Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki

15.06.10, 11:18
Wyjezdzam sobie z mojej wsi. Patrze, a na tablicy informujacej o opuszczaniu
obszaru (nie)zabudowanego przybili tablice z informacja w formie nakazu o tym,
ze nie moge przekraczac tu 30 km/h. Hm... Droga kreta, ale nie az tak. Jade
wiec jak nakazali: okolo 60 km/h i czekam na fotoradar lub cokolwiek innego
poprawiajacego bezpieczenstwo. Po okolo kilometrze mijam skrzyzowanie z
uliczka, ktora nie dosc, ze ma nazwe, to jeszcze ma utwardzona nawierzchnie.
Znaczy moge juz 90 km/h, wiec jade 70 km/h, bo sa tu dwa wyjazdy z posesji.
Przejezdzam kolejny kilometr i.... Jest!!! Stoi bariera i znak informujacy o
robotach drogowych po prawej stronie. Pan od minikoparki grzebie row pod
(zapewne) instalacje oswietlenia. Bedzie tak grzebal zapewne az do mojej wsi,
stad to ograniczenie. No i teraz wychodzi, ze jestem pirat. Hm.... Czy aby na
pewno? Po pierwsze znak postawiono calkowicie bez glowy (absurdalnosc tego
limitu bije wszelkie rekordy i do tego zle wrozy, dotychczas rownie bezmyslnie
stawiali 40 km/h, bo tylko takie mieli znaki) i ponad wszelka watpliwosc
bezzasadnie. Ale tu sie nie wybronie, gdy ktos zacznie tu strzec
bezpieczenstwa. Wybronie sie zas po wspomnianej uliczce, bo pan od koparki nie
zna KD.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, ze gdy bede wracal rowniez bede musial jechac
30 km/h, choc koparkowy grzebie po drugiej stronie. I to wedlug zalozen
koparkowego przez 2 kilometry.

No i na koniec. Na litosc, kto wpadl na pomysl ograniczania predkosci az do 30
km/h i to w takiej, autostradowej, odleglosci od miejsca robot? Kto, do
diaska, pozwala na taka samowole, szczegolnie, ze postawienie i nie
powtorzenie za skrzyzowaniem sugeruje, ze pan co tydzien temu porzucil lopate
dla minikoparki nie zna KD? Ciekawe kiedy policja zwietrzy "zwierzyne". I kogo
pogoni - kierowcow (latwe i bardzo dochodowe) czy jednak koparkowego z awansu?
Wracajac sprawdze jak sie sprawy maja i w razie co zadzwonie po policje.
Ciekawe jak zareaguja? To znaczy czy bede mial jutro gustowna fotke czy
oznakowanie zostanie jakos przyporzadkowane do miejsca robot? To taki test dla
policji ;)
    • jureek Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 11:29
      edek40 napisał:

      > No i na koniec. Na litosc, kto wpadl na pomysl ograniczania predkosci az do 30
      > km/h i to w takiej, autostradowej, odleglosci od miejsca robot? Kto, do
      > diaska, pozwala na taka samowole, szczegolnie, ze postawienie i nie
      > powtorzenie za skrzyzowaniem sugeruje, ze pan co tydzien temu porzucil lopate
      > dla minikoparki nie zna KD?

      Rzecz się dzieje w Twojej wsi, a nam zadajesz te pytania? Nie ma u Was sołtysa,
      jakiegoś Urzędu Gminy, czy wydziału komunikacji, żebyś tam mógł spytać?
      Na takie durnoty trzeba reagować, to jest właśnie przerażające, że setki
      kierowców tam przejeżdża, wkurza się, narzeka - żeby chociaż co dziesiąty
      pomolestował telefonicznie odpowiedzialnych za takie oznakowanie, to może
      następnym razem znakolog nie pozwoliłby sobie na tak nonszalanckie podejście do
      tematu.
      Wrzuć na forum numer telefonu osoby odpowiedzialnej, to sam tam chętnie zdzwonię.
      Jura
      • edek40 Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 12:07
        > Rzecz się dzieje w Twojej wsi, a nam zadajesz te pytania? Nie ma u Was sołtysa,
        > jakiegoś Urzędu Gminy, czy wydziału komunikacji, żebyś tam mógł spytać?

