emes-nju
06.07.10, 14:24
Dzis po raz pierwszy od poczatku sezonu rowerowego mialem naprawde "cieplo".
Jechalem sobie jakies 30 km/h. Wyprzedzil mnie Matiz. Chwile potem zjechal do samego kraweznika i stanal deba (pani kierownica znalazla miejsce do parkowania...). Ja tez stanalem deba - dzis byla pierwsza jazda na nowych klockach hamulcowych i troche przesadzilem; postawilem rower na przednim kole, dymka celujac w tylna szybe Matiza. Do kolizji (wybicia szyby glowa?) zabraklo centymetrow.
No i czyja bylaby wina jezeli nie byloby swiadkow dosc ewidentnego zajechania mi drogi? Zapewne moja. Bo "nie dostosowalem" :-P