Czy to już szczyt bezczelności?

23.06.10, 08:11
Jakiś kierowca codziennie parkował na drodze rowerowej w taki
sposób, że uniemożliwiał całkowicie przejazd. W końcu się wkur... i
zadzwoniłem po straż miejską. Oczywiście następnego dnia samochód
znów stał w tym samym miejscu. Więc znów tel. do straży. Przy okazji
spytałem o interwencję z dnia poprzedniego. Okazało się, że gość był
już ładowany na lawetę i tylko to, że jakiś sąsiad go zawołał
uratowało go od wywózki auta. A mimo to następnego dnia znów tam
stanął! Strażniczka, która to sprawdzała, aż się zapowietrzyła jak
sprawdziła tą interwencję;) Chyba potraktowali sprawę priorytetowo.
Zobaczymy dziś po południu:P
    • kozak-na-koniu Re: Czy to już szczyt bezczelności? 23.06.10, 09:09
      U mnie na osiedlu normą są porozjeżdżane trawniki, zastawione parkującymi
      samochodami drogi dojazdowe, pożarowe i ewakuacyjne, spory ruch na alejce,
      prowadzącej do lokalnej szkoły i przedszkola (wiadomo, każdy pociechę musi
      dowieźć pod same drzwi), guwniarze na rowerach szaleją, roztrącając
      przechodniów... Ale jakoś, od przeszło 20 lat ani policja, ani SM nie traktuje
      sprawy ani priorytetowo, ani w ogóle. Podobno nie mogą interweniować, bo to nie
      jest teren publiczny, tylko prywatny spółdzielni. Już nawet najbardziej
      zatwardziali "dyżurni" działacze sobie odpuścili i przerzucili się na psie kupki.:)
      • simon921 Re: Czy to już szczyt bezczelności? 23.06.10, 09:34
        Jakoś jeszcze potrafię zrozumieć taką sytuację jak u Ciebie. Tam
        najczęściej jest droga oznaczona jako strefa zamieszkania, więc
        pieszy "teoretycznie" może bezpiecznie iść jezdnią. Natomiast w moim
        przypadku żeby ominąc gościa muszę jechać pod prąd normalną drogą
        publiczną. Na dodatek jak trafię na nadgorliwego policjanta, to
        jeszcze ja mandat dostanę. Chodnika też nie ma bo zastawiony w
        pakiecie z drogą rowerową.
        • kozak-na-koniu Re: Czy to już szczyt bezczelności? 23.06.10, 09:43
          Znaczy, nic nie zrozumiałeś, więc "dośpiewałeć" co trzeba...:)
          Strefy zamieszkania tam nie ma, bo są i drogi i alejki osiedlowe. Jest tylko
          "strefa 30km/godz." na terenie całego osiedla. Poza tym, obok osiedla przebiega
          dwujezdniowa arteria, wzdłuż której biegnie ścieżka rowerowa - miejscami nawet
          całkiem przyzwoita i wolna od przeszkód. Niestety, tylko około 30% rowerzystów z
          niej korzysta. Większość jeździ jezdnią lub chodnikami, bywa że dla wygody
          skraca sobie drogę "pod prąd" i jak dotąd, nie widziałem policjanta, który by
          się przejął tym ewidentnym łamaniem przepisów. Warto by tu chyba powołać jakąś
          społeczną grupę porządkową i nauczyć tych socjopatów porządku.:P
          • jureek Re: a w Ameryce to Murzynów biją (eom) 23.06.10, 09:47
            • kozak-na-koniu Możliwe. 23.06.10, 09:50
              Chameryka to dziki kraj, a w Iraku podkładają bomby, a w Korei Północnej to
              wszyscy jeżdżą na rowerach, a w Sandomierzu i w gminie Wilków to przez miesiąc
              tylko pływało się łodziami.:P
            • viking2 Re: a w Ameryce to Murzynów biją (eom) 29.06.10, 05:12
              Nic podobnego. Po pierwsze, nie Murzynow, tylko Afro-Amerykanow, a po drugie nie
              bija, tylko wywieraja presje fizyczna wzglednie naruszaja nietykalnosc osobista...:)
          • robertrobert1 Re: Czy to już szczyt bezczelności? 27.06.10, 22:54
            kozak-na-koniu napisał:

            > wzdłuż której biegnie ścieżka rowerowa - miejscami nawet
            > całkiem przyzwoita i wolna od przeszkód. Niestety, tylko około 30%
            rowerzystów
            > z
            > niej korzysta. Większość jeździ jezdnią lub chodnikami,

            I nic w tym dziwnego bo ścieżką rowerową zaden rowerzysta nie ma
            obowiązku jeżdzić.
            Gdyby tam była droga dla rowerów to byłaby inna sytuacja.
            "Całkiem przyzwoita" ... dla kogo? Czy dla roweru MTB na oponach 2.1
            i skoku 120 mmm czy na szosówce na oponach 1"? Jeżdziłeś na jednym i
            na drugim rowerze? Zapewne nie bo w przypadku roweru
            MTB "ścieżka" "całkiem przejezdna" dla szosówki jest nie do
            pokonania.
      • jerzyjerzy2 Re: Czy to już szczyt bezczelności? 27.06.10, 01:54
        Już szykują lekarstwo na koszt parkującego:
        forum.tvp.pl/index.php?topic=33112.msg156568#msg156568
    • majas.wa Re: Czy to już szczyt bezczelności? 23.06.10, 11:47
      Po stolicy zauważyłem zaczęły jeździć autolawety ze strażnikami,
      przynajmniej na Ochocie parę razy ostanio dało się zauważyć w
      newralgicznych okolicach... Jedną interwencję zaobserwowałem: jadą
      sobie wolno, mijają duże czarne auto jakiegos wieśniaka pozostawione
      w bramie pożarowej przedszkola, chwila zastanowienia, cofają,
      wysiada strażnik i juz go ładują... Jakiś promyk nadziei że te bydło
      ze wsi parkujące gdziekolwiek wywiozą w końcu.
      • babaqba Re: Czy to już szczyt bezczelności? 23.06.10, 12:49
        Jak "wywiozą te bydło" to wtedy w Warszawie zostaną tylko przyjezdni
        z zachodniej Polski! A tak serio, nie ma się czemu dziwić. Parkingi
        przystosowano do liczby Fiatów i Wartburgów sprzedawanych na talony.
        Nikt nie przewidział obecnej sytuacji. Całe miasto zastawione jest
        blachą, jak okiem sięgnąć. Zwalcza się ruch samochodowy wszelkimi
        sposobami, zwalcza się też parkowanie. Ani jeździć ani stać. Jedyne
        zgodne z prawem miejsce, to postój w korku na moście? W takim
        Poznaniu dali sobie radę, ale to inna cywilizacja. Rozwiązania nie do
        przeniesienia na warszawski grunt. Dla mnie podziemny parking pod
        placem Wilsona to największy LOL tego miasta i widomy przykład tych
        procesów, o których tu piszę.
        • rysiekk111 Czyż nie nauczałem o konieczności skracania aut ? 27.06.10, 12:06
          babaqba napisała:

          >A tak serio, nie ma się czemu dziwić. Parkingi
          > przystosowano do liczby Fiatów i Wartburgów sprzedawanych na
          talony.
          > Nikt nie przewidział obecnej sytuacji.
          poza "ekooszołomami", nieprawdaż ?
          obecnie powinno się przzwidywać i to na kazdym etapie polityki
          transportowej, która może zachecać do takiego modelu przemieszczania
          jak obecnie, lub innego czyli skutkującego używaniem krótszych aut ,
          taksówek, zbiorkomu

          >Całe miasto zastawione jest
          > blachą, jak okiem sięgnąć. Zwalcza się ruch samochodowy wszelkimi
          > sposobami,
          ruch w obecnej postaci jakoś niezbyt skutecznie. Oceniasz chyba
          tylko na podstawie fizycznych "spowalniaczy" a spowolnienie nie
          wystarcza do zwalczenia

          >zwalcza się też parkowanie.
          jakoś nie całkiem skutecznie. poza tym nie chodzi o samo zjawisko
          parkowania które jest tylko skutkiem problemu włąściwego czyli tego
          ze jakiś za duży obiekt jeżdżący znalazł się w określonym miejscu i
          porze i "nie ma co z nim zrobić"

          co do zachwytów nad Poznaniem, nie negując większej sprawności w
          rozwiązaniu konkretnego przypadku parkingu, zanim zaczniecie się
          zachwycać pytam:
          czy smog opuścił już to miasto ?
          czy zbliżyli się choćby do "transportu zrównoważonego" ?
        • robertrobert1 Re: Czy to już szczyt bezczelności? 27.06.10, 22:59
          A po co w takim mieście poruszać się samochodem skoro na rowerze
          można z krańca na kraniec dojechać w ciągu 1 h?
          I po jakiego @#$% po Warszawie jeżdzi tyle aut terenowych? Przecież
          w Warszawie nie ma bezdroży. Jedyny sens poruszania się terenowką po
          Warszawie to tylko po to aby parkować na trawnikach. I to dopiero
          jest szczyt bezczelności!
          • wolfgang87 Re: Czy to już szczyt bezczelności? 27.06.10, 23:29
            Nie ma bezdroży? A Emilki Plater, tej co koło Dworca bieży? A przejazd przez niektóre ronda w centrum co to asfaltowe tarki przypominają?

            A rowerem, to wiesz...Mialem przyjemnosc pobyc w Holandii - i to w róznych jej rejonach - i naprawde da sie zrobic, zeby jazda rowerem nawet po pijaku i trawie byla bezstresowa. Dla wszystkich. Niestety u nas nie jest. Komletnie nie jest. Dlugo by mowic :)
          • viking2 Re: Czy to już szczyt bezczelności? 29.06.10, 05:15
            robertrobert1 napisał:

            > A po co w takim mieście poruszać się samochodem skoro na rowerze
            > można z krańca na kraniec dojechać w ciągu 1 h?

            No mozna. Ale nie zawsze w styczniu, przy -20, wietrze i sniezycy...

            > I po jakiego @#$% po Warszawie jeżdzi tyle aut terenowych? Przecież
            > w Warszawie nie ma bezdroży.

            Poczekaj do stycznia, kiedy to "zima znow zaskoczy drogowcow". Wtedy pogadamy o
            tych bezdrozach...
        • tomek854 Re: Czy to już szczyt bezczelności? 28.06.10, 19:28
          > Jak "wywiozą te bydło" to wtedy w Warszawie zostaną tylko przyjezdni
          > z zachodniej Polski! A tak serio, nie ma się czemu dziwić. Parkingi
          > przystosowano do liczby Fiatów i Wartburgów sprzedawanych na talony.
          > Nikt nie przewidział obecnej sytuacji. Całe miasto zastawione jest
          > blachą, jak okiem sięgnąć. Zwalcza się ruch samochodowy wszelkimi
          > sposobami, zwalcza się też parkowanie. Ani jeździć ani stać. Jedyne
          > zgodne z prawem miejsce, to postój w korku na moście? W takim
          > Poznaniu dali sobie radę, ale to inna cywilizacj

          No właśnie, jak to się stało. Ani Poznania nie budowali na taką liczbę aut, ani
          Londynu, ani Edynburga... I jakoś ludzie parkują jak ludzie...
    • inguszetia_2006 Re: Czy to już szczyt bezczelności? 27.06.10, 18:48
      Witam,
      To nie jest dla mnie szczyt. Nie robi to na mnie żadnego wrażenia,
      szczerze mówiąc. Po prostu objadę i już. Chyba stępił się mój
      waleczny pazur i ząb;-P Szczytem jest dla mnie stawanie w centrum
      Wawy w taki sposób, że zamiast pięciu samochodów zmieszczą się trzy.
      W takim przypadku odzywa się we mnie potwór, parszywy, wredny
      potwór, spragniony krwi;-P Trochę się śmieję, ale tak serio, serio,
      to najbrzydsze wyrazy cisną mi się na usta i wcale nie mam wyrzutów
      sumienia, wręcz przeciwnie, najechętniej bym zamieniła te słowa na
      coś bardziej namacalnego. Powstrzymuje mnie kultura osobista, hasło:
      nie "tykaj gó..na, bo się pobrudzisz" oraz lęk przed głupim
      policjantem, który nie zrozumie wcale, ale to wcale, że to ja mam
      rację;-P Najbardziej to trzecie;-)
      Pzdr.
      Inguszetia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja