Wolno = bezpiecznie. Ale czy koniecznie ociężale?

09.10.10, 00:22
Prędkość nadmierna zabija.
Ale czy ociężała jazda w czasie szczytu komunikacyjnego naprawdę poprawia bezpieczeństwo?
Nawet jeśli prowokuje mniej cierpliwych do wyprzedzania w niebezpiecznych miejscach?

Przesada w żadną stronę nie jest wskazana...
    • mariner.4 Poziom umiejętności kierowców jest różny 09.10.10, 06:40
      a drogi są dla wszystkich.
      M.
      • apodemus Re: Poziom umiejętności kierowców jest różny 09.10.10, 08:06
        Tak. Ale Mejson wcale nie oczekuje, że poprzednik będzie gnał 100/50. Chodzi o to, że swoją "przelotową" prędkość można osiągnąć - niezależnie od umiejętności - możliwie sprawnie. W zakresie prędkości "miejskich" da się to zrobić nawet maluchem.
        • kozak-na-koniu Re: Poziom umiejętności kierowców jest różny 09.10.10, 09:16
          Myślę, że chodzi tu nie tyle o samą prędkość, co o nieumiejętność jej kontrolowania. Parę dni temu przejechałem parę kilometrów za podobnym absztyfikantem: na wszystkich zakrętach zwalniał do 30km/godz., dodatkowo na wszelki wypadek je ścinając a na prostych przyspieszał do 60 - 70km/godz., nieważne - obszar zabudowany, czy niezabudowany, co chwilę przyhamowywał... W gęstym ruchu ktoś taki jest niezłym zawalidrogą i potrafi narobić zamieszania. Niestety, jest takich coraz więcej.
          • 0rwell Re: Poziom umiejętności kierowców jest różny 09.10.10, 15:10
            Społeczeństwo się starzeje. Samochodów coraz więcej. Kiedyś taki dziadek rozglądał się za komarkiem który ułatwi mu poruszanie się, względnie był to Simson albo jakiś tani skuterek. Dzisiaj ma do dyspozycji całą gamę nieporównywalnie wygodniejszych (nie leci na głowę) "samochodów" (pełnoprawnych!) w tej samej cenie. Będzie gorzej.
          • mariner.4 Mieszkam w górach i często wlokę sie za 09.10.10, 21:04
            przyjezdnym i nie mogę go wyprzedzić bo taka droga. Mnie jest łatwo z racji wprawy i znajomości drogi. Jemu nie i jedzie wolno. Ale się nie denerwuję.
            M.
            • kozak-na-koniu Re: Mieszkam w górach i często wlokę sie za 10.10.10, 12:00
              Szybciej czy wolniej, niech sobie jedzie jak mu wygodnie. Jednak ktoś, kto co chwilę naciska hamulec, jedzie lewym kołem po linii środkowej, przesadnie zwalnia na zakrętach dodatkowo je ścinając, zaczyna przyspieszać będąc wyprzedzanym, kierunkowskazy włącza w ostatnim momencie itd. u mnie nie budzi zaufania i wywołuje odruch oddalenia się od niego możliwie najszybciej.
              • jureek Re: Mieszkam w górach i często wlokę sie za 10.10.10, 12:40
                kozak-na-koniu napisał:

                > Szybciej czy wolniej, niech sobie jedzie jak mu wygodnie. Jednak ktoś, kto co c
                > hwilę naciska hamulec, jedzie lewym kołem po linii środkowej, przesadnie zwalni
                > a na zakrętach dodatkowo je ścinając, zaczyna przyspieszać będąc wyprzedzanym,
                > kierunkowskazy włącza w ostatnim momencie itd. u mnie nie budzi zaufania i wywo
                > łuje odruch oddalenia się od niego możliwie najszybciej.

                Czyli po prostu zachować odstęp i już jesteś oddalony.
                Jura
                • kozak-na-koniu Re: Mieszkam w górach i często wlokę sie za 10.10.10, 14:22
                  jureek napisał:

                  > Czyli po prostu zachować odstęp i już jesteś oddalony.

                  Czyli po prostu przy pierwszej nadarzajacej się okazji wyprzedzić go i maksymalnie się oddalić, bo każdy woli mieć za sobą a nie przed osobnika, który w każdej chwili może zrobić coś nieobliczalnego. Tu nie autostrada pod Berlinem.
                  • jureek Re: Mieszkam w górach i często wlokę sie za 10.10.10, 17:43
                    kozak-na-koniu napisał:

                    > Czyli po prostu przy pierwszej nadarzajacej się okazji wyprzedzić go i maksymal
                    > nie się oddalić, bo każdy woli mieć za sobą a nie przed osobnika, który w każde
                    > j chwili może zrobić coś nieobliczalnego. Tu nie autostrada pod Berlinem.

                    Ja tam wolę od takiego nieobliczalnego trzymać się z daleka, a przy wyprzedzaniu niestety nie da się uniknąć zbliżenia. Odbije taki jeszcze w lewo, akurat gdy go wyprzedzam i może być problem.
                    Jura

                    P.S. Nie wiem, co miał znaczyć wtręt o autostradzie pod Berlinem. Mógłbyś wyjaśnić?
                    • kozak-na-koniu Re: Mieszkam w górach i często wlokę sie za 10.10.10, 18:41
                      jureek napisał:

                      > Ja tam wolę od takiego nieobliczalnego trzymać się z daleka, a przy wyprzedzani
                      > u niestety nie da się uniknąć zbliżenia. Odbije taki jeszcze w lewo, akurat gdy
                      > go wyprzedzam i może być problem.
                      > Jura

                      Widzę, że jak zwykle tam byłeś, wszystko widziałeś i najlepiej wiesz jak powinno się zachować - do tego stopnia, że nie zadałeś sobie trudu dokładnie przeczytać tekstów, na które odpowiadasz. Jestem pełen podziwu... A autostrada to nie była naprawdę, tylko zwykła droga wojewódzka.:D
                      • jureek Re: Mieszkam w górach i często wlokę sie za 10.10.10, 18:56
                        kozak-na-koniu napisał:

                        > Widzę, że jak zwykle tam byłeś, wszystko widziałeś i najlepiej wiesz jak powinn
                        > o się zachować - do tego stopnia, że nie zadałeś sobie trudu dokładnie przeczyt
                        > ać tekstów, na które odpowiadasz. Jestem pełen podziwu... A autostrada to nie b
                        > yła naprawdę, tylko zwykła droga wojewódzka.:D

                        Nie byłem, nie widziałem, odnosiłem się tylko do Twojego opisu:
                        "Jednak ktoś, kto co chwilę naciska hamulec, jedzie lewym kołem po linii środkowej, przesadnie zwalnia na zakrętach dodatkowo je ścinając, zaczyna przyspieszać będąc wyprzedzanym, kierunkowskazy włącza w ostatnim momencie itd. u mnie nie budzi zaufania i wywołuje odruch oddalenia się od niego możliwie najszybciej."
                        Nie pisałem też, jak powinno się zachować, lecz jak ja bym się zachował. W przeciwieństwie do Ciebie, nie uważam wcale, że każdy zachowuje się tak jak ja ("bo każdy woli mieć za sobą a nie przed osobnika, który w każdej chwili może zrobić coś nieobliczalnego" - nie każdy woli). Więc powtarzam - ja nie wyprzedzałbym kogoś, kto tak dziwnie jedzie, bo obawiałbym się, że zrobi coś nieobliczalnego w momencie wyprzedzania.
                        Jura
                        • kozak-na-koniu Re: Mieszkam w górach i często wlokę sie za 11.10.10, 12:02
                          Aha, rozumiem. Pan Kulturalny widząc takiego delikwenta po prostu się zatrzymuje i czeka aż delikwent się oddali na bezpieczną odległość (mam nadzieję, że nie stoi na środku jezdni, bo to jest niekulturalne, tylko zjeżdża na pobocze), po czym rusza i utrzymuje rytm jazdy delikwenta. Czy również ścina zakręty nawet przy 30km/godz., nawet nie widząc co znajduje się za zakrętem - bo przecież on powoooooooooooli, więc nic nie ma prawa się wydarzyć?:D
                          • jureek Re: Mieszkam w górach i często wlokę sie za 11.10.10, 13:15
                            Mi zarzucasz, że nie czytam wątku, a sam dyskutujesz z rzeczami, których nie napisałem. Niby dlaczego mam też ścinać zakręty, jeżeli robi to jadący przede mną? Dlaczego reagujesz agresją i kpinami, gdy tylko ktoś nie zachowuje się tak samo jak Ty?
                            Ty uważasz, że jedynie słusznym zachowaniem jest wyprzedzenie takiego delikwenta, a ja po prostu boję się wyprzedzać kogoś jadącego tak nieobliczalnie, więc wolę zaczekać, aż odjedzie. Możemy mieć inne zdanie bez wzajemnego obrażania się?
                            Jura
                            • kozak-na-koniu Re: Mieszkam w górach i często wlokę sie za 11.10.10, 13:49
                              jureek napisał

                              > Mi zarzucasz, że nie czytam wątku, a sam dyskutujesz z rzeczami, których nie na
                              > pisałem. Niby dlaczego mam też ścinać zakręty, jeżeli robi to jadący przede mną
                              > ?

                              Bo to i jeszcze parę rzeczy wynika z tego, co napisałeś:
                              Czyli po prostu zachować odstęp i już jesteś oddalony.
                              Jura


                              Dlaczego reagujesz agresją i kpinami, gdy tylko ktoś nie zachowuje się tak sa
                              > mo jak Ty?

                              Bo nie lubię wszechwiedzących moralizatorów. Pan derechtór się poczuł urażony?:P

                              > Ty uważasz, że jedynie słusznym zachowaniem jest wyprzedzenie takiego delikwent
                              > a,

                              Nigdy i nigdzie czegoś takiego nie napisałem.

                              a ja po prostu boję się wyprzedzać kogoś jadącego tak nieobliczalnie, więc w
                              > olę zaczekać, aż odjedzie. Możemy mieć inne zdanie bez wzajemnego obrażania się
                              > ?

                              Właśnie to Ci zasugerowałem: stanąć (na poboczu), odczekać aż odjedzie na bezpieczną odległość (pamiętaj, że nie wszyscy się boją, pozwól więc się wyprzedzać), po czym ewentualnie ruszyć, utrzymując styl i tempo jazdy poprzedzającego.
                              • jureek Re: Mieszkam w górach i często wlokę sie za 11.10.10, 14:38
                                kozak-na-koniu napisał:

                                > Bo nie lubię wszechwiedzących moralizatorów.

                                Moralizatorem jest ten, kto pisze, jak sam by pojechał, czy ten, kto wskazuje rozmówcy, jak powinien pojechać?
                                Wszechwiedzący jest ten, który pisze, co sam by wybrał, czy ten, który wie, co każdy woli?
                                Jura
                                • kozak-na-koniu Re: Mieszkam w górach i często wlokę sie za 11.10.10, 14:52
                                  Moralizatorem jest ten, który poucza innych co mają mówić, jak się zachowywać, jak jeździć itd.
                                  Za wszechwiedzącego uważa się ten, który swe zachowania podaje jako jedynie słuszne, nie dopuszczając możliwości innych zachowań. Jaka jest różnica między "woli" a "chyba woli" chyba tłumaczyć nie muszę...:P
                                  • jureek Re: Mieszkam w górach i często wlokę sie za 11.10.10, 14:57
                                    kozak-na-koniu napisał:

                                    > Jaka jest różnica między "wo
                                    > li" a "chyba woli" chyba tłumaczyć nie muszę...:P

                                    Przypominam Twoje słowa: "bo każdy woli mieć za sobą a nie przed osobnika, który w każdej chwili może zrobić coś nieobliczalnego"
                                    Gdzie tu jest "chyba", panie wszystkowiedzącu (np. to, co każdy woli)?
                                    Jura
          • erasms25 Re: Poziom umiejętności kierowców jest różny 11.10.10, 15:53
            > na prostych przyspieszał do 60 - 70km/godz., nieważne - obszar zabudo
            > wany, czy niezabudowany,

            70 średnio, czy zabudowany, czy niezabudowany.
            Często tak jeżdżę. Doganiam większą ciężarówkę, pytam kierowcy czy jedzie daleko i w tym samym kierunku co ja i jadę za nim.
            Wyłączam się, nie interesują mnie miśki, fotoradary, wyprzedzaczki narwanych lokalsów.

            Poświęcam z pół godziny na pozałatwianie wszystkich rozmów telefonicznych na ten dzień, czasem rzucę okiem w notatki.

            Rozpoczęcie drogi sześćdziesiątką, siedemdziesiątką przez pierwsze trzydzieści, czterdzieści kilometrów nie jest wcale takie złe. Jedzie się prawie jak na fotelu pasażera, kiedy duży mobilek z przodu wolno i statecznie prowadzi.
    • tiges_wiz Re: Wolno = bezpiecznie. Ale czy koniecznie ocięż 09.10.10, 17:38
      on jakos dziwnie mial problem z utrzymaniem sie w pasie
      • jorn Re: Wolno = bezpiecznie. Ale czy koniecznie ocięż 09.10.10, 18:52
        Nie wykluczam, że na początku filmu jechał prawidłowo - w 16 sekundzie zza krzaka wystaje kawałek czegoś, co wydaje mi być niemal całkowicie zasłoniętym przez liście znakiem ograniczenia prędkości do 40 km/h odwołanego przez skrzyżowanie w 45 sekundzie filmu, tuż przed tym jak przyspieszył do 45. Później rzeczywiście jechał dziwnie, oczywiście poza okresem, kiedy prędkość wyznaczał mu poprzedzający go autobus.
        • tiges_wiz Re: Wolno = bezpiecznie. Ale czy koniecznie ocięż 09.10.10, 19:02
          faktycznie, niezle zakamuflopwana, tylko ze tam jest po nia jakas tabliczka. nie jestem w stanie okreslic jaka.
          • edek40 Re: Wolno = bezpiecznie. Ale czy koniecznie ocięż 09.10.10, 19:23
            > faktycznie, niezle zakamuflopwana, tylko ze tam jest po nia jakas tabliczka. ni
            > e jestem w stanie okreslic jaka.

            To taki dziwny w Polsce znak informujacy, ze czterdziestka obowiazuje ciezarowki.
    • ab_extra Rozwiązanie zagadki: 11.10.10, 09:28
      Mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że pan kierowca rozmawiał przez telefon. Najczęściej, gdy natrafiałem na podobnie zachowujące się auto, w trakcie wyprzedzania go okazywało się, że facet rozmawiał przez telefon i/lub jadł, pił, robił notatki, sprawdzał maile, szukał czegoś pod siedzeniem :)))
      • edek40 Re: Rozwiązanie zagadki: 11.10.10, 11:41
        > Mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że pan kierowca rozmawiał przez tele
        > fon.

        I co powiecie na zbawienny wplyw fotoradarow?

        O ile mam w d... rozmawianie przez telefon w ruchu, to w czasie manewrow juz nie. Wczoraj prawie zaparkowalem w kobitce, ktora powolutku, a jakze, skrecala w lewo. Powolutku prosciutko pod samochod edka, ktory napatoczyl sie z przeciwka. Gdy stanalem jak wryty ujrzalem pania, ktora miala problemy z wystukaniem numeru/napisaniem sms-a. Nie mozna jednak zarzucic jej niczego, poniewaz robila to powolutku, a w poblizu nie bylo nawet fotoradaru. Policji, naturalnie, rowniez nie, poniewaz stali, a jakze, na dwujezdniowce zabudowanej lasem i Kanalem Zeranskim.
    • emes-nju Re: Wolno = bezpiecznie. Ale czy koniecznie ocięż 11.10.10, 11:28
      Taka jazda, to przejaw takiego samego chamstwa i egoizmu jak jazda "na wyscigi", z rozpychaniem sie lokciami.
      • jureek Re: Wolno = bezpiecznie. Ale czy koniecznie ocięż 11.10.10, 13:21
        emes-nju napisał:

        > Taka jazda, to przejaw takiego samego chamstwa i egoizmu jak jazda "na wyscigi"
        > , z rozpychaniem sie lokciami.

        To Twoje zdanie, a ja tam z dwojga złego wolę już takiego niemrawego, niż miszcza-wyścigowca spychającego mnie do rowu. Ten pierwszy zabiera mi tylko czas, ten drugi może zabrać mi życie.
        Jura
        • emes-nju Re: Wolno = bezpiecznie. Ale czy koniecznie ocięż 11.10.10, 13:51
          Ja nie pisze o wyborze miedzy dwoma zlami, a o poziomie egoizmu, a wiec chamstwa.
        • edek40 Re: Wolno = bezpiecznie. Ale czy koniecznie ocięż 11.10.10, 14:01
          > To Twoje zdanie, a ja tam z dwojga złego wolę już takiego niemrawego, niż miszc
          > za-wyścigowca spychającego mnie do rowu. Ten pierwszy zabiera mi tylko czas, te
          > n drugi może zabrać mi życie.

          Ty, jak sam twierdzisz, nie denerwujesz sie strata czasu. Uwierz, ze mnostwo ludzi, z roznych powodow, tak. Czasem to cecha czysto osobnicza i dobry psycholog moze takiego "wyprostowac". Czasem sa to powody wiekszego kalibru i psycholog wysiada. Wobec tego, ze nasze drogi sa jakie sa wszyscy po prostu powinni sie szanowac. Jazda zygzakiem i pooooowolutku np. dlatego, ze wciagnela rozmowa przez telefon, to jest przejaw egoizmu i juz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja