Po co sie spieszyc...?

16.07.10, 11:53
I TAK NIE ZDARZYSZ. Znaczy sie Polaku na urlop nie zdarzysz jesli chcesz go spedzic w Poslce. Za dlugo baranku pracujesz i za malo masz drog, ktorymi mozesz sprawnie na wypoczynek dojechac. Zostan czleku w domu, nie powiekszaj smiertelnych statystyk na drogach. Zejdz spokojnie na zawal...
    • wolfgang87 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 12:04
      Zdążżżżżżysz ! :)

      Ale co fakt to fakt. Pojechało by się po Polsce tu i tam, tak na weekend, ale trzeba limitować zamiary na mozliwości :(
      • edek40 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 12:09
        > Zdążżżżżżysz ! :)

        Nie czepiaj sie ;)
        • wolfgang87 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 12:11
          Nie ma litości. Ja mam pamięć wzrokową. A tu aż 2 razy powtórzone.

          Ale tak pamiętam, chyba z rok temu wyskoczyłem w Bieszczady na 2 dni. Kompletnie bez sensu. Na zasadzie, wleźć na połoniny i umrzeć. Ale za to fajnie się jechało :)

          Ciekawe czy jak otworzą autostradki, to będzie się opłacało czasowo nimi jechać.
          • emes-nju Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 12:19
            wolfgang87 napisał:

            > Ciekawe czy jak otworzą autostradki, to będzie się opłacało czasowo
            > nimi jechać

            Jezeli punkty poboru oplat beda jak teraz co 30-60 km, to nie. Nie dosc, ze
            spedzisz w kolejkach godzne na kilkusetkilometrowej trasie, to jeszcze np.
            planowany koszt przejazdu z Warszawy do zachodniej granicy ma wyniesc ok. 200 zl...

            Jak ju zpowstanie siec naprawde platych autostrad, to zaczniemy jezdzic po
            drogach od "trzycyfrowych" w dol :-)
          • edek40 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 13:43
            > Nie ma litości. Ja mam pamięć wzrokową. A tu aż 2 razy powtórzone.

            W sumie slusznie. Ja jezdem dziecie ery przedkomputerowej. I to do tego zmechanizowane. Znaczy mechanizm pisania mam zmechanizowany. Ale dotyczy to glownie pisania odrecznego. Klawiaturowe zyje wlasnym zyciem :)
            • emes-nju Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 13:47
              Przyznaj sie. Jestes po prosu tlukiem piesciowym i nieukiem ;-)
      • emes-nju Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 12:10
        Dobre dane.

        Jak ktoregos dnia napisalem, ze dla mnie norma jest to, ze EWENTUALNY urlop zaczynam pozna noca, zeby jechac do rana, to przeczytalem, ze sie zabije. No ale jakos, po wykrojeniu czasu, musze na ten urlop dojechac. Pracuje nieprzecietna liczbe godzin (m. in. dlatego, ze zalatwienie czegokolwiek, co wymaga jazdy samochodem, trwa zdecydowanie dluzej niz tam, gdzie jest po czym jezdzic) w kraju, w ktorym przecietniak pracuje o ponad polowe dluzej niz przecietny Niemiec.

        A potem od mieszkancow krajow typy Niemcy musze czytac, ze po co sie spieszyc, bo wszedzie sie zdarzy :-/
        • jureek Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 12:40
          emes-nju napisał:

          > A potem od mieszkancow krajow typy Niemcy musze czytac, ze po co sie spieszyc,
          > bo wszedzie sie zdarzy :-/

          Bo tak jest. Stopień naszego stresu nie zależy bowiem od miejsca zamieszkania,
          lecz od tego, na ile realne cele sobie wyznaczamy. Nie piszę tu o fizjologii,
          czyli konieczności jedzenia, żeby nie umrzeć z głodu, posiadania jakiegoś dachu
          nad głową, żeby nie zamarznąć. Ale całą resztę życiowych celów wyznaczamy sobie
          sami.
          Jura
          • emes-nju Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 13:00
            jureek napisał:

            > Stopień naszego stresu nie zależy bowiem od miejsca zamieszkania,
            > lecz od tego, na ile realne cele sobie wyznaczamy.

            Tja...

            Czy realnym celem jest zarobienie tyle, zeby starczylo do pierwszego? Sadzac z Twojej wypowiedzi, nie bardzo. Bo przecietny Polak pracuje o polowe dluzej niz przecietny Niemiec, nie dlatego, ze chce byc o polowe od Niemca bogatszy, ale zeby do pierwszego starczylo, no i zeby ewentulanie jakis tygodniowy (-2 dni na dojazd, bo 350 km w te i we wte, to nie w kij dmuchal) urlopik w krzakach udalo sie odlozyc...

            - Krolowo! Lud nie ma chleba!
            - Niech je ciastka

            :-PPPPPPPPPP
      • jureek Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 12:11
        wolfgang87 napisał:

        > Ale co fakt to fakt. Pojechało by się po Polsce tu i tam, tak na weekend, ale t
        > rzeba limitować zamiary na mozliwości :(

        A Wy to jak moja żona. Ona też uważa, że sklepy w tych bardziej odległych
        miastach lepszy wybór oferują niż te w pobliskich miastach.
        Jura
        • wolfgang87 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 12:14
          A nie?

          Kiedys znudzony i zblazowany pojechalem do centrum handlowego na drugim koncu miasta. I co? Zalamka. To samo, wszedzie to samo...

          A góry i jeziora na Mazowszu to na pewno nie sa takie jak gdzie indziej :) Tu jednak lepiej gdzieś wybyć.
          • jureek Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 12:30
            wolfgang87 napisał:

            > A góry i jeziora na Mazowszu to na pewno nie sa takie jak gdzie indziej :) Tu j
            > ednak lepiej gdzieś wybyć.

            Mazowsze jest piękne. Sosnowe lasy, otwarte krajobrazy nieograniczone górami,
            gdyby nie było to tak dalego, to chętnie bym tam urlop spedził. A tak wystarczą
            mi rowerowe wycieczki po opolskich lasach, gdzie mieszkam, gdy przyjeżdżam do
            Polski. Teraz dla mnie urlopem jest sama możliwość pojechania do pracy rowerem.
            Trochę ponad 40 km, ale droga prowadzi cały czas prawie nad Menem. Wszystko
            całkiem inaczej pachnie, gdy jadę rano do pracy, niż wtedy gdy wracam. Lubię te
            zapachy dojrzałych zbóż, rosy - dziękuję Bogu, że mam takie proste potrzeby i
            nie muszę się tłuc daleko, żeby wypocząć.
            Jura
            • emes-nju Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 12:42
              jureek napisał:

              > Mazowsze jest piękne. Sosnowe lasy, otwarte krajobrazy
              > nieograniczone górami, gdyby nie było to tak dalego, to chętnie
              > bym tam urlop spedził.

              A ja, ktory mieszkam na Mazowszu od dziecka tesknie za gorami i woda.Ale wiem,
              ze mi nie wolno! Bo musialby JECHAC, a to tyle tylko, ze JESZCZE nie zabronione.
              • jureek Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 13:23
                emes-nju napisał:

                > A ja, ktory mieszkam na Mazowszu od dziecka tesknie za gorami i woda.Ale wiem,
                > ze mi nie wolno! Bo musialby JECHAC, a to tyle tylko, ze JESZCZE nie zabronione

                Nie jest zabronione, ale każdy, kto przestał być dzieckiem, wie, że nie ma tak
                dobrze, że zrobi się "pstryk" i jest się w Bieszczadach, a potem znowu "pstryk"
                i na plaży. Jest rzeczą wiadomą, że podróże wiążą się z uciążliwościami.
                Jura
                • emes-nju Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 13:38
                  jureek napisał:

                  > każdy, kto przestał być dzieckiem, wie, że nie ma tak
                  > dobrze, że zrobi się "pstryk" i jest się w Bieszczadach, a potem
                  > znowu "pstryk" i na plaży.

                  Mozna tez zrobic "ziuuuuu" i byc w Bieszczadach, a potem "ziuuuuuuu" i nad morzem.

                  Chyba wole tak niz "telepteleptelep", "jebudu", "telep" po to, zeby po calym
                  dniu byc w polowie drogi do celu, za to po srodku jakiegos bez watpienia
                  slicznego NICZEGO :-P ;-)
                • nazimno Uciazliwosci? Polecam to: 16.07.10, 14:01

                  www.newlaunches.com/archives/the_worlds_smallest_one_person_helicopter.php

                  PS
                  I od razu z wentylatorem na upaly.
                  • emes-nju Re: Uciazliwosci? Polecam to: 16.07.10, 14:05
                    nazimno napisał:

                    > I od razu z wentylatorem na upaly.

                    A jak sie zachce kupe, to przy okazji "nawiezie sie" niemala polac gruntu pod
                    spodem ;-)
                    • nazimno Zalecam ostroznosc w wyborze obiektu... 16.07.10, 14:26

                      forum.gazeta.pl/forum/w,20,114237162,114237162,Sraka_ptaka_vs_lakier.html
            • edek40 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 12:55
              > gdyby nie było to tak dalego,

              Daleko??? To zaledwie 2-2,5 godziny dalej niz Twoje strony. Oczywiscie autostrada...
              • staszek585 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 13:03
                Wracając do wątku, spieszmy się! Może jakąś drugą Japonię znowu zbudujemy ?
                PS:
                "Ale to już było. "
                • emes-nju Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 14:06
                  Mniej mni martwi pomysl budowania drugiej Japonii. Bardziej to, ze znowu beda
                  dobre checi, a wyjdzie jak zwykle.
    • wichura Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 13:06
      Ja często porównuję - na własnym przypadku - dwie sytuacje:
      A) zatrzymuję się w Niemczech, u znajomych. Innych znajomych mam w mieście
      oddalonym o ok. 180 km. Jak mam ich odwiedzić, to... dzień jak każdy.
      Wstanę jak się obudzę, prysznic, spokojne śniadanko i w można niespiesznie
      ruszyć. Chillout,
      B) jestem z Warszawy, mam rodzinę w Łodzi. Nieco ponad 130 km. Trzeba
      wstać baaardzo wcześnie, bo ciężka droga przed nami. Prysznic, szybkie śniadanie
      i biegiem do samochodu. Tylko nie zapomnieć CB, bo wtedy podróż będzie droższa
      co najmniej o 400 zł. Dojadę w mniej niż dwie godziny, wymęczony, ale
      szczęśliwy, bo udało mi się przeżyć.
      • staszek585 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 13:13
        Widzisz ile dodatkowych atrakcji nasz w Polsce ?
        A w Niemczech tylko nuda :-)
      • wolfgang87 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 13:25
        I jeszcze nie zapomnij prysznica wziac po tej podrozy do Lodzi. Klima nic tu nie pomoze :)
      • jureek Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 13:25
        Tak to jest, jak odległości mierzy się w kilometrach. Ja już dawno nauczyłem
        się, żeby odległości mierzyć czasem potrzebnym na ich przebycie.
        Jura
        • emes-nju Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 13:41
          jureek napisał:

          > Tak to jest, jak odległości mierzy się w kilometrach. Ja już dawno
          > nauczyłem się, żeby odległości mierzyć czasem potrzebnym na ich
          > przebycie.

          Och! My tez! I MIEDZY INNYMI dlatego przecietny Polak pracuje o polowe dluzej
          niz przecietny Niemiec... :-/
          • wolfgang87 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 14:05
            A oto jak w Niemczech moze byc.
            U nas przynajmniej nikt nie ma watpliwosci, czy bedzie klima czy nie :D

            wyborcza.biz/biznes/1,100896,8143734,Deutsche_Bahn_przegrywa_z_upalem.html
            • edek40 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 14:16
              > U nas przynajmniej nikt nie ma watpliwosci, czy bedzie klima czy nie :D

              W kraju PKP nikt nie ma w ogole zadnych watpliwosci... Osobiscie chyba nawet mniej zawstydzajacym faktem jest "zapomnienie" o podstawieniu wagonu specjalnego. Duzo gorsze jest to, ze w XIX w. podroz z Radomia do Kolobrzegu zajmuje 13 godzin.
              • wolfgang87 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 14:24
                XIX wieku ? W sumie na pewno nie pomyliles sie za bardzo...

                Z ruskich dowcipów:

                1) 1810 rok. Centrum Moskwy. Hrabia do majordomusa:
                - Wania, zaprzęgaj. Zaraz po obiedzie jedziemy, o siódmej wieczorem jest raut w letniej rezydencji posła pruskiego. A to 15 wiorst od Moskwy w stronę Petersburga. Wypada zdążyć.

                2) 2010 rok. Centrum Moskwy. Prezes banku do szofera:
                - Wania, idź odpal samochód. Ruszamy zaraz po lunchu. O 19:00 mam lot z Szeremietiewa i wypada zdążyć.

                I to ma być, kurna, postęp?!
                • edek40 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 14:28
                  > XIX wieku

                  Moje bledy mozna polozyc na karb upalu. Ten zas moze rowniez wynikac z czasu
                  przejazdu ;)
            • emes-nju Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 14:18
              Ale te Frycki sa mnientkie! Nie dosc, ze ma byc szybko, to jeszcze i chlodno. A
              nie laska w 500 osob w 320 osobowym wagonie bez klimatyzacji, z zepsutymi
              oknami, za to ze srednia 30 km/h?
              • wolfgang87 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 14:23
                ....i włączonym ogrzewaniem...
                • staszek585 Re: Po co sie spieszyc...? 16.07.10, 15:08
                  Ale a to zepsuta klimatyzacja na PKP to wyjątkowy wypadek :-)
                  Czyli mamy i plusy ?
Pełna wersja