Jak to ze ślipiami bywa.

05.03.04, 14:12
Kto mi z was wytłumaczy, dobrze czy źle...
Kierowca drań przyznał przed Sądem, że miał zrobione badanie wzroku dopiero
po tym jak uśmiercił Justynkę Aurelkę (jak ją nazywali przyjaciele)i Kamila
i nie nosił rowerów (okularów), jego patrzały okulista wypunktował na minus
2,5. Ponoć przed tym faktem nie wiedział, ze ma kłopoty z gałami. Jak mam to
interpretować przed Sądem aby jego obrońca w tym fakcie nie znalazł
okoliczności łagodzących prowadzących do uniewinnienia pirata ktory w chwili
najechania na pieszych miał prędkość kolizyjną w granicach 70-76 km/h
(niekwestionowana ocena biegłych). Następny wyznaczony termin (sprawa po
dwóch latach ma sie ku końcowi) jest 5 kwietnia 2004.
    • mgolem Re: Jak to ze ślipiami bywa. 05.03.04, 17:03
      Wg mnie facet nie mógł nie wiedzieć, że ma taką wadę wzroku, a to go
      dyskwalifikuje jako kierowcę... Przy -2,5 nie widział ostro dalej niż
      na dwa metry, a to oznacza problemy z oceną kierunku i prędkości ruchu.
      No, ale ja mam wzrok w porządku i znam to tylko z opowiadań, więc najlepiej
      zasięgnij opinii jakiegoś okulisty.
    • vatseq Re: Jak to ze ślipiami bywa. 05.03.04, 17:16
      Należy sprawdzić, jaki zawód wykonuje. Taka wada wzroku uniemożliwia wykonywanie
      zawodów, gdzie musi się wykonywać precyzyjne operacje, czytać tekst itp. Jeśli
      wykonuje taki zawód (a nie jest np. rolnikiem), to MUSIAŁ mieć zbadany wzrok
      wcześniej i zapisane okulary - inaczej nie mógłby wykonywać obowiązków
      służbowych. Mniejsza wada wzroku i brak okularów dyskwalifikowałaby go jako
      pracownika!

      Ja sam mam mniejszą wadę wzroku i bez patrzałek ani rusz!

      vatseq
      • tygrys01 Mówiłem o braku patrzałek u kierowcy który 05.03.04, 23:31
        vatseq napisał:

        > Należy sprawdzić, jaki zawód wykonuje. >
        =======================
        jechał przez N.Hutę po zachodzie słońca furgonem dostawczym (kodeksowa pora
        nocna), wąską ulicą (6m) z predkością znacznie powyżej dopuszczalnej w wyniku
        czego zostały zabite dwie osoby. A teraz się tłumaczy, ze nie zdawał sobie
        sprawy z tego że słabo widzi w związku z czym "jest mi przykro, ze zginęły
        dwie młode osoby" jakgdyby to nie on najechał je w plecy. Drań nie dosyć że
        najechał tę dwójkę młodzieży to przez uparte milczenie przedłużył proces
        skutecznie do ponad dwóch lat. No ale biedak w swoim przekonaniu jest
        niewinny bo nie widział tego co powinienby był widzieć.
      • Gość: karburatorek Re: Jak to ze ślipiami bywa. IP: 213.77.91.* 06.03.04, 14:42
        > Należy sprawdzić, jaki zawód wykonuje. Taka wada wzroku uniemożliwia
        wykonywani
        > e
        > zawodów, gdzie musi się wykonywać precyzyjne operacje, czytać tekst itp.

        Sorry, ale wypisujesz pierdoły;
        Wada opisana tutaj jako -2,5 to tzw. krótkowzroczność, czyli obszar dobrego
        widzenia przesunięty jest bliżej gałki ocznej, pogarsza się natomiast
        widoczność przedmiotów oddalonych. Mając wadę krótkowzroczności często do prac
        precyzyjnych ściągam okulary, i widzę wtedy detale które dla osoby o dobrym
        wzroku są już poza obszarem dobrego widzenia. Większość wad wzroku się
        koryguje, po to są okulary, idąc tokiem twojego myślenia większa część Polaków
        musiałaby iść na bezrobotne, bo wady wzroku są popularne

        >MUSIAŁ mieć zbadany wzrok
        > wcześniej i zapisane okulary - inaczej nie mógłby wykonywać obowiązków
        > służbowych.

        I co z tego że musiał? Badania przydatności zawodowej są robione chyba jeszcze
        bardziej pobieżnie niż badania kierowców, pewnie skończyło się na pytaniu, czy
        dobrze widzi. I co dalej, pociągniesz lekarkę z zakładu pracy do
        współodpowiedzialności za ten wypadek? Na pewno cię wyśmieje. I sędzia
        też.Nawet jak sprawca miał aktualne, ale podpłacone badanie wzroku, to lekarz
        jest przeważnie kryty, wady wzroku mają to do siebie,że w niesprzyjających
        warunkach mogą postępować szybko.
        Wracając do meritum sprawy, może byłoby warto skupić się na niezachowaniu
        należytej ostrożności, jak na drodze jest mgła musimy jechać wolniej, to
        przecież też ograniczenie widoczności, przepis nakazuje jednoznacznie zachować
        prędkość umożliwiającą zapanowanie nad pojazdem, w tym przypadku zasłanianie
        się nieświadomością wady jest śmieszne i głupie, bo przy takim osłabieniu
        wzroku na poziomie -2,5 jest już utrudnione proste oglądanie telewizji lub
        czytanie napisów w kinie, przecież to dorosły człowiek i na pewno zdawał sobie
        sprawę z tych ograniczeń.Sprawa następna: podobno zdarzenie nastąpiło
        wieczorem, może ten człowiek ma tak zwaną kurzą ślepotę, charakteryzuje się
        znacznym ograniczeniem spostrzegania tuż po zapadnięciu zmroku, wiąże się ze
        spowolnioną adaptacją wzroku do zmniejszonego oświetlenia.Na razie więcej
        pomysłów nie mam ,ale wspólnie może coś wymyślimy, pisz tygrys01 co się dzieje
        dalej, ta sprawa mnie swego czasu interesowała, długo nic się nie działo, ale
        tak działa nasze prawo, w końcu sprawa się przedawni.
        karburatorek
        • vatseq Re: Jak to ze ślipiami bywa. 08.03.04, 13:24
          Gość portalu: karburatorek napisał(a):

          Mając wadę krótkowzroczności często do prac
          > precyzyjnych ściągam okulary, i widzę wtedy detale które dla osoby o dobrym
          > wzroku są już poza obszarem dobrego widzenia.

          Pod warunkiem, że przysuniesz sobie owe detale pod sam nos! Czy prowadziłbyś
          auto bez okularów?? Nawet prędkościomierza nie zobaczysz wyraźnie! (Widzę
          często, jak mój szef, przy wadzie właśnie ok -2.5 D, ściąga okulary i przykłada
          detal do nosa)

          Większość wad wzroku się
          > koryguje, po to są okulary, idąc tokiem twojego myślenia większa część Polaków
          > musiałaby iść na bezrobotne,

          lub używać okularów. Wyobrażasz sobie np. tokarza z wadą wzroku (obojętnie jaką)
          i bez okularów :-) albo naukowca z -2.5 D z książką w odległości 15 cm od oczu???


          bo wady wzroku są popularne


          wiem, sam mam.
          >
          > >MUSIAŁ mieć zbadany wzrok
          > > wcześniej i zapisane okulary - inaczej nie mógłby wykonywać obowiązków
          > > służbowych.
          >
          > I co z tego że musiał? Badania przydatności zawodowej są robione chyba jeszcze
          > bardziej pobieżnie niż badania kierowców, pewnie skończyło się na pytaniu, czy
          > dobrze widzi.

          Jeśli jest kierowcą, to badania nie są pobieżne, jeśli wykonywał inny zawód, to
          tak. Ale pewne zawody wymagają widzenia szczegółów -> noszenia okularów do
          pracy. Musiałby więc wiedzieć o wadzie. Jedynie może rolnicy do orki nie
          potrzebują szkieł (przy wadzie wzroku).

          I co dalej, pociągniesz lekarkę z zakładu pracy do
          > współodpowiedzialności za ten wypadek?

          A dlaczego nie, jeśli był kierowcą a wada wzroku wpływała w sposób podstawowy na
          bezpieczeństwo jego i innych użytkowników drogi. Trzeba wreszcie skończyć z
          bylejakością na każdym kroku, również z bylejakością pracy lekarzy. Wygrałbym w
          sądzie. Poza tym lekarz z doświadczeniem szybko zorientuje się podczas badań,
          czy delikwent rzeczywiście dobrze widzi.

          Na pewno cię wyśmieje. I sędzia
          > też.Nawet jak sprawca miał aktualne, ale podpłacone badanie wzroku, to lekarz
          > jest przeważnie kryty, wady wzroku mają to do siebie,że w niesprzyjających
          > warunkach mogą postępować szybko.

          Co to znaczy szybko??

          > Wracając do meritum sprawy, może byłoby warto skupić się na niezachowaniu
          > należytej ostrożności,

          słowa wytrychy: należyta ostrożność, zbyt duża prędkość, ...


          jak na drodze jest mgła musimy jechać wolniej, to
          > przecież też ograniczenie widoczności, przepis nakazuje jednoznacznie zachować
          > prędkość umożliwiającą zapanowanie nad pojazdem, w tym przypadku zasłanianie
          > się nieświadomością wady jest śmieszne i głupie, bo przy takim osłabieniu
          > wzroku na poziomie -2,5 jest już utrudnione proste oglądanie telewizji lub
          > czytanie napisów w kinie, przecież to dorosły człowiek i na pewno zdawał sobie
          > sprawę z tych ograniczeń.

          To co, że dorosły? Mało dorosłych wsiada do aut po pijanemu?? Ten sam mechanizm
          działa i tu: jakoś dotychczas jeżdże i nic się nie dzieje.


          Sprawa następna: podobno zdarzenie nastąpiło
          > wieczorem, może ten człowiek ma tak zwaną kurzą ślepotę, charakteryzuje się
          > znacznym ograniczeniem spostrzegania tuż po zapadnięciu zmroku, wiąże się ze
          > spowolnioną adaptacją wzroku do zmniejszonego oświetlenia.

          To już jest coś ciekawszego, trudniejszego do stwierdzenia przez lekarzy przy
          pobieżnym badaniu. Tylko, że kurza ślepota charakteryzuje się przede wszystkim
          trudnościami adaptacji oka do zmieniających się warunków oświetlenia (np. czas
          potrzebny do uzyskania widzenia po zgaszeniu światła lub po oślepieniu przez
          inny pojazd). To raczej linia dla obrony :-(

          Wedłub mnie należy udowodnić, że delikwent nie miał możliwości NIE wiedzieć, że
          ma wadę wzroku. Musiał się o tym zorientować wcześniej

          vatseq
    • Gość: Moto Re: Jak to ze ślipiami bywa. IP: *.lot.pl 06.03.04, 02:31
      Myślę, że można pójść tym tropem wykonywanego zawodu. Przynajmniej raz na dwa
      lata musiał mieć badania okresowe. Musi to być odnotowane w jego papierach. Ale
      z taką wadą mógł też zostać przesunięty na inne stanowisko pracy, czego ślady
      również muszą być. Są też badania wojskowej komisji uzupełnień i każdy chłop je
      przechodził nawet, jak potem nie był w woju ani minuty. Może już wtedy miał
      ślady złego wzroku ?
    • albert.flasz Re: Jak to ze ślipiami bywa. 06.03.04, 19:32
      Myślę, że tu w ogóle nie powinno być dyskusji. Złamał prawo, i to dwukrotnie:
      po raz pierwszy - jadąc z prędkością dużo powyżej dozwolonej; po raz drugi -
      prowadząc pojazd w stanie, w którym nie był do tego zdolnym - to koniecznie i
      wyraźnie trzeba zaznaczyć przed sądem. W końcu przebył badania lekarskie
      (zakładamy, że były one uczciwe, sąd musi zrobić tak samo - chyba że udowodni
      się, że było inaczej) po raz pierwszy przed uzyskaniem prawa jazdy i po raz
      drugi - by uzyskać "świadectwo kwalifikacji" (jeżeli jest kierowcą zawodowym -
      w tym wypadku robi się to okresowo). Tłumaczenie że "nie wiedział" jest więc
      bez sensu: nieznajomość prawa nie zwalnia od obowiązku jego przestrzegania. Ja
      też mam wadę wzroku (-2,5 w lewym oku, -1,5 w prawym; przez co z odległości 20 -
      30 metrów mam problemy z rozpoznawaniem znaków, ale nie z zauważeniem
      większych obiektów na drodze) i mam w prawie jazdy pieczątkę "obowiązkowo
      okulary", przez co bez "wyżej wymienionych" - nie mam prawa siąść za kierownicą!
      • Gość: 130rapid Re: Jak to ze ślipiami bywa. IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.04, 21:15
        > Ja też mam wadę wzroku (-2,5 w lewym oku, -1,5 w prawym...

        Wadliwie jestem zbliżony ;-), też mam wbite w prawie jazdy "obowiązkowe
        okulary", a jazdę bez pingli uskuteczniam tylko na podjeździe garażu.

        Jeśli facet jeździ od lat i od lat nie badał wzroku, to mógł być nieświadomy
        narastającej wady. Ale to mało prawdopodobne - wcześniej musiał mieć co
        najmniej kilka sytuacji podbramkowych świadczących, że kogoś / czegoś w porę
        nie dojrzał. Jeżeli to nie dało mu do myślenia, to nie mu ziemia lekką będzie.
        • pia.ed Re: Jak to ze ślipiami bywa. 08.03.04, 01:42
          Ja mam identyczna wade wzroku i nie do pomyslenia jest ogladac telewizje!
          A przeciez ten czlowiek telewizor w domu ma?
          Bez okularow nie wyobrazam sobie wsiasc na rower, juz nie mowiac o
          samochodzie!
          Musial wiec miec tez okulary w trakcie wypadku , tylko twierdzi ze nigdy nie
          uzywal.
          Moze ktos wie, czy jezdzil w okularach?

          Oslepienie sloncem czy kurza slepota nie jest okolcznoscia lagodzaca, bo
          zawsze powinna sie jezdzic z SZYBKOSCIA BEZPIECZNA.
    • tygrys01 Na razie uniewinniony - nieprawomocnie 22.05.04, 22:12
      Jak juz pisałem w poście o piratach Władysław.Dz. z podkrakowskiej wsi
      Wawrzeńczyce, jest na razie nieprawomocnie uniewinniony. Główny powod to taki,
      ze nawet przy przy prędkości 35km/h może nzstąpiś wypadek śmiertelny a więc
      przywalenie przy predkości 74km/h nie stoi w związku przyczynowym ze skutkami
      wypadku śmierci dwojga ludzi. Jedyną rzeczą za ktorą sędzia mogł się
      przyczepić to przekroczenie prędkości ale to sie już przedawniło na skutek
      czasu trwania procesu prawie trzy lata. Kosztami tego procesu ok 30-50 tys zł
      (mój szacunek) sędzia obciążył skarb państwa tzn podatnika tak gwoli ścislości
      abyćie wiedzieli na co idą pieniądze z podatków.
      W niecałą godzinę po ogloszeniu "wyroku" złożyłem oczywiście zapowiedź
      apelacji. Ciekawe jak sędzia uzasadni na piśmie tę sytuację rodem z utworow
      Franza Kafki. Oczywiści8e nie omieszkam o tym poinformować na tym forum. Gdyby
      ukazały się jakieś publikacje3 na temat tego "procesu" to też dam tutaj o tym
      wiadomość. Ciekawe też jest czy od wyroku odwoła się prokurator który na samym
      początku spartolił sprawę, a w swojej mowie końcowej żądał 4 lat bez
      zawiasów i pozbawienia prawa jazdy na tyleż samo lat.
      ======
      I jeszcze jedna uwaga na marginesie. W przeszłości tak się składało, ze
      ktokolwiek skrzywdził Aurelię to w niezbyt odległej perspektywie czasowej
      spotykało go nieszczęście. Jestem przekonany, ze tym razem los dosięgnie
      wszystkich którzy zrobili sobie szopkę ze sprawiedliwości. Oby w tej godzinie
      kiedy to nastąpi, przypomnieli sobie wszystkie krzywdy ktore wyrządzili
      niewinnym ludziom. Jak powiedział poeta -biada temy kto skrzywdził człowieka
      biednego-.


      • albert.flasz Re: Emocje na bok!!! 22.05.04, 22:45
        Sąd nie wyda wyroku na podstawie uprzedzeń, przypuszczeń, "pobożnych życzeń"
        itd., itp: wg. przepisów, pieszy ma piewszeństwo tylko na przejściu. Jeżeli
        policja spartaczyła sprawę na miejscu, pozostają jeszcze dowody z oględzin
        pojazdu sporządzone przez rzeczoznawców ubezpieczeniowych (musiał mieć
        przynajmniej OC - poproś sąd o udostępnienie tych materiałów. Ten kierowca nie
        powinien w ogóle prowadzić pojazdu, prędkość można w przybliżeniu ustalić
        chociażby na podstawie uszkodzeń pojazdu i zeznań uczestników (bardzo ważne są
        rozbieżności i sprzeczności w kolejnych zeznaniach na ten sam temat, ale za
        przekroczenie prędkości może najwyżej zapłacić karę - to tylko wykroczenie...).
        Każdy wyrok można zaskarżyć, choćby w Brukseli! Tyle że - życia nikt im już nie
        odda; zastanów się najpierw o co tak naprawdę Ci chodzi...
        Pzdr.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja