Jazda pod prąd - ciarki mnie przeszły ...

05.12.10, 09:48
Jade sobie wczoraj (Warszawa) ok. 1-szej po południu ulicą Podczaszyńskiego na wschód. Zbliżam się do Kasprowicza i widzę jak poprzedzający mnie o kilkadziesiąt metrów samochód skręca w lewo ... zamrugałem oczami, aby upewnić się że widze to, co widzę ... tak, skręcił pod prąd w pierwszą jezdnię Kasprowicza.

Przecinając ulicę popatrzyłem w lewo - ruch był niewielki, poza naszym "podprądowiczem" widziałem jeden samochód na prawym pasie, oraz jakieś kolejne wozy majaczyły w oddali na wysokości Płatniczej.

Brr ...

    • majas.wa Re: Jazda pod prąd - ciarki mnie przeszły ... 05.12.10, 15:26
      Czasem się zdarza na rozbudowanych skrzyżowaniach, rondach itp... Ale najczęściej tak robią cwaniaki-dostawczaki albo małolaty w niemieckich autach. A może to szczęśliwie wróciwszy z wyspiarskiej emigracji jakiś zamyślony drajwer był?
      Swego czasu pewna młoda babka zawracała na rondzie pod prąd (wiadomo jak) i był dzwon. Policjant pyta dlaczego tak zrobiła to odparła "no co, miałam jechać dookoła?"
    • wichura Re: Jazda pod prąd - ciarki mnie przeszły ... 06.12.10, 10:28
      Częsty widok, gdy między pasami jest za dużo zieleni. Ja przynajmniej raz w tygodniu widuję, jak ktoś skręca w lewo z Ciszewskiego pod prąd Rosoła. Dobrze, że jest obowiązek jazdy na światłach, widać wtedy delikwenta z daleka i można uniknąć kolizji. Nie spotykam się za to zbyt często z sytuacją, by ktoś jechał tak z premedytacją.
    • ab_extra Sam tak miałem :D 06.12.10, 11:38
      Deszcz, noc, ciemno - latarnia chyba wysiadła - stoję na światłach do skrętu w lewo. No i skręciłem - przed szerokim pasem zieleni :D
      Z jednej strony szczęście, że skrzyżowanie było puste, z drugiej, gdyby samochody czekały z lewej, to bym pewnie skręcił prawidłowo.

      Cóż, człowiek nie maszyna.
Pełna wersja