne i/lub ustawia trójkąt. W
            > większości sytuacji to działa.:)

            Przeczytałem tekst Luny dwa razy, ale nigdzie nie znalazłem w nim śladu
            informacji, że dziewczyna tak nie zrobiła. Widzę, że bardzo lubisz pouczać
            protekcjonalnym tonem.
            Jura
            • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 15.06.10, 12:33
              Przeczytałem tekst Luny cztery razy, ale nigdzie nie znalazłem w nim śladu
              informacji, że dziewczyna tak zrobiła. Widzę, że jak zwykle, widzisz tylko to,
              co chcesz widzieć i bardzo lubisz pouczać protekcjonalnym tonem.
              • jureek Re: brak współpracy 15.06.10, 13:01
                kozak-na-koniu napisał:

                > Przeczytałem tekst Luny cztery razy, ale nigdzie nie znalazłem w nim śladu
                > informacji, że dziewczyna tak zrobiła.

                I z tego, że nie napisała, Ty wyciągnąłeś wniosek, że dziewczyna tego nie
                zrobiła i dlatego trzeba ją pouczyć? Gdzie Ty się logiki uczyłeś?
                Jura
                • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 15.06.10, 13:24
                  I z tego, że nie napisała, pan wyciągnął wniosek, że dziewczyna to zrobiła i
                  dlatego trzeba mnie pouczyć? Gdzie pan się logiki uczył, panie derechtór?
                  • jureek Re: brak współpracy 15.06.10, 13:50
                    kozak-na-koniu napisał:

                    > I z tego, że nie napisała, pan wyciągnął wniosek, że dziewczyna to zrobiła

                    Nigdzie takiego wniosku nie wyciągnąłem.
                    Jura
                    • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 15.06.10, 14:51
                      Nigdzie nie wyciągnąłem wniosku, że tego nie zrobiła.
                      • jureek Re: brak współpracy 15.06.10, 14:59
                        kozak-na-koniu napisał:

                        > Nigdzie nie wyciągnąłem wniosku, że tego nie zrobiła.

                        To po co jej pisałeś, że powinna to zrobić?
                        No dobra, może na przykładzie zrozumiesz. Napiszę teraz, żebyś nie smarkał do
                        rękawa i wcale to nie oznacza, żebym uważał, że smarkasz. Nic o smarkaniu do
                        rękawa nie pisałeś, więc ja żadnych wniosków nie wyciągam, czy smarkasz, czy nie
                        smarkasz, tylko tak sobie piszę, żebyś nie smarkał.
                        Ech, Kozak, Kozak...
                        Jura
                        • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 16.06.10, 13:08
                          jureek napisał:

                          > To po co jej pisałeś, że powinna to zrobić?

                          Na wszelki wypadek, gdyby jednak tego nie zrobiła. Jasne?

                          > No dobra, może na przykładzie zrozumiesz. Napiszę teraz, żebyś nie smarkał do
                          > rękawa i wcale to nie oznacza, żebym uważał, że smarkasz. Nic o smarkaniu do
                          > rękawa nie pisałeś, więc ja żadnych wniosków nie wyciągam, czy smarkasz, czy ni
                          > e
                          > smarkasz, tylko tak sobie piszę, żebyś nie smarkał.

                          Kombinuj dalej - będziesz miał duży łeb.:D
                          • jureek Re: brak współpracy 16.06.10, 13:24
                            kozak-na-koniu napisał:

                            > jureek napisał:
                            >
                            > > To po co jej pisałeś, że powinna to zrobić?
                            >
                            > Na wszelki wypadek, gdyby jednak tego nie zrobiła. Jasne?

                            Jasne, że jasne. Nie ruszaj samochodem, zanim wszyscy pasażerowie nie zamkną
                            drzwi. Tak na wszelki wypadek to piszę, gdybyś nie wiedział.
                            Jura
                            • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 16.06.10, 13:45
                              Oczywiście, i pamiętaj - zanim ruszysz z miejsca, sprawdź 3 razy czy jakieś
                              dziecko nie wczołgało Ci się pod spód. Jeśli tak, broń Boże go nie wyganiaj,
                              tylko kulturalnie zaczekaj aż mu się znudzi i samo wypełznie.
        • grzeg1968 Re: brak współpracy 15.06.10, 12:30
          luna333 napisała:

          > No właśnie, też mi się to przytrafiło :( Obtrąbiono mnie równo, każdy przejeżdż
          > ał i nikt się nie zatrzymał. Wystałam się trochę (na mrozie, bo to zimą było),
          > w takcie klaksonów aut różnej maści, zanim litościwie zatrzymali się chłopaki w
          > cinquecento, wysiedli, popytali co się stało i zepchnęli mój samochód na chodnik :)

          No jasne i przeciez nie tylko Paniom przydaje się pomoc. Wyobraźmy sobie sytuację, w której kierowca ma do zepchnięcia vana, nie sądzę,że każdy da radę w pojedynkę:) A w dwójkę, trójkę o niebo łatwiej.
          • luna333 Re: brak współpracy 15.06.10, 17:53
            koniec dywagacji :) Awaryjne włączyłam, założyłam zieloną (odblaskową) kamizelkę bo wieczór zapadał :) Trójkąta zaś nie było gdzie ustawić, bo auto zdechło bezpośrednio po wykonaniu zakrętu i co gorsze, na owym zakręcie stała wieeeelka zaspa śniegu, zasłaniająca samochód. Dlatego właśnie oprócz awaryjnych założyłam kamizelę i machałam desperacko rękami, pokazując, że auto nie ruszy i koniec. W dodatku sama je próbowałam zepchnąć hehe, tak więc widać było, że baba się męczy i nie daje rady :( A chłopakom z czerwonego "cieniasa" jestem ogromnie wdzięczna :)
            • kozak-na-koniu Re: brak współpracy 16.06.10, 12:46
              No, tak to rozumiem: konkretnie, treściwie i na temat, a że ten i ów okazał się
              chamem? Cóż, c'est la vie... Grunt, nie przejmować się.:)))
            • rapid130 Re: brak współpracy 20.06.10, 01:52
              Do dziś klasyczną opowieścią domową z kategorii "horror" jest
              malownicza pewna sytuacja.

              Wujowi-księdzu proboszczowi z obsadą trzech ciotek i mojej mateczki,
              zepsuł się PF 125p w zamierzchłych latach 80. Niemal całkowicie zdechło
              ładowanie. A tu zima, śnieg, plapra, noc i jeszcze 300 km do zrobienia.

              W Krakowie, na światłach Fiat zgasł. Prądu na rozruch z kluczyka nie
              starczyło. Damy solidarnie wylały, zaczęły pchać.
              Ujęło to eleganckiego nn. młodziana. Tenże zszedł był z chodnika i
              zaczął pchać z nimi.
              Udało się! Fiat zaskoczył!

              Owe starsze dziś panie, po upływie ponad 20 lat, z rozrzewnieniem
              wspominają poświęcenie pomocnika.

              Widok jego białego szala ciągnącego się w brudnej plaprze okazał się
              niezapomniany. :PPPP
    • madzioreck Re: brak współpracy 19.06.10, 23:42
      Po co pomóc, jak można wściekle potrąbić i zbluzgać zawalidrogę...

      Któregoś dnia auto stanęło mi na środku ulicy, zgasło w trakcie zmiany biegu i cześć. Za chwile miałam skręcać w lewo, więc byłam przy osi i nie tarasowałam ruchu na tyle, żeby nie dało się przejechać, nawet autobus się zmieścił (utknęłam na wysokości przystanku). I oczywiście reakcje podobne - przejeżdża palant jeden z drugim, mijając mnie zwalnia, rysuje sobie kółko na czole, albo trąbi i wrzeszczy "głupie babsko!!!". Babsko jest głupie, bo walnął aparat zapłonowy. I przecież stoi na środku ulicy, bo taki ma kaprys, prawda?
      Oczywiście musiałam zepchnąć auto, ale w butach na nawet niewielkim obcasie to wcale nie takie proste, aby porządnie się zaprzeć o asfalt. Po kilku minutach szarpaniny zlitował się nade mną pewien pan, którego ze względu na wygląd wolałabym nie spotkać w ciemnej ulicy ;) Ale ile razy zostałam strąbiona i zezwana, to moje...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja