Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar"

08.08.10, 20:54
32_osoby_zginely_na_polskich_drogach

Podobno nie ma jeszcze danych z niedzieli (która się nie skoczyła). Porównują to też do innych weekendów wakacyjnych i można powiedzieć tylko jedno: klapa na całej linii. Strasznie to smutne, ale niestety klapa. Szkoda. Eksperymetn się nie powiódł.
    • staszek585 Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 08.08.10, 22:03
      Liczba zabitych na naszych drogach nie napawa optymizmem, niestety.
      Może zamiast za akcje, eksperymenty warto zabrać się do zwykłej, ale solidnej pracy ?
      Mało medialne, ale chyba skuteczniejsze.
      • wolfgang87 Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 08.08.10, 22:18
        Przydalyby sie statystyki. Czy to glownie mlodziez trzeba edukowac? Czy moze na wsiach? I tez kogo w czym edukowac? Moze wlasnie hapenningi, ale na rynkach miasteczek i wsi? Jakby tam spece od gdaki sie pojawily, to mzoe by ruszylo?
        • miecio1313 Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 10.08.10, 16:51
          >...I tez kogo w czym edukowac?

          Bezpieczeństwo u nas jest pojmowane przez szybkość, to stawiamy
          radry. Państwu nie zależy na poprawie bezpieczeństwa bo można
          postawić następne radary a to zwraca się po paru dniach.
          Gdyby faktycznie chcieli coś zrobić to zaczeliby od kursów na prawko.
          Jak się czyta fora o kursach to ten dobry instruktor który jeździ po
          trasach egzaminacyjnych, Kupa pytań właśnie o trasy egzaminów. potem
          mamy że połowa kierowców traci głowę na pierwszym lepszym
          skrzyżowaniu bo nie tutaj to on nie jeździł. Często też czytamy że
          paru młodych ludzi wyleciało z zakrętu i zabiło się na drzewie,
          Dlaczego na kursach nie uświadamia się wpływu obciążenia na
          prowadzenie samochodu. Pewnie jak jechał sam przelatywał ten zakręt
          stówą ale jak miał komplet wyleciał
          Ile czyta się że drzewa zabijają, że trzeba wyciąć jakąś aleję z
          drzewami. Dlaczego nie mówi się na kursach że trzeba myśleć,
          przewidywać. Ze taki szpaler drzew ogranicza widoczność, że może coś
          wyskoczyć czy wyjechać spomiędzy drzew, że ten co ewentualnie bedzię
          wyjeżdżał może będzię musiał wysunąć kawał samochodu by cokolwiek
          zobaczyć. na kurasach trzeba zacząć uczyć myślenia za kółkiem A co z
          kierowcami którzy już jeżdżą. Dlaczego państwo nie edukuje już
          jeżdżących. Dlaczego nie ma uregulowań prawnych by prócz głupawych
          reklam puszczać spoty pokazujące prawidłowe i nieprawidłowe
          zachowania na drodze z odpowiednim komentarzem- tak nie wyprzedzaj,
          nie parkuj, nie stawaj na skrzyżowaniu, przepuszczaj karetkę, zostaw
          odstęp, itp. Są organizowane jakieś akcje typu znicz ale trwa to
          dzień czy dwa i wszyscy zapominają. Kiedyś jakaś policja na jesieni
          zorganizowała akcję rozdawania kamizelek odblaskowych rowerzystom.
          Co z tego jak o tym powiedziała jedna stacja tv a akcja trwała
          dzień. Dlaczego o ty nie trąbia wszytskie stacje. Takie akcje
          uświadaminia powinny być permamentne a nie od święta. A potem
          zdziwienie że tylu ginie
          • edek40 Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 10.08.10, 17:23
            > Jak się czyta fora o kursach to ten dobry instruktor który jeździ po
            > trasach egzaminacyjnych,

            Dzis widzialem 4 eLki, jadace jedna za druga. Pytanie: jak daleko bylo do WORDu?
          • wolfgang87 Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 11.08.10, 23:49
            Miecio, niestety popieramy wszyscy w calej rozciaglosci.

            > Jak się czyta fora o kursach to ten dobry instruktor który jeździ
            > po trasach egzaminacyjnych,

            Za moich czasow tak nie bylo, ale wierze, ze teraz tak jest. Cale liceum to tak napawde przygotowanie do matury, to czemu i by nie bylo tak samo z kursami na prawko :/

            > Dlaczego na kursach nie uświadamia się wpływu obciążenia na
            > prowadzenie samochodu.

            Wlasnie, czemu ?


            >Dlaczego państwo nie edukuje już
            > jeżdżących. Dlaczego nie ma uregulowań prawnych by prócz głupawych
            > reklam puszczać spoty pokazujące prawidłowe i nieprawidłowe
            > zachowania na drodze z odpowiednim komentarzem- tak nie wyprzedzaj,
            > nie parkuj, nie stawaj na skrzyżowaniu, przepuszczaj karetkę, zostaw
            > odstęp, itp.


            Wlasnie! Taka oczywista oczywistosc w tym smutynm kraju, gdzie tyle glupich smierci na drogach. I co kuzwa? I nic...

    • mejson.e Na wojnie... 08.08.10, 23:22
      ... w Iraku zginęło 24 polskich żołnierzy.
      W Afganistanie dotąd 20.

      To wszystko razem mniej niż cywilów w jeden tydzień na polskich drogach...
      • baker_street to proste 08.08.10, 23:31
        aby przezyc w polsce wystarczy nie jezdzic drogami krajowymi jednojezdniowymi
        oraz zachowac potrojna ostroznosc na rowerze i jako pieszy w terenie zabudowanym.
        • baker_street i jeszcze 08.08.10, 23:36
          nie miec problemow w pracy, z praca. co roku 4500 mezczyzn w polsce popelnia
          samobojstwo (kobiet 10 razy mniej) czyli tyle co ludzi na drogach
          • emes-nju Re: i jeszcze 09.08.10, 10:53
            baker_street napisał:

            > co roku 4500 mezczyzn w polsce popelnia samobojstwo

            Ale dla waaadzy to nie jest problem, bo jeszcze nie wymyslono automatow karzacych samobojcow. Walka z depresja (podstawowa przyczyna samobojstw) nie spelnia wiec warunku koniecznego do zainteresowaia nia waaadzy - nie da sie na niej zarobic.

            Dlatego mamy fotoradary co kilometr i faktyczne ZERO opieki nad potencjalnymi samobojcami (poczawszy od uswiadamiania ludziom co to jest depresja, jak z nia walczyc, i uswiadomienia, ze leczacy sie u psychiatry nie jest wariatem :-P ), mimo ze jest ich prawie tyle samo, co ginacych na drogach (przy czym fotoradary maja szanse, jezeli uznac statystyki za prawdziwe, zmniejszyc skale masakry na drogach max. o 1/3).

            To samo dotyczy KAZDEJ dziedziny zycia, w ktorej przy zwalczaniu problemow bilans dla waaadzy jest ujemny :-/ Palaczy (rowniez BIERNYCH!) tez zdaje sie umiera kilka tys. rocznie, a nie udaje sie wprowadzic chociaz przepisow majacych na celu ograniczenie zjawiska biernego palenia. Ewentualny zysk z egzekwowania tych przepisow za maly :-P

            Itp. Itd.
            • wolfgang87 Re: i jeszcze 09.08.10, 11:15
              Tylko teraz jest pytanie, jak chronic i zapobiegac skutecznie?

              Przegladalem statystyki wypadkow, i procz "niedostosowanej" jest jednak tam sporo informacji. Najwiecej wypadkow jest na prostej drodze, przy dobrej widocznosci. Dupa, co nie? Jak tu zapobiec.

              Ale jest tez pole do popisu, drugim zabojca jest wymuszenie pierwszenstwa. To juz jest calkiem konkretne info. Bardzo duzo jest zderzen bocznych, czolowki wbrew pozorom nie królują.

              Zatem moze kampania skierowana na tematy pierwszenstwa?

              Jakbym siedzial okrakiem na gorze, to bym probowal zalatwiac tematy, ktore sa najbardziej liczebne.
            • nazimno Czy w tam czasie szanowna instytucja 09.08.10, 11:19
              od drog dokonala przegladu oznakowania np. rejonow robot drogowych?

              Oj, przydaloby sie.


          • hanni01 Re: i jeszcze 09.08.10, 16:03
            baker_street napisał:

            > nie miec problemow w pracy, z praca. co roku 4500 mezczyzn w polsce
            > popelnia samobojstwo

            Skad wniosek, ze powodem tych samobojstw sa problemy w pracy?
    • edek40 Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 09.08.10, 08:50
      > całej linii. Strasznie to smutne, ale niestety klapa. Szkoda. Eksperymetn się n
      > ie powiódł.

      Jesli robi sie eksperymenty zamiast drog...
    • emes-nju Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 09.08.10, 09:01
      wolfgang87 napisał:

      > Eksperymetn się nie powiódł.

      Ciekawe czy ktokolwiek (wlacznie z organizatorami) wierzyl w to, ze to sie uda.

      Tylko po co poszlo na to tyle kasy...? Zeby organizatorom i ich krewnym i znajomym cos skapnelo?
      • wolfgang87 Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 09.08.10, 09:07
        Wiesz - najwidoczniej nikt tego nie przemyslal. Eksperyment moglby sie udac, gdyby byl madrzej zrobiony. Np w skali powiatu. Wtedy taki powiat poczułby sie wyrozniony i naprawde byloby to na mownicy. Czy skala dzialania bylaby wtedy mniejsza? Nie wiem!

        Na co komu piknik gdzies w centrum Warszawy? Kto bedzie zainteresowany (ergo pewnie juz nie potrzebuje tego calego cyrku) ten pojdzie, kto nie (a wlasnie tych powinni wylapac), ten nie pojdzie ;)

        Jednak akcja akcją, ale zastanawiam się - ile z tych wypadków są powodowane nie "wypadkiem" a naprawdę głupotą. Nie da się ukryć, że czasami wypadek jest nieszczęśliwy, a czasem łatwy do przewidzenia na zasadzie "nosił wilk razy kilka". A może jednak okaże się, że nie ma co edukować, że znakomita większość wypadków to nieszczęśliwe zdarzenia?

        Biorąc pod uwagę, ze w Niemczech na drogach jednojezdniowych ilość masakr jest chyba porównywalna, to może jednak wina dróg?
        • emes-nju Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 09.08.10, 10:41
          wolfgang87 napisał:

          > Eksperyment moglby sie udac, gdyby byl madrzej zrobiony. Np w skali
          > powiatu.

          Tak!

          W kazdym miescie powiatowym darmowe piwo (w sobote!) w dowolnych ilosciach dla tych, ktorzy oddadza dowod rejestracyjny i kluczyki. O! Taka akcje przynioslaby jakies efekty, bo usunelaby z drog czesc samochodow. Niemala czesc :-D
          • wolfgang87 Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 11.08.10, 23:53
            Emes, nie rob jaj :)

            No moze i darmowe piwo, jakies alkogogle. Pokaz traumatycznych obrazkow. Cokolwiek. Trzeba siac, siać....

            Na poczatku moze beda sie smiac i oleja, a potem jakos tak wyjdzie...ze tak jakos nie wypada np. po pijaku jezdzic, albo bez swiatel w nocy, albo bez pasow.

            Mozna urzadzic zawody, zeby ludzie sie rozpedzali i biegiem jabut o sciane. A potem napis: biegles 30kmh i jak wygladasz? :)
    • simon921 Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 09.08.10, 09:16
      Powiem tak: Przejeżdżałem obok jednej z akcji - na przeciwnej jezdni
      był zablokowany jeden pas przez policję i leżący czarny worek na
      pasach. Dodatkowo zdaje się policja rozdawała jakieś ulotki. Na
      mojej jezdni prawy pas pusty jechałem cały czas 50 (teren
      zabudowany), lewy zwolnił mocno, żeby sobie popatrzeć, po czy
      kawałek dalej wszyscy mnie dogonili (ja nadal 50), jeden wyprzedził
      na przejściu, drugi przejechał na późnożółtym. Bo co złego to nie
      nam się przytrafia. Ja to przecież za dobry kierowca na wypadki
      jestem...
      • wolfgang87 Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 09.08.10, 09:21
        A otóż to...Dobrze ze z powodu tego popatrzenia nie wydarzyl sie zaden wypadek...
    • wolfgang87 Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 09.08.10, 09:18
      44 osoby zginely. Najbardziej krwawy weekend wakacji. Chyba wiec akcja nie pozostala bez echa, tylko ze odbylo sie to na zasadzie "co, ja nie dam rady?" :/
    • wichura Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 09.08.10, 12:14
      Ja nie mówiłbym ani o fiasku akcji, ani (przy odmiennych statystykach) o
      sukcesie. Traktowałbym to tylko jako odchylenie, jakie zdarza się w statystyce.
      Bo - co nie dociera do waadzy - akcje nie mają wpływu na szersze statystyki. Od
      akcji ani nie przybywa dobrych dróg, ani umiejętności. Pijacy nie trzeźwieją,
      jedynie więcej ich wpada, bo i "próba statystyczna pobierana z ruchu" jest
      większa (tzn. wpada ich więcej liczbowo, nie procentowo). Średnie prędkości
      zmieniają się jedynie w najbliższym otoczeniu patrolu z suszarką. Szum medialny
      już dawno przestał robić na kimkolwiek wrażenie. Po całej akcji paru kierowcom
      zostanie jedynie wspomnienie, w postaci mandatu i punktów na koncie - dla
      pozostałych po prostu był weekend.
      • wolfgang87 Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 09.08.10, 12:28
        Otóż to, dlatego może zamiast bawić się w ogólnopolskie akcje, to zacząć prowadzić precyzyjne ataki?

