marek.dumle
13.01.11, 22:55
Najgorzej jest w Warszawie, najlepiej w Katowicach. Jednak wszędzie korki irytują kierowców tak samo. Na miejskich korkach tracimy czas i pieniądze. I dotyczy to nie tylko kierowców.
biznes.onet.pl/ile-kosztuje-nas-stanie-w-korku,18571,4109741,1,news-detal
Ciekawy jest fragment:
O tym, że musimy budować obwodnice dużych miast, nie trzeba dziś nikogo przekonywać. Jednak budowa dróg w naszym kraju, to - najdelikatniej mówiąc - proces długotrwały.
- Warto jest pomyśleć nad wprowadzeniem zmian prawnych umożliwiających wyznaczenie na skrzyżowaniach tzw. yellow-box, czyli obszaru gdzie wjazd samochodów bez możliwości zjechania ze skrzyżowania byłby zakazany. Realnie jest to koszt puszki z farbą, jednak w praktyce wpłynie to na poprawę obecnej sytuacji. Dziś kierowcy nagminnie wjeżdżają na skrzyżowania, choć doskonale wiedzą, że z niego nie zdążą zjechać – wyjaśnia ekspert Deloitte.
Należy również pamiętać, że zmiany ku lepszemu trzeba wprowadzać z głową. Niech przykładem będą bus-pasy w Warszawie. Wprowadzenie nowych bus-pasów w stolicy w przeciwieństwie do innych miast w Polsce, pogorszyło sytuację na drogach. Korki są dłuższe, a wszystko przez to, że bus-pasy nie leżą, tak jak w innych miastach, na trasie torowisk. Ciągną się i tak zakorkowanymi ulicami, gdzie ich wprowadzenie jeszcze bardziej zwęziło już i tak wąskie jezdnie.
Dobre efekty można osiągnąć również dzięki wprowadzeniu odpowiednich regulacji, takich jak przywrócenie strzałek do skrętu w prawo, likwidację przycisków dla pieszych oraz zakazu parkowania na jezdniach, przy jednoczesnym tworzeniu miejsc parkingowych w lokalizacjach ekonomicznie uzasadnionych, w tym zwłaszcza przed punktami usługowymi.
Ja ze swojej strony bym dodał likwidację "świateł w lewo" bo to obecnie najbardziej korkogenny element naszych ulic i szos.