mejson.e
01.02.11, 21:08
Hanni jakiś czas temu skrytykował moje wyprzedzanie pojedynczych samochodów na lodzie twierdząc, że tworzyłem zamieszanie w kolumnie nie osiągając niczego poza przesunięciem się kilka samochodów do przodu.
Wtedy akurat zarzut był nietrafiony, bo po wyprzedzeniu kilku samochodów miałem już możliwość jazdy własnym tempem, więc osiągnąłem coś więcej niż kilka sekund.
Mówiąc o tworzeniu zamieszania w kolumnie hanni miał pewnie na myśli inną sytuację, gdy długa kolumna nie da się skutecznie wyprzedzić z powodu zbyt dużej długości, natężenia ruchu z przeciwka i często trudnego charakteru samej drogi nie oferującej dużo miejsc do wyprzedania.
W takiej kolumnie można z wielkim wysiłkiem posuwać się kilka samochodów do przodu kosztem często ryzykownego wyprzedzania i zmuszając do hamowania samochody z przeciwka i w samej kolumnie.
Jazda robi się szarpana, kolumna co chwila zwalnia, czasem nawet się zatrzymuje.
Na pewno średnia prędkość wychodzi mniejsza niż nawet wleczącej się uprzednio kolumny, byle tylko jadącej równo.
Na filmie przykład pięciokilometrowego odcinka drogi, bardzo krętej, z niewidocznymi zakrętami, z nielicznymi miejscami do bezpiecznego wyprzedzania.
Odcinek w czasie porannego szczytu, gdy na czele kolumny jechał coś wybitnie wolnego z prędkością ok. 50 km/godz.
Widać wyraźnie efekty działania harcowników wyprzedzających na siłę - nieustanne błyski świateł stopu wzdłuż całej kolumny, awaryjne hamowania samochodów z przeciwka.
Ryzykanci uzyskali sukces jakim jest przesunięcie się o kilka, góra kilkanaście długości samochodu, czyli oszczędności rzędu kilkunastu sekund.