        Ogólnopolska akcja to może być przy edukowaniu dzieci. Regularnym! To raczej zaprocentuje.
        • foam_maker Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 10.08.10, 10:58
          Zgadzam się. Edukacja dzieci kuleje jak jasna cholera. Te małe mendy nawet nie wiedzą jak poprawnie przez drogę przechodzić. Wczoraj z kolei radosny małolat na skuterze ominął mnie kiedy przepuszczałem pieszych na przejściu. Przypuszaczam że nawet nie wiedział że popełnia wykroczenie. Nie wiem czy kiedyś policjantów było więcej, ale teraz ich jakoś nie widzę. A metoda jest jedna: edukować, a potem j...bać, karać, nie pobłażać
    • qqbek A u nas, na lubelszczyźnie... 09.08.10, 16:00
      Tylko jeden wypadek śmiertelny!
      Dwóch jełopów, na niezarejestrowanym motocyklu wjechało w ciągnik...
      na 5 godzin przed końcem eksperymentu (tzn. w niedzielę o 19-ej).
      Traktorzysta był trzeźwy. Czy trzeźwy był kierowca motocykla, wykaże
      sekcja zwłok. Pasażer w stanie ciężkim w szpitalu. Ani kierowca, ani
      pasażer nie mieli kasków.

      A przynajmniej w moim grajdołku mogło się udać... ale zawsze znajdzie
      się jakiś jełop.
      • rekrut1 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 09.08.10, 16:40
        Dziwicie się że tego typu akcje nie poprawiają bezpieczeństwa, a
        dlaczego miały by poprawiać?
        Samo zaklinanie rzeczywistości to za mało, tu muszę użyć przez
        niektórych uważane za brzydkie słowo infrastruktura oraz
        prawidłowa organizacja ruchu.
        Na pewno nie wyeliminuje to takich wypadków jak opisał qqbek, na
        pewno dalej będą "śmiertelne powroty" z dyskotek,na pewno kilku
        kierowców wypadnie z drogi na skutek nadmiernej....ale statystyki
        poprawią się zdecydowanie.I jeszcze jedno niepopularne stwierdzenie:
        mniej suszarek a więcej prewencji.
        Pozdr.
        • wolfgang87 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 09.08.10, 16:48
          Ja mimo wszystko uwazam, ze jakies akcje maja sens, ale zdecydowanie nie takie.
          Edukacja to bardzo wazna sprawa, lecz trzeba ja prowadzic inaczej. Moze wlasnie na poziomie ryneczku w gminnej wsi? Moze w szkolach.
          Jak jazda bez kasku i po pijaku zacznie byc tepiona lokalnie, to moze odniesie skutek?
          Ale to niestety malo medialne...

          Patrzylem na stastystyki i jak wspominalem wyzej, jednym z waznych kilerow jest wymuszenie pierwszenstwa. Co tutaj infrastruktura zmieni? Rozgladac sie trzeba i nie wymuszac! To ze droga jest jednojezdniowa, to nie powod, zeby sie na niej rozwalac z powodu wyjechania na droge tuz przed pedzacego TIRa.
          • rekrut1 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 09.08.10, 18:30
            Ja mimo wszystko uwazam, ze jakies akcje maja sens
            Oczywiście że mają,a ktoś mówił że nie?
            jednym z waznych kilerow jest wymuszenie pierwszenstwa.
            Trzeba patrzeć tylko jak skoro widok zasłania zaparkowany samochód,
            niefortunnie wiele lat temu postawiony kiosk z gazetami czy reklama.
            Wczoraj wieczorem widziałem gościa który miał spore trudności z
            opuszczeniem samochodu.Zostawił do połowy otwarte okno od strony
            pasażera i uchylone swoje drzwi po czym zniknął w klatce budynku.
            Zadzwoniłem na pobliski komisariat(wstrętny donosiciel ze
            mnie),poprosili żebym zaczekał kilka minut bo potrzebny świadek.
            Po 30min. znudziło mi się i pojechałem do domu.Dzisiaj rano(9,20)
            specjalnie podjechałem tam żeby zobaczyć co się dzieje.Autko stało
            tak jak wczoraj z otwartymi drzwiami i oknem. Tu ani infrastruktura
            ani edukacja niewiele pomogą.Chyba tylko naturalna selekcja,szkoda
            że czasem "zbiorowa".
            Pozdr.
          • emes-nju Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 09.08.10, 19:21
            wolfgang87 napisał:

            > jednym z waznych kilerow jest wymuszenie pierwszenstwa. Co tutaj
            > infrastruktura zmieni?

            Im wiecej kilometrow przecietny kierowca bedzie pokonywal bezkolizyjnymi drogami, tym mniejsza bedzie mial szanse stac sie pozycja w tej rubryczce.

            Po prostu im wiecej miejsc kolizyjnych na przecietnym "osobo-kilometrze", tym wiecej wypadkow. Nie ja wymyslilem rachunek prawdopodobienstwa ;-)

            > Rozgladac sie trzeba i nie wymuszac!

            Znam co najmniej jedno miejsce, w ktorym skrzyzowanie jest W pagorku. Jak to w pagorku?! Ano tak, ze wykopano dwa krzyzujace sie mniwawozy, a potem pokryto ich dno asfaltem. Na glownej jest ograniczenie do 70-tki. To baaaaaardzo pomaga tym, ktorzy z podporzadkowanej wyjezdzaja w mechanizmie "alleluja i do przodu"... Najgorzej jest w okresie wegetacji roslin, bo dno wawozow jest slicznie zarosniete - tam dluzej utrzymuje sie wilgoc.
            • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 09.08.10, 20:17
              emes-nju napisał:

              > Po prostu im wiecej miejsc kolizyjnych na przecietnym "osobo-
              > kilometrze", tym wiecej wypadkow. Nie ja wymyslilem rachunek
              > prawdopodobienstwa ;-)

              W Niemczech pokonywanych jest prawie 3 razy(!) wiecej "osobo-kilometrow" drogami
              kolizyjnymi niz w Polsce i mimo to lacznie jest mniej zabitych. Do tego dochodza
              jeszcze zabici na autostradach (prawie 500).

              Chyba sie ta twoja teoria kupy nie trzyma.
              • jureek Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 09.08.10, 20:42
                hanni01 napisał:

                > Chyba sie ta twoja teoria kupy nie trzyma.

