Jedz wyraznie!!!

14.12.10, 19:16
CUD NA PRZEJSCIU

Na pierwszy rzut oka bezsporna wina kierowcy, ktory potracil.

Ale na drugi rzut oka wyraznie widac, ze do wypadku, swom "niewyraznym" zachowaniem przyczynil sie tez kierowca taxi - nie zatrzymal sie przepuszczajac pieszych, a stale jechal, tym samym nie dal jadacemu lewym pasem jednoznacznego komunikatu. Na szczescie do zderzenia doszlo przy stosunkowo niskiej predkosci.

Jak w tytule - jedz wyraznie!
    • 0rwell Re: Jedz wyraznie!!! 14.12.10, 19:50
      Przestrzegaj przepisów!

      Polegaj tylko na sobie!
      • kurczak1 Re: Jedz wyraznie!!! 16.12.10, 15:02
        Taaa, przepisy. To zalezy gdzie sie jeździ. Jak tylko po głównej i same prawoskręty to psze bardzo. Jadę o 16 mocno o tej porze ruchliwą drogą. Jakieś 20-30 m za światłami w przeciwną stronę skręcam w lewo na swoje podwórko. W moja stronę jest 1 pas, w przeciwną włąsnie zaczyna się szersza jezdnia przed rozwidlaniem na światłach. O tej porze jest tam sznurek samochodów. I dalej taka sama sytuacja jak z tą pieszą. Czyli w zasadzie niezgodnie z przepisami bo zgodnie powinnam poczekać do jakiejś 16.30 kiedy skrzyżowanie sie rozładuje, a za mną sznur na 4 nastepne skrzyzowania jadących z tamtej strony miasta. Oczywista że ktoś mnie puszcza. Ale tylko ktoś z pasa środkowego, czyli tych którzy i tak mają czerwone. Prawym, którego teoretycznie w tym miejscu jeszcze nie ma śmigają auta, zeby zdążyc na zielone. Jeszcze mnie nikt nie stuknął. Po prostu podjeżdzam po centymetrze. Raz było o włos i już wiem...Znam też kilka takich przejsć dla pieszych. I pieszym polecam to samo. Po centymetrze.
    • oixio Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 00:04
      Nauka dla pieszego:
      - nie wchodzić pod nadjeżdżające pojazdy,
      - nie wchodzić zza i to jeszcze jadącego pojazdu.
      Nauka dla białego:
      - zmniejszenie prędkości na przejściu wobec istniejących pasów ruchu obok - nie wystarczy. Trzeba być przygotowanym na nieustąpienia pierwszeństwa na tych innych pasach a wtedy należy pozostawić pewne miejsce dla zatrzymującego się, zwalniającego lub cofającego się pieszego. Straszenie najechaniem na pięty pieszego jest zabronione (polecam 2 m luzu )...
      Nauka dla czarnego:
      - przepis o zakazie wyprzedzania na przejściach niekierowanych pojazdu jadącego w tym samym kierunku ma głęboki sens. Sensowne jest również jego stosowanie na przejściach w odniesieniu do pojazdów zmieniających kierunek ruchu.
      Nauka dla organizatora ruchu:
      - dla bezpieczeństwa pieszych w tym miejscu konieczne jest zastosowanie sygnalizacji świetlnej. Przepisy nie zagwarantują bezpiecznego chodzenia po tak szerokim przejściu i to po trzech pasach ?!!!
      - ilość niepotrzebnych świateł, iluminacji może dodatkowo rozpraszać i uniemożliwiać wzajemną widoczność uczestników ruchu - czy jest na to zgoda?
      • wolfgang87 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 09:07
        To nie jest kwestia (nie)wyraźnej jazdy!

        Jest przejście, to możemy podejrzewać, że ktoś się wlecze bo coś się na przejściu dzieje. Dla mnie to bardzo jasny sygnał. Więc nie wyprzedzamy i podwajamy uwagę.

        Ludzi opacznie zrozumieli: nie mijamy stojącego na przejściu samochodu. To już wiedzą prawie wszyscy. Ale nie tylko nie mijamy, ale też i nie wyprzedzamy.

        Ale tego też nie uczą na kursach. Ludzie uczą się tego przez doświadczenie. Szkoda, że tą metodą.
        • emes-nju Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 11:11
          wolfgang87 napisał:

          > Dla mnie to bardzo jasny sygnał. Więc nie wyprzedzamy i podwajamy uwagę.

          Bez watpienia. Ale...

          Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamienieniem.

          Ile razy widzac kogos gramolacego sie do skretu w prawo w tempie geologicznym, objezdzacie go, uznajac, ze skoro jedzie, to znaczy, ze droga wolna? Tak z reka na sercu.

          A ilu ZAWSZE zatrzymuje sie widzac kogos jw.?
          • drinexile Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 12:26
            Sorry, ale nie ma usprawiedliwienia dla kierowcy, ktory w tym przypadku potracil pieszego bedacego juz na przejsciu. Skoro nie widzial calego przejscia i nie mial pewnosci, ze jest puste powinien zatrzymac sie/zwolnic do geologicznej predkosci aby taka pewnosc zyskac. Po to wlasnie jest przepis zabraniajacy wyprzedzania na przejsciach i obligujacy kierujacego do ustapienia pierwszenstwa pieszemu bedacemu na przejsciu. Zachowanie skrecajacego w prawo nie ma tu nic do rzeczy.
            • emes-nju Kto jest bez winy... nt. 15.12.10, 12:31

            • edek40 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 12:34
              > Sorry, ale nie ma usprawiedliwienia dla kierowcy, ktory w tym przypadku potraci
              > l pieszego bedacego juz na przejsciu. Skoro nie widzial calego przejscia i nie
              > mial pewnosci, ze jest puste powinien zatrzymac sie/zwolnic do geologicznej pre
              > dkosci aby taka pewnosc zyskac.

              Ponad wszelka watpliwosc. Zgadzam sie jednak z emesem, ze taryfiarska jazda ewidentnie wprowadzila w blad nie tylko sprawce wypadku, ale i pieszego.

              > emu bedacemu na przejsciu. Zachowanie skrecajacego w prawo nie ma tu nic do rze
              > czy.

              Oczywiscie, ze ma. Na szczescie dla Ciebie dogmatyczne podejscie do jazdy samochodem nie jest zakazane i masz prawo zatrzymywac sie kiedy chce i gdzie chce bez wyraznych przeslanek. Ciekaw jestem ile bedziesz potrzebowac najazdow na tyl, aby zaczac liczyc na wspolprace innych uzytkownikow.
              • jureek Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 13:05
                edek40 napisał:

                > Oczywiscie, ze ma. Na szczescie dla Ciebie dogmatyczne podejscie do jazdy samoc
                > hodem nie jest zakazane i masz prawo zatrzymywac sie kiedy chce i gdzie chce be
                > z wyraznych przeslanek.

                Przejście dla pieszych nie jest wystarczająco wyraźną przesłanką? Ciekawych rzeczy człowiek się dowiaduje.

                > Ciekaw jestem ile bedziesz potrzebowac najazdow na tyl,
                > aby zaczac liczyc na wspolprace innych uzytkownikow.

                Ale ze mnie szczęściarz. Jeżdżę już prawie 30 lat, jeżeli trzeba (a trzeba na przykład, gdy światła się zmieniają na żółte, gdy pieszy chce przejść przez przejście, gdy jestem tak oślepiony, że nic nie widzę), nie boję się hamować i jeszcze żadnego najazdu w tył nie zaliczyłem.
                Jura
                • edek40 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 13:11
                  > Przejście dla pieszych nie jest wystarczająco wyraźną przesłanką? Ciekawych rze
                  > czy człowiek się dowiaduje.

                  Zatrzymujesz sie zawsze na widok przejscia? Szczegolnie wtedy, gdy na prawym pasie JEDZIE inne auto?

                  > Ale ze mnie szczęściarz.

                  Zapewne dlatego, ze hamujesz i zatrzymujesz sie na wielopasmowych ulicach na widok przejscia, przez ktore przejezdzaja auta. Wtedy kazdy baran za Toba wie, ze skoro inne auta jada, Ty sie zatrzymujesz, bo one wprawdzie jada, ale zaslaniaja Ci widok, wiec zatrzymujesz sie, choc one jada.
                  • jureek Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 13:42
                    edek40 napisał:

                    > > Przejście dla pieszych nie jest wystarczająco wyraźną przesłanką? Ciekawy
                    > ch rze
                    > > czy człowiek się dowiaduje.
                    >
                    > Zatrzymujesz sie zawsze na widok przejscia? Szczegolnie wtedy, gdy na prawym pa
                    > sie JEDZIE inne auto?

                    Czy Ty znasz znaczenie słów, które używasz. Przesłanka nie oznacza, że zawsze się zatrzymuję, oznacza tylko tyle, że zatrzymanie się przed przejściem nie powinno nikogo zaskakiwać.
                    Hamuję, albo zatrzymuje się tylko wtedy, gdy widzę pieszych, którzy chcą z przejścia skorzystać lub gdy sytuacja jest niewyraźnia, gdy np. jakieś zaparkowane samochody, albo krzaki zasłaniają widok i trudniej zobaczyć pieszego, który wchodzi na przejście.
                    Zamiast liczyć na to, że pieszy zachowa się przepisowo, wolę liczyć na siebie.
                    Jura
                    • edek40 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 13:53
                      > Czy Ty znasz znaczenie słów, które używasz. Przesłanka nie oznacza, że zawsz
                      > e
                      się zatrzymuję, oznacza tylko tyle, że zatrzymanie się przed przejściem n
                      > ie powinno nikogo zaskakiwać.

                      I naprawde uwazasz, ze ten za Toba nie bedzie szczegolnie zaskoczony, gdy zobaczy, ze stajesz deba, podczas gdy samochod na sasiednim pasie wciaz jedzie?

                      > Hamuję, albo zatrzymuje się tylko wtedy, gdy widzę pieszych, którzy chcą z prze
                      > jścia skorzystać lub gdy sytuacja jest niewyraźnia, gdy np. jakieś zaparkowane
                      > samochody, albo krzaki zasłaniają widok i trudniej zobaczyć pieszego, który wch
                      > odzi na przejście.

                      Skrzyzowanie z filmu istotnie wymagalo takiego zachowania. Ja, byc moze zauwazyles, napisalem, ze wina potracajacego jest bezsporna, ale mozna zrozumiec dlaczego zachowal sie tak, jak sie zachowal, szczegolnie w kraju, gdzie tylko predkosc zabija. Pozostaja jednak ulice 3+3, z ruchem idacym w dziesiatki tysiecy samochodow na dobe, ktore miewaja przejscia niesterowane. Jak tu sie zachowywac? Jedziesz srodkiem. Po prawej i lewej masz cos wysokiego i nieprzejrzystego. Nie widzisz nawet znakow informujacych o przejsciu, poniewaz oszczedzono nie tylko znaku nad przejsciem, ale nawet po lewej. Zblizasz sie do pasow. Nagle wylaniaja sie zebra spod samochodu jadacego 20 m przed Toba i co? Jedziesz, bo dwa pojazdy po bokach jada, czy stajesz deba, bo nic zza nich nie widzisz?
                      • jureek Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 13:58
                        Trudno rozmawiać, jezeli dla Ciebie hamowanie równa się stawanie dęba i jeżeli nie zauważasz, że napisałem, że nie zawsze hamuję.
                        Jura
                        • edek40 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 14:09
                          > Trudno rozmawiać, jezeli dla Ciebie hamowanie równa się stawanie dęba i jeżeli
                          > nie zauważasz, że napisałem, że nie zawsze hamuję.

                          Jeszcze raz. W sytuacji z filmu kierowca potracajacy mial jak i kiedy wyhamowac. Uwazam, ze zostal wprowadzony w blad, co nie umniejsza jego odpowiedzialnosci. Uwazam jednak, ze wspolodpowiedzialnym (wylacznie moralnie) powinien czuc sie rowniez kierowca auta na prawym pasie. Sadzac jednak z jego niefrasobliwego podejscia, fakt ze nie jest odpowiedzialny wedlug KD da mu spokojny sen.

                          Zadalem Ci jednak konkretne pytanie, wymagajace staniecia deba, wg wytycznych, ktore przedstawiasz. Nie wymyslilem tej sytuacji. Tak wygladala jeszcze nie tak dawno sytuacja np. na warszawskiej ul. Pulawskiej. Gdy nie wiesz, ze jest przejscie, dowiesz sie o jego istnieniu dopiero wtedy, gdy zebre odsloni Ci auto przed Toba. Pisze, ze wygladala, bo dosc dawno po niej nie jezdzilem. Moglo sie tu cos zmienic, ale nie musialo. Oczywiscie znakolodzy widza takie niebezpieczne miejsca i do znaku informujacego o przejsciu dostawiaja czterdziestke. Rowniez tylko po prawej....
                  • tbernard Re: Jedz wyraznie i nauka 16.12.10, 00:33
                    > > Przejście dla pieszych nie jest wystarczająco wyraźną przesłanką? Ciekawy
                    > ch rze
                    > > czy człowiek się dowiaduje.
                    >
                    > Zatrzymujesz sie zawsze na widok przejscia? Szczegolnie wtedy, gdy na prawym pa
                    > sie JEDZIE inne auto?

                    A czy trzeba się zatrzymywać? W tym przypadku wystarczyło nie wyprzedzać. Teoretycznie mogło by się zdarzyć, że wyprzedzany jechał szybko a pieszy mu przed samym nosem śmignął i ten drugi który by jechał nie szybciej trafił by. Ale była by to inna zupełnie sytuacja.
                    Ja już od jakiegoś czasu w takich przypadkach zwalniam niemal paranoicznie zakładając, że nie widzę pieszego zasłoniętego który lada moment może wyskoczyć. Jadę jak na zatłoczonym parkingu gotowy do natychmiastowego zatrzymania nawet jeśli pas obok jest zakorkowany i wszyscy inni na moim pasie zakładają, że nawet tuż przed i na przejściu żadnej innej przyczyny nie ma jak korek. Ci przede mną bez skrupułów tną (nie sposób ustalić, czy z bezdennej głupoty, czy z wyrachowaniem) a ci za mną nerwowo mi pod zderzak podjeżdżają ale ja ze swej strony robię to co powinienem.
                    • edek40 Re: Jedz wyraznie i nauka 16.12.10, 13:10
                      > A czy trzeba się zatrzymywać? W tym przypadku wystarczyło nie wyprzedzać.

                      Tak. Poniewaz z zachowania taryfiarza bezwzglenie nie wynikalo to, ze zwalnia przed skretem w prawo. Cala jego postawa zas mowila, ze nie zatrzymujac sie wprawdzie, puszcza piesza. Nie wynikalo nawet to, ze po prostu snuje sie zgodnie z taryfiarska moda.

                      > Ja już od jakiegoś czasu w takich przypadkach zwalniam niemal paranoicznie zakł
                      > adając, że nie widzę pieszego zasłoniętego który lada moment może wyskoczyć.

                      Ja rowniez. Nie zmienia to jednak tego, ze zawsze staram sie tak jezdzic, aby moje intencje nie mogly nigdy nikogo wprowadzic w blad. Wazne jest to, ze napisales "od jakiegos czasu". Ide o zaklad, ze potracajacy od dzis tez bedzie tak robil...
                    • emes-nju Re: Jedz wyraznie i nauka 16.12.10, 13:13
                      tbernard napisał:

                      > Ja już od jakiegoś czasu w takich przypadkach zwalniam niemal paranoicznie

                      Ale jest to wynik doswiadczenia czy czy czegos, co wpojono Ci na kursie PJ?

                      Ja, wiedzac jak wygladaja w Polsce szkolenia kierowow, staram sie w jak najwiekszym stopniu tak zachowywac, zeby dawac mniej dosiadczonym jak najbardziej wyrazne znaki. Jezdze wyraznie.
                • emes-nju Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 13:14
                  Jura, to, ze Tobie cos nie sprawia klopotu, czy tez jest "wystarczajaco wyrazna przeslanka", nie oznacza inni tez tak maja.

                  Stad, dla tych nieco dalszych idealu, warto jezdzic tak, zeby nie bylo cienia watpliwosci co sie robi. Nic to nie kosztuje, a ulatwia innym kierowcom orientacje, co moze zaowocowac zwiekszeniem bezpieczenstwa. To latwiejsze niz proby zrobienia ze wszystkich kierowcow superdoswiadczonych idealow...
                  • jureek Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 13:55
                    emes-nju napisał:

                    > Stad, dla tych nieco dalszych idealu, warto jezdzic tak, zeby nie bylo cienia w
                    > atpliwosci co sie robi.

                    Gdy hamuję, to zapalają się światła stopu. Co jeszcze więcej mogę zrobić, żeby jadący za mną nie miał wątpliwości, że hamuję? Zawiadamiać go przed hamowaniem przez CB?

                    > Nic to nie kosztuje, a ulatwia innym kierowcom orientac
                    > je, co moze zaowocowac zwiekszeniem bezpieczenstwa. To latwiejsze niz proby zro
                    > bienia ze wszystkich kierowcow superdoswiadczonych idealow...

                    Myślę, że nie trzeba być jakimś super doświadczonym ideałem, żeby nie wiedzieć, że przejście dla pieszych może być powodem hamowania. To chyba rzecz podstawowa, tego powinni każdego na kursie nauczyć.
                    A co do zasady zgadzam się, żeby jeździć tak, żeby ułatwiać innym orientację. Z tego powodu na przykład nie parkuję po lewej stronie na drodze dwukierunkowej, bo gdy więcej tak parkuje, to taka droga może wyglądać jak jednokierunkowa, co może być mylące. Naciskam też lekko hamulec, żeby zapaliło się światełko stopu nawet wtedy, gdy wystarczyłoby tylko zdjąć nogę z gazu.
                    Jura
                    • emes-nju Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 14:18
                      Rozumiem.

                      Wedlug twojej ideologii lepiej parskac jadem na bydlo, zadac najsurowszych kar dla winnych i oplakiwac ofiare, niz WLASNYM zachowaniem pomoc np. mniej doswiadczonym tak, zeby zmniejszyc szanse na wypadek.

                      W watku o pieszych tez w zasadzie na to wyszlo - lepiej pluc na kierowcow, ktorzy "niedostosowali" niz zmniejszyc ryzyko wypadku zmuszajac pieszych do zgodnych z przepisami (i zdrowym rozsadkiem) zachowan.

                      Jura? Bierzesz ty czasem pod uwage, ze po drogach nie tylko idealy jezdza? Nawet w krajach MITYCZNYCH zdarzaja sie ofiary wsrod pieszych. Nawet na przejsciach! A jak juz uzgodnilismy, w krajach MITYCZNYCH do wyjatkow naleza niesterowane przejscia na wielopasmowych (NP. NA TAKICH) miejskich i podmiejskich tranzytowkach.
                      • wolfgang87 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 14:59
                        To prawda po ulicach ideały nie jeżdżą. Kwestia doświadczenia wyłapywanie dziwnych zachowań.
                        Często mam tak, że wołam do pasażera "patrz, patrz. zaraz będzie nam się na pas tarabanił", "patrz patrz, zaraz stanie dęba" - i to się sprawdza.

                        Tak samo z tą sytuacją. Jeśli ktoś jak oferma jedzie, to trudno. Nerwy nerwami, ale przejście dla pieszych to dosyć święte miejsce. Swiete w tym sensie, ze latwo sie zagapic i zrobic komus duza krzywde sobie nie robiac zadnej. Zwlaszcza w miescie. Bo takim pieszym to może i być 10-letnia dizewczynka, której nijak nie zobaczysz zza auta.
                        • edek40 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 15:15
                          > w miescie. Bo takim pieszym to może i być 10-letnia dizewczynka, której nijak n
                          > ie zobaczysz zza auta.

                          Razu jednego zdarzylo mi sie nieomal przejechac po rowerzystach. Wyobraz sobie szose w srodku niczego, przed Toba dostawczak. Obaj jedziecie 70-80 km/h. Ruch z przeciwka duzy. Niby zachowujesz jakis tam szosowy odstep. Nagle sytuacja sie zmienia diametralnie. Dostawczak wyskakuje na wyprzedzanie. Z nienacka. To jeszcze pol biedy. Oj, nie! On wyprzedza rowerzystow, ktorych ja nie widzialem zza niego, a robi to nieomal na grubosc swojego lakieru. Byli oswietleni. On ich widzial z daleka i "celowal" w luke do wyprzedzenia ich. On wcelowal, ja nie. Baaaaaardzo hamowalem. Bo wiesz, jechalem za nim moze ze 30 m, a to za malo aby sprawnie wyhamowac do tych 10-15 km/h, jaka rozwijali rowerzysci...

                          I co, jak to jest z ta "jazda wyrazna", o ktorej napisal emes? Myslisz, ze nie ma wplywu? Wrocmy do przejscia i odetnijmy sie od tego konkretnego wypadku. Tu kierowca w ogole zachowal sie jak debil, poniewaz zblizal sie do skrzyzowania. A jesli przejscie jest w srodku niczego? Znak jest zasloniony przez duzego? On nieco zwalnia, aby puscic pieszego, ktorego Ty nie widzisz. Nie widzisz rowniez, ze jest przejscie, bo znak, jako sie rzeklo, z oszczednosci jest tylko po prawej, a pasy odmalowywane byly, z oszczedniosci, dwa lata temu. Tak na oko albo w naszym syfie drogowym nauczymy sie jezdzic "wyraznie", albo takie wypadki beda sie zdarzaly.
                          • jureek Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 15:22
                            edek40 napisał:

                            > A jesli przejscie jest w srodku niczego? Znak jest zasloniony przez duzego? On
                            > nieco zwalnia, aby puscic pieszego, ktorego Ty nie widzisz. Nie widzisz rown
                            > iez, ze jest przejscie, bo znak, jako sie rzeklo, z oszczednosci jest tylko po
                            > prawej, a pasy odmalowywane byly, z oszczedniosci, dwa lata temu.
                            Tak na ok
                            > o albo w naszym syfie drogowym nauczymy sie jezdzic "wyraznie", albo takie wypa
                            > dki beda sie zdarzaly.

                            No więc pytam (ale odpowiedzi doczekać się nie mogę), co ma zrobić ten kierowca zwalniający z powodu pieszego na pasach, żeby jego zachowanie było wystarczająco wyraźne. Ja oprócz zdjecia nogi z gazu nacisnąłbym jeszcze hamulec ze względu na światła stopu, no i pewnie dałbym po klaksonie, gdybym widział, że wyprzedzający mnie pakuje się w pieszego. Co jeszcze miałbym zrobić, żeby nie było zarzutu o niewyraźność?
                            Jura
                            • edek40 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 15:33
                              > No więc pytam (ale odpowiedzi doczekać się nie mogę), co ma zrobić ten kierowca
                              > zwalniający z powodu pieszego na pasach, żeby jego zachowanie było wystarczają
                              > co wyraźne.

                              Piszac o zaslanianiu mam oczywiscie na mysli glownie kierowcow wiekszych aut. Przeciez on powinien zdawac sobie sprawe, ze to co on widzi, jest calkowicie niewidoczne dla pozostajacego lekko za nim pojazdu (mam na mysli tak pieszego, jak i znak po prawej czy zatarta zebre). Skoro wiec puszcza pieszego, powinien zwolnic tak, aby jadacy za nim zrownal sie i zobaczyl pieszego. Inaczej moze byc za pozno na hamowanie. Winien bedzie oczywiscie zasloniety przez duzego. A pieszy bedzie trup.

                              Celowo opisalem to "kontaktowe" wyprzedzanie rowerzystow przez dostawczaka. Jego jazdy rowniez nie mozna nazwac wyrazna. Zakladam, ze potrafil robic uzytek z luster, wiec mnie widzial. Czy tak ciezko bylo mu sobie wyobrazic, ze tylko on widzi rowerzystow, a luka, ktora wybral jest tylko dla niego. A nawet gdyby byla wieksza, myslisz ze bezpiecznie jest wyjsc na awaryjne omijanie rowerzystow za blaszakiem? Przeciez ja nic zza niego nadal nie widzialem. W tym konkretnym wypadku zapewne nie zdazylbym przed autem, ktore jechalo dosc daleko dla blaszaka, ale nie dla mnie.
                              • wolfgang87 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 16:21
                                To nie do końca jest dobry przykład wyraźnej/niewyrwaźnej jazdy.

                                Dostawczak jechał normalnie, wyraznie, nie wskazujac zupelnie nijak na to, ze zaraz bedzie draka.

                                Niewyraznie w moim rozumieniu to dwuznacznie, memłowato. I to sie rzuca w oczy po pewnej ilosci km na drogach. I to jest latwe do odgadniecia.

                                A tutaj to było czystej wody....oszustwo! Tak po prostu. Koles jedzie prosto jak struna, bo wie, ze sie zmiesci, ale juz ma w dupie to, ze ty sie nie zmiescisz. Koles istotnie powinien chocby mrugnąć stopem. To by bylo juz cos, choc w takiej sytuacji lepiej zwolnic.

                                PS Rozumiem, ze jechales jednopasmówką jakies 70-80kmh. Moze za maly odstep nieco ? :P
                                • edek40 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 16:27
                                  > PS Rozumiem, ze jechales jednopasmówką jakies 70-80kmh. Moze za maly odstep nie
                                  > co ? :P

                                  A jaki widzialbys odstep bezpieczny w takiej sytuacji? Przeciez napisalem, ze wzial ich na grubosc lakieru. Co wiecej, ja mam w aucie kierownice po lewej, wiec dostawczak juz rozpoczynal manewr, a ja wciaz nie zdawalem sobie sprawy z tego, ze omija cos nieomal stojacego z mojego punktu widzenia. Z reguly jezdze ze sporymi odstepami. Nie sadze, aby bylo to mniej niz 30 m. Jak okazalo sie, bylo to w sam raz na wyhamowanie. Nieco za malo zas na to, abym mogl kontynuowac jazde...
                                  • wolfgang87 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 18:06
                                    To było trochę żartem ;)

                                    Przecież napisałem wyraźnie, że koleś cię po prostu oszukał.
                                  • jureek Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 18:21
                                    edek40 napisał:

                                    > > PS Rozumiem, ze jechales jednopasmówką jakies 70-80kmh. Moze za maly odst
                                    > ep nie
                                    > > co ? :P
                                    >
                                    > A jaki widzialbys odstep bezpieczny w takiej sytuacji?

                                    W normalnych warunkach połowa prędkosci (czyli 35-40 metrów).
                                    Jura
                                    • wolfgang87 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 18:32
                                      Jak widać odstęp był wystarczający. Czyli "dostosował". To jest najlepszy przykład do tego, żeby zachowywac odstepy.
                                      • edek40 Re: Jedz wyraznie i nauka 16.12.10, 11:15
                                        > Jak widać odstęp był wystarczający. Czyli "dostosował". To jest najlepszy przyk
                                        > ład do tego, żeby zachowywac odstepy.

                                        To jest najlepszy przyklad co to jest jazda "niewyrazna".

                                        Swoja droga powinienem byl doniesc na niego na policje. Znajac jednak sklonnosc naszych strozow prawa do wygody w krzakach, raczej watpie, abym wymigal sie od mandatu za niebezpieczna, zagrazajaca rowerzystom, jazde. Wszak ja bylbym na miejscu, a goscia z dostawczaka trzeba byloby szukac, konfrontowac, spisywac zeznania. A tu edek, ktory przyznaje sie, ze prawie rozjechal rowerzystow...
                                        • wolfgang87 Re: Jedz wyraznie i nauka 16.12.10, 11:44
                                          No tu bez sądu by się nie obyło :) Kwestia tego, że koleś swoim wyraźnym i jednoznacznym zachowaniem wskazywał do ostatniego momentu na brak zagrożeń w ruchu nie jest łatwa do udowodnienia i zamienienia w karę. A to, że przejechał na grubość lakieru koło rowerzystów - cóż. Sprawa prostsza, ale też prawdopodobnie bez sądu (świadkowie, etc) by się nie obyło.

                                          Tak więc wg mnie są tu 2 kwestie.

                                          1 To że koleś minął rowerzystów bandycko.
                                          2 To że koleś jechał wyraźnie i zrobił cię w balona stawiając cię nagle w awaryjnej sytuacji.
                                    • edek40 Re: Jedz wyraznie i nauka 16.12.10, 11:12
                                      > W normalnych warunkach połowa prędkosci (czyli 35-40 metrów).

                                      Znaczy sie zlamalem niemieckie przepisy i sam sobie jestem winien. Gdybym bowiem jechal te 5-10 m dalej w portki bym nie narobil, bo ta dodatkowa odleglosc dalaby mi jeszcze luz zapalenia papieroska. Gdybym oczywiscie palil...
                                      • jureek Re: Jedz wyraznie i nauka 16.12.10, 12:19
                                        edek40 napisał:

                                        > Znaczy sie zlamalem niemieckie przepisy i sam sobie jestem winien. Gdybym bowie
                                        > m jechal te 5-10 m dalej w portki bym nie narobil, bo ta dodatkowa odleglosc da
                                        > laby mi jeszcze luz zapalenia papieroska. Gdybym oczywiscie palil...

                                        Pytałeś o odstęp, to Ci odpowiedziałem. Ten niemiecki przepis wcale nie jest taki głupi, jak próbujesz to przedstawić. Trzymam się tego i jakoś nie miałem problemów z zaskakującymi manewrami jadących przede mną. Jedyny problem jest taki, że co chwila muszę zwalniać, żeby ten odstęp utrzymać, bo często utrzymywanie takiego odstepu traktowane jest jak zachęta do wyprzedzania i wskoczenia w tę lukę.
                                        Jura

                                        P.S. Nie sądzę, żeby 10 metrów więcej dało Ci mozliwość spokojnego zapalenia papieroska, ale 10 metrów mniej mogłoby doprowadzić do sytuacji bardzo krytycznej.
                                        • edek40 Re: Jedz wyraznie i nauka 16.12.10, 12:56
                                          > Pytałeś o odstęp, to Ci odpowiedziałem. Ten niemiecki przepis wcale nie jest ta
                                          > ki głupi, jak próbujesz to przedstawić.

                                          Nic nie probuje. W wypadku z tym blaszakiem oczywiscie, jak zwykle, odstep byl wazny i byl zachowany. Byc moze ciut za maly, ale nie siedzialem mu tez na zderzaku, bo w ogole nie mialem zamiaru go wyprzedzac. MOgl byc z reszta wiekszy niz napisalem. Nie potrafie podawac w metrach odleglosci. Zachowuje bezpieczny odstep, o czym swiadczy to, ze nigdy nikomu nie zaparkowalem w d..pie. Nieco zakpilem z "kluczowosci" tego nieco wiekszego odstepu.

                                          Nie dzielmy wlosa na czworo, szczegolnie ze jechalem za nim zrelaksowany, liczac na to, ze wiekszy wymiata droge przede mna, a predkosc jest na tyle mala, ze nie wymaga rajdowych zdolnosci. Wielu rzeczy mozna sie spodziewac na drodze. Na przyklad ostrego hamowania na widok nieoswietlonych rowerzystow, ale raczej nie naglego wyprzedzania oswietlonych.
                      • jureek Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 15:01
                        emes-nju napisał:

                        > Rozumiem.

                        Wydaje mi się, że jednak nie rozumiesz. Nie odniosłeś się bowiem do tego, co napisałem, a napisałem, że zgadzam się co do zasady, żeby tak jeździć, żeby ułatwiać, a nie utrudniać orientację i podałem nawet konkretne przykłady, ale ponieważ nie dodałem rytualnego plucia jadem na pieszych, zrozumiałeś to tak, że takiej przejrzystej jazdy nie popieram.

                        > Wedlug twojej ideologii lepiej parskac jadem na bydlo, zadac najsurowszych kar
                        > dla winnych i oplakiwac ofiare, niz WLASNYM zachowaniem pomoc np. mniej doswiad
                        > czonym tak, zeby zmniejszyc szanse na wypadek.

                        Napisałem, w jaki sposób pomagam tym mniej doświadczonym, podałem dwa przykłady, spytałem też, co konkretnie w takiej sytuacji, gdy hamuję przed przejściem, mógłbym zrobić więcej, ale konkretnej odpowiedzi się nie doczekałem.

                        > W watku o pieszych tez w zasadzie na to wyszlo - lepiej pluc na kierowcow, ktor
                        > zy "niedostosowali" niz zmniejszyc ryzyko wypadku zmuszajac pieszych do zgodnyc
                        > h z przepisami (i zdrowym rozsadkiem) zachowan.

                        Nie wiem jak Ty, ale ja nie dysponuję środkami, żeby zmusić pieszych do pożądanych zachowań, wolę się więc zająć tym, na co wpływ mam całkiem realny, czyli moimi własnymi zachowaniami.

                        > Jura? Bierzesz ty czasem pod uwage, ze po drogach nie tylko idealy jezdza?

                        Oczywiście, że biorę. Biorę też pod uwagę, że nie same ideały po drogach chodzą (a nawet jest ich proporcjonalnie mniej niż idealnych kierowców, ponieważ nie odbyli kursu prawa jazdy), i dlatego wolę liczyć na siebie niż na to, że inny uczestnik zachowa się tak, jak powinien.
                        Jura
                        • edek40 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 15:20
                          > Nie wiem jak Ty, ale ja nie dysponuję środkami, żeby zmusić pieszych do
                          > pożądanych zachowań, wolę się więc zająć tym, na co wpływ mam całkiem realny, c
                          > zyli moimi własnymi zachowaniami.

                          Ale wolno nam, mam nadzieje, wyrazac opinie, ze koncentracja naszej wladzy na kierowcach jest co najmniej dziwna. Odetnijmy sie od naszych dzialan za kierownica. Przyjrzyjmy sie dzialaniom tych, ktorzy cos tam moga tak w odniesieniu do kierowcow, jak i pieszych. Czemu widac taka dysproporcje w dzialaniach w kierunku tych, ktorzy jak ustalilismy, nie maja najmnieszego wplywu na debilne zachowania pieszych. Czy naprawde az takim sukcesem jest to, ze nie zmniejszy sie ilosci wypadkow, za to zmniejszy sie ich skutki? To tak glupie podejscie, ze az boli.
                          • jureek Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 15:33
                            edek40 napisał:

                            > Ale wolno nam, mam nadzieje, wyrazac opinie, ze koncentracja naszej wladzy na k
                            > ierowcach jest co najmniej dziwna.

                            Pewnie, że wolno. Mamy wolność słowa. Nie jestem jednak na tyle naiwny, żeby wierzyć, że takie ponarzekanie na władzę coś da. Oprócz tego, że narzekającemu trochę ulży, jak się wygada. Ja takiego parcia na ulżenie sobie nie odczuwam, więc nie dołączę się do chóru narzekań, z których nic nie wynika. Nie znaczy to wcale, że we wszystkim popieram władzę.

                            > Odetnijmy sie od naszych dzialan za kierowni
                            > ca.

                            A ja wolę się tym właśnie zająć. Forum przydaje mi się do tego, żeby zapoznać się z innymi punktami widzenia, można niektóre pozyteczne zachowania innych zastosować do siebie, z tego jest przynajmniej jakiś pożytek.
                            Jura
                            • edek40 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 15:40
                              > Pewnie, że wolno. Mamy wolność słowa. Nie jestem jednak na tyle naiwny, żeby wi
                              > erzyć, że takie ponarzekanie na władzę coś da. Oprócz tego, że narzekającemu tr
                              > ochę ulży, jak się wygada. Ja takiego parcia na ulżenie sobie nie odczuwam, wię
                              > c nie dołączę się do chóru narzekań, z których nic nie wynika. Nie znaczy to wc
                              > ale, że we wszystkim popieram władzę.

                              Nie zapominaj, ze Interia czyta nasze posty ;)

                              > A ja wolę się tym właśnie zająć. Forum przydaje mi się do tego, żeby zapoznać s
                              > ię z innymi punktami widzenia, można niektóre pozyteczne zachowania innych zast
                              > osować do siebie, z tego jest przynajmniej jakiś pożytek.

                              Jednak zgodzilismy sie, ze nie mamy wiekszego wplywu na zachowanie przy zyciu maskujacych sie pieszych niezaleznie od naszych dzialan. Owszem, mozemy zmniejszyc ewentualne skutki kolizji z pieszym. Tylko czy aby wlasnie o to chodzi? Zalozmy, ze wszyscy kierowcy beda dostosowywac, a wszyscy piesi beda mieli w d...pie zasady bezpiecznestwa. Uwazasz, ze bedzie mozna swietowac zmniejszenie ilosci smiertelnych wypadkow na korzysc ciezkich okaleczen ciala? Znaczy sie, statystyki beda swietowac. A co z aspektem mniej "statystycznym", a bardziej ludzkim, takich zaniechan wladz i takiej dysproporci w egzekwowaniu przepisow KD?
                        • emes-nju Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 15:31
                          jureek napisał:

                          > Napisałem, w jaki sposób pomagam tym mniej doświadczonym, podałem dwa przykłady,
                          > spytałem też, co konkretnie w takiej sytuacji, gdy hamuję przed przejściem,
                          > mógłbym zrobić więcej, ale konkretnej odpowiedzi się nie doczekałem.

                          Bo ja o wyrazniej jezdzie napisalem na podstawie bardzo konkretnego przykladu, ktory dla odmiany podajac swoje, olales Ty :-)

                          Sa miejsca, w ktorych wystarczy dac sygnal stopem, a sa sytuacje (i do nich zdecydowanie nalezala ta z filmu), gdy tylko wyrazne i jednoznaczne zatrzymanie sie jest dostatecznie wyrazne (o tym, ze przy okazji zgodne z przepisami, nie wspomne - mam nadzieje, ze zauwazyles, ze przepisy naruszyl tez kierowca taksowki).

                          > Nie wiem jak Ty, ale ja nie dysponuję środkami, żeby zmusić pieszych do
                          > pożądanych zachowań

                          Och, ja tez! I absolutnie nie przeszkadza mi to w wyrazaniu swojej dezaprobaty w stosunku do dzialan waaadzy, ktora do niedawna miala koncepcje zrzucania calej odpowiedzialnosci za bezpieczenstwo na kierowcow. Teraz zaczynaja sie pojawiac spoty "reklamujace" odpowiednie zachowania, ale sa takie jekby nie teges - ostatni, ktory widzialem sugerowal, ze w nocy na lesnej drodze jest widno jak w pochmurny dzien, a dziecko ma miec odblask, zeby pasazerowie powolutku jadacego auta odczuli potrzebe pomachania temu dziecku reka :-/
                    • nazimno Parkowanie: 15.12.10, 14:44
                      "Z tego powodu na przykład nie parkuję po lewej stronie na drodze dwukierunkowej, bo gdy więcej tak parkuje, to taka droga może wyglądać jak jednokierunkowa"

                      PS
                      Tak, jesli pamietam, nie wolno w (D) robic, jest to zakazane.
                      • jureek Re: Parkowanie: 15.12.10, 15:03
                        nazimno napisał:

                        > "Z tego powodu na przykład nie parkuję po lewej stronie na drodze dwukierunkowe
                        > j, bo gdy więcej tak parkuje, to taka droga może wyglądać jak jednokierunkowa"
                        >
                        > PS
                        > Tak, jesli pamietam, nie wolno w (D) robic, jest to zakazane.

                        Masz rację, w Niemczech jest to zakazane właśnie ze względu na przejrzystość (tak mi to tłumaczył znajomy policjant).
                        Ale w Polsce wolno parkować po lewej, a mimo to tak nie parkuję, żeby nie wprowadzać w błąd.
                        Jura
                        • nazimno I tak jest wlasnie czytelnie. 15.12.10, 15:14
                          Tyle jest jeszcze niedomowien w naszym PoRD, niestety.
                        • oixio Re: Parkowanie: 15.12.10, 17:42
                          jureek napisał:
                          > Ale w Polsce wolno parkować po lewej, a mimo to tak nie parkuję, żeby nie wprow
                          > adzać w błąd.
                          > Jura

                          W Polsce to jest zabronione na jezdniach dwukierunkowych poza obszarem zabudowanym.
                          Na obszarze zabudowanym jest to dozwolone na ulicach o małym ruchu - a więc baaardzo rzadko.
                          • emes-nju Re: Parkowanie: 15.12.10, 18:12
                            oixio napisał:

                            > Na obszarze zabudowanym jest to dozwolone na ulicach o małym ruchu - a więc baa
                            > baaardzo rzadko.

                            I do tego konia z rzedem temu, kto potrafi (inaczej niz po arbitralnej ocenie wasatego stroza prawa) stwierdzic czy ruch jest odpowiednio maly.
                            • bimota Re: Parkowanie: 15.12.10, 22:15
                              Mnie bardziej by interesowalo na czym polega to parkowanie "po lewej". Bo to chyba zalezy od ktroej strony sie patrzy...
                              • nazimno To proste. 16.12.10, 11:35
                                Ulica jest dwukierunkowa, ruch jest prawostronny,
                                Jedziesz po prawej, parkujesz po prawej, nosem w kierunku jazdy.

                                Jesli zrobisz to po drugiej stronie ulicy, to "nos bedzie pod prad" tamtego pasa ruchu.
                                i to jest "parkowanie po lewej".

        • tymon99 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 15:55
          wolfgang87 napisał:

          > Jest przejście (..) Więc nie wyprzedzamy

          to chyba akurat jest w pord napisane wyraźnie?
          • edek40 Re: Jedz wyraznie i nauka 15.12.10, 16:02
            > to chyba akurat jest w pord napisane wyraźnie?

            Emes napisal "jedz wyraznie". Nie napisal "jedz wyraznie na tym konkretnym skrzyzowaniu". I dobrze, poniewaz mozna porozmawiac o wyraznym jezdzeniu w miejscach, w ktorych o fakcie istnienia przejscia dowiadujemy sie wylacznie ze znaku po prawej, zaslonietego przez duze auto, jadace... po prawej.
            • wolfgang87 Re: Jedz wyraznie i nauka 16.12.10, 11:46
              Po ciemku łatwiej:

              Zazwyczaj takie przejście jest w trasie i jest opatulone jakimiś oczojebnymi migaczami. Nie sposób nie zauważyć :)
    • ab_extra Re: Jedz wyraznie!!! i żuj powoli! 15.12.10, 13:06

      • jorn Re: Jedz wyraznie!!! 15.12.10, 19:15
        Podpisuję się obiema rękami i nogami pod hasłem "Jedź wyraźnie!". Ale w tym konkretnym przypadku pokazanym na filmie nie wydaje mi się, żeby niewyraźna jazda taksówkarza miała istotny wpływ na wypadek. Bo co z tego, że taxi się toczyło sugerując, ze pieszych na przejściu nie ma, skoro zamiast omijania pojazdu, który się zatrzymał w celu przepuszczenia pieszych mamy wyprzedzanie na przejściu, czyli również jedno z najwyżej punktowanych wykroczeń. Niewyraźna jazda białego samochodu mogła zmylić potrącającego tylko w wypadku, gdy przejście nie było oznakowane znakiem pionowym, a zebra z większej odległości była niewidoczna, czyli facet mógł nie wiedzieć, że jest tam przejście.

        A teraz moje przykłady niewyraźniej jazdy:

        1. W kraju, w którym mieszkam (B) w mniejszych miastach oraz na bocznych ulicach często jezdnie mają postać "2 + pół", czyli po jednym pasie ruchu dla każdego kierunku i jeden węższy pas z miejscami postojowymi dla pojazdów zaparkowanych równolegle do krawędzi jezdni. Ten pas postojowy często występuje raz z jednej, raz z drugiej strony jezdni, a pasy ruchu lekko w miejscu zmiany odbijają to w lewo, to w prawo. Często tez bywa, ze na jezdniach dwukierunkowych o dwóch pasach ruchu stoją samochody zaparkowane wzdłuż krawężnika. Nie przypominam sobie, żebym przez prawie pięć lat pobytu w tym kraju choć raz widział, żeby jadący przede mną samochód w miejscu, gdzie musiał odbić w lewo w celu ominięcia zaparkowanych samochodów zasygnalizował to odbicie kierunkowskazem dając mi sygnał, żebym się nie wpakował w zaparkowanego.

        2. Coś, co mi się przydarzyło kilka razy w PL i raz w USA: dojeżdżam do skrzyżowania typu T, droga z pierwszeństwem przebiega poziomo, ja jadę od dołu. Zatrzymuję się, żeby przepuścić tego z lewej i widzę, że włącza prawy kierunkowskaz sugerując, że będzie skręcał w tę ulicę, z której ja wyjeżdżam, bezkolizyjnie ze mną. Ruszam i za sekundę wdeptuję hamulec, bo się okazuje, że debil skręca w następną przecznicę, tylko za wcześnie zaczął sygnalizować.

        3. Sytuacja niegroźna, ale wkurzająca i zmniejszająca przepustowość dróg. Analogicznie, jak w pkcie 2, tyle że ten z lewej rzeczywiście skręca w moją ulicę, za to kierunkowskazu nie włącza, albo włącza dopiero w momencie, kiedy skręca kierownicę. W efekcie mógłbym jechać, a niepotrzebnie czekam na debila. Zdarzało mi się to dość często, kiedy mieszkałem w Warszawie, a teraz często mi się zdarza w Brukseli.

        Pozdrawiam
        • wolfgang87 Re: Jedz wyraznie!!! 15.12.10, 19:40
          Ad 1 Jest sobie na warszawskim Ursynowie uliczka. Chyba Jastrzebowskiego, albo coś takiego. Dwupasmowa osiedlowa uliczka. Zakręt. A za zakrętem znienacka pas do jazdy umownie zmienia się w pas do parkowania. Fajna sprawa, bardzo fajna. Dzięki zakrętowi i zmęczeniu nawet psuedoprzepisowe 50-60 obudziło mnie solidnie. (Ale też wystarczyło: nie było nawet pisku opon)

          Ad 2 Może debil, a może niemiejscowy? Akurat tutaj faktycznie chyba byłoby cieżko wyczuć intencje.

          Ad 3 Zmienia się to powoli. Praktykuję, że włączam lewy kierunek czasem dużo wcześniej, jeśli wiem, że mój pas z powodu lewoskrętu zaraz się zakibluje. Po to, aby może jeszcze ktoś jadący za mną zdążył w miarę płynnie zwiać z mojego pasa. Widzę też, że nie jestem odosobniony w tych praktykach.
    • inguszetia_2006 Re: Jedz wyraznie!!! 15.12.10, 20:57
      emes-nju napisał:
      Ale na drugi rzut oka wyraznie widac, ze do wypadku, swom "niewyraznym" zachowa
      > niem przyczynil sie tez kierowca taxi - nie zatrzymal sie przepuszczajac pieszy
      > ch, a stale jechal, tym samym nie dal jadacemu lewym pasem jednoznaczneg
      > o komunikatu.
      Witam,
      W tym przypadku nie mam wątpliowości, że kierowca jest winny. Ten z taxi nie musiał dawać żadnych komunikatów jadącemu lewym pasem, bo jadący lewym pasem miał komunikat pod nazwą ZEBRA i ten komunikat był dobrze wymalowany. Po drugie: to jest duże skrzyżowanie, gdzie trzeba ustąpić pierwszeństwa. Kolega, który potrącił pieszą, nie zwolnił, choć miał wyrysowane trójkaty pod stopami, pardon, pod kołami. Może są tam też inne znaki o pierwszeństwie. Chciał śmignąć, bo widział, że z lewej coś już jedzie. Na krótką chwilę zapomniał o pasach i tu go spotkała niespodzianka.
      To nawet nie jest pech, to raczej dyletanctwo.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • bimota Re: Jedz wyraznie!!! 15.12.10, 22:24
      Czyli mlaskac ? ;)

      Taxi jechalo normalnie, mozna sie bylo domyslic, ze puszcza pieszego. Ale jezdnia nie jest od domyslania tylko od patrzenia, jak nie widzimy - zwalniamy do bezpiecznej predkosci. Nie wiem czy wyprzedzanie skrecajacego jest zabronione, ale trudno wymagac by kazdy jadacy droga z pierwszenstwem zatrzymywal sie i czeka, az znikna samochody skrecajace z pasa obok... Tu jest problem nieustapienia na pasach. Baba tez mogla pomyslec, a nie lezc jak krowa...
    • hannni A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 09:42
      Miszcz pomyka nie rozumiejac do tej pory, czemu mialby jechac wolniej droga z pierwszenstwem przed skrzyzowaniem skoro go przeciez "widac".
      Wszyscy inni za to (z policja wlacznie) maja zachowywac sie "wyraznie". Bo miszcz latwo sie "gubi" "w szumie oznakowan" i "robi w portki" nawet na widok wysepki. Jesli ktos mu nie da wyraznego znaku, ze na przejsciu, do ktorego sie zbliza moze byc pieszy, to skad miszcz ma o tym wiedziec?

      Skad sie to bierze? To nastawienie, ze wszyscy (innni kierowcy, piesi, policja itd.) istnieja tylko po to, zeby miszczowi sluzyc, prowadzic miszcza za raczke, dawac mu znaki wzglednie (najwyzej) pouczenia i wszedzie mu ustepowac?
      • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 11:16
        > Wszyscy inni za to (z policja wlacznie) maja zachowywac sie "wyraznie". Bo misz
        > cz latwo sie "gubi" "w szumie oznakowan" i "robi w portki" nawet na widok wysep
        > ki.

        No wlasnie. I tacy wlasnie potrzebuja hannnniowej, miszczowskiej, pomocy na drodze.
        • hannni Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 11:23
          edek40 napisał:

          > No wlasnie. I tacy wlasnie potrzebuja hannnniowej, miszczowskiej, pomocy na drodze.

          No wlasnie, taksowkarz mial patrzec nie na przejscie tylko w lusterko wsteczne, zeby dac na czas edziowi "sygnal", ze na przejsciu jest pieszy, swiatlami stopu albo jeszcze lepiej pomachac reka przez okno.

          Choc nie wiadomo do konca, czy taki "sygnal" nie spowodowalby u edzia jeszcze wiekszego "szumu", co w rezultacie doprowadziloby do tego, ze edziu narobilby znow "w portki" - tym razem nie na widok wysepki tylko pieszego i taksowki.
          • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 11:27
            > No wlasnie, taksowkarz mial patrzec nie na przejscie tylko w lusterko wsteczne

            Nic nie powinien. Wiemy wszyscy, ze w Szwajcarii wszyscy jezdza z nosami przyklejonymi do przedniej szyby, nie ustepuja biedakom wyjezdzajacym z podporzadowanej, nie ustepuja debilom wychodzacym im na czolowe poniewaz wszyscy robia to powolutku, wiec nieunikniona kraksa to tylko troszke pogniecionych blach.

            > Choc nie wiadomo do konca, czy taki "sygnal" nie spowodowalby u edzia jeszcze w
            > iekszego "szumu"

            Ja mam niezle radio w aucie i nic nie szumi.
            • hannni Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 11:38
              edek40 napisał:

              > Nic nie powinien.

              To moze w koncu sie zdecyujesz, czy ma dawac te sygnaly o pieszym edziowi z tylu czy jednak "nic nie powinien"?

              > Ja mam niezle radio w aucie i nic nie szumi.

              Jak ci nie szumi, skoro ty nawet zatrzymac sie nie mozesz z powodu tego "szumu". Cytuje:
              "W czasie jazdy zatrzymanie z powodu przeladowania szumem informacyjnym moze prowadzic do wypadku"
              • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 11:50
                > To moze w koncu sie zdecyujesz, czy ma dawac te sygnaly o pieszym edziowi z tyl
                > u czy jednak "nic nie powinien"?

                Ja tam mam wysokie auto, wiec nic mi nie trzeba sygnalizowac.

                > Jak ci nie szumi, skoro ty nawet zatrzymac sie nie mozesz z powodu tego "szumu"
                > . Cytuje:
                > "W czasie jazdy zatrzymanie z powodu przeladowania szumem informacyjnym moze
                > prowadzic do wypadku"


                Przestalem sluchac programow informacyjnych i poprawilem antene. Juz nic nie szumi.
                • hannni Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 11:54
                  edek40 napisał:

                  > Ja tam mam wysokie auto, wiec nic mi nie trzeba sygnalizowac.

                  A jakby ta taksowka byla wyzsza od twojego to co?

                  > Przestalem sluchac programow informacyjnych i poprawilem antene. Juz nic nie szumi.

                  To jest tez szansa, ze przestaniesz "robic w portki" na widok wysepek.
                  • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 12:12
                    > A jakby ta taksowka byla wyzsza od twojego to co?

                    Nie mam pojecia. Nigdy takiej nie widzialem.

                    > To jest tez szansa, ze przestaniesz "robic w portki" na widok wysepek.

                    Naturalnie. Wystarczy, ze zlikwiduja TO oraz moze TO.

                    Ja strasznie sie bowiem boje, gdy wyczepiony kontener lata swobodnie, a naczepa TIRa z przeciwka wlata na moj pas. Mam z reszta wtedy w d..pie to czy taki wyjazd nastapil dlatego, ze kierowca TIRa jechal za szybko. Oficjalnie przyznaje, co mozesz rozpowszechniac gdzie chcesz, robie w portki na widok wolno przelatujacych kontenerow oraz naczep na moim pasie.
                    • hannni Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 12:22
                      edek40 napisał:

                      > Nie mam pojecia. Nigdy takiej nie widzialem.

                      A ja mam, pewnie bys tak samo zaliczyl tego pieszego bo przeciez ten z przodu nie dal "sygnalu", z ktorego moglbys wywnioskowac, ze na przejsciu moze byc pieszy, ktorego nie widzisz.

                      > Ja strasznie sie bowiem boje, gdy wyczepiony kontener lata swobodnie, a naczepa
                      > TIRa z przeciwka wlata na moj pas.

                      Dziwne, bo wtedy narobiles "w portki" na widok wysepki. O zadnym kontenerze mowy nie bylo.
                      • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 12:59
                        > A ja mam, pewnie bys tak samo zaliczyl tego pieszego bo przeciez ten z przodu n
                        > ie dal "sygnalu", z ktorego moglbys wywnioskowac, ze na przejsciu moze byc pies
                        > zy, ktorego nie widzisz.

                        Wiesz co, nie wiem co bym zrobil, gdyby ten niefrasobliwy taksiarz osobiscie trzepnal odwazna piesza - wszak zatrzymal sie jej prawie na nogach. MOglby ja bowiem wrzucic pod moje kola. A ja takiej sygnalizacji nie rozumiem i moglbym ja przejechac.

                        > Dziwne, bo wtedy narobiles "w portki" na widok wysepki. O zadnym kontenerze mow
                        > y nie bylo.

                        Wtedy akurat nie przelatywal, ale wyobrazilem to sobie.
                        • hannni Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 13:07
                          edek40 napisał:

                          > Wiesz co, nie wiem co bym zrobil, gdyby ten niefrasobliwy taksiarz osobiscie trzepnal odwazna piesza

                          Ale takowkarz - jak widac - wcale nie trafil pieszego a pytanie dotyczylo tego, co zrobilbys ty na miejscu tego innego kierowcy, skoro tak jak on, nie otrzymalbys od taksowkarza zadnego specjalnego "sygnalu", ze na przejsciu jest pieszy?

                          > Wtedy akurat nie przelatywal, ale wyobrazilem to sobie.

                          Acha i narobiles "w portki" bo sobie wyobraziles.
                          Strach pomyslec, co moze sie stac, gdy "wyobrazisz" sobie cos jadac prosta droga.
                          • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 13:12
                            > Ale takowkarz - jak widac - wcale nie trafil pieszego

                            Wez sie w garsc i skoncentruj. Ten nie trafil, ale byl niski, wiec nie zaslanial mi.

                            > Strach pomyslec, co moze sie stac, gdy "wyobrazisz" sobie cos jadac prosta droga.

                            Tak. Czasem sobie wyobrazam, ze jade szwajcarska autostrada (bez wysepek). Na szczescie realia szybko mnie z tego lecza.
                            • hannni Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 13:18
                              edek40 napisał:

                              > Wez sie w garsc i skoncentruj. Ten nie trafil, ale byl niski, wiec nie zaslania
                              > l mi.

                              No i znow sie nam zacial edzio:
                              Mozesz sobie wybrac:
                              1. Co zrobilbys, gdyby byl wyzszy i ci zaslonil? (juz raz o to pytalem powyzej ale nie zrozumiales)
                              2. Co zrobilbys, gdybys jechal nizszym autem, takim jak ten, ktory potracil kobiete.

                              Moze teraz dotrze.

                              > Tak. Czasem sobie wyobrazam, ze jade szwajcarska autostrada (bez wysepek).

                              I tak sobie pewnie "wyobrazales", gdy trzepnales tego pieszego.
                              • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 13:35
                                > 1. Co zrobilbys, gdyby byl wyzszy i ci zaslonil? (juz raz o to pytalem powyzej
                                > ale nie zrozumiales)

                                A gdyby trzepnal, bo jest wyzszy?

                                > 2. Co zrobilbys, gdybys jechal nizszym autem, takim jak ten, ktory potracil kob
                                > iete.

                                Bladego pojecia nie mam. Jezdze bowiem wyzszym autem.

                                > Moze teraz dotrze.

                                No nie. Strasznie macisz. Raz jest wyzszy i uderza, potem jest nizszy u nie uderza, potem znowu jest nizszy i ja uderzam, bo jade nizszym autem, choc jezdze wyzszym.

                                > I tak sobie pewnie "wyobrazales", gdy trzepnales tego pieszego.

                                To w Szwajcarii tez jest tak, ze w srodku lasu pijak wybiega na jezdnie? Mam chyba wyidealizowany obraz tak spoleczenstwa, jak i autostrad w Szwajcarii.
                                • hannni Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 13:42
                                  edek40 napisał:

                                  > A gdyby trzepnal, bo jest wyzszy?

                                  O to nie pytalem bo - jak widac - nie trzepnal i nie trzepnalby tak samo, jakby byl wyzszy.

                                  > Bladego pojecia nie mam. Jezdze bowiem wyzszym autem.

                                  Ale ja mam - z tego, co napisales powyzej najpewniej bys trzepnal pieszego bo bez "sygnalu" danego przez kierowce z przodu nie wpadlbys nigdy na pomysl, ze na przejsciu moze byc pieszy.

                                  > No nie. Strasznie macisz. Raz jest wyzszy i uderza,

                                  "uderza" tylko w twojej glowie. Bo nigdzie poza nie ma NIC o tym, ze "uderza".


                                  > To w Szwajcarii tez jest tak, ze w srodku lasu pijak wybiega na jezdnie?

                                  Nie znam nikogo w Szwajcarii, kto jadac samochodem zwykla droga "robi w portki" bo sobie cos "wyobraza".
                                  • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 13:58
                                    > O to nie pytalem bo - jak widac - nie trzepnal i nie trzepnalby tak samo
                                    > , jakby byl wyzszy.

                                    Skad ta pewnosc?

                                    > Ale ja mam - z tego, co napisales powyzej najpewniej bys trzepnal pieszego bo b
                                    > ez "sygnalu" danego przez kierowce z przodu nie wpadlbys nigdy na pomysl, ze na
                                    > przejsciu moze byc pieszy.

                                    Na nic bym nie musial wpadac. Widzialbym nad ta taryfa owa odwazna pania.

                                    > "uderza" tylko w twojej glowie. Bo nigdzie poza nie ma NIC o tym, ze "uderza".

                                    Jak to nie ma. Sugerujesz, ze gdybym ja tam byl, to bym trzepnal, choc to nie prawda, bo widzialbym ta piesza znad taryfy, bo taryfa byla niska. Bo gdyby byla wysoka, moglaby trzepnac, to fakt.

                                    > Nie znam nikogo w Szwajcarii, kto jadac samochodem zwykla droga "robi w portki"
                                    > bo sobie cos "wyobraza".

                                    Znaczy nie wyobrazaja sobie, ze w srodku lasu, w nocy moze ktos wybiec zza krzaka? To zle. Oznacza to bowiem, ze karygodnie nie dostosowuja i tylko temu zawdzieczaja mala ilosc wypadkow z udzialem pijakow, ze w Szwajcarii pije sie w barach czy domach, a nie w lesie.
                                    • hannni Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 14:07
                                      edek40 napisał:

                                      > Skad ta pewnosc?

                                      To wyzsze samochody trzepia pieszych a nizsze nie? Mozna wiedziec skad ta zabojcza teza?
                                      Czyzby od twojego brata blizniaka slynacego z zabojczych teorii o drodze hamowania?


                                      > Na nic bym nie musial wpadac. Widzialbym nad ta taryfa owa odwazna pania.

                                      Nie wiedzialbys bo albo bylbys taki wysoki albo taki niski jak ta taryfa. Pisalem o tym juz dwa razy ale jak widac nie mozesz "objac" dwoch zdan na raz.

                                      > Jak to nie ma. Sugerujesz, ze gdybym ja tam byl, to bym trzepnal,

                                      No wlasnie, TY bys trzepnal a nie taksowka, jak sobie konfabulujesz.

                                      > Znaczy nie wyobrazaja sobie, ze w srodku lasu, w nocy moze ktos wybiec zza krzaka?

                                      Nie wiem czy sobie to "wyobraza" czy tylko taka mpzliwosc uwzglednia.
                                      Z cala pewnoscia nie robi z tego powodu "w portki".
                                      • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 14:31
                                        > To wyzsze samochody trzepia pieszych a nizsze nie? Mozna wiedziec skad ta zaboj
                                        > cza teza?

                                        To jednak te nizszy trzepnal. Strasznie krecisz.

                                        > Nie wiedzialbys bo albo bylbys taki wysoki albo taki niski jak ta taryfa.

                                        To w koncu jaka byla ta taryfa na filmie?

                                        > No wlasnie, TY bys trzepnal a nie taksowka

                                        Dlaczego po swojemu nie rozwiniesz mysli i nie napiszesz, ze to ja ylem tym potracajacym na filmie?

                                        > Nie wiem czy sobie to "wyobraza" czy tylko taka mpzliwosc uwzglednia.

                                        Znaczy jednak na autostyradzie w Szwajcarii trzeba takie rzeczy uwzgledniac? Jak to sie robi?
                                        • hannni Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 15:21
                                          edek40 napisał:

                                          > To jednak te nizszy trzepnal.

                                          Ale ty napisales, ze gdyby taksowka byla wyzsza to by trzepnela. Ciagle nie wiemy skad ta teza. Twoj brat bliznia tez milczy.

                                          > > Nie wiedzialbys bo albo bylbys taki wysoki albo taki niski jak ta taryfa.
                                          >
                                          > To w koncu jaka byla ta taryfa na filmie?

                                          To kazdy widzi. Widzi tez twoja debilowata bezradnosc wobec pytania, ktore ci postawilem: Co byloby, gdybys byl na miejscu kierowcy, ktory potracil pieszego i jechal takim samym samochodem.

                                          > Dlaczego po swojemu nie rozwiniesz mysli i nie napiszesz, ze to ja ylem tym pot
                                          > racajacym na filmie?

                                          Bo w przeciwienstwie do ciebie nie musze tworzyc sobie swoich wlasnych historyjek, zeby miec z czym polemizowac. Wyciagam tylko oczywiste wnioski z tego, co pisza inni.

                                          > trzeba takie rzeczy uwzgledniac? Jak to sie robi?

                                          Tak, jak przy wjezdzie do miejscowosci, uwzglednia sie mozliwosc wiekszego ruchu i wzmozonego ruchu pieszych. Ale edzio przeciez nie wie "jak sie to robi", dlatego "robi w portki" juz na widok wysepki.
                                          • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 15:26
                                            > Ale ty napisales, ze gdyby taksowka byla wyzsza to by trzepnela. Ciagle nie wie
                                            > my skad ta teza. Twoj brat bliznia tez milczy.

                                            Pewnie sie pogubil w twoich gdybaniach i domniemaniach, ktore traktujesz jak prawdy objawione... przeze mnie :)))))

                                            > ostawilem: Co byloby, gdybys byl na miejscu kierowcy, ktory potracil pieszego i
                                            > jechal takim samym samochodem.

                                            Skad mam to wiedziec? Ja nawet nie bardzo wiem jakie to miasto.

                                            > Wyciagam tylko oczywiste wnioski z tego, co pisza inni.

                                            Wlasciwiej, choc chyba niezbyt prawidlowo, byloby napisac, ze konfabulujesz sobie wnioski z tego, co pisza inni.

                                            > Tak, jak przy wjezdzie do miejscowosci, uwzglednia sie mozliwosc wiekszego ruch
                                            > u i wzmozonego ruchu pieszych

                                            Straszne te autostrady w Szwajcarii.
                                            • hannni Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 16:02
                                              edek40 napisał:

                                              > Pewnie sie pogubil w twoich gdybaniach i domniemaniach, ktore traktujesz jak pr
                                              > awdy objawione... przeze mnie :)))))

                                              No to popatrzmy, jak wygladaja te "gdybania".

                                              hanni:
                                              "1. Co zrobilbys, gdyby byl wyzszy i ci zaslonil? (juz raz o to pytalem powyzej ale nie zrozumiales)"

                                              edek:
                                              "A gdyby trzepnal, bo jest wyzszy? "
                                              "Trzepnal, bo jest wyzszy" to moje "gdybanie" i "domniemanie"? Az szkoda, ze autorstaw edka :)


                                              > Co byloby, gdybys byl na miejscu kierowcy, ktory potracil pieszego i jechal takim samym
                                              > samochodem.
                                              >
                                              > Skad mam to wiedziec? Ja nawet nie bardzo wiem jakie to miasto.

                                              Czyli to, czy edek przejechalby pieszego czy nie zalezy od tego "jakie to miasto" :)
                                              Dobre.


                                              • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 16:08
                                                > Czyli to, czy edek przejechalby pieszego czy nie zalezy od tego "jakie to miasto" :)

                                                Nie tylko. Wale w pieszych jak w beben tylko o parzystych godzinach, w nieparzyste dni, w latach przestepnych, ale tylko wtedy, gdy pieszym jest mezczyzna w wieku 45 lat w okularach.
                                                • hannni Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 17:29
                                                  edek40 napisał:

                                                  > > Czyli to, czy edek przejechalby pieszego czy nie zalezy od tego "jakie to
                                                  > miasto" :)
                                                  >
                                                  > Nie tylko.

                                                  Jasne, bo najwazniejsze, zeby nie odpowiedziec na zbyt trudne pytanie, na ktore edzio nie moze odpowiedziec po tym wszystkim co napisal, bo by wyszlo, ze tez wjechalby w pieszego.

                                                  :)
                                                  • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 19:10
                                                    > Jasne, bo najwazniejsze, zeby nie odpowiedziec na zbyt trudne pytanie, na ktore
                                                    > edzio nie moze odpowiedziec po tym wszystkim co napisal, bo by wyszlo, ze tez
                                                    > wjechalby w pieszego.

                                                    Naprawde oczekujesz wiazacej odpowiedzi na glupawe zaczepki? Mam napisac, tak na powaznie, ze w tej sytuacji bym wjechal lub nie wjechal w pieszego? I co? Uwierzysz wtedy, gdy napisze, ze nie wjechalby, czy wtedy, gdy napisze, ze jednak bym wjechal?
                                                  • hannni Re: A mnie interesuje cos innego. 17.12.10, 08:52
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Naprawde oczekujesz wiazacej odpowiedzi na glupawe zaczepki?

                                                    Jakie "zaczepki"? Dlaczego czujesz sie sprowokowany pytaniem o twoje zachowanie w sytuacji, ktora opisal twoj brat blizniak i postepowanie, ktorego bronisz?


                                                    > Mam napisac, tak na powaznie, ze w tej sytuacji bym wjechal lub nie wjechal w pieszego?

                                                    Dobrze byloby umiec zajac jasne stanowisko, skoro broni sie takiej tezy.

                                                    > Uwierzysz wtedy, gdy napisze, ze nie wjechalby, czy wtedy, gdy napisze, ze jednak
                                                    > bym wjechal?

                                                    Mialem nadzieje na jakis trzeci wariant.
                                                    Gdybys napisal, ze bys wjechal to pokrywaloby sie to z ta niewiarygodna teza, ze zycie pieszego na przejsciu zalezy w przypadku takich kierowcow jak ty od tego, czy jacys inni kierowcy dadza im na czas jakis sygnal czy nie.
                                                    Druga mozliwosc, ze bys zwolnil i nie wyprzedzal (co jest elementarnym psim obowiazkiem kazdego kierowcy) przeczylaby wam samym.

                                                    Znow sami sobie daliscie mata.
                                                  • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 17.12.10, 09:37
                                                    > Znow sami sobie daliscie mata.

                                                    Figury rozstawiles ty, ty nimi poruszasz, ale mata dalismy sami sobie :)))))

                                                    Zyj dalej w wyobrazni.
          • kozak-na-koniu Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 11:32
            Otóż, jak zwykle, hania nie zadała sobie minimum trudu, by obejrzeć załączony filmik i przeczytać załączony artykuł. Na filmiku widać wyraźnie, że taksiarz powoli jechał i zatrzymał się przednimi kołami na przejściu w chwili, gdy piesi już się na nim znaleźli oraz że ten drugi co potrącił, jechał z niewielką prędkością (choć może się wydawać, że jak na to miejsce nieco za dużą. Poza tym, piesza znalazłszy się na przejściu i zapewne "poczuwszy się na prawie" szła pewnie dalej nie zważając na wszystko. Moim zdaniem, zawiniły tu głównie nonszalancja bezmyślność i nieumiejętność przewidywania u wszystkich stron konfliktu.. Ja przechodząc przez jezdnię takich problemów nie mam nigdy, bo zawsze się rozglądam i wchodzę na nią dopiero widząc sytuację jasno i pewnie. Pytanie retoryczne do hani, na które oczywiście sensownej odpowiedzi jak zwykle nie otrzymam: z jaką prędkością jechał ten, co potrącił i z jaką prędkością jechać był powinien?
            • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 11:51
              > bezmyślność i nieumiejętność przewidywania u wszystkich stron konfliktu.. Ja pr
              > zechodząc przez jezdnię takich problemów nie mam nigdy, bo zawsze się rozglądam
              > i wchodzę na nią dopiero widząc sytuację jasno i pewnie.

              W Szwajcarii nie do pomyslenia, aby piesi byli tak zastraszeni, aby sie rozgladali.
            • hannni Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 11:52
              koza-bez-konia napisała:

              > Ja przechodząc przez jezdnię takich problemów nie mam nigdy,

              Nikt w to nawet nie watpi Julka :)
            • jureek Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 12:22
              kozak-na-koniu napisał:

              > Ja pr
              > zechodząc przez jezdnię takich problemów nie mam nigdy, bo zawsze się rozglądam
              > i wchodzę na nią dopiero widząc sytuację jasno i pewnie.

              Odpowiem w stylu Emesa. To, że Ty problemów nie masz nie świadczy jeszcze, że wszyscy piesi są takimi mistrzami rozsądnego zachowania i dlatego nalezy wziąć to pod uwagę.
              Jura
              • kozak-na-koniu Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 12:27
                jureek napisał:

                > Odpowiem w stylu Emesa. To, że Ty problemów nie masz nie świadczy jeszcze, że w
                > szyscy piesi są takimi mistrzami rozsądnego zachowania i dlatego nalezy wziąć t
                > o pod uwagę.

                Odpowiem ci w twoim stylu: to, że ty problemów nie masz nie świadczy jeszcze, że wszyscy prowadzący pojazdy są takimi mistrzami kierownicy jak ty, zawsze jeżdżą "zgodnie z przepisami" i zawsze tą samą drogą. Dlatego zawsze należy to brać pod uwagę.:D
                • jureek Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 13:30
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > Odpowiem ci w twoim stylu: to, że ty problemów nie masz nie świadczy jeszcze, ż
                  > e wszyscy prowadzący pojazdy są takimi mistrzami kierownicy jak ty, zawsze jeżd
                  > żą "zgodnie z przepisami" i zawsze tą samą drogą. Dlatego zawsze należy to brać
                  > pod uwagę.:D

                  Właśnie do dokładnie takiej wypowiedzi Emesa nawiazałem.
                  Jura
              • emes-nju Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 12:29
                jureek napisał:

                > Odpowiem w stylu Emesa. To, że Ty problemów nie masz nie świadczy jeszcze, że
                > wszyscy piesi są takimi mistrzami rozsądnego zachowania i dlatego nalezy wziąć
                > to pod uwagę.

                Czy oprocz stylu masz cos do zarzucenia temu tokowi rozumowania? :-P
                • jureek Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 13:39
                  emes-nju napisał:

                  > Czy oprocz stylu masz cos do zarzucenia temu tokowi rozumowania? :-P

                  Niczego. Tok rozumowania jest słuszny, dziwi mnie tylko, że stosujesz ten tok rozumowania przede wszystkim w odniesieniu do kierowców, a w odniesieniu do pieszych już tak pobłażliwy nie jesteś, chociaż to raczej od kierowców, którzy jakby nie było odbyli specjalne przeszkolenie, mozna by wymagać trochę więcej. Pieszym jest każdy, kierowcą nie musi być każdy.
                  Jura
                  • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 13:42
                    > Niczego. Tok rozumowania jest słuszny, dziwi mnie tylko, że stosujesz ten tok r
                    > ozumowania przede wszystkim w odniesieniu do kierowców, a w odniesieniu do pies
                    > zych już tak pobłażliwy nie jesteś, chociaż to raczej od kierowców, którzy jakb
                    > y nie było odbyli specjalne przeszkolenie, mozna by wymagać trochę więcej. Pies
                    > zym jest każdy, kierowcą nie musi być każdy.

                    Czy fakt, ze pieszy nie jest specjalnie przeszkolony moze byc usprawiedlwieniem powaznego skoplikowania zycia kierowcy, nawet jesli ten cale zycie nie robi nic innego, tylko dostosowuje?
                  • kozak-na-koniu Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 13:43
                    jureek napisał:

                    > Pies
                    > zym jest każdy, kierowcą nie musi być każdy.

                    Naprawdę uważasz, że pieszy musi być idiotą i samobójcą? Ty będąc pieszym zawsze tak się zachowujesz?:D
                  • emes-nju Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 13:55
                    jureek napisał:

                    > emes-nju napisał:
                    >
                    > > Czy oprocz stylu masz cos do zarzucenia temu tokowi rozumowania? :-P
                    >
                    > Niczego. Tok rozumowania jest słuszny, dziwi mnie tylko, że stosujesz ten tok
                    > rozumowania przede wszystkim w odniesieniu do kierowców

                    Stosuje go w stosunku do wszystkich. A przede wszystkim do siebie ;-)

                    Niejednokrotnie pisalem, ze kierowcy maja za uszami. Rozwodzic sie nie ma co, bo na tym forum jest wyrazna reprezentacja kolegow/kolezanek, ktorzy rozpracowuja temat do ostatniej srupki. Ja, dla rownowagi, pisze o zachowaniu tych, ktorzy za swoja niefrasobliwosc moga zaplacic najwyzsza cena nawet jak kierowca bedzie diametowo czysty...

                    Cieszy mnie, ze waaadza zaczyna widziec problem rowniez ze strony "miekkich". Sobie zaslugi zapisac nie moge, ale mysle, ze to efekt podobnego do mojego "pyskowania" tych, ktorzy sa lepiej slyszalni.

                    Sobie za to moge zapisac zasluge "uswiadomienia" moich znajomych "wsiokow". Zdawali oni sobie sprawe z tego, ze sa zle widoczni, ale, jak znaczna czesc ludzi (!), absolutnie nie potrafili zastosowac w praktyce. Np. tego, ze nawet pozornie wolno i ostroznie jadacy na swiatlach mijania kierowca moze nieoswietlona przeszkode zauwazyc za pozno, zeby unknac wypadku. Sadzac z dyskusji na temat pieszych, malo kto zdaje sobie sprawe z "cyfr". No i ok. - ja te cyfry, pyskujac, podaje, a inni niech wyciagaja wnioski. A moze nawet jakichs swoich "wsiokow" uswiadomia... Bo na waaadze w tym temacie liczyc nie mozna! :-/
              • edek40 Re: A mnie interesuje cos innego. 16.12.10, 13:01
                > Odpowiem w stylu Emesa. To, że Ty problemów nie masz nie świadczy jeszcze, że w
                > szyscy piesi są takimi mistrzami rozsądnego zachowania i dlatego nalezy wziąć t
                > o pod uwagę.

                I to jest sluszne! Nie nalezy jednak na zadnym etapie polskiego drogownictwa brac pod uwage tego, ze nie wszyscy kierowcy sa miszczami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja