woyga44
22.09.10, 21:48
Jakieś tydzień temu. Jadę prostym odcinkiem drogi około 70 na godzinę /poza obszarem zabudowanym/. Siąpi mżawka. Przede mną w odległości 80 metrów poprzedzający mnie pojazd. W pewnym momencie spoglądam w lusterko wsteczne. Dogania mnie "szafa", napęd na cztery koła, chrom i nikiel i bierze się za wyprzedzanie. Zdjąłem nogę z gazu. Z naprzeciwka pakuje TIR, jest w odległości 100 metrów. "Szafa" wyprzedza mnie, po kilkunastu metrach zjeżdża na prawy pas przede mną i nagle widzę czerwone światła stopu u niego. Moja noga na hamulec i ... sunę się jak na sankach pomimo ABSu, a "szafa" rośnie w oczach jak ciasto na drożdżach. Szybki skręt w lewo na lewy pas. Mój zderzak prawą stroną mija jego zderzak na szerokość dłoni. A z przeciwka rośnie w oczach następna szafa.Jechałem na hamulcu i kiedy ta moja"szafa" odskoczyła do przodu ze dwa metry skręcam szybko w prawo i zjeżdżam na pobocze. UFFFFFF...Udało się. Rejestracja tego BĘCWAŁA- KIEROWCY? Proszę bardzo: WI* 130C1. Tak byłem "wścieknięty", że gdybym miał kałacha, to bym zrobił z jego "szafy" przetak do łapania raków.