        Wychodzi z Ciebie Twoja (juz) niemieckosc ;) Za te znaki, zaloze sie o co
        chcesz, nie odpowiada nikt poza koparkowym. Jesli bowiem za oznakowaie robot
        odpowiadalby ktokolwiek znajacy (teoretycznie) KD, to powinien pojsc do
        wiezienia na dlugie lata. I tak jak Polska dluga i szeroka. Moja uwaga o tym, ze
        ta trzydziestka zle wrozy oparta jest na licznych obserwacjach miejsc "boju" lub
        pojazdow zmierzajacych nie miejsce robot. Dotychczas zawsze, niezaleznie od
        okolicznosci, byla to czterdziestka. Co wiecej, nikomu nie chcialoby sie smigac
        2 kilometry, wiec ograniczenie w rejonie tak malo waznych robot zawsze bylo na
        stale przymocowane do barierki lub slupa ze znakiem informujacym od robotach
        drogowych. Z reszta postawienie ograniczenia w rejonie planowanych robot,
        to juz wykroczenie przeciwko rozumowi. Jesli bowiem miejsce faktycznych robot
        bylo oznakowane barierka i znakiem, ktore niewatpliwie beda kroczyly wraz z
        postepem robot, to skad ta trzydziestka ustawiona na orbita Marsa?

        Jurek. Jakies dwa miesiace temu dzwonilem na policje z uwagi na to, ze prawie
        w...lilem sie w roboty drogowe. Na prawym pasie stala jak byl swietlna tablica,
        zwalajaca ruch na lewy pas (jezdnia dwa pasy w jednym kierunku). Hm... Ale zaraz
        za ta swietlna tablica, na lewym pasie stala bariera, zganiajaca na prawo. A ze
        przede mna jechal furgon, a przypadkowo spojrzalem w blyskacze, wiec na chwile
        osleplem... Zadzwonilem wiec, zanim sie dodzwonilem, bylem juz z 5 kilometrow
        dalej. Operator telefonu zadal mi tylko jedno pytanie: czy sa poszkodowani? Rece
        mi opadly... Ja w jednym zwiezlym i zolnierskim zdaniu zawarlem mysl, ze roboty
        na takiej a takie drodze sa fatalnie oznakowane.

        Obiecalem, ze zadzwonie na policje, to zadzwonie. Wracajac z pracy. Zagadne
        rowniez koparkowego o te znaki.
        • tiges_wiz Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 12:32
          koparkowi maja jeden zestaw znakow to stawiaja ;)

          ja widzialem jak byla 20 kolo szkoly (sluszna moim zdaniem) i 5 metrow za nia
          koparkowi ustawili 40. Oni nie sa od myslenia ;)
          • edek40 Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 12:44
            > koparkowi maja jeden zestaw znakow to stawiaja ;)

            Jestem, z uwagi na bystry zmysl obserwacyjny, jestem tego wlasnie zdania. Maja
            na pace znaki, wiec stawiaja. Uzgodnione to moze sa same roboty i to wszystko.

            > ja widzialem jak byla 20 kolo szkoly (sluszna moim zdaniem) i 5 metrow za nia
            > koparkowi ustawili 40. Oni nie sa od myslenia ;)

            Ja widzialem to samo w strefie zamieszkania. Ciekawe czy z kims ustalili
            podniesienie limitu :)
          • emes-nju Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 12:48
            tiges_wiz napisał:

            > koparkowi maja jeden zestaw znakow to stawiaja ;)

            A zanim go postawia, potrafia wozic na przyczepce tak, ze sa widoczne dla jadacych z tylu. Dopoki przyczepka jedzie, mozna uznac, ze znaki nie obowiazuja. Ale jak kierowca "ciagnika" zechce sie odlac w krzakach, umieszczone na tyle przyczepki znaki na dobra sprawe zaczynaja obowiazywac...
      • emes-nju Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 12:17
        jureek napisał:

        > Na takie durnoty trzeba reagować, to jest właśnie przerażające, że
        > setki kierowców tam przejeżdża, wkurza się, narzeka

        W sobote przejezdzalem przez dluga wies ulicowa, w ktorej byly roboty drogowe polegajace na budowie chodnika. Bylo sobotnie popoludnie, a wiec nie bylo na budowie zywego ducha. Do tego chodnik byl juz calkiem skonczony i czekal chyba tylko na pojawienie sie dzialacza, ktory przy akompaniamencie nieludzko falszujacej orkiestry detej z pobliskiej remizy przecialby wstege. Na odcinku ok 6 km stalo 30 km/h.

        Do kogo mialem dzwonic? No i chyba nalezalo poczekac z tym do poniedzialku, kiedy to musialem byc juz w pracy w Warszawie...

        Bo klopot z takimi durenstwami polega na tym, ze na znacznej czesci drog nawet z pozoru lokalnych odbywa sie ruch nielokalny i jadacy w zasadzie moga tylko rzucac brzydkie wyrazy oraz szukac zamaskowanych siatkami maskujacymi fotoradarow gminnych (co sugeruje, ze gmina doskonale wie, ze cos jest nie halo, ale na tym zarabia).
        • jureek Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 13:05
          emes-nju napisał:

          > Do kogo mialem dzwonic? No i chyba nalezalo poczekac z tym do poniedzialku, kie
          > dy to musialem byc juz w pracy w Warszawie...

          I nazwy wsi nie dałeś rady zapamiętać? W Warszawie nie masz internetu, żeby
          wyszukać, do kogo można zadzwonić? Telefonu też nie masz?
          No, normalne, "nie da się". Pozostaje tylko narzekanie.
          Jura
          • edek40 Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 13:11
            > No, normalne, "nie da się". Pozostaje tylko narzekanie.

            Mozesz laskawie przypomniec sobie slawna na tym forum akcje pytania exxxxxpertow
            z GDAKi? A pamietasz ich odpowiedzi? To dom, ktory czyni szalonym. Rece opadaja.
            • jureek Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 13:19
              edek40 napisał:

              > Mozesz laskawie przypomniec sobie slawna na tym forum akcje pytania exxxxxperto
              > w
              > z GDAKi? A pamietasz ich odpowiedzi? To dom, ktory czyni szalonym. Rece opadaja

              Pamiętam doskonale tamtą akcję i pożal się Boże odpowiedzi ekspertów. Tym
              bardziej nie należy dawać im spokoju. Widzę, że akcja się już skończyła, a mam
              jeszcze jedno pytanie do nich dotyczące moich stron, więc zaraz zadzwonię i
              poinformuję o odpowiedzi na forum.
              Jura
              • edek40 Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 13:31
                > Pamiętam doskonale tamtą akcję i pożal się Boże odpowiedzi ekspertów. Tym
                > bardziej nie należy dawać im spokoju.

                A wiesz, Jura, co to jest frustracja? Oni zachowuja sie w mysl zasady: psy
                szczekaja, a oni stawia szykany dalej. Poziom ignorancji stawiaczy przyjmuje w
                moich stronach niespotykane rozmiary. A na kazde pytanie/uwage maja jedna
                odpowiedz: projekt jest zgodny z przepisami i zatwierdzony. Wprawdzie nie jest
                to odpowiedz na konkretne pytanie, ale niewatpliwie pochodzi z czelusci
                komputera, w ktorym w odpowiedzi "standard" zmienia sie tylko dane personalne i
                lokalizacje "debilizmu" drogowego. Nawet najstarsza wersja Worda umie taka
                sztuczke zrobic. Na inna odpowiedz nie licz. Bladego pojecia nie mam, jak ugryzc
                tych szkodnikow na URZEDACH. Dzis znowu stalem pol godziny na swiatlach, o
                ktorych juz pisalem. Wyglada na to, ze ktos uczy sie regulacji sygnalizacji. Do
                diaska, znowu spoznilem sie do pracy, a to mnie kosztuje. Niestety, nasze sady
                nie dorosly do rozwazan pod tytulem ocena strat i odszkodowanie. Najlepszym
                przykladem jest rozlozenie firmy Optimus przez skarbowke i odszkodowanie dla
                wlasciciela w kwocie... 5000 zl, ale tylko za nie sluszne zatrzymanie w pace. O
                wylozeniu firmy wartej miliony w ogole nie chcieli rozmawiac. A to sprawa z
                pierwszych stron gazet.
              • edek40 W Bydgoszczy "drgnelo"... 15.06.10, 13:35
                Tu STRAZ MIEJSKA zaczyna walke z ignoracja i asekuracja "stawiaczy". Jak urzad z urzedem gada, to przynajmniej traktuja sie jak rowny rownemu... Moze akcja sie rozszezy? Eee. Chyba nie. Przypominam "znikniety" ze stron policji raport o arcyfatalnym i pogarszajacym sie oznakowaniu naszych drog...
          • emes-nju Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 13:44
            jureek napisał:

            > I nazwy wsi nie dałeś rady zapamiętać?

            A wiesz, ze nie?

            Najpierw byla zielona tablica, potem biala, potem byl zakret, za zakretem 30-tka, a dopiero za kolejnym zaczely sie roboty typu skonczony chodnik, co jakos podkopalo moja jedynie sluszna wiare w zasadnosc ograniczenia. Tablicy wyjazdowej nie bylo, bo plynnie wjezdzalo sie w nastepna wielokilometrowa wies... Jak to w Polsce lokalnej (i nie tylko lokalnej...).

            Jestem zlym obywatelem - nie zawrocilem i nie powtorzylem szesciokilometrowego przjazdu w te w i we wte (30-tka), zeby sprawdzic w jakiej to wsi bylo. Moja najwieksza wina bylo to, ze sie spieszylem, co jest absolutnie i bezdyskusyjnie karygodne u podrozujacych po Polsce ;-P

            PS Ty oczywiscie pamietasz nazwy wszystkich ciagnacych sie jak smrod po gaciach wsi, przez ktore przejezdzasz? Na pewno! A ja jestem kiep, bo nie jestem nawet pewien czy ta bezimienna wies byla w woj. mazowieckim czy w swietokrzyskim :-) Mysle, ze nawet proba powtorzenia trasy palcem po mapie w globusie polski jakim dysponuje nie dalalby rezultatu - musialbym chyba posluzyc sie mapa sztabowa.
            • jureek Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 14:01
              emes-nju napisał:

              > PS Ty oczywiscie pamietasz nazwy wszystkich ciagnacych sie jak smrod po gaciach
              > wsi, przez ktore przejezdzasz? Na pewno!

              Nie, wszystkich nie pamiętam, ale jakby mnie coś wkurzyło, to może bym się nie
              wracał, lecz zwrócił uwagę, jak nazywa się następna wieś, a potem po powrocie
              rzut oka na mapę i już bym wiedział, w której wsi tak niepotrzebnie ruch
              spowalniają.
              Wiem, wiem, zaraz napiszesz, że musiałbyś wszystkie wsie mijane po drodze
              pamiętać, bo w każdej jest coś do zakwestionowania, a potem padnie nieśmiertelne
              wspomnienie znikniętego raportu policyjnego :P
              Jura
              • edek40 Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 14:05
                > pamiętać, bo w każdej jest coś do zakwestionowania, a potem padnie nieśmiertelne
                > wspomnienie znikniętego raportu policyjnego :P

                Oczywisciew, ze wspomnienie jest niesmiertelne, skoro tak wazny raport okazal
                sie smiertelny...
              • emes-nju Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 14:24
                jureek napisał:

                > Wiem, wiem, zaraz napiszesz, że musiałbyś wszystkie wsie mijane po
                > drodze pamiętać, bo w każdej jest coś do zakwestionowania

                Jakby czlowiek naprawde chcial sie przylozyc, to po kazdej (nad wyraz niespiesznej) podrozy z notatnikiem w reku (oraz aparatem fotograficznym), spedzalby dlugie godziny na ustalaniu zarzadcy konkretnego odcinka konkretnej drogi (tylko ok. 2500 jednostek administracji), a potem tygodnie na korespondencji. Po to tylko, zeby dowiedziec sie, ze jest dobrze, bo zrobili dobrze, albo jest JUZ dobrze, bo znaki ktos zapierd... na zlom i nikt juz ich nie postawil z powrotem, bo roboty drogowe skonczyly sie przeciez w zeszlym roku :-P

                Jestem zlym obywatelem, bo nie mam na to czasu... Moge walczyc u siebie (i od czasu do czasu to robie), ale nie "na trasie". I caly klopot w tym, ze stosunkowo latwo urzedowo "lokalizowalne" lokalne debilizmy uwieraja mnie mniej (bo znam teren) niz debilizmy, z jakimi mam do czynienia po drodze.

                > a potem padnie nieśmiertelne wspomnienie znikniętego raportu
                > policyjnego

                A nie masz wrazenia, ze to symptomatyczne? Znikniecie raportu jakos dziwnie zbieglo sie z nasileniem akcji szkalowania Polaka za kierownica, jako jedynego winnego calemu zlu na drogach (raport czarno na bialym wykazywal, ze to nieprawda!) i ofotoradarowywania drog. Wiem, ze ta koincydencja, to przypadek. No, magia prawie. Albo czyjes niegrozne przeciez niedopatrzenie :-P
                • jureek Re: aleś pojechał 15.06.10, 14:35
                  emes-nju napisał:

                  > A nie masz wrazenia, ze to symptomatyczne? Znikniecie raportu jakos dziwnie zbi
                  > eglo sie z nasileniem akcji szkalowania Polaka za kierownica, jako jedynego win
                  > nego calemu zlu na drogach

                  Akcja szkalowania Polaka za kierownicą. Kurde, niezłe. Może coś więcej na ten
                  temat? Kto kieruje tą akcją? Mossad, czy rozyjskie słuzby specjalne? A może
                  Eryka Sztajnbach? Które media wciągnięto do akcji? Ile zapłacono przekupnym
                  dziennikarzom? Czy Bronek z Jarkiem też w ten spisek są wciągnięci? Zaciekawiłeś
                  mnie, więc mam nadzieję, że nie pozostawisz tych pytań bez odpowiedzi.
                  Jura
                  • emes-nju Re: aleś pojechał 15.06.10, 14:55
                    Mossad...? Sluzby specjalne...?

                    Hm... Wydawalo mi sie, ze upal troche zelzal ostatnio :-P

                    Poczytaj prase i poogladaj TV - jezeli jest cos mowione o drogach, to tylko w
                    kontekscie Polaka-pirata i nowych fotaradarow, o ktorych w relacjach nie mowi
                    sie w kontekscie poprawy bezpieczenstwa, a tylko w kontekcie "inwestycyjnym"
                    (ile czasu zarabial na siebie - bez nawet slowa o tym ile istnien uratowal czy
                    chocby mial uratowac). Slowa nawet nie ma o katastrofalnym stanie drog
                    jako calosci (wbrew Twoim odczuciom, stan przecietnej polskiej drogi pogarsza
                    sie - jak sie poszuka, mozna o tym poczytac w internecie) - czasem pojawi sie
                    reportaz o konkretnym odcinku, ktory wyglada jak po ostrzale artyleryjskim i
                    najnormalniej nie nadaje sie juz do jazdy (nikt jednk nie zrobi "bulwersujacego"
                    reportazu jak droga jest juz w stanie katastrofalnym, ale jeszcze da sie po niej
                    przejechac) - sa juz miejsca w Polsce gdzie nie chca przyjezdzac nawet sluzby
                    ratownicze (!!!). Slowa nie ma o blednym, bezzasadnym, wprowadzajacym w blad,
                    niebezpiecznym oznakowaniu czy tragicznej organizacji ruchu. A w raporcie bylo
                    to czarno na bialym i do tego potwierdzone cyframi mowiacymi w ostanim raporcie,
                    ze na kazde 2 km skontrolowanej drogi jest jedna zagrazajaca bezpieczenstwo wada
                    (raport z poprzedniego roku mowil o 1 wadzie na 3 km...).

                    Raportu wykazujacego bledy i wady drog brak, a nagonka na kierowcow jest. Ja nie
                    wiem i mam w d... dlaczego tak jest. Opisuje tylko stan faktyczny.
                    • jureek Re: aleś pojechał 15.06.10, 15:06
                      Pisałeś o nasileniu akcji szkalowania Polaka - kierowcy. W czym to
                      nasilenie się przejawia? Kiedyś był jeden szkalujący artykuł na dzień, teraz są
                      trzy? Konkrety poproszę, czy tylko Ci się wydaje, że się nasila. Poza tym
                      piszesz o akcji. Jeśli jest akcja, to ktoś musiał ją zainicjować, akcją
                      kierować, koordynować działania. No więc pytam, kto jest inicjatorem tej akcji,
                      kto płaci dziennikarzom za udział w akcji, kto koordynuje działania? Bardzo mnie
                      zaciekawiłeś, więc mam nadzieję, że powiesz i B skoro powiedziałeś A.
                      Jura
                      • emes-nju You win! 15.06.10, 15:16
                        Konkretow nie dostarcze, bo jak podam Ci przeglad prasy i spis informacji z TV z np. pol roku, to konkretniej bedzie z ostatniego roku, a i tytuly i kanaly z cala pewnoscia dobralbym tendencyjnie.

                        Wygrales :-P Jest swietnie! A bedzie jeszcze lepiej.
                        • jureek Re: a może chociaż w przybliżeniu czas... 15.06.10, 16:37
                          ...kiedy ta akcja szkalowania wyraźnie się nasiliła? Może w ten sposób dojdziemy
                          do jakichś wniosków, kto za tym może stać i pociągać za sznurki?
                          Jura
                    • edek40 Re: aleś pojechał 15.06.10, 15:09
                      > Raportu wykazujacego bledy i wady drog brak, a nagonka na kierowcow jest. Ja nie
                      > wiem i mam w d... dlaczego tak jest. Opisuje tylko stan faktyczny.

                      Dla mnie bulwersujace sa dwie rzeczy - raz ze policja taki raport zrobila za NASZE pieniadze, a dwa, ze raport zostal calkowicie olany przez sama policje!!! Przeciez jesli blad znalezli, to powinni natychmiast zareagowac, szczegolnie ze im najlatwiej znalezc kontakt. Raport przez chwilke sobie poistnial w necie i wyparowal niewatplwie za wiedza i zgoda policji! A "znakolodzy" znakuja, a jak petent zawraca im glowe, to pisze, ze zgodnie z... i ze zatwierdzone... A policja lapie... A emes ma racje. Jedyne co slyszymy, to za szybko i po jednym piwku....
      • edek40 I jeszcze 15.06.10, 12:25
        W znajacym niemiecki ordnung Wroclawiu na znakach drogowych jest naklejka z
        numerem telefonu. Napisali tam rowniez, ze jesli widzisz blad/brak itp - dzwon.
        W carskiej Warszawie i chyba nigdzie indziej nikt nie zdobyl sie na taki
        heroiczny akt odwagi cywilnej. Znaczy sie telefon musisz ustalic metoda prob i
        bledow, a znajac nasze urzedy, raczej (o)bledow.
        • sokolasty Re: I jeszcze 15.06.10, 12:30
          We Wrocławiu na sygnalizatorach świetlnych są (a przynajmniej były jakieś 5 lat
          temu) numery telefonów do dyżurnych. Domyślam się jednak, że do zgłaszania
          awarii (zawsze coś), a nie do uwag.
    • 1realista Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 17:09
      Przyznam że zaczyna mnie to wkurzać. Zaczynam się rozglądać nad prawną mozliwością uporządkowania tego bałaganu i dowolnictwa w oznakowaniu.
      • edek40 Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 17:16
        > Przyznam że zaczyna mnie to wkurzać. Zaczynam się rozglądać nad prawną mozliwoś
        > cią uporządkowania tego bałaganu i dowolnictwa w oznakowaniu.

        O pomocy prawnej zapomnij, chyba ze masz fortune. Chyba, ze jestes prawnikiem i
        jak ten mistrz Temidy wygrasz sprawe o niezaplacenie za zakorkowana a4.
        Przypominam jednak, ze jedna wygrana w Polsce nie tworzy precedensu. Tak wiec,
        nawet jesli jakis sad kwestie szykan w oznakowanu rozpatrzy po "rozsadku", to
        jak dostrzezesz nastepny znak, bedziesz musial zaczynac wszystko od nowa, nie
        majac zadnej pewnosci, ze tym razem trafisz na rozsadny sad.
        • 1realista Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 17:30
          raczej myslałem o jakieś kampanii... i o zaskarżeniu przepisów dotyczących całego "procesu" oznakowania i zabudowy przestrzennej. Bo zaczyna dochodzić do samowolki lokalesów gdzie droga zaprojektowana na okreslone parametry zaczyna je tracić. To zaczyna nosić znamiona dyskryminacji. Ostatnio ( dwa dni temu) się wkurzyłem i zaczynam to rozgryzać - jakie tu są mozliwości.Trzeba dobrze przemysleć sposób uderzenia i myslę że skorzystać z instytucji Trybunału. Obywatel może przecież zaskarżyć przepisy - mysle o skorzystaniu z pomocy RPO.
          • edek40 Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 15.06.10, 19:11
            > raczej myslałem o jakieś kampanii... i o zaskarżeniu przepisów dotyczących całe
            > go "procesu" oznakowania i zabudowy przestrzennej.

            Nie wiem czy przepisow. Raczej calkowitego ich nieposzanowania przy stawianiu
            znakow. Po kwestia braku poszanowania dla uzytkownikow jezdni, ktorzy przeciez
            za nie placa, moze byc bardzo trudne do wygrania. Z reszta, tak jak pisalem,
            zaskarzysz jeden znak, wygrasz i co? I g..no. Nikt nie uslyszy zarzutow, Ty
            dostaniesz satysfakcje i czesc. Do nastepnego znaku i nastepnego braku
            konsekwencji...
            • 1realista Re: Umiem kopac doly - umiem stawiac znaki 19.06.10, 16:24
              Kiedy mnie właśnie interesuje aby uderzyć w skali globalnej a nie pojedyńczych przypadków.Bo w tym momence jest pełna beztroska oznakowania ( szczególnie remontów) i pełna samowolka lokalesów. A kompletnie zapomina się że wiele dróg to trasy tranzytowe o znaczeniu czy to lokalnym czy też trochę szerszym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja