Patrzec nie znaczy widziec.

17.11.10, 11:16
O dluzszego czasu pomstuje przeciwko przeladowywaniu drog jakoby pomocnymi kierowcy informacjami (pomijam absolutnie skandaliczne swiecace reklamy). Od znakow, po wszelkiej masci blyskacze. Szczegolnie te w osi jezdni sa niebezpieczne, bo moga "mechanicznie" zaslonic np. pieszego.

Okazuje sie, ze przeladowanie nas bodzcami fatalnie odbija sie na naszym swiadomym widzeniu. POLECAM LEKTURE. ZNAKOLOGOM TEZ :-/
    • hannni Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszystko? 17.11.10, 11:45
      emes-nju napisał:

      > Okazuje sie, ze przeladowanie nas bodzcami fatalnie odbija sie na naszym swi
      > adomym
      widzeniu.

      Najwazniejsze, ze wszystkie te "bodzce" nie maja najmniejszego wplywu na wlasciwa ocene predkosci i odleglosci samochodu jadacego glowna droga, nawet z predkoscia znacznie powyzej predkosci dozwolonej bo przeciez go "widac" - jak zapewnieja co niektorzy "doswiadczeni" kierowcy na tym forum. Wystarczy - wedlug nich - tylko zatrzymac sie i popatrzec. W czym zatem problem?
      • kozak-na-koniu Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 17.11.10, 11:51
        hannnnnia napisała:

        > Najwazniejsze, ze wszystkie te "bodzce" nie maja najmniejszego wplywu na wlasci
        > wa ocene predkosci i odleglosci samochodu jadacego glowna droga, nawet z predko
        > scia znacznie powyzej predkosci dozwolonej bo przeciez go "widac" - jak zapewni
        > eja co niektorzy "doswiadczeni" kierowcy na tym forum. Wystarczy - wedlug nich
        > - tylko zatrzymac sie i popatrzec. W czym zatem problem?

        Czy hania zrozumiała o co chodzi w poście zakładającym wątek? Chyba nie...:D
      • emes-nju Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 17.11.10, 11:54
        Jak zawsze zero zrozumienia i towarzyszacy mu, majacy to zapewne zamaskowac, slowotok.
        • hannni Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 17.11.10, 12:21
          emes-nju napisał:

          > Jak zawsze zero zrozumienia

          Skoro nie rozumiesz tego, co cytujesz to czemu najpierw nie poprosisz kogos, zeby ci wytlumaczyl?

          Artykul mowi wyraznie o tym, ze nawet bardzo dobrze widoczne zjawiska (jak goryl tuz przed nosem) moga calkowicie umknac uwadze, jesli wykonuje sie "trudne zadania" wymagajace duzej koncentracji.
          Wlaczenie sie do ruchu na ruchliwej drodze jest takim wlasnie zadaniem, wymagajacym czesto bardzo duzej koncetracji z powodu duzej ilosci roznorodnych bodcow, najdujacych sie w ruchu.

          Ale jak wiadomo "doswiadczony" kierowca moglby co najwyzej nie zobaczyc goryla na masce. Punkcik znajdujacy sie np. cwierc kilometra od niego nie ujdzie jednak jego uwadze poniewaz go "widac". Doswiadczony kierowca "widzi" nawet natychmiast, z jaka porusza sie predkoscia. Dlatego predkosc ta nie gra roli - jak twierdza pewni "doswiadczeni" kierowcy na tym forum.
          • emes-nju Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 17.11.10, 12:34
            Wlaczenie sie do ruchu jest faktycznie trudne do szalenstwa jezeli robi sie je po twojemu, czyli dajac sobie "ulamek sekundy" na obserwacje.

            Jezeli w razie potrzeby przed wjazdem na glowna z drogi bocznej (nie pisze tu o pasach wlaczenia do ruchu!) wykona sie, jak kazdy normalny kierowca, szalenie irytujacy i trudny manewr zatrzymania sie, problemu nie ma. Ma sie do "ogarniecia" jeden bodziec - obserwacje sytuacji na ruchliwej drodze, na ktora chce sie wjechac. Wtedy nie jest grozny nawet punkcik cwierc kilometra ode mnie :-P
            • hannni Znaki = wiele bodcow, samochody = jeden(!) bodziec 17.11.10, 13:06
              emes-nju napisał:

              > problemu nie ma. Ma sie do "ogarniecia" jeden bodziec - obserwacje sytuacji na ruchliwej drodze.

              Niezla logika:
              Nieruchome znaki to "wiele" (nawet zbyt wiele) "bodcow".
              Samochody jadace z dwoch kierunkow to juz tylko "jeden bodziec".

              > Wtedy nie jest grozny nawet punkcik cwierc kilometra ode mnie

              Pewnie, spojrzysz przeciez w prawo (oczywiscie nie sekunde tylko co najmniej dwie), spojrzysz w lewo (oczywiscie nie sekunde tylko co najmniej dwie) i wyjedziesz, albo wyjechalbys tuz pod kola samochodu z prawej, ktory 4 sekundy wczesniej byl jeszcze cwierc kilometra od skrzyzowania, gdy patrzyles w prawo ale ty jako doswiadczony kierowca patrzac dwie sekundy widziales ten punkcik nawet wtedy, gdy byl calkowicie zasloniety przez samochody oddalajace sie od skrzyzowania.
          • kozak-na-koniu Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 17.11.10, 12:49
            hannnnnia napisała:

            > Artykul mowi wyraznie o tym, ze nawet bardzo dobrze widoczne zjawiska (jak gory
            > l tuz przed nosem) moga calkowicie umknac uwadze, jesli wykonuje sie "trudne za
            > dania" wymagajace duzej koncentracji.

            ...Czyli hania zrozumiała, ale jak zwykle mocno wybiórczo: w artykule napisane jest wyraźnie, że "uwaga jest aktywnym system decydującym, które z bodźców są dla nas ważne. To oznacza, że obiekty znajdujące się poza nią, mogą zostać pominięte. Oczywiście w większość przypadków to my decydujemy gdzie skierować uwagę. Jednak jeśli tak jak w naszym teście, skoncentrujemy ją tylko na jednym zadaniu, może nas coś ominąć." Wynika z tego oczywista oczywistość, że nadmiar i chaos bodźców (na przykład gęsty, przemieszany ruch na drodze, nadmiar znaków, ich wzajemne wykluczanie się itd.) w efekcie przytępia uwagę oraz zwiększa jej wybiórczość, co prowadzi pomijania i/lub błędnego interpretowania przez mózg części napływających z otoczenia bodźców. Odpowiadają za to mechanizmy dobrze znane psychologom oraz fizjologom zajmującym się funkcjonowaniem układu nerwowego i narządów zmysłów.

            > Ale jak wiadomo "doswiadczony" kierowca moglby co najwyzej nie zobaczyc goryla
            > na masce. Punkcik znajdujacy sie np. cwierc kilometra od niego nie ujdzie jedn
            > ak jego uwadze poniewaz go "widac". Doswiadczony kierowca "widzi" nawet natychm
            > iast, z jaka porusza sie predkoscia. Dlatego predkosc ta nie gra roli - jak twi
            > erdza pewni "doswiadczeni" kierowcy na tym forum.

            Tak tak, "dośfiatczona" hania już kiedyś "udowodniła", że wszystko z powodu obrazu na siatkówce oka, który zmniejsza się w zależności od drogi hamowania...:DDD
            • hannni koza, ktora umie cytowac 17.11.10, 13:08
              koza-bez-konia napisała:

              > w artykule napisane
              > jest wyraźnie, że "uwaga jest aktywnym system decydującym, które z bodźców s
              > ą dla nas ważne. To oznacza, że obiekty znajdujące się poza nią, mogą zostać po
              > minięte. Oczywiście w większość przypadków to my decydujemy gdzie skierować uwa
              > gę. Jednak jeśli tak jak w naszym teście, skoncentrujemy ją tylko na jednym zad
              > aniu, może nas coś ominąć."


              Koza, ktora umie cytowac to prawie taka atrakcja, jak ten goryl w filmie.
              Moze powinas zaczac dawac wystepy za pieniadze?
              • kozak-na-koniu hannnnnnnnnia, ktora nie umie myśleć 17.11.10, 13:14
                hannni napisał:

                > Koza, ktora umie cytowac to prawie taka atrakcja, jak ten goryl w filmie.
                > Moze powinas zaczac dawac wystepy za pieniadze?

                Tak tak, haniu, masz rację: "kulturalni" kierowcy ze śfajcarii, albo inszego Grazu, którzy całą swą uwagę koncentrują wyłącznie na prędkościomierzach, aby broń Boże nie przekroczyć tej trzydziestki o więcej, jak 3km/godz. są znacznie bardziej narażeni na to zjawisko, gdyż poza licznikiem ich mózgi nie są w stanie przyjąć oraz "strawić" nic ponadto.:DDD
      • edek40 Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 17.11.10, 17:30
        > eja co niektorzy "doswiadczeni" kierowcy na tym forum. Wystarczy - wedlug nich
        > - tylko zatrzymac sie i popatrzec. W czym zatem problem?

        Wyrwane z kontekstu i glupsze nawet od hannniiii.

        Znowu cos ci sie misiaczku popier...lilo. Przy wyjezdzie z podporzadkowanej nalezy sie zatrzymac i mozna to bezpiecznie zrobic. W czasie jazdy zas zatrzymanie z powodu przeladowania szumem informacyjnym moze prowadzic do wypadku.

        Ale ty tego i tak nie zrozumiesz, bo dla ciebie ktos kto zatrzymuje sie przed skretem na oznakowanym skrzyzowaniu to taki sam szkodnik jak jadacy szosa grubo ponizej limitu.

        Wszystko jest takie mroczne i ulotne. Niby troszke podobne, a jednak troszke nie. Oj, ogarnac ciezko.
        • hannni Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 17.11.10, 20:33
          edek40 napisał:

          > Wyrwane z kontekstu

          Czyzbys nie twierdzil, ze predkosc na glownej drodze nie gra roli bo samochody przeciez widac? Jesli cos "wyrwalem z kontekstu" to wskaz to.

          > i glupsze nawet od hannniiii.

          Znow sie tak pienisz bo ci zaprezentowalem twoja wlasna glupote i to jeszcze w watku twojego brata blizniaka?

          > Przy wyjezdzie z podporzadkowanej nalezy sie zatrzymac i mozna to bezpiecznie zrobic.

          Ale tez trzeba potem wlaczyc sie do czasami gestego ruchu (a nie nieruchomych znakow i blyskaczy), z obu stron, czasami nawet na wiecej niz dwoch pasach. To sytuacja wymagajaca sporej koncentracji i podjecia szybko wlasciwej decyzji, jesli nie chce sie stac i czekac do zmierzchu.

          > W czasie jazdy zas zatrzymanie z powodu przeladowania szumem informacyjnym moze
          > prowadzic do wypadku.

          Ale tylko wtedy, jesli z tylu jedzie "przeladowany szumem informacyjnym" edek nie widzacy swiatel stopu i "robiacy w spodnie" nawet na widok (nieruchomej!) wysepki wprost przed nim.

          > Wszystko jest takie mroczne i ulotne. Niby troszke podobne, a jednak troszke ni
          > e. Oj, ogarnac ciezko.

          A jak jeszcze ci dojdzie do tego "szumu" wysepka, to juz w ogole sie "gubisz" i "robisz w spodnie".
          • jureek Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 17.11.10, 23:07
            hannni napisał:

            > Znow sie tak pienisz bo ci zaprezentowalem twoja wlasna glupote i to jeszcze w
            > watku twojego brata blizniaka?

            ROTFL :))))))
            Spodobał mi się ten "brat bliźniak" :)
            Jura
            • edek40 Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 18.11.10, 11:18
              > Spodobał mi się ten "brat bliźniak" :)

              Dlatego, ze oze pier...lic jak potluczony masakrujac i mylac watki?

              Co z tego, ze mamy podobne podejscie do drog? Wynika ono glownie z praktyki i myslenia. Hannnni myslenia odmawiam. Tobie i hannnni odmawiam praktyki na polskich drogach. Co innego odwiedziny, co innego codzienne i swiadome przemieszczanie sie w gaszczu absurdu. Wyglada bowiem na to, ze emes, podobnie jak jak patrzy na znaki czy kreski.
              • hannni Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 18.11.10, 12:40
                edek40 napisał:

                > Co z tego, ze mamy podobne podejscie do drog? Wynika ono glownie z praktyki i myslenia.

                I to jakiej "praktyki" i "myslenia"!

                "Pratyka" - samochod osobowy ze 120 km/h zatrzymuje sie na krotszej drodze niz ciezarowka z 70 km/h.

                "Myslenie" - karac kierowcow poruszajacych sie zwyklymi drogami wolniej niz z predkoscia dozwolona.
                • edek40 Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 18.11.10, 13:12
                  > "Pratyka" - samochod osobowy ze 120 km/h zatrzymuje sie na krotszej drodze niz
                  > ciezarowka z 70 km/h.

                  Nie rozrozniasz drogi hamowania/zatrzamania ciezarowki i jej ladunku.

                  > "Myslenie" - karac kierowcow poruszajacych sie zwyklymi drogami wolniej niz z p
                  > redkoscia dozwolona.

                  Skoro juz tak upierasz sie przy tym karaniu to niech bedzie. Ja tylko pytalem.
                  • hannni Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 18.11.10, 13:34
                    edek40 napisał:

                    > Nie rozrozniasz drogi hamowania/zatrzamania ciezarowki i jej ladunku.

                    Wlasnie dlatego, bo to rozrozniam, demaskuje (z satysfakcja) kretynizmy twojego brata-blizniaka.

                    > Skoro juz tak upierasz sie przy tym karaniu to niech bedzie. Ja tylko pytalem.

                    No to nie rznij teraz przynajmniej przyslowiowego glupa, ze takie pytanie nie jest jednoznaczna sugestia.
                    • edek40 Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 18.11.10, 14:13
                      > Wlasnie dlatego, bo to rozrozniam, demaskuje (z satysfakcja) kretynizmy twojego
                      > brata-blizniaka.

                      Znaczy nie dopuszczasz do siebie mysli, ze ladunek moze sie urwac? Brawo. Masz wielka wiedze o przewozie towarow.

                      > No to nie rznij teraz przynajmniej przyslowiowego glupa, ze takie pytanie nie j
                      > est jednoznaczna sugestia.

                      Oczywscie w twoim malutkim rozumku.
                      • hannni Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 19.11.10, 09:25
                        edek40 napisał:

                        > Znaczy nie dopuszczasz do siebie mysli, ze ladunek moze sie urwac?

                        Na tej zasadzie mozesz od razu probowac dowiesc, ze kobiety sa silniejsze od mezczyzn, bo 25-letnia mistrzyni karate dowali 90-letniemu staruszkowi w wozku inwalidzkim. To by byla statystyka a la edek i jego brat-blizniak.

                        Czyzby wedlug ciebie tylko w samochodzie ciezarowym moglo sie cos urwac lub nawalic?
                        Dlatego wlasnie porownuje znane srednie wartosci przecietnych, sprawnych technicznie pojazdow.

                        Do tego porownuje nawet samochod osobowy na suchym, super przyczepnym asfalcie z wyladowana ciezarowka na mokrej nawierzchni. Teraz jeszcze musialbym przyjac niesprawna technicznie ciezarowke, zeby tylko wyszlo na wasze?



                        > Oczywscie w twoim malutkim rozumku.

                        Nawet rzniecie glupa ci nie wychodzi.
                        Jesli twoje pytanie o to czemu nie kara sie ludzi jezdzacych 60% wolniej niz z predkoscia dozwolona nie jest sugerowaniem takiego rozwiazanie to pytanie "czemu wreszcie nie zrobi sie porzadku z chuliganami" wcale nie sugeruje, ze ten ktos chcialby wreszcie zrobic porzadek z tym problemem. Tak moze to tylko widziec edek i jego brat-blizniak.
                        • kozak-na-koniu Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 19.11.10, 10:31
                          hannnnnia napisała:


                          > Dlatego wlasnie porownuje znane srednie wartosci przecietnych, sprawnych te
                          > chnicznie pojazdow
                          . >

                          Haniu, co to znaczy? Czy hani chodzi o zwykłą ciężarówkę - taką na przykład wywrotkę bez ładunku, czy może raczej o czterdziestotonowy, załadowany "na full" ciągnik z naczepą? A ten osobowy to jest może Fiat panda, czy też może "wypasiona beemwica" ze wszystkimi ABS, ASR, SLD, FDP itp., itd.?:D
                          • hannni Kozie dylematy. 19.11.10, 10:40
                            koza-bez-konia napisała:

                            > co to znaczy?

                            jakb nasza Julka choc raz "zalapala" to bylby rzeczywiscie news.

                            >chodzi o zwykłą ciężarówkę - taką na przykład wyw
                            > rotkę bez ładunku, czy może raczej o czterdziestotonowy, załadowany "na full" c

                            O co chodzi? Bo Julka jak zwykle "nie lapie".
                            W stwierdzeniu "mezczyzni sa statystycznie silniejsi od kobiet" Julka w ogole by nie wiedziala czy chodzi o 25-letnia mistrzynie karate czy mozepania Zosie co sprzedaje w sklepie.
                            A mezczyzni? Czy chodzi o pana Kazia z naprzeciwka czy moze jego szwagra z broda, ktorego potracil pociag?
                            • kozak-na-koniu Re: Kozie dylematy. 19.11.10, 14:47
                              hannnnnia napisała:

                              > jakb nasza Julka choc raz "zalapala" to bylby rzeczywiscie news.

                              Czy hania wie co to jesti do czego służy cudzysłów?

                              > W stwierdzeniu "mezczyzni sa statystycznie silniejsi od kobiet" Julka w ogole b
                              > y nie wiedziala czy chodzi o 25-letnia mistrzynie karate czy mozepania Zosie co
                              > sprzedaje w sklepie.

                              Haniowa statystyka... Czyli, skoro ja mam nóg dwie a mój koń cztery - to każdy z nas ma statystycznie po trzy nogi - tak?:DDD

                              > A mezczyzni? Czy chodzi o pana Kazia z naprzeciwka czy moze jego szwagra z brod
                              > a, ktorego potracil pociag?

                              Chodzi o ten zegar, co nie chodzi...
              • jureek Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 19.11.10, 10:06
                edek40 napisał:

                > > Spodobał mi się ten "brat bliźniak" :)
                >
                > Dlatego, ze oze pier...lic jak potluczony masakrujac i mylac watki?
                >
                > Co z tego, ze mamy podobne podejscie do drog? Wynika ono glownie z praktyki i m
                > yslenia. Hannnni myslenia odmawiam. Tobie i hannnni odmawiam praktyki na polski
                > ch drogach. Co innego odwiedziny, co innego codzienne i swiadome przemie
                > szczanie sie w gaszczu absurdu. Wyglada bowiem na to, ze emes, podobnie jak jak
                > patrzy na znaki czy kreski.

                No to się dowiedziałem. Kto nie pisze tak jak bracia bliźniacy, ten albo nie myśli, albo nie ma praktyki, albo jeździ nieświadomie.
                Proponuję zamknąć forum i zamienić je na blog prezentujących jedynie słuszne poglądy braci bliźniaków. Przynajmniej inaczej myslący nie będą im przeszkadzać, gdy będą się wzajemnie nakrecać, jaka to waaadza jest beee, a kierowcy jacy są dzielni.
                A Ty zza granicy w ogóle na polskie fora nie wpuszczać, zdrajców jednych.
                Jura
                • emes-nju Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 19.11.10, 11:00
                  jureek napisał:

                  > Kto nie pisze tak jak bracia bliźniacy, ten albo nie myśli, albo nie ma praktyki, albo jeździ
                  > nieświadomie.

                  Po pierwsze, nie blizniacy. Chocby dlatego, ze nie podpisuje sie pod tym, co napisales :-P

                  Po drugie. Cos w tym jest, co napisales. Wiekszosc (nie wszyscy!!!) z tych, ktorym nic na drogach nie rpzeszkadza, to ludzie nie zwracajacy na te drogi uwagi - tacy, co np. na warszawskiej Trasie Lazienkowskiej na ograniczeniu do 80 km/h kontrolowanym przez fotoradar, zwalniaja do 40 km/h. Ci ludzie jada i nie wiedza nawet jakie jest ograniczenie. A skoro nie wiedza, to jak ma im ono (i mnogosc innych) przeszkadzac? I dlaczego w ogole ma im przeszkadzac jakiekolwiek nadmierne oznakowanie czy kretynskie przepisy, ktorych nie znaja?

                  > wzajemnie nakrecać, jaka to waaadza jest beee, a kierowcy jacy są dzielni.

                  Wskaz mi jakies miejsce, w ktorym sie z Edkiem nakrecamy. Dosc rzadko w ogole sie do siebie odzywamy. Zapewne dlatego, ze faktycznie w sporej czesci tematow mamy podobne zdanie (ja jestem chyba bardziej radykalny - moze dlatego, ze nie mam dzieci), wiec nie ma powodu do dyskutowania :-P

                  > A Ty zza granicy w ogóle na polskie fora nie wpuszczać, zdrajców jednych.

                  Czy gdzies to zostalo powiedziane?

                  Nie raz za to musimy bronic sie przed nieslusznymi atakami osob, ktore o jezdzie w Polsce wiedza mniej wiecej tyle, co ja o jezdzie w Portugalii :-P Najbardziej "bawia" mnie opowiesci o tym jak to po Warszawie strasznie sie jezdzi, jak to rozpedza sie pieszych itd. Tak moze napisac ktos, kto w Warszawie jezdzil 20 lat temu. Fakt - jak nie wie, niech nie pierd..., a slucha tych, ktorzy wiedza. Byc moze dzieki temu udaloby sie np. uniknac przejawow niespotykanego juz prawie w Warszawie w wykonaniu warszawskich kierowcow, chamstwa. Naprawde - spora czesc przyjezdnych usiluje jezdzic po Warszawie tak, jak im sie wysnilo, powodujac haos.

                  Pisze o Warszawie, bo tu najwiecej jezdze i nie chce, jak nasi zagraniczni znawcy polskiego ruchu drogowego, pierd... glupot :-P

                  O jezdzie po Polsce i coraz wyrazniejszych roznicach pomiedzy tym, co sie komu wysnilo, a realna sytuacja tez nie raz pisalem. Fakt - jeszcze kilka-kilkanascie lat temu bylo bardzo zle. Teraz tez jest zle, ale sytuacja radykalnie sie poprawia. Jezdzimy coraz wolniej i coraz spokojniej (byc moze dlatego jak kilka razy w czasie kilkuset km zdarzy sie spotkac jakiego bandyte, bardziej boli niz wtedy, gdy bandyta byl prawie kazdy). Znajduje to odzwieciedlenie w statystykach wypadkow. Liczba zabitych spada, a liczby powodowanych przez nas wypadkow moga nam pozazdroscic np. Niemcy. Na polskich drogach jest zle, ale nie tylko kierowcy za to odpowiadaja, co niektorzy nasi zagraniczni koledzy probuja nam, czesto w chamowaty sposob, sugerowac. Wedlug mnie zblizamy sie do granicy, poza ktora dalszego wyraznego spadku liczby zabitych nie da sie osiagac prostymi metodami jak stawianie masztow (byc moze to uspokoilo kierowcow - watpie, ale nie potrafie tego udowodnic) czy wszelkiej masci szykan. Dalsza droga zblizajaca nas do Europy, to danie nam drog o europejskich standardach - chodzi mi glownie o bezkolizyjnosc i latwosc, intuicyjnosc jazdy (z tym w Polsce jest coraz gorzej!).

                  I ja i KAZDY normalny kierowca w Polsce zdaje sobie sprawe z tego, ze mamy sporo za uszami. Ale za bezpieczenstwo na drogach nie tylko kierowcy odpowiadaja, co waaadza, popelniajac zreszta karygodne "przestepstwo" (bo znajduje to odzwierciedlenie w calej filozofii organizacji drog - na czele z zaniechaniem przebudowy miejsc ewidentnie niebezpiecznych, bo przeciez wystarczy ZNAK - pojecie magiczne), lansuje przy wtorze tych, ktorzy im wierza. To prawda, ze w ostatecznym rozrachunku wszystko zalezy od kierowcy. I dlatego wlasnie droga ma zadanie jak najwiecej wybaczac. A nasze wybaczaja coraz mniej - dla bezpieczenstwa :-P Nie podoba mi sie to i o tym pisze. Wiem, ze czyni to ze mnie chama, bandyte i pirata (z zerowym kontem punktowym - nie licze mandatu za nie moje przekroczenie predkosci) :-/ Oraz brata bliznaka Edka :-P
                • edek40 Re: Ale doswiadczony kierowca widzi przeciez wszy 19.11.10, 13:58
                  > No to się dowiedziałem. Kto nie pisze tak jak bracia bliźniacy, ten albo nie my
                  > śli, albo nie ma praktyki, albo jeździ nieświadomie.

                  Pisalem juz, ze kwestia prawidlowosci lub sensownosci oznakowania "wychodzi" czesto dopiero po wielokrotnym przejezdzie, w roznych warunkach, tego samego odcinka. Pewien miszcz drogownictwa, ktory wypowiadal sie kiedys o tym, ze w Polsce znaki stawia sie na mapie i zatwierdza pieczatka, choc nalezaloby wlasnie dokonywac wizji lokalnej, przejezdzac roznymi samochodami w roznych warunkach pogodowych i oswietleniowych. Jesli wiec masz droge, ktora pokonujesz stale i nie widzisz na niej wiekszych uchybien, to chwala znakologowi. Jesli zas nie masz takiej drogi, to wyzej d... nie podskoczysz, skoro nawet miszcz oznakowania twierdzi, ze nalezy dokonywac wizji (w liczbie mnogiej) lokalnych, aby wylapac bledy czy potkniecia. Zauwazyc sie da np. brakujacy znak. Pytanie tylko czy jadac w nocy w deszcze zauwazysz na jezdni zatarte pasy przejscia dla pieszych, ktore nie sa oznakowane. Byc moze ja mma kiepski wzrok, ale nie wiedzac, ze najezdzam na zatarte i zalane woda pasy, nie bede wiedzial, ze przescie w ogole bylo. Pisze o tym nie bez kozery, bo wlasnie tak wygladalo to "moje" przejscie, w sprawie ktorego mailowalem do miszczow od znakow. Dla utrudnienia z reszta 100 m dalej bylo stare przejscie, ktorego pasy bylo jakos tak widac lepiej niz tego nowego. Laczylo je jedno - oba nie mialy znakow. Ciekawe ilu "Jurkow" przejechalo przez to przejscie nie wiedzac w ogole o tym, ze cos takiego funkcjonowalo na mapie?
    • tiges_wiz Re: Patrzec nie znaczy widziec. 17.11.10, 14:23
      na podobny mechanizm zwraca sie uwage w przypadku swiatel w dzien, ktore odwracaja uwage od pieszych i rowerzystow.
      • nazimno ...oraz motocyklistow, co bylo 17.11.10, 14:28
        jednym z argumentow odwolania "akcji swietlanej przyszlosci" w Austrii.
        • kozak-na-koniu Re: ...oraz motocyklistow, co bylo 17.11.10, 14:34
          Zapewne dlatego niektórzy motocykliści w Polsce stale jeżdżą z włączonymi światłami drogowymi...
          Moim zdaniem, to jest jeden z najważniejszych argumentów przeciw coraz częściej stosowanym akcjom, polegającym na szokowaniu: jeden bodziec, który chcąc się przebić z tła, zanadto "bijąc w oczy" automatycznie może stępić postrzegalność innych, niemniej ważnych.
          • nazimno Co do alternatywy - swiatel dziennych. 17.11.10, 15:05
            W Europie maja swoja siedzibe dwie duze firmy silnie zaangazowane w produkcje,
            dystrybucje i promocje tzw. "ekologicznych zrodel swiatla".

            Tak jak zrobiono to z zarowkami 100W (bo niby dlaczego zostawiono 60/75W??? -
            jak konsekwencja to konsekwencja, 25W nie robi ZADNEJ istotnej roznicy) teraz
            "promowac" sie bedzie wszelkimi dostepnymi srodkami produkcje High Power White LEDs.

            Przemysl samochodowy jest "dobrym odbiorca", a klient i tak "musi", bo nie bedzie miec zadnego pola manewru. No i obroty sa gwarantowane.

            Money makes the world go round...






            • kozak-na-koniu Re: Co do alternatywy - swiatel dziennych. 18.11.10, 09:09
              nazimno napisał:

              > Tak jak zrobiono to z zarowkami 100W (bo niby dlaczego zostawiono 60/75W??? -
              > jak konsekwencja to konsekwencja, 25W nie robi ZADNEJ istotnej roznicy) teraz
              > "promowac" sie bedzie wszelkimi dostepnymi srodkami produkcje High Power White
              > LEDs.

              No, tu nie byłbym taki pewny... Halogeny, którymi kilkadziesiąt lat temu zaczęto zastępować zwykłe żarówki dają światło o wiele bardziej jaskrawe, o wyższej temperaturze barwy, LEDy jeszcze wyższą. Tu tych parę wat ma znaczenie, szczególnie w przypadku świateł stosowanych do oświetlania drogi przed pojazdem (lepiej oświetlają, ale także bardziej oślepiają) - nie mylić z światłem przeznaczonym wyłącznie do oznaczenia pojazdu, jak w przypadku klasycznych świateł do jazdy dziennej.
              • nazimno Pare uwag o LEDach 18.11.10, 10:12
                LEDy dajace widmo odbierane jako "swiatlo biale" posiadaja (na razie) maksymalna
                skutecznosc zamiany mocy na lumeny na poziomie ok 100 lumenow na 1 W mocy doprowadzonej.

                Sa i takie, ktore daja stokilkadziesiat lumenow z jednego Wata mocy, ale
                koszt ich wytworzenia jest zbyt wysoki i nikogo na nie nie stac dla zastosowan motoryzacyjnych.

                Firmy, o ktorych pisalem, maja w swoich lapach technologie wytwarzania wszystkich podzespolow potrzebnych dla zrodel swiatla opartych na LEDach: LEDy, podzespoly bierne, czynne, rdzenie ferromagnetyczne i t.p. Wiadomo, ze dobre zrodlo zasilania dla LEDow
                pracujace w zakresie temperatur -40°C....+85°C nie moze byc ani proste ani tanie.

                Tutaj zweszono niesamowity biznes i robi sie wszystko, aby nie utracic tej grzadki,
                na ktorej rosna roslinki, ktore zamiast listkow maja banknociki.

                No wiec grzadka bedzie starannie pielegnowana, politycy beda wykazywac sie
                swiadomosci ekologiczna, wprowadzane beda zakazy uzywania swiec parafinowych,
                a za zlamanie tych zakazow grozic beda wysokie kary, moze odwiesza nawet kare smierci.

                I co tylko jeszcze.


    • hannni Swiatla w dzien, Austria a "bodzce". 17.11.10, 14:55
      Ze strony ÖAMTC (austriackiego klubu motorowego) - tlumaczone na szybko:

      "Wszystkie nowe samochody wyposazone seryjnie od 2011 w swiatla dzienne"

      "Mimo zniesienia nakazu uzywania swiatel w dzien w Austrii nie watpiono w jego zalety . Zalety stosowania swiatel w dzien zostaly potwierdzone jako redukujace ilosc wypadkow w ponad 40 miedzynarodowych badaniach. Dlatego tez ÖAMTC wspieral na plaszczyznie Unii Europejskiej wysilki zmierzajacedo jak najszybszego wprowadznie obowiazku swiatel dziennych jako elementu seryjnego wyposazenia samochodow. Od lutego 2011 wszystkie nowe samochody beda seryjnie wyposazone w swiatla dzienne."

      "Uzywanie swiatel w dzien za granica"
      "Uzywanie swiatel w dzien obowiazuje obecnie w 22 krajach europejskich. Rowniez w trzech innych krajach (Niemcy, Szwajcaria, Francja) jazda na swiatlach w dzien jest zalecana"





      www.oeamtc.at/a1126671/
      • jureek Re: Swiatla w dzien, Austria a "bodzce". 17.11.10, 15:09
        Swiatła do jazdy dziennej to nie to samo co światła mijania.
        Jura
        • hannni Re: Swiatla w dzien, Austria a "bodzce". 17.11.10, 15:23
          jureek napisał:

          > Swiatła do jazdy dziennej to nie to samo co światła mijania.

          Oczywiscie, pewnie w przeciwienstwie do swiatel mijania, znakow, "blyskaczy w osi jezdni", itd. nie sa "bodzcami" "fatalnie odbijajacymi sie na naszym swiadomym widzeniu."
      • babaqba Re: Swiatla w dzien, Austria a "bodzce". 28.11.10, 06:02
        Światła w dzień są tylko głupie. Ważniejsze są światła nocą. A tutaj jest tragedia. Super reflektory, świecące bardzo jaskrawym światłem, tylko iluzorycznie poprawiają bezpieczeństwo posiadacza, bo łatwo może mu się zameldować na czołówkę oślepiony kierowca z przeciwka. Do tego dochodzi brak dbałości o ustawienie świateł i mamy to, co mamy: tragiczną sytuację pod tym zwględem. Ale z tym, jak z papierosami: jak się propaganda uprze na jedno, to już nic nie wymusi zauważania niczego innego, więc światła są "dobre" i już. Im więcej światła tym lepiej. Wzięli to sobie do serca motocykliści i coraz częściej jeżdżą w dzień na światłach drogowych. Kretyństwo świetlne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja