edek40
30.06.10, 09:27
Wladza zabiera sie na powaznie za problem
>pijanych
za kierownica<. I to jest sluszne. W moim jednak mniemaniu tylko do
momentu, w ktorym czlowiek nie zastanowi sie nad tym nowym prawem. Mamy oto
pomysl, aby dozywotnio zabierac prawo jazdy za spowodowanie smierci lub
powaznych obrazen. Nie wypowiadam sie zanadto, choc i tu mozna zastanowic sie,
dlaczego tylko wtedy, gdy juz do tragedii dojdzie? Ale OK, stopniowanie
sankcji itp. Idziemy dalej i co czytamy? Otoz, jesli ktos jedzie po pijaku w
sytuacji wyzszej koniecznosci, to jest juz nieco mniej winny, bo zasluguje juz
"tylko" na kare pieniezna. Znaczy sie ratowanie komus zycia zwalnia z
powaznych sankcji, ale tylko troszke. Bo ratowanie komus zycia po pijaku jest
tylko troszke usprawiedliwione. Na sam koniec kwestia odpowiedzialnosci za
bycie pasazerem obywatela, ktory ma 0,51 promila. No coz, wyglada na to, ze
nawet nie posiadajacy prawa jazdy beda musieli kupic alkomat. Coz bowiem sie z
biedakiem stanie, gdy na oko trzezwy kierowca okaze sie pijany?
Znowu szrza otepialego byka na "wroga". Znowu dzialania pod publiczke. Znowu
ani slowa o tym, ze po wczorajszej libacji nocka moze nie wystarczyc...