                Czyżbyś uważał, że wybudowanie porządnych, bezkolizyjnych dróg nie zmniejszy
                liczby ofiar na drogach? Emes nic nie pisał o Niemczech, nic nie pisał o jakiejś
                rywalizacji, pisał tylko o tym, że ofiar byłoby mniej, gdyby nasze drogi nie
                były tak kolizyjne, więc nie wiem po co wyskakujesz z jakimiś porównaniami z
                Niemcami. Też jakieś kompleksy? Wewnętrzny przymus rywalizacji i porównywania się?
                Jura
                • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 09.08.10, 21:06
                  Jesli nie jestes w stanie prowadzic dyskusji bez prymitywnych wycieczek
                  osobistych to moze warto byloby dac sobie w ogole spokoj, lub przynajmniej nad
                  soba popracowac - to po pierwsze.

                  Po drugie moj wpis nie mial na celu zadnych "porownywan" (masz chyba jakis
                  problem, skoro wszedzie to widzisz). To byla jedynie wskazowka, ze -
                  najwidoczniej - nie wszystko zalezy od infrastruktury.

                  • jureek Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 09.08.10, 21:21
                    hanni01 napisał:

                    > Jesli nie jestes w stanie prowadzic dyskusji bez prymitywnych wycieczek
                    > osobistych to moze warto byloby dac sobie w ogole spokoj, lub przynajmniej nad
                    > soba popracowac - to po pierwsze.

                    Oczywiście zalecenie popracowania nad sobą nie jest prymitywną wycieczką osobistą.

                    > Po drugie moj wpis nie mial na celu zadnych "porownywan" (masz chyba jakis
                    > problem, skoro wszedzie to widzisz). To byla jedynie wskazowka, ze -
                    > najwidoczniej - nie wszystko zalezy od infrastruktury.

                    Jakie Twój wpis miał cele możesz wiedzieć tylko Ty. Obiektywnie we wpisie tym
                    porównywałeś ilości zabitych na drogach Polski i Niemiec. Gdybyś chciał
                    zaprzeczyć tezie Emesa, że mniej kolizyjne drogi oznaczają mniej wypadków i
                    ofiar, musiałbyś przedstawić dane pokazujące, że na drogach kolizyjnych ginie
                    mniej (proporcjonalnie do natężenia ruchu oczywiście) ludzi niż na drogach
                    poprowadzonych bezkolizyjnie.
                    Poza tym, nie wiem po co w ogóle chciałeś polemizować z tezą, że wszystko od
                    infrastruktury zależy, jeśli teza ta nie została postawiona. Emes nie napisał,
                    że wszystko.
                    Jura
                    • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 10:15
                      jureek napisał:

                      > Oczywiście zalecenie popracowania nad sobą nie jest prymitywną
                      > wycieczką osobistą.

                      Nie. To reakcja na dosyc prymitywne wycieczki osobiste.


                      > Jakie Twój wpis miał cele możesz wiedzieć tylko Ty.

                      Dosyc przejrzyste. Tylko poprzez inna kulture jazdy mozna zredukowac ilosc
                      zabitych nie o kilka czy kilkanascie procent a az kilka razy.

                      Wskazanie przykladow, gdzie to juz dobrze funkcjonuje laczy sie tutaj jednak od
                      razu z groteskowymi atakami ad persona ze strony domoroslych psychologow i
                      innych straznikow obyczajow.
                      • jureek Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:51
                        hanni01 napisał:

                        > jureek napisał:
                        >
                        > > Oczywiście zalecenie popracowania nad sobą nie jest prymitywną
                        > > wycieczką osobistą.
                        >
                        > Nie. To reakcja na dosyc prymitywne wycieczki osobiste.

                        A czy jedno wyklucza drugie? Reakcja na prymitywne wycieczki osobiste nie może
                        być także prymitywną wycieczką osobistą?

                        > Dosyc przejrzyste. Tylko poprzez inna kulture jazdy mozna zredukowac ilosc
                        > zabitych nie o kilka czy kilkanascie procent a az kilka razy.
                        >
                        > Wskazanie przykladow, gdzie to juz dobrze funkcjonuje laczy sie tutaj jednak od
                        > razu z groteskowymi atakami ad persona ze strony domoroslych psychologow i
                        > innych straznikow obyczajow.

                        Groteskowe jest Twoje ciągłe porównywanie (czy na temat, czy nie), żeby pokazać,
                        jacy to polscy kierowcy są niekulturalni itd.
                        Takie porównania nic nie wnoszą dla bezpieczeństwa oprócz prowokowania flejmów.
                        Ktoś pisze, co konkretnego można zrobić dla poprawy bezpieczeństwa (budowa
                        bezkolizyjnych dróg), a Ty odpowiadasz stwierdzeniem, że kupy się to nie trzyma,
                        bo... i tu nastepuje porównanie jak jest w Niemczech i w Polsce. To porównanie
                        nic nie ma do rzeczy, bo w żaden sposób nie pokazuje, że teza Emesa (budowa dróg
                        bezkolizyjnych poprawi bezpieczeństwo) kupy się nie trzyma.
                        Twoje gadanie o innej kulturze jazdy też nic nie wnosi, bo nie piszesz jak się
                        taką kulturę osiąga. To nie jest żadna recepta, Twój przekaz sprowadza się do
                        tego, że nie warto niczego robić, bo i tak kulturę jazdy mamy do dupy. Ale co
                        zrobić, żeby ta kultura jazdy była inna, jakoś nie piszesz. Następna sprawa, to
                        samo pojecie kultury jazdy. Ono jest pojemne jak gąbka. Wszystko można tym
                        uzasadnić.
                        Czasami miam podejrzenie, że jesteś prowokatorem nasłanym na forum przez BND w
                        celu prowokowania antyniemieckich nastrojów. Ruski wywiad ma sporo takich
                        agentów wpływu na polskich forach, więc czemu nie niemiecki?
                        Jura
                        • kozak-na-koniu Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:56
                          jureek napisał:

                          > Czasami miam podejrzenie, że jesteś prowokatorem nasłanym na forum przez BND w
                          > celu prowokowania antyniemieckich nastrojów. Ruski wywiad ma sporo takich
                          > agentów wpływu na polskich forach, więc czemu nie niemiecki?

                          Spiskowa teoria dziejów??? E tam, ja myślę, że wkrótce znów będziemy świadkami
                          jakiejś durnej gazetkowo - telewizyjnej "akcji" pod publiczkę - bez sensu i
                          celu, za to nieźle sponsorowanej.:DDD
                        • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:59
                          Dyskusje z toba uwazam za zamknieta.

                          forum.gazeta.pl/forum/w,510,115096212,115156556,Re_A_u_nas_na_lubelszczyznie_.html
                          • jureek Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:02
                            hanni01 napisał:

                            > Dyskusje z toba uwazam za zamknieta.

                            I słusznie. Ze świętoszkami i mamisynkami nie mam przyjemności dyskutować. A
                            teraz bajka o wężu...
                            Jura
                        • klemens1 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 22:46
                          Chyba bardziej łopatologicznie się nie dało.
                          Ciekawe czy zrozumiał czy też po prostu się przegrzał.
                • edek40 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:40
                  > Czyżbyś uważał, że wybudowanie porządnych, bezkolizyjnych dróg nie zmniejszy
                  > liczby ofiar na drogach?

                  Hanni nie rozroznia ruchu lokalnego (to te wielkie przebiegi robione przez Niemcow na szosach lokalnych) i dlugodystansowego (glownie jednak po autostradach). W bliskich okolicach warszawscy kierowcy, w drodze do pracy to aniolki (co potwierdzaja najlepsze statystyki wypadkowosci w calym kraju, czesto nawet dwukrotnie lepsze od reszty). Niestety, gdy wyjezdzaja w trase lokalna szosa tranzytowa zaczynaja liczyc swoj czas. O ile bowiem na dojezdzie do pracy da sie urwac 5 minut lub zderzak, to w dluzszej trasie zysk mozna liczyc nawet w godzinach.
                  • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:58
                    edek40 napisał:

                    > W bliskich okolicach warszawscy kierowcy, w drodze do pracy to
                    > aniolki (co pot wierdzaja najlepsze statystyki wypadkowosci w calym kraju

                    Zapewne zwlaszcza jesli chodzi o smiertelnosc pieszych, ktorych tylko w
                    Warszawie ginie wiecej niz w calej Austrii.
              • emes-nju Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 09.08.10, 21:41
                hanni01 napisał:

                > emes-nju napisał:
                >
                > > Po prostu im wiecej miejsc kolizyjnych na przecietnym "osobo-
                > > kilometrze", tym wiecej wypadkow. Nie ja wymyslilem rachunek
                > > prawdopodobienstwa ;-)
                >
                > W Niemczech pokonywanych jest prawie 3 razy(!) wiecej "osobo-
                > kilometrow" drogami kolizyjnymi niz w Polsce i mimo to lacznie
                > jest mniej zabitych.

                Czy to znaczy, ze uwazasz, ze zmniejszenie liczby miejsc kolizyjnych nie
                zmiejszy liczby kolizji? (Ze szczegolnym nacIskiem na kolizje typu zderzenie
                boczne w wyniku nieustapienia pierwszenstwa, bo o tym w tej czesci watku mowimy).

                Osobliwe. Ale widocznie jeszcze nie doszedles w gimnazjum do rachunku
                pradopodobienstwa :-P
                • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 10:17
                  emes-nju napisał:

                  > Czy to znaczy, ze uwazasz, ze zmniejszenie liczby miejsc
                  > kolizyjnych nie zmiejszy liczby kolizji?

                  A gdzies to napisalem?

                  Twierdze, ze kluczowym aspektem jest przede wszystkim obyczajowosc. O ile mnie
                  pamiec nie myli, z dyskutowanych tu juz kiedys danych wynikalo, ze polscy
                  kierowcy sa w stanie nawet na autostradach zabijac sie czesciej niz kierowcy
                  krajow sasiednich na zwyklych drogach ze skrzyzowaniami kolizyjnymi.
                  • wolfgang87 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 10:24
                    2009:

                    Autostrady. 0,6% ogółu wypadków. 1% zabitych tamże. Rannych 0,7%.

                    Autostrad było 850km. Dróg krajowych 18500. Wojewodzkich 28500.

                    Stosunek ilości autostrad do krajowych i wojewodzkich to 1,8%. Nawet jesli dodamy powiatowe (nie wiem czy uwzgledniane w raporcie gdaki??), to i tak wyjdzie, ze autostrady nie zawyzaja sredniej. A w przypadku gdyby powiatowe sie nie liczyly, to wrecz te srednia wypadkow zaniza.

                    Zatem warto budowac autostrady, bo na pewno nie szkodzi to bezpieczenstwu :))
                    • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 11:52
                      wolfgang87 napisał:

                      > 2009:
                      >
                      > Autostrady. 0,6% ogółu wypadków. 1% zabitych tamże. Rannych 0,7%.
                      >
                      > Autostrad było 850km. Dróg krajowych 18500. Wojewodzkich 28500.

                      W tym wszystkim musisz jeszcze uwzglednic przebiegi (pojazdokilometry).

                      W Polsce mamy jednego zabitego na okolo 40 mln pojazdokilometrow.
                      Na autostradach w Niemczech jeden zabity przypada na 556 mln pojazdokilometrow.

                      Jakis czas temu dyskutowany byl tu artykul, w ktorym przytoczono dane, z ktorych
                      wynikalo, ze smiertelnosc na polskich autostradach jest 6-krotnie wyzsza niz w
                      Niemczech.

                      Jesli to wszystko zestawic ze smiertelnoscia na najbardziej niebezpiecznych
                      drogach w Niemczech (krajowe i lokalne), gdzie na jednego zabitego przyada okolo
                      120 mln pjkm, to wychodzi, ze smiertelnosc na polskich autostradach musialaby
                      byc wyzsza niz smiertlenosc w Niemczech na najbardziej niebezpiecznych
                      (kolizyjnych) drogach krajowych i lokalnych.


                      > Zatem warto budowac autostrady, bo na pewno nie szkodzi to bezpieczenstwu :))

                      Bez dwoch zdan. Najwiecej jednak, od razu i calkowicie za darmo mozna
                      byloby osiagnac wylacznie poprzez inna kulture jazdy na drogach.
                      • emes-nju Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 11:55
                        hanni01 napisał:

                        > W Polsce mamy jednego zabitego na okolo 40 mln pojazdokilometrow.
                        > Na autostradach w Niemczech jeden zabity przypada na 556 mln
                        > pojazdokilometrow.

                        I to oznacza, ze przecietny Niemiec jezdzi 13,9 raza wiecej niz przecietny Polak.
                        • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:01
                          emes-nju napisał:

                          > I to oznacza, ze przecietny Niemiec jezdzi 13,9 raza wiecej niz
                          > przecietny Polak.

                          Nie.
                          • emes-nju Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:14
                            To badz laskaw podac jakies dodatkowe dane pozwalajace na jakies "zaczepienie" danych, ktore podales. Same podane przez ciebie liczby NIC nie znacza.
                            • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:16
                              emes-nju napisał:

                              > Same podane przez ciebie liczby NIC nie znacza.

                              Owszem znacza. Ale zeby to zrozumiec, potrzebna jest znajomosc algebry
                              przynajmniej na poziomie 5 klasy.
                              • kozak-na-koniu Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:22
                                hanni01 napisał:

                                > Owszem znacza. Ale zeby to zrozumiec, potrzebna jest znajomosc algebry
                                > przynajmniej na poziomie 5 klasy.

                                Haniu, a skąd masz te liczby? Sama sobie wyliczyłaś metodą "pi razy sufit"? Na
                                podstawie czego? Proszę o konkretne i wiarygodne dane. Mogą być w formie takiej,
                                jak na przykład ta:
                                patrz.pl/zdjecia/ilosc-samochodow-na-mieszkanca-i-siec-autostrad-w-europie
                                ,byle były czymś konkretnym poparte.:D
                                • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:31
                                  Tobie julka "dane"? Nie mow, ze cokolwiek bys zrozumiala :-)

                                  Kogo chcesz rozsmieszyc?
                                  • jureek Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:37
                                    hanni01 napisał:

                                    > Tobie julka "dane"? Nie mow, ze cokolwiek bys zrozumiala :-)

                                    Ach, cóż za kultura dyskusji. Tylko brać przykład.
                                    Jura
                                    • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:48
                                      jureek napisał:

                                      > Ach, cóż za kultura dyskusji.

                                      Kontrahent dostaje odpowiedz adekwatna do poziomu, jaki prezentuje.

                                      > Tylko brać przykład.

                                      Ty? Raczysz zartowac.
                                      Jestes prawdziwym "miszczem" w tej dyscyplinie.


                                      • kozak-na-koniu Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:51
                                        hanni01 napisał:

                                        > Kontrahent dostaje odpowiedz adekwatna do poziomu, jaki prezentuje.

                                        Kontrahent otrzymuje pytania adekwatne do poziomu, jaki sobą reprezentuje.

                                        > > Tylko brać przykład.

                                        Bierz, haniu, co Ci będę żałował...

                                        > Jestes prawdziwym "miszczem" w tej dyscyplinie.

                                        Nie pierdziel, miszczu kalkulacji oraz europejskiej kultury, tylko nauczaj.
                                        Czasu szkoda...:P
                                      • jureek Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:54
                                        hanni01 napisał:

                                        > jureek napisał:
                                        >
                                        > > Ach, cóż za kultura dyskusji.
                                        >
                                        > Kontrahent dostaje odpowiedz adekwatna do poziomu, jaki prezentuje.

                                        Spie...j i nie wqrwiaj ludzi, dupku miękkim ch...em robiony. To była odpowiedź
                                        odpowiednia do twojego poziomu.
                                        Qrwa, skąs się takie wypierdki hipopotama biorą?
                                        Jura
                                        • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:57
                                          jureek napisał:

                                          > Spie...j i nie wqrwiaj ludzi, dupku miękkim ch...em robiony. To była odpowiedź
                                          > odpowiednia do twojego poziomu.
                                          > Qrwa, skąs się takie wypierdki hipopotama biorą?
                                          > Jura

                                          Woow! :-)

                                          Ten to dopiero potrafi sie przestawic!
                                          • jureek Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:00
                                            hanni01 napisał:

                                            > Ten to dopiero potrafi sie przestawic!

                                            Jeszcze tu jesteś? Uważaj więc, żebym ciebie nie przestawił, konusie z mózgiem
                                            ameby.
                                            Bajkę o wężu znasz?
                                            Jura
                              • emes-nju Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:39
                                hanni01 napisał:

                                > emes-nju napisał:
                                >
                                > > Same podane przez ciebie liczby NIC nie znacza.
                                >
                                > Owszem znacza. Ale zeby to zrozumiec, potrzebna jest znajomosc
                                > algebry przynajmniej na poziomie 5 klasy.

                                Nauczaj MISTRZU!
                                • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:54
                                  emes-nju napisał:

                                  > > Owszem znacza. Ale zeby to zrozumiec, potrzebna jest znajomosc
                                  > > algebry przynajmniej na poziomie 5 klasy.
                                  >
                                  > Nauczaj MISTRZU!

                                  Arytmetyki? No bez przesady :-)

                                  Wszystkie informacje, ktore podalem sa ogolnie dostepne i byly tu juz cytowane
                                  kupe razy.

                                  Jeszcze tytulem uzupelnienia: laczne przebiegi na drogach krajowych i lokalnych
                                  w D wynosza okolo 330 mld km. Ginie na nich okolo 2700 ludzi.

                                  Dane policji o 6 krotnie wyzszej smiertelnosci na polskich autostradach w
                                  porownaniu z autostradami w Niemczech wydaja mi sie.... spore ale niestety nie
                                  dysponuje lepszymi danymi.
                                  Jesli ktos ma inne dane, z ktorych wynika co innego nie bede mial najmniejszych
                                  problemow z korekta moich stwierdzen.
                                  • kozak-na-koniu Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:00
                                    hanni01 napisał:

                                    > Jesli ktos ma inne dane, z ktorych wynika co innego nie bede mial najmniejszych
                                    > problemow z korekta moich stwierdzen.

                                    Ja mam takie dane - i wynika z nich niezbicie, że na polskich autostradach ginie
                                    6-krotnie mniej, jak na niemieckich, na pozostałych drogach więcej oraz że w
                                    Niemczech dochodzi do wielokrotnie wyższej (proporcjonalnie) liczby kolizji i
                                    potrąceń bez tragicznych (śmiertelnych) skutków.:DDD
                                    • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:05
                                      kozak-na-koniu napisał:

                                      > Ja mam takie dane - i wynika z nich niezbicie, że na polskich
                                      > autostradach ginie 6-krotnie mniej, jak na niemieckich,

                                      Roznica polega jednak na tym, ze ja moja wypowiedz moge poprzec wypowiedzia
                                      ludzi zajmujacymi sie tym zawodowo a ty nie mozesz poprzec swoich niczym.
                                      • kozak-na-koniu Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:10
                                        hanni01 napisał:

                                        > Roznica polega jednak na tym, ze ja moja wypowiedz moge poprzec wypowiedzia
                                        > ludzi zajmujacymi sie tym zawodowo

                                        Wal śmiało haniu, bo wymaga tego minimum kultury i przedstaw te osoby. Może mamy
                                        wspólnych znajomych?:DDD

                                        a ty nie mozesz poprzec swoich niczym.
                                        > ]

                                        A skund hania o tym wi? Tyż sobie obliczyła?:DDD
                                        • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:21
                                          kozak-na-koniu napisał:

                                          > Wal śmiało haniu, bo wymaga tego minimum kultury i przedstaw te
                                          > osoby.

                                          No to nasci, julka:
                                          "Ryzyko bycia ofiarą śmiertelną na drogach w Polsce jest czterokrotnie większe
                                          niż w Niemczech i Wielkiej Brytanii, a na autostradach - aż sześciokrotnie."

                                          wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35754,7340435,Strach_sie_bac___po_Dolnym_Slasku_jezdzimy_brawurowo.html
                                          > > a ty nie mozesz poprzec swoich niczym.

                                          > A skund hania o tym wi? Tyż sobie obliczyła?:DDD

                                          To "wi" kazdy, kto widzi twoje bezmyslne paplanie.
                                          • kozak-na-koniu Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:40
                                            Haniu, nie zawracaj gitary - artykulik w gazecinie każdy głupi może sobie
                                            znaleźć i przeczytać. Jeśli zasłaniasz się cudzym autorytetem - podaj jakieś
                                            dane źródłowe - czyli "surowe" i bez niepotrzebnych, tendencyjnych
                                            interpretacji, które, jak mniemam, gdzieś zostały opublikowane; także nazwiska
                                            konkretnych fzchowców, na które przecież się powołałaś... No naprawdę, chyba
                                            jednak w końcu będę zmuszony uznać Cię za jeszcze jedną z pismaczyn, montujących
                                            jakąś durną szmatławcową nagonkę, albo nawet za coś jeszcze gorszego...:DDD
                                            • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:48
                                              kozak-na-koniu napisał:

                                              > Haniu, nie zawracaj gitary - artykulik w gazecinie każdy głupi
                                              > może sobie znaleźć i przeczytać.

                                              Blad julka. Jak sie okazuje, nie kazdy.

                                              Ja potrafie przytoczyc wypowiedzi ludzi, ktorzy powinni to wiedziec i dysponowac
                                              adekwatnymi danymi.
                                              Ty swoich idiotyzmow nie jestes w stanie poprzec niczym, zadna sensowna
                                              wypowiedzia i zadnym artykulem.


                                              • kozak-na-koniu Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:53
                                                Haniu, Ty nic nie przytoczyłaś, tylko wkleiłaś link do artykułu. Wcześniej
                                                natomiast, powołałaś się na jakieś bliżej nieokreślone relacje z jakimiś bliżej
                                                nieokreślonymi i znanymi tylko Tobie fachowcami, którzy dostarczają Ci jakichś
                                                bliżej nieokreślonych, tylko Tobie znanych danych. Wybacz, ale tak to se można
                                                pisać w lokalnym szmatławcu. Tu niestety wypowiadają się poważni ludzie, nie
                                                dasz rady...:D
                                                • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:57
                                                  kozak-na-koniu napisał:

                                                  > Haniu, Ty nic nie przytoczyłaś, tylko wkleiłaś link do artykułu.

                                                  No widzisz julka, problem z toba polega na tym, ze uzywasz slow, ktorych nie
                                                  rozumiesz.
                                                  Cytowanie wypowiedzi ludzi, ktorzy z racji wykonywanego zawodu powinny miec
                                                  pojecie o czym mowia okresla sie jako "przytaczanie" (ich wypowiedzi.)

                                                  I ja wlasnie julka te wypowiedzi przytoczylem.


                                                  Szkoda, ze nawet, gdyby udalo ci sie to zrozumiec to po pieciu minutach i tak
                                                  juz zapomnisz :-)

                                                  • kozak-na-koniu Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 14:03
                                                    Haniu, Ty nic nie zacytowałaś, ani nie przytoczyłaś - no dobra, przytoczyłaś
                                                    zeszłoroczny artykuł z wrocławskiej wypustki GW. Parę "pięter" wyżej, powołała
                                                    się na znajomość jakichś konkretnych osób i konkretnych danych, których podobno
                                                    ja nie znam i nie rozumiem. Ja wciąż czekam na oświecenie jakie to są osoby i
                                                    dane, bo różnych artykulików, to ja Ci tu mogę wkleić jeszcze ze 100...:DDD
                                                  • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 11.08.10, 12:45
                                                    koza-na-koniu napisała:

                                                    > no dobra, przytoczyłaś zeszłoroczny artykuł z wrocławskiej wypustki GW.

                                                    No widzisz julka, "zeszłoroczny artykuł z wrocławskiej wypustki GW" to
                                                    przynajmniej artykul z jednej z najbardziej poczytnych czasopism a nie kozie
                                                    haluny, jakie tutaj zasuwasz.

                                                    > na znajomość jakichś konkretnych osób i konkretnych danych,
                                                    > których podobno ja nie znam i nie rozumiem.

                                                    Nie tylko nie znasz i nie rozumiesz ale nawet nie potrafisz poprawnie
                                                    przeczytac. Mowa byla o "ludziach zajmujacych sie tym zawodowo" - o "naukowcach
                                                    ze stowarzyszenia EuroRap".

                                                    > Ja wciąż czekam na oświecenie jakie to są osoby i dane,

                                                    Na oswiecenie krasula to ty mozesz dlugo czekac bo ono do ciebie nie przyjdzie
                                                    nawet wtedy, gdy bedziesz miala wszystko przed pyskiem.

                                                    > bo różnych artykulików, to ja Ci tu mogę wkleić jeszcze

                                                    Mozesz Julka to ty najwyzej "artykuliki" o kapuscie.
                                                    Problem w tym, ze nie mozesz wkleic zadnego artykulu, ktory potwierdzalby
                                                    twoje wypociny czworonoga, ktoremu odstrzelono pol mozgu.

                                                    Cytuje: "Ja mam takie dane - i wynika z nich niezbicie, że na polskich
                                                    autostradach ginie 6-krotnie mniej, jak na niemieckich, na pozostałych drogach
                                                    więcej oraz że w Niemczech dochodzi do wielokrotnie wyższej (proporcjonalnie)
                                                    liczby kolizji i potrąceń"

                                                    :-)
                                          • kozak-na-koniu Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:47
                                            ...I jeszcze jedno. Zanim coś wkleisz, dokładnie przeczytaj:
                                            "Policja ma jednak wątpliwości co do rzetelności raportu. - Nie wiem, z
                                            jakich danych korzystali autorzy, bo z naszych informacji wynika, że na Dolnym
                                            Śląsku maleje liczba wypadków i ofiar śmiertelnych - mówi Paweł Petrykowski z
                                            dolnośląskiej policji. - Nie uważam, żeby w naszym regionie drogi były
                                            niebezpieczne. Oczywiście zawsze może być lepiej."
                                            .
                                            • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:54
                                              kozak-na-koniu napisał:

                                              > ...I jeszcze jedno. Zanim coś wkleisz, dokładnie przeczytaj:
                                              > "Policja ma jednak wątpliwości co do rzetelności raportu. - Nie wiem, z
                                              > jakich danych korzystali autorzy, bo z naszych informacji wynika, że na Dolnym
                                              > Śląsku maleje liczba wypadków i ofiar śmiertelnych - mówi Paweł Petrykowski z
                                              > dolnośląskiej policji. - Nie uważam, żeby w naszym regionie drogi były
                                              > niebezpieczne. Oczywiście zawsze może być lepiej."
                                              .

