A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce.

IP: *.lot.pl 05.04.04, 08:04
I teraz wszyscy będą wniebowzięci, bo po co naprawiać ulice, po co usprawniać
ruch, odnawiać znaki i linie, zakładać sygnalizację, zmieniać system
szkolenia kierowców. Teraz będzie ustawa i zaraz okaże się ona zbawienna na
wszelkie patologie polskiej komunikacji. Bezpieczeństwo się podniesie,
nowatorzy dostaną nagrody i witaj Europo!!!
    • 1adarek Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. 05.04.04, 11:08
      I co z tego czy ktos w Polsce sie tym przejmie, ludzie jak jezdzili tak beda
      jezdzic, a czy wolniej watpie.
    • michotek Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. 05.04.04, 16:41
      > I teraz wszyscy będą wniebowzięci, bo po co naprawiać ulice, [...].

      A co to ma do rzeczy?


      > Teraz będzie ustawa i zaraz okaże się ona zbawienna na
      > wszelkie patologie polskiej komunikacji.

      Zobaczymy. Ale bez tego nie ma szans na walkę z jedną z głównych patologii:
      piractwem drogowym.


      > Bezpieczeństwo się podniesie,

      To pewne.


      > nowatorzy dostaną nagrody i witaj Europo!!!

      Tu nie ma żadnego nowatorstwa, tylko bardzo poważne zapóźnienie. Nareszcie
      nadrobione.
      • Gość: olo Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.04, 19:12
        Drogi kolego, z piractwem drogowym ma walczyć policja drogowa a nie ogrągły,
        aluminiowy przedmiot kolistego kształtu na żelaznym słupku. Byłbym Ci
        niezmiernie wdzięczny za wskazanie choć jednego pirata drogowego, który
        przejmie się tym, co ów przedmiot ma na sobie wyklejone. Czy wielką jest
        różnicą dodatkowe 10 km jeżeli pirat jedzie 100 km/h. Ograniczenie prędkości w
        miastach choćby i do 40 km/h miałoby jedynie sens (i ma w niektórych krajach)
        gdyby ruch tranzytowy odbywał się poza centrami miast. Jako rowerzysta byłbym
        szczęśliwy gdyby autka mijały mnie jak żółwiki. Tak niestety nie jest. Nie mam
        zdania co zasadności owego zapisu, ale jednego jestem pewien W żaden sposób nie
        wpłynie na ograniczenie piractwa drogowego. Ucierpią jedynie biedne
        roztrzepańce jadące spóźnione do pracy, kolejnej tego dnia, którym przyjdzie
        zapłacić dwudniową pensję za to, że znaleźli się w niewłaściwym miejscu o
        niewłaściwej porze.
        • michotek Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. 05.04.04, 20:01
          > Drogi kolego, z piractwem drogowym ma walczyć policja drogowa

          Z piractwem drogowym, zacny przyjacielu, należy walczyć wszelkimi środkami.
          Zresztą tak jak z każdym bandytyzmem.


          > Byłbym Ci
          > niezmiernie wdzięczny za wskazanie choć jednego pirata drogowego, który
          > przejmie się tym, co ów przedmiot ma na sobie wyklejone.

          Ale to ograniczenie nie jest po to, żeby piraci drogowi się nim przejmowali. Są
          na drogach tacy, którzy się nawet ludźmi nie przejmują, a co dopiero znakami.
          Ale będzie to nieco lepszy bat na nich.


          > [...] Nie mam
          > zdania co zasadności owego zapisu

          Właśnie widzę, tak bardzo nie masz zdania, że mimowolnie występujesz w obronie
          piratów drogowych.


          > Ucierpią jedynie biedne
          > roztrzepańce jadące spóźnione do pracy

          O biedaki, strasznie mi ich żal.
          • Gość: olo Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.04, 06:34
            michotek napisał:

            > Z piractwem drogowym, zacny przyjacielu, należy walczyć wszelkimi środkami.
            > Zresztą tak jak z każdym bandytyzmem.
            ---------
            To, że nie mam jeszcze zdania na temat ograniczenia prędkości, nie znaczy że
            staję w obronie piratów. Nie zgadzam się jedynie z tezą, że owo ograniczenie
            prędkości wpłynie na ograniczenie piractwa drogowego. Powtórzę, jeżeli nie
            zrozumiałeś ironii w pierwszym zdaniu. Batem na piratów drogowych ma być
            sprawna, dobrze wyposażona i mobilna policja a nie znak drogowy. Odniosłem się
            jedynie do wątku o piratach i będę wdzięczny jeśli to zauważysz. Co do walki z
            bandytyzmem. Przestepczość w Nowym Jorku spadła dzięki dobrym przepisom prawa,
            ale spadła też przede wszystkim dlatego, że miał kto te przpisy egzekwować. Z
            całą mocą prawa.
            pozdro olo
            • mejson.e5 Po kolei 08.04.04, 00:03
              Gość portalu: olo napisał(a):

              "Batem na piratów drogowych ma być sprawna, dobrze wyposażona i mobilna policja
              a nie znak drogowy."

              Sprawna policja kiedyś u nas w końcu będzie.
              A teraz skoro nie jest w stanie wyłapać wszystkich piratów, to możemy jej grać
              na nosie?
              Nie jej dokuczamy tylko narazamy życie ludzi, którzy nie zasłużyli na śmierć
              choćby nie wiem jakimi gamoniami byli.

              50 km/h w miastach wymyślili mądrzejci od naszej "elity" politycznej i mądrze
              jest z ich doświadczenia skorzystać.
              A to że nie ma dobrych obwodnic to jeszcze gorzej zagęszcza ruch w
              miejscowościach i raczej jest to kolejny powód do ograniczenia prędkości.

              Radzę przejść morderczy trening i nauczyć się jeździć z przepisową prędkością.
              To w cale nie jest łatwe, królowie kazachstańskich szos.
              Przepisowo to znaczy dynamicznie i sprawnie a nie mułowato i bezmyślnie.

              Pozdrawiam,

              Mejson

              • Gość: olo Re: Po kolei IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.04, 06:33
                Mejson, niewiele zrozumiałeś z tego co napisałem. Nie pisałem o zbawiennym
                wpływie ograniczenia prędkości do 50 km/h na bezpieczeństwo wszystkich
                uczestników ruchu drogowego. Dane co do owego wpływu, z różnych stron napływają
                różne. Specyfika ruchu drogowego w każdym kraju jest inna i nie chcę o tym
                mówić. Uważam jedynie, że żadne ograniczenia prędkości nie zwalczą piractwa
                drogowego. Dlaczego? Bo pirat drogowy nie przekracza prędkości o 10 km, i taka
                będzie różnica w prędkości dozwolonej. Piratowi wskazówka na prędkościomierzu
                sięga daleko dalej. Zapytaj mnie dlaczego nie wprowadzono mandatu za
                przekroczenie prędkości dozwolonej w obszarze zabudowanym 0 30 km w wysokości
                np 3 tys zł + 15 pkt. I narastająco za każde 10 km - 1000 zł. Bo to nie zające
                projektują sidła, drogi kolego.
                Napisałeś:> A teraz skoro nie jest w stanie wyłapać wszystkich piratów, to
                możemy jej graćna nosie?<
                Najgorsze co może zrobić państwo, to wprowadzić przepis, którego nie jest w
                stanie egzekwować. Taka sytuacja naraża to państwo na śmieszność. I ze smutkiem
                muszę stwierdzić, że przychodzi nam żyć w coraz to bardziej śmiesznym państwie.
                Na koniec jeszcze raz powiem, aby być dobrze zrozumianym. Przyjmij proszę, że
                nie mam nic przeciw ograniczeniu prędkości do 50 km/h, morderczego treningu
                nie muszę przechodzić drogi Mejsonie, w Kazachstanie nie byłem ( ty pewnie też
                nie) ale nigdy nie zgodzę się z tezą, że owo ograniczenie prędkości wpłynie na,
                choćby, ograniczenie piractwa.
                • michotek Re: Po kolei 08.04.04, 11:17
                  > Mejson, niewiele zrozumiałeś z tego co napisałem.

                  Jeśli tak, to trudno mu się dziwić, bo piszesz dość nieczytelnie.


                  > pirat drogowy nie przekracza prędkości o 10 km. Piratowi wskazówka na
                  > prędkościomierzu sięga daleko dalej.

                  Diagnoza słuszna, wnioski złe.
                  Sytuacja praktyczna: dziś pirat zostaje złapany, gdy jedzie przez miasto 109 na
                  godz. I co? Grozi mu mandat, który płaci albo i nie.
                  Jeśli tak pojedzie po ograniczeniu do 50, przekroczy prędkość o więcej niż 50
                  km/h, za co policja może mu zabrać prawo jazdy.


                  > nigdy nie zgodzę się z tezą, że owo ograniczenie prędkości wpłynie na
                  > choćby, ograniczenie piractwa.

                  Rozsądek mówi, żeby nigdy nie mówić "nigdy".
                  • klemens1 Re: Po kolei 08.04.04, 12:38
                    > Sytuacja praktyczna: dziś pirat zostaje złapany, gdy jedzie przez miasto 109
                    na
                    > godz. I co? Grozi mu mandat, który płaci albo i nie.
                    > Jeśli tak pojedzie po ograniczeniu do 50, przekroczy prędkość o więcej niż 50
                    > km/h, za co policja może mu zabrać prawo jazdy.

                    To tak jakby 50 wprowadzano wylacznie z mysla o przekraczajacych 100 (albo
                    ogolnie, ze kierowcy i tak sobie dodadza do dozwolonej predkosci subiektywny
                    wspolczynnik).
                    Predkosc dozwolona powinna byc rowna predkosci bezpiecznej, a od kierowcow
                    powinno sie wymagac jej przestrzegania. Tymczasem predkosc bezpieczna dzieli
                    sie przez 1.5, ustawia takie ograniczenie i wszyscy sie dziwia ze kierowcy leja
                    na ograniczenia.

                    Jedno pytanie:
                    Czy taka liczba wypadkow w Polsce spowodowana jest tym ze kierowcy jezdza po
                    terenie zabudowanym 60 km/h zamiast 50 km/h czy innymi czynnikami?
                    Jezeli to 60 km/h jest niebezpieczne, to zgadzam sie ze powinno byc 50.
                    • vatseq Re: Po kolei 09.04.04, 12:47
                      Wczoraj (czwartek) w TVP1 w programie motoryzacyjnym padło stwierdzenie nt.
                      statystyki wypadków w Pl i Niemczech: u nas ok 50% ofiar wypadków to piesi i
                      rowerzyści, w Niemczech stanowią oni kilkanaście procent. Co z tego wynika? Otóż
                      zmniejszanie dozwolonej prędkości ma chyba mniejszy wpływ na bezpieczeństwo na
                      drogach w porównaniu z innymi działaniami: budowa obwodnic, budowa chodników i
                      lokalnych dróg w miateczkach i wsiach. Nie neguję wpływu zmniejszania prędkości
                      w terenie zabudowanym na bezpieczeństwo ruchu, ale uważam, że nie jest ono
                      decydujące!

                      vatseq
                      • Gość: olo Re: Po kolei IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.04, 12:57
                        W rzeczy samej drogi kolego. Tydzień temu zamieniłem auto na rower. Nie ma dla
                        mnie różnicy czy lusterko jedzie z prędkością 50 czy 60 km/h jeżeli jedzie 25
                        cm od mojego biodra. A obok szeroki chodnik, tyle że cholernie dziurawy i
                        nieoznakowany jako ścieżka wspólna dla pieszych i cyklistów.
                        Wracając do tematu, mam pytanie do znawców fotoradarów. Czy fotoradar potrafi
                        zrobić zdjęcia wzystkim np. 45 pojazdom w kolumnie, jeżeli kolumna ta
                        przejedzie w zasięgu obiektywu z prędkością, dajmy na to 76 km/h? (dozw 50 km/h)
                        Odpowiedzą wszyscy w kolumnie czy padną wybrani.
                      • klemens1 Re: Po kolei 13.04.04, 12:00
                        vatseq napisał:

                        > Wczoraj (czwartek) w TVP1 w programie motoryzacyjnym padło stwierdzenie nt.
                        > statystyki wypadków w Pl i Niemczech: u nas ok 50% ofiar wypadków to piesi i
                        > rowerzyści, w Niemczech stanowią oni kilkanaście procent. Co z tego wynika?
                        Otó
                        > ż
                        > zmniejszanie dozwolonej prędkości ma chyba mniejszy wpływ na bezpieczeństwo na
                        > drogach w porównaniu z innymi działaniami: budowa obwodnic, budowa chodników i
                        > lokalnych dróg w miateczkach i wsiach.

                        Pomijajac nawet infrastrukture, powtarzam pytanie: czy dlatego w Polsce jest
                        tyle wypadkow, bo jezdza 60 zamiast 50, czy dlatego ze przekraczaja 60?
                        • Gość: KA Re: Po kolei IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.05.04, 16:18
                          Dlatego że nie myślą o tym co robią i zachowują się jak by byli jedyni na
                          drodze. Facet wli w samochód stojący na światłach wychodzi i się tłumaczy że
                          się zamyślił, gówno prawda gdyby myslał to by nie spowodował kolizji, chyba
                          logiczne.
                          KA
                          • klemens1 Re: Po kolei 15.05.04, 23:33
                            Odpowiedz na pytanie
                            • mejson.e5 Odpowiedź na pytanie 16.05.04, 00:57
                              klemens1 napisał:

                              > Odpowiedz na pytanie

                              Nie wiem w końcu, komu zadałeś to pytanie, ale odpowiem, bo używasz (RE:)tytułu
                              mojego postu.

                              Pytałeś, czy dlatego w Polsce jest tyle wypadków, że ludzie jeżdżą 60 nie 50,
                              czy że przekraczają 60?
                              Pytanie z gatunku retorycznych, bo przekraczanie 60 oznacza przekraczanie 50.
                              Oczywiście, że wypadków byłoby mniej, gdyby przestrzegano 60 na zabudowanych.
                              Ale wypadków byłoby jeszcze mniej albo byłyby mniej groźne, gdyby przestrzegano
                              50 na zabudowanych i wszelkich innych ograniczeń prędkości.

                              A tak mamy błędne koło - twierdzimy, ze nikt nie przestrzega 60, więc 50 jest
                              bez sensu.
                              A to z kolei skłania moto-mędrców do ustalania ograniczeń prędkości dużo PONIŻEJ
                              bezpiecznej, wychodząc z założenia, że jak zwolnią choć trochę, to już będzie OK.
                              A kierowcy widząc mnóstwo ograniczeń na wyrost, leją na nie i nie przestrzegają
                              nawet tych nie-na-wyrost.

                              Kto przerwie to błędne koło?

                              Pozdrawiam,
                              Mejson
                              • klemens1 Re: Odpowiedź na pytanie 18.05.04, 20:53
                                > Pytałeś, czy dlatego w Polsce jest tyle wypadków, że ludzie jeżdżą 60 nie 50,
                                > czy że przekraczają 60?
                                > Pytanie z gatunku retorycznych, bo przekraczanie 60 oznacza przekraczanie 50.

                                Chodziło mi o przekraczanie 60, nie 50.

                                > Oczywiście, że wypadków byłoby mniej, gdyby przestrzegano 60 na zabudowanych.
                                > Ale wypadków byłoby jeszcze mniej albo byłyby mniej groźne, gdyby przestrzegano
                                > 50 na zabudowanych i wszelkich innych ograniczeń prędkości.

                                Ekstrapolując ....

                                > A to z kolei skłania moto-mędrców do ustalania ograniczeń prędkości dużo PONIŻE
                                > J
                                > bezpiecznej, wychodząc z założenia, że jak zwolnią choć trochę, to już będzie O
                                > K.
                                > A kierowcy widząc mnóstwo ograniczeń na wyrost, leją na nie i nie przestrzegają
                                > nawet tych nie-na-wyrost.

                                DOKŁADNIE.

                                > Kto przerwie to błędne koło?

                                Albo fotoradary, albo normalne ograniczenia. Wg mnie to pierwsze, na drugie nas nie stać, bo mentalność decydentów nie z tej epoki.
                                pzdr
                    • Gość: KA Re: Po kolei IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.05.04, 16:14
                      Zastanawia mnie od dawna fakt ze od czasu wprowadzenie ograniczenia prędkości
                      do 60 na terenie Centrum zaczęto mówić o spadku liczby poważnych wypadków i
                      oczywiście miał być to efekt tegoż ograniczenia. Obecnie był to też jeden z
                      koronnych argumentów do wprowadzenie już ogólnopolskiego ograniczenia prędkości
                      do 50km/h w miastach. Tylko że do jasnej cholery na palcach jednej ręki można
                      by policzyć tych którzy przestrzegają te ograniczenia, a mniejsza ilość
                      groźnych wypadków to w/g mnie efekt wymiany starych samochodów na nowe a co za
                      tym idzie bezpieczniejsze. Kretynizm kierowców jest nadal na wysokim poziomie,
                      a tylko sprawniejszy układ hamowania pozwolił im ograniczyć liczbę ofiar. Dla
                      jasności ograniczenie prędkości na terenie całego miasta uważam za kretynizm
                      ale tam gdzie jest duży ruch pieszy jest to konieczne.
                      KA
      • Gość: Moto. Przeczytaj sobie post na następnej stronie... IP: *.lot.pl 06.04.04, 22:48
        ... i zacznij widzieć, a nie tylko patrzeć. Większości osób tu piszących też
        chodzi o bezpieczeństwo i tępienie bandyctwa drogowego ale nie można tego robić
        wyłącznie na papierze!!!Co z tego, że będziemy mieli najlepszy kodeks na
        świecie, jak nie ma kto go egzekwoać!!!
        • michotek Re: Przeczytaj sobie post na następnej stronie... 08.04.04, 11:24
          > Większości osób tu piszących też
          > chodzi o bezpieczeństwo i tępienie bandyctwa drogowego ale nie można tego
          > robić wyłącznie na papierze

          A kto mówi, żeby to robić wyłącznie na papierze? Ja mówię, żeby to realizować
          WSZELKIMI środkami.


          !!!Co z tego, że będziemy mieli najlepszy kodeks na
          > świecie, jak nie ma kto go egzekwoać!!!

          Jak to co z tego? Najlepszy kodeks na świecie to powód do dumy. Wszędzie będą
          nas cytować i naśladować.

        • vatseq Re: Przeczytaj sobie post na następnej stronie... 09.04.04, 12:50
          Jeżeli egzekwowanie stosowania KD ma się ograniczyć jedynie do statycznych
          kontroli prędkości, to biada nam! Trzeba wprowadzić więcej nieoznakowanych
          patroli drogówki nie dla kontroli prędkości, ale wyłapywania piratów
          wymuszających pierwszeństwo i łamiących inne przepisy. T TV można zobaczyć
          filmiki z naszych miast ze skrzyżowań, gdzie NOTORYCZNIE dochodzi do wymuszeń i
          innych niebezpiecznych manewrów. I co? Policja też wie o tych miejscach, ale
          łatwiej łapać na suszarkę!

          vatseq
    • patyczako Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. 05.04.04, 22:10
      Fajnie by bylo tak pokulac sie piecdziesiatka....Ale u nas nie ma szans bo
      zaraz zaczna na ciebie trabic...
      • vatseq Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. 09.04.04, 12:55
        Jesteś z W-wy? ;-)

        vatseq
    • Gość: realista Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. IP: *.acn.waw.pl 06.04.04, 22:52
      Kolejny "martwy" przepis.
    • Gość: Klakson Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 01:54
      Ja się stosuje do "predkości bezpiecznej".
      Czyli jestem 1/100 jadących po Polskich drogach, nie wyłączając cudzozimców.
      Reszta to ułomni, niedoświadczeni,szkoleni przez "hydraulików na
      emeryturze"itd. itp.
      • Gość: Pol-Par-Prz-Piwa uchwalili 50km/h a co z unijnym 0,5 promilla... IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.04, 21:31
        ...zawartości alkoholu.
        Co to za wybiórczość dokonywanego tzw. dostosowania do unijnych przepisów?
        Albo wszystko dostosować albo nic.
        VIP-y co prawda mają niepisaną normę 5,0 promili to im ta poprawka
        w Kodeksie Drogowym zwisa i powiewa.
        PRECZ z KOMUNĄ !!!


        • klemens1 Re: uchwalili 50km/h a co z unijnym 0,5 promilla. 08.04.04, 12:41
          > VIP-y co prawda mają niepisaną normę 5,0 promili to im ta poprawka
          > w Kodeksie Drogowym zwisa i powiewa.
          > PRECZ z KOMUNĄ !!!

          A co ma komuna do VIPow?
          VIP to osoba bedaca aktualnie u koryta, i bez znaczenia jest jej przeszlosc
          sprzed 15 lat - i tak sa tacy sami.
          Z 0.5 promila sie zgadzam, w koncu te przepisy trzeba podobno dostosowac.
          • Gość: PPPP Re: uchwalili 50km/h a co z unijnym 0,5 promilla. IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.04, 21:02
            Wyjaśniam "precz z komuną": jest to efekt uboczny tzw. grubej kreski.
            PZPR uwłaszczył się i rozpanoszył po różnych partiach od lewa do prawa.
            A sposób wybiórczego dostosowania prawa drogowego jest właśnie rodem z komuny.
            Co wolno wojewodzie...
            JAK "50" TO I 0,5 PROM. !!!
            • vatseq Re: uchwalili 50km/h a co z unijnym 0,5 promilla. 09.04.04, 12:59
              Jak 50 to i 0.5 promila ..... to i nieograniczona prędkość na autostradach i
              100 km/h poza terenem zabudowanym!!! Unia NIE ma jednolitych przepisów
              drogowych. Inne np. jest wymagane wyposażenie auta w Niemczech, Szwecji i
              Hiszpanii. NIE MA OGÓLNEGO Kodeksu Drogowego Unii, nie ma więc powodu
              wprowadzania 0.5 promila, "bo w Unii tak jest".

              Jestem przeciwnikiem podnoszenia dozwolonej ilości alkoholu we krwi - i tak już
              mamy mnóstwo ofiar wśród pijanych kierowców i pieszych.

              vatseq
              • Gość: kogucik Re: uchwalili 50km/h a co z unijnym 0,5 promilla. IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.04.04, 13:07
                Co sie tak przejmujecie?Olać te 50/h.i juz!Ja tam do Katowic jade 2 godz.i to
                tylko jak mi się nie spieszy.Co do % to powinni podnieść do 0,8 prom.
                Na promilach jedzie się zdecydowanie przyjemniej i szybciej.
                Malta se strzela do ptaszków a my w szyje!
                Amen.
                • vatseq Re: uchwalili 50km/h a co z unijnym 0,5 promilla. 13.04.04, 13:54
                  Ja do Katowic jadę ok. 45 minut lub mniej :-)

                  Czy Ci się wydaje, że wszyscy w Warszaffffce mieszkają? Dla mnie 2 h, to
                  cholernie długo do Katowic, dla szczecinianina, to lot samolotem.


                  vatseq
    • robertrobert1 Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. 11.04.04, 08:27
      Gość portalu: Moto. napisał(a):

      > ...bo po co naprawiać ulice,

      Czy sugerujesz, ze na zachodzie Europy drogi sa bardziej dziurawe niz u nas w
      Polsce?

      > po co usprawniać
      > ruch,

      A co ma wspolnego jedno z drugim? Czy wyzsza predkosc oznacza plynniejszy ruch?
      Absurd.

      > odnawiać znaki i linie, zakładać sygnalizację, zmieniać system
      > szkolenia kierowców.

      Argumenty rowniez bez sensu.

      > Teraz będzie ustawa i zaraz okaże się ona zbawienna na
      > wszelkie patologie polskiej komunikacji.

      Nie sadze. W polskich kierowcach tkwi tyle patologi, ze jedna ustawa tego od
      razu nie zmieni.

      > Bezpieczeństwo się podniesie,

      I tu akurat masz racje bo na naszych drogach bezpieczensto jest jak najbardziej
      potrzebne, nieprawdaz?


      • albert.flasz Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. 12.04.04, 22:18
        Właśnie wróciłem ze świąt na wsi (50 km). Po drodze minąłem:
        - kilkudziesięciu pieszych idących sobie tak, jak im wygodnie, nawet specjalnie
        nie ustępujących pojazdom;
        - kilkunastu rowerzystów, jadących cobie jak wyżej, w większości bez świateł;
        - jednego motocyklistę, jadącego z przeciwka środkiem drogi - również bez
        świateł (musiał być porządnie nawalony), tego omal nie "trafiłem" bo właśnie
        chciałem wyprzedzić autobus jadący z prędkością 30 km/godz i zostawiający za
        sobą coś w rodzaju zasłony dymnej;
        - dwa patrole, stojące z radarami na wyjeździe z terenu zabudowanego (jeden na
        zakręcie bez pobocza, z linią ciągłą i z praktycznie zerową widocznością).
        Ciekawe ile argumentów doszło dzsiaj do oficjalnej wersji że wszystko przez to,
        że Polacy jeżdżą o 10 km/godz za szybko?
        • vatseq Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. 13.04.04, 14:42
          Wyobraźmy sobie teraz sytuację następującą:
          oba patrole nie stoją, tylko jeżdżą i 'łapią' tych wymienionych delikwentów
          (motocyklistę, dymiący autobus, rowerzystów i pieszych). Pytanie: kiedy zyskuje
          więcej bezpieczeństwo ruchu, gdy policja mierzy prędkość (nota bene w kretyński
          sposób, zmuszając kierowców do zatrzymania się przy ciągłej linii!) czy gdy
          'łapie w locie'? I odpowiedź na to pytanie jest również odpowiedzią na kwestię,
          czy zmniejszać dozwoloną kwestię czy też zwiększać bezpieczeństwo w ramach
          dotychczasowych przepisów odpowiednio je egzekwując? Odpowiedzcie sobie sami, a
          przestaniecie optować za 50 km/h!

          vatseq
          • robertrobert1 Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. 15.04.04, 21:22
            Jak motocyklista, rowerzysta czy pieszy lamie przepisy to praktycznie nikomu
            nie zagraza tylko sobie samemu. Jednak jak kierowca zlamie jakis przepis
            (niekoniecznie przekroczenie predkosci o 10 km/h) to w/w uzytkownicy ruchu
            drogowego zawsze ponosza najwieksze konsekwencje...ostateczne konsekwencje.
            • Gość: olo do roberta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:20
              A niech tam, znów mnie okrzykną niegrzecznym, ale odpowiem: PIERDOLISZ WAŚĆ.
            • vatseq Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. 16.04.04, 13:31
              robertrobert1 napisał:

              > Jak motocyklista, rowerzysta czy pieszy lamie przepisy to praktycznie nikomu
              > nie zagraza tylko sobie samemu.

              Spożycie alkoholu w znacznej ilości powoduje zagrożenie życia rowerzysty przez
              zatrucie organizmu (toksykację), ale powoduje zagrożenie dla ruchu też. Inne
              nieprawidłowe zachowania rowerzystów/motocyklistów/pieszych również wpływają na
              bezpieczeństwo WSZYSTKICH uczestników ruchu.
              Kierowca samochodu chce takiego (pijanego/nieprawidłowo jadącego/skręcającego w
              lewo z prawego pasa - wczoraj mi taki skręcił przed nosem/niezdecydowanego/nie
              sygnalizującego zamiaru manewru) delikwenta ominąć i zwiększa liczbę wypadków.
              Zwiększa też ilość ofiar (zabity motocyklista/rowerzysta), co powoduje
              zmniejszenie prędkości przez PT parlamentarzystów.

              Jednak jak kierowca zlamie jakis przepis
              > (niekoniecznie przekroczenie predkosci o 10 km/h) to w/w uzytkownicy ruchu
              > drogowego zawsze ponosza najwieksze konsekwencje...ostateczne konsekwencje.

              Jeśli w obrębie obszaru zabudowanego miasto (wieś/gmina lub co tam jeszcze)
              wybudowało ścieżki rowerowe, a dla pieszych chodniki, to kierowca może sobie
              jechać 70 km/h i rowerzysty nie potrąci.



              vatseq
            • Gość: nelsonek Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.04.04, 00:12
              a uraz psychiczny kierujacego samochodem (JADACYM PRZEPISOWO) to co?
            • klemens1 Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. 20.04.04, 12:07
              robertrobert1 napisał:

              > Jak motocyklista, rowerzysta czy pieszy lamie przepisy to praktycznie nikomu
              > nie zagraza tylko sobie samemu. Jednak jak kierowca zlamie jakis przepis
              > (niekoniecznie przekroczenie predkosci o 10 km/h) to w/w uzytkownicy ruchu
              > drogowego zawsze ponosza najwieksze konsekwencje...ostateczne konsekwencje.

              Nie tak dawno tir omijajacy z ostatniej chwili nieoswietlonego rowerzyste
              zderzyl sie czolowo z prawidlowo jadacym z naprzeciwka samochodem osobowym.
              Dwoje ludzi jadacych tym samochodem ponioslo konsekwencje...ostateczne
              konsekwencje.
              • Gość: klawesyn Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 13:05
                ja i tak jeżdzę 60 i będę to robił nadal
                a bezpiecznie na 100% to jest 0 km/h i to... w zamkniętym garażu
                fuck you mądrale tzw. poprawni
          • Gość: KA Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.05.04, 16:31
            Właśnie to jest takie proste, wystarczy żeby policja i inne służby zaczeły
            wykonywać uczciwie swoją prace, lekarz by nie wydawał świadectwa idicie ze jest
            zdolny do prowadzenia pojazdów mechanicznych (bo ten kretyn może zabić na
            drodze kogoś mu bliskiego), instruktor by uczył a nie kombinował jak z kursanta
            wyrwać dodatkowe pare zł podobnie egzaminator, policjant żeby łapał i
            faktycznie karał idiotów a nie łapał wiatr na suszarke w miejscu gdzie jazda
            50km/h jest zwykłym debilizmem itd.itp. Poprostu wszyscy muszą mysleć nie tylko
            o dniu dzisiejszym ale i o jutrze, bo ten przepuszczony pirat może zabić lub
            okaleczyć kogoś mu bliskiego. Straz Miejska i patrole policji ganiają babcie
            sprzedajace kwiaty i pietruszke, a po chodnikach stoją samochody, piesi łaża po
            ścieżkach rowerowych a rowerzyści zamiast po nich jadą po ulicach lub
            chodnikach (bo strach wiechać na ulice, albo ścieżka grozi uszkodzeniem roweru
            lub kończy się zanim się zacznie, bo jakiś kretyn wzioł łapówke)Narodowy
            debilizm i brak przewidywania na każdym kroku, przepisy nie muszą być doskonałe
            wystarczy myśleć i przewidywać a i odrobina tolerancji by się przydała.
            KA
    • Gość: 130rapid 50 km/h (długie) IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.04, 12:35
      Ze smutkiem przyjąłem tę zmianę, choć twierdzę, że 50 km/h w obszarze
      zabudowanym to dobry pomysł. (Nie mam schizofrenii!)

      Od dawna, na trasach które znam, nie jeżdżę ściśle według ograniczeń prędkości.
      Bywa, że szybciej, bywa, że dużo wolniej niż formalnie można. Zawsze
      defensywnie, według zdrowego rozsądku i mocno wyczulonego instynktu
      samozachowawczego, z ograniczonym zaufaniem do innych i do znaków poziomych (!)

      Jestem dziennikarzem, toteż spotykam się z przedstawicielami zarządów dróg,
      rozmawiam, mówię co myślę o niebezpiecznych miejscach, słucham ich odpowiedzi.
      I ciarki chodzą mi po plecach.

      Projektowaniem oznakowania dróg zajmują się w 80 % przypadków dyletanci. Co
      prawda mają stosowne dyplomy wyższych uczelni (nie zawsze), świetnie znają
      przepisy mówiące zasadniczo jak oznakowywać.

      Ale praktycznie żaden ich nie zna podstaw psychologii, ani zdolności
      percepcyjnych człowieka za kierownicą. A to jest w tym fachu najważniejsze!

      Bez tej ekstra-wiedzy powstają prawdziwe cudeńka inżynierii drogowej, np.
      kaskady ciasno stojących znaków, zasłaniających się nawzajem, które nadążą
      odczytywać chyba tylko rowerzyści. Albo miejsca postojowe tuż przed przejściami
      dla pieszych. Albo parkingi po lewej stronie jednokierunkowej jezdni, na
      zakrętach w lewo (spróbujcie z tego bezpiecznie wycofywać).
      130rapid.w.interia.pl/Parking%201.JPG

      Bez tej ekstra-wiedzy drogowcy i policjanci nie potrafią wyjaśnić pośrednich
      przyczyn wypadków drogowych, uporczywie powtatrzających się w tzw. czarnych
      punktach. Za to pokutuje wśród nich wstrząsające rozumowanie:
      - Kierowcy sami są sobie winni!
      Jakby zapominali, że nikt świadomie nie doprowadza do kolizji.

      Za kierownicą wierzcie tylko swoim oczom i nie traktujcie oznakowania poziomego
      jako wyrocznię, bo coraz częściej bywa błędnie wytyczane. Na głównych drogach
      zdarzają się przerywane (nie ostrzegawcze!) linie przed czubkami wzniesień, czy
      przed słabo widocznymi zakrętami. Zakładam, że ich projektanci akurat byli
      trzeźwi, nie ćpali, ani nie brali psychotropów (????). Zapewne więc pracowali
      nie ruszając się zza biurek, bazując tylko na mapach technicznych. Kłopot w
      tym, że ludzie nie mają tak doskonałej wyobraźni przestrzennej, aby bezbłędnie
      odczytać z nich linie topograficzne, czy wyobrazić sobie przydrożne drzewa i
      krzaki.

      Niestety, dyletanci w zarządach dróg są nie do ruszenia, bo trudno im cokolwiek
      udowodnić. Wszystko przez to, że nikt u nas nie bawi się w badanie
      rzeczywistych przyczyn wypadków. W statystykach figurują tylko przyczyny
      bezpośrednie. A one nadzwyczaj często są skutkiem wcześniejszej przyczyny
      pośredniej.

      Przykłady z życia. No.1
      Po ulewnym deszczu, w nocy, na prostym odcinku samochód wpada w kałużę, łapie
      pobocze, ląduje w rowie. Przyjeżdża policja, wpisuje w protokół
      sakramentalne "nie dostosowanie prędkości do panujących warunków" i łupie
      nieszczęśnikowi mandat. I (prawie) wszyscy są zadowoleni.
      Nieważne, że sprawca wypadku (?) jest nietutejszy i nie zna trasy. Skąd mógł
      wiedzieć, że na tym feralnym odcinku jest rozlewisko dające podręcznikowy
      aquaplaning powyżej 50 km/h, słabo widoczne po zmierzchu? Nieważne, że woda od
      lat nie ma którędy spływać z jezdni. Nieważne, że nieszczęśnik wpadł w poślizg
      przy wymijaniu z innym wozem, mimo że miał dobre opony i jechał rozsądne 70-80
      km/h, uśpiony niezłym stanem drogi przez ostatnie kilka kilometrów.
      Nie byłoby rozlewiska, nie byłoby wypadku.

      No.2
      Ostry zakręt-szykana w prawo z wysepką między pasami jezdni. Ustawia pod
      bezpiecznym kątem prostym wjazd na łagodny zakręt obwodnicy (trasa nr 2).
      Noc, samochód dojeżdża prostą do obwodnicy. Ale na szykanie nie wiadomo czemu
      jedzie prosto. Ścina znak nakazu jazdy po prawej stornie wysepki, zalicza rów,
      dachowanie i drzewo. Dwie osoby ranne. Kierowca zarzeka się, że nie przysnął,
      trzeźwy. Policja wpisuje w akta "nieostrożność, nadmierna prędkość".
      Nieważne, że ograniczenie do 40 km/h stoi 10 metrów od zakrętu-szykany, choć to
      obszar niezabudowany. Nieważne, że brakuje biało-czerwonych tablic opisujących
      łuk szykany. Nieważne, że po zmierzchu można tu łatwo paść ofiarą złudzenia
      jazdy prostą drogą (?!) Dojazd do obwodnicy to w końcu stara trasa nr 2. Leży
      idealnie w osi symetrii jezdni dzisiejszej obwodnicy, za jej wirażem.
      Dojeżdżasz do obwodnicy prostą, starą drogą nr 2 (przed szykaną). Po ciemku
      widzisz światła aut jadących prosto główną trasą. Nic ich nie zasłania. Zanim
      wjadą na zakręt obwodnicy, wydaje się, iż te auta pędzą z naprzeciwka, tą samą
      jezdnią, po której jedziesz ty!

      1 maja stało się. Prędkość w obszarze zabudowanym generalnie obniżono.
      Byłem przeciw, bo niestety, długo nie doczekamy się wyższych ograniczeń
      prędkości, do 60-70 km/h, na odcinkach dróg i ulic w obszarze zabudowanym,
      gdzie jest to naprawdę bezpieczne. Założę się o niejedną skrzynkę dobrego piwa,
      że teraz będą to ulubione punkty polowań radarowców.

      Smutno mi, ale będę zmuszony częściej niż dotąd ostrzegać przed radarami w
      takich punktach i na wszelki wypadek kupić sobie antyradar. Żeby nie płacić za
      to, że nie prowadzę samochodu automatycznie, tylko myślę za kierownicą. Co
      sprawia m.in. że niekiedy olewam zbyt surowe ograniczenia prędkości na drogach,
      którymi jeżdżę codziennie. Pozwalam sobie na "karkołomne" 70 km/h na dwóch
      znajomych zakrętach (nominalnie surowe 40 km/h). "Gnam na złamanie karku" 70-80
      km/h obwodnicą Obrzycka (50 km/h), szeroką, z wyłączonym ruchem pieszych, z
      profilami łuków lepszymi niż poza obszarem zabudowanym, przezornie zwalniając
      na skrzyżowaniach. Albo tamuję ruch turlając się 70 km/h na szerokim wjeździe
      do Lubasza, z wydzielonym chodnikiem, ale zabudowanym ciasno domami (formalnie
      można 90 km/h). Ale po kilkuset metrach jazdy, tą samą szosą, tak samo
      zabudowaną, z tym samym chodnikiem, staję się nagle krwiożerczym piratem
      drogowym pędzącym na złamanie karku 70 km/h (ograniczenie 40 km/h).
      • Gość: powolniak47 Re: 50 km/h (długie) IP: *.eventusnet.com / *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.04, 15:38
        Zgadzam się z Tobą stary w 100%.Od zawsze byłem zwolennikiem tzw. bezpiecznej
        jazdy,która czasami ma się nijak do "wydumek" naszych ustawodawców i ludzi
        zajmujących się ruchem drogowym.
        Zastanawia mnie np. brak znaków drogowych nazwijmy je zimowymi/letnimi.
        Przy drodze (na zakręcie) stoi jak wół znak ograniczenia do 40km/godz.który ma
        sens tylko zimą, a latem można spokojnie jechać tam 80 albo więcej.
        Przykład drugi: ograniczenie do 40 ze względu na roboty drogowe.
        Sobota, niedziela,czy święto...robotników nie ma, budowa skończona, a znak stoi.

        Nic tylko łapać tych "bandytów" za kółkiem...

        Takich przykładów możnaby wiele przytoczyć.
        Pozostaje tylko modlić się o zdrowy rozum.
        Dla wszystkich.
      • mejson.e5 Re: 50 km/h (długie) 10.05.04, 23:36
        Smutne jest to, co piszesz, ale musze Ci przyznać rację.
        Są miejsca niebezpieczne "bez powodu" - tzn. powód oczywiście zawsze jest, ale
        trudno go znaleźć zza biurka.
        Jest taki zakręt w okolicach Zwolenia, który zaczyna się tuż po nagłym spadku
        drogi. Jadąc przed nim nie widzi się krzywizny zakrętu, tylko grzbiet
        wzniesienia. Po minięciu szczytu nagle trzeba skręcić w prawo. Kto zostanie
        zaskoczony, ten zjeżdża na przeciwny pas i nic dziwnego, że stoi tam tablica
        ostrzegająca przed wypadkami, które ciągle się tam zdarzają.
        I to mimo ostrzegawczych znaków i ograniczenia prędkości. Niestety - zabrakło
        wyobraźni, by postawić biało-czerwone strzałki na długich słupkach, by były
        widoczne przed wzniesieniem.
        Za każdym razem, gdy zbliżam się z przeciwka (od zakrętu) do tego wzniesienia,
        puls wali mi jak u dentysty. Pół biedy jest w nocy - można pomrugać światłami.
        Ale w dzień to rosyjska ruletka - większość kierowców nie przestrzega
        ograniczenia i wali tam stówą.

        Na razie się udało...

        Mejson
        • vatseq Re: 50 km/h (długie) 11.05.04, 08:27
          Niedługo fachowcy postawią tam 'czarny punkt' i uznają sprawę za załatwioną, a
          kierowcy i tak będą grzać stówą! :-(

          vatseq
          • mejson.e5 Czarny Punkt 11.05.04, 21:49
            vatseq napisał:

            > Niedługo fachowcy postawią tam 'czarny punkt' i uznają sprawę za załatwioną,
            a
            > kierowcy i tak będą grzać stówą! :-(

            "Czarny Punkt" już tam jest!

            Mejson
      • klemens1 Re: 50 km/h (długie) 11.05.04, 21:43
        > Pozwalam sobie na "karkołomne" 70 km/h na dwóch
        > znajomych zakrętach (nominalnie surowe 40 km/h).

        Znam miejsce gdzie są 2 zakręty które można spokojnie przejechać 50 km/h.
        Ograniczenie jest do 30 km/h ale żeby było śmieszniej, jest ono ustawione z 200m przed zakrętami, a jadąc z jednej ze stron nie jest ono odwołane !!!

        Poza tym to co napisałeś to było trafne ujęcie naszej rzeczywistości. Powód wypadków? Kierowca nie dostosował prędkości - i sprawa wyjaśniona. Jakież to proste.
    • patyczako Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. 11.05.04, 22:25
      A jak sprawa wyglada z tym ograniczeniem na typowych szybkich trasach ktore
      mozna znalezc przeciez w kazdym wiekszym miescie...bo wszyscy tylko mowia o
      ograniczeniu do 50...przeciez byloby paranoja gdyby i tu to mialo obowiazywac???
      • Gość: "60" A jednak te fiuty uchwaliły 50km/h w całej Polsce! IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.04, 08:10
        ja i tak jeżdzę 60 i będę to robił nadal
        a bezpiecznie na 100% to jest 0 km/h i to... w zamkniętym garażu
        fuck you mądrale tzw. poprawni
      • klemens1 Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. 12.05.04, 17:25
        > A jak sprawa wyglada z tym ograniczeniem na typowych szybkich trasach ktore
        > mozna znalezc przeciez w kazdym wiekszym miescie...bo wszyscy tylko mowia o
        > ograniczeniu do 50...przeciez byloby paranoja gdyby i tu to mialo obowiazywac??
        > ?

        Nic się nie znasz - od tego są fachowcy żeby ustalać ograniczenia. Jeżeli na bezkolizyjnej 3-pasmówce jest 50, to znaczy że 60 jest niebezpieczne.
        Mam nadzieję, że wyczułaś ironię?
    • grzek Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. 14.05.04, 15:29
      Czy nie lepiej byłoby ustawić znaki ograniczające prędkośc do 50km/h w
      obszarach zabudowanych tam gdzie jest to konieczne, tak jak to jest obecnie w
      niektórych miejscach, niż wyrywać się i ujednolicać wszędzie tak samo, tworząc
      martwy przepis?
      • Gość: owca-kier Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.04, 19:33
        Mam prawo jazdy 25 lat i tyleż jeżdżę (jak dotąd bezwypadkowo).
        A wszystkim poprawnym mądralom zalecam lekturę: Sobiesław Zasada "Prędkość
        bezpieczna". Dla was kochani to rzeczywiście 0 km/h będzie najlepszym
        rozwiązaniem. A ci co uchwalili szarym masom to bzdurne ograniczenie sami w
        swych VIP-owskich limuzynach zap...ją 120 i lepiej po mieście.
        Dla nich dedykacja: ChWDP-olitykom!
        • Gość: pazdzioch Re: A jednak uchwalili. 50km/h w całej Polsce. IP: *.chello.pl 14.05.04, 23:03
          Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości!Tylko dodatkowa uwaga,znacznie taniej
          wychodzi ograniczanie prędkości i pieprzenie bzdur niż konkretne działania w
          celu poprawy bezpieczeństwa!
          Pozdr.
        • mejson.e5 Szybkość (była) bezpieczna 15.05.04, 00:37
          Gość portalu: owca-kier napisał(a):

          " Mam prawo jazdy 25 lat i tyleż jeżdżę (jak dotąd bezwypadkowo).
          A wszystkim poprawnym mądralom zalecam lekturę: Sobiesław Zasada "Prędkość
          bezpieczna". Dla was kochani to rzeczywiście 0 km/h będzie najlepszym
          rozwiązaniem."

          Gratuluję bezwypadkowego jeżdżenia!
          Sam kiedyś fascynowałem się książką Zasady.
          Ale niestety - nie przystaje ona do współczesnych czasów.
          Trzydzieści lat temu można było uczyć ścinania zakrętów, redukcji z wciśniętym
          pedałem gazu, przejeżdżania "patelni" itp.

          Teraz mamy parę razy więcej samochodów na drodze, owe drogi dziurawe,
          wolnorynkowe metody szkolenia kierowców i czarnorynkowe metody zdobywania prawa
          jazdy.

          Nie jesteśmy panami swojego losu.
          Jak na wojnie - wyrostek z cekaemu rozwali drużynę komandosów a naćpany debil
          volvem rozwali rodzinę w matizie i tylko otrzepie pył z poduszek.

          Dobrze Ci życzę, owca-kier, ale Ty zajączku lepiej uważaj...


          " A ci co uchwalili szarym masom to bzdurne ograniczenie sami w
          swych VIP-owskich limuzynach zap...ją 120 i lepiej po mieście.
          Dla nich dedykacja: ChWDP-olitykom!"

          Przyłączam się do dedykacji.

          I przestrzegam bzdurnego ograniczenia.

          Pozdrawiam,

          Mejson
          • albert.flasz Re: Szybkość (była) bezpieczna 16.05.04, 21:00
            Ja jeżdżę od 20 lat i kilka wypadków przeżyłem (w kilkuletnim okresie, w którym
            przejeżdżałem przeciętnie 80 - 100 tysięcy km rocznie). Nie wierzę w
            przechwałki o bezwypadkowej jeździe po polskich drogach, chyba że ktoś jeździ
            mało i zawsze dobrze znanymi trasami. Nie o tym jednak chciałem... Mieszkam
            między miastem a wsią. Na tej wsi codziennie widzę lekceważenie najbardziej
            podstawowych zasad, m. in. 10 - letnie dzieci samodzielnie jeżdżące traktorami,
            pijanych za kierownicą, ludzi od zawsze jeżdżących bez prawa jazdy, pojazdy,
            których stan urąga wszelkim regułom bezpieczeństwa... Posterunek w gminie
            niedawno został zlikwidowany z przyczyn oszczędnościowych ale nie ma to
            większego znaczenia, bo nawet gdy funkcjonował, policjanci totalnie olewali
            wszystko, dbając jedynie o własne statystyki... W jednej z wsi, którą często
            odwiedzałem, kiedyś zmieniono obsadę posterunku. Przyszła młoda, ambitna
            policjantka, która chciała przynajmniej w tej dziedzinie zrobić "porządek".
            Niedługo to trwało: dopadli ją kiedyś gdzieś na uboczu, przykładowo obili mordę
            i wszystko wróciło "do normy". Możesz sobie jeździć jak chcesz, ja jednak
            uważam, że tu jest Polska i cała ta afera z ograniczeniem prędkości do 50
            km/godz świadczy tylko o nieudolności oraz bezradności naszych władz i nie jest
            warta szumu, jaki się wokół niej robi.
            • rapid130 Re: Szybkość (była) bezpieczna 17.05.04, 19:14
              albert.flasz napisał:

              > Ja jeżdżę od 20 lat i kilka wypadków przeżyłem (w kilkuletnim okresie, w
              którym przejeżdżałem przeciętnie 80 - 100 tysięcy km rocznie). Nie wierzę w
              przechwałki o bezwypadkowej jeździe po polskich drogach, chyba że ktoś jeździ
              mało i zawsze dobrze znanymi trasami. Nie o tym jednak chciałem... Mieszkam
              między miastem a wsią. Na tej wsi codziennie widzę lekceważenie najbardziej
              podstawowych zasad, m. in. 10 - letnie dzieci samodzielnie jeżdżące traktorami,
              pijanych za kierownicą, ludzi od zawsze jeżdżących bez prawa jazdy, pojazdy,
              których stan urąga wszelkim regułom bezpieczeństwa... Posterunek w gminie
              niedawno został zlikwidowany z przyczyn oszczędnościowych ale nie ma to
              większego znaczenia, bo nawet gdy funkcjonował, policjanci totalnie olewali
              wszystko, dbając jedynie o własne statystyki... W jednej z wsi, którą często
              odwiedzałem, kiedyś zmieniono obsadę posterunku. Przyszła młoda, ambitna
              policjantka, która chciała przynajmniej w tej dziedzinie zrobić "porządek".
              Niedługo to trwało: dopadli ją kiedyś gdzieś na uboczu, przykładowo obili mordę
              i wszystko wróciło "do normy". Możesz sobie jeździć jak chcesz, ja jednak
              uważam, że tu jest Polska i cała ta afera z ograniczeniem prędkości do 50
              km/godz świadczy tylko o nieudolności oraz bezradności naszych władz i nie jest
              warta szumu, jaki się wokół niej robi.

              Z tym poziomem kultury na wsiach to prawda.
              Objawił mi się kiedyś o 23.00 na długiej prostej drugorzędnej szosy ciągnik z
              dwiema przyczepami. Bez świateł, bez trójkąta, z odblaskami zasyfionymi błotem.
              Akurat z przeciwka nadciągał jakiś samochód, więc miałem włączone krótkie.
              I tylko coś zamajczyło mi w mroku w odległości 30 metrów, przy szybkości 70-80
              km/h. Uratował mnie bezwarunkowy odruch omijania przeszkody (do wymijania było
              jeszcze 150 metrów) i bardzo dobre właściwości jezdne BMW, które ze stoickim
              spokojem zaliczyło test ominięcia "łosia".

              A statystyka mówi, że wypadek przytrafia się raz na 250 tys. km, ale przeważnie
              w promieniu 50 km od domu, a więc raczej na dobrze znanych drogach. (Wynika z
              tego, że od dawna jeżdżę na kredyt ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja