Świecące się znaki

26.12.10, 18:25
Taki historyczny nieco wątek. Kiedyś były znaki podświetlane. Mniej więcej takie jak przystanki autobusowe. Szczególnie pamiętam przejścia dla pieszych oznakowane w taki sposób. To był początek lat 90tych. Czy pamiętacie coś takiego, czy była to tylko lokalna suwalska specyfika?

Całkiem fajna sprawa w miastach na boczniejszych drogach, gdzie czasem światła nie ma dość, a można przejście dzięki temu oznakować w wyraźny sposób nie oślepiając kierowcy.
Raczej szkoda, że odeszło w przeszłość. Może ze względu na wandalizm - pamiętam, że to był istotny problem.

(co tu mówić o jakichś znakach, jak był problem z wielkimi tablicami na obwodnicy Krakowa, które ciagle ktos zarąbywal :))
    • rapid130 Re: Świecące się znaki 26.12.10, 18:41
      Pamiętam. Ceramiczna skorupka ze świetlówką w środku.
      Stary wynalazek. Wcześniej też się je spotykało.
      Myślę, że najstarsze Gierka mogły pamiętać.
      • misiek4111 Re: Świecące się znaki 26.12.10, 18:57
        rapid130 napisał:

        > Pamiętam. Ceramiczna skorupka ze świetlówką w środku.
        > Stary wynalazek. Wcześniej też się je spotykało.
        > Myślę, że najstarsze Gierka mogły pamiętać.
        Zgadza się, też je pamiętam z czasów Gierka, co prawda te które widziałem miały 3 małe żarówki a nie świetlówkę.
        Pzdr.
    • edek40 Re: Świecące się znaki 26.12.10, 20:27
      Sam widzisz jak wazne jest dostosowywanie i zachowywanie. Znak oswietlany jest Twoimi swiatlami (z reguly mijania). Jesli wiec jest to znak informujacy o przejsciu w szczerym polu, to 50 km/h jest w sam raz, bo przy 90 km/h nie wyhamujesz. I o to chodzi. Dlatego nie ma potrzeby oswietlania przejsc na szosie, jesli kierowcy beda sie domyslali, ze zbliza sie przejscie i zwalniali do 50 km/h...
      • jorn Re: Świecące się znaki 29.12.10, 00:22
        Takie świecące znaki pojawiły się chyba faktycznie w latach gierkowskich. Moja pamięć sięga przełomu lat '70 i '80 i z tego okresu te znaki pamiętam (najwięcej w Poznaniu i okolicach, ale moje podróże prawie zawsze odbywały się na trasach z Polski zachodniej do centralnej lub wzdłuż zachodniej granicy), później stopniowo znikały zastępowane znakami odblaskowymi. Te podświetlane znaki były fajne pod warunkiem, że podświetlenie działało, a z tym bywało różnie.

        Na początku 2005 r. przeprowadziłem się w okolice Brukseli i wtedy było tam sporo takich znaków (głównie drogowskazów na obwodnicy tego miasta). Obecnie już ich nie ma prawie wcale, zostały zastąpione przez odblaskowe. Za to niektóre znaki ostrzegawcze mają symbol umieszczony na środku trójkąta otoczony migającymi diodami lub czymś podobnym. Np. niedaleko mojego domu jest przejazd tramwajowy umieszczony w miejscu, w którym kierowca ma prawo się go nie spodziewać i znak "uwaga tramwaj" ma takie lampki umieszczone wokół symbolu tramwaju, połączone z czujnikiem aktywującym je, kiedy tramwaj nadjeżdża. Niektóre znaki też mają te lampki umieszczone w czerwonej obwódce znaku (też czerwone).

        Pozdrawiam
      • novationen Re: Świecące się znaki 29.12.10, 07:49
        edek40 napisał:

        > Sam widzisz jak wazne jest dostosowywanie i zachowywanie. Znak oswietlany jest
        > Twoimi swiatlami (z reguly mijania). Jesli wiec jest to znak informujacy o prze
        > jsciu w szczerym polu, to 50 km/h jest w sam raz, bo przy 90 km/h nie wyhamujes
        > z. I o to chodzi. Dlatego nie ma potrzeby oswietlania przejsc na szosie, jesli
        > kierowcy beda sie domyslali, ze zbliza sie przejscie i zwalniali do 50 km/h...



        Edek, litości... Jaja sobie robisz?

        To jak znak o przejściu stoi w szczerym polu (zakładamy że skoro to szczere pole to i teren niezabudowanych, więc 90-tka) to ja mam jechać 50 na godzinę i znaków wypatrywać???
        • rekrut1 Re: Świecące się znaki 29.12.10, 08:10
          to ja mam jechać 50 na godzinę i zna ków wypatrywać???

          A co innego ma do roboty kierowca na drodze????
          A poważnie,czyste znaki odblaskowe są widoczne z dostatecznej odległości(moim zdaniem)aby kierowca mógł na nie zareagować,dodatkowy warunek - prawidłowe ustawienie świateł.
          Za Gierka wiele rzeczy brakowało,farby odblaskowej też więc jakoś sobie(nam)radzono.

          PS. Pamiętam jak sp. Kurek i Kamiński pokazywali(właśnie za Gierka) dobrodziejstwa pianki poliuretanowej która w krajach mniej rozwiniętych demokratuczmie funkcjonowała od wielu lat.
        • edek40 Re: Świecące się znaki 29.12.10, 11:16
          > Edek, litości... Jaja sobie robisz?

          Wybacz. Na naszych szosach jest cale mnostwo przejsc w dziwnych miejscach, na ktorych ustawienie oswietlenia od gory jest "zbyt drogie". Aby wiec nie potracic pieszego w szczerym polu, bo szkoda kasy na oswietlenie, musisz stale jezdzic p-o-w-o-l-u-t-k-u. Jesli bowiem wyjdziesz prawidlowo na wyprzedzanie w rejonie znaku ostrzegawczego A-16, i wyprzedzany pojazd Ci go zasloni, to jak zobaczysz w swiatlach mijania znak D-6 na hamowanie bedzie juz za pozno.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja