Nagrody za zdjęcie z fotoradaru

10.12.10, 11:14
cyt.
"Nagrody za zdjęcie z fotoradaru


Jak zachęcać kierowców do bezpiecznej i przepisowej jazdy? Może należy ich nagradzać, a przynajmniej wprowadzić… loterię fotoradarową.

Amerykanin Kevin Richardson otrzymał zlecenie od koncernu Volkswagena, aby zrealizować eksperyment pozwalający na potwierdzenie skuteczności tej teorii, wymyślonej przez niemieckiego producenta.

Powszechnie wiadomo, że jeżeli coś jest nagradzane, to z reguły zostaje wykonane. Dokładnie w ten sam sposób działa loteria fotoradarowa. Na początku „dobre” fotoradary ustawiono na szwedzkich ulicach, po czym obserwowano sytuację przez trzy dni. Fotoradar wyłapywał kierowców jadących zgodnie z przepisami, a ich dane brały udział w loterii, w której nagrody „fundowali” piraci drogowi z zapłaconych mandatów.

Wynik testu był pozytywny. W ciągu trzech dni, fotoradary minęło 24 875 samochodów, a łamanie ograniczenia prędkości zmniejszyło się aż o 22 procent. W porównaniu ze skutecznością tradycyjnych radarów, jest to bardzo duża różnica."

www.motofakty.pl/artykul/nagrody_za_zdjecie_z_fotoradaru.html
    • edek40 Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 11:17
      Ale sie bedzie dzialo. Przeciez wiadomo, ze na wschodnioeuropejska dzis tylko bat ;)
      • novationen Re: Ejjjj! 10.12.10, 11:31
        ja już dawno przy każdej kontroli zbieram punkty a potem wymieniam na nagrody - żelazka, paliwo, koszulki ... :)))) a Wy nie? :)

        przecież Policja ma taki program lojalnościowy :) podobno niedługo i oni zostaną włączeni do karty Payback :)


        dobra, teraz na serio - uważam że to bez sensu i całe to paplanie o fotoradarach też. Jak jeżdżę to dostałem tylko jedno zdjęcie i osobiście uważam, że zasłużenie bo było 105/50. Od stycznia wchodzą nowe przepisy i teoretycznie skończy się chowanie pudla w krzakach, bo musi być tablica - jak będzie naprawdę to czas pokaże.

        jakbym byl Panem Policjantem to chętniej wlepiłbym mandat za blokowanie lewego pasa na A4 niż za jazdę z prędkością oscylującą w granicach 150-160 km/h na tej trasie, czy omijanie takiej blokującej p*zdy prawym pasem.
        • silver.arrow Re: Ejjjj! 10.12.10, 11:54
          novationen napisał:

          > jakbym byl Panem Policjantem to chętniej wlepiłbym mandat za blokowanie lewego
          > pasa na A4 niż za jazdę z prędkością oscylującą w granicach 150-160 km/h na tej
          > trasie, czy omijanie takiej blokującej p*zdy prawym pasem.

          Za siadanie na zderzaku i błyskanie światłami przy prędkościach ok. 130 km/h też jak rozumiem lepiłbyś mandaty? Tak tylko dla porządku pytam. Inna rzecz, że policja i tak ma to głęboko.
          • novationen Re: Ejjjj! 10.12.10, 13:19
            nie mrygam. Jak się zbliżam a gość nie zjeżdża to zdejmuję nogę z gazu i w rozsądnej odległości czekam, ale tylko chwilę. Jak się nie zorientuje to biorę z prawej. Bezszelestnie :)
            • hannni Re: Ejjjj! 10.12.10, 13:27
              novationen napisał:

              > nie mrygam. Jak się zbliżam a gość nie zjeżdża to zdejmuję nogę z gazu i w rozs
              > ądnej odległości czekam, ale tylko chwilę. Jak się nie zorientuje to biorę z pr
              > awej. Bezszelestnie :)

              W Niemczech za taka "bezszelestna" wioche mozesz dostac 50 Euro i 3 punkty.
              • silver.arrow Re: Ejjjj! 10.12.10, 13:36
                hannni napisał:

                > W Niemczech za taka "bezszelestna" wioche mozesz dostac 50 Euro i 3 punkty.

                U nas wyprzedzanie z prawej na autostradzie nie jest zabronione.
                • hannni Re: Ejjjj! 10.12.10, 13:42
                  silver.arrow napisał:

                  > U nas wyprzedzanie z prawej na autostradzie nie jest zabronione.

                  Wiem, niestety.
                  • silver.arrow Re: Ejjjj! 10.12.10, 13:53
                    hannni napisał:

                    > Wiem, niestety.

                    Przy okazji podniesienia limitu prędkości do 140 km/h zastanowiłbym się nad wprowadzeniem takiego zakazu. A jakby jeszcze policja zaczęła egzekwować bezpieczny odstęp od poprzedzającego pojazdu i jazdę prawym pasem, to w ogóle byłoby pięknie. Ale u nas jest tylko podniesienie limitu - kolejna zagrywka w nieustającej kampanii wyborczej.
                    • hannni Re: Ejjjj! 10.12.10, 14:08
                      Niemcy zabraniaja rowniez ponizej 130 km/h wyprzedzania z prawej strony - moim zdaniem slusznie. Jak do tego ma sie 6 krotnie wyzsza smiertelnosc na polskich autostradach to temat na inna dyskusje.
                      • silver.arrow Re: Ejjjj! 10.12.10, 14:24
                        hannni napisał:

                        > Niemcy zabraniaja rowniez ponizej 130 km/h wyprzedzania z prawej strony - moim
                        > zdaniem slusznie. Jak do tego ma sie 6 krotnie wyzsza smiertelnosc na polskich
                        > autostradach to temat na inna dyskusje.

                        Ja też nie postuluję absurdalnego przepisu, że poniżej 130 km/h wolno wyprzedzać z prawej, a powyżej nie wolno. Jak zakazywać to na wszystkich drogach ekspresowych i autostradach bez żadnych wyjątków.
                    • bimota Re: Ejjjj! 10.12.10, 16:13
                      Jak bedziesz jechal prawym pasem to nikt cie nim nie bedzie wyprzedzal.
                    • klemens1 Re: Ejjjj! 10.12.10, 16:25
                      > Przy okazji podniesienia limitu prędkości do 140 km/h zastanowiłbym się nad wpr
                      > owadzeniem takiego zakazu.

                      A w czym ci przeszkadza fakt że można wyprzedzać na autostradzie z prawej strony?
                      • emes-nju Re: Ejjjj! 10.12.10, 16:27
                        klemens1 napisał:

                        > A w czym ci przeszkadza fakt że można wyprzedzać na autostradzie z prawej
                        > strony?

                        Bo to nie po jewropjejsku! Tak sie robi tylko w dziczy!
                      • hannni Re: Ejjjj! 10.12.10, 16:50
                        klemens1 napisał:

                        > A w czym ci przeszkadza fakt że można wyprzedzać na autostradzie z prawej strony?

                        To tak, jak z byle jakimi drogami z rozbabranym oznakowaniem poziomym albo kamizelkami ratunkowymi rzuconymi na kupe gdzies na dnie statku zamiast w oznaczonych miejscach w kabinach: Jednym to przeszkadza, innym nie.
                      • silver.arrow Re: Ejjjj! 10.12.10, 16:52
                        klemens1 napisał:

                        > A w czym ci przeszkadza fakt że można wyprzedzać na autostradzie z prawej stron
                        > y?

                        Mi osobiście w niczym, bo patrzę w lusterka i na boki zanim zmienię pas, ale wielu kierowców o tym zapomina. Większa dopuszczalna prędkość sprawi, że w sytuacji kolizyjnej będzie mniej czasu na reakcję.
                        Niemcy z jakiegoś powodu wprowadzili zakaz wyprzedzania z prawej na autostradzie i mimo, że np. emes sobie z tego pokpiwa, uważam że to ma sens.
                        • hannni Re: Ejjjj! 10.12.10, 16:56
                          silver.arrow napisał:

                          > Niemcy z jakiegoś powodu wprowadzili zakaz wyprzedzania z prawej na autostradzi
                          > e i mimo, że np. emes sobie z tego pokpiwa, uważam że to ma sens.

                          To najzwyczajniej bardzo porzadkuje ruch na drodze i ulatwia komunikacje (nonwerbalna) miedzy kierowcami. Im bardziej uporzadkowany proces, tym mniejsze ryzyko bledu. Niby takie oczywiste ale dla wielu ciagle niepojete.
                          • klemens1 Re: Ejjjj! 10.12.10, 17:09
                            > Im bardziej uporzadkowany proces, tym mniejsze ryzyko bledu. Niby takie oczywiste ale dla
                            > wielu ciagle niepojete.

                            Proces jest bardzo prosty - przy zmianie pasa należy ustąpić pierwszeństwa tym którzy tym pasem jadą. Nie wiem dlaczego Niemcy komplikują ten proces.
                            • hannni Re: Ejjjj! 10.12.10, 17:19
                              klemens1 napisał:

                              > Proces jest bardzo prosty - przy zmianie pasa należy ustąpić pierwszeństwa tym
                              > którzy tym pasem jadą. Nie wiem dlaczego Niemcy komplikują ten proces.

                              Niemcy nie "komplikuja" tego procesu tylko go najzwyczajniej zabraniaja. To zasadnicza roznica. I robia to z dobrych powodow:
                              1. Kieorwca zmieniajacy pas z lewego na prawy ma znacznie gorsza widocznosc. Taki manewr wymaga znacznie wiekszej uwagi niz zmiana z prawego na lewy pas.
                              2. Kierowcy jadacy za i przed innymi samochodami moga o wiele szybciej i pewniej ocenic sytuacje i odpowiednio reagowac. Jesli widze przed soba dwa samochody jadace obok to od razu wiem, ze ten po lewej jedzie szybciej i wyprzedza. To samo, gdy patrze wstecz, wiem od razu, ze szybszy samochod jedzie lewym pasem a nie prawym. Wiem szybciej jak wlasciwie zaregowac.

                              Wszystko to porzadkuje ruch i czyni go o wiele bardziej przwidywalnym i uporzadkowanym. A to jak wiadomo (niestety nie wszystkim) wplywa w decydujacy sposob na bezpieczenstwo.
                              • klemens1 Re: Ejjjj! 11.12.10, 10:46
                                > > Proces jest bardzo prosty - przy zmianie pasa należy ustąpić pierwszeństw
                                > a tym
                                > > którzy tym pasem jadą. Nie wiem dlaczego Niemcy komplikują ten proces.
                                >
                                > Niemcy nie "komplikuja" tego procesu tylko go najzwyczajniej zabraniaja.

                                Zabraniają ustępować pierwszeństwa przy zmianie pasa ruchu? Bo o takim procesie piszę. Uwaga techniczna - powyższe pytanie jest retoryczne (często tego nie załapujesz).

                                > 1. Kieorwca zmieniajacy pas z lewego na prawy ma znacznie gorsza widocznosc. Ta
                                > ki manewr wymaga znacznie wiekszej uwagi niz zmiana z prawego na lewy pas.

                                Zgadzam się z wyjątkiem owego "znacznie". Zmiana pasa na prawy jest dziecinnie prosta, bezpieczna i trywialna. Jest wiele manewrów faktycznie znacznie trudniejszych, jak chociażby wyjazd z parkingu czy skręt w lewo na skrzyżowaniu, ale jakoś nikt nie robi z nich sztucznych problemów.

                                > 2. Kierowcy jadacy za i przed innymi samochodami moga o wiele szybciej i pewnie
                                > j ocenic sytuacje i odpowiednio reagowac. Jesli widze przed soba dwa samochody
                                > jadace obok to od razu wiem, ze ten po lewej jedzie szybciej i wyprzedza. To sa
                                > mo, gdy patrze wstecz, wiem od razu, ze szybszy samochod jedzie lewym pasem a n
                                > ie prawym. Wiem szybciej jak wlasciwie zaregowac.

                                Rozwiń jeszcze kluczowy wpływ oceny względnej prędkości pojazdów przed tobą i za tobą na "właściwą reakcję". Chodzi o to żebyś sprecyzował ostatnie zdanie.

                                > Wszystko to porzadkuje ruch i czyni go o wiele bardziej przwidywalnym i uporzad
                                > kowanym.

                                Zwłaszcza gdy ten na lewym pasie nagle zahamuje, albo gdy jest na tyle funkcjonalnie ograniczony że ma problemy ze zmianą pasa na prawy.
                                • hannni Re: Ejjjj! 11.12.10, 12:01
                                  klemens1 napisał:

                                  > Zabraniają ustępować pierwszeństwa przy zmianie pasa ruchu?

                                  Zabraniaja wyprzedzania z prawej. Nie bardzo rozumiem, co w tym zakazie mialoby byc "skomplikowanego".

                                  > Zgadzam się z wyjątkiem owego "znacznie". Zmiana pasa na prawy jest dziecinnie
                                  > prosta, bezpieczna i trywialna.

                                  Eksperci od ruchu w Europie Zachodniej widza to na szczescie inaczej niz ty. Zmieniajac pas na lewy wystarczy z reguly krotki rzut oka w lewe lusterko, ktore ma sie tuz pod nosem i ktore daje bardzo duze pole widzenia. Przy zmianie na prawy pas ma sie do dyspozycji znacznie dalej polozone lusterko prawe ukazujace znacznie mniejsze pole widzenia. Poza tym trzeba sie obejrzec w prawo wstecz i patrzec przez boczne szyby samochodu.
                                  Wszystko to wymaga znacznie wiecej czasu a tym samym dluzszego odwrocenia uwagi od kierunku wprost, co jak wiadomo szczegolnie przy wysokich predkosciach na autostradach ma decydujacy wplyw na bezpieczenstwo.

                                  > Jest wiele manewrów faktycznie znacznie trudniejszych, jak chociażby wyjazd z parkingu

                                  Wiele kobiet ma rzeczywiscie z tym problemy. Niemniej skutki ewentualnego bledu przy wyjezdzie z parkingu sa z reguly znacznie bagatelniejsze niz skutki bledu przy wysokiej predkosci na autostradzie.

                                  > Rozwiń jeszcze kluczowy wpływ oceny względnej prędkości pojazdów przed tobą i z
                                  > a tobą na "właściwą reakcję". Chodzi o to żebyś sprecyzował ostatnie zdanie.

                                  Jesli masz cos do dodania, to najlepiej zrob to sam. Ja juz dokladnie opisalem korzysci plynace z zakazu wyprzedzania z prawej strony na porzadkowanie ruchu, komunikowanie miedzy kierowcami i przewidywalnosc manewrow.


                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 13.12.10, 12:37
                                    > Poza tym trzeba sie obejrzec w
                                    > prawo wstecz i patrzec przez boczne szyby samochodu.

                                    Nie trzeba - jak się ma dobrze ustawione lusterka to wszystko widać (przy jeździe autostradowej oczywiście). Jak już pisałem, zgadzam się oprócz owych "znacznie".

                                    Argumenty za zezwoleniem wyprzedzania z prawej:

                                    1. Wyprzedzanie z prawej jest manewrem bardzo rzadko stosowanym na dwupasmówkach.
                                    2. Jeżeli ktoś nie chce być wyprzedzany z prawej - niech korzysta z prawego pasa jeżeli może nim jechać.
                                    3. Jeżeli ktoś uparcie jedzie tym lewym pasem to można go wyprzedzić pasem po którym nic przecież nie jedzie.
                                    4. Jeżeli ten na lewym zahamuje to nie ma paniki na prawym.
                                    5. Jest to zgodne z prostą ogólną zasadą (bez rozróżniania lewo-prawo) ustępowania pierwszeństwa przy zmianie pasa ruchu.

                                    Argumenty przeciw:
                                    1. Zmiana pasa na prawy jest minimalnie mniej trywialna niż zmiana na lewy.


                                    Niekiedy jestem w takiej sytuacji że jadę prawym pasem, wszędzie jest pusto tylko gdzieś z przodu coś jedzie. Jak go doganiam to okazuje się że jedzie lewym pasem. Ja jadę nadal prawym swoim stałym tempem i go wyprzedzam. Co powinienem wg ciebie zrobić? Przecież jadę swoim pasem i nic mnie nie blokuje. Czy obecność pojazdu obok po lewej powoduje że oba pasy są zablokowane? A jak jest więcej pasów to wszystkie?
                                    Uwaga techniczna: postaraj się nie odpowiadać na każde zdanie z osobna.
                                    • hannni Re: Ejjjj! 13.12.10, 14:11
                                      klemens1 napisał:

                                      > Nie trzeba - jak się ma dobrze ustawione lusterka to wszystko widać

                                      Mylisz sie. Wlasnie dlatego, ze nie widac, mowi sie o slepym (martwym) kacie. Jak "widac" to widac na zalaczonym rysunku z artykulu definiujacego martwy kat.
                                      Do tego komentarz (po niemiecku): "kierowca widzi w lusterku zielony samochod z lewej strony. Bez spojrzenia przez ramie w prawo nie moze jednak widziec czerwonego samochodu z prawej strony."

                                      > Niekiedy jestem w takiej sytuacji że jadę prawym pasem, wszędzie jest pusto tyl
                                      > ko gdzieś z przodu coś jedzie. Jak go doganiam to okazuje się że jedzie lewym p
                                      > asem. Ja jadę nadal prawym swoim stałym tempem i go wyprzedzam. Co powinienem w
                                      > g ciebie zrobić?

                                      Ja wtedy zjezdzam na lewy pas i spokojnie czekam. Jeszcze nigdy mi sie nie zdarzylo, zeby ktos po jakims czasie nie ustapil.
                                      • klemens1 Re: Ejjjj! 15.12.10, 19:30
                                        > > Nie trzeba - jak się ma dobrze ustawione lusterka to wszystko widać
                                        >
                                        > Mylisz sie. Wlasnie dlatego, ze nie widac, mowi sie o slepym (martwym) kacie. J
                                        > ak "widac" to widac na zalaczonym rysunku z artykulu

                                        Ustawiam lusterka bardziej na zewnątrz - wtedy widzę samochód w lusterku i przez boczną przednią szybę jednocześnie. Wspólny obszar gdzie pojazd widać w obu lusterkach jest wtedy nieco mniejszy.

                                        > Ja wtedy zjezdzam na lewy pas i spokojnie czekam. Jeszcze nigdy mi sie nie zdar
                                        > zylo, zeby ktos po jakims czasie nie ustapil.

                                        Np. paliwo mu się zacznie kończyć.
                                        A ja jadę nadal pustym pasem. Nie widzę powodu żeby nie jechać swoim pasem jeżeli przede mną nic nie jedzie a ten z boku korzysta ze swojego pasa. Wjeżdżanie w takiej sytuacji na zajęty pas i czekanie aż ktoś z niego zjedzie ma dla mnie taki samy sens jakbym jechał lewym pasem a ktoś wolniej na prawym.
                                        • hannni Re: Ejjjj! 16.12.10, 10:02
                                          klemens1 napisał:

                                          > Ustawiam lusterka bardziej na zewnątrz - wtedy widzę samochód w lusterku i prze
                                          > z boczną przednią szybę jednocześnie. Wspólny obszar gdzie pojazd widać w obu l
                                          > usterkach jest wtedy nieco mniejszy.

                                          Nawet jesli TY tak robisz, to nie zmienia to w niczym faktu, ze:
                                          - slepy kat z prawej nadal istnieje (nawet jesli dalej od samochodu)
                                          - przez znacznie wieksza odleglosc, pole widzenia w prawym lusterku jest znaczne mniejsze niz w lewym
                                          - patrzac w prawo (w lusterko i okno) musisz bardziej odwrocic glowe niz patrzac w lewo.

                                          Wszystko to ciagle bez zmian oznacza, ze widocznosc na prawa strone jest znacznie gorsza niz na lewa.

                                          > Np. paliwo mu się zacznie kończyć.

                                          Ile miales juz takich sytuacji?

                                          > A ja jadę nadal pustym pasem. Nie widzę powodu żeby nie jechać swoim pasem jeże
                                          > li przede mną nic nie jedzie a ten z boku korzysta ze swojego pasa.

                                          I nawet mnie to jakos nie dziwi, ze TY "nadal jedziesz" i "nie widzisz powodu".
                                          W Niemczech i w szeregu innych krajow z rozbudowana siecia autostrad nie jedzie sie "nadal".
                                          I nie tylko drogowcy doskonale wiedza z jakiego powodu nie powinno sie tego robic.
                                          • klemens1 Re: Ejjjj! 16.12.10, 16:21
                                            > > Ustawiam lusterka bardziej na zewnątrz - wtedy widzę samochód w lusterku
                                            > i prze
                                            > > z boczną przednią szybę jednocześnie. Wspólny obszar gdzie pojazd widać w
                                            > obu l
                                            > > usterkach jest wtedy nieco mniejszy.
                                            >
                                            > Nawet jesli TY tak robisz, to nie zmienia to w niczym faktu, ze:
                                            > - slepy kat z prawej nadal istnieje (nawet jesli dalej od samochodu)

                                            Prawy pas widać bardzo daleko do tyłu a jednocześnie na tyle blisko że widzę tył samochodu którego przód widzę przez szybę. I wcale nie muszę w tym celu jakoś specjalnie bardziej odwracać głowy.

                                            > Wszystko to ciagle bez zmian oznacza, ze widocznosc na prawa strone jest znaczn
                                            > ie gorsza niz na lewa.

                                            Minimalnie gorsza.

                                            > > Np. paliwo mu się zacznie kończyć.
                                            >
                                            > Ile miales juz takich sytuacji?

                                            Ja nie jestem z tych co robią problem gdy chcą jechać swoim tempem i mają wolny pas ruchu.

                                            > I nawet mnie to jakos nie dziwi, ze TY "nadal jedziesz" i "nie widzisz powodu".
                                            > W Niemczech i w szeregu innych krajow z rozbudowana siecia autostrad nie jedzie
                                            > sie "nadal".
                                            > I nie tylko drogowcy doskonale wiedza z jakiego powodu nie powinno sie tego rob
                                            > ic.

                                            Argumenty za i przeciw wyprzedzaniu prawym pasem przedstawiłem kilka dni temu.
                                            • hannni Re: Ejjjj! 16.12.10, 16:58
                                              klemens1 napisał:

                                              > Prawy pas widać bardzo daleko do tyłu

                                              Owszem, to jednak nie ma tu nic do rzeczy bo idzie glownie o szerkosc tego pasa i o obszar blisko samochodu.

                                              > a jednocześnie na tyle blisko że widzę tył samochodu którego przód widzę przez szybę.
                                              > I wcale nie muszę w tym celu jakoś specjalnie bardziej odwracać głowy.

                                              Ale wlasnie musisz odwracac wzrok i to o wiele bardziej niz w lewa strone. Nawet zeby zobaczyc srodkowy slupek musisz odwrocic wzrok o jakies 90°.

                                              > Minimalnie gorsza.

                                              Jesli prawe lusterko, przy tej samej a czasem mniejszej powierzchni lezy 2-2,5 raza dalej niz lewe lusterko od moich oczu, to nie jest to minimalna tylko znaczna roznica.
                                              Jezeli widoczna powierzchnia prawego lusterka to 1/4 lub mniej widocznej powierzchni lewego lusterka to jest to znaczna roznica.
                                              Jezeli konieczny obrot wzroku w prawo to 2-3 razy wiekszy kat niz przy obrocie w lewo to jest tez znaczna roznica, tym bardziej, ze wiaze sie z utrata kontaktu wzrokowego na wprost.

                                              Ale nikt nie broni uwazac ci kilkakrotnej roznicy za "minimalna".
                                              Ja (i chyba nie tylko ja) pozwole sobie nadal uwazac taka roznice za "znaczna".


                                              > Ja nie jestem z tych co robią problem gdy chcą jechać swoim tempem i mają wolny
                                              > pas ruchu.

                                              Czyli piszesz o rzeczych urojonych, ktorych nigdy nie widziales.

                                              > Argumenty za i przeciw wyprzedzaniu prawym pasem przedstawiłem kilka dni temu.

                                              Pamietam, pierwszy z nich to to, ze taki manewr wystepuje "rzadko" (czy cos w tym rodzaju). Niezly argument. Wymuszenia pierwszenstwa lub ostre hamowanie bez powodu wytepuja tez stosunkowo rzadko. Jakies wnioski?
                                              • klemens1 Re: Ejjjj! 17.12.10, 13:25
                                                > Ale wlasnie musisz odwracac wzrok i to o wiele bardziej niz w lewa stron
                                                > e. Nawet zeby zobaczyc srodkowy slupek musisz odwrocic wzrok o jakies 90°.

                                                To jest różnica - zarówno jeżeli chodzi o kąt odwrócenia wzroku jak i widoczną powierzchnię lusterka (raz że dalej, 2 że często jest mniejsze). Ale nie zmienia to faktu że sprawdzenie czy coś jedzie prawym pasem jest minimalnie trudniejsze niż sprawdzenie czy coś jedzie lewym.
                                                Po prostu spojrzenie w prawe lusterko i tak jest bardzo łatwe.

                                                > > Ja nie jestem z tych co robią problem gdy chcą jechać swoim tempem i mają
                                                > wolny
                                                > > pas ruchu.
                                                >
                                                > Czyli piszesz o rzeczych urojonych, ktorych nigdy nie widziales.

                                                Afryki też nie widziałem, co nie znaczy że jest ona urojona.
                                                Piszę o częstym temacie na różnych forach i problemach tych którym się spieszy ale nie na tyle żeby skorzystać z pustego pasach obok.

                                                > > Argumenty za i przeciw wyprzedzaniu prawym pasem przedstawiłem kilka dni
                                                > temu.
                                                >
                                                > Pamietam, pierwszy z nich to to, ze taki manewr wystepuje "rzadko" (czy cos w t
                                                > ym rodzaju). Niezly argument. Wymuszenia pierwszenstwa lub ostre hamowanie bez
                                                > powodu wytepuja tez stosunkowo rzadko. Jakies wnioski?

                                                Może na początek taki że wyprzedzanie z prawej jest nieco bezpieczniejsze od wymuszania pierwszeństwa i ostrego hamowania. Zwłaszcza hamowania na prawym pasie gdy jedzie za tobą tir a hamujesz bez sensu bo ktoś hamuje na lewym.
                                                • hannni Re: Ejjjj! 17.12.10, 14:19
                                                  klemens1 napisał:

                                                  > To jest różnica - zarówno jeżeli chodzi o kąt odwrócenia wzroku jak i widoczną
                                                  > powierzchnię lusterka (raz że dalej, 2 że często jest mniejsze). Ale nie zmieni
                                                  > a to faktu że sprawdzenie czy coś jedzie prawym pasem jest minimalnie trudniejs
                                                  > ze niż sprawdzenie czy coś jedzie lewym.
                                                  > Po prostu spojrzenie w prawe lusterko i tak jest bardzo łatwe.

                                                  Juz raz napisalem, jesli kilkakrotnie wieksza odleglosc do lusterka, kilkakrotnie mniejszy kat widzenia, kilkakrotnie wiekszy kat odwrocenia glowy (z utrata kontaktu wzrokowego do przodu!) uwazasz za "minimalne" to twoja sprawa.
                                                  Ja (i pewnie nie tylko ja) kilkakrotnie wieksza roznice zwyklem okreslac jako znaczna a nie minimalna.

                                                  > Afryki też nie widziałem, co nie znaczy że jest ona urojona.

                                                  Ale w przeciwienstwie do twoich opowiesci istnieja tysiace zdjec, filmow, doniesien o Afryce. O jezdzie za samochodem lewym pasem tak dlugo az skonczy mu sie paliwo jeszcze nie slyszalem. Ale skkoro nie jest to twoim urojeniem bedziesz w stanie to udowodnic.

                                                  > Może na początek taki że wyprzedzanie z prawej jest nieco bezpieczniejsze od wy
                                                  > muszania pierwszeństwa i ostrego hamowania.

                                                  I to ma byc teraz dowodem na to, ze to, co "rzadko wystepuje" jest sluszne i wlasciwe?
                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 17.12.10, 16:43
                                                    > Juz raz napisalem, jesli kilkakrotnie wieksza odleglosc do lusterka

                                                    Ja też to napisałem, nie ma potrzeby żebyś to powtarzał - skoncentruj się na wnioskach. Jeżeli jakaś czynność jest trywialna (spojrzenie w prawe lusterko) a inna czynność jest jeszcze prostsza (spojrzenie w lewe lusterko), to nie oznacza że ta pierwsza czynność przestaje być prosta i trywialna.

                                                    > O jezdzie za samochodem lewym pasem tak dlugo az skonczy mu sie
                                                    > paliwo jeszcze nie slyszalem. Ale skkoro nie jest to twoim urojeniem bedziesz w
                                                    > stanie to udowodnic.

                                                    Nie wszystko jestem w stanie udowodnić co nie jest moim urojeniem. Poza tym zapomniałem że nie jesteś zbyt błyskotliwy i wszystko bierzesz dosłownie (jak z autostradami/dwupasmówkami).

                                                    > > Może na początek taki że wyprzedzanie z prawej jest nieco bezpieczniejsze
                                                    > od wy
                                                    > > muszania pierwszeństwa i ostrego hamowania.
                                                    >
                                                    > I to ma byc teraz dowodem na to, ze to, co "rzadko wystepuje" jest sluszne i wl
                                                    > asciwe?

                                                    Przecież ci wskazałem różnicę twojego przykładu i mojego która wskazuje że wniosek o który pytasz jest bez sensu. Jak nie rozumiesz co czytasz to udawaj przynajmniej że tego nie przeczytałeś.
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 17.12.10, 16:59
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Ja też to napisałem, nie ma potrzeby żebyś to powtarzał

                                                    Owszem jest. Jesli ktos z uporem maniaka powtarza, ze kilkakrotnie wieksza roznica jest "minimalna" to rownie dobrze moge wyrazic swoja opnie, ze taka roznice uwazam za znaczna.

                                                    > Jeżeli jakaś czynność jest trywialna (spojrzenie w prawe lusterko) a i
                                                    > nna czynność jest jeszcze prostsza (spojrzenie w lewe lusterko), to nie oznacza
                                                    > że ta pierwsza czynność przestaje być prosta i trywialna.

                                                    Sa sytuacje, w ktorych trywialne czynnosci decyduja o zyciu i smierci. Tak wlasnie jest przy spogladaniu w lusterko przy wysokich predkosciach na autostradzie. Jesli jakas czynnosc wykonywana jest w okolicznosciach kilka razy niekorzystniejszych niz inna to sprawia tez kilkakrotnie wyzsze a nie "minimalnie" wyzsze ryzyko powaznego wypadku.


                                                    > Poza tym zapomniałem że nie jesteś zbyt błyskotliwy i wszystko bierzesz dosłownie

                                                    Zaczynasz byc znow emocjonalny. To nie moja wina, ze znow sam sie wmanewrowales tak idiotycznym "argumentem". Miej zal do siebie. Ublizanie innym raczej ci nie pomoze.

                                                    > Przecież ci wskazałem różnicę twojego przykładu i mojego która wskazuje że wnio
                                                    > sek o który pytasz jest bez sensu.

                                                    A ja moim przykladem wskazalem ci, ze twoje uzasadnienie jest bez sensu. Mialem nadzieje, ze zrozumiesz.
                                                    Glowny argument w postaci bo cos "zdarza sie rzadko" w zaden sposob nie wartosciuje tego czegos czyli jest z definicji absurdem. Moze teraz juz rozumiesz?


                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 17.12.10, 18:24
                                                    > > Ja też to napisałem, nie ma potrzeby żebyś to powtarzał
                                                    >
                                                    > Owszem jest. Jesli ktos z uporem maniaka powtarza, ze kilkakrotnie wieks
                                                    > za roznica jest "minimalna" to rownie dobrze moge wyrazic swoja opnie, ze taka
                                                    > roznice uwazam za znaczna.

                                                    Minimalna różnica jest w trudności obu zachowań, mimo że ich parametry różnią się kilkukrotnie. Z uporem maniaka tego nie rozumiesz. Przykład: sięgnięcie ręką po coś co jest w odległości 30 cm od ręki jest minimalnie trudniejsze niż gdyby to coś było w odległości 10 cm. Różnica w odległości 3-krotna, różnica w łatwości wykonania zadania praktycznie żadna.

                                                    > Sa sytuacje, w ktorych trywialne czynnosci decyduja o zyciu i smierci.

                                                    Idąc tym paranoicznym tokiem rozumowania lepiej byłoby nakazać żeby wszystkie samochody były żółte - dałoby to o wiele więcej w zakresie bezpieczeństwa niż zakaz wyprzedzania prawym pasem. Dodaj do listy obowiązek wożenia 5 litrów zapasowego płynu do spryskiwaczy i wykonania 20 przysiadów przed wejściem do samochodu. Wszak może to decydować o życiu i śmierci.

                                                    > > Poza tym zapomniałem że nie jesteś zbyt błyskotliwy i wszystko bierzesz d
                                                    > osłownie
                                                    >
                                                    > Zaczynasz byc znow emocjonalny. To nie moja wina, ze znow sam sie wmanewrowales
                                                    > tak idiotycznym "argumentem". Miej zal do siebie. Ublizanie innym raczej ci ni
                                                    > e pomoze.

                                                    Zapewniam cię że na tym forum nie ma nikogo kto by w tak durny sposób się pogrążał jak ty. Nie po raz pierwszy czegoś nie załapałeś i jeszcze się szczycisz że to ja się wmanewrowałem. Stwierdzam - w bardzo delikatny sposób - że jesteś głupi. Gdybym "stawał się emocjonalny" to napisałbym to od razu, teraz ci uświadamiam z jaką powściągliwością cię oceniam.
                                                    Naprawdę trzeba mieć nierówno pod sufitem żeby domagać się udowodnienia przypadku że komuś skończyło się paliwo gdy jechał lewym pasem. Popytaj znajomych.

                                                    > Glowny argument w postaci bo cos "zdarza sie rzadko" w zaden sposob nie wartosc
                                                    > iuje tego czegos czyli jest z definicji absurdem. Moze teraz juz rozumiesz?

                                                    Przecież ci już na to odpowiedziałem. Pisałem coś o bezpieczeństwie, a ty jakbyś tego nie zauważył i klepiesz w kółko to samo. Jeszcze się dopytujesz czy zrozumiałem. Nieemocjonalnie stwierdzam że jesteś funkcjonalnym analfabetą.
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 19.12.10, 13:09
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Minimalna różnica jest w trudności obu zachowań, mimo że ich parametry różnią się
                                                    > kilkukrotnie.

                                                    Jak juz tlumaczylem powyzej (kilka razy i bezskutecznie), wcale nie chodzi o "trudnosc" tego manewru jako takiego tylko wlasnie o jego parametry w realiach jazdy autostrada. W tych realiach bowiem kilkukrotna roznica odgrywa zupelnie inna role niz na parkingu, z ktorego masz trudnosci wyjechac.

                                                    > Przykład: sięgnięcie ręką po coś co jest w odległości 30 cm od ręki jest minimalnie
                                                    > trudniejsze niż gdyby to coś było w odległości 10 cm. Różnica w odległości 3-krotna,
                                                    > różnica w łatwości wykonania zadania praktycznie żadna.

                                                    W realiach gdy siedzi sie przy stole i pije kawe nie ale nie np. w realiach wspinaczki wysokogorskiej juz kilka centymetrow roznicy moze decydowac o zyciu i smierci. Dlatego doswiadczeni alpinisci planuja i optymalizuja kazdy ruch i kazdy detal wiedzac, ze w ekstremalnych realiach liczy sie kazdy centymetr.
                                                    To samo jest z jazda autostrada. Odwrocenie wzroku na 3 sekundy o 90° na parkingu jest absolutnie banalne. Podczas jazdy autosrada moze oznaczac ponad 100 metrow jazdy na oslep. I to wlasnie decyduje o zyciu i smierci.

                                                    > Zapewniam cię że na tym forum nie ma nikogo kto by w tak durny sposób się pogrą
                                                    > żał jak ty. Nie po raz pierwszy czegoś nie załapałeś i jeszcze się szczycisz że
                                                    > to ja się wmanewrowałem. Stwierdzam - w bardzo delikatny sposób - że jesteś gł
                                                    > upi. Gdybym "stawał się emocjonalny" to napisałbym to od razu, teraz ci uświada
                                                    > miam z jaką powściągliwością cię oceniam.

                                                    To zabawne, jak ciagle na nowo silisz sie najpierw na rzeczowa dyskusje i jak ciagle na nowo w obliczu braku argumentow zaczynasz te twoje dziecinne wycieczki osobiste.

                                                    > Naprawdę trzeba mieć nierówno pod sufitem żeby domagać się udowodnienia przypad
                                                    > ku że komuś skończyło się paliwo gdy jechał lewym pasem. Popytaj znajomych.

                                                    Jesli nie masz argumentow to lepiej milcz zamiast pisac taki bullshit. Nie bedziesz potem musial sie uzalac, ze ktos, do tego bullshitu sie ustosunkowuje.


                                                    > > Glowny argument w postaci bo cos "zdarza sie rzadko" w zaden sposob nie w
                                                    > artosc
                                                    > > iuje tego czegos czyli jest z definicji absurdem. Moze teraz juz rozumies
                                                    > z?
                                                    >
                                                    > Przecież ci już na to odpowiedziałem. Pisałem coś o bezpieczeństwie, a ty jakby
                                                    > ś tego nie zauważył i klepiesz w kółko to samo. Jeszcze się dopytujesz czy zroz
                                                    > umiałem. Nieemocjonalnie stwierdzam że jesteś funkcjonalnym analfabetą.

                                                    Twoja bezradnosc powala z nog. Az mi cie powoli zal :)

                                                    Naprawde masz nadzieje, ze jak rzucisz paroma bluzgami to twoj koronny argument, ze "cos zdarza sie rzadko" stanie sie w jakis sposob wyznacznikiem jakosci czegokolwiek?
                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 20.12.10, 16:40
                                                    > W tych realiach bowiem kilkukrotna roznica odgrywa zupelnie inn
                                                    > a role niz na parkingu, z ktorego masz trudnosci wyjechac.

                                                    Kilkukrotna różnica odległości oczu od lusterka nie powoduje że zmiana pasa na prawy jest kilkukrotnie trudniejsza niż na lewy.

                                                    > W realiach gdy siedzi sie przy stole i pije kawe nie ale nie np. w realiach wsp
                                                    > inaczki wysokogorskiej juz kilka centymetrow roznicy moze decydowac o zyciu i s
                                                    > mierci.

                                                    W takich realiach jak najbardziej. Podczas jazdy samochodem sytuację na pasie po prawej można ocenić tak samo szybko i pewnie jak na pasie po lewej - z minimalną różnicą na korzyść lewego.

                                                    Potwierdzasz że nie zgadzasz się co do tego konkretnego parametru?

                                                    > To zabawne, jak ciagle na nowo silisz sie najpierw na rzeczowa dyskusje i jak c
                                                    > iagle na nowo w obliczu braku argumentow zaczynasz te twoje dziecinne wycieczki
                                                    > osobiste.

                                                    To że nie rozumiesz stwierdzenia że ktoś uparcie jedzie lewym pasem aż mu się skończy paliwo nie ma nic wspólnego z moim rzekomym brakiem argumentów. Nie zdarzyło się jeszcze żebyś załapał cokolwiek co napisałem nie wprost. Jak piszę wprost to szanse na to że to zrozumiesz są już nieco większe.

                                                    >
                                                    > > Naprawdę trzeba mieć nierówno pod sufitem żeby domagać się udowodnienia p
                                                    > rzypad
                                                    > > ku że komuś skończyło się paliwo gdy jechał lewym pasem. Popytaj znajomyc
                                                    > h.
                                                    >
                                                    > Jesli nie masz argumentow to lepiej milcz zamiast pisac taki bullshit. Nie bedz
                                                    > iesz potem musial sie uzalac, ze ktos, do tego bullshitu sie ustosunkowuje.

                                                    Ja się nad tobą nie użalam, po prostu stwierdzam jaki jesteś. Nie zrozumiałeś o co chodzi z kończącym się paliwem? Nie zrozumiałeś. A skomplikowane to nie było.

                                                    > Twoja bezradnosc powala z nog. Az mi cie powoli zal :)

                                                    Jestem bezradny w obliczu twojego funkcjonalnego analfabetyzmu i sklerozy. Ale nie przeszkadza mi to w niczym.

                                                    > Naprawde masz nadzieje, ze jak rzucisz paroma bluzgami to twoj koronny argument
                                                    > , ze "cos zdarza sie rzadko" stanie sie w jakis sposob wyznacznikiem jakosci cz
                                                    > egokolwiek?

                                                    Rzucanie bluzgami jest niezależne od tego wyznacznikiem czego ma się stać jakikolwiek mój argument. Najistotniejsze jest - czego nie da się nie zauważyć - że nadal nie pojmujesz co napisałem. W swojej frustracji zamiast przeczytać, poświęcić kilka minut i zrozumieć (normalny człowiek zrozumiałby od razu), uciekasz w "bluzgi" i "osobiste wycieczki". Tymczasem ja tylko stwierdzam fakt na podstawie twojej bezradności w rozumieniu prostych zdań.
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 20.12.10, 17:22
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Kilkukrotna różnica odległości oczu od lusterka nie powoduje że zmiana pasa na
                                                    > prawy jest kilkukrotnie trudniejsza niż na lewy.

                                                    Ale kilkukrotnie wiekszy odstep oczu od lusterka powoduje kilkukrotnie mniejszy kat widzenia przez to lusterko, co jest rownoznaczne ze znacznie gorsza widocznoscia.
                                                    Jesli kat widzenia jest o polowe albo o 2/3 mniejszy to jest to znaczna a nie minimalna roznica.
                                                    Jesli do tego mamy utrate kontaktu wzrokowego do przodu, to przy tych predkosciach znaczy to decydujace pogorszenie percepcji i tym samym bezpieczenstwa.

                                                    Tak znacznie ograniczona widocznosc w tak ekstremalnej sytuacji jest rownoznaczna ze znacznie gorsza widocznoscia i znacznym pogorszeniem bezpieczenstwa.

                                                    > W takich realiach jak najbardziej. Podczas jazdy samochodem sytuację na pasie p
                                                    > o prawej można ocenić tak samo szybko i pewnie jak na pasie po lewej - z minima
                                                    > lną różnicą na korzyść lewego.

                                                    To, ze cos sobie bedziesz wmawiac wbrew ewidentnym faktom nie stanie sie rzeczywistoscia.
                                                    Majac na prawo kilkukrotnie mniejszy kat widzenia i zwracajac kilkakrotnie bardziej glowe w tym kierunku nie mozna ocenic sytuacji "tak samo szybko" i przede wszystkim tak samo pewnie. Zwlaszcza jesli uwzglednic dodatkowa utrate widocznosci do przodu.

                                                    > To że nie rozumiesz stwierdzenia że ktoś uparcie jedzie lewym pasem aż mu się s
                                                    > kończy paliwo nie ma nic wspólnego z moim rzekomym brakiem argumentów.

                                                    Owszem, jesli ktos posluguje sie tak idiotycznym argumentem to dowodzi, ze nie ma argumentow bo gdyby mial to by ich uzyl. Jesli jeszcze sie pieni, ze wytyka mu sie idiotycznosc tego przykladu, tylko sie osmiesza.

                                                    > Nie zrozumiałeś o co chodzi z kończącym się paliwem?

                                                    Kazdy raczej bez trudu zrozumial, to, co bylo do zrozumienia: Ze z braku argumentow piszesz bullshit. Gdybys bowiem mial argument, to uzylbys go.

                                                    > Jestem bezradny w obliczu twojego funkcjonalnego analfabetyzmu.

                                                    Gdybys mial jakiekolwiek sensowne argumenty nie bylbys tak bezradny i nie miotalbys sie tak.

                                                    > Rzucanie bluzgami jest niezależne od tego wyznacznikiem czego ma się stać jakik
                                                    > olwiek mój argument.

                                                    Dobrze, ze przynajmniej tyle rozumiesz. To juz cos.
                                                    Gdybys tylko jeszcze mial jakies argumenty....

                                                    > Najistotniejsze jest - czego nie da się nie zauważyć - że
                                                    > nadal nie pojmujesz co napisałem.

                                                    To pojmuje kazdy i to bez trudu: Splodziles naprawde wyjatkowy (nawet jak na to forum) idiotyzm: Atrybut majacy zerowa wartosc (To, ze cos "zdarza sie rzadko") ma byc wyznacznikiem jakosci proponowanego przez ciebie rozwiazania.

                                                    Troche tak, to ciasto jest naprawde dobre, bo.... jest rzadko pieczone. Albo ostre hamowanie na lewym pasie bez powodu nie jest zle bo "rzadko sie zdarza".

                                                    > W swojej frustracji zamiast przeczytać, poświęcić kilka minut i zrozumieć (normalny człowiek zrozumiałby od razu),

                                                    Normalny czlowiek nie potrzebuje "kilku minut", zeby zrozumiec ten idiotyzm. To widac od razu.

                                                    > uciekasz w "bluzgi" i "osobiste wycieczki".

                                                    Zwrocenie ci uwagi, ze zamiast poslugiwac sie argumentami uciekasz w bluzgi i osobiste wycieczki nie jest zadna ucieczka. Ucieczka sa wlasnie bluzgi i osobiste wycieczki.
                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 21.12.10, 12:58
                                                    > Ale kilkukrotnie wiekszy odstep oczu od lusterka powoduje kilkukrotnie mniejszy
                                                    > kat widzenia przez to lusterko, co jest rownoznaczne ze znacznie gorsza
                                                    > widocznoscia.

                                                    Która nadal jest wystarczająca żeby ocenić sytuację na prawym pasie. Dlatego ocena ta jest minimalnie trudniejsza niż analogiczna na lewym pasie. Pomimo że różnice w kątach, odległościach itd. są znaczne.

                                                    > > To że nie rozumiesz stwierdzenia że ktoś uparcie jedzie lewym pasem aż mu
                                                    > się s
                                                    > > kończy paliwo nie ma nic wspólnego z moim rzekomym brakiem argumentów.
                                                    >
                                                    > Owszem, jesli ktos posluguje sie tak idiotycznym argumentem

                                                    Argument oznacza że ktoś długo, uparcie jedzie lewym pasem. Idiotyczne jest nierozumienie tego, a już totalnym debilizmem jest pisanie że ten przykład jest idiotyczny. Napisałem ci wprost - teraz załapiesz? Ja obstawiam że nie.

                                                    > > Nie zrozumiałeś o co chodzi z kończącym się paliwem?
                                                    >
                                                    > Kazdy raczej bez trudu zrozumial, to, co bylo do zrozumienia: Ze z braku argume
                                                    > ntow piszesz bullshit. Gdybys bowiem mial argument, to uzylbys go.

                                                    Każdy debil by to tak zrozumiał - tego zapomniałeś sprecyzować. A megadebil nie zrozumie nawet gdy mu się napisze wprost. Wiem że mnie pod tym względem nie zawiedziesz.

                                                    > > Najistotniejsze jest - czego nie da się nie zauważyć - że
                                                    > > nadal nie pojmujesz co napisałem.
                                                    >
                                                    > To pojmuje kazdy i to bez trudu: Splodziles naprawde wyjatkowy (nawet jak na to
                                                    > forum) idiotyzm: Atrybut majacy zerowa wartosc (To, ze cos "zdarza sie rzadko"
                                                    > ) ma byc wyznacznikiem jakosci proponowanego przez ciebie rozwiazania.

                                                    To już kiedyś napisałeś po raz pierwszy i na to odpowiedziałem. Ponieważ odpowiedzi nie zrozumiałeś, powtarzasz w kółko to samo. I jeszcze piszesz "To pojmuje kazdy i to bez trudu". Bez trudu to każdy pojmuje że jesteś sklerotykiem i funkcjonalnym analfabetą.
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 21.12.10, 13:32
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Która nadal jest wystarczająca żeby ocenić sytuację na prawym pasie.

                                                    Ale dlatego, ze jest znacznie gorsza niz przez lewe lusterko i zmusza do odwrocenia wzroku od kierunku na wprost, powoduje znacznie wieksze ryzyko bledu, co w przypadku autostrady moze i miewa bardzo tragiczne skutki.

                                                    Dlatego w krajach o duzym doswiadczeniu w budowie i korzystaniu autostrad wykluczono administracyjnie manewry bardziej szkodzace niz sluzace ogolowi i w ktorych dodatkowo kierowca musi wykonywac taka czynnosc.
                                                    Az szesciokrotnie nizsza(!) smiertelnosc na autostradach w tych krajach, zdaje sie raczej potwierdzac slusznosci tej zasady.

                                                    Profesjonalisci i ludzie inteligentni roznia sie od amatorow i polglowkow tym, ze analizuja zachowania w krytycznych sytuacjach i dobieraja tylko te, ktore gwarantuja najwyzsze bezpieczenstwo eliminujac zbyteczne i mniej pewne.


                                                    > Argument oznacza że ktoś długo, uparcie jedzie lewym pasem.

                                                    W takim razie nalezalo sie posluzyc takim argumentem a nie pisac bredni uzalajac sie potem, ze ktos te brednie ci bolesnie uswiadamia.

                                                    > Idiotyczne jest nie rozumienie tego,

                                                    Idiotyzmem jest pisanie idiotyzmow jakie tu produkujesz i uzalanie sie, ze ktos komentuje je tak, jak na to zasluguja.

                                                    > To już kiedyś napisałeś

                                                    Owszem. I przez to, ze to napisalem nie stracilo to nic a nic na waznosci, ze atrybut majacy w omawianym kontekscie zerowa wartosc (cos "zdarza sie rzadko") nie moze byc wyznacznikiem jakosci czegokolwiek a tym samym argumentem "za" bo to kompletny idiotyzm.

                                                    To tak, jakby ciasto mialoby byc szczegolnie godne upieczenia, bo.... jest "rzadko" pieczone. Albo zezwolic na ostre hamowanie na lewym pasie bez powodu bo "rzadko sie zdarza".
                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 21.12.10, 14:04
                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Która nadal jest wystarczająca żeby ocenić sytuację na prawym pasie.
                                                    >
                                                    > Ale dlatego, ze jest znacznie gorsza niz przez lewe lusterko i zmusza do
                                                    > odwrocenia wzroku od kierunku na wprost, powoduje znacznie wieksze ryzyko bledu

                                                    W tym przypadku znacznie gorsza widoczność nie powoduje że jest znacznie większe ryzyko. Nie jest tu istotne porównanie do innej widoczności, tylko sam fakt czy widoczność przez prawe lusterko jest wystarczająca czy nie.

                                                    > > Argument oznacza że ktoś długo, uparcie jedzie lewym pasem.
                                                    >
                                                    > W takim razie nalezalo sie posluzyc takim argumentem a nie pisac bredni uzalaja
                                                    > c sie potem, ze ktos te brednie ci bolesnie uswiadamia.

                                                    Nie pisałem bredni, lecz normalny argument który ktoś kto nie jest debilem zrozumiałby właśnie jako długotrwałą, upartą jazdę lewym pasem.

                                                    > > To już kiedyś napisałeś
                                                    >
                                                    > Owszem.

                                                    I doczytaj co napisałem dalej. Znowu zaczynasz wyrywać fragmenty z kontekstu zamiast odpowiadać na całość.
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 21.12.10, 15:34
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > W tym przypadku znacznie gorsza widoczność nie powoduje że jest znacznie większe
                                                    > ryzyko.

                                                    Opinia, ze na autostradzie przy bardzo wysokich predkosciach "znacznie gorsza widocznosc" nie powoduje "znacznie wiekszego ryzyka" rozbawilbys i wprawil w oslupienie nie tylko ludzi zajmujacych sie tym zawodowo ale raczej kazdego dysponujacego jako takim doswiadczeniem w poruszaniu sie autostradami.

                                                    > Nie jest tu istotne porównanie do innej widoczności, tylko sam fakt czy widoczność przez
                                                    > prawe lusterko jest wystarczająca czy nie.

                                                    Mylisz sie. Juz widocznosc przez lewe lusterko, aczkolwiek duzo lepsza nie jest "wystarczajaca". Forsowanie zupelnie zbytecznych manewrow, przy ktorych widocznosc jest jeszcze gorsza i to az kilka razy jest takim samym debilizmem jak przekonywanie do biegania po stromych zboczach albo chodzenia w sandalach w gorach.

                                                    > Nie pisałem bredni, lecz normalny argument który ktoś kto nie jest debilem zroz
                                                    > umiałby właśnie jako długotrwałą, upartą jazdę lewym pasem.

                                                    Pisanie o jezdzie za samochodem lewym pasem tak dlugo, "az skonczy mu sie benzyna" nie jest "normalnym argumentem" tylko szczeniactwem. Pretensje o to, ze ktos (rzekomo) nie zrozumial, ze chodzi tam o "dlugotrwala, uparta jazde lewym pasem" dowodzi krancowej glupoty i szczeniactwa wlasnie.

                                                    Dorosly czlowiek napisalby wprost o jak dlugotrwala jazde mu wlasciwie chodzi a nie pierniczylby jak niedorozwiniety szczeniak, ktory nie wiedzac co napisac pierniczy tylko po to, zeby pierniczyc.

                                                    Krotko mowiac - pisz jak dorosly czlowiek to bedziesz traktowany jak dorosly czlowiek.


                                                    > I doczytaj co napisałem dalej.

                                                    Doczytalem i odnioslem sie jak nalezy do calego pierwszego (pozal sie Boze) "argumentu".
                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 21.12.10, 16:44
                                                    > > Nie jest tu istotne porównanie do innej widoczności, tylko sam fakt czy w
                                                    > idoczność przez
                                                    > > prawe lusterko jest wystarczająca czy nie.
                                                    >
                                                    > Mylisz sie. Juz widocznosc przez lewe lusterko, aczkolwiek duzo lepsza nie jest
                                                    > "wystarczajaca". Forsowanie zupelnie zbytecznych manewrow, przy ktorych widocz
                                                    > nosc jest jeszcze gorsza i to az kilka razy jest takim samym debilizmem jak prz
                                                    > ekonywanie do biegania po stromych zboczach albo chodzenia w sandalach w gorach
                                                    > .

                                                    Tysiące razy zmieniałem pas na prawy, czasami dosyć szybko bo na lewym coś hamowało i nigdy nie miałem najmniejszego problemu z oceną czy zrobię to bezpiecznie. Dlatego twoja fobia odnośnie zmieniania pasa na prawy tyczy się wyłącznie ludzi których cechy umysłowe powodują że nie powinni siadać za kierownicę.

                                                    > Pisanie o jezdzie za samochodem lewym pasem tak dlugo, "az skonczy mu sie benzy
                                                    > na" nie jest "normalnym argumentem" tylko szczeniactwem. Pretensje o to, ze kt
                                                    > os (rzekomo) nie zrozumial, ze chodzi tam o "dlugotrwala, uparta jazde lewym pa
                                                    > sem" dowodzi krancowej glupoty i szczeniactwa wlasnie.

                                                    Ja do ciebie pretensji nie mam - po prostu jesteś tępy i nie zrozumiałeś bardzo prostego sformułowania. Jak ktoś ci mówi że np. że "nie zmrużył oka w nocy" to pewnie myślisz że nawet okiem nie zamrugał. Swoim zwyczajem masz pretensje że od razu nie napisałem tego wprost, co cię jeszcze bardziej pogrąża. Przynajmniej raz w życiu przyznałbyś się jak normalny człowiek do błędu zamiast zachowywać się jak ciota.

                                                    > > I doczytaj co napisałem dalej.
                                                    >
                                                    > Doczytalem i odnioslem sie jak nalezy do calego pierwszego (pozal sie B
                                                    > oze) "argumentu".

                                                    Kłamiesz - nie odniosłeś się do faktu iż odpowiedziałem coś na to co napisałeś a ty tej odpowiedzi w swoim powtarzaniu w kółko tego samego nie uwzględniłeś.
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 21.12.10, 17:27
                                                    To rozsadne, ze odpusciles sobie przekonywanie, ze "znacznie gorsza widocznosc" na autostradzie nie powoduje przy bardzo wysokich predkosciach "znacznie wiekszego ryzyka".

                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Tysiące razy zmieniałem pas na prawy, czasami dosyć szybko bo na lewym coś hamo
                                                    > wało i nigdy nie miałem najmniejszego problemu z oceną czy zrobię to bezpiecznie.

                                                    Pewnie powinno sie pozwolic na jazde z predkosciami rzedu 120 km/h w obszarze zabudowanym bo niejeden pewnie robil to "tysiace razy" " i nigdy nie mial najmniejszego problemu" "z ocena czy zrobi to bezpecznie".

                                                    Poza tym wcale nie chodzi o sama zmiane pasa na prawy tylko o wyprzedzanie z prawej strony i zwiazana z tym zmiana pasa na prawy i dozwolona jazde lewym pasem.


                                                    > Dlatego twoja fobia odnośnie zmieniania pasa na prawy tyczy się wyłącznie lu
                                                    > dzi których cechy umysłowe powodują że nie powinni siadać za kierownicę.

                                                    Jesli cie satysfakcjonuje fantazjowanie o jakichs "fobiach" to prosze bardzo. Kazdy w miare inteligentny czlowiek czytajacy to forum widzi, ze krytyczna analiza okreslonych manewrow przy wysokich predkosciach w kontekscie ich pozytecznosci i potencjalnych zagrozen ma tyle wspolnego z "fobiami", co trening procedur przy wspinaczce wysokogorskiej ze strachliwoscia.

                                                    > Ja do ciebie pretensji nie mam - po prostu jesteś tępy i nie zrozumiałeś bardzo
                                                    > prostego sformułowania.

                                                    Pocieszne, w jak szczeniacki sposob sobie wmawiasz, ze zdemontowanie twoich bredni oznacza ich niezrozumienie. Jesli ci to jakos pomaga.

                                                    > zachowywać się jak ciota.

                                                    Dobijasz dna tak samo szybko, jak wczesniej.


                                                    > Kłamiesz - nie odniosłeś się do faktu iż odpowiedziałem coś na to co napisałeś

                                                    Nie klamie, bo odnioslem sie do twojego "argumentu". Twoja "odpowiedz" nie zmienia niczego w tym, co napisalem:
                                                    Atrybut majacy w omawianym kontekscie zerowa wartosc (cos "zdarza sie rzadko") nie moze byc wyznacznikiem jakosci czegokolwiek a tym samym argumentem "za" bo to kompletny idiotyzm.

                                                    To tak, jakby ciasto mialoby byc szczegolnie godne upieczenia, bo.... jest "rzadko" pieczone. Albo zezwolic na ostre hamowanie na lewym pasie bez powodu bo "rzadko sie zdarza".

                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 22.12.10, 22:09
                                                    > To rozsadne, ze odpusciles sobie przekonywanie, ze "znacznie gorsza widocznosc"
                                                    > na autostradzie nie powoduje przy bardzo wysokich predkosciach "znacznie wiek
                                                    > szego ryzyka".

                                                    Przecież cały czas o tym piszę.

                                                    > > Tysiące razy zmieniałem pas na prawy, czasami dosyć szybko bo na lewym co
                                                    > ś hamo
                                                    > > wało i nigdy nie miałem najmniejszego problemu z oceną czy zrobię to bezp
                                                    > iecznie.
                                                    >
                                                    > Pewnie powinno sie pozwolic na jazde z predkosciami rzedu 120 km/h w obszarze z
                                                    > abudowanym bo niejeden pewnie robil to "tysiace razy" " i nigdy nie mial najmni
                                                    > ejszego problemu" "z ocena czy zrobi to bezpecznie".

                                                    Zależy od stopnia zabudowania tego obszaru. Sama nazwa często jest myląca.

                                                    > Poza tym wcale nie chodzi o sama zmiane pasa na prawy tylko o wyprzedzanie z pr
                                                    > awej strony i zwiazana z tym zmiana pasa na prawy i dozwolona jazde lew
                                                    > ym pasem.

                                                    Jedno z drugim jest tu akurat mocno powiązane - naprawdę nie widzisz związku?

                                                    > > Dlatego twoja fobia odnośnie zmieniania pasa na prawy tyczy się wyłącznie
                                                    > lu
                                                    > > dzi których cechy umysłowe powodują że nie powinni siadać za kierownicę.
                                                    >
                                                    > Jesli cie satysfakcjonuje fantazjowanie o jakichs "fobiach" to prosze bardzo. K
                                                    > azdy w miare inteligentny czlowiek czytajacy to forum widzi, ze krytyczna anali
                                                    > za okreslonych manewrow przy wysokich predkosciach w kontekscie ich pozytecznos
                                                    > ci i potencjalnych zagrozen ma tyle wspolnego z "fobiami", co trening procedur
                                                    > przy wspinaczce wysokogorskiej ze strachliwoscia.

                                                    Jeżeli doszukujesz się śmiertelnych zagrożeń przy prostych i bezpiecznych manewrach to znaczy że masz fobię, niezależnie od tego ile wspólnego ma trening procedur przy wspinaczce ze strachliwością.

                                                    > Pocieszne, w jak szczeniacki sposob sobie wmawiasz, ze zdemontowanie twoich bre
                                                    > dni oznacza ich niezrozumienie. Jesli ci to jakos pomaga.

                                                    Nic nie zdemontowałeś tylko jesteś tępy i nie zrozumiałeś co oznacza proste sformułowanie. I tak staram się pisać ci wszystko wprost, ale czasami przez pomyłkę traktuję cię jak nie-debila.

                                                    > > Kłamiesz - nie odniosłeś się do faktu iż odpowiedziałem coś na to co napi
                                                    > sałeś
                                                    >
                                                    > Nie klamie, bo odnioslem sie do twojego "argumentu". Twoja "odpowiedz" nie zmie
                                                    > nia niczego w tym, co napisalem:
                                                    > Atrybut majacy w omawianym kontekscie zerowa wartosc (cos "zdarza sie rzadko")
                                                    > nie moze byc wyznacznikiem jakosci czegokolwiek a tym samym argumentem "za" bo
                                                    > to kompletny idiotyzm.

                                                    Jeżeli coś zdarza się rzadko, to jak najbardziej jest to argument za tym że należy w mniejszym stopniu się tym przejmować niż gdyby zdarzało się to częściej. Zwłaszcza gdy chodzi o płynność i porządek ruchu a nie o bezpieczeństwo.
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 23.12.10, 10:39
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Przecież cały czas o tym piszę.

                                                    Ale na szczescie juz nie na wprost. Wiesz jakie reakcje wywolalaby na jakims zachodnim forum teza ze "znacznie gorsza widocznosc" na autostradzie nie powoduje "znacznie wiekszego ryzyka" ? I to jeszcze w kontekscie polskich osiagniec w budowie auostrad i wskaznikow smietelnosci?

                                                    To jest wlasnie material, z ktorego biora sie "polish jokes.

                                                    > Zależy od stopnia zabudowania tego obszaru. Sama nazwa często jest myląca.

                                                    Czyli jednak 120 w obszarze zabudowym: Przy 4 krotnie wyzszej smiertelnosci na drogach to kolejny "polish jokes" lub joke z serii "daj malpie brzytwe".

                                                    > Jedno z drugim jest tu akurat mocno powiązane - naprawdę nie widzisz związku?

                                                    To ty nie widzisz, ze jazda lewym pasem bez powodu i wyprzedzanie z prawej strony to znaczne (i zupelnie niepotrzebne) podniesienie ryzyka bledu.

                                                    > Jeżeli doszukujesz się śmiertelnych zagrożeń przy prostych i bezpiecznych manew
                                                    > rach to znaczy że masz fobię,

                                                    Jesli ciagle nie rozumiesz, ze nawet bardzo proste czynnosci obarczone mozliwoscia bledu stanowia w ekstremalnych sytuacjach zrodlo smiertelnego zagrozenia, to znaczy, ze jestes wyjatkowo tepy - tacy ludzie jak ty biegaja w sandalkach po stromych zboczach w Tatrach albo Alpach.

                                                    > Nic nie zdemontowałeś tylko jesteś tępy i nie zrozumiałeś co oznacza proste sfo
                                                    > rmułowanie.

                                                    Jesli naprawde chcesz sobie dalej wmawiac, ze ktos mogl "nie zrozumiec" twojej paplaniny o jezdzie za samochodem lewym pasem "az skonczy mu sie benzyna" i pytanie "jak czesto miales taka sytuacje" nie jako demontaz tej paplaniny tylko jako dowod tego "niezrozumienia" to prosze bardzo. Nikt nie broni ci sie blaznic.

                                                    > Jeżeli coś zdarza się rzadko, to jak najbardziej jest to argument za tym że nal
                                                    > eży w mniejszym stopniu się tym przejmować niż gdyby zdarzało się to częściej.

                                                    Tyle, ze twoj "argument" nie byl wcale "za tym" czym nalezy sie mniej lub bardziej "przejmowac" tylko wlasnie "za tym" czym nalezy sie "przejmowac".
                                                    I to jest diametralna roznica.


                                                    Przyklad:
                                                    Propagowanie slusznosci picia wodki przez 10-letnie dzieci tym, ze dzieci w tym wieku "rzadko" pija wodke to nie tylko logiczny absurd ale tez zupelnie cos innego niz stwierdzenie, ze lepjej jesli pija rzadko niz czesto.




                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 23.12.10, 11:52
                                                    > Ale na szczescie juz nie na wprost. Wiesz jakie reakcje wywolalaby na jakims za
                                                    > chodnim forum teza ze "znacznie gorsza widocznosc" na autostradzie nie powo
                                                    > duje "znacznie wiekszego ryzyka"
                                                    ? I to jeszcze w kontekscie polskich osiag
                                                    > niec w budowie auostrad i wskaznikow smietelnosci?

                                                    Jeżeli "znacznie gorsza widoczność" i tak jest bardzo dobra to nie ma powodu żeby się nią przejmować. Znacznie trudniej jest sięgnąć ręką po coś oddalonego o 20 cm niż o 1 cm, co nie znaczy że jest to szczególnie trudny wyczyn.

                                                    > > Zależy od stopnia zabudowania tego obszaru. Sama nazwa często jest myląca
                                                    > .
                                                    >
                                                    > Czyli jednak 120 w obszarze zabudowym:

                                                    Zależy od stopnia zabudowania tego obszaru. Naucz się czytać, funkcjonalny.

                                                    > > Jedno z drugim jest tu akurat mocno powiązane - naprawdę nie widzisz zwią
                                                    > zku?
                                                    >
                                                    > To ty nie widzisz, ze jazda lewym pasem bez powodu

                                                    Odpowiedz na pytanie.

                                                    > > Jeżeli doszukujesz się śmiertelnych zagrożeń przy prostych i bezpiecznych
                                                    > manew
                                                    > > rach to znaczy że masz fobię,
                                                    >
                                                    > Jesli ciagle nie rozumiesz, ze nawet bardzo proste czynnosci obarczone mozliwos
                                                    > cia bledu stanowia w ekstremalnych sytuacjach zrodlo smiertelnego zagrozenia

                                                    Nie stanowią, bo jest wiele innych czynności które są dużo groźniejsze i jakoś nikt się nimi nie przejmuje - chociażby 0.5 promila (nie żeby było to wg mnie niebezpieczne, ale na pewno jest bardziej wypadkogenne niż zmiana pasa na prawy). Poza tym jazda autostradą to nie jest ekstremalna sytuacja.

                                                    > > Nic nie zdemontowałeś tylko jesteś tępy i nie zrozumiałeś co oznacza pros
                                                    > te sfo
                                                    > > rmułowanie.
                                                    >
                                                    > Jesli naprawde chcesz sobie dalej wmawiac, ze ktos mogl "nie zrozumiec" twojej
                                                    > paplaniny o jezdzie za samochodem lewym pasem "az skonczy mu sie benzyna" i pyt
                                                    > anie "jak czesto miales taka sytuacje" nie jako demontaz tej paplaniny tylko j
                                                    > ako dowod tego "niezrozumienia" to prosze bardzo. Nikt nie broni ci sie blaznic
                                                    > .

                                                    Ale z ciebie funkcjonalny analfabeta - przecież właśnie piszę że każdy powinien zrozumieć to co napisałem. Nie przypuszczałem nawet że ktoś mógłby nie zrozumieć, nawet jak jest lekko upośledzony. Nawet tego nie zrozumiałeś.

                                                    > > Jeżeli coś zdarza się rzadko, to jak najbardziej jest to argument za tym
                                                    > że nal
                                                    > > eży w mniejszym stopniu się tym przejmować niż gdyby zdarzało się to częś
                                                    > ciej.
                                                    >
                                                    > Tyle, ze twoj "argument" nie byl wcale "za tym" czym nalezy sie mniej lub bardz
                                                    > iej "przejmowac" tylko wlasnie "za tym" czym nalezy sie "przejmow
                                                    > ac".
                                                    > I to jest diametralna roznica.

                                                    Był za tym żeby wyprzedzaniem z prawej się nie przejmować. Wg ciebie był za przejmowaniem się. Czym mianowicie?

                                                    > Przyklad:
                                                    > Propagowanie slusznosci picia wodki przez 10-letnie dzieci tym, ze dzieci w tym
                                                    > wieku "rzadko" pija wodke to nie tylko logiczny absurd ale tez zupelnie cos in
                                                    > nego niz stwierdzenie, ze lepjej jesli pija rzadko niz czesto.

                                                    Przykład jest nieadekwatny - po twoim pierwszym zarzucie odnośnie mojego argumentu wyjaśniłem różnice. Ale ty jesteś na tyle głupi albo sklerotyczny że tego nie bierzesz pod uwagę tylko paplesz w kółko to samo.
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 23.12.10, 12:30
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Jeżeli "znacznie gorsza widoczność" i tak jest bardzo dobra to nie ma powodu że
                                                    > by się nią przejmować.

                                                    Jasne, przy zupelnie zbytecznym manewrze na autostradzie(!) "nie lalezy sie przejmowac" "znacznie gorsza widocznoscia" bo "jest bardzo dobra" - choc zerowa do przodu i zupelnie zbytecznie(!) bardzo zawezona do tylu.

                                                    Tak samo podczas wspinaczki "nie nalezy sie przejmowac" "znacznie gorszym" wyposazeniem i umjetnosciami ludzi biegajacych w sandalach bo i wyposazenie i umiejetnosci sa pewnie "bardzo dobre".

                                                    > Zależy od stopnia zabudowania tego obszaru.

                                                    To juz wiemy. Jesli pewien "funkcjonalny" ten "stopien" uzna za odpowiedni, to powinno sie jezdzic 120 - w obszarze zabudowynym :)

                                                    > Hanni: [/i]"Jesli ciagle nie rozumiesz, ze nawet bardzo proste czynnosci obarczone
                                                    > mozliwoscia bledu stanowia w ekstremalnych sytuacjach zrodlo smiertelnego zagrozenia"[/i]

                                                    > Klemens: Nie stanowią,

                                                    Znow mocny "argument": tak wiec " bardzo proste czynnosci obarczone mozliwoscia bledu" "NIE STANOWIA" "w ekstremalnych sytuacjach zrodla smiertelnego zagrozenia".

                                                    Zmiana pasa (bardzo prosta czynnosc obarczona mozlwoscia bledu) wprost pod ciezarowke "nie stanowi" wg. Klemensa "smiertelnego zagrozenia".

                                                    Hopsanie w sandalkach (bardzo prosta czynnosc obarczona mozlwoscia bledu) nad przepascia"nie stanowi" wg. Klemensa "smiertelnego zagrozenia".

                                                    itd. itd. Znow ci sie udalo.

                                                    > bo jest wiele innych czynności które są dużo groźniejsze i jakoś nikt się nimi nie przejmuje

                                                    Mylisz sie. Inteligentni ludzie sie przejmuja wszystkim ale w przeciwienstwie od ludzi tepych analizuja je i perfekcjonuja czynnosci konieczne eliminujac rownoczesnie zbyteczne.

                                                    > Poza tym jazda autostradą to nie jest ekstremalna sytuacja.

                                                    Owszem jest bo podobnie jak wspinaczka wysokogorska potencjalny, nawet banalny blad moze miec natychmiastowe i tragiczne skutki - inaczej niz np. przy wyjezdzaniu z parkingu, co sprawia ci takie trudnosci.

                                                    > Ale z ciebie funkcjonalny analfabeta - przecież właśnie piszę że każdy powinien
                                                    > zrozumieć to co napisałem.

                                                    To, ze sie tak pienisz, raczej niczego nie zmieni w tym, ze jedynym, ktory nie zrozumial jestes tutaj tylko ty. W twojej paplaninie nie bylo niczego, czego nie mozna bylo "nie zrozumiec" a zademonstrowanie jej glupoty prostym pytaniem bylo jak najbardziej wlasciwe.

                                                    > Był za tym żeby wyprzedzaniem z prawej się nie przejmować.

                                                    W takim razie nie wiesz sam, co piszesz, cytuje:
                                                    "Argumenty za zezwoleniem wyprzedzania z prawej: "

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,119713957,119816057,Re_Ejjjj_.html
                                                    "Nie przejmowanie" sie a "zezwolenie" na cos to dwie zupelnie rozne rzeczy.


                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 23.12.10, 13:42
                                                    > Jasne, przy zupelnie zbytecznym manewrze na autostradzie(!) "nie lalezy sie
                                                    > przejmowac" "znacznie gorsza widocznoscia"
                                                    bo "jest bardzo dobra" - choc
                                                    > zerowa do przodu i zupelnie zbytecznie(!) bardzo zawezona do tylu.

                                                    I nadal jest wystarczająca i bardzo dobra. Chyba że potrzebujesz 5 sekund żeby dojrzeć co się dzieje na prawym pasie - ale to już nie wina lusterka.

                                                    > Tak samo podczas wspinaczki "nie nalezy sie przejmowac" "znacznie gorszym" wypo
                                                    > sazeniem i umjetnosciami ludzi biegajacych w sandalach bo i wyposazenie i umiej
                                                    > etnosci sa pewnie "bardzo dobre".

                                                    To że coś znacznie gorszego może być niekiedy i tak bardzo dobre nie znaczy że zawsze tak jest. Masz bardzo liniowy sposób myślenia - typowy dla funkcjonalnych.

                                                    > > Zależy od stopnia zabudowania tego obszaru.
                                                    >
                                                    > To juz wiemy. Jesli pewien "funkcjonalny" ten "stopien" uzna za odpowiedni, to
                                                    > powinno sie jezdzic 120 - w obszarze zabudowynym :)

                                                    Jeżeli przy 120 i mniej nie ma wypadków/stłuczek to jest to prędkość bezpieczna. Tego jeszcze nie wiecie i nigdy się nie dowiecie, bo jesteście funkcjonalni.

                                                    > > Hanni: [/i]"Jesli ciagle nie rozumiesz, ze nawet bardzo proste czynnosci
                                                    > obarczone
                                                    > > mozliwoscia bledu stanowia w ekstremalnych sytuacjach zrodlo smiertelnego
                                                    > zagrozenia"[/i]
                                                    >
                                                    > > Klemens: Nie stanowią,
                                                    >
                                                    > Znow mocny "argument"

                                                    Uzasadnienie było dalej - odpowiadaj na całość, a nie fragmenty wyrwane z kontekstu.

                                                    > > bo jest wiele innych czynności które są dużo groźniejsze i jakoś nikt się
                                                    > nimi nie przejmuje
                                                    >
                                                    > Mylisz sie. Inteligentni ludzie sie przejmuja wszystkim ale w przeciwienstwie o
                                                    > d ludzi tepych analizuja je i perfekcjonuja czynnosci konieczne eliminujac rown
                                                    > oczesnie zbyteczne.

                                                    Debile natomiast przejmują się nie tym co jest niebezpieczne, tylko tym co niebezpieczne nie jest. Zmiana pasa na prawy - to dopiero wyzwanie.

                                                    >
                                                    > > Poza tym jazda autostradą to nie jest ekstremalna sytuacja.
                                                    >
                                                    > Owszem jest bo podobnie jak wspinaczka wysokogorska potencjalny, nawet banalny
                                                    > blad moze miec natychmiastowe i tragiczne skutki - inaczej niz np. przy wyjezdz
                                                    > aniu z parkingu, co sprawia ci takie trudnosci.

                                                    W takim razie jazda 60 km/h to też sytuacja ekstremalna. Uzasadnienie podałeś.

                                                    > > Ale z ciebie funkcjonalny analfabeta - przecież właśnie piszę że każdy po
                                                    > winien
                                                    > > zrozumieć to co napisałem.
                                                    >
                                                    > To, ze sie tak pienisz, raczej niczego nie zmieni w tym, ze jedynym, ktory nie
                                                    > zrozumial jestes tutaj tylko ty. W twojej paplaninie nie bylo niczego, czego ni
                                                    > e mozna bylo "nie zrozumiec"

                                                    I przecież o tym cały czas piszę, funkcjonalny. Nie napisałem niczego niezrozumiałego, a ty jesteś tak tępy że i tak nie zrozumiałeś.

                                                    > > Był za tym żeby wyprzedzaniem z prawej się nie przejmować.
                                                    >
                                                    > W takim razie nie wiesz sam, co piszesz, cytuje:
                                                    > "Argumenty za zezwoleniem wyprzedzania z prawej: "
                                                    >
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,510,119713957,119816057,Re_Ejjjj_.html
                                                    > "Nie przejmowanie" sie a "zezwolenie" na cos to dwie zupelnie rozne rzeczy.

                                                    Czyli kodeks zezwala, ale autor się przejmuje tym że zezwolił.

                                                    Pisałem niby że czymś należy się przejmować. Zapomniałeś napisać czym niby.
                                                    Kolejna rzecz o której zapomniałeś (jak to zawsze z tobą bywa):

                                                    > Przyklad:
                                                    > Propagowanie slusznosci picia wodki przez 10-letnie dzieci tym, ze dzieci w tym
                                                    > wieku "rzadko" pija wodke to nie tylko logiczny absurd ale tez zupelnie cos in
                                                    > nego niz stwierdzenie, ze lepjej jesli pija rzadko niz czesto.

                                                    Przykład jest nieadekwatny - po twoim pierwszym zarzucie odnośnie mojego argumentu wyjaśniłem różnice. Ale ty jesteś na tyle głupi albo sklerotyczny że tego nie bierzesz pod uwagę tylko paplesz w kółko to samo.
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 24.12.10, 12:20
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > I nadal jest wystarczająca i bardzo dobra.

                                                    "Wystarczajaca i bardzo dobra" - na szesciokrotnie wyzsza smiertelnosc na autostradach niz w Niemczech. Tak samo "wystarczajaca i bardzo dobra" jak inne hobby analfabetow funkcjonalnych: wspinaczka bez kasku i ale za to w sandalach, cofanie na autostradzie albo chodzenie tam noca bez kamizelki.

                                                    > Chyba że potrzebujesz 5 sekund żeby dojrzeć co się dzieje na prawym pasie

                                                    Nawet sekunda na autostradzie jest "wystarczajaca i bardzo dobra" - zeby przejechac kilkadziesiac metrow na oslep. Ale to przeciez nie przeszkadza analfabetom funkcjonalnym.

                                                    > To że coś znacznie gorszego może być niekiedy i tak bardzo dobre nie znaczy że
                                                    > zawsze tak jest.

                                                    Kolejny popis logiki analfabety funkcjonalnego: Zupelnie zbytaczna jazda na oslep autostrada jest "bardzo dobra" - na redukcje ilosci analfabetow funkcjonalnych.

                                                    > Jeżeli przy 120 i mniej nie ma wypadków/stłuczek to jest to prędkość bezpieczna

                                                    I jeszcze jedna recepta analfabety funkcjonalnego.
                                                    Jezeli przy cofaniu na autostradzie nie ma wypadków/stłuczek to cofanie na autostradzie jest bezpieczne.
                                                    Jezeli przy wspionaczce w sandalach wypadków/stłuczek to wspinaczka w sandalach jest bezpieczna.

                                                    >
                                                    > > > Hanni: [/i]"Jesli ciagle nie rozumiesz, ze nawet bardzo proste czyn
                                                    > nosci
                                                    > > obarczone
                                                    > > > mozliwoscia bledu stanowia w ekstremalnych sytuacjach zrodlo smiert
                                                    > elnego
                                                    > > zagrozenia"[/i]
                                                    > >
                                                    > > > Klemens: Nie stanowią,
                                                    > >
                                                    > > Znow mocny "argument"
                                                    >
                                                    > Uzasadnienie było dalej - odpowiadaj na całość, a nie fragmenty wyrwane z konte
                                                    > kstu.

                                                    Dalej nie bylo zadnego "uzasadnienia" tylko bla bla analfabety funkcjonalnego nie rozumiejacego nawet co to uzasadnenie.
                                                    Stwierdziles, ze "nawet bardzo proste czynnosci obarczone mozliwoscia bledu nie stanowia w ekstremalnych sytuacjach zrodla smiertelnego zagrozenia." To jednoznaczna wypowiedz.

                                                    Gdybys nie byl analfabeta funkcjonalnym rozumialbys, ze twoja wypowiedz " bo jest wiele innych czynności (...) i jakoś nikt się nimi nie przejmuje - chociażby 0.5 promila" nie jest zadnym "uzasadnieniem" ze czynnosci te "nie stanowia" zagrozenia, tylko blablaniem ze tymi innymi czynnosciami "nikt sie nie przejmuje". Pobozne zyczenie, ze ktos rzekomo czyms sie "nie przejmuje" nie jest zadnym "uzasadnieniem", ze jakies czynnosci "nie stanowia zagrozenia" .

                                                    > Debile natomiast przejmują się nie tym co jest niebezpieczne,

                                                    I nie tylko - debile nie dosc, ze sie tym nie przejmuja to jeszcze nie eliminuja tego, nawet jesli jest zupelnie zbyteczne - jak wyprzedzanie z prawej strony.

                                                    > Czyli kodeks zezwala, ale autor się przejmuje tym że zezwolił.

                                                    Teraz autor sie tylko przejmuje, ze wczesniej pisal o "zezwoleniu" a nic o "przejmowaniu" i tym, ze zostal na tym przylapany i znow wyszedl na tego kim jest - analfabete funkcjonalnego, ktory nawet nie wie, co pisze.


                                                    > Przykład jest nieadekwatny

                                                    Przyklad jest jak najbardziej adekwatny: Mamy czynnosc, zupelnie zbyteczna, mogoca powodowac ryzyko. I mamy analfabete funkcjonalnego przekonujacego, ze ta czynnosc jest sluszna, pozadana bo.... "wystpuje rzadko"


                                                    > Pisałem niby że czymś należy się przejmować. Zapomniałeś napisać czym niby.

                                                    To ty, jako analfabeta funkcjonalny zapomniales co pisales dwa posty powyzej. Gdy wykazalem ci absurdalnosc argumentu "za" w formie bo "rzadko sie zdarza" usilowales wykrecic sie wymowkami, ze nie argumentowales "za" slusznoscia omawianego manewru tylko za tym, ze nie nalezy sie tym "przejmowac":

                                                    "Jeżeli coś zdarza się rzadko, to jak najbardziej jest to argument za tym że należy w mniejszym stopniu się tym przejmować"
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,119713957,120162459,Re_Ejjjj_.html
                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 24.12.10, 12:55
                                                    > > I nadal jest wystarczająca i bardzo dobra.
                                                    >
                                                    > "Wystarczajaca i bardzo dobra" - na szesciokrotnie wyzsza smiertelnosc na autos
                                                    > tradach niz w Niemczech.

                                                    To pewnie przez wyprzedzanie z prawej.
                                                    Poza tym - dziwnym trafem - na ekspresówkach śmiertelność się obniżyła. Tyle są warte twoje dywagacje wynikające z nieznajomości praw statystyki.

                                                    > Tak samo "wystarczajaca i bardzo dobra" jak inne hobby
                                                    > analfabetow funkcjonalnych: wspinaczka bez kasku i ale za to w sandalach, cofa
                                                    > nie na autostradzie albo chodzenie tam noca bez kamizelki.

                                                    Powtarzasz się - już na to odpowiedziałem.

                                                    >
                                                    > > To że coś znacznie gorszego może być niekiedy i tak bardzo dobre nie znac
                                                    > zy że
                                                    > > zawsze tak jest.
                                                    >
                                                    > Kolejny popis logiki analfabety funkcjonalnego: Zupelnie zbytaczna jazda na osl
                                                    > ep autostrada jest "bardzo dobra" - na redukcje ilosci analfabetow funkcjonalny
                                                    > ch.

                                                    Ty może na oślep jeździsz bo jesteś debilem - mi patrzenie w prawe lusterko w niczym nie przeszkadza, a jakimś superdriverem nie jestem.

                                                    > > Jeżeli przy 120 i mniej nie ma wypadków/stłuczek to jest to prędkość bezp
                                                    > ieczna
                                                    >
                                                    > I jeszcze jedna recepta analfabety funkcjonalnego.
                                                    > Jezeli przy cofaniu na autostradzie nie ma wypadków/stłuczek to cofanie na auto
                                                    > stradzie jest bezpieczne.
                                                    > Jezeli przy wspionaczce w sandalach wypadków/stłuczek to wspinaczka w sandalach
                                                    > jest bezpieczna.

                                                    Recepta analfabety brzmi - jeżeli przy spacerze po drodze polnej w sandałach nie ma wypadków/stłuczek to należy tego zabronić.

                                                    > > Uzasadnienie było dalej - odpowiadaj na całość, a nie fragmenty wyrwane z
                                                    > konte
                                                    > > kstu.
                                                    >
                                                    > Gdybys nie byl analfabeta funkcjonalnym rozumialbys, ze twoja wypowiedz " bo j
                                                    > est wiele innych czynności (...) i jakoś nikt się nimi nie przejmuje - c
                                                    > hociażby 0.5 promila" nie jest zadnym "uzasadnieniem" ze czynnosci te "nie stan
                                                    > owia" zagrozenia, tylko blablaniem ze tymi innymi czynnosciami "nikt sie nie pr
                                                    > zejmuje".

                                                    Nie podniecaj się, bo i tak wiadomo że jesteś głupi.
                                                    Gdyby obniżyli limit do 0.2 albo 0.0 i wprowadzili ograniczenia prędkości, to dałoby to o wiele więcej w zakresie bezpieczeństwa niż zakaz wyprzedzania prawym pasem.
                                                    Wg ciebie jest to "bleblanie" - czyli lepiej mieć 0.5 promila i jeździć 250 km/h niż raz na 2 tygodnie wyprzedzić prawym pasem.

                                                    > W twojej paplaninie nie bylo niczego, czego nie mozna bylo "nie zrozumiec"

                                                    I przecież o tym cały czas piszę, funkcjonalny. Nie napisałem niczego niezrozumiałego, a ty jesteś tak tępy że i tak nie zrozumiałeś. Nie zrozumiałeś nawet że pisałem że nie napisałem niczego niezrozumiałego, bo właśnie usiłujesz mi tłumaczyć to co ci cały czas piszę.

                                                    > > Czyli kodeks zezwala, ale autor się przejmuje tym że zezwolił.
                                                    >
                                                    > Teraz autor sie tylko przejmuje

                                                    Chodziło mi o autora KD, funkcjonalny. W kontekście "zezwolenia" podpowiem bo znowu się pogubiłeś.

                                                    > > Przykład jest nieadekwatny
                                                    >
                                                    > Przyklad jest jak najbardziej adekwatny:

                                                    Znowu nie czytasz co się do ciebie pisze, funkcjonalny.
                                                    Po twoim pierwszym zarzucie odnośnie mojego argumentu wyjaśniłem różnice. Ale ty jesteś na tyle głupi albo sklerotyczny że tego nie bierzesz pod uwagę tylko paplesz w kółko to samo.

                                                    > > Pisałem niby że czymś należy się przejmować. Zapomniałeś napisać czym nib
                                                    > y.
                                                    >
                                                    > To ty, jako analfabeta funkcjonalny zapomniales co pisales dwa posty powyzej. G
                                                    > dy wykazalem ci absurdalnosc argumentu "za" w formie bo "rzadko sie zdarza" usi
                                                    > lowales wykrecic sie wymowkami, ze nie argumentowales "za" slusznoscia omawiane
                                                    > go manewru tylko za tym, ze nie nalezy sie tym "przejmowac":

                                                    Funkcjonalny, skoncentruj się:
                                                    Pytam czym niby należy się przejmować wg mnie, a nie czym należy się nie przejmować.
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 25.12.10, 18:32
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > To pewnie przez wyprzedzanie z prawej.

                                                    Analfabeci funkcjonalni maja problemy z tak prostymi czynnosciami jak parkowanie i nie rozumieja zwiazku miedzy ryzykiem bledu i jego skutkami w zaleznosci od sytuacji – co tak dobitnie dokumentujesz swoja osoba. Polska to niestety kraj o bardzo wysokim odsetku analfabetow funkcjonalnych. Tak olbrzymia smiertelnosc na drogach w Polsce to tylko logiczna konsekwencja tego smutnego faktu.

                                                    > Powtarzasz się - już na to odpowiedziałem.

                                                    Tak ci sie tylko wydaje.

                                                    > Ty może na oślep jeździsz bo jesteś debilem - mi patrzenie w prawe lusterko w n
                                                    > iczym nie przeszkadza,

                                                    Kazdy czlowiek po odwroceniu wzroku o 90° a nawet wiecej (do drugiego slupka) traci kontakt wzrokowy na wprost. Tylko debil moze twierdzic, ze brak widocznosci na wprost w jezdzie autostrada „w niczym nie przeszkadza“. Tylko debil i analfabeta funkcjonalny nie rozumie tej zaleznosci.

                                                    > Recepta analfabety brzmi - jeżeli przy spacerze po drodze polnej w sandałach ni
                                                    > e ma wypadków/stłuczek to należy tego zabronić.

                                                    Gratuluje wymyslenia kolejnej recepty godnej analfabety funkcjonalnego.

                                                    To, ze nie ma nic wspolnego z tematem nic nie szkodzi. Wiemy nie od dzis, ze miewasz niemale problemy ze zrouzumieniem meritum, jakim w tym wypadku byly skutki bledow w sytuacjach ekstremalnych, do jakich spacerowanie po polnej drodze z pewnoscia nie nalezy.


                                                    > Gdyby obniżyli limit do 0.2 albo 0.0 i wprowadzili ograniczenia prędkości, to d
                                                    > ałoby to o wiele więcej w zakresie bezpieczeństwa niż zakaz wyprzedzania prawym
                                                    > pasem.

                                                    Tyle, ze twoje pobozne zyczenia o mozliwych skutkach takiego przedsieziecia ciagle nie sa zadnym dowodem na to, ze "nawet bardzo proste czynnosci obarczone mozliwoscia bledu nie stanowia w ekstremalnych sytuacjach zrodla smiertelnego zagrozenia."


                                                    > Wg ciebie jest to "bleblanie" - czyli lepiej mieć 0.5 promila i jeździć 250 km/
                                                    > h niż raz na 2 tygodnie wyprzedzić prawym pasem.

                                                    Znow sie pogubiles. Nie interesuje mnie, co jest bardziej niebezpieczne, tylko uzasadnienie twojej odwaznej tezy, ze "nawet bardzo proste czynnosci obarczone mozliwoscia bledu nie stanowia w ekstremalnych sytuacjach zrodla smiertelnego zagrozenia."
                                                    To czy jazda z promilami stanowi wieksze czy mniejsze zagrozenie niz wyprzedzanie z prawej nie jest zadnym dowodem na to, ze "nawet bardzo proste czynnosci obarczone mozliwoscia bledu nie stanowia w ekstremalnych sytuacjach zrodla smiertelnego zagrozenia."


                                                    > Chodziło mi o autora KD, funkcjonalny.

                                                    I funkcjonalny Klemens wie, ze autor KD "się przejmuje tym że zezwolił“ wyprzedzanie z prawej? Czemu sie przejmuje i skad Klemens o tym wie?
                                                    Chodzilo jak zwykle o twoja niewydolnosc umyslowa, ktora teraz w tak nieporadny sposob usilujesz rozmydlic.

                                                    Co ty biedaku jeszcze wymyslisz?


                                                    > Po twoim pierwszym zarzucie odnośnie mojego argumentu wyjaśniłem różnice.

                                                    A ja juz kilka razy wytlumaczylem, ze tylko ci sie wydaje, ze cokolwiek „wyjasniles“ bo przyklad byl jak najbardziej adekwatny. Mamy prosta zupelnie zbyteczna czynnosc, mogoca powodowac ryzyko bledu, ktory w sytuacjach ekstremalnych moze powodowac tragiczne skutki. I mamy analfabete funkcjonalnego przekonujacego, ze ta czynnosc jest sluszna, pozadana bo.... "wystpuje rzadko"
                                                    Wstawianie innych zbytecznych czynnosci powodujacych zagrozenie w takiej sytuacji nie zmienia niczego w zasadzie.

                                                    Nie mozesz tego zrozumiec bo jak kazdy analfabeta funkcjonalny nie potrafisz myslec abstrakcyjnie.
                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 28.12.10, 18:52
                                                    > > To pewnie przez wyprzedzanie z prawej.
                                                    >
                                                    > Analfabeci funkcjonalni maja problemy z tak prostymi czynnosciami jak parkowani
                                                    > e

                                                    Nikt cię nie prosił tu o bloga. Funkcjonalny, czy wg ciebie wypadki na autostradach w Polsce (o tym była mowa - przypominam, bo jesteś sklerotykiem) to efekt wyprzedzania z prawej?

                                                    > > Ty może na oślep jeździsz bo jesteś debilem - mi patrzenie w prawe luster
                                                    > ko w n
                                                    > > iczym nie przeszkadza,
                                                    >
                                                    > Kazdy czlowiek po odwroceniu wzroku o 90° a nawet wiecej (do drugiego slupka) t
                                                    > raci kontakt wzrokowy na wprost. Tylko debil moze twierdzic, ze brak widocznosc
                                                    > i na wprost w jezdzie autostrada „w niczym nie przeszkadza“. Tylko
                                                    > debil i analfabeta funkcjonalny nie rozumie tej zaleznosci.

                                                    "tylko debil, ble ble ble" - takiego żałosnego typa jak ty co dużo wykrzykuje żeby zagłuszyć oczywiste fakty odnośnie swojego upośledzenia już chyba nie spotkam.
                                                    Debilem jest ktoś kto uważa że sekundowe odwrócenie wzroku od jezdni jest śmiertelnie niebezpieczne. Wzrok odwraca się w wielu innych sytuacjach i na wiele dłużej. Poza tym jak się odwraca wzrok, to tylko wtedy gdy widać że w ciągu kilku sekund żaden pojazd z przodu nie znajdzie się zbyt blisko.

                                                    > > Recepta analfabety brzmi - jeżeli przy spacerze po drodze polnej w sandał
                                                    > ach ni
                                                    > > e ma wypadków/stłuczek to należy tego zabronić.
                                                    >
                                                    > Gratuluje wymyslenia kolejnej recepty godnej analfabety funkcjonalnego.

                                                    Gratuluj sobie - to twoja twórczość. Dobrze że zauważyłeś że trzeba być funkcjonalnym żeby coś takiego stwierdzić. Połapałeś się?

                                                    > > Wg ciebie jest to "bleblanie" - czyli lepiej mieć 0.5 promila i jeździć 2
                                                    > 50 km/
                                                    > > h niż raz na 2 tygodnie wyprzedzić prawym pasem.
                                                    >
                                                    > Znow sie pogubiles. Nie interesuje mnie, co jest bardziej niebezpieczne

                                                    To ty się pogubiłeś, funkcjonalny - jeżeli zabrania się czegoś co jest dużo mniej niebezpieczne od czegoś czego się nie zabrania, to ta zabroniona czynność aż tak niebezpieczna nie jest.

                                                    > > Chodziło mi o autora KD, funkcjonalny.
                                                    >
                                                    > I funkcjonalny Klemens wie, ze autor KD "się przejmuje tym że zezwolił“ w
                                                    > yprzedzanie z prawej?

                                                    Pewnie się przejmuje. Dlatego zezwolił.

                                                    > > Po twoim pierwszym zarzucie odnośnie mojego argumentu wyjaśniłem różnice.
                                                    >
                                                    > A ja juz kilka razy wytlumaczylem, ze tylko ci sie wydaje, ze cokolwiek „
                                                    > wyjasniles“

                                                    Nie wytłumaczyłeś, tylko stwierdziłeś, jak to masz we zwyczaju. Przytocz mój argument i na niego odpowiedz - przynajmniej będzie wiadomo czy wiesz o czym piszesz. Bo odpowiedź "to jest głupie i już" jest godna tylko sfrustrowanego debila. Czyli wszystko się zgadza.

                                                    Na koniec tradycyjnie rozdział z twojej sklerozy:

                                                    > W twojej paplaninie nie bylo niczego, czego nie mozna bylo "nie zrozumiec"

                                                    I przecież o tym cały czas piszę, funkcjonalny. Nie napisałem niczego niezrozumiałego, a ty jesteś tak tępy że i tak nie zrozumiałeś. Nie zrozumiałeś nawet że pisałem że nie napisałem niczego niezrozumiałego, bo właśnie usiłujesz mi tłumaczyć to co ci cały czas piszę.


                                                    > > Pisałem niby że czymś należy się przejmować. Zapomniałeś napisać czym nib
                                                    > y.
                                                    >
                                                    > To ty, jako analfabeta funkcjonalny zapomniales co pisales dwa posty powyzej. G
                                                    > dy wykazalem ci absurdalnosc argumentu "za" w formie bo "rzadko sie zdarza" usi
                                                    > lowales wykrecic sie wymowkami, ze nie argumentowales "za" slusznoscia omawiane
                                                    > go manewru tylko za tym, ze nie nalezy sie tym "przejmowac":

                                                    Funkcjonalny, skoncentruj się:
                                                    Pytam czym niby należy się przejmować wg mnie, a nie czym należy się nie przejmować.
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 28.12.10, 20:58
                                                    > Funkcjonalny, czy wg ciebie wypadki na autostradach w Polsce (o tym była mowa - przypominam, bo jesteś sklerotykiem) to efekt wyprzedzania z prawej?

                                                    Po co sie tak wsciekasz? Bo widzisz, ze znow sie zblazniles i liczysz na to, ze znize sie na twoj poziom i zaczne bluzgac zamiast argumentowac? Miej pretensje do siebie.
                                                    No to wytlumacze ci jeszcze raz, w punktach, zeby ci bylo latwiej zrozumiec:
                                                    1. Polska to kraj o bardzo wysokim odsetku analfabetow funkcjonalnych.
                                                    2. Analfabeci ci, nie rozumiejac skutkow tego co robia wykonuja na drogach szereg manewrow, ktore ich zabijaja.
                                                    3. Wyprzedzanie z prawej nalezy do takich wlasnie manewrow i tym samym z pewnoscia przyczania sie do
                                                    4. Szesciokrotnie wyzszej liczby zabitych na polskich autostradach w porownaniu z np Niemcami.

                                                    Dotarlo juz czy ciagle jeszcze czegos nie rozumiesz?

                                                    > Debilem jest ktos kto uwaza ze sekundowe odwrócenie wzroku od jezdni jest smiertelnie niebezpieczne.

                                                    Nie wiem ile razy bede musial to jeszcze powtorzyc - odwrocenie wzroku nawet tylko na 1 - 2 sekundy od kierunku na wprost nie musi byc ale w okreslonych sytuacjach, jak szybka jazda autostrada moze byc i bywa smiertelnie niebezpieczne. Kierujacy pojazdem jedzie wtedy kilkadziesiat metrow na oslep i to jest bez watpienia niebezpieczne.
                                                    Inteligentni ludzie eliminuja dlatego manewry wymagajace tego, zwlaszcza, jesli sa calkowicie zbyteczne. Debile i analfabeci funkcjonali nie rozumieja tego zwiazku, stosuja te manewry i zabijaja sie kilka razy czesciej niz ludzie inteligentni. Dotarlo?

                                                    > Wzrok odwraca sie w wielu innych sytuacjach i na wiele dłuzej.

                                                    Niemniej nie kazda sytuacja jest tak wymygajaca jak jazda z wysoka predkoscia autostrada i nie kazdy manewr tak calkowicie zbyteczny jak wyprzedzanie z prawej.
                                                    Przy wyjezdzaniu z parkingu, (z czym masz takie trudnosci) mozna a nawet nalezy dluzej patrzec wstecz ale skutkiem ewentualnego bledu jest najwyzej wgiecie lakieru. Przy jezdzie autostrada skutki bledu sa bez porownania powazniejsze. Ludzie inteligentni rozumieja to, analfabeci funkcjonalni nie.

                                                    > Gratuluj sobie - to twoja twórczosc.

                                                    Widze, ze przypisywanie innym autorstwa twoich wlasnych idiotyzmow stalo sie juz twoja obsesja.
                                                    Spojrz moze jeszcze raz na post powyzej. Pewnie cie to niezle zaskoczy ale "recepta analfabety" ze spacerem po drodze polnej w sandalach jest twojego a nie mojego autorstwa.

                                                    > Dobrze ze zauwazyles ze trzeba byc funkcjonalnym zeby cos takiego stwierdzic.

                                                    Jak to sie mowi: "zdrowej samokrytyki nigdy za wiele" :).
                                                    Tutaj wspomniany post i "recepta analfabety" forum.gazeta.pl/forum/w,510,119713957,120204768,Re_Ejjjj_.html.
                                                    Jak kazdy moze sie przekonac, recepta jest twojego autorstwa.

                                                    >jezeli zabrania sie czegos co jest duzo mniej niebezpieczne od czegos czego sie nie zabrania, to ta zabroniona czynnosc az tak niebezpieczna nie jest.

                                                    Swoja emocjonalna argumentacja potrafisz naprawde powalic z nog, ze smiechu: Jak sie domyslam chodzi pewnie o kolejna "recepte analfabety" twojego autorstwa?
                                                    Zapalenie papierosa w urzedzie musi byc zatem duzo bardziej niebezpieczne niz skakanie z dachu na glowke. To pierwsze jest przeciez zabronione a to drugie nie. :)


                                                    > Nie wytłumaczyłes, tylko stwierdziłes, jak to masz we zwyczaju.

                                                    Owszem ja wytlumaczylem tylko ty nie zrozumiales, jak to masz w zwyczaju. Mamy czynnosc, zupelnie zbyteczna, mogoca powodowac ryzyko. I mamy analfabete funkcjonalnego przekonujacego, ze ta czynnosc jest sluszna, pozadana bo.... "wystepuje rzadko"
                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 29.12.10, 12:20
                                                    Masz zaległości, funkcjonalny. Odpowiedz na zarzut, po czym wrócimy do tematu wyprzedzania z prawej.

                                                    > W twojej paplaninie nie bylo niczego, czego nie mozna bylo "nie zrozumiec"

                                                    I przecież o tym cały czas piszę, funkcjonalny. Nie napisałem niczego niezrozumiałego, a ty jesteś tak tępy że i tak nie zrozumiałeś. Nie zrozumiałeś nawet że pisałem że nie napisałem niczego niezrozumiałego, bo właśnie usiłujesz mi tłumaczyć to co ci cały czas piszę.
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 29.12.10, 14:42
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Masz zaległości, funkcjonalny.

                                                    Z twoja nieporadnoscia i ustawicznymi inwektywami wygladasz coraz bardziej na prosta kobiete z kwalifikacjami najwyzej sprzedawczyni np.

                                                    > I przecież o tym cały czas piszę, funkcjonalny. Nie napisałem niczego niezrozum
                                                    > iałego, a ty jesteś tak tępy że i tak nie zrozumiałeś.

                                                    Ile razy mam to jeszcze napisac, zanim zrozumiesz?
                                                    Jesli moja kpine w postaci pytania "Ile miales juz takich sytuacji?" w odpowiedzi na twoj "argument" o jezdzie lewym pasem, az kierowcy przed toba skonczy sie paliwo uznales za dowod niezrozumienia twojego bleblania to twoj problem. Jesli chcesz z tej fikcji koniecznie robic temat zastepczy to tez twoj problem. Blaznij sie tak, jak potrafisz.
                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 30.12.10, 11:39
                                                    > > Masz zaległości, funkcjonalny.
                                                    >
                                                    > Z twoja nieporadnoscia i ustawicznymi inwektywami wygladasz coraz bardziej na p
                                                    > rosta kobiete z kwalifikacjami najwyzej sprzedawczyni np.

                                                    To ty zapominasz odpowiadać - więc to ty jesteś nieporadny. A inwektyw w tej wypowiedzi nie widzę - przecież jesteś funkcjonalnym analfabetą, czego codziennie dajesz dowód.

                                                    > > I przecież o tym cały czas piszę, funkcjonalny. Nie napisałem niczego nie
                                                    > zrozum
                                                    > > iałego, a ty jesteś tak tępy że i tak nie zrozumiałeś.
                                                    >
                                                    > Ile razy mam to jeszcze napisac, zanim zrozumiesz?
                                                    > Jesli moja kpine w postaci pytania "Ile miales juz takich sytuacji?" w odpowied
                                                    > zi na twoj "argument" o jezdzie lewym pasem, az kierowcy przed toba skonczy sie
                                                    > paliwo uznales za dowod niezrozumienia twojego bleblania to twoj problem.

                                                    To że czegoś nie rozumiesz, funkcjonalny, nie stanowi dla nikogo problemu - przynajmniej na tym forum.
                                                    Napisałeś że "W twojej paplaninie nie bylo niczego, czego nie mozna bylo "nie zrozumiec" ".
                                                    Jeżeli nie było tam niczego czego nie można było "nie zrozumieć", to :
                                                    1. Dlaczego jednak nie zrozumiałeś?
                                                    2. Po co piszesz o tym jeżeli ja cały czas pisałem też że nie było tam niczego niezrozumiałego?
                                                    Czyli usiłujesz mnie przekonać do czegoś co ci cały czas tłumaczę.

                                                    Chodzi zwłaszcza o punkt 2. Ciekawe czy doznałeś olśnienia.
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 31.12.10, 12:30
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > A inwektyw w tej wypowiedzi nie widzę - przecież jesteś funkcjonalnym analfabetą, czego
                                                    > codziennie dajesz dowód.

                                                    Dziwne tylko, ze tego "dowodu" nie jestes w stanie jakos przedstawic, sam dowodzac na okraglo swojego wlasnego analfabetyzmu funkcjonalnego, jesli nie wrecz ciezkiego uposledzenia umyslowego:
                                                    1. Wielkimi trudnosciami przy parkowaniu (lol)
                                                    2. Nie pojmowaniem (mimo wielkrotnego tlumaczenia) roznicy miedzy skutkami bledu w banalnych sytuacjach (spacer polna droga) a sytuacjami ekstremalnymi (wspinaczka wysokogorska, jazda z duzymi szybkosciami)
                                                    3. Wypowiedziami, ze „znacznie ograniczona widocznosc“ na autostradzie(!) nie ma wplywu na wzrost ryzyka wypadku.
                                                    4. Uzasadniajac argumentacje „za“ czyms walorem(?), ze to cos „rzadko ma miejsce“ (Wybierzmy debila na rektora, glowny argument za – bo debil jest rzadko rektorem)
                                                    5. Teza tak idiotyczna, ze musialaby podwazyc kazde ograniczenie lub przepis prawny: „Ograniczenie jest nieuzasadnione, jeżeli wypadki są przy prędkościach wyższych niż to ograniczenie.

                                                    Itd. Itd…



                                                    >Napisałeś że "W twojej paplaninie nie bylo niczego, czego nie mozna bylo "nie zrozumiec".

                                                    Bo to oczywistosc: Twoja dziecinna paplanina to tylko dziecinna paplanina i temat zastepczy, w ktory ciegle uciekasz.

                                                    > Jeżeli nie było tam niczego czego nie można było "nie zrozumieć", to :
                                                    > 1. Dlaczego jednak nie zrozumiałeś?

                                                    Wlasciwe pytanie powinno brzmiec, dlaczego ciagle z uporem uposledzonego dziecka wmawiasz sobie, ze ktos rzekomo nie zrozumial twojej paplaniny? Bo ciagle usilujesz uciec w dyskusje zastepcze? Bo twoje tlumaczenia (z Afryka) zdemontowalem tak samo szybko, jak i twoja paplanine?

                                                    > 2. Po co piszesz o tym jeżeli ja cały czas pisałem też że nie było tam niczego #
                                                    > niezrozumiałego?

                                                    Znow sie calkowicie pogubiles. „Caly czas“ to ty z uporem uposledzonego dziecka wmawiasz sobie, ze ktos nie zrozumial czegos w twojej paplaninie o jezdzie lewym pasem za kims, az skonczy sie paliwo. Oczywistosc (ze kazdy bez trudu by zrozumial twoja paplanine) powtorzyles tylko za mna i rozwijasz jako temat zastepczy majacy odwrocic uwage od fiaska, ktore poniosles w dyskusji.

                                                    Probuj dalej.
                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 31.12.10, 13:55
                                                    > > A inwektyw w tej wypowiedzi nie widzę - przecież jesteś funkcjonalnym ana
                                                    > lfabetą, czego
                                                    > > codziennie dajesz dowód.
                                                    >
                                                    > Dziwne tylko, ze tego "dowodu" nie jestes w stanie jakos przedstawic, sam dowod
                                                    > zac na okraglo swojego wlasnego analfabetyzmu funkcjonalnego, jesli nie wrecz c
                                                    > iezkiego uposledzenia umyslowego:
                                                    > 1. Wielkimi trudnosciami przy parkowaniu (lol)

                                                    Już ci pisałem, że o swoich problemach pisać tu nie musisz. Poza tym - jak na funkcjonalnego przystało - piszesz nie na temat.

                                                    > >Napisałeś że "W twojej paplaninie nie bylo niczego, czego nie mozna bylo "
                                                    > nie zrozumiec".
                                                    >
                                                    > Bo to oczywistosc:

                                                    Naucz się odpowiadać na całość, funkcjonalny, a nie tylko na fragmenty wyrwane z kontekstu które jesteś w stanie ogarnąć.

                                                    > > 1. Dlaczego jednak nie zrozumiałeś?
                                                    >
                                                    > Wlasciwe pytanie powinno brzmiec, dlaczego ciagle z uporem uposledzonego dzieck
                                                    > a wmawiasz sobie, ze ktos rzekomo nie zrozumial twojej paplaniny?

                                                    Bo chciałeś żebym opisał rzeczywisty przypadek gdy ktoś jechał lewym pasem i skończyło mu się paliwo. Gdybyś zrozumiał to co napisałem, to byś takich głupot nie pisał.

                                                    > > 2. Po co piszesz o tym jeżeli ja cały czas pisałem też że nie było tam ni
                                                    > czego #
                                                    > > niezrozumiałego?
                                                    >
                                                    > Znow sie calkowicie pogubiles. „Caly czas“ to ty z uporem uposledzo
                                                    > nego dziecka wmawiasz sobie, ze ktos nie zrozumial czegos w twojej paplaninie

                                                    Ty nie zrozumiałeś, co uzasadniłem wyżej, na które to uzasadnienie z uporem maniaka nie odpowiadasz.
                                                    Natomiast nigdy nigdzie nie twierdziłem że napisałem cokolwiek niezrozumiałego, a nawet pisałem że jest to całkowicie zrozumiałe. Ty w odpowiedzi piszesz że nie napisałem niczego niezrozumiałego. Po co usiłujesz przekonywać mnie do czegoś co ci cały czas piszę?
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 31.12.10, 16:26
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Już ci pisałem, że o swoich problemach pisać tu nie musisz.

                                                    To nie dla mnie tylko dla ciebie (podobnie jak i dla innych analfabetow funkcjonalnych) wyjezdzanie z parkingu to "manewr faktycznie znacznie trudniejszy"(!), niz zmiana pasa na autostradzie.


                                                    > Naucz się odpowiadać na całość

                                                    Odpowiadam na calosc (zdania), rowniez pelnym zdaniem. To nie moj problem, ze nie nadazasz.

                                                    > Bo chciałeś żebym opisał rzeczywisty przypadek gdy ktoś jechał lewym pasem i sk
                                                    > ończyło mu się paliwo.

                                                    I jak sie okazalo, moja kpina okazala sie bardzo skuteczna riposta na twoja glupia paplanine o jezdzie lewym pasem za samochodem "az skonczy mu sie paliwo".


                                                    > Gdybyś zrozumiał to co napisałem, to byś takich głupot nie pisał.

                                                    Gdybys mial IQ przynajmniej na poziomie 6-latka, to bys zrozumial, ze moja kpina byla jak najbardziej wlasciwa riposta na glupoty, ktore wypisujesz. Gdyby bylo inaczej nie tlumaczylbys sie tak idiotycznie "Afryka" i nie miotal sie tak do tej pory z tego powodu.


                                                    > Ty nie zrozumiałeś, co uzasadniłem wyżej,

                                                    "Wyzej" udowodniles tylko, ze definitywnie nie zalapales mojej riposty na twoja glupote (o jezdzie lewym pasem za kims "az skonczy mu sie paliwo").
                                                    Po raz kolejny wykazales tez, ze ciagle wmawiasz sobie jakoby moja kpina (ktora cie rozlozylem) swiadczyla o tym, ze czegos "nie zrozumialem".

                                                    Wmawiaj sobie dalej co chcesz. Blaznij sie dalej, jesli nie potrafisz inaczej.



                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 03.01.11, 16:17
                                                    > > Już ci pisałem, że o swoich problemach pisać tu nie musisz.
                                                    >
                                                    > To nie dla mnie tylko dla ciebie (podobnie jak i dla innych analfabetow funkcjo
                                                    > nalnych) wyjezdzanie z parkingu to "manewr faktycznie znacznie [b]trudniejszy[
                                                    > /b]"(!), niz zmiana pasa na autostradzie.

                                                    Co nie znaczy że trudny. Wiele razy ci pisałem że jeżeli coś jest kilka razy trudniejsze od czegoś to nie znaczy że jest trudne. Jesteś tak głupi że nadal tego nie rozumiesz.

                                                    >
                                                    > > Naucz się odpowiadać na całość
                                                    >
                                                    > Odpowiadam na calosc (zdania), rowniez pelnym zdaniem. To nie moj problem, ze n
                                                    > ie nadazasz.

                                                    Chodzi o całość wypowiedzi, a nie o zdanie. Jak wypowiedź ma rozmiar większy od zdania to się gubisz i odpowiadasz tak jakby zdanie było wyrwane z kontekstu. I w ramach zmniejszania własnej żałosności nie próbuj twierdzić że jeżeli odpowiadasz jak debil to ktokolwiek nie nadąża.

                                                    > "Wyzej" udowodniles tylko, ze definitywnie nie zalapales mojej riposty na twoja
                                                    > glupote (o jezdzie lewym pasem za kims "az skonczy mu sie paliwo").

                                                    Wg mnie stwierdzenie że ktoś jedzie lewym pasem "aż skończy mu się paliwo" znaczy dokładnie tyle że długo i uparcie jedzie lewym pasem pomimo że prawy jest wolny a inni chcą jechać szybciej.
                                                    Ty to niby zrozumiałeś i odpowiedziałeś:
                                                    "Ile miales juz takich sytuacji? "
                                                    Ja tego podobno nie zrozumiałem i miała to być kpina.
                                                    Wyjaśnij więc na czym ona polegała, co niewątpliwie przyczyni się do pogrążenia mojej osoby.

                                                    Sklerozo:
                                                    Natomiast nigdy nigdzie nie twierdziłem że napisałem cokolwiek niezrozumiałego, a nawet pisałem że jest to całkowicie zrozumiałe. Ty w odpowiedzi piszesz że nie napisałem niczego niezrozumiałego. Po co usiłujesz przekonywać mnie do czegoś co ci cały czas piszę?
                                                  • hannni Re: Ejjjj! 03.01.11, 19:18
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Co nie znaczy że trudny. Wiele razy ci pisałem że jeżeli coś jest kilka razy tr
                                                    > udniejsze od czegoś to nie znaczy że jest trudne. Jesteś tak głupi że nadal teg
                                                    > o nie rozumiesz.

                                                    No to mamy kolejna mundrosc analfabety funkcjonalnego: Cos, co jest "faktycznie znacznie trudniejsze" od czegos "nie znaczy" ze jest "trudne".

                                                    Analogicznie: Dziewczyna "faktycznie znacznie ladniejsza" niz inna dziewczyna wcale nie jest ladna. Co dalej? Jesli analfabeta funkcjonalny jest "faktycznie znacznie glupszy" od kubla na smieci to "nie znaczy", ze jest glupi.


                                                    > Chodzi o całość wypowiedzi, a nie o zdanie.

                                                    No to niech ci „chodzi“. Jesli “calosc” twojej “wypowiedzi” sklada sie z kilku zdan o zupelnie roznym znaczeniu (lub raczej jego braku) to bede nadal ustosunkowywal sie do tych pojedynczych wypowiedzi a nie tego, co wyobrazasz sobie pod postacia jakiejs “calosci”:

                                                    Tak wiec zgadzam sie, ze "w twojej paplaninie nie bylo niczego, czego nie mozna bylo "nie zrozumiec" ale twoje wmawianie sobie, jakobym czegos “nie zrozumial” pozostanie tym czym jest – poboznym zyczeniem. I taka wlasnie dostales odpowiedz na ta “calosc”.

                                                    > Wg mnie stwierdzenie że ktoś jedzie lewym pasem "aż skończy mu się paliwo" znac
                                                    > zy dokładnie tyle że długo i uparcie jedzie lewym pasem pomimo że prawy jest wo
                                                    > lny a inni chcą jechać szybciej.

                                                    A wg mnie fantazjowanie o jezdzie lewym pasem, „az skonczy mu sie paliwo“ jest dowodem nieumiejetnosci przedstawienia jakichkolwiek konkretow i przejawem bezradnosci manifestujacym sie ucieczka w absurdalnosc.

                                                    > Ty to niby zrozumiałeś i odpowiedziałeś:
                                                    > "Ile miales juz takich sytuacji? "

                                                    Naprawde myslisz, ze ktos moze nie zrozumiec sensu tego paplania i tym bardziej kryjacej sie za nim bezradnosci? Wspolczuje.

                                                    > Ja tego podobno nie zrozumiałem i miała to być kpina.

                                                    Jesli ktos argumentujac najpierw tak zaciekle podklada sie w tak glupi sposob absurdalna wypowiedzia, liczac na to, ze ktos bedzie sie domyslal, co autor wlasciwie chcial tym wyrazic, to nie widze powodu dlaczego mialbym to robic, skoro prostym pytaniem moge absurdalnosc tejze wypowiedz wykazac, co tez uczynilem.

                                                    > Wyjaśnij więc na czym ona polegała, co niewątpliwie przyczyni się do pogrążenia
                                                    > mojej osoby.

                                                    Wyjasnilem powyzej. Twoje ostatnie podrygi z “Afryka” dowodza tylko, ze jeszcze jakosc probowales sie wykaraskac z sytuacji, gdzie nie bylas w stanie zajac konkretnego stanowiska, jak dlugo to niby zwyklo sie jezdzic za kierowcami jadacymi lewym pasem.
                                                  • klemens1 Re: Ejjjj! 05.01.11, 13:17
                                                    > No to mamy kolejna mundrosc analfabety funkcjonalnego: Cos, co jest "faktycznie
                                                    > znacznie trudniejsze" od czegos "nie znaczy" ze jest "trudne".

                                                    Przecież ci już to pisałem, sklerozo.
                                                    Ty chyba lubisz jak cię nazywają debilem, bo krytykujesz rzeczy które są oczywiste - jak właśnie to że coś znacznie trudniejszego od czegoś innego wcale nie musi być trudne.
                                                    Przykładów są tysiące, a ty - jak głupek - podkładasz się pod wszystko co się da.

                                                    Kilka przykładów dla ciebie żebyś się bardziej pogrążył. Masz wykazać że poniższe - o wiele trudniejsze czynności od porównanych prostszych - są bardzo trudne. Dzięki temu udowodnisz fałszywość mojego stwierdzenia że "coś znacznie trudniejszego od czegoś innego wcale nie musi być trudne".

                                                    Oto przykłady:

                                                    1. Wyciągnięcie ręki po coś co jest oddalone o 30 cm jest znacznie trudniejsze niż sięgnięcie po coś co jest oddalone o 2 cm, co nie znaczy że jest to trudne.

                                                    2. Przełączenie programu telewizyjnego wstając z kanapy, podchodząc do telewizora i przełączając ręcznie jest o wiele trudniejsze od przełączenia pilotem, co nie znaczy że jest trudne.

                                                    3. Wejście po schodach na czwarte piętro jest o wiele trudniejsze niż wjechanie windą co nie oznacza że jest trudne.

                                                    > > Chodzi o całość wypowiedzi, a nie o zdanie.
                                                    >
                                                    > No to niech ci „chodzi“. Jesli “calosc” twojej “w
                                                    > ypowiedzi” sklada sie z kilku zdan o zupelnie roznym znaczeniu (lub racze
                                                    > j jego braku) to bede nadal ustosunkowywal sie do tych pojedynczych wypowiedzi
                                                    > a nie tego, co wyobrazasz sobie pod postacia jakiejs “calosci”:

                                                    Jeżeli całość mojej wypowiedzi składa się z kilku zdań, to przeważnie odpowiadasz na każde z osobna, często nawet dzieląc zdania i twoje odpowiedzi są tylko na te fragmenty zupełnie oderwane od kontekstu. Czyli nie ogarniasz więcej niż kilka słów na raz. Zresztą dalej widać że

                                                    > > Wg mnie stwierdzenie że ktoś jedzie lewym pasem "aż skończy mu się paliwo
                                                    > " znac
                                                    > > zy dokładnie tyle że długo i uparcie jedzie lewym pasem pomimo że prawy j
                                                    > est wo
                                                    > > lny a inni chcą jechać szybciej.
                                                    >
                                                    > A wg mnie fantazjowanie o jezdzie lewym pasem, „az skonczy mu sie paliwo&
                                                    > #8220; jest dowodem nieumiejetnosci przedstawienia jakichkolwiek konkretow i pr
                                                    > zejawem bezradnosci manifestujacym sie ucieczka w absurdalnosc.

                                                    Czyli jednak nie pojąłeś. Chyba że stwierdzenie iż ktoś uparcie i długo jedzie lewym pasem pomimo że prawy jest wolny uważasz za nieumiejętność przedstawiania konkretów, bezradność itd.

                                                    > > Ty to niby zrozumiałeś i odpowiedziałeś:
                                                    > > "Ile miales juz takich sytuacji? "
                                                    >
                                                    > Naprawde myslisz, ze ktos moze nie zrozumiec sensu tego paplania i tym bardziej
                                                    > kryjacej sie za nim bezradnosci? Wspolczuje.

                                                    Przecież ci już pisałem że dla mnie jest nieprawdopodobne żeby ktoś mógł tego nie zrozumieć. A ty pytasz czy wg mnie ktoś może tego nie rozumieć. Nawet nie pierwszy raz ci piszę że już o tym pisałem. I jeszcze współczujesz - współczuj swojej sklerozie.

                                                    > > Wyjaśnij więc na czym ona polegała, co niewątpliwie przyczyni się do pogr
                                                    > ążenia
                                                    > > mojej osoby.
                                                    >
                                                    > Wyjasnilem powyzej.

                                                    Pytałem co ta kpina miała oznaczać przy założeniu że zrozumiałeś co napisałem, a więc w przypadku gdy opisałem że ktoś jedzie długo i uparcie jedzie lewym pasem pomimo że prawy jest wolny a inni chcą jechać szybciej. Ty tylko opisałeś swoje nierozumienie.
                                                  • hannni Latwy-trudny-najtrudniejsz-znacznie trudniejszy 05.01.11, 16:48
                                                    klemens1 napisał:


                                                    > Przecież ci już to pisałem, sklerozo.
                                                    > Ty chyba lubisz jak cię nazywają debilem, bo krytykujesz rzeczy które są oczywi
                                                    > ste - jak właśnie to że coś znacznie trudniejszego od czegoś innego wcale nie m
                                                    > usi być trudne.
                                                    > Przykładów są tysiące, a ty - jak głupek - podkładasz się pod wszystko co się d
                                                    > a.
                                                    >
                                                    > Kilka przykładów dla ciebie żebyś się bardziej pogrążył. Masz wykazać że poniżs
                                                    > ze - o wiele trudniejsze czynności od porównanych prostszych - są bardzo trudne
                                                    > . Dzięki temu udowodnisz fałszywość mojego stwierdzenia że "coś znacznie trudni
                                                    > ejszego od czegoś innego wcale nie musi być trudne".
                                                    >
                                                    > Oto przykłady:
                                                    >
                                                    > 1. Wyciągnięcie ręki po coś co jest oddalone o 30 cm jest znacznie trudniejsze
                                                    > niż sięgnięcie po coś co jest oddalone o 2 cm, co nie znaczy że jest to trudne.

                                                    > 2. Przełączenie programu telewizyjnego wstając z kanapy, podchodząc do telewizo
                                                    > ra i przełączając ręcznie jest o wiele trudniejsze od przełączenia pilotem, co
                                                    > nie znaczy że jest trudne.
                                                    >
                                                    > 3. Wejście po schodach na czwarte piętro jest o wiele trudniejsze niż wjechanie
                                                    > windą co nie oznacza że jest trudne.

                                                    No to teraz wszyscy ci, ktorzy uwazaja okreslenie "trudniejszy" za wyzszy stopien okreslenia "trudny" beda wiedzieli, ze "znacznie trudniejszy" nie jest wyzszym stopniem okreslenia "trudny" tylko "latwy"? :)

                                                    Ty tego - jak widac - nigdy nie zalapiesz.



                                                    > Jeżeli całość mojej wypowiedzi składa się z kilku zdań, to przeważnie odpowiada
                                                    > sz na każde z osobna,

                                                    Jesli kazde z tych zdan ma zupelnie inny sens, to nie ma innej mozliwosci.


                                                    > Czyli jednak nie pojąłeś.


                                                    Nie, to tylko ty sobie to wmawiasz bo nie rozumiesz.


                                                  • klemens1 Re: 07.01.11, 14:17
                                                    > > Przecież ci już to pisałem, sklerozo.
                                                    > > Ty chyba lubisz jak cię nazywają debilem, bo krytykujesz rzeczy które są
                                                    > oczywi
                                                    > > ste - jak właśnie to że coś znacznie trudniejszego od czegoś innego wcale
                                                    > nie m
                                                    > > usi być trudne.
                                                    > > Przykładów są tysiące, a ty - jak głupek - podkładasz się pod wszystko co
                                                    > się d
                                                    > > a.
                                                    > >
                                                    > > Kilka przykładów dla ciebie żebyś się bardziej pogrążył. Masz wykazać że
                                                    > poniżs
                                                    > > ze - o wiele trudniejsze czynności od porównanych prostszych - są bardzo
                                                    > trudne
                                                    > > . Dzięki temu udowodnisz fałszywość mojego stwierdzenia że "coś znacznie
                                                    > trudni
                                                    > > ejszego od czegoś innego wcale nie musi być trudne".
                                                    > >
                                                    > > Oto przykłady:
                                                    > >
                                                    > > 1. Wyciągnięcie ręki po coś co jest oddalone o 30 cm jest znacznie trudni
                                                    > ejsze
                                                    > > niż sięgnięcie po coś co jest oddalone o 2 cm, co nie znaczy że jest to t
                                                    > rudne.
                                                    >
                                                    > > 2. Przełączenie programu telewizyjnego wstając z kanapy, podchodząc do te
                                                    > lewizo
                                                    > > ra i przełączając ręcznie jest o wiele trudniejsze od przełączenia pilote
                                                    > m, co
                                                    > > nie znaczy że jest trudne.
                                                    > >
                                                    > > 3. Wejście po schodach na czwarte piętro jest o wiele trudniejsze niż wje
                                                    > chanie
                                                    > > windą co nie oznacza że jest trudne.
                                                    >
                                                    > No to teraz wszyscy ci, ktorzy uwazaja okreslenie "trudniejszy" za wyzszy stopi
                                                    > en okreslenia "trudny" beda wiedzieli, ze "znacznie trudniejszy" nie jest wyzsz
                                                    > ym stopniem okreslenia "trudny" tylko "latwy"? :)

                                                    Gdybyś nie był funkcjonalnym analfabetą to takiego pytania byś nie zadał. Jeżeli nadal nie rozumiesz to mogę ci to rozpisać.
                                                    Zapomniałeś o powyższych przykładach - miałeś udowodnić fałszywość mojego stwierdzenia że "coś znacznie trudniejszego od czegoś innego wcale nie musi być trudne".

                                                    > Ty tego - jak widac - nigdy nie zalapiesz.

                                                    Że "znacznie trudniejszy" oznacza "łatwy"? Czy że ktoś może sobie tak pomyśleć?

                                                    >
                                                    >
                                                    > > Jeżeli całość mojej wypowiedzi składa się z kilku zdań, to przeważnie odp
                                                    > owiada
                                                    > > sz na każde z osobna,
                                                    >
                                                    > Jesli kazde z tych zdan ma zupelnie inny sens, to nie ma innej mozliwosci.

                                                    A jeżeli mają taki sam sens, to nie dość że odpowiadasz osobno, to albo się powtarzasz albo zaczynasz pisać na inny temat.

                                                    >
                                                    > > Czyli jednak nie pojąłeś.
                                                    >
                                                    > Nie, to tylko ty sobie to wmawiasz bo nie rozumiesz.

                                                    Nie doczytałeś.
                                                    Chyba że stwierdzenie iż ktoś uparcie i długo jedzie lewym pasem pomimo że prawy jest wolny uważasz za nieumiejętność przedstawiania konkretów, bezradność itd.
                                                    Tak uważasz czy nie?

                                                    Nie wyjaśniłeś co oznacza twoja kpina nt. tego że ktoś uparcie i długo jedzie lewym pasem pomimo że prawy jest wolny.

                                                    Nie odpowiedziałeś też na to, więc nie wiem komu/czemu współczujesz:

                                                    > Naprawde myslisz, ze ktos moze nie zrozumiec sensu tego paplania i tym bardziej
                                                    > kryjacej sie za nim bezradnosci? Wspolczuje.

                                                    Przecież ci już pisałem że dla mnie jest nieprawdopodobne żeby ktoś mógł tego nie zrozumieć. A ty pytasz czy wg mnie ktoś może tego nie rozumieć. Nawet nie pierwszy raz ci piszę że już o tym pisałem. I jeszcze współczujesz - współczuj swojej sklerozie.
                                                  • hannni Re: 07.01.11, 18:02
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Gdybyś nie był funkcjonalnym analfabetą to takiego pytania byś nie zadał.

                                                    Gdybys nie byl funkcjonalnym analfabeta to bys go zrozumial.

                                                    > Zapomniałeś o powyższych przykładach.

                                                    Nie zapomnialem. To tylko ty nie zrozumiales odpowiedzi. Ale jak chcesz moge posmiac sie jeszcze raz, oficjalnie:
                                                    "1. Wyciągnięcie ręki po coś co jest oddalone o 30 cm" nie jest trudne (czyli jest latwe!) ale jak sie okazuje czynnosc uznana przez kogos za ewidentnie latwa jest "trudniejsza".

                                                    Klemens ciagle nie rozumie o co chodzi a wystarczy wyobrazic sobie mlodego wysportowanego chlopaka narzekajacego, ze siegniecie po olowek jest "trudniejsze" bo olowek lezy pare centymetrow dalej. Klamens ciagle nie wie o co chodzi.

                                                    > Zapomniałeś o powyższych przykładach - miałeś udowodnić fałszywość mojego stwie
                                                    > rdzenia że "coś znacznie trudniejszego od czegoś innego wcale nie musi być trud
                                                    > ne".

                                                    Nic nie "zapomnialem". To tylko ty jak zwykle nie zrozumiales. No to jeszcze raz, prosciej: Okreslenie "trudniejszy" a tym bardziej "znacznie trudniejszy" to stopien wyzszy okreslenia "trudny".
                                                    Samo zas okreslenie "trudny" nie jest okresleniem neutralnym tylko jednoznacznie wartosciujacym cos jako wymagajace wysilku, sprawiajace klopot czyli w najczestszym rozumieniu jednoznacznie negatwyne.

                                                    Twierdzenie, ze zjawisko, ktore wcale nie jest uwazane za uciazliwe czy negatywne moze byc opisane okresleniem bedacym stopniem wyzszym(!) okreslenia uwazanego jako klopotliwe i negatwyne jest sprzecznoscia czyli idiotyzmem.

                                                    Dlatego nikt przy zdrowych zmyslach manifestujacy otwarcie, ze sieganie reka po cos na stole albo wyjscie na czwarte pietro nie stanowi dla niego zadnej trudnosci nie powie o tym, ze jest to "trudniejsze" niz cos innego.

                                                    Ale bywaja - jak widac - tez inni. Pewnie zjdezenie dwoch kawalkow torta jest tez trudniejsze niz zjedzenie jednego?

                                                    > A jeżeli mają taki sam sens,

                                                    Te, do ktorych sie odnioslem nie mialy.

                                                    > Chyba że stwierdzenie iż ktoś uparcie i długo jedzie lewym pasem pomimo że praw
                                                    > y jest wolny uważasz za nieumiejętność przedstawiania konkretów, bezradność itd
                                                    > .
                                                    > Tak uważasz czy nie?

                                                    Juz ci raz napisalem: za szczyt nieporadnosci uwazam w tym kontekscie ucieczke w paplanine o jezdzie lewym pasem tak dlugo, az skonczy sie paliwo.
                                                    Wyduszone pozniej "stwierdzenie iż ktoś uparcie i długo jedzie lewym pasem pomimo że prawy jest wolny" rowniez - w omawianym kontekscie - nie przedstawia zadnych kankretow, czyli jest niewiele lepsze od paplaniny o jezdzie az skonczy sie paliwo.

                                                    > Nie wyjaśniłeś co oznacza twoja kpina nt. tego że ktoś uparcie i długo jedzie l
                                                    > ewym pasem pomimo że prawy jest wolny.

                                                    Wyjasnilem ale ty znow nie zrozumiales: oznacza moja swiadomosc twojej bezsilnosci i braku konkretnych argumentow.
                                                  • klemens1 Re: 10.01.11, 15:40
                                                    > > Gdybyś nie był funkcjonalnym analfabetą to takiego pytania byś nie zadał.
                                                    >
                                                    > Gdybys nie byl funkcjonalnym analfabeta to bys go zrozumial.

                                                    Zrozumiałem to pytanie, więc nie jestem funkcjonalnym analfabetą. Ty to pytanie zadałeś, więc jesteś funkcjonalnym analfabetą.

                                                    > "1. Wyciągnięcie ręki po coś co jest oddalone o 30 cm" nie jest trudne (
                                                    > czyli jest latwe!) ale jak sie okazuje czynnosc uznana przez kogos za ewidentni
                                                    > e latwa jest "trudniejsza".
                                                    >
                                                    > Klemens ciagle nie rozumie o co chodzi a wystarczy wyobrazic sobie mlodego wysp
                                                    > ortowanego chlopaka narzekajacego, ze siegniecie po olowek jest "trudniejsze" b
                                                    > o olowek lezy pare centymetrow dalej. Klamens ciagle nie wie o co chodzi.

                                                    Faktycznie - nie rozumiem dlaczego ktoś miałby narzekać że coś jest trudniejsze, jeżeli pomimo tego jest łatwe.

                                                    > Nic nie "zapomnialem". To tylko ty jak zwykle nie zrozumiales. No to jeszcze ra
                                                    > z, prosciej: Okreslenie "trudniejszy" a tym bardziej "znacznie trudniejszy" to
                                                    > stopien wyzszy okreslenia "trudny".

                                                    Ten debilizm jest godny uwiecznienia w sygnaturce.
                                                    Pewnie tak samo jeżeli czterolatek jest wyższy od dwulatka to znaczy że jest wysoki?
                                                    Jeżeli żółw jest szybszy od ślimaka to znaczy że jest szybki?
                                                    Jeżeli stąd do Władywostoku jest znacznie bliżej niż na Marsa to znaczy że do Władywostoku jest blisko?

                                                    > Dlatego nikt przy zdrowych zmyslach manifestujacy otwarcie, ze sieganie reka po
                                                    > cos na stole albo wyjscie na czwarte pietro nie stanowi dla niego zadnej trudn
                                                    > osci nie powie o tym, ze jest to "trudniejsze" niz cos innego.

                                                    Czyli ktoś kto nie powie że wejście na czwarte piętro jest trudne, nie powie też jest to wejście jest trudniejsze od wjazdu windą? Może nie powie też że wjechanie windą jest łatwiejsze od wejścia po schodach?

                                                    > > A jeżeli mają taki sam sens,
                                                    >
                                                    > Te, do ktorych sie odnioslem nie mialy.

                                                    Chociażby 23.12.10, 12:30 tak uczyniłeś.

                                                    > > Nie wyjaśniłeś co oznacza twoja kpina nt. tego że ktoś uparcie i długo jedzie l
                                                    > > ewym pasem pomimo że prawy jest wolny.
                                                    >
                                                    > Wyjasnilem ale ty znow nie zrozumiales: oznacza moja swiadomosc twojej bezsilno
                                                    > sci i braku konkretnych argumentow.

                                                    Czyli stwierdzenie iż ktoś uparcie i długo jedzie lewym pasem pomimo że prawy jest wolny uważasz za bezsilność i brak konkretnych argumentów.

                                                    Sklerozo (tak będę pisał gdy zapomnisz na coś odpowiedzieć, łatwiej będzie wyszukać ile razy to zrobiłeś):

                                                    Nie odpowiedziałeś też na to, więc nie wiem komu/czemu współczujesz:

                                                    > Naprawde myslisz, ze ktos moze nie zrozumiec sensu tego paplania i tym bardziej
                                                    > kryjacej sie za nim bezradnosci? Wspolczuje.

                                                    Przecież ci już pisałem że dla mnie jest nieprawdopodobne żeby ktoś mógł tego nie zrozumieć. A ty pytasz czy wg mnie ktoś może tego nie rozumieć. Nawet nie pierwszy raz ci piszę że już o tym pisałem. I jeszcze współczujesz - współczuj swojej sklerozie.
                                                  • hanni Re: 11.01.11, 08:40
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > nie rozumiem dlaczego ktoś miałby narzekać że coś jest trudniejsze, jeżeli pomimo tego
                                                    > jest łatwe.

                                                    Czy powinno jeszcze dziwic, ze nie rozumiesz sam siebie? Raczej nie, przeciez wiem, jak „rozumujesz“.

                                                    „Nie rozumiesz“ dlaczego mialbys narzekac, ze parkowanie jest „znacznie trudniejsze“, pomimo, ze (gdy cie wysmialem) zapewniales, ze jest latwe. Dlaczego mialbys rozumiec sam siebie?

                                                    > Nic nie "zapomnialem". To tylko ty jak zwykle nie zrozumiales. No to jeszcze ra
                                                    > z, prosciej: Okreslenie "trudniejszy" a tym bardziej "znacznie trudniejszy" to
                                                    > stopien wyzszy okreslenia "trudny".

                                                    > Ten debilizm jest godny uwiecznienia w sygnaturce.
                                                    > Pewnie tak samo jeżeli czterolatek jest wyższy od dwulatka to znaczy że jest wysoki?
                                                    > Jeżeli żółw jest szybszy od ślimaka to znaczy że jest szybki?
                                                    > Jeżeli stąd do Władywostoku jest znacznie bliżej niż na Marsa to znaczy że do
                                                    > Władywostoku jest blisko?

                                                    Godne uwienczenia w sygnaturce jest cala masa twoich debilizmow. Chocbys nie wiem jak sie miotal, to niczego nie zmienisz raczej w tym, ze slowo “trudniejszy” to stopien wyzszy okreslenia “trudny” a nie latwy.

                                                    A twoje nieporadne przyklady z pominieciem tlumaczenia (ktorego pewnie nie zrozumiales) dowodza tylko po raz kolejny twojej nieporadnosci.


                                                    > Czyli ktoś kto nie powie że wejście na czwarte piętro jest trudne, nie powie też jest to
                                                    > wejście jest trudniejsze od wjazdu windą?

                                                    Znow nie zrozumiales, choc tuz powyzej objasnilem to wyraznie: Wcale nie ktos, kto „nie powie“ tylko ktos, kto otwarcie manifestuje (ze wyjscie na 4 pietro nie stanowi dla niego zadnej trudnosci) nie powie, ze jest to „trudniejsze“ od wyjazdu winda bo wyszedlby na debila.

                                                    > Czyli stwierdzenie iż ktoś uparcie i długo jedzie lewym pasem pomimo że prawy jest wolny > uważasz za bezsilność i brak konkretnych argumentów.

                                                    Nie wiem ile razy bede musial to powtorzyc, zanim (jesli w ogole) w koncu zrozumiesz elementarnie proste zdanie? Moze inaczej: Jakie „konkrety“ (liczby, dane, wymierne informacje) widzisz w wypowiedzi „ktoś uparcie i długo jedzie lewym pasem pomimo że prawy jest wolny“, ktorej jeszcze trzeba bylo sie domyslac(!) z paplaniny o jezdzie tak dlugiej „az skonczy sie benzyna“?




                                                  • hanni Popaplaj sobie jeszcze, ja ustepuje (ktos musi) 11.01.11, 08:56
                                                    Ja koncze podsumowujac twoje ostatnie osiagniecia:

                                                    1. Cos, co jest "faktycznie znacznie trudniejsze" od czegos "nie znaczy" ze jest "trudne".

                                                    Przyklady samego autora(!): Sprawny czlowiek twierdzi, ze sieganie dlonia po cos, nie stanowi zadnej trudnosci rownoczesnie oswiadcza, ze siegniecie dlonia... 30 cm jest "znacznie trudniejsze"(!) niz siegniecie na odleglosc 2 cm.
                                                    Ten sam mlody, sprawny czlowiek zapewnia, ze wyjscie na 4 pietro nie jest wcale trudne mowiac chwile pozniej, ze jest "znacznie trudniejsze" niz wyjscie na 2 pietro.

                                                    P.S. "Wyjazd z parkingu" jest dla autora manewrem "znacznie trudniejszym"(lol) niz zmiana pasa na autostradzie :)


                                                    1A. Ten sam autor:
                                                    "Cos, co jest "faktycznie znacznie trudniejsze" od czegos "nie znaczy" ze jest "trudne".

                                                    "nie rozumiem dlaczego ktoś miałby narzekać że coś jest trudniejsze, jeżeli pomimo tego
                                                    jest łatwe" :)


                                                    2. Pierwszy argument za zakazanym gdzie indziej wyprzedzaniem z prawej strony na autostradzie - "bo rzadko wystepuje".
                                                    Przyklad: Wybierzmy debila na rektora bo debil na tym stanowisku "rzadko wystepuje".


                                                    3. "bardzo proste czynnosci obarczone mozliwoscia bledu" "NIE STANOWIA" "w ekstremalnych sytuacjach zrodla smiertelnego zagrozenia".
                                                    Przyklad:
                                                    Zmiana pasa (bardzo prosta czynnosc obarczona mozlwoscia bledu) wprost pod ciezarowke "nie stanowi" wg. Klemensa "smiertelnego zagrozenia".
                                                    Hopsanie w sandalkach (bardzo prosta czynnosc obarczona mozlwoscia bledu) nad przepascia"nie stanowi" wg. Klemensa "smiertelnego zagrozenia".

                                                    4. "Ograniczenie jest nieuzasadnione, jezeli owe wypadki sa przy predkosciach wyzszych niz to ograniczenie"

                                                    Wniosek: ograniczenie do 50-tki nie jest uzasadnione, jesli paru idiotom uda sie spowodowac wypadki z predkoscia 90 km/h.


                                                    5.
                                                  • klemens1 Re: 11.01.11, 13:47
                                                    > > nie rozumiem dlaczego ktoś miałby narzekać że coś jest trudniejsze, jeżel
                                                    > i pomimo tego
                                                    > > jest łatwe.
                                                    >
                                                    > Czy powinno jeszcze dziwic, ze nie rozumiesz sam siebie? Raczej nie, przeciez
                                                    > wiem, jak „rozumujesz“.
                                                    >
                                                    > „Nie rozumiesz“ dlaczego mialbys narzekac, ze parkowanie jest R
                                                    > 22;znacznie trudniejsze“, pomimo, ze (gdy cie wysmialem) zapewniales, ze
                                                    > jest latwe. Dlaczego mialbys rozumiec sam siebie?

                                                    Przecież nie narzekam że parkowanie jest trudne. I owszem - nie rozumiem dlaczego miałbym narzekać na coś co jest łatwe. Ty to rozumiesz, więc wyjaśnij.

                                                    > > Ten debilizm jest godny uwiecznienia w sygnaturce.
                                                    > > Pewnie tak samo jeżeli czterolatek jest wyższy od dwulatka to znaczy że j
                                                    > est wysoki?
                                                    > > Jeżeli żółw jest szybszy od ślimaka to znaczy że jest szybki?
                                                    > > Jeżeli stąd do Władywostoku jest znacznie bliżej niż na Marsa to znaczy ż
                                                    > e do
                                                    > > Władywostoku jest blisko?
                                                    >
                                                    > A twoje nieporadne przyklady z pominieciem tlumaczenia (ktorego pewnie nie zroz
                                                    > umiales) dowodza tylko po raz kolejny twojej nieporadnosci.

                                                    Odpowiedz na powyższe proste pytania, funkcjonalny.

                                                    >
                                                    >
                                                    > > Czyli ktoś kto nie powie że wejście na czwarte piętro jest trudne, nie po
                                                    > wie też jest to
                                                    > > wejście jest trudniejsze od wjazdu windą?
                                                    >
                                                    > Znow nie zrozumiales,

                                                    Odpowiedz na pytanie, funkcjonalny.

                                                    > > Czyli stwierdzenie iż ktoś uparcie i długo jedzie lewym pasem pomimo że p
                                                    > rawy jest wolny > uważasz za bezsilność i brak konkretnych argumentów.
                                                    >
                                                    > Nie wiem ile razy bede musial to powtorzyc, zanim (jesli w ogole) w koncu zrozu
                                                    > miesz elementarnie proste zdanie? Moze inaczej: Jakie „konkrety“ (l
                                                    > iczby, dane, wymierne informacje) widzisz w wypowiedzi „ktoś uparcie i d
                                                    > ługo jedzie lewym pasem pomimo że prawy jest wolny“, ktorej jeszcze trzeb
                                                    > a bylo sie domyslac(!) z paplaniny o jezdzie tak dlugiej „az skonczy sie
                                                    > benzyna“?

                                                    Konkrety są takie że tego typu sytuacje się zdarzają, co przeszkadza w sytuacji gdy nie można wyprzedzić prawym pasem. Trzeba być debilem żeby tego nie rozumieć.
                                                    Czyli stwierdzenie iż ktoś uparcie i długo jedzie lewym pasem pomimo że prawy jest wolny uważasz za bezsilność i brak konkretnych argumentów?

                                                    Sklerozo:

                                                    Nie odpowiedziałeś też na to, więc nie wiem komu/czemu współczujesz:

                                                    > Naprawde myslisz, ze ktos moze nie zrozumiec sensu tego paplania i tym bardziej
                                                    > kryjacej sie za nim bezradnosci? Wspolczuje.

                                                    Przecież ci już pisałem że dla mnie jest nieprawdopodobne żeby ktoś mógł tego nie zrozumieć. A ty pytasz czy wg mnie ktoś może tego nie rozumieć. Nawet nie pierwszy raz ci piszę że już o tym pisałem. I jeszcze współczujesz - współczuj swojej sklerozie.
                                • hannni Re: Ejjjj! 11.12.10, 12:31
                                  klemens1 napisał:

                                  > Zwłaszcza gdy ten na lewym pasie nagle zahamuje,

                                  To zdarzyc moze sie niezaleznie od obowiazujacych przepisow zawsze. W ruchu lepiej uporzadkowanym takie sytuacje stwarzaja jednak statystycznie nizsze ryzyko.

                                  > albo gdy jest na tyle funkcjonalnie ograniczony że ma problemy ze zmianą pasa na prawy.

                                  Z tym nie ma raczej nikt problemow bo manewr jest prosty. Chodzi o cos zupelnie innego: Kierowca wykonujac ten manewr ma znacznie gorsza widocznosc (we wszystkich kierunkach) niz przy zmianie pasa na lewy i przez dluzszy czas ma pogorszona wzglednie zadna widocznosc do przodu. Wszystko to zwieksza ryzyko bledu a tym samym ryzyko wypadku.
                        • klemens1 Re: Ejjjj! 10.12.10, 17:05
                          > Mi osobiście w niczym, bo patrzę w lusterka i na boki zanim zmienię pas, ale wi
                          > elu kierowców o tym zapomina.

                          Taki sam argument można wysunąć za zakazem wyprzedzania z lewej strony.
                          Jeżeli jadę swoim pasem i ten pas jest pusty, to dlaczego nie miałbym nim nadal jechać jeżeli na pasie obok jedzie inny pojazd który mi w niczym nie przeszkadza?
                          • silver.arrow Re: Ejjjj! 10.12.10, 17:15
                            klemens1 napisał:

                            > Taki sam argument można wysunąć za zakazem wyprzedzania z lewej strony.
                            > Jeżeli jadę swoim pasem i ten pas jest pusty, to dlaczego nie miałbym nim nadal
                            > jechać jeżeli na pasie obok jedzie inny pojazd który mi w niczym nie przeszkad
                            > za?

                            Przepisy nie mówią o tym wprost, ale utarło się, że lewy pas na autostradzie służy do wyprzedania i to jest logiczne, ba - zdecydowana większość kierowców do tego się przyzwyczaiła i jeździ w ten sposób, patrząc w lusterka i sygnalizując manewr zanim wjedzie na lewy pas. Wyprzedzanie z prawej ma miejsce tylko w korku (ale tego trudno zakazywać i nie wierzę, żeby w jakimkolwiek kraju groziły za to mandaty) albo gdy kierowca z lewego pasa jedzie nim zbyt długo mimo, że prawy jest wolny. Dlatego napisałem, że zakaz ma sens jak policja zacznie egzekwować przepis o jeździe prawym pasem, jeśli jest wolny.
                            • klemens1 Re: Ejjjj! 11.12.10, 10:53
                              > Przepisy nie mówią o tym wprost, ale utarło się, że lewy pas na autostradzie sł
                              > uży do wyprzedania i to jest logiczne

                              Przepisy w ogóle nie mówią o tym który pas służy do wyprzedzania. Logiczne jest natomiast to że jeżeli mam przed sobą pusty pas to nie ma powodu dla którego nie miałbym nim jechać dozwoloną prędkością.

                              > zdecydowana większość kierowców do
                              > tego się przyzwyczaiła i jeździ w ten sposób, patrząc w lusterka i sygnalizując
                              > manewr zanim wjedzie na lewy pas.

                              To nie ma nic wspólnego z mitem o zakazie wyprzedzania prawym pasem. Chyba że to przyzwyczajenie działa tylko przy zmianie pasa na lewy, a na prawy zjeżdża się na oślep.

                              > Dlatego napisałem, że zakaz ma sens jak policja zacznie egzekwo
                              > wać przepis o jeździe prawym pasem, jeśli jest wolny.

                              Przepis ma sens jeżeli kierowcy będą przestrzegać tego przepisu. A jego przestrzeganie i egzekwowanie przez policję również ma sens pomimo zezwolenia wyprzedzania prawym pasem.
                              Jazda prawym pasem gdy jest wolny jak najbardziej wpływa pozytywnie na płynność i przewidywalność ruchu. Ale totalną głupotą jest przepis który powoduje że blokujący jeden pas blokuje automatycznie pas obok (lub pasy obok - KD tego nie precyzuje). Jeżeli ktoś z jakichś względów nie życzy sobie być wyprzedzanym prawy pasem, to niech po prostu z tego pasa korzysta.
                              • hannni Re: Ejjjj! 11.12.10, 12:05
                                klemens1 napisał:

                                > Przepis ma sens jeżeli kierowcy będą przestrzegać tego przepisu.

                                W Niemczech raczej nikt nie kwestionuje jego slusznosci i zdecydowana wiekszosc kierowcow go przestrzega, przez co ruch jest o wiele bardziej przewidywalny i uporzadkowany.
              • trypel Re: Ejjjj! 10.12.10, 13:38
                zdarza się wprost przeciwnie, cos legalnego w Niemczech jest wiochą w Polsce i karane jest mandatem.
                • hannni Re: Ejjjj! 10.12.10, 13:42
                  trypel napisał:

                  > zdarza się wprost przeciwnie, cos legalnego w Niemczech jest wiochą w Polsce i
                  > karane jest mandatem.

                  Na przyklad?
                  • trypel Re: Ejjjj! 10.12.10, 13:50
                    na przykład Niemcy odstawiają wiochę wjezdzając w rejonach przygranicznych szczególnie w lecie na polskie drogi publiczne rowerami z PRZYCZEPKAMI z dziećmi podczas gdy każdy kierowca w Polsce wie że kodeks zabrania przewożenia osób w przyczepkach.

                    Powinni być przykładnie karani. Tylko jakos nigdy nie widziałem tego karania :)
                    • hannni Re: Ejjjj! 10.12.10, 14:06
                      I "wiocha" zapewne dlatego bo tymi przyczepkami z maluchami stanowia powazne zagrozenie dla blyszczacych karoserii pomykajacych tajojkek?

                      Kwestia roznic kto, jak pojmuje "wioche".

                      "Jesteśmy jedynym krajem w UE, gdzie formalnie nie wolno używać dziecięcych przyczepek rowerowych. (...)Pozostaje też nadzieja, że już wkrótce przepisy te zostaną zmienione"

                      www.rowerowarodzinka.pl/ke_it.htm
                      • edek40 Re: Ejjjj! 10.12.10, 14:09
                        > I "wiocha" zapewne dlatego bo tymi przyczepkami z maluchami stanowia powazne za
                        > grozenie dla blyszczacych karoserii pomykajacych tajojkek?

                        A moze w Polsce lepiej sie dba o bezpiecznestwo maluchow niz w Niemczech i to niemieckie przepisy powinny opierac sie na naszych?
                        • hannni Re: Ejjjj! 10.12.10, 14:13
                          edek40 napisał:

                          > A moze w Polsce lepiej sie dba o bezpiecznestwo maluchow niz w Niemczech i to n
                          > iemieckie przepisy powinny opierac sie na naszych?

                          Dlaczego tylko Niemcy? Moze cala reszta Europy (gdzie wolno przewozic dzieci przyczepkami) powinna oprzec swoje przepisy (tudziez podejscie do ekologii) na polskich wzorcach?
                          • edek40 Re: Ejjjj! 10.12.10, 14:41
                            > Dlaczego tylko Niemcy? Moze cala reszta Europy (gdzie wolno przewozic dzieci pr
                            > zyczepkami) powinna oprzec swoje przepisy (tudziez podejscie do ekologii) na po
                            > lskich wzorcach?

                            Oczywiscie. W Polsce bowiem nie mozna wyrzucac starych lodowek do lasu. A Niemcy o tym nie wiedza i wyrzucaja do polskich lasow. Tlumacza sie, ze oplaty ekologiczne za utylizacje sa zbyt wysokie w porownaniu z (teoretycznym) mandatem. Pisze teoretycznym, poniewaz strozowie lasu pracuja od poniedzialku do piatku od 8 do 16.00. Niemcy wiec w trosce o swoja ekologie wyrzucaja swoje lodowki w weekendy.
                            • jureek Re: OT - śmieci w lasach 10.12.10, 16:52
                              edek40 napisał:

                              > Oczywiscie. W Polsce bowiem nie mozna wyrzucac starych lodowek do lasu. A Niemc
                              > y o tym nie wiedza i wyrzucaja do polskich lasow. Tlumacza sie, ze oplaty ekolo
                              > giczne za utylizacje sa zbyt wysokie w porownaniu z (teoretycznym) mandatem. Pi
                              > sze teoretycznym, poniewaz strozowie lasu pracuja od poniedzialku do piatku od
                              > 8 do 16.00. Niemcy wiec w trosce o swoja ekologie wyrzucaja swoje lodowki w wee
                              > kendy.

                              Nie zauważyłeś, że mowa była o wzorowaniu się na przepisach? Myślisz, że niemieckie przepisy pozwalają na wyrzucanie lodówek do lasu? Nie sądzę.
                              Poza tym o jakich opłatach za utylizację gadasz? Tu nie ma żadnych dodatkowych opłat, taka lodówka jest objęta ryczałtem. Zwykły niemiecki Kowalski dwa razy do roku może zgłosić, że ma do wyrzucenia odpady wielkogabarytowe czy lodówki, dostaje termin, wystawia je na chodnik przed chałupę, przyjeżdża auto firmy śmieciarskiej i zabiera te rzeczy. Żadnego płacenia ekstra, bo usługa ta i tak jest zawarta w rocznym ryczałcie za wywóz śmieci. Tak samo zresztą działa to w mojej podopolskiej wiosce, z tą różnicą, że terminy są sztywne, więc taką lodówkę trzeba czasami trochę przechować, zanim się ją wystawi. Po co więc ktoś miałby zadawać sobie trud, pakować lodówke do auta i jechać z nią do lasu? Jeżeli zdarzają się takie przypadki, to nie są to działania zwykłego Kowalskiego, lecz przestępcze, celowe działania kryminalistów, którzy skasowali pieniądze za zezłomowanie i zamiast ponosić koszty rzeczywistego złomowania, wolą wywieźć to do polskiego lasu.
                              Jura
                              • edek40 Re: OT - śmieci w lasach 10.12.10, 21:46
                                > Nie zauważyłeś, że mowa była o wzorowaniu się na przepisach? Myślisz, że niemie
                                > ckie przepisy pozwalają na wyrzucanie lodówek do lasu? Nie sądzę.

                                Ja tylko napisalem, ze zapewne "nie wiedza", ze jest to zakazane rowniez w Polsce.

                                > Poza tym o jakich opłatach za utylizację gadasz? Tu nie ma żadnych dodatkowych
                                > opłat, taka lodówka jest objęta ryczałtem

                                Mandat za takie "utylizowanie" smieci do cos miedzy 50 a 200 zl i jest do unikniecia, jesli tylko nie wyrzuca sie tego w godzinach pracy lesnikow. Ile wynosi ten ryczalt w Niemczech?
                                • jureek Re: OT - śmieci w lasach 13.12.10, 11:50
                                  edek40 napisał:

                                  > Mandat za takie "utylizowanie" smieci do cos miedzy 50 a 200 zl i jest do unikn
                                  > iecia, jesli tylko nie wyrzuca sie tego w godzinach pracy lesnikow. Ile wynosi
                                  > ten ryczalt w Niemczech?

                                  Ten ryczałt musisz zapłacić, chcesz czy nie chcesz. Zresztą w mojej wiosce pod Opolem jest podobnie. W ramach mojej umowy na wywożenie śmieci firma śmieciarska musi mi bezpłatnie odebrać przywieziony sprzęt AGD i RTV, a jeżeli nie chce mi się go do nich zawozić, to 2 razy w roku mogę takie śmieci wielkogabarytowe i elektroniczne wystawić przed chałupę i zostaną zabrane. Nie mam możliwości zawarcia umowy na wywożenie śmieci bez tej opcji.
                                  Jura

                            • hannni Re: Ejjjj! 10.12.10, 16:58
                              edek40 napisał:

                              > Oczywiscie. W Polsce bowiem nie mozna wyrzucac starych lodowek do lasu. A Niemc
                              > y o tym nie wiedza i wyrzucaja do polskich lasow.

                              Skoro nie byli to Polacy (bo im tego nie wolno ) to mogli to byc tylko Niemcy. Wzglednie Zydzi albo cyklisci ale przecie nie Polacy katolicy.
                              • edek40 Re: Ejjjj! 11.12.10, 19:03
                                > Skoro nie byli to Polacy (bo im tego nie wolno ) to mogli to byc tylko Niemcy.

                                Zjawisko przybralo na sile, gdy zlikwidowano granice i Niemiec nie musial sie tlumaczyc czemu wiezie stara lodowke do Polski.

                                > Wzglednie Zydzi albo cyklisci ale przecie nie Polacy katolicy.

                                Czy masz jakis problem z wyznaniami?
                                • hannni Re: Ejjjj! 11.12.10, 20:54
                                  edek40 napisał:

                                  > Zjawisko przybralo na sile, gdy zlikwidowano granice i Niemiec nie musial sie t
                                  > lumaczyc czemu wiezie stara lodowke do Polski.

                                  Jakies konkrety, dane?


                                  > Czy masz jakis problem z wyznaniami?

                                  Ja nie mam zadnych problemow. Ty za to masz ich cala kupe, z Niemcami, lodowkami, wysepkami, znakami (i "szumem", ktory powoduja w twojej glowie).
                                  • edek40 Re: Ejjjj! 13.12.10, 14:12
                                    > Jakies konkrety, dane?

                                    Poszukaj sobie. Wszystko jest w necie.
                      • emes-nju Re: Ejjjj! 10.12.10, 14:54
                        hannni napisał:

                        > I "wiocha" zapewne dlatego bo tymi przyczepkami z maluchami stanowia powazne
                        > zagrozenie dla blyszczacych karoserii pomykajacych tajojkek?

                        Alez nie, baranku! Dla polysku lakieru na zderzakach tabunow TIRow. Tajojki sobie poradza.
                    • edek40 Re: Ejjjj! 10.12.10, 14:07
                      > Powinni być przykładnie karani. Tylko jakos nigdy nie widziałem tego karania :)

                      Moim zdaniem kluczowe w odstapieniu od ukarania bylo to, ze rowerzysta z przyczepka nie rozwija predkosci, ktorymi moze zainteresowac sie fotoradar czy suszarka :)

                      Moze wiec taki Niemiec, po przeczytaniu naszego KD poczuje sie zle, bo praworzadny jest z natury i sam sie obciazy mandatem. Przypominam, ze takie automandatowanie w Polsce juz funkcjonuje, co wczoraj bodaj, zapodal emes. Moznaby nawet na stronie policji zamiescic niemiecka zakladke z gotowym drukiem przelewu do pobrania :)
                    • bimota Re: Ejjjj! 10.12.10, 16:16
                      po
                      > dczas gdy każdy kierowca w Polsce wie że kodeks zabrania przewożenia osób w prz
                      > yczepkach.

                      Ja nie wiem. W ktorym miejscu ? PRzy okazji podaj def. roweru, przyczepki i poweidz czy rower z przyczepka spelnia def. roweru (jako calosc). Czy zabroniona jest jazda no rowerze wlasnej konstrukcji lub zmodyfikowanym ?
                      • hannni Re: Ejjjj! 10.12.10, 16:41
                        bimota napisał:

                        > Ja nie wiem. W ktorym miejscu ? PRzy okazji podaj def. roweru, przyczepki i pow
                        > eidz czy rower z przyczepka spelnia def. roweru (jako calosc). Czy zabroniona j
                        > est jazda no rowerze wlasnej konstrukcji lub zmodyfikowanym ?

                        Przepis pewnie jeszcze z poznych lat 50-tych, gdy posiadacz tajojki to naprade byl ktos.

                        "art 63 ust. 3 : zabrania się przewozu osób w przyczepie, z tym że dopuszcza się przewóz: 1) dzieci do szkół lub przedszkoli i z powrotem w przyczepie dostosowanej do przewozu osób, ciągniętej przez ciągnik rolniczy; 2) konwojentów, drużyn roboczych i osób wykonujących czynności ładunkowe w przyczepie ciągniętej przez ciągnik rolniczy [...]. Niestety, rower to nie jest ciągnik rolniczy"

                        "Jesteśmy jedynym krajem w UE, gdzie formalnie nie wolno używać dziecięcych przyczepek rowerowych. (...)Pozostaje też nadzieja, że już wkrótce przepisy te zostaną zmienione"
                        • bimota Re: Ejjjj! 10.12.10, 23:49
                          Wolno wozic dzieci na rowerze w foteliku. ja twierdze, ze przyczepa to nie przyczepa tylko czesc roweru...
                        • trypel Re: Ejjjj! 11.12.10, 07:33
                          az mi dech zaparło
                          czyli praworządny obywatel mówi że jak przepis jest stary i nieżyciowy to jego łamanie nie jest wiochą? dobrze zrozumiałem?
                          łamanie jeszcze jakich przepisów nie jest wiochą?


                          a jak jest z jazdą po piwku? Niemiec może - u nas zabronione. Czy Niemcy odstawiają wioche jezdząc u siebie po piwku czy my możemy łamać ten głupi i nieżyciowy przepis?
                          • hannni Re: Ejjjj! 11.12.10, 10:06
                            trypel napisał:

                            > czyli praworządny obywatel mówi że jak przepis jest stary i nieżyciowy to jego
                            > łamanie nie jest wiochą?
                            > dobrze zrozumiałem?

                            Zle zrozumiales bo - jak widac - nigdzie czegos takiego nie napisalem.
                            Dla ciebie "wiocha" ogranicza sie tylko do kwestii przestrzegania przepisow.
                            Dla mnie wiocha to przede wszystkim kwestia zachowan.

                            > a jak jest z jazdą po piwku? Niemiec może - u nas zabronione. Czy Niemcy odstaw
                            > iają wioche jezdząc u siebie po piwku czy my możemy łamać ten głupi i nieżyciow
                            > y przepis?

                            Duzo ciekawsze od tego jest to, ze ktos taki jak ty nie uwazalby jazdy po 5 piwkach za wioche - jesli tylko nie bylaby zabroniona przepisami.
                            • trypel Re: Ejjjj! 11.12.10, 18:20
                              ja to cały czas nawalony jezdzę.

                              jak Niemcy - po 1 piwku a mam słabą głowę.


                              Zastanawiam sie tylko dlaczego Polak jaacy zgodnie z polskimi przepisami to wiocha a Niemiec łamiący polskie przepisy to nie-wiocha.
                              Nawet po pijaku nie umiem sobie na to pytanie odpowiedziec.
                              • hannni Re: Ejjjj! 11.12.10, 20:52
                                trypel napisał:

                                > Zastanawiam sie tylko dlaczego Polak jaacy zgodnie z polskimi przepisami to wiocha

                                Bo taka jazda to generalnie wiocha - stwarzanie zupelnie niepotrzebnego burdelu na drodze.
                                Niemcy, jakby nie bylo kraj o najlepiej rozbudowanej sieci autostrad na swiecie i chyba niezlym doswiadczeniu wzieli sie na sposob i tego buractwa zabronili.

                                > a Niemiec łamiący polskie przepisy to nie-wiocha.

                                Tego nie powiedzialem. Jesli wie, ze takie sa przepisy i je swiadomie lamie to tez wiocha.
                                Bardziej prawdoodobne wydaje mi sie jednak, ze wielszosc z nich po prostu nie wie, ze w Polsce obowiazuje jeszcze taki idiotyzm nie spotykany nigdzie indziej w Europie.

                                > Nawet po pijaku nie umiem sobie na to pytanie odpowiedziec.

                                Sprobuj przestac pic i przeanalizowac to jeszcze raz na trzezwo.
                                • trypel Re: Ejjjj! 13.12.10, 09:30
                                  nie moge przestac pić z dwóch powodów:
                                  po pierwsze jako obywatel kraju wschodniego zmusza mnie do tego kultura (a raczej jej kompletny brak)
                                  po drugie bez alkoholu zrozumienie że jazda zgodnie z przepisami jest wiochą , a nieświadome łamanie przepisów przez Niemca wiochą być nie musi (mimo że dura lex sed lex) jest odrzucane przez mój organizm.

                                  A wracajac do tegoz alkoholu (i wiochy)to jak z tymi Niemcami jest ? I Austriakami? jezdzenie po piwie to wiocha czy nie? Bo mogą. I z tego co widzę jezdzą. Nieraz i po 2 piwach. Nagminnie.
                                  A przecież to przestepstwo
                                  • hannni Re: Ejjjj! 13.12.10, 10:33
                                    trypel napisał:

                                    > bez alkoholu zrozumienie że jazda zgodnie z przepisami jest wiochą , a nieświadome
                                    > łamanie przepisów przez Niemca wiochą być nie musi jest odrzucane przez mój organizm.

                                    Twoj organizm odrzuca najwidoczniej nie tylko to ale i calkiem proste argumenty. Watpie, czy jak powtorze to trzeci raz, to czy w koncu to dotrze.
                                    Jak napisalem juz powyzej, twom kryterium czy cos jest "wiocha" czy nie sprowadza sie tylko do pytania, czy lamie sie przepisy czy nie. I to jest twoj zasadniczy problem.
                                    Dla ciebie nie byloby (zapewne) wiocha robienie kupy tuz przy uczeszczanej drodze, bo nie zabraniaja tego przepisy. Dla mnie bylaby to wiocha niezaleznie od przepisow.

                                    Wyprzedzanie z prawej strony i jazda lewym pasem na autostradzie to wedlug mnie wiocha, nie dlatego, ze to zabronione w szeregu krajow zachodnich tylko dlatego bo jest to zupelnie zbyteczne, glupie i spolecznie szkodliwe. To, ze w Polsce, nie jest to (jeszcze) prawnie zabronione (podobnie jak robienie kupy przy drodze) nie jest dla mnie powodem, zeby to robic.

                                    > A wracajac do tegoz alkoholu (i wiochy)to jak z tymi Niemcami jest ? I Austria
                                    > kami? jezdzenie po piwie to wiocha czy nie? Bo mogą.

                                    Po pierwsze nie "po piwie", tylko do okreslonej zawartosci alkoholu we krwi. To samo obowiazuje w Polsce, nawet jesli dopuszczalna zawartosc alkoholu we krwi lezy nieco nizej.
                                    A czy jest wiocha? Znow to samo: Jesli twoim jedynym kryterium wiochy jest to, czy cos jest prawnie zabronione czy nie to moje wywody na nic sie nie zdadza i zostana "odrzucone" przez twoj "organizm".

                                    W krajach, gdzie spozywanie napojow alkoholowych jest czescia skladowa kulutry calkowity zakaz odebrany bylby jako przejaw braku zaufania panstwa do obywateli.
                                    Myslacy obywatel potrafi sie z tym ograniczeniem wlasciwie obchodzic. Zmeczony albo "szybki ale bezpieczny" kierowca stanowi i tak niejednokrotnie duzo wieksze zagrozenie.
                                    Poza tym w przypadku stwierdzenia u kierowcy ograniczenia sprawnosci lub wypadku granica, przy ktorej pociagany jest do odpowiedzialnosci prawnej zostaje zanizana.
                                    • trypel Re: Ejjjj! 13.12.10, 11:17
                                      "spozywanie napojow alkoholowych jest czescia skladowa kulutry calkowity zakaz odebrany bylby jako przejaw braku zaufania panstwa do obywateli"

                                      sugerujesz że u nas nie jest? bo mamy 0,0 promila - czyzby nasze państwo obywatelom nie ufało? to wiocha jest normalnie :D
                                      • hannni Re: Ejjjj! 13.12.10, 11:27
                                        trypel napisał:

                                        > sugerujesz że u nas nie jest? bo mamy 0,0 promila - czyzby nasze państwo obywat
                                        > elom nie ufało?

                                        Jestes pewien? Pytam bo z tego, co mi wiadomo w Polsce obowiazuje 0,2 promila.
                                        • trypel Re: Ejjjj! 13.12.10, 13:10
                                          masz rację. Cały czas byłem przekonany że jest 0,0. Zawsze to lepiej niż w drugą stronę :)
                                          jak Niemcy z przyczepkami
                                          • hannni Re: Ejjjj! 13.12.10, 14:12
                                            trypel napisał:

                                            > masz rację. Cały czas byłem przekonany że jest 0,0.

                                            Jesli cie to pocieszy, ja do tej pory tez tak myslalem.
                                            • trypel Re: Ejjjj! 13.12.10, 14:19
                                              nie chodzi o pocieszenie :)
                                              osobiscie uważam że 0,5 to bezpieczna granica pozwalająca własnie na ten kieliszek czerwonego wina do obiadu a te 0,2 to tak nie wiadomo do końca co. Cukierek z alkoholem czy płyn do płukania ust?
                                              Albo 0,0 albo dać szansę na to jedno piwo.
                                              • hannni Re: Ejjjj! 13.12.10, 14:42
                                                trypel napisał:

                                                > osobiscie uważam że 0,5 to bezpieczna granica pozwalająca własnie na ten kielis
                                                > zek czerwonego wina do obiadu a te 0,2 to tak nie wiadomo do końca co.

                                                Zgadza sie. 0,2 to chyba tylko zakres tolerancji do 0,0, zeby ujac w tym na wszelki wypadek tez "sfermentowane jablka".
    • jureek Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 11:31
      Podoba mi się ten pomysł. To może trochę niemoralne nagradzać za to, co powinno się tak czy i inaczej robić, przy działaniach dla bezpieczeństwa ważniejsza jest jednak skuteczność.
      Obawiam się tylko przekrętów przy losowaniu nagrodzonych.
      Jura
      • jorn Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 11:38
        Przecież to ściema! Przekraczający prędkość w Szwecji? W tym raju, gdzie przez pola i lasy jeździ się najwyżej 70? Zapytaj Hanniego, on ci opowie.
      • edek40 Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 11:39
        > Obawiam się tylko przekrętów przy losowaniu nagrodzonych.

        A nie obawiasz sie przekretow przy opisywaniu zdjec?
        • jureek Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 12:12
          edek40 napisał:

          > A nie obawiasz sie przekretow przy opisywaniu zdjec?

          Zacząłbym się obawiać, gdyby tylko nieliczni przekraczali dozwoloną prędkość. Ale dopóki przekraczających jest bardzo wielu, nie mam takich obaw.
          Jura
          • edek40 Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 12:18
            > Zacząłbym się obawiać, gdyby tylko nieliczni przekraczali dozwoloną prędkość. A
            > le dopóki przekraczających jest bardzo wielu, nie mam takich obaw.

            Obawiasz sie przekretow przy losowaniu, urzadzanym na podstawie danych policji, a nie obawiasz sie matactw przy opisywaniu zdjec? Nie rozumiem.
            • jureek Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 12:29
              Może sformułuję to inaczej. Nie obawiam się tego, że policja będzie niesłusznie oskarżać o przekroczenie prędkości kierowców, którzy naprawdę jechali przepisowo, bo tak dużo jest naprawdę winnych, że nie ma potrzeby robić winnych z niewinnych.
              Nie ma to nic wspólnego z manipulowaniem losowaniami nagród, które jest możliwe i zdarza się często, że w jakichś promocjach wygrywają krewni i znajomi królika.
              Jura
              • edek40 Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 13:32
                > Może sformułuję to inaczej. Nie obawiam się tego, że policja będzie niesłusznie
                > oskarżać o przekroczenie prędkości kierowców,

                A ja sie obawiam. Nie z powodu zlej woli tylko z powodu niefrasobliwego (powiedzmy) podejscia Strazy Miejskiej do kwestii dokladnosci ustawiania swoich urzadzen. Moja polowica zaliczyla 73/50 km/h. Nie mam powodu, aby jej nie wierzyc, bo ogolnie to ona jezdzi jeszcze wolniej ode mnie. Przyznaje ona, ze istotnie natknela sie na fotoradar (slusznie schowany). Gdy go zobaczyla rzucila okiem na predkosciomierz. Jest pewna, ze wskazowka znajdowala sie cos ciut ponad 60 km/h. Mandat sie oczywiscie nalezal. Policjant wypisujacy kwit posrednio zgodzil sie z jej teza, ze cos nie tak jest z tym fotoradarem. Wystawil mandat 100 zl.

                Jesli zas chodzi o krecenie przy losowaniu. Jurek, skoro (podobno) nie daje sie krecic przy wystawianiu mandatow, to dlaczego ma sie dawac przy losowaniu.
                • jureek Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 13:44
                  edek40 napisał:

                  > Jesli zas chodzi o krecenie przy losowaniu. Jurek, skoro (podobno) nie daje sie
                  > krecic przy wystawianiu mandatow, to dlaczego ma sie dawac przy losowaniu.

                  Ja nie piszę, że się nie daje, ja piszę, że nie ma potrzeby, żeby to robić, więc nie przekręcaj proszę.
                  Jura

                  • edek40 Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 14:02
                    > Ja nie piszę, że się nie daje, ja piszę, że nie ma potrzeby, żeby to robić, wię
                    > c nie przekręcaj proszę.

                    Byc moze zle zrozumialem to zdanie:

                    "Obawiam się tylko przekrętów przy losowaniu nagrodzonych. "
      • emes-nju Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 11:45
        jureek napisał:

        > Podoba mi się ten pomysł. To może trochę niemoralne nagradzać za to, co powinno
        > się tak czy i inaczej robić

        Od dzis przestaje dziekowac panu/pani w kasie, panu/pani sprzedawcy, panu/pani doradcy w telefonie, a kelnerowi/kelnerce czy fryzjerowi/fryzjerce nie dosc, ze przestaje dziekowac, to jeszcze przestaje dawac napiwki.

        W koncu "to troche niemoralne nagradzac za to, powinno sie tak czy inaczej zrobic" :-P
        • edek40 Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 11:56
          > W koncu "to troche niemoralne nagradzac za to, powinno sie tak czy inaczej zrob
          > ic" :-P

          Zajechalo mi hannnnnnnnnim.
        • nazimno Co do "zdjec z radaru". 10.12.10, 12:01
          Pewna para "jajcarzy"(on i ona) robili sobie podmiech...ki z lokalnej waaaaadzy.

          On obchlapywal tablice z obu stron gliniastym blotem (nieczytelne), zabieral ja do samochodu,
          nastepnie on zakladal na glowe kominiarke, a ona zdejmowala to co miala,
          a nastepnie udawali sie na trase z radarem i jechali zbyt szybko, aby dostac fotke.

          Z tym, ze ona na przednim siedzeniu, zamiast twarzy do obiektywu kierowala ten otwor,
          ktory normalnie jest niewidoczny dla otoczenia.

          I tak to sie pare razy zdarzylo.
          Niestety wpadli.
          Cos ich zdradzilo.

          • nazimno Podobna historia: 10.12.10, 12:04

            www.hna.de/nachrichten/deutschland/nackt-radarfalle-hammer-zeigt-hintern-zr-874647.html
        • jureek Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 12:18
          Wyobraź sobie, że i dziękuję, i daję napiwki. Nie oczekuję jednak, że mi się to należy, jak psu kość.
          Jura
      • rapid130 Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 12:14
        Czemu niemoralne?
        Toż to klasyczny kij i marchewka. :P
        Zresztą to pomysł nienowy, realizowany także w naszym pięknym Polandzie.

        Od czasu do czasu pojawiają się żywe patrole radarowe koło szkół i przedszkoli.
        Zatrzymują i jadących przepisowo, i przekraczających.
        Pierwszym dają po jabłku, drugim po cytrynie. :P
    • bimota Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 16:24
      W ciągu trzech dni, fotoradary minęło 24 875 samocho
      > dów, a łamanie ograniczenia prędkości zmniejszyło się aż o 22 procent. W porówn
      > aniu ze skutecznością tradycyjnych radarów, jest to bardzo duża różnica."

      Fakt... u nas to pewnie jest jakes 80%... :P
    • kozak-na-koniu Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 10.12.10, 21:21
      rrc84 napisał:

      > Jak zachęcać kierowców do bezpiecznej i przepisowej jazdy? Może należy ich nagr
      > adzać, a przynajmniej wprowadzić… loterię fotoradarową.

      W ten sposób można ich zachęcić tylko do powolnej jazdy, co nie zawsze jest równoznaczne z jazdą przepisową, kulturalną, sprawną i bezpieczną.
      • jureek Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 13.12.10, 11:39
        kozak-na-koniu napisał:

        > W ten sposób można ich zachęcić tylko do powolnej jazdy, co nie zawsze jest rów
        > noznaczne z jazdą przepisową, kulturalną, sprawną i bezpieczną.

        A jazda bez przekraczania dozwolonych prędkości wcale nie musi być jazdą powolną.
        Jura
        • emes-nju Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 13.12.10, 11:48
          jureek napisał:

          > jazda bez przekraczania dozwolonych prędkości wcale nie musi być jazdą powolną.

          W Polsce "musi". Wszystko oczywiscie zalezy od konkretnej drogi, ale jak trafi sie na jakis wyczyn znakologiczno-remontowy, to srednia predkosc moze spasc ponizej 40 km/h, a chwilowe rzadko przekraczaja 70-tke.

          Kiedys wybralem sie na wycieczke wokol Warszawy i, majac nadmiar czasu, postanowilem jechac "jak kazali". Wyszlo jw. A znaczna czesc pokonywalem DK, a nie drozynami lokalnymi.

          Inna sprawa jest to, ze z jakiegos powodu nastapila polaryzacja zachowan. Jedni jezdza za szybko, a inni za wolno (czesc z nich, to mejsonowe tepomaty - ci za wolno jezdza poza terenami zabudowanymi, a za szybko w nich). Malo jest takich, ktorzy jada tak "jak kazali" (z olewaniem ewidentnych idiotyzmow jak 40-tka po przebudowie drogi, ktora skonczyla sie miesiac wczesniej). Byc moze wynika to z tego, ze jest za duzo znakow?
          • jureek Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 13.12.10, 11:52
            emes-nju napisał:

            > jureek napisał:
            >
            > > jazda bez przekraczania dozwolonych prędkości wcale nie musi być jazdą po
            > wolną.
            >
            > W Polsce "musi".

            A to Polska jakimś wyjątkiem jest? Nie musi, co najwyżej czasami może. Poza tym pojęcia "wolno", "szybko" są subiektywne i dla niektórych zawsze będzie wolno.
            Jura
            • edek40 Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 13.12.10, 14:43
              > pojęcia "wolno", "szybko" są subiektywne i dla niektórych zawsze będzie wolno.

              Dla mnie subiektywnie srednia osiagana na dluzszych dystansach jest "za wolna". Jakbym bowiem sie nie napinal wychodzi 50 km/h. Ale to tylko moja opinia. Dla wszystkich innych moze to wlasnie jest w sam raz.
              • jureek Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 13.12.10, 14:46
                edek40 napisał:

                > Dla mnie subiektywnie srednia osiagana na dluzszych dystansach jest "za wolna".
                > Jakbym bowiem sie nie napinal wychodzi 50 km/h. Ale to tylko moja opinia. Dla
                > wszystkich innych moze to wlasnie jest w sam raz.

                Średnią to ja się przejmuję, jak oglądam wyścigi formuły 1. Wtedy analizuję średnie okrążenia itp. A na drodze bardziej interesuje mnie, czy dojadę na czas. I w 99% nie spóźniam się. Nie wiem, jak to mozliwe, ale w Polsce też prawie zawsze dojeżdżam na czas.
                Jura
                • emes-nju Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 13.12.10, 14:53
                  jureek napisał:

                  > w Polsce też prawie zawsze dojeżdżam na czas.

                  Ja tez!

                  Niewielki odsetek spoznien to prawie zawsze "moja wina", bo np. nie wiedzialem o jakims nowym "uplynniaczu ruchu" i nie wyjechalem w 100 km trase godzine-poltorej wczesniej :-P
                • edek40 Re: Nagrody za zdjęcie z fotoradaru 13.12.10, 14:54
                  > Średnią to ja się przejmuję, jak oglądam wyścigi formuły 1. Wtedy analizuję śre
                  > dnie okrążenia itp. A na drodze bardziej interesuje mnie, czy dojadę na czas. I
                  > w 99% nie spóźniam się. Nie wiem, jak to mozliwe, ale w Polsce też prawie zaws
                  > ze dojeżdżam na czas.

                  Z zadowoleniem rejestruje, ze wciaz Cie nie opuszcza dobry humor.
    • laptopek24 Jak oszukać FOTOradar !! 13.12.10, 15:24
      Na forum www.FAVORE.pl znalazłem taki oto wątek

      Jak oszukać fotoradar ?
      www.favore.pl/forum/samochody-uslugi-transportowe/jak-oszukac-fotoradar,305,0.html
      a tam z kolei fajną sztukę z tablicą rerestracyjną. Tylko trzeba wiedzieć gdzie mniej więcej jest radar, aby z tego skorzystać. I policja zostanie się z fotką auta i nic więcej. Nie będzie wstanie namierzyć własciciela.
      • edek40 Re: Jak oszukać FOTOradar !! 13.12.10, 15:28
        > a tam z kolei fajną sztukę z tablicą rerestracyjną. Tylko trzeba wiedzieć gdzie
        > mniej więcej jest radar, aby z tego skorzystać. I policja zostanie się z fotką
        > auta i nic więcej. Nie będzie wstanie namierzyć własciciela.

        Powstaje jednak watpliwosc czy warto? To znaczy czy warto posuwac sie do przestepstwa/wykroczenia nawet wtedy, gdy masz powazne podejrzenie, ze druga strona nie gra fair?
Pełna wersja