                                              I jeszcze jedno. Zanim cos skomentujesz to postaraj sie najpierw zrozumiec:
                                              "Dane policji o 6 krotnie wyzszej smiertelnosci na polskich autostradach w
                                              porownaniu z autostradami w Niemczech wydaja mi sie.... spore ale niestety nie
                                              dysponuje lepszymi danymi.
                                  • emes-nju Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:26
                                    hanni01 napisał:

                                    > emes-nju napisał:
                                    >
                                    > > > Owszem znacza. Ale zeby to zrozumiec, potrzebna jest znajomosc
                                    > > > algebry przynajmniej na poziomie 5 klasy.
                                    > >
                                    > > Nauczaj MISTRZU!
                                    >
                                    > Arytmetyki? No bez przesady :-)

                                    Nie, MISTRZU!

                                    STATYSTYKI i ANALIZY DANYCH. Do tego trzeba ciut wiecej wiedzy niz kurs arytmetyki pozwalajacy operowac liczbami z wieksza liczba zer :-P
                                    • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:32
                                      emes-nju napisał:

                                      > STATYSTYKI i ANALIZY DANYCH. Do tego trzeba ciut wiecej wiedzy niz
                                      > kurs arytmetyki pozwalajacy operowac liczbami z wieksza liczba zer

                                      Fajnie, ze z ciebie taki spec, potrafisz rzucac tak madrymi okresleniami
                                      uzywajac przy tym duzych liter(!) ale do zestawienia prostych wielkosci
                                      statystycznych ciagle w zupelnosci wystarcza arytmetyka na poziomie podstawowki.
                                      • emes-nju Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:40
                                        No to napisz mi, MISTRZU, jakie wnioski mozna wyciagnac z arytmetycznego
                                        "zestawienia prostych wielkosci statystycznych":

                                        Antarktyda - 0 ofiar wypadkow drogowych w 2009 r.
                                        Polska - 4572 ofiar wypadkow drogowych w 2009 r.
                                        • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:52
                                          emes-nju napisał:

                                          > No to napisz mi, MISTRZU, jakie wnioski mozna wyciagnac z arytmetycznego
                                          > "zestawienia prostych wielkosci statystycznych":
                                          >
                                          > Antarktyda - 0 ofiar wypadkow drogowych w 2009 r.
                                          > Polska - 4572 ofiar wypadkow drogowych w 2009 r.

                                          Mozna wyciagnac bardzo prosty wniosek:
                                          Niejaki emes-nju nawet nie probuje przyjac do wiadomosci dosyc oczywistych
                                          danych z ktorych wynika obraz, jakiego nie chce przyjac do wiadomosci.

                                          Dlatego usiluje sprowadzic dyskusje do absurdu.
                                          • emes-nju Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 13:58
                                            A co wynika z podania suchych danych, ktore podales?
                                            • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 11.08.10, 13:09
                                              emes-nju napisał:

                                              > A co wynika z podania suchych danych, ktore podales?

                                              To, co wynika wprost, ze na polskich drogach zabija sie statystycznie 4-krotnie
                                              wiecej ludzi a na autostradach 6-krotnie wiecej niz w Niemczech albo Anglii.

                                              Nie wprost mozna wyciagnac z tego wniosek, ze nawet na autostradach zabijamy sie
                                              czesciej niz Niemcy albo Anglicy na najbardziej niebezpiecznych drogach
                                              lokalnych i krajowych.

                                              Z tego znow mozna wyciagnac wniosek, ze przy takich umiejetnosciach kierowcow
                                              autostrady w Polsce zapewne wplynelyby pozytywnie na bezpieczenstwo ale nie w
                                              takiej mierze jak gdzie indziej wplywaja wyzsze umiejetnosci kierowcow.
                  • kozak-na-koniu Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 10:28
                    hanni01 napisał:

                    O ile mnie
                    > pamiec nie myli, z dyskutowanych tu juz kiedys danych wynikalo, ze polscy
                    > kierowcy sa w stanie nawet na autostradach zabijac sie czesciej niz kierowcy
                    > krajow sasiednich na zwyklych drogach ze skrzyzowaniami kolizyjnymi.

                    Jakie to dane, haniu? Skąd zostały ściągnięte? Kiedy i przez kogo zostały
                    przytoczone, przedyskutowane i z jakim wnioskiem?:D?
                    • hanni01 Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 11:55
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > Jakie to dane,

                      A po co ci dane julka? Glodnas?
                      • kozak-na-koniu Re: A u nas, na lubelszczyźnie... 10.08.10, 12:01
                        hanni01 napisał:

                        > A po co ci dane julka? Glodnas?

                        Tak, to chyba jest prawdziwa hania... Bełkot i przekłamania jak zwykle, a gdy
                        zadać konkretne pytanie, na które hania nie potrafi odpowiedzieć lub nie ma
                        argumentu, zaczynają się inwektywy.:DDD
    • grzeg1968 Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 12.08.10, 13:59
      Akcja się nie powiodła, bo 3 dni mówienia o bezpieczeństwie nie zmieni świadomości kierowców. Jedynie stała edukacja, polecam swoje przemyślenia na ten temat, które znajdziecie tutaj: Weekend bez ofiar
      • hanni01 Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 16.08.10, 10:28
        To troche naiwne oczekiwac czegokolwiek po jednorazowej akcji.
        Jesli cokolwiek, kiedykolwiek sie zmieni to tylko po bardzo dlugofalowych
        (wieloletnich) i ustawicznych dzialaniach.

        Edukacja w zakresie bezpieczenstwa to przy tym tylko mala - zaryzykuje opinie,
        ze nawet najmniej wazna - czesc tych dzialan.

        • kozak-na-koniu Re: Posumowanie akcji "Weekend bez ofiar" 16.08.10, 10:34
          hanni01 napisał:

          > To troche naiwne oczekiwac czegokolwiek po jednorazowej akcji.

          Hania ma rację - szkoda kasiory na takie zadymy.

          > Edukacja w zakresie bezpieczenstwa to przy tym tylko mala - zaryzykuje opinie,
          > ze nawet najmniej wazna - czesc tych dzialan.

          Hania nie ma racji. We wszystkich cywilizowanych krajach już bardzo dawno
          zauważono, że metoda samego kija bez marchewki oraz intelektualnej podbudowy
          prowadzi tylko do narastania oporu. Bez edukacji to, panie, można se tylko pluć,
          łapać i po dupie się drapać.:P
          • hanni01 kozie nauki 17.08.10, 11:18
            koza-na-koniu napisała:

            > We wszystkich cywilizowanych krajach już bardzo dawno
            > zauważono, że metoda samego kija bez marchewki prowadzi tylko do
            > narastania oporu.

            Julka ma opory i znow mysli, ze "cywilizowane kraje" funkcjonuja jak marchewka w
            jej oborze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja