edek40
16.07.10, 11:42
Dotychczas ciagle pisalem, ze policja lapie na radar na dlugich prostych oraz, ze "nie dostrzega" bledow w oznakowaniu lub fazach swiatel. Dzis przyjdzie mi to odszczekac. Nie tylko bowiem widzialem dwa patrole policji lapiace po zjezdzie ze skrzyzowania, to jeszcze zupelnie przypadkiem bylo to na dwoch blisko siebie polozonych skrzyzowaniach, gdzie kuriozalny uklad swiatel generuje spore korki. Tu nawet nie chodzi o to, ze ktos przeskakuje na czerwonym. Nie. Na jednym to kwestia zdecydowanie zbyt krotkiej polfazy do skretu w lewo (okolo 60-70% ruchu w popoludniowym szczycie), na drugim kwestia wjazdu na skrzyzowanie, ktory jest szalenie utrudniony z uwagi na korek generowamy na nastepnym skrzyzowaniu "przemyslana" faza do skretu w lewo polaczona z "odpowiedniej" dlugosci pasem do skretu w lewo. Tu ruch z dwoch ulic musi zmiescic sie na jednej ulicy, ktora juz zaraz za skrzyzowaniem stoi. Dochodzi wiec do "wycinek". Tu zachowanie prawidlowe, czyli nie wjezdzanie gdy nie mozna zjechac, owocuje oczekiwaniem do konca swiata.
Odszczekuje wiec. Policja sciga nie tylko predkosc i widzi bledy w fazach swiatel.
Oczywiscie jako malkontent, wolabym, aby tych policjantow, sluzbowo, skierowano do idioty, ktory te korki zaprojektowal.