Córka ofiarą propagandy?

14.07.10, 12:31
Często czytałem na tym forum, że wszelkie opinie, że w Polsce jeździ się
agresywnie, to tylko medialna propaganda, której celem jest zniesławianie
polskich kierowców.
Wróciłem wczoraj z krótkiego urlopu w kraju. Do Polski jechaliśmy nocą, gdy
poczułem zmęczenie, poprosiłem, żeby córka mnie zmieniła. Córka ma prawo jazdy
od 4 lat, jeździ na tyle dobrze, że gdy ona siedzi za kierownicą, to ja mogę
spokojnie się zdrzemnąć. Najpierw córka jechała od Eisenach do Chemnitz, a po
raz drugi siadła za kierownicę w Budziszynie (czyli kawałek przed granicą).
Długo sobie jednak nie podrzemałem, bo jeszcze przed Legnicą córka zjechała na
parking i poprosiła, żebym ja jednak dalej prowadził, bo ona ma dość. I
rzeczywiście - jej zestresowanie było widoczne, ręce spocone. Ja sam jestem
przyzwyczajony do jazdy w Polsce, więc spytałem córki, co konkretnie tak jej
przeszkadzało. Ogólnie stresowała bardzo agresywna jazda - bliziutkie
podjeżdżanie za zderzak, walenie długimi po lusterkach i w ogóle miała
wrażenie, jakby jazda polegała na walce a każdy wolny metr jezdni. TVN z
programem "Uwaga pirat" nie odbieramy, na TV Polonia i TVP Kultura o ruchu
drogowym nie wiele się mówi, zastanawiam się więc, skąd córka nasiąkła tą
propagandą wymierzoną w najlepszych polskich kierowców.
Jura
    • emes-nju Re: Córka ofiarą propagandy? 14.07.10, 12:45
      Nawet nie wiem co napisac.

      W kazdym kraju jezdzi sie inaczej. Tak jak inaczej jezdzi sie w
      Pierdziuchowicach, a inaczej w Warszawie. I tak ktos przyzwyczajony do jazdy w
      Niemczech zle sie czuje w Polsce (ale tez w kilku innych europejskich krajach),
      tak jezdzacy w Pierdziuchowicach, zle sie czuje w Warszawie.

      Poza tym NIKT przy zdrowych zmyslach nie twierdzi, ze w Polsce jezdzi sie dobrze
      i bezpiecznie. Ale twierdzenie jakoby wszyscy polscy kierowcy to maniakalni
      zabojcy powodujacy u normalnych pocenie sie rak, to gruba przesada. Nie mowiac o
      tym, ze jakosc jazdy polskich kierowcow cywilizuje sie w zadziwiajaco szybkim
      tempie.

      Mam zatem dla Ciebie propozycje - tak jak jestes sklonny znalesc wytlumaczenie
      dla kazdego idiotyzmu w wykonaniu waaadzy, dla kazdego zaniechania itd., znajdz
      w sobie te odrobine dobrej woli sprobuj zauwazyc, ze po Polsce jezdzi sie coraz
      lepiej, i ze (PRZEDE WSZYSTKIM!!!) musi troche potrwac zanim po latach zaniedban
      wszelkiej masci (od przepasci cywilizacyjnej poczynajac) zaczniemy jezdzic po
      europejsku. Sprobuj zrozumiec, ze niektore procesy wymagaja czasu - tak jak ja
      dzieki Twoim naukom "zrozumialem", ze wymaganie, zeby w ciagu 20 lat zrobic w
      Polsce normalne drogi, to za duze wymagania, i ze musze jeszcze uzbroic sie w
      cierpliwosc :-P
      • jureek Re: Córka ofiarą propagandy? 14.07.10, 13:00
        Ależ ja nie raz pisałem, że w Polsce jeździ się już lepiej i spokojniej niż
        kiedyś (najgorsze były lata 90-te).
        Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że jeżeli ktoś dostrzega to, że styl jazdy
        na polskich drogach jest bardziej agresywny niż gdzie indziej, to niekoniecznie
        jest to skutek propagandy pismaków, jak to Kozak lubi tłumaczyć, tylko coś w tym
        jest, nad czym warto się na forum zastanowić, bo na własny wpływ jazdy mamy
        większy wpływ niż na to, kiedy władza coś tam zrobi.
        Piszę o tym także dlatego, że ktoś może po prostu nie wiedzieć, że takie bliskie
        podjeżdżanie i w ogóle walka o każdy metr wolnej jezdni mogą być dla innych
        kierowców stresujące.
        Jura
        • jureek Re: poprawka 14.07.10, 13:01
          jureek napisał:

          > jest, nad czym warto się na forum zastanowić, bo na własny styl jazdy mamy
          > większy wpływ niż na to, kiedy władza coś tam zrobi.
          • nazimno Juz kiedys pisalem: 14.07.10, 13:15

            Moi znajomi ze Stuttgartu przyjechali do Polski "pierwszy i ostatni raz",
            poniewaz mimo, iz bylo duzo pieknych zabytkow, pan doktor nie chce umrzec
            na atak serca za kolkiem.



            • wolfgang87 Re: Juz kiedys pisalem: 14.07.10, 13:19
              A ja po powrocie z Holandii balem sie przechodzic przez jezdnie nawet w malym miescie :)

              Eeee tam, daje rade. To przeciez nie jest kraj dla starych ludzi. Trochę ikry!
              • nazimno A ja sobie tez daje rade i tu i tu. 14.07.10, 13:39
                Poniewaz wiem, czego sie moge spodziewac - przestawiam AWACS na co innego
                w kazdym z krajow.

                Dodatkowo tryb pracy mojego AWACSU w Polsce jest ustawiony jako opcja
                typu "shadow", gdy wracam do Niemiec. Oznacza to, ze opcja "shadow"
                zawsze jest gotowa do natychmiastowej aktywizacji.

                Rodowici obcokrajowcy, pierwszy raz w Polsce, przezywaja smiertelny
                stresssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssss.




            • emes-nju Re: Juz kiedys pisalem: 14.07.10, 13:25
              Tylko, ze herr doctor jak wyjedzie poza granice swojego kraju, to zaczyna "odreagowywac". To tak OT ;-)

              To zapewne moje subiektywne odczucie, ale Niemcy i Szwajcarzy poza granicami swoich panstw (sprawdzane w Austrii, Wloszech, Slowenii i Chorwacji) sa czesto agresywniejsi niz "srednia polska". Naprawde - jak w jakims kraju na autostradzie z daleka w lusterku widac jakiegos swira, to mozna sie zakladac, ze bedzie mial niemiecka albo szwajcarska rejestracje.
              • nazimno Tez jest to prawdziwe spostrzezenie. 14.07.10, 13:40
                (chociaz sam rejestracja jeszcze o niczym definitywnie nie swiadczy)
              • yula Re: Juz kiedys pisalem: 15.07.10, 10:34
                to że ma obcą rejestracje nie znaczy że sam jest obcy, a tylko że samochód
                stamtąd :)
                • emes-nju Re: Juz kiedys pisalem: 15.07.10, 11:05
                  yula napisała:

                  > to że ma obcą rejestracje nie znaczy że sam jest obcy, a tylko że
                  > samochód stamtąd :)

                  Wiemy!

                  WSZYSTKIE samochody na obcych numerach, ktorych kierowcy jada nieprzepisowo, prowadzone sa przez Polakow. Tylko jakos trudno ogarnac mi to rozumem po tym jak gdzies przeczytalem, ze w Europie srednio ok. 50% kierowcow przekracza predkosc poza terenem zabudowanym, w terenie zabudowanym odstek ten rosnie do 75%... Az taka ta nasza Polonia potezna?
        • edek40 Re: Córka ofiarą propagandy? 14.07.10, 13:25
          > Piszę o tym także dlatego, że ktoś może po prostu nie wiedzieć, że takie bliskie
          > podjeżdżanie i w ogóle walka o każdy metr wolnej jezdni mogą być dla innych
          > kierowców stresujące.

          Szkoda, ze nie odbierasz "Uwaga pirat". Niemal w kazdym programie pokazuja
          takich, ktorzy jada po prostu niebezpiecznie, w tym za blisko. Lapanki za
          przekroczenie 50 km/h na dwujezdniowym wyjezdzie z Radomia to margines na
          szczescie...
          • tiges_wiz Re: Córka ofiarą propagandy? 14.07.10, 13:28
            w uwaga pirat jest najpierw 75/50 i polgodziny pogadanki policjanta (a gdzie to
            sie pan spieszy? itp).
            a pozniej przez 2 minuty pokazuja jak gdzies przeskakuja na czerwonym bez
            konsekwencji :/
          • edek40 A z reszta... 14.07.10, 13:31
            Przeciez skutecznym, a jakze, srodkiem walki z agresja na drogach jest nie tylko
            Uwaga pirat, w ktorym, jak wspominalem, za kazdym razem pokazuja skutki
            finansowe agresji. Mamy jeszcze fotoradary, ktore uzupelniaja palete srodkow
            zapobiegajacych agresji czy glupocie na drogach. Nie mozna oczywiscie zapominac
            o znakomitej kampanii gloszacej haslo, ze predkosc zabija. Tak, tzw. wladza
            wyczerpuje wszelkie znane srodki do walki z glupota i agresja na drogach.
            Wyglada wiec na to, ze nasi obywatele sa zbyt glupi, albo nie odbieraja TVN Turbo...
            • jureek Re: A z reszta... 14.07.10, 13:47
              No i zaczęło się odbijanie piłeczki. Zamiast zastanowić się, że może coś jednak
              jest nie tak w naszym zachowaniu na drogach, zaczyna się festiwal typowych
              reakcji obronnych - a to, że inni też tak jeżdżą, gdy tylko granice swojego
              kraju opuszczą (a co mnie obchodzi jak jeżdżą inni, mi chodzi o mój
              kraj), a to, że władza winna, bo dróg przez 20 lat nie wybudowała (córka jechała
              piękną, nową autostradą), a to, że media winne, bo pieszych nie piętnują, tylko
              kierowców (piesi akurat córce na autostradzie nie przeszkadzali, bo ich nie
              było, a po drogach lokalnych w promieniu 50 km wokół mojej wsi córka jeździ bez
              pocenia rąk) itd., itp.
              Jura
              • tiges_wiz Re: A z reszta... 14.07.10, 13:49
                pytanie jaka jest przyczyna tego stanu rzeczy.

                najpierw trzeba ja dobrze zdiagnozowac, pozniej zajac sie przyczynami a nie skutkami
                • emes-nju Re: A z reszta... 14.07.10, 13:57
                  tiges_wiz napisał:

                  > pytanie jaka jest przyczyna tego stanu rzeczy.
                  >
                  > najpierw trzeba ja dobrze zdiagnozowac, pozniej zajac sie
                  > przyczynami a nie skutkami

                  To samo mialem napisac.

                  Tylko, ze nie ma wiekszych szans na proby diagnozowania. Po pierwsze dlatego, ze
                  wskazaloby to na niemaly udzial waaadzy w calym zagadnieniu, a po drugie (a moze
                  nawet po pierwsze) dlatego, ze walka ze skutkami skutkuje calkiem zacnymi
                  wplywami budzetowymi, bez koniecznosci kosztownych zmian "systemu"...
                • jureek Re: A z reszta... 14.07.10, 14:20
                  tiges_wiz napisał:

                  > pytanie jaka jest przyczyna tego stanu rzeczy.
                  >
                  > najpierw trzeba ja dobrze zdiagnozowac, pozniej zajac sie przyczynami a nie sku
                  > tkami

                  To zadanie dla władz. Ja jestem tylko skromnym forumowiczem, moge więc jedynie
                  napisać:
                  chłopaki za kółkiem! wcale nie jesteście w oczach mojej córy tacy cool, gdy
                  jedziecie kilka metrów za bagażnikiem jej samochodu i walicie po oczach długimi
                  światłami, wręcz przeciwnie - jesteście w jej (i nie tylko jej) oczach zwykłymi
                  burakami.
                  Może któryś z nich to przeczyta i weźmie sobie do serca.
                  Nie robię sobie złudzeń, że forumową pisaniną wpłynę na działania władz i
                  mediów. Wystarczy mi, że choć kilku "wściekłych" zastanowi się nad tym, jak
                  jeżdżą. I że nie wszyscy ich podziwiają, jacy to z nich Kubice są.
                  Jura
                  • edek40 Re: A z reszta... 14.07.10, 14:32
                    > chłopaki za kółkiem! wcale nie jesteście w oczach mojej córy tacy cool, gdy
                    > jedziecie kilka metrów za bagażnikiem jej samochodu i walicie po oczach długimi
                    > światłami, wręcz przeciwnie - jesteście w jej (i nie tylko jej) oczach zwykłymi
                    > burakami.

                    I pomyslec, ze nasi chlopacy tak chetnie patrza za zachod, jezdza golfami czy
                    calibrami, a w ich lokalnych dyskotekach nie ma nawet plakatu promujacego jazde
                    zgola inna niz stosuje PKP; czyli jedna dupa - jedno miejsce, koniecznie z pasami...
                  • tiges_wiz Re: A z reszta... 14.07.10, 14:51
                    mnie nic nie potrafi wyprowadzic z rownowagi po za idiata za bagaznikiem.

                    ale co moge zrobic jak dla policji to nie problem.
                    • jureek Re: A z reszta... 14.07.10, 15:17
                      tiges_wiz napisał:

                      > mnie nic nie potrafi wyprowadzic z rownowagi po za idiata za bagaznikiem.
                      >
                      > ale co moge zrobic jak dla policji to nie problem.

                      Może zainteresować ustawodawcę zmianą przepisów? W aktualnych przepisach
                      zachowanie dystansu do poprzednika określone jest dość ogólnie, może na wzór
                      innych krajów określić minimalny odstęp precyzyjniej jako połowę prędkości (50 m
                      przy 100 km/h, 30 m przy 60 km/h itd.). Byłaby wtedy podstawa do precyzyjnego
                      karania tych, którzy bezpiecznego odstępu nie zachowują.
                      Myślę, że władza dałaby się przekonać tym bardziej, że podobnie jak prędkość
                      jest to wykroczenie, które można automatycznie wyłapywać, więc dałoby się przy
                      okazji i państwową kasę podreperować ;)
                      Jura
                      • emes-nju Re: A z reszta... 14.07.10, 15:27
                        jureek napisał:

                        > Może zainteresować ustawodawcę zmianą przepisów?

                        Przeciez obecne sa optymalne! Pozwalaja w optymalny i skuteczny sposob zapewniac
                        bezpieczenstwo bez potrzeby zupelnie niepotrzebnego i drogiego patroloania ulic,
                        skrzyzowan i drog.
                      • nazimno Niezaleznie od przepisow. 14.07.10, 15:27
                        Jesli ktos jedzie za kims w odleglosci mniejszej, niz odpowiadajaca
                        przynajmniej przecietnemu czasowi reakcji dla danej predkosci, to:

                        DAJE TYM SAMYM SWIADECTWO SWOJEGO ZIDIOCENIA.

                        Tzn. jest po prostu glupim tepakiem.

                        Podobno juz wszyscy maja teraz srednie wyksztalcenie.
                        Na kursach mowi sie o tym jasno i dobitnie.
                        Wiec, jesli tepak to robi, to jest IDIOTA.
                        Koniec wywodu.
                      • edek40 Re: A z reszta... 14.07.10, 15:31
                        > Może zainteresować ustawodawcę zmianą przepisów?

                        Wymagaloby to wymyslenia fotoradarow lapiacych takie wykroczenia ;)
                        • jureek Re: A z reszta... 14.07.10, 15:43
                          edek40 napisał:

                          > > Może zainteresować ustawodawcę zmianą przepisów?
                          >
                          > Wymagaloby to wymyslenia fotoradarow lapiacych takie wykroczenia ;)

                          No toż właśnie napisałem, że takie systemy automatycznego wyłapywania już są i
                          działają, dlatego jest szansa, żeby władza się tym wykroczeniem zainteresowała.
                          Na tym da się zarobić, tym bardziej, że niezachowywanie odstępu jest chyba nawet
                          powszechniejsze niż przekraczanie prędkości ;)
                          Już widzę te pomstowania Durczoka na nowe fotoradary do golenia kierowców, gdyby
                          władza rzeczywiście coś zrobiła w tym kierunku.
                          Jura
                          • emes-nju Re: A z reszta... 14.07.10, 15:45
                            jureek napisał:

                            > takie systemy automatycznego wyłapywania już są i działają

                            Sa nawet takie, ktore lapia przejezdzajacych na czerwonym!

                            Ale nie w Polsce, bo przeciez fotoradar jest jedynym, bo optymalnym srodkiem
                            oddzialywani awaadzy na bezpieczenstwo na drogach :-P
                            • jureek Re: A z reszta... 14.07.10, 16:04
                              emes-nju napisał:

                              > Sa nawet takie, ktore lapia przejezdzajacych na czerwonym!
                              >
                              > Ale nie w Polsce, bo przeciez fotoradar jest jedynym, bo optymalnym srodkiem
                              > oddzialywani awaadzy na bezpieczenstwo na drogach :-P

                              Poczekaj, myślę, że już za niedługo doczekasz się i robienia zdjęć za przejazd
                              na czerwonym i automatycznego wyłapywania niezachowywania odległości do
                              poprzednika. To dopiero będzie płacz i teksty o totalitarnym państwie itp.
                              Jura
                              • edek40 Re: A z reszta... 14.07.10, 16:54
                                > Poczekaj, myślę, że już za niedługo doczekasz się i robienia zdjęć za przejazd
                                > na czerwonym i automatycznego wyłapywania niezachowywania odległości do
                                > poprzednika.

                                Z czego to wnosisz? Z tego, ze taka fotokomorke z aparatem wymyslono juz mniej
                                wiecej pod koniec XIX wieku?

                                > poprzednika. To dopiero będzie płacz i teksty o totalitarnym państwie itp.

                                Mozesz sobie konfabulowac do woli. Ja uwazam, ze jazda nawet 90 na 50 km/h w
                                terenie zabudowanym glownie bialymi tablicami i fotoradarem jest daleko mniej
                                niebezpieczne, chocby z uwagi na mniejsza ilosc mieszkancow, niz przeskok na
                                czerwonym w zatloczonym miescie.
                                • jureek Re: A z reszta... 14.07.10, 18:28
                                  edek40 napisał:

                                  > Z czego to wnosisz? Z tego, ze taka fotokomorke z aparatem wymyslono juz mniej
                                  > wiecej pod koniec XIX wieku?

                                  Nie, wnoszę to z tego, że da się na tym zarobić. Niezachowujących bezpiecznej
                                  odległości jest chyba nawet więcej niż przekraczających prędkość, a
                                  przelatujących na bardzo późnym żółtym też jest nie mało. Tak więc wpływy do
                                  państwowej kasy gwarantowane.
                                  Jura
                                  • edek40 Re: A z reszta... 14.07.10, 18:38
                                    > Nie, wnoszę to z tego, że da się na tym zarobić. Niezachowujących bezpiecznej
                                    > odległości jest chyba nawet więcej niż przekraczających prędkość, a
                                    > przelatujących na bardzo późnym żółtym też jest nie mało. Tak więc wpływy do
                                    > państwowej kasy gwarantowane.

                                    Tylko jak wyjasnia oglupionej, nie malej czesci spoleczenstwa, ze nie tylko
                                    predkosc zabija? Jak wyjasnia takie "opoznienie" w automatycznym (i nie tylko)
                                    sciganiu innych groznych wykroczen, kiedy juz przyznaja, ze puszczali dym w oczy
                                    naiwnych? Jak postawia sobie takie pytania, to zaraz dostawia setki nowych
                                    fotoradarow, slupkow w osi jezdni, wysepek z filmu mejsona itp. Naprawde nie
                                    wiem jak mozna wyjasnic, ze jadac 50 km/h mozna rowniez zginac i to wylacznie na
                                    wlasna prosbe...
                                    • jureek Re: A z reszta... 14.07.10, 18:51
                                      edek40 napisał:

                                      > Tylko jak wyjasnia oglupionej, nie malej czesci spoleczenstwa, ze nie tylko
                                      > predkosc zabija?

                                      Ponieważ nie propagowano oficjalnie tezy, że tylko prędkość zabija, to
                                      nie ma czego odkręcać. Szczerze mówiąc, to ze sloganem "prędkość zabija" więcej
                                      spotykam się na tym forum (oczywiście w kontekście ironicznym) niż w mediach.

                                      > Jak wyjasnia takie "opoznienie" w automatycznym (i nie tylko)
                                      > sciganiu innych groznych wykroczen, kiedy juz przyznaja, ze puszczali dym w oczy
                                      > naiwnych? Jak postawia sobie takie pytania, to zaraz dostawia setki nowych
                                      > fotoradarow, slupkow w osi jezdni, wysepek z filmu mejsona itp. Naprawde nie
                                      > wiem jak mozna wyjasnic, ze jadac 50 km/h mozna rowniez zginac i to wylacznie n
                                      > a
                                      > wlasna prosbe...

                                      Zginąć można także jadąc trzydziestką, czy dwudziestką, ale nie jest to dla mnie
                                      żaden argument za tym, że ograniczenia są zbędne.
                                      Przekraczanie prędkości jest problemem na polskich drogach, nie jedynym
                                      problemem, ale jednak. To też powie Ci każdy cudzoziemiec przyjeżdżający do
                                      naszego kraju. Ci, którzy mojej córce siadali na zderzak i poganiali światłami,
                                      nie chcieli w ten sposób wymusić na niej wolniejszej jazdy, tylko poganiali ją w
                                      ten sposób.
                                      Jura
                                      • edek40 Re: A z reszta... 15.07.10, 09:15
                                        > Ponieważ nie propagowano oficjalnie tezy, że tylko prędkość zabija, to
                                        > nie ma czego odkręcać.

                                        Alez nie!!! W ogole. A w Uwaga pirat pokazuja wylacznie inne wystepki polskich kierowcow.

                                        > nie ma czego odkręcać. Szczerze mówiąc, to ze sloganem "prędkość zabija" więcej
                                        > spotykam się na tym forum (oczywiście w kontekście ironicznym) niż w mediach.

                                        Zgadza sie. Nawet na propagowanie takiej pierdoly, jako czegokolwiek zmierzajacego do poprawy bezpieczenstwa, brak energii i wytrwalosci. Wszelkie kampanie trwaja w Polsce okolo tygodnia (czasem dwoch, gdy nie ma nowej reklamy na tyl autobusu), a potem nastepuje dluga cisza, przerywana doniesieniami na temat czarnych weekendow, z obowiazkowym komentarzem, ze jak zwykle zawinila nadmierna predkosc.

                                        > Zginąć można także jadąc trzydziestką, czy dwudziestką, ale nie jest to dla mnie
                                        > żaden argument za tym, że ograniczenia są zbędne.

                                        Tak, tu najlepiej wypowiedza sie specjalisci, ktorzy na takiej np. Gierkowce stawiaja czarne punkty i ograniczaja predkosc do 70 km/h, choc kraksy w tym miejscu sa efektem duuuuuzo szybszej jazdy. W Polsce bowiem istnieje niepisana metoda oznakowywania: postawmy 50 km/h, niech choc 70 km/h jada... (zaslyszane w TV). Dopoki w takich miejscach nie stawiano fotoradarow mozna bylo to nazywac folklorem lokalnym. Teraz to juz prawdziwa Cepelia z jej wysokimi cenami.

                                        > Przekraczanie prędkości jest problemem na polskich drogach, nie jedynym
                                        > problemem, ale jednak.

                                        Na niemieckich nie?

                                        > naszego kraju. Ci, którzy mojej córce siadali na zderzak i poganiali światłami,
                                        > nie chcieli w ten sposób wymusić na niej wolniejszej jazdy, tylko poganiali ją
                                        > w ten sposób.

                                        Bez watpienia. Rozumiem, ze corka jechala grubo powyzej obowiazujacego ograniczenie, wiec ci ktorzy ja poganiali chcieli jechac 2x grubiej? Bo gdyby okazalo sie, ze jechala 130 km/h na autostradzie, a ktos chcial jechac 150 km/h to nie widze tu problemu predkosci, a tylko i wylacznie chamstwa pospolitego. Mozesz oczywiscie konfabulowac, ze poganiali ja, aby osiagnac 200 km/h, bo nie dosc, ze to cham to jeszcze prostak, a moze nawet zlodziej.
                                        • jureek Re: A z reszta... 15.07.10, 09:51
                                          edek40 napisał:

                                          > > Przekraczanie prędkości jest problemem na polskich drogach, nie jedynym
                                          > > problemem, ale jednak.
                                          >
                                          > Na niemieckich nie?

                                          Boże, chłopie, wylecz się już z tych kompleksów, co mają niemieckie autostrady
                                          do tego? Tak, tam też prędkość jest problemem, ale czy od tego nasz polski
                                          problem jest mniejszy?

                                          > Bez watpienia. Rozumiem, ze corka jechala grubo powyzej obowiazujacego ogranicz
                                          > enie, wiec ci ktorzy ja poganiali chcieli jechac 2x grubiej? Bo gdyby okazalo s
                                          > ie, ze jechala 130 km/h na autostradzie, a ktos chcial jechac 150 km/h to nie w
                                          > idze tu problemu predkosci, a tylko i wylacznie chamstwa pospolitego. Mozesz oc
                                          > zywiscie konfabulowac, ze poganiali ja, aby osiagnac 200 km/h, bo nie dosc, ze
                                          > to cham to jeszcze prostak, a moze nawet zlodziej.

                                          Córka nie jechała powyżej limitu, tylko praktycznie równo z limitem, nie
                                          twierdzę więc, że ci co ją poganiali chcieli jechać 200 (czyli prędkością od
                                          której dla Durczoka dopiero zaczyna się piracenie), twierdzę tylko tyle, że nie
                                          poganiali jej po to, żeby jechała wolniej, co świadczy o tym, że chamskie
                                          zachowania przeważnie wiążą się z przekraczaniem prędkości. Nie twierdzę, że
                                          każdy przekraczający prędkość to cham spychający innych z drogi, bo są tacy,
                                          którzy jadąc ponad limit nie roszczą sobie z tego tytułu specjalnych praw,
                                          jednak przeważnie jedno z drugim idzie w parze.
                                          Całkiem możliwe, że kwestia prędkości jest w mediach przewartościowana, tu na
                                          forum obserwuję jednak przejęcie w drugą stronę - ciągle czytam opinie, że
                                          właściwie prędkość nie zabija, że i wolno jadąc można popełniać błędy - jednym
                                          słowem totalne niedocenienie wpływu prędkości na bezpieczeństwo. To taka trochę
                                          przekorna reakcja małego dziecka - skoro oni ciągle mówią, że prędkość
                                          wszystkiemu winna, to ja z przekory będę powtarzał odwrotność tej tezy.
                                          Jura
                                          • edek40 Re: A z reszta... 15.07.10, 11:13
                                            > której dla Durczoka dopiero zaczyna się piracenie), twierdzę tylko tyle, że nie
                                            > poganiali jej po to, żeby jechała wolniej, co świadczy o tym, że chamskie
                                            > zachowania przeważnie wiążą się z przekraczaniem prędkości.

                                            Ja tego nie neguje i wcale nie bronie tego chama. Pozostaje kwestia sporna ile w
                                            jego zachowaniu jest zwyklego chamstwa, a ile piractwa drogowego. Moim zdaniem
                                            bezsprzeczne jest naganne chamstwo. Wiazanie tego z domniemanym przekroczeniem
                                            predkosci (przeciez mogl pojechac tylko 5 km/h szybciej) jest bez sensu.

                                            > Całkiem możliwe, że kwestia prędkości jest w mediach przewartościowana, tu na
                                            > forum obserwuję jednak przejęcie w drugą stronę - ciągle czytam opinie, że
                                            > właściwie prędkość nie zabija,

                                            Jura, na kretynskie haslo - kretynska odpowiedz. Ja stoje na stanowisku, ze
                                            najpredzej, niezaleznie od predkosci, zabija glupota. Wszelkiej masci. Nawet
                                            poganianie swiatlami moze przyczynic sie do zagonienia poganianego w slepy
                                            zaulek, z ktorego moze nie byc wyjscia. Ludzie sa rozni. Mnie poganianie
                                            absolutnie nie wzrusza, jesli jade z mniej wiecej dozwolona predkoscia. Sa tacy,
                                            w wsrod nich Twoja corka, ktorzy denerwuja sie (i wcale nie sa to tylko kierowcy
                                            "wychowani" w Niemczech - boja sie rowniez polscy kierowcy), co moze prowadzic
                                            do katastrofalnego bledu. Glupota jest wiec nie przewidywanie tego, ze moje
                                            zachowania moga przyczynic sie do tragedii osob trzecich. A predkosc ma tu
                                            absolutnie drugorzedne znaczenie, choc ze wszystkich stron slychac wylacznie o niej.

                                            > słowem totalne niedocenienie wpływu prędkości na bezpieczeństwo. To taka trochę
                                            > przekorna reakcja małego dziecka - skoro oni ciągle mówią, że prędkość
                                            > wszystkiemu winna, to ja z przekory będę powtarzał odwrotność tej tezy.

                                            Nie odwrotnosc. Nikt myslacy nie neguje wplywu predkosci na wypadki. Czasem jest
                                            to wylacznie kwestia powiekszenia szkod. Czasem, bardzo rzadko, podstawowa
                                            przyczyna. Osobiscie uwazam, ze koncentrowanie sie publikatorow na predkosci
                                            przynosi wiecej szkod niz pozytku. Coraz czesciej bowiem widac bezmyslnosc,
                                            ktora ja wiarze z tym, ze kierowca jedzie powolutku. Dzis na przyklad powolutku
                                            wyprzedzil mnie motocyklista. Naprawde powolutku, bo zrobil to po lewej na
                                            bardzo ostrym zakrecie. Cale szczescie zauwazylem idiote (powolutku), bo z uwagi
                                            na to, ze mam dosc dlugie auto skosilem wierzcholek zakretu i zmierzalem do
                                            lewej krawedzi jezdni, patrzac jednoczesnie na samochod przede mnia po prawej,
                                            bo z uwagi na przebudowe drogi, spodziewalem sie, ze moze zahamowac. Jak wiec
                                            mialem zauwazyc debila (powolutku), ktory wylonil sie zza paki mojego pick-upa
                                            po lewej stronie, w ktora raczej sie nie patrzy, gdy przed prawym naroznikiem
                                            auta jedzie inne auto? Ale powolutku...
                                            • jureek Re: A z reszta... 15.07.10, 11:42
                                              Edek, powiedz tak szczerze, czemu służy przytaczanie przez Ciebie tych
                                              wszystkich durnych zachowań kierowców jadących powoli? Żeby gó...arz czytający
                                              to forum i standardowo przejeżdżający przez wszystkie wioski z prędkością
                                              minimum 80 km/h mógł się rozgrzeszyć, że przecież są gorsi od niego? Ciągle
                                              czytam tu te zaklęcia, jak to prędkość nie jest przyczyną wypadków, a co
                                              najwyżej pogarsza skutki, że jadąc powoli też się można zabić itd., itp. Sorry,
                                              ale ja na fizyce na wagary nie chodziłem i potrafię sobie policzyć, o ile
                                              prędkość zwiększa drogę hamowania, czy o ile wraz z prędkością rośnie energia
                                              kinetyczna, więc na mnie takie bałamucenie o znikomym znaczeniu prędkości nie
                                              działa. Boję się jednak, że podziała to na tych, co z fizyki za dobrzy nie byli,
                                              a lubią przydepnąć na gaz. Takie teksty jak twoje to miód na ich duszę. Nie
                                              przeceniam tego forum, aż tylu czytelników ono nie ma, żeby Twoje wypowiedzi aż
                                              tyle szkód mogły narobić, ale taki Durczok głoszący publicznie pochwałę
                                              nieprzepisowej jazdy po publicznych drogach może naprawdę szkód narobić.
                                              Jura
                                              • edek40 Re: A z reszta... 15.07.10, 13:36
                                                > Edek, powiedz tak szczerze, czemu służy przytaczanie przez Ciebie tych
                                                > wszystkich durnych zachowań kierowców jadących powoli?

                                                Dlatego, ze nieprawdziwe haslo, ze predkosc zabija, moze zaczac zabijac tych, ktorzy w nie bezwarunkowo wierza.

                                                > minimum 80 km/h mógł się rozgrzeszyć, że przecież są gorsi od niego? Ciągle
                                                > czytam tu te zaklęcia, jak to prędkość nie jest przyczyną wypadków, a co
                                                > najwyżej pogarsza skutki, że jadąc powoli też się można zabić itd.

                                                Jezeli na warszawskiej wislostradzie (3+3) dojdzie do kolizji dwoch aut, jadacych 80 km/h na calkowicie oderwanym od rzeczywistosci 50 km/h to jak myslisz co napisze policja? Na 100% bedzie to np. nieostroznosc przy zmianie pasa i nadmierna predkosc. Jurek, na odcinku, o ktorym mysle, nie ma skrzyzowan, przejsc, ostrych zakretow, a nawet chodniki, oddalone sa o dobrych kilka metrow od jezdni i z reguly calkowicie puste. Jednak ta nadmierna predkosc pojawi sie w statystykach, jako przyczyna wypadku. W zasadzie mozna powiedziec, ze nic zlego sie nie stanie. Ja jednak jestem innego zdania. Takie upraszanie prowadzi do tego, co wiecznie wyszydzam - do fotoradarow. Nie neguje ich, co probujesz mi wiecznie zarzucac. Neguje ich magiczna moc, oparta na zafalszowanych statystykach. Te statystyki powoduja, ze policja w zasadzie inaczej niz w krzakach nie pilnuje bezpieczenstwa, a i to rzadko, bo sa przeciez fotoradary.

                                                > najwyżej pogarsza skutki, że jadąc powoli też się można zabić itd., itp. Sorry,
                                                > ale ja na fizyce na wagary nie chodziłem i potrafię sobie policzyć, o ile
                                                > prędkość zwiększa drogę hamowania, czy o ile wraz z prędkością rośnie energia
                                                > kinetyczna, więc na mnie takie bałamucenie o znikomym znaczeniu prędkości nie
                                                > działa.

                                                Co nie dziala? Nikt nie neguje tego, ze predkosc wydluza droge hamowania itp. Pytanie tylko czy kazde oznakowane na 50 km/h miejsce wymaga zakladania, ze w tym wlasnie miejscu dojdzie do tragicznego nieustapienia pierwszenstwa? Jednak w Polsce tak wlasnie sie postepuje. I to bez ladu i skladu. Sa skrzyzowania w szczerym polu oznakowane jakims "wymyslonym" ograniczeniem, choc samochod z podporzadkowanej ostatnio widziano tam jakies 15 lat temu, sa miejsca w ogole nie oznakowane, bo to skrzyzowanie "dzikie" choc nad wyraz chetnie uzywane. Na mapie to pierwsze zaznaczono jako uczeszczane, bo nie aktualizowano jej od czasow opuszczenia tymczasowej osady, zwiazanej z budowa nowej elektrocieplowni, a tego drugiego nie ma na mapie, poniewaz na tej mapie drogowcow nie ma w ogole nowego osiedla 250 domkow. Pofatygowac sie zas i okiem zobaczyc sie nie da, bo, wicie, rozumiecie, braki kadrowe...

                                                > a lubią przydepnąć na gaz. Takie teksty jak twoje to miód na ich duszę. Nie
                                                > przeceniam tego forum, aż tylu czytelników ono nie ma, żeby Twoje wypowiedzi aż
                                                > tyle szkód mogły narobić, ale taki Durczok głoszący publicznie pochwałę
                                                > nieprzepisowej jazdy po publicznych drogach może naprawdę szkód narobić.

                                                Taki Durczok powinien sie powstrzymywac od takich wypowiedzi, to fakt. MOje zas wypowiedzi, jesli ktokolwiek sprobuje zaglebic sie w temat i zrozumiec, daja jasno do zrozumienia: predkosc nalezy doceniac, ale nie przeceniac, jak to ma miejsce w Polsce. Powoduje to bowiem inne patologie na naszych drogach, do ktorych glownie zaliczam nic nie robienie w kwestiach innych niz predkosc. Pojedyncze przypadki ukarania za inne wykroczenie sa mniej wiecej tak zabawne, jak zachwyt z jedynego w Polsce automatycznego poboru oplat za wjazd na czerwonym.
                                      • marecki-34 Re: A z reszta... 15.07.10, 14:31
                                        jureek napisał:
                                        Przekraczanie prędkości jest problemem na polskich drogach, nie jedynym
                                        > problemem, ale jednak. To też powie Ci każdy cudzoziemiec przyjeżdżający do
                                        > naszego kraju. Ci, którzy mojej córce siadali na zderzak i poganiali światłami,
                                        > nie chcieli w ten sposób wymusić na niej wolniejszej jazdy, tylko poganiali ją
                                        > w
                                        > ten sposób.
                                        > Jura
                                        Ja ostatnio mam inne wrażenie. Jeżdżąc przeciętnie do +20 powyżej limitu
                                        prędkości jestem bardzo rzadko wyprzedzany, w mojej ocenie systematycznie spada
                                        liczba kierowców przekraczających prędkość, nawet na A2 ostatnio celowo jechałem
                                        równo do 130 km/h i wyprzedzałem większość jadących osobówek.
                                        A na autostradach w Europie też świecą światłami po lusterkach. Mi się to
                                        systematycznie zdarza w Niemczech kiedy swoim tempem wyprzedzam kolumnę
                                        samochodów zawsze się znajdzie ktoś komu się bardziej spieszy ode mnie albo jak
                                        wyjadę na lewy pas bez patrzenia w lusterko...
                                      • jerzyjerzy2 Re: A z reszta... 23.07.10, 12:38
                                        jureek napisał:

                                        > Zginąć można także jadąc trzydziestką, czy dwudziestką

                                        Zabić nie zginąć i to najeżdżając pieszego a nie samochód. Nawet czołowe
                                        zderzenie przy dwóch pojazdach jadących 30km/h nie zabije pod warunkiem, że
                                        pojazdy spełniają normy NCAP. Więc nie pisz takich dyrdymałów.
                                        • jureek Re: A z reszta... 23.07.10, 12:49
                                          jerzyjerzy2 napisał:

                                          > Zabić nie zginąć i to najeżdżając pieszego a nie samochód. Nawet czołowe
                                          > zderzenie przy dwóch pojazdach jadących 30km/h nie zabije pod warunkiem, że
                                          > pojazdy spełniają normy NCAP. Więc nie pisz takich dyrdymałów.

                                          Nie można zginąć jadąc trzydziestką, gdy zderzysz się z kimś jadącym setką?
                                          Jura
                                          • jerzyjerzy2 Re: A z reszta... 23.07.10, 15:28
                                            jureek napisał:

                                            > jerzyjerzy2 napisał:
                                            > > zderzenie przy dwóch pojazdach jadących 30km/h
                                            >
                                            > Nie można zginąć jadąc trzydziestką, gdy zderzysz się z kimś jadącym setką?
                                            > Jura

                                            A nie łaska czytać co napisałem dokładniej ? Jadąc 30 masz większe panowanie i
                                            skręt auta niż 100km/h i większe szanse uciec takiemu.
                                            Pozatym jeśli w danym miejscu wszyscy jadą maksymalnie 30km/h to śmierć możliwa
                                            chyba przez zawał za kierownicą i inne bardzo nietypowe zdarzenia losowe...
                              • emes-nju Re: A z reszta... 14.07.10, 17:52
                                jureek napisał:

                                > Poczekaj, myślę, że już za niedługo doczekasz się i robienia zdjęć
                                > za przejazd na czerwonym i automatycznego wyłapywania
                                > niezachowywania odległości do poprzednika. To dopiero będzie płacz
                                > i teksty o totalitarnym państwie itp.

                                Raczej nie z mojej strony (co najwyzej bede sie czepial karania tablic rejestracyjnych, bez zawracania sobie gitary ustalaniem kto prowadzil). Same fotoradary, bez zadnych innych dzialan majacych na celu poprawe bezpiecznstwa, to w zasadzie tylko maszynki do zarabiania.

                                Jakby nie patrzec ryzyko towarzyszace za szybkiej jezdzie jest zdecydowanie mniejsze niz ryzyko zwiazane z przejazdem na czerwonym swietle. Nawet z przepisowa predkoscia :-P
                              • rrc84 Re: A z reszta... 14.07.10, 19:02
                                jureek napisał:

                                > emes-nju napisał:
                                >
                                > > Sa nawet takie, ktore lapia przejezdzajacych na czerwonym!
                                > >
                                > > Ale nie w Polsce, bo przeciez fotoradar jest jedynym, bo optymalnym srodk
                                > iem
                                > > oddzialywani awaadzy na bezpieczenstwo na drogach :-P
                                >
                                > Poczekaj, myślę, że już za niedługo doczekasz się i robienia zdjęć za przejazd
                                > na czerwonym i automatycznego wyłapywania niezachowywania odległości do
                                > poprzednika. To dopiero będzie płacz i teksty o totalitarnym państwie itp.
                                > Jura

                                Juz takie sa - w Tarczynie na trasie E77 :)
                                Robia zdjecia za przekroczenie predkosci (70km/h) i za przejazd na czerwonym swietle.

                                Co do pierwszego posta, zgadzam sie z Twoja corka Jura, wystarczy troche pomieszkac za granica i wrocic do naszego kraju zeby zobaczyc te walke o kazdy cm na drodze.
                                Zero wspolpracy, zero partnerstwa, zero wyobrazni, zero swiadomosci dot. BRD.... no ale przeciez polski kierowca jezdzi najlepiej, przynajmniej kazdy ma takie wlasnie zdanie na swoj temat. Zna sie na wszystkim na fizyce, matematyce, inzynierii ruchu, wplywie dB na srodowisko... slowem Alfa i Omega. A powiedz takiemu ze sie myli albo ze zle jezdzi... zero pokory, checi nauki i zmian na lepsze.

                                wyborcza.pl/1,75480,6995398,Kolko_i_krzyzyk_na_droge.html
                                • edek40 Re: A z reszta... 15.07.10, 09:20
                                  > Juz takie sa - w Tarczynie na trasie E77 :)
                                  > Robia zdjecia za przekroczenie predkosci (70km/h) i za przejazd na czerwonym sw
                                  > ietle.

                                  Tak. Naturalnie. Bazujac na takich doniesieniach mozna smialo napisac, ze Polska ma rozwinieta siec autostrad i drog ekspresowych. Bo jesli co jakis czas pada argument, ze przeskok na czerwonym jest scigany z automatu na jednym, jedynym skrzyzowaniu w calutkiej Polsce, to i autostrad mamy wbrod, a niektorzy nawet je juz widzieli...

                                  > Co do pierwszego posta, zgadzam sie z Twoja corka Jura, wystarczy troche pomies
                                  > zkac za granica i wrocic do naszego kraju zeby zobaczyc te walke o kazdy cm na
                                  > drodze.

                                  Nieprawda. Jezeli sie wroci z kraju, w ktorym ten kazdy centymetr jest jeszcze cenniejszy niz w Polsce, to nie odniesie sie takiego wrazenia.

                                  > Zero wspolpracy, zero partnerstwa, zero wyobrazni, zero swiadomosci

                                  Co Ty powiesz? Przeciez od kilku lat wypowiedziano bezpardonowa walke tym polskim przywarom. Fotoradarem.

                                  > . no ale przeciez polski kierowca jezdzi najlepiej, przynajmniej kazdy ma takie
                                  > wlasnie zdanie na swoj temat. Zna sie na wszystkim na fizyce, matematyce, inzy
                                  > nierii ruchu, wplywie dB na srodowisko... slowem Alfa i Omega. A powiedz takiem
                                  > u ze sie myli albo ze zle jezdzi... zero pokory, checi nauki i zmian na lepsze.

                                  Nawet jesli mam o sobie tak wysokie mniemanie, to powstrzymuje sie od typu komentarzy, aby ktos nie pomyslal, ze probuje sie wywyzszyc.
                                • emes-nju Re: A z reszta... 15.07.10, 11:36
                                  rrc84 napisał:

                                  > Juz takie sa - w Tarczynie na trasie E77 :)
                                  > Robia zdjecia za przekroczenie predkosci (70km/h) i za przejazd na
                                  > czerwonym swietle

                                  A na tej samej E77, ale na polnoc od Warszawy, zastosowano na niektorych skrzyzowaniach inna elektroniczna nowinke. I to nieporownywalnie tansza, choc nie przynoszaca dochodu...

                                  Otoz tamtejsza waaadza zainwestowala w znaki zmieniajace wartosc ograniczenia w zaleznosci od fazy swiatel. Jak pali sie zielone, to jest 100 km/h. Jak ma sie zapalic zolte i do konca czerwonego pali sie 70 km/h. Jestem calkowicie przekonany, ze odpowiednio wczesne, dzieki tym sprytnym znakom, danie kierowcom znac, ze bedzie zmiana swiatel nieomal do zera eliminuje proceder przeskakiwania na czerwonym. Bo nawet jak ktos bedzie jechal mityczne 200 km/h, to bedzie mial wielokrotnie wiecej czasu na reakcje niz "standardowe" kilka sekund zoltego. Karcenie ewentualnych niepokornych mozna wtedy zostawic prymitywnej (taniej) kamerce sprzezonej ze cyklem swiatel.

                                  Ale wiem, ze dla bezpieczenstwa lepiej ustawic "sztywne" ograniczenie i niezwykle kosztowna fotopulapke karzaca PO FAKCIE :-P
                          • edek40 Re: A z reszta... 14.07.10, 15:46
                            > No toż właśnie napisałem, że takie systemy automatycznego wyłapywania już są i
                            > działają, dlatego jest szansa, żeby władza się tym wykroczeniem zainteresowała.

                            W Warszawie wybudowano onegdaj, kontrowersyjny, choc szalenie przydatny tunel
                            wzdluz Wisly. 3+3 pasy, brak przejsc dla pieszych, chodnikow i temu podobnych
                            atrakcji. Zamontowano rowniez nowoczesny, swietlny system sterowania ruchem.
                            Wyswietla on dopuszczalne predkosci. Do wyboru sa 50 i 30 km/h. Bo taka tablica
                            byla tansza....
              • edek40 Re: A z reszta... 14.07.10, 14:06
                > No i zaczęło się odbijanie piłeczki. Zamiast zastanowić się, że może coś jednak
                > jest nie tak w naszym zachowaniu na drogach, zaczyna się festiwal typowych
                > reakcji obronnych

                Trafiasz w sedno. Piszac to, co pisze probuje bronic sie przed niedostrzeganymi powszechnie niebezpieczenstwami naszych drog. Predkosc, ta ulubiona i z automatu scigana, jest marginalna jesli chodzi o moje prywatne poczucie zagrozenia. Dopiero predkosc polaczona z bezmyslnoscia to mieszanka zabojcza nieomal w 100%. Dlatego przy kazdej okazji szydze z akcji fotoradarowania drog, poniewaz fotoradar na bezmyslnosc nie pomoze. Pewne przeslanki do wlaczenia myslenia moze miec patrol drogowki z suszarka, bo z reguly zajmuje troszke czasu. Policjant z reszta "paszcza" moze poinformowac idiote, jak bardzo ryzykuje. Ty cieszysz sie z jednej czy dwoch obwodnic. Ja ucieszylbym sie, gdyby ktos odkrecil "kran" wiedzy drogowej (nie predkosciowej) i po kropelce dozowal wiedze. Bo wiesz jak to z ta kropla i skala jest?

                > kraju opuszczą (a co mnie obchodzi jak jeżdżą inni, mi chodzi o mój
                > kraj), a to, że władza winna, bo dróg przez 20 lat nie wybudowała (córka jechała
                > piękną, nową autostradą),

                Ja do autostrady mam 120 km, co w sprzyjajacych warunkach zajmuje 3 godziny. Jestem czlowiek spokojny i zrownowazony. Ilu obywatelom przez te 3 godziny zaczyna sie gotowac pod kopula? Szczegolnie wtedy, gdy warunki nie sa sprzyjajace i jada juz 5 godzin i konca nie widac. Wcale nie mam zamiaru ich tlumaczyc. Ja rozumiem ich frustracje, szczegolnie ze na koncu tego kawalka autostrady maja "czysciec" przed wjazdem do Niemiec. I wiedza o tym.
              • kolonistka Re: A z reszta... 22.07.10, 12:01

                jureek napisał:

                > No i zaczęło się odbijanie piłeczki. Zamiast zastanowić się, że
                może coś jednak
                > jest nie tak w naszym zachowaniu na drogach, zaczyna się festiwal
                typowych
                > reakcji obronnych - a to, że inni też tak jeżdżą, gdy tylko
                granice swojego
                > kraju opuszczą (a co mnie obchodzi jak jeżdżą inni, mi chodzi o mój
                > kraj), a to, że władza winna, bo dróg przez 20 lat nie wybudowała
                (córka jechał
                > a
                > piękną, nową autostradą),
                a to, że media winne, bo
                pieszych nie piętnują, tylko
                > kierowców (piesi akurat córce na autostradzie nie przeszkadzali,
                bo ich nie
                > było, a po drogach lokalnych w promieniu 50 km wokół mojej wsi
                córka jeździ bez
                > pocenia rąk) itd., itp.
                > Jura
                tak ze zwyklej ciekawosci dopytac chcialam Jerzy - skoro corka
                jechala autostrada - czyli dwupasmowka jak sadze - (pewnosci nie mam
                jestem z Gdanska) to musiala jechac "stanowczo" ciagle lewym pasem -
                bo przeciez nie powiesz mi, ze ktos ja "zmrygiwal" z prawego :)

                Poza tym - jestes pewny, ze to bylo "mryganie"?
                Moze Twoja corka (z calym szacunkiem dla niej) nie ma doswiadczenia
                w temacie jazdy w Polsce - drogi sa troche "inaczej" rowne
                i "podbijanie" auta odbierala jako "dawanie swiatlami".
                Moja znajoma kiedys jechala pomiedzy Koszalinem a Slupskiem caly
                czas "mniej niz wolno" :) bo twierdzila, ze ja ostrzegaja przed
                radarami :) a samochody po prostu "skakaly" po koleinach :)

                Poza tym - badzmy uczciwi - w Niemczech tez sie spotyka buraczanych
                kierowcow na ulicach pomimo uregulowania wielu spraw przepisami.
                Przepisy sa - ale nie zawsze jest policjant w poblizu.

                Unikajmy stereotypow - Polak zlodziej, pijak i agresywny kierowca
                kontra Niemiec najezdzca, dokladny, kulturalny na jezdni.
                Oba "obiekty" sie bardzo pozmienialy :)
                • jureek Re: A z reszta... 22.07.10, 12:27
                  kolonistka napisała:

                  > tak ze zwyklej ciekawosci dopytac chcialam Jerzy - skoro corka
                  > jechala autostrada - czyli dwupasmowka jak sadze - (pewnosci nie mam
                  > jestem z Gdanska) to musiala jechac "stanowczo" ciagle lewym pasem -
                  > bo przeciez nie powiesz mi, ze ktos ja "zmrygiwal" z prawego :)

                  Stanowczo ciągle nie jechała, ale co jakiś czas trzeba jednak wjechać na ten
                  lewy pas, żeby wyprzedzić ciężarówki i inne wolniejsze pojazdy jadące prawym
                  pasem, inaczej musiałaby cały czas jechać osiemdziesiątką. Tych ciężarówek
                  jeździ na A4 całkiem sporo, więc najczęściej wyglądało to tak, że córka
                  dojeżdżała do takiej kolumny prawym pasem, hamowała do 80 kmh, bo lewym śmigali
                  jeden za drugim tacy, co to nie poniżą się do tego, żeby jechać prędkością
                  przepisową (w tym miejscu 110 km/h), a włączenie przez córkę migacza powodowało,
                  że ci miszczowie lewego pasa jeszcze przyspieszali, kiedy wreszcie robiła się
                  większa luka na lewym pasie, córka zaczynała wyprzedzanie i wtedy, w trakcie
                  wyprzedzania najczęściej zjawiali się z tyłu ci poganiający i walący długimi
                  światłami.

                  > Poza tym - jestes pewny, ze to bylo "mryganie"?
                  > Moze Twoja corka (z calym szacunkiem dla niej) nie ma doswiadczenia
                  > w temacie jazdy w Polsce - drogi sa troche "inaczej" rowne
                  > i "podbijanie" auta odbierala jako "dawanie swiatlami".
                  > Moja znajoma kiedys jechala pomiedzy Koszalinem a Slupskiem caly
                  > czas "mniej niz wolno" :) bo twierdzila, ze ja ostrzegaja przed
                  > radarami :) a samochody po prostu "skakaly" po koleinach :)

                  Ten odcinek autostrady dopiero co wybudowany jest równy jak stół. Poza tym
                  podjeżdżanie tuż za zderzak nie ma chyba związku z nierównościami autostrady.

                  > Poza tym - badzmy uczciwi - w Niemczech tez sie spotyka buraczanych
                  > kierowcow na ulicach pomimo uregulowania wielu spraw przepisami.
                  > Przepisy sa - ale nie zawsze jest policjant w poblizu.
                  >
                  > Unikajmy stereotypow - Polak zlodziej, pijak i agresywny kierowca
                  > kontra Niemiec najezdzca, dokladny, kulturalny na jezdni.
                  > Oba "obiekty" sie bardzo pozmienialy :)

                  Nie jest moim celem utrwalanie stereotypów. Napisałem po prostu, jak było. Moja
                  córka nie jest w żaden sposób uprzedzona, po prostu miała dość tak agresywnej jazdy.
                  Jura
                  • simr1979 Re: A z reszta... 22.07.10, 15:15
                    Zrozumiałbym, gdyby chodziło o jazdę na drodze jednojezdniowej - w
                    takim przypadku Polska i Niemcy to rzeczywiście dwa rózne światy.
                    Natomiast na AUTOSTRADZIE wyprzedzanie to w Polsce kaszka z
                    mleczkiem w porównaniu z Niemcami, gdzie ze względu na pecyfikę
                    ruchu oznacza ono dla wyprzedzającego konieczność wbicia się w rząd
                    autek jadących 160-180 km/godz (albo i więcej), a dla jadącego lewym
                    pasem konieczność zachowania nieustannej czujności, ze względu na
                    własnie "wbijające" się auta z prawego pasa, których prędkość jest
                    mniejsza o 40-50 km/godz.
                    Kto więc twierdzi, że jazda autostradowa jest łatwiejsza i mniej
                    wymagająca w Niemczech niż w Polsce, ma zasadnicze problemy z
                    percepcją ruchu drogowego, a mówiąc prościej - z prowadzeniem
                    samochodu. Powinien zatem, dla dobra własnego i współobywateli,
                    zrezygnować z jazdy samochodem i przesiąść się do środków
                    komunikacji zbiorowej (ewentualnie zatrudnić szofera).
                    Do czego gorąco namawiam.
                    • jureek Re: A z reszta... 22.07.10, 15:45
                      simr1979 napisał:

                      > Zrozumiałbym, gdyby chodziło o jazdę na drodze jednojezdniowej - w
                      > takim przypadku Polska i Niemcy to rzeczywiście dwa rózne światy.
                      > Natomiast na AUTOSTRADZIE wyprzedzanie to w Polsce kaszka z
                      > mleczkiem w porównaniu z Niemcami, gdzie ze względu na pecyfikę
                      > ruchu oznacza ono dla wyprzedzającego konieczność wbicia się w rząd
                      > autek jadących 160-180 km/godz (albo i więcej), a dla jadącego lewym
                      > pasem konieczność zachowania nieustannej czujności, ze względu na
                      > własnie "wbijające" się auta z prawego pasa, których prędkość jest
                      > mniejsza o 40-50 km/godz.
                      > Kto więc twierdzi, że jazda autostradowa jest łatwiejsza i mniej
                      > wymagająca w Niemczech niż w Polsce, ma zasadnicze problemy z
                      > percepcją ruchu drogowego, a mówiąc prościej - z prowadzeniem
                      > samochodu. Powinien zatem, dla dobra własnego i współobywateli,
                      > zrezygnować z jazdy samochodem i przesiąść się do środków
                      > komunikacji zbiorowej (ewentualnie zatrudnić szofera).
                      > Do czego gorąco namawiam.

                      No i mamy obronę przez atak. Jeżeli jakiś przedstawiony obraz nie pasuje do
                      własnych wyobrażeń, to najlepiej zakwestionować kwalifikacje dyskutanta do
                      prowadzenia samochodu i sprawa z głowy.
                      Wygląda jednak na to, że nie bardzo zrozumiałeś o co chodzi. Tu nie chodzi o
                      prędkość samą w sobie, tu chodzi o agresywny styl jazdy. Można jechać 200 km/h i
                      nie jechać w ogóle agresywnie, a można jechać 140 km/h i spychać z drogi
                      jadących przepisowe 110 km/h.
                      Jura
                      • winnix Re: A z reszta... 03.08.10, 10:57
                        > No i mamy obronę przez atak. Jeżeli jakiś przedstawiony obraz nie
                        pasuje do
                        > własnych wyobrażeń, to najlepiej zakwestionować kwalifikacje
                        dyskutanta do
                        > prowadzenia samochodu i sprawa z głowy.

                        Ja tez nie rozumiem tych peanów na temat jazdy w Niemczech. Nie liczę
                        ile razy oberwałam długimi, a wolno nie jeżdżę. Rok temu z kolei
                        jechałam w nocy w ciężkim deszczu i to z jakim tempem mnie
                        wyprzedzano woła o pomstę do nieba. Nie mówiąc o rewelacyjnym nawyku
                        zjeżdżania z lewego pasa tuż po wyprzedzeniu, dzięki czemu nie
                        widziałam przez chwilę nic. Odrobina empatii i pomyślunku i od razu
                        było by lepiej.
                  • emes-nju Re: A z reszta... 22.07.10, 15:50
                    jureek napisał:

                    > Tych ciężarówek jeździ na A4 całkiem sporo, więc najczęściej
                    > wyglądało to tak, że córka dojeżdżała do takiej kolumny prawym
                    > pasem, hamowała do 80 kmh

                    Ale wiesz, ze taka jazda, to powazny blad "strategiczny"? No chyba, ze jezdzi sie Lambo albo innym Ferrari... Normalne samochody dosc niechetnie przyspieszaja przy wiekszych predkosciach, a wiec dopuszczenie do zwolnienia znacznie ponizej ograniczenia i proby wbicia sie na lewy z mala predkoscia MOGA powodowac klopoty.

                    Hm... Wedlug mnie zdecydowanie wieksze w Niemczech, gdzie lewym pasem jezdzi sie znacznie szybciej (ale tez dosc brutalnie) niz w Polsce.

                    A wiesz co jest "najpiekniejsze"? Opowiedziales mi moja historie...

                    Kilka lat temu, zgodnie ze swoim zwyczajem, podroz do Chorwacji rozpoczalem grubo po poludniu. Na austriackiej autostradzie bylem juz po 2-3 w nocy i zaczynalem sie "warzyc". Postanowilem zrobic sobie 1-2 godziny drzemki i ruszyc dalej. Tu zaprotestowala moja pasazerka - ona poprowdzi. Pomyslalem, ze w srodku nocy i na autostradzie sobie poradzi. Przespalem moze z kwadrans i obudzil mnie ryk klaksonu (a raczej traba jeryhonska) i to, ze w aucie zrobilo sie jasno jak w dzien.

                    Moja kierownica zrobila nieomal dokladnie to, co opisales... Zwolnila za ciezarowka, a potem, zaladowanym po dach autem, rozpoczela wyprzedzanie. Podobno samochod z tylu byl daleko. Tylko, ze on jechal pewnie 150+, a my zwolnilismy do ~80 i usilowalismy sie rozpedzic. Auto jadace z tylu wlaczylo wszystkie swiatla i dojechalo prawie do zderzaka (na pewno Polak, choc swiadek zdarzenia twierdzi, ze auto nie mialo polskiej rejestracji). Moja kierownica "pekla" i zjechala prosto pod zderzak ciezarowki, ktora wyprzedzila. No i kierowca ciezarowki postanowil zdmuchnac nas klaksonem :-)

                    Zdmuchnac, nie zdmuchnal, ale obudzil mnie tak skutecznie, ze po przejechaniu juz za kolkiem kawalka Austrii, Slowenii i wjezdzie do Chorwacji, dopiero ok. 8 rano zaaplikowalem sobie kawke (robia tam porownywalna z wloska) i bezpiecznie dojechalem do celu kolo 14-tej.

                    W drodze powrotnej nie dalem sobie kierownicy odebrac i pobilem rekord trasy :-)
                    • jureek Re: A z reszta... 22.07.10, 16:05
                      emes-nju napisał:

                      > jureek napisał:
                      >
                      > > Tych ciężarówek jeździ na A4 całkiem sporo, więc najczęściej
                      > > wyglądało to tak, że córka dojeżdżała do takiej kolumny prawym
                      > > pasem, hamowała do 80 kmh
                      >
                      > Ale wiesz, ze taka jazda, to powazny blad "strategiczny"? No chyba, ze jezdzi s
                      > ie Lambo albo innym Ferrari... Normalne samochody dosc niechetnie przyspieszaja
                      > przy wiekszych predkosciach, a wiec dopuszczenie do zwolnienia znacznie ponize
                      > j ograniczenia i proby wbicia sie na lewy z mala predkoscia MOGA powodowac klop
                      > oty.

                      No to wbijaj się wcześniej na lewy pas, jadąc 110 km/h, gdy lewym pasem posuwają
                      jeden za drugim miszczowie jadący 130 - 150 km/h i reagujący na Twój lewy migacz
                      dodaniem gazu, żeby zamknąć lukę w którą ewentualnie można by się wcisnąć. Nie
                      każdy ma tak mocne nerwy, że mimo prób zamykania luki i wściekłego migania,
                      zrobi swoje i wjedzie na ten lewy pas mając jeszcze 110 na liczniku.
                      Jura
                      • emes-nju Re: A z reszta... 22.07.10, 16:10
                        jureek napisał:

                        > No to wbijaj się wcześniej na lewy pas, jadąc 110 km/h, gdy lewym
                        > pasem posuwają jeden za drugim miszczowie jadący 130 - 150 km/h

                        Nie sadzisz, ze bezpieczniej wbijac sie pod takich miszczuf jadac 110 niz 80 km/h? Pomijam oczywiscie ewentualnosc ewentualnego chwilowego (za to haniebnego) przyspieszenia, bo przeciez nie wolno przekraczac predkosci.

                        A tak BTW. Piszesz, ze jechales w nocy. Hm... A gdzie w nocy jest ruch az taki, jak opisujesz?
                        • jureek Re: A z reszta... 22.07.10, 16:22
                          emes-nju napisał:

                          > Nie sadzisz, ze bezpieczniej wbijac sie pod takich miszczuf jadac 110 niz 80 km
                          > /h? Pomijam oczywiscie ewentualnosc ewentualnego chwilowego (za to haniebnego)
                          > przyspieszenia, bo przeciez nie wolno przekraczac predkosci.

                          Córka nauczona doświadczeniem, że nikt nie pomaga, czekała ze zmianą pasa, gdy
                          nikt z tyłu nie jechał. Więc wtedy było to niewątpliwie bezpieczniej.

                          > A tak BTW. Piszesz, ze jechales w nocy. Hm... A gdzie w nocy jest ruch az taki,
                          > jak opisujesz?

                          Na A4 w kierunku wschodnim z piątku na sobotę, a w kierunku zachodnim w
                          niedzielę po południu.
                          Jura

          • jureek Re: Córka ofiarą propagandy? 14.07.10, 13:38
            edek40 napisał:

            > Szkoda, ze nie odbierasz "Uwaga pirat". Niemal w kazdym programie pokazuja
            > takich, ktorzy jada po prostu niebezpiecznie, w tym za blisko. Lapanki za
            > przekroczenie 50 km/h na dwujezdniowym wyjezdzie z Radomia to margines na
            > szczescie...

            Wiem, że kpisz teraz. Skoro więc media na takie zbyt bliskie podjeżdżanie nie
            uczulają, to chyba nic złego w tym, że ktoś na forum na takie zachowania uczula.
            Myślę, że więcej z tego pożytku niż z chóralnego narzekania, jaka ta władza jest
            do d...y.
            Jura
            • tiges_wiz Re: Córka ofiarą propagandy? 14.07.10, 13:43
              a na RTLu widzialem program gdzie porsche jechalo za vectra na autobahnie i
              jeden dostal za blokowanie lewego pasa a drugi za agresywna jazde.

              nie do pomyslenia u nas
            • edek40 Re: Córka ofiarą propagandy? 14.07.10, 13:50
              > Wiem, że kpisz teraz. Skoro więc media na takie zbyt bliskie podjeżdżanie nie
              > uczulają, to chyba nic złego w tym, że ktoś na forum na takie zachowania uczula.
              > Myślę, że więcej z tego pożytku niż z chóralnego narzekania, jaka ta władza jest
              > do d...y.

              Oczywiscie, ze kpie. Myslisz, ze dlaczego w tak wielu postach "wychwalam"
              koncentracje tzw. wladzy i mediow na kwestiach bezpiecznestwa wylacznie w
              kontekscie predkosci i jej scigania?
        • emes-nju Re: Córka ofiarą propagandy? 14.07.10, 13:36
          jureek napisał:

          > Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że jeżeli ktoś dostrzega to,
          > że styl jazdy na polskich drogach jest bardziej agresywny niż
          > gdzie indziej, to niekoniecznie jest to skutek propagandy pismaków,
          > jak to Kozak lubi tłumaczyć

          Nie przypomianam sobie.

          Przypominam sobie za to, ze ja piszac o propagandzie, skarzylem sie nie do konca
          na to, ze kierowcow sie szkaluje, a raczej na to, ze pietnujac kierowcow,
          calkowicie pomija sie innych uzytkownikow drog, co skutkuje ich coraz mniej
          bezpiecznym zachowaniem.

          Ciekawe jak Twoja corka poczulaby sie na pustej waskiej drodze (z minimalnym
          ruchem w wykonaniu polskich mordercow za kolkiem) bedac co chwila zmuszana do
          nieomal awaryjnego (bo ostatniej chwili) omijania nieprawidlowo, za to calkiem
          beztrosko chodzacych pieszych, czy najtrowerow. Tak naprawde, to jakosc jazdy
          polskich kierowcow po tych kilkuset km autostrad jakie mamy, to maly pikus wobec
          caloksztaltu (od DEZorganizatorow, poprzez kierowcow, na "miekkich" skonczywszy)
          na pozostalych kilkunastu tysiach (pisze tylko o drogach glowniejszych) zwyklych
          jednojezdnowek.

          Zreszta nawyki "scigania sie" (Twoja sraczka wyprzedzaczka) na tych kilkunastu
          tysiacach drog nie moga pozostawac bez wplywu na klase zachowan na autostradach.
          Zanim nauczymy sie, ze na takich drogach nie trzeba sie scigac, musimy miec
          szanse na codzien po nich pojezdzic...
          • jureek Re: Córka ofiarą propagandy? 14.07.10, 14:06
            emes-nju napisał:

            > Nie przypomianam sobie.

            Nie przypominasz sobie, ile razy Kozak na pismaków pomstował? Ile razy zarzucał
            rozmówcom, którzy nie podzielali jego zdania, że nasiąknięci są medialną papką?

            > Przypominam sobie za to, ze ja piszac o propagandzie, skarzylem sie nie do konc
            > a
            > na to, ze kierowcow sie szkaluje,

            Pamiętam, że użyłeś słowa "szkalowanie".

            > Ciekawe jak Twoja corka poczulaby sie na pustej waskiej drodze (z minimalnym
            > ruchem w wykonaniu polskich mordercow za kolkiem) bedac co chwila zmuszana do
            > nieomal awaryjnego (bo ostatniej chwili) omijania nieprawidlowo, za to calkiem
            > beztrosko chodzacych pieszych, czy najtrowerow.

            Po lokalnych drogach w promieniu 50 km od naszej wioski córka jeździ bez
            wiekszych stresów, czyli ci beztroscy piesi, czy najtrowery nie są aż taką
            plagą. A po nocach też jeździ, bo dyskoteki kończą się przeważnie w nocy.

            > Tak naprawde, to jakosc jazdy
            > polskich kierowcow po tych kilkuset km autostrad jakie mamy, to maly pikus wobe
            > c
            > caloksztaltu (od DEZorganizatorow, poprzez kierowcow, na "miekkich" skonczywszy
            > )
            > na pozostalych kilkunastu tysiach (pisze tylko o drogach glowniejszych) zwyklyc
            > h
            > jednojezdnowek.

            Mój post nie pretenduje do całościowej analizy, co jest "pikusiem", a co
            poważnym problemem, przekazuję tylko, co mojej córce najbardziej przeszkadzało.
            To są odczucia subiektywne, ale wskazują, że nie tylko z drogami coś jest nie
            tak, ale i z użytkownikami tych dróg także.

            > Zreszta nawyki "scigania sie" (Twoja sraczka wyprzedzaczka) na tych kilkunastu
            > tysiacach drog nie moga pozostawac bez wplywu na klase zachowan na autostradach
            > .
            > Zanim nauczymy sie, ze na takich drogach nie trzeba sie scigac, musimy miec
            > szanse na codzien po nich pojezdzic...

            To fakt. Przyzwyczajenia do ścigania się i walki na drodze przenoszą się na
            wszystkie drogi - czy to coś daje, czy nie.
            Jura
            • emes-nju Re: Córka ofiarą propagandy? 14.07.10, 14:24
              jureek napisał:

              > Po lokalnych drogach w promieniu 50 km od naszej wioski córka
              > jeździ bez wiekszych stresów

              Nie wiem po jakich drogach jezdzi, ale goraco polecam "survival" na jakiejs
              ruchliwej lokalnej drodze miedzynarodowej :-)

              Na takich drogach mocno stresujace sytuacje z "miekkimi" mam w ciagu dnia od
              czasu do czasu, a w nocy co jakis 300-500 km. Moze jeszcze za malo pojezdzila,
              zeby ten problem zaczac zauwazac jako PROBLEM. Bo to jest problem. Jezeli jeden
              emes ma powody do wyrzutu adrenaliny co 300-500 km, to znaczy, ze w skali kraju
              sytuacji podbramkowych z bezmyslnymi (bo nie nauczonymi!) "miekkimi" jest bez
              liku. Az dziw, ze tam "malo" ich w konsekwencji ginie... :-/

              Uwierz, ze bagatelizujac niewlasciwe zachowania kierowcow na autostradach, biore
              pod uwage moje osobiste "pocenie sie rak". Dla mnie to "pocenie sie rak" jest
              wazniejsze niz to Twojej corki, a do tego w skali kraju i obiektywnych "map
              ryzyka" naprawde ma wieksze znaczenie.
        • tomek854 Re: Córka ofiarą propagandy? 16.07.10, 01:05
          Ale we Włoszech też jest styl agresywny...
          • edek40 Re: Córka ofiarą propagandy? 16.07.10, 10:25
            tomek854 napisał:

            > Ale we Włoszech też jest styl agresywny...

            Wlochy to kraj o wielkich tradycjach historycznych, szalenie cywilizowany i
            europejski. Tylko Polacy sa dzicza. Wlosi maja temperament.
            • jureek Re: Córka ofiarą propagandy? 16.07.10, 10:31
              edek40 napisał:

              > Wlochy to kraj o wielkich tradycjach historycznych, szalenie cywilizowany i
              > europejski. Tylko Polacy sa dzicza. Wlosi maja temperament.

              Aha, czyli spychanie z drogi to się nazywa temperament. Co jeszcze wymyslisz,
              żeby tylko nie nazwać rzeczy po imieniu?
              Jura
              • edek40 Re: Córka ofiarą propagandy? 16.07.10, 10:46
                > Aha, czyli spychanie z drogi to się nazywa temperament. Co jeszcze wymyslisz,
                > żeby tylko nie nazwać rzeczy po imieniu?

                To Wlosi to rowniez dzicz? Niech bedzie.
    • kozak-na-koniu Re: Córka ofiarą propagandy? 14.07.10, 14:49
      jureek napisał:

      > drogowym nie wiele się mówi, zastanawiam się więc, skąd córka nasiąkła tą
      > propagandą wymierzoną w najlepszych polskich kierowców.

      Zapewne z tego samego źródła, z którego tylu moich znajomych orzekło, że w
      Polsce ogólny styl jazdy rzeczywiście jest inny jak na przykład w Holandii, ale
      tragedii nie ma i w sumie można się przyzwyczaić oraz że jakbym trochę więcej
      pojeździł po świecie, to nie takie wygibasy bym zapamiętał.:P
    • rysiekk111 zalecałem zmianę podejścia : satysfakcja z roli 14.07.10, 20:55
      nauczyciela-uspokajacza.
      "podjeżdża pod zderzak", "miga długimi" - znaczy się: denerwuje się
      a przecież wkur..nie szybkiego i wsciekłego - bezcenne !!
      • edek40 Re: zalecałem zmianę podejścia : satysfakcja z ro 15.07.10, 09:24
        > "podjeżdża pod zderzak", "miga długimi" - znaczy się: denerwuje się
        > a przecież wkur..nie szybkiego i wsciekłego - bezcenne !!

        I znizasz sie do poziomu tego prostaka.
        • rysiekk111 jest wojna, wobec prostaków trzeba prostacko 16.07.10, 09:31
          lepsza część społeczeństwa czuje się jeszcze terroryzowana przez
          resztę. zmiana podejścia jest jedynym sposobem na zmianę tego stanu
          • edek40 Re: jest wojna, wobec prostaków trzeba prostacko 16.07.10, 09:57
            > lepsza część społeczeństwa czuje się jeszcze terroryzowana przez
            > resztę. zmiana podejścia jest jedynym sposobem na zmianę tego stanu

            Naprawde nie pojmujesz, ze stosujac metodyke chamow sam sie nim stajesz? Nigdy
            nie zauwazyles rosnacej frustracji tepego prowokatora, gdy jego "cios" trafia w
            proznie? Znakomita i sprawdzona metoda na mrugajacego chama, jest uprzejmie
            zdjac noge z gazu, zaczac lagodnie zwalniac w celu zaniechania manewru
            wyprzedzania, ktory tak sie chamowi nie podoba. Po schowaniu sie na swoj pas
            nalezy uprzejmie reka pokazac, ze droga wolna.

            Tak na marginesie zapewne poczucie wlasnej wartosci powoduje, ze nie czuje sie
            terroryzowany na drogach. Przynajmniej jesli chodzi o innych kierowcow.
    • grzeg1968 Re: Córka ofiarą propagandy? 15.07.10, 10:09
      Jazda w Polsce i Niemczech jest inna. Z jednej strony u zachodnich
      sąsiadów drogi są bezpieczniejsze, szersze, mniej dziurawe,z drugiej
      strony też kultura jazdy jest inna. W Niemczech zawsze urzekała mnie
      kultura, przepuszczanie na pasach, skrzyżowaniach, itp., czego w PL
      nadal nie obserwuje się zbyt często. Myślę, że można się
      przyzwyczaić do jazdy w PL i ją nawet polubić :D A opis na temat
      jazdy w PL Pana Córki wydaje mi sie trochę przesadzony, co najmniej
      jak z filmu sensacyjnego :)Chociaż rozumiem, że mogła poczuć się
      zdenerwowana i zagrożona, więc słusznie, że oddała stery w Pana
      ręce :)
      • jureek Re: Córka ofiarą propagandy? 15.07.10, 10:33
        grzeg1968 napisał:

        > Myślę, że można się
        > przyzwyczaić do jazdy w PL i ją nawet polubić :D

        Ja jestem przyzwyczajony i lubię jazdę w Polsce (choćby dlatego, że program w
        radio lepszy). Córka też chętnie jeździ w okolicy naszej wioski, gdzie mamy w
        Polsce dom.

        > A opis na temat
        > jazdy w PL Pana Córki wydaje mi sie trochę przesadzony, co najmniej
        > jak z filmu sensacyjnego :)Chociaż rozumiem, że mogła poczuć się
        > zdenerwowana i zagrożona, więc słusznie, że oddała stery w Pana
        > ręce :)

        Niczego nie ubarwiałem.
        Sam zwróciłem po tym wszystkim dopiero (wcześniej nie zwracałem uwagi, bo byłem
        przyzwyczajony) uwagę na to, że ta jazda autostradą A4 w Polsce rzeczywiście
        bardziej przypomina wyścig niż po prostu przejazd z punktu A do punktu B.
        Jura
      • yula Re: Córka ofiarą propagandy? 15.07.10, 10:47
        Mój brat mieszka w Niemczech i zawsze jak przyjeżdża do Polski to sie dziwi że
        inni nie puszczają pieszych na pasach, coś tam jeszcze już nie pamiętam. Raz nie
        wiedział jak sie zachować jak tramwaj zatrzymał sie na środku ulicy. Widocznie w
        Niemczech nie spotkał sie z takim wynalazkiem. Ale już wie :)
        • jureek Re: OT - tramwajowo 15.07.10, 10:54
          yula napisała:

          > Mój brat mieszka w Niemczech i zawsze jak przyjeżdża do Polski to sie dziwi że
          > inni nie puszczają pieszych na pasach, coś tam jeszcze już nie pamiętam. Raz ni
          > e
          > wiedział jak sie zachować jak tramwaj zatrzymał sie na środku ulicy. Widocznie
          > w
          > Niemczech nie spotkał sie z takim wynalazkiem. Ale już wie :)

          Widocznie Twój brat ma w Niemczech dalego do jakiegoś miasta, gdzie w ogóle
          jeżdżą tramwaje. Polecam bratu np. Frankfurt nad Menem, tam chociażby na Mainzer
          Landstrasse tramwaje linii 11 i 21 zatrzymują się na środku ulicy. Przy okazji
          polecam przejażdżkę tramwajem linii 14 do Neu Isenburg - tramwaj zasuwa parę
          kilometrów przez las z maksymalną prędkością 80 km/h.
          Jura
      • tomek854 Re: Córka ofiarą propagandy? 16.07.10, 01:23
        > Jazda w Polsce i Niemczech jest inna. Z jednej strony u zachodnich
        > sąsiadów drogi są bezpieczniejsze, szersze, mniej dziurawe,z drugiej
        > strony też kultura jazdy jest inna. W Niemczech zawsze urzekała mnie
        > kultura, przepuszczanie na pasach, skrzyżowaniach, itp., czego w PL
        > nadal nie obserwuje się zbyt często.

        Jak to wszystko zależy od punktu odniesienia.

        Dla mnie, patrzącego ze Szkocji, po Niemczech się jeździ bardzo brutalnie, a
        zmiana pasa na autostradzie to trudniejsza sprawa osobówką niż w UK ciężarówką :-)
        • nazimno Przesaaaaaaaaaaadzaaaaaaszzzzzzzzz.... 16.07.10, 09:12
          • emes-nju Re: Przesaaaaaaaaaaadzaaaaaaszzzzzzzzz.... 16.07.10, 10:43
            Ale sadzac z opisu, w Niemczech, po jezdzie w Szkocji, "poca mu sie rece" tak
            samo, jak corce Jurka w Polsce po jezdzie w Niemczech ;-)

            Subiektywne odczucia nie bardzo da sie mierzyc obiektywnie, a wiec nie bardzo
            widze sens pisania czy Tomek przesadza, czy nie.
            • jureek Re: Przesaaaaaaaaaaadzaaaaaaszzzzzzzzz.... 16.07.10, 10:49
              emes-nju napisał:

              > Ale sadzac z opisu, w Niemczech, po jezdzie w Szkocji, "poca mu sie rece" tak
              > samo, jak corce Jurka w Polsce po jezdzie w Niemczech ;-)

              Uważasz, że opis zmyśliłem? Trudno, jakoś to przeżyję, a nie mam możliwości
              udowodnienia, że napisałem prawdę.
              No cóż, żyjmy sobie dalej w przeświadczeniu, jacy to jesteśmy wspaniali, gdyby
              tylko władza z pieszymi i cyklistami nas nie gnębiła.
              Jura
              • emes-nju Re: Przesaaaaaaaaaaadzaaaaaaszzzzzzzzz.... 16.07.10, 12:45
                jureek napisał:

                > emes-nju napisał:
                >
                > > Ale sadzac z opisu, w Niemczech, po jezdzie w Szkocji, "poca mu
                > > sie rece" tak samo, jak corce Jurka w Polsce po jezdzie w
                > > Niemczech ;-)
                >
                > Uważasz, że opis zmyśliłem?

                To NAPRAWDE wynika z tego, co napisalem?
            • nazimno Kawa na lawe: 16.07.10, 12:03
              W Niemczech nie ma ograniczen predkosci na wielu odcinkach autostrad
              z definicji. Oznacza to, ze musisz BARDZO uwazac na bolidy (motocykle,
              BMW, Audi, Porsche) roznej masci po.....ce szybko i zdecydowanie.

              Po takiej spokojnej jezdzie w Szkocji, gdzie takich predkosci sie nie
              osiaga, wcale mu sie nie dziwie, ze mu sie rece poca.

              Wiec dlatego pisze, ze przesadza, poniewaz stala czujnosc jest
              konsekwencja braku ograniczen. Innym problemem jest liczba
              nieprzedwidywalnych zachowan kierowcow. Osmielam sie stwierdzic,
              ze jednak na drogach w (D) jest ona zauwazalnie nizsza niz w (PL).

              Tak mi mowi moje doswiadczenie, a przejechalem juz ogolem
              wiele setek tysiecy kilometrow (dzieki Bogu, bez wypadkow).

              Aniolowi Strozowi tak czy inaczej wdzieczny jestem za to, ze mi
              wielokrotnie szeptal do ucha: "uwazaj stary byku".









              • tomek854 Re: Kawa na lawe: 16.07.10, 20:11
                A kto powiedział, że mi się pocą?

                Mówię tylko, że patrząc ze Szkocji jazda jest bardzo ostra i dynamiczna. I nie
                chodzi mi tu tylko o autostrady, bo tu jest oczywiste że róznice prędkości są
                bardzo znaczące (choć to nie zmienia faktu, że jeśli mamy na pasie obok pojazdy
                jadące ze zbliżoną prędkością, wpuszczenie nas na ten pas jest o wiele bardziej
                prawdopodobne w Szkocji niż w Niemczech).

                Także na mniejszych drogach Niemcy jeżdżą o wiele bardziej wyraźnie i
                zdecydowanie a Szkoci jak ciamciaki ostatnie - normą jest że na jezdni
                zaparkowany jest samochód a po dwóch jego stronach kierowcy licytują się w
                uprzejmościach żeby przepuścić ten drugi...

                Pokusiłbym się też o domysł, że dużo różnicy powoduje fakt, że w Niemczech ruch
                drogowy jest zorganizowany tak bardzo A do B, jak to stereotypowi Niemcy -
                wszystko jest uporządkowane. Tymczasem w Szkocji przepisy są tak raczej "mniej
                więcej" i jest bardzo dużo miejsca na interpretację.

                Myślę, że to właśnie jest przyczyną, dlaczego Niemcy to grupa narodowościowa
                która powoduje najwięcej wypadków na "gościnnych występach" w UK - czytałem
                kiedyś statystyki, że Niemcy powodują kilkukrotnie mniej wypadków niż Polacy,
                przy czym, Polaków jest blisko stukrotnie więcej...
      • czerwony.poll74 Porównanie Polski i Niemiec jest bez sensu 26.07.10, 15:29
        W Polsce jest posrane prawo, gó...ane drogi i banda tanich kurew u władzy. Na osiedlowej uliczce w Niemczech 7 km/h u nas 50 km/h. Na dwupasmówce bez skrzyżowań kolizyjnych u Niemców 130, u nas 70. Do tego dochodzi 2/3 praw jazdy robionych za łapówki, więc nie ma czemu się dziwić. Natomiast posrana władza toczy nieustanną walkę z kierowcami traktując ich jak palaczy, czy kiboli, tzn. dyskryminując i okradając.
    • bimota Re: Córka ofiarą propagandy? 15.07.10, 14:09
      Z babami zawsze problemy...
    • pacanek_ten_prawdziwy Re: Córka ofiarą propagandy? 17.07.10, 21:32

      Do jureek !!!!

      Przeczytalem twoja dramatyczna opowiesc o podrozy do Polski !!
      Jestem wstrzasniety tym wszystkim o czym napisales , a najbardziej jak to
      napisales: " jej zestresowanie było widoczne, ręce spocone " .
      I moze trudno w to uwierzyc,ale ja osobiscie uwazam,ze ktos popelnil blad,
      wielki blad. Moze wyslales corke do nieodpowiedniej szkoly nauki jazdy , a moze
      cos innego jest winne temu ze twoja corka nie potrafi jezdzic samochodem po
      kraju ??? Nie wiem tego i nie bede sie wypowiadal na ten temat, ale zastanow sie
      co moglo spowodowac ze corka twoja jadac w nocy ( gdzie nasilenie ruchu jest
      zazwyczaj mniejsze jak w dzien )zostala poddana takiemu wielkiemu stresowi,ze
      musiala zjechac na parking i ciebie budzic ???
      Nim odpiszesz to prosze cie zastanow sie .
      Otoz moja corka tez ma prawojazdy okolo czterech lat .
      Zdala egzamin jeszcze przed 18 urodzinami i w dniu urodzin odebrala prawojazdy i
      dostala od nas klucze do swojego " nowego" ( uzywany) samochodu.
      Pierwsza jej jazda to byla jazda z tatusiem i mamusia , a pozniej pojechala juz
      sama do kolezanek ( pochwalic sie?? ).
      Po okolo trzech miesiacach wybralismy sie rodzinnie do kraju.
      Ja jechalem droga B-7 do autostrady A-4 i na wysokosci Eisenach na parkingu moja
      corka usiadla za kierownica i wysiadla dopiero w Opolu
      ( oczywiscie robilismy przerwy - to nie byla jazda nonstop ) .
      A byly to jeszcze czasy gdy sie jezdzilo przez Boleslawiec .
      Rowniez prowadzila samochod cala droge powrotna i widac bylo ze kierowanie
      autkiem sprawia jej przyjemnosc.
      Od tej pory byla juz pare razy sama w kraju , we Francji ,Belgi, Holandi,
      Czechach i na Bajerach. I jak do tej pory nigdy nie narzekala na stres w
      czasie jazdy , obojetnie po jakich drogach .
      Ostatnio byla w czerwcu w Opolu i na pytanie jak tam przeszla droga ,
      odpowiedziala ze w porzadku , jedynie po samym Opolu sie zle jezdzi bo tam
      remontuja wiele drog na raz i to powoduje korki .
      Ale o stresie albo o agresywnej i chamskiej jezdzie polskich kierowcow nie
      wspomniala ani slowem ( polskich bo o tych tu piszesz ).

      Ktos gdzies popelnil blad ??????

      Pozdrowienia od pacanka

      Ps: i gdzie jest najlepsza zupa ogorkowa w Opolu ???

      • jureek Re: Córka ofiarą propagandy? 17.07.10, 21:55
        No i kolejne reakcje obronne. Polscy kierowcy jeżdżą jak aniołki, a jak ktoś
        zestresowany, to sam sobie winien, albo źle wyszkolony. Dobrze wiesz, że w
        niemieckich szkołach jazdy są obowiązkowe godziny jazdy po autostradzie, zanim
        zostanie się dopuszczonym do egzaminu. Córka nie ma problemów z jazdą po
        autostradzie. W Niemczech jeździ sama i żadnych problemów z tym nie ma. To była
        jednak jej pierwsza jazda po polskiej autostradzie. Nam, przyzwyczajonym wydaje
        się normalne, gdy jadą Ci tuż za zderzakiem, walą długimi i walczą o każdy metr
        jezdni. Dla kogoś nieprzyzwyczajonego to może być szok. Mi też zresztą raz ręce
        się trzęsły, gdy między Wrocławiem a Opolem jakiś bandyta zajechał mi drogę i
        dał po hamulcach, gdy skończyłem wyprzedzać kolumnę ciężarówek i zjechałem na
        prawy pas. Bandzior dogonił mnie jadąc grubo powyżej limitu, gdy byłem już w
        trakcie wyprzedzania kolumny, i oczekiwał chyba, że się rozpłynę. Córka jeździ
        po Niemczech, po Polsce też po zwykłych drogach, ale wtedy nad ranem na
        autostradzie to był horror. Sam zresztą zwróciłem na to uwagę, gdy przejąłem od
        niej kierownicę. Może to dlatego, że akurat pora była taka, gdy wszystkie
        chłopaki z Holandii i Niemiec zjeżdżają na weekend do domów. No, może coś w tym
        jest, bo rzeczywiście najbardziej agresywnie posuwały volkswageny busiki (każdy
        obowiązkowo z bacikiem na dachu).
        Jura

        P.S. Najlepsza ogórkowa w Opolu jest w knajpie... greckiej, na Osmańczyka, zaraz
        koło rynku. Niestety, tylko w poniedziałki.
        • pacanek_ten_prawdziwy Re:Do jureek !!! 17.07.10, 22:32
          Hallo jurku !!!
          Prosilem przeczytaj i sie zastanow zanim odpowiesz.
          Napisales :
          "No i kolejne reakcje obronne. Polscy kierowcy jeżdżą jak aniołki, a jak ktoś
          zestresowany, to sam sobie winien, albo źle wyszkolony."

          Ja nikogo nie bronie,ja tylko stwierdzam fakt ze moja corka nie ma problemow z
          jazda po europie i po Polsce !!!
          Dlatego zapytuje sie kto i kiedy popelnil blad w szkoleniu twojej corki .
          Wedlug mnie powazny blad popelniles TY !!!!
          Jesli jechala PIERWSZY raz po polskich drogach to( moze ??)powinienes zamiast
          spac , siedziec obok i starac sie jej dopomoc w jej pierwszej potyczce z naszymi
          rycerskimi kierowcami .
          A druga sprawa to :
          "każdy obowiązkowo z bacikiem na dachu " .
          Ja dostalem "bata " w prezecie przed dwoma latami i uwazam ze jest to wspaniala
          "pomoc" w samochodzie.
          Nawet tu w Niemczech jezdze z "batem" co wiele razy pomoglo mi dobrze objezdzac
          korki, albo tez pozostac na zakorkowanej autostradzie , slyszac ze na
          objazdowkach sa tez roboty drogowe i sa calkowicie zablokowane.
          Ja wiem ze sie uwaza ze "bat" pomaga w unikaniu policji ale ja i tak jezdze
          przepisowo,no prawie , okolo 20 km/h szybciej niz pozwolone na autostradzie ,
          ale w terenie zabudowanym to juz przepisowo , nawet jak slysze w radiu
          komentarze do mnie: hej ty .......!!!!
          Pomysl,to nie mial byc atak na ciebie czy tez na twoja corke - to jest tylko
          proba namowienia ciebie do szukania rozwiazan aby corke uodpornic na chamow na
          drodze, obojetnie w jakim kraju. Bo i gdzie indziej moze sie takie cos przytrafic

          Pozdrawiam pacanek

          Ps : i co jadles tam , smaczna byla ?


          • jureek Re:Do jureek !!! 18.07.10, 00:53
            pacanek_ten_prawdziwy napisała:

            > Hallo jurku !!!
            > Prosilem przeczytaj i sie zastanow zanim odpowiesz.
            > Napisales :
            > "No i kolejne reakcje obronne. Polscy kierowcy jeżdżą jak aniołki, a jak ktoś
            > zestresowany, to sam sobie winien, albo źle wyszkolony."
            >
            > Ja nikogo nie bronie,ja tylko stwierdzam fakt ze moja corka nie ma problemow z
            > jazda po europie i po Polsce !!!
            > Dlatego zapytuje sie kto i kiedy popelnil blad w szkoleniu twojej corki .
            > Wedlug mnie powazny blad popelniles TY !!!!
            > Jesli jechala PIERWSZY raz po polskich drogach to( moze ??)powinienes zamiast
            > spac , siedziec obok i starac sie jej dopomoc w jej pierwszej potyczce z naszym
            > i
            > rycerskimi kierowcami .

            Tak, to był błąd. A drugi błąd, to pewnie to, że jak jadę, to nigdy nie
            komentuję głośno poczynań innych kierowców. Gdybym więcej marudził podczas
            wcześniejszych jazd do Polski, to wiedziałaby już wcześniej, czego można się
            spodziewać.
            Nie sądzę natomiast, żeby to był błąd w szkoleniu popełniony przez niemiecką
            szkołę jazdy, gdzie robiła prawo jazdy. Zadaniem szkoły jazdy jest przygotowanie
            kierowców do jazdy w warunkach w miarę normalnych, a nie ekstremalnych. Trudno
            wymagać np., żeby polska szkoła jazdy przygotowywała do jazdy w Kairze.

            > A druga sprawa to :
            > "każdy obowiązkowo z bacikiem na dachu " .
            > Ja dostalem "bata " w prezecie przed dwoma latami i uwazam ze jest to wspaniala
            > "pomoc" w samochodzie.
            > Nawet tu w Niemczech jezdze z "batem" co wiele razy pomoglo mi dobrze objezdzac
            > korki, albo tez pozostac na zakorkowanej autostradzie , slyszac ze na
            > objazdowkach sa tez roboty drogowe i sa calkowicie zablokowane.

            Na takie rzeczy to mam navi, a ta kobitka z navigacji przynajmniej nie bluzga.

            > Ja wiem ze sie uwaza ze "bat" pomaga w unikaniu policji ale ja i tak jezdze
            > przepisowo,no prawie , okolo 20 km/h szybciej niz pozwolone na autostradzie ,
            > ale w terenie zabudowanym to juz przepisowo , nawet jak slysze w radiu
            > komentarze do mnie: hej ty .......!!!!

            Jeśli tak, to jesteś wyjątkiem. Bo większość z "bacikami" jeździ bardzo
            agresywnie. Szczególnie z piątku na sobotę w kierunku wschodnim, a w niedzielę
            po południu w kierunku zachodnim gnają całe obacikowane grupy busików lewym
            pasem bez zjeżdżania w ogóle na prawy.

            > Pomysl,to nie mial byc atak na ciebie czy tez na twoja corke - to jest tylko
            > proba namowienia ciebie do szukania rozwiazan aby corke uodpornic na chamow na
            > drodze, obojetnie w jakim kraju. Bo i gdzie indziej moze sie takie cos przytraf
            > ic

            OK, sorry, zjeżyłem się niepotrzebnie. Fakt, błedem było to, że puściłem ją na
            głęboka wodę, nie przewidując, że jednak warunki jazdy są inne niż te, do
            których była przyzwyczajona.

            > Ps : i co jadles tam , smaczna byla ?

            W pierszym momencie zwątpiłem, gdy zobaczyłem, że jest to ogórkowa z... ryżem,
            takiego zestawienia jeszcze nie jadłem i pomyślałem, że to nie może być dobre.
            Pomyliłem się, bo ta nowatorska ogórkowa była świetna. Za to nadziałem się
            wcześniej nieprzyjemnie w Bolesławcu, gdy jechałem do Polski z kolegą z pracy
            (jego pierwszy raz w Polsce to był). Specjalnie wcześniej dzwoniłem, czy mają
            ogórkową i mieli, ale nie powiedzieli, że z konserwy (jest sprzedawana gotowa
            ogórkowa w takich foliach). A drugie danie było tak tłuste, że kolega po tej
            kolacji już w Polsce na wszelki wypadek tylko w McDonaldach się odżywiał.
            Pozdrawiam
            Jura
        • emes-nju Re: Córka ofiarą propagandy? 18.07.10, 18:15
          jureek napisał:

          > Dobrze wiesz, że w niemieckich szkołach jazdy są obowiązkowe
          > godziny jazdy po autostradzie, zanim zostanie się dopuszczonym do
          > egzaminu.

          Tym bardziej jeszcze raz proponuje przypomniec sobie o tym, ze w Polsce ucza
          zdac egzamin wsrod pacholkow, a jazdy na autostradzie nie uczy nikt, bo nie ma
          gdzie (a i w miescie malo komu w czasie kursu udaje sie przekroczc 40-tke).

          I nie pisze teraz tego, zeby tlumaczyc polskich kierowcow (przyzwyczajonych do
          walki o kazdy metr), a zebys mogl sie zastanowic jak nastepnym razem rzucisz
          corke na gleboka wode w kraju, w ktorym NIKOMU z tych, ktorzy "cos moga", nie
          zalezy na normalnosci na drogach :-/
    • tomek854 Przypowiastka z dzisiaj. 19.07.10, 01:46
      Szkocja.

      Jadę sobie autostradą. Dojeżdżam do wolnego pojazdu. Włączam kierunkowskaz
      zmiany pasa, szybkie sprawdzenie w lusterku, jest za mną na prawym BMW, jedzie
      nieznacznie szybciej, to jak lekko zdejmie nogę z gazu, to sobie spokojnie
      wyprzedzę i wrócę. Tak to się normalnie odbywa.

      Więc patrząc w to lusterko już się zmieniałem do zmiany pasa, czekałem tylko na
      ten mryg (formalność) a tymczasem koleś zaczął gwałtownie przyśpieszać...

      Rejestracja z Polski, STY...

      Wyprzedziłem spowalniacza po tym, jak rodak wyprzedził mnie rozpędziwszy się
      grubo ponad maksymalną prędkość. Szybko zniknął mi z oczu, ale go dogoniłem
      zjazd z autostrady dalej - jechał sobie spacerowo jakieś 60mph. Jako że ja
      starałem się utrzymywać równą prędkość rzędu 70mph (maksymalna dopuszczalna),
      przejechałem koło niego ale kiedy jeszcze dobrze nie wróciłem na lewy pas, ten
      znowu mnie wyprzedzał.

      Zjechałem z autostrady, dogoniłem go na światłach, stał na czerwonym. Zmieniłem
      na prawy pas i dojechałem do świateł w momencie zapalającego się zielonego, więc
      "start" miałem z 40mph, nie z 0.

      BMW ruszyło z piskiem opon, wyprzedziło mnie i na następnych światłach sytuacja
      się powtórzyła.

      Dogonił mnie tuż przed kolejnymi na których właśnie zapaliło się czerwone. BMW
      przeleciało, ja nie miałem ochoty go gonić...

      I jak tu nie wierzyć w mity o polskich kierowcach?
      • nazimno Tomek854, to jest tzw. "syndrom szczupaka". 19.07.10, 10:05
        Nawet, jezeli szcupak jest nazarty, to - "ot tak dla sportu" - MUSI
        pogonoc stado okonkow czy tez ploteczek.

        Wszyscy posiadacze tej marki bedacy wspolrodakami tak maja z reguly.
        Nawet rodowici "zagranicznicy" czyli Niemcy w Niemczech tez tak maja.

        Z ta jednak roznica, ze oni zawsze maja na uwadze granice, przy ktorej
        traci sie "prawko" na conajmniej 30 dni. Bo w takim przypadku mozna
        tez latwo stracic prace i zarobek. I to jest moderatorem zachowan.

      • emes-nju Re: Przypowiastka z dzisiaj. 19.07.10, 11:02
        tomek854 napisał:

        > I jak tu nie wierzyć w mity o polskich kierowcach?

        To nie sa mity.

        Nikt nas nie uczy chocby w teorii (bo o praktyce zdecydowana wiekszosc Polakow nie ma co marzyc) co to jest autostrada i jak to sie je.

        Zachowanie kierowcy BMW, to klasyka - wpojone latami praktyki przyzwyczajenie mowi, ze na waskim dukcie NIE WPUSZCZA sie przed siebie ciezarowek. To w czlowieku siedzi i wylazi nawet na autostradzie...
        • tomek854 Re: Przypowiastka z dzisiaj. 19.07.10, 20:25
          ale ja jechałem swoim własnym małym autkiem ;-)
          • jureek Re: Przypowiastka z dzisiaj. 19.07.10, 20:34
            tomek854 napisał:

            > ale ja jechałem swoim własnym małym autkiem ;-)

            Ty jesteś normalnie bezczelny. Małym autkiem przed BMW wjeżdżać? Ciesz się, że
            Cię nie zastrzelił.
            Jura
          • emes-nju Re: Przypowiastka z dzisiaj. 19.07.10, 21:29
            tomek854 napisał:

            > ale ja jechałem swoim własnym małym autkiem ;-)

            Jakos zrozumialem, ze DAFem ;-) Ale w sumie niewie sie zmienia - mocne auto nie
            wpusci maluszka, bo maluszek, to potencjalna zawalidroga.
            • staszek585 Re: Przypowiastka z dzisiaj. 19.07.10, 22:03
              Tyle dyskusji ?
              A problem rzeczywiście istnieje, części kierowców brak rozsądku, część walczy uparcie nie zawsze wiadomo o co. Więcej życzliwości :-)
              Może warto czasem się uśmiechnąć ? Bo tak to gonimy wszystkich, a oni i tak przed nami.
              PS:
              Natomiast trochę się poprawia i to widać.
              A co do prędkości. Rzeczywiście może być niebezpieczna.
              Szkoda, że zapatrzeni w fotoradary niektórzy nie rozróżniają prędkości dopuszczalnej i bezpiecznej.
              Ale skoro propaganda twierdzi, że dopuszczalna = bezpieczna to i wielu w to wierzy.
    • perk Re: Córka ofiarą propagandy? 23.07.10, 03:00
      A za polem row i gorka,
      Jaki dad taka i corka.
    • landora Re: Córka ofiarą propagandy? 28.07.10, 12:50
      Polscy kierowcy jeżdżą koszmarnie - na porządku dziennym jest nietrzymanie
      odległości od poprzedzającego auta, wpychanie się na siłę, wyprzedzanie na
      trzeciego, o braku migaczy nie ma nawet co wspominać...
      Ostatnio na drodze z ograniczeniem do 100km/h samochód jadący przede mną nagle
      wyhamował niemal do zera...po czym włączył łaskawie kierunkowskaz i skręcił w
      polną drogę. Wyhamowałam w ostatniej chwili, tylko dzięki temu, że trzymałam
      dystans! Za to ten za mną zmienił pas i opieprzył mnie za nagłe hamowanie. Noż
      k....a, a co niby miałam zrobić??

      Znajomi obcokrajowcy dostają palpitacji serca na widok jazdy polskich kierowców.
      Czy naprawdę mamy takie kompleksy, że musimy je sobie odbijać agresywną,
      niebezpieczną jazdą? Smutne to...
      • jureek Re: Córka ofiarą propagandy? 28.07.10, 12:53
        Niedawno dowiedziałem się, że taki styl jazdy nazywa się "ułańską fantazją" i
        jest to nasze dziedzictwo narodowe.
        Jura
        • emes-nju Re: Córka ofiarą propagandy? 28.07.10, 16:55
          jureek napisał:

          > Niedawno dowiedziałem się, że taki styl jazdy nazywa się "ułańską
          > fantazją" i jest to nasze dziedzictwo narodowe.

          Ale nie czepiamy sie, co? ;-P

          Sposob jazdy, to jak przestrzegamy przepisow, jest w prostej linii efektem komunistycznej degrengolady w kazdej dziedzine zycia. A skoro jako efekt takich, a nie innych zabiegow komunistycznej wladzy mamy ciagnace sie kilometrami wsie ulicowe, ktore w innym watku nazywasz naszym dziedzictwem narodowym, to i styl jazdy polskich kierowcow tak mozna nazwac :-P
          • jureek Re: Córka ofiarą propagandy? 28.07.10, 17:16
            Ech, Emes, żebyś Ty chociaż czytał to, co sam linkujesz, to nie pisałbyś takich
            głupot, że wsie ulicowe są efektem komunizmu, bo one istniały na długo, zanim
            komuś w ogóle o komunizmie się śniło.
            Komunizmem to już prędzej można by nazwać proponowany przez Ciebie zakaz
            budowania nowych domów na działkach, gdzie domy już od dawna stoją. Komuniści
            też lubili przeganiać ludzi jak bydło z miejsca na miejsce i uszczęśliwiać na
            siłę na przykład kołchozami.
            Tutaj dla przypomnienia podany przez Ciebie link:
            www.witrynawiejska.org.pl/strona.php?p=583
            • emes-nju Re: Córka ofiarą propagandy? 28.07.10, 17:19
              Mam nadzieje, ze zdajesz sobie sprawe jak dalece nie fair jest przenosic
              "klotnie" z jednego watku do drugiego?
              • jureek Re: Córka ofiarą propagandy? 28.07.10, 17:26
                emes-nju napisał:

                > Mam nadzieje, ze zdajesz sobie sprawe jak dalece nie fair jest przenosic
                > "klotnie" z jednego watku do drugiego?

                Zawstydziłeś mnie, przepraszam.
                Jura
    • miecio1313 Re: Córka ofiarą propagandy? 28.07.10, 15:32
      >Córka ofiarą propagandy?

      To nie skutek propagandy tylko jeżdzenia w kraju w którym mieszkasz
      lub pracujesz.
      Pracowałem kiedyś pare lat w Szwajcarii. Jak zjeżdżałem do polski na
      urlop po wjeździe na polskie dukty miałem problem z wyprzedzeniem-
      serce waliło, ręce mokre. Prawie jakbym to robił pierwszy raz w
      życiu na kursie a już wtedy miałem prawko koło dwudziestu paru lat.
      Po paru dniach przechodziło ale przeżycia były takie same przy
      każdym powrocie. Tam wyprzedzania prawie nie było- drogi kręte,
      prawie cały czas zabudowa. Można było przejechać 50 kilometrów i
      więcej nikogo nie wyprzedzając jadąc nieraz przez wioski 30-40 km/h
      za jakimś ciągnikiem czy gospodynią domową bo takie było akurat
      ograniczenie. Po paru latach jeżdżenia człowiek się przyzwyczajał.
      Ktoś tu napisał o wariatach na szwajcarskich blachach- to nie
      szwajcarzy tylko czasowi pracownicy na numerach okresowych (maja
      taką prostokątna nalepkę na tablicy- chyba czerwoną- z duża cyfra
      miesiąca lub roku)
Pełna wersja