A jesli wszyscy przekraczaja predkosc?

09.03.11, 11:53
Nie jest to naturalnie argument za podniesieniem limitu. Czyzby?

Wczoraj bylem nastawiony mocno refleksyjnie do mojej szosy do domu. Pewnie dlatego, ze po raz pierwszy od 8 lat widzialem tu radiowoz. Wprawdzie nie "podejmowal czynnosci", ale byl. No i kolumna samochodow zareagowala w naturalny sposob - zwolnila do 50 km/h. Najpierw wszyscy jechali 60-65 km/h, potem rowniez. Jak codzien. Wyjatkowo rzadko sie zdarza, aby ktos tu przekraczal wyraznie 70 km/h (moze w nocy).

Obszar jest naturalnie zabudowany. Co kilkadziesiat metrow mamy wjazdy drog do posesji, oddalonych o kilkadziesiat metrow od szosy. Korzystaja z nich mieszkancy, ktorych los tak bardzo lezy na sercach znakologow. Prawdopodobnie zasadnicza wiekszosc dwa razy na dobe, a to juz prawie korek. Piesi maja chodnik. Szosa jest oswietlona na calym odcinku. Teraz najwazniejsze - wypadkow brak. Przynajmniej takich, po ktorych pozostaje echo potluczonego szkla czy sorbentu na asfalcie.

O predkosci wypowiadam sie ja, a mozna to rowniez sprawdzac urzadzeniami pomiarowymi. O liczbie wypadkow na danym odcinku moze wypowiedziec sie policja. Jesli istotnie jest ich tak malo, jak sie wydaje, jakie przeszkody stoja przed podniesieniem tu limitu do 70 km/h? Najlepiej z wyegzekwowaniem fotradarami.
    • emes-nju Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 09.03.11, 12:08
      Takie tereny, o jakich piszesz, w wielu krajach nie zaslugiwalyby na oznaczenie biala tablica. Byc moze dostalyby ograniczenie, ale i to nie jest takie pewne.

      Co ciekawe w tych, krajach, w ktorych nie oznakowuje sie biala tablica kazdycvh zabudowanych krzakow, liczba ofiar wypadkow jest kilkakrotnie nizsza niz w Polsce. Magia jakas chyba... :-P
      • crannmer Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 09.03.11, 22:05
        emes-nju napisał:
        > Takie tereny, o jakich piszesz, w wielu krajach nie zaslugiwalyby na oznaczenie
        > biala tablica.
        W wielu krajach droga uznawana w Polsce za autostrade i wiodaca przez pola i lasy dostaje ograniczenie 70 albo jeszcze mniej.

        www.autobahnatlas-online.de/Bildergalerie/B75DelmenhorstBremen.htm
        • emes-nju Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 08:03
          Nie rozumiem. U nasz na takich drogach, to standard - zapraszam na fotoradarowke. Poprowadzenie takiej drogi przez ciagnaca sie kilometrami wies ulicowa rowniez...
          • crannmer Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 11:06
            emes-nju napisał:
            > Nie rozumiem. U nasz na takich drogach, to standard

            Jakbym nie jezdzil, to bym byc moze uwierzyl.
            • emes-nju Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 11:13
              Jakbym nie jezdzil po Niemczech, to nie wiedzialbym, ze, mimo wystepujacych tam ograniczen predkosci, srednie sa tam wyzsze mniej wiecej dwukrotnie od tych, ktore osiagam w Polsce.

              Jednym zdjeciem zatoru od granicy do granicy nie uczynisz. A nasi drogowcy robia wszystko co w ich mocy, zeby tak bylo. Nawet na autostradach, ktore co kilkadziesiat km musza byc poprzegradzane bramkami poboru oplat. I co z tego, ze na reszcie autostrady nie ma ograniczen...?
              • crannmer Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 12:40
                emes-nju napisał:
                > Jakbym nie jezdzil po Niemczech, to nie wiedzialbym, ze, mimo wystepujacych tam
                > ograniczen predkosci, srednie sa tam wyzsze mniej wiecej dwukrotnie od tych, k
                > tore osiagam w Polsce.

                Nie zmieniaj tematu. Teraz dyskutujemy o rzekomo polskim ewenemencie niepotrzebnych ograniczen. Ktory to ewenement wcale nie jest ograniczony do Polski.
                • emes-nju Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 13:05
                  Widocznie wiec jakas magia sprawia, ze po Niemczech, mimo zalewu zbednych ograniczen, jezdzi sie dwa razy szybciej niz po Polsce.
                  • crannmer Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 14:42
                    A jednak z uporem rzniesz glupa i wykrecasz temat.
                    Tematem sa niepotrzebne ograniczenia w Polsce i nie tylko.

                    A powodem wyzszej sredniej podczas jazdy po Niemczech w porownaniu z Polska jest fakt jazdy prawie od startu do mety po autostradzie (Na Jowisza, Holmesie!), a nie rzekomy brak niepotrzebnych ograniczen w Niemczech.

                    Mam szczescie, ze wiekszosc moich celow w Polsce mozna osiagnac jadac glownie po autostradzie albo po drogach szybkiego ruchu. I wbrew bajkopisarstwu Emesa nie jade po nich dwa razy wolniej, niz w Niemczech.
                    • edek40 Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 14:53
                      > Mam szczescie, ze wiekszosc moich celow w Polsce mozna osiagnac jadac glownie p
                      > o autostradzie albo po drogach szybkiego ruchu.

                      Mniej wiecej podobnie ma niejaki Jurek z Niemiec. I zapewne dlatego nie widzi niczego nadzwyczajnego w naszych drogach :)
                      • jureek Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 11.03.11, 10:59
                        edek40 napisał:

                        > Mniej wiecej podobnie ma niejaki Jurek z Niemiec. I zapewne dlatego nie widzi n
                        > iczego nadzwyczajnego w naszych drogach :)

                        No bo też nic nadzwyczajnego w nich nie ma.
                        Ta dyskusja przypomina mi licytację w poczekalni u lekarza, kto jest bardziej chorszy. I największą obrazą w takiej dyskusji jest powiedzieć komuś, że na jego choroby, które wydają mu się wyjątkowe, choruje jeszcze wielu ludzi.
                        Drogi w Polsce są, jakie są, ale zbyt rygorystycznych ograniczeń nie ma na nich znacząco więcej, niż gdzie indziej. Nie jesteśmy wcale pod tym względem żadnym "cierpiącym Chrystusem narodów".
                        Jura
                        • edek40 Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 11.03.11, 11:05
                          > No bo też nic nadzwyczajnego w nich nie ma.

                          I w Niemczech policja wykrywa srednio 1 usterke w oznakowaniu na 2 km drogi, publikuje raport, ktory stwierdza ze w porownaniu z rokiem poprzednim stan ten ulegl pogorszeniu, nastepnie raport usuwa ze swoich stron i, najwazniejsze, absolutnie nikt nic w tej sprawie nie robi! To taka norma europejska. Dlatego wiec nikogo z Niemiec nie dziwi to, ze od 2 lat na 300 m mozna dwukrotnie opuscic obszar zabudowany, mijajac przejscie dla pieszych, ktore ponownie nie ma swojego znaku. Najwazniejsze jest rowiez to, ze policji to rowniez nie dziwi. Dziwi tylko edka, ktory w swiecie nie bywaly, ma wypaczone pojecie co do roli drogowcow i policji.
                    • emes-nju Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 15:05
                      crannmer napisał:

                      > A jednak z uporem rzniesz glupa i wykrecasz temat.
                      > Tematem sa niepotrzebne ograniczenia w Polsce i nie tylko.

                      Jakos nie interesuja mnie abstrakcyjne przepychanki o to gdzie i jakie nadmierne ograniczenie ktos postawil. Dla mnie wazniejszy jest skutek tych dzialan. I o tym pisze.

                      > A powodem wyzszej sredniej podczas jazdy po Niemczech w porownaniu z Polska
                      > jest fakt jazdy prawie od startu do mety po autostradzie (Na Jowisza, Holmesie!),
                      > a nie rzekomy brak niepotrzebnych ograniczen w Niemczech.

                      Odpuscmy Niemcom, bo faktycznie nie jezdze tam za czesto.

                      W drodze ze Splitu do Warszawy osiagnalem do granicy w Cieszynie srednia ok. 100 km/h. Zeby nie bylo nieporozumien - w Chorwacji nie jechalem calej trasy autostrada, a przepychalem sie przez gory, zeby pozwiedzac; w Slowenii kawal drogi jedzie sie dosc g.wniana jednojezdniowka, w Austrii i Czechach tez. Granice minalem ok. 2-3 nad ranem i do Warszawy dojechalem sporo przed porannym szczytem. Srednia po Polsce wyszla ok. 80 km/h. Caly czas po dwujezdniowce... Co ciekawe predkosc czesciej przekraczalem w Polsce.

                      Jak to wytlumaczyc? 1000 km po roznych drogach, bez wiekszych przekroczen predkosci (w Austrii pozwalalem sobie na max. 140 km/h - poza tym jakos mnie nie gnalo) dalo srednia na poziomie ciut ponizej 100 km/h, a 380 km z Cieszyna do Warszawy, ktore jechalem w nocy, pokonalem ze srednia ciut powyzej 80 km, czesto dosc znacznie przekraczajac predkosc.

                      Dla ulatwienia dodam, ze w Chorwacji dwa razy nie zaufalem ograniczeniom na zakretach - pierwszy i ostatni. Jakos nie lubie piszczec kolami jadac autem pelnym ludzi i bagazu :-P
        • edek40 Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 10:47
          > W wielu krajach droga uznawana w Polsce za autostrade i wiodaca przez pola i la
          > sy dostaje ograniczenie 70 albo jeszcze mniej.

          W tych samych Niemczech, czego wciaz z zachwytu nie moge zapomniec, jechalem przez obszar zabudowany wlasnie tak, jak na mojej szosie i stalo tam jak byk 70 km/h. W centralnym punkcie (ktorego na mojej szosie nie ma) bylo "ustawowe", podniesione ponownie do 70 km/h. Jaka szkoda, ze nie pamietam nazwy tej miejscowosci, bo napisana byla w jakims niezrozumialym jezyku. Bylo to w poblizu Bremy.
          • crannmer Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 11:04
            edek40 napisał:
            > W tych samych Niemczech, czego wciaz z zachwytu nie moge zapomniec, jechalem pr
            > zez obszar zabudowany wlasnie tak, jak na mojej szosie i stalo tam jak byk 70 k
            > m/h.

            Z czystego zachwytu oraz z racji raczej sporadycznych przejazdow przez dosc ograniczona palete drog nie zauwazyles, ze takie podnoszenia limitow sa wyjatkiem, a nie regula.

            Regula jest bowiem ograniczanie. I to czesto bardziej restrykcyjne, niz w Polsce.
            • edek40 Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 11:49
              > Z czystego zachwytu oraz z racji raczej sporadycznych przejazdow przez dosc ogr
              > aniczona palete drog nie zauwazyles, ze takie podnoszenia limitow sa wyjatkiem,
              > a nie regula.

              Znaczy mialem fart :)

              > Regula jest bowiem ograniczanie. I to czesto bardziej restrykcyjne, niz w Polsce.

              Tu mialem niefart. Owszem, widzialem ograniczenia na autostradach. Nawet znaczne. Wynikaly one (poza robotami budowlanymi) z reguly z zageszczenia ruchu, ktore i tak uniemozliwialo szybka jazde, a takie dzialania mialo charakter okresowy, zamierzony i przemyslany. Co wiecej mialo rowniez silny charakter sluzenia kierowcom. Odnosilem nawet czasem wrazenie, ze ktos patrzy na droge za pomoca kamer monitoringu, co wprawialo mnie w zaklopotanie.
              • nazimno Kamery monitoringu sa rowniez w Polsce. 10.03.11, 12:16
                I to niemalo.
                Przypatrz sie dobrze, wloz okulary lub wez lornetke.

                • emes-nju Czy cos z tego wynika? nt. 10.03.11, 12:18

                  • nazimno Edek bedzie zaklopotany jak cholera. 10.03.11, 12:33
                    Bedzie mu nieswojo i nie bedzie sie mogl skoncentrowac na prowadzeniu karocy.

                    • emes-nju Re: Edek bedzie zaklopotany jak cholera. 10.03.11, 12:45
                      Nie o Edka pytam, a to czy z polskiego monitoringu drog wynika cos dla kierowcow. Oprocz oczywiscie ryzyka mandatu :-P
                      • nazimno Mozesz sobie obejrzec obrazki z kamery. 10.03.11, 13:02
                        Przez internet. Sa niestety, wyjatkowo kiepskiej jakosci.

                        Mandat z takiej kamery? Nie slyszalem.
                    • edek40 Re: Edek bedzie zaklopotany jak cholera. 10.03.11, 13:11
                      Bo ja, prostak ze wschodu, dlubalem kiedys w nosie na niemieckiej autostradzie. Bo nie wiedzialem, ze ktokolwiek patrzy w te monitory :(
              • crannmer Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 12:39
                edek40 napisał:
                > Znaczy mialem fart :)

                Dokladnie tak.

                > Tu mialem niefart. Owszem, widzialem ograniczenia na autostradach. Nawet znaczn
                > e. Wynikaly one (poza robotami budowlanymi) z reguly z zageszczenia ruchu, ktor
                > e i tak uniemozliwialo szybka jazde, a takie dzialania mialo charakter okresowy
                > , zamierzony i przemyslany. Co wiecej mialo rowniez silny charakter sluzenia ki
                > erowcom.

                Przez ostatnie ponad trzy miesiace przejezdzalem przez ograniczenie 60 (szescdziesiat) na autostradzie majacej w tym miejscu normalnie 100. Ograniczenie zwiazane bylo z wygieta na przestrzeni 6 metrow barierka srodkowa. W zeszlym tygodniu wreszcie to naprawili.

                Natomiast od prawie roku przejezdzam przez ograniczenie 100 na nielimitowanym kawalku, zwiazane z robotami przy drogowskazach, ktore skonczyly sie zeszlym latem. Po robotach zostaly cztery ostrzegawcze lizaki na poboczu przy maszcie drogowskazu. Oraz ograniczenie.

                Powyzej podalem link do fotoreportaza z autostradopodobnej drogi przez pola i lasy (teren rowniez formalnie, a nie tylko faktycznie niezabudowany) z ograniczeniem do 70.

                Takich przykladow jest multum.
                • edek40 Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 12:50
                  > Dokladnie tak.

                  Un, ten fart, to nawet do kwadratu jest. Po Polsce, co naturalne, jezdze duuuuuuuzo wiecej niz po Niemczech. Co wiecej, po Niemczech jezdze glownie autostradami. I teraz patrz, raz jeden zjechalem z autostrady i od razu taki kwiatek, niespotykany tak w Niemczech, jak i Polsce :)

                  > Przez ostatnie ponad trzy miesiace przejezdzalem przez ograniczenie 60 (szescdz
                  > iesiat) na autostradzie majacej w tym miejscu normalnie 100. Ograniczenie zwiaz
                  > ane bylo z wygieta na przestrzeni 6 metrow barierka srodkowa. W zeszlym tygodni
                  > u wreszcie to naprawili.

                  To jeszcze nic. Pod Wroclawiem jest/bylo ograniczenie do 60 km/h, bo "nie udalo sie" prawidlowo zrobic wyjazdu z parkingu. "Nie udalo sie" juz na etapie projektowania :))))

                  > Natomiast od prawie roku przejezdzam przez ograniczenie 100 na nielimitowanym k
                  > awalku, zwiazane z robotami przy drogowskazach, ktore skonczyly sie zeszlym lat
                  > em. Po robotach zostaly cztery ostrzegawcze lizaki na poboczu przy maszcie drog
                  > owskazu. Oraz ograniczenie.

                  Znaczy nasi tu byli. Ale zgermanizowani. U nas trwaloby to dluzej, a ograniczenie wynosiloby 60 km/h. Skad wiem, ze 60 km/h. Ano stad, ze tyle wlasnie obowiazowalo na A2, gdy ostatnio nia jechalem, przy okazji licznych napraw nawierzchni i koniecznosci wyeliminowania jednej jezdni. W Niemczech rowniez takie roboty widywalem, ale 60 km/h tylko raz, bo stara hitlerowska autostrada nie miala pasa awaryjnego. Kulczykowka ma...

                  > Powyzej podalem link do fotoreportaza z autostradopodobnej drogi przez pola i l
                  > asy (teren rowniez formalnie, a nie tylko faktycznie niezabudowany) z ogranicze
                  > niem do 70.

                  Moja szosa wjazdowa do Warszawy rozni sie tym, ze nie ma tu samochodow na niemieckich numerach oraz tym, ze obowiazuje 50 km/h. Zabudowa: z jednej lasem z drugiej kanalem zeglownym (kiedys).

                  Nie ma sensu oczywiscie za bardzo sie boksowac gdzie jezdzi sie lepiej, a gdzie gorzej (uciazliwiej). Oczywiscie w Niemczech gorzej i uciazliwiej ;)
              • superjazda-blogspot Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 13:37
                edek40 napisał:

                > a takie dzialania mialo charakter okresowy
                > , zamierzony i przemyslany. Co wiecej mialo rowniez silny charakter sluzenia ki
                > erowcom.

                Też mam nieodparte wrażenie, że w Niemczech czy w Wlk. Brytanii oznakowanie jest ustawiane po to, żeby pomóc użytkownikom drogi, a w Polsce - po to, żeby im przeszkodzić (w wersji light: bez związku z użytkownikami drogi, którzy są tylko uciążliwym dodatkiem do rozporządzenia o znakach i sygnałach).

                Może to dziwnie zabrzmi (zwłaszcza w Waszym towarzystwie ;)), ale w tamtych, cywilizowanych krajach, z przyjemnością przestrzegam ograniczeń prędkości, bo wiem, że to ma komuś służyć. U nas przestrzeganie ograniczeń prawie zawsze rodzi frustrację. Wyjątkiem są głównie drogi objęte programem "Drogi Zaufania", gdzie jakość oznakowania generalnie bardzo się poprawiła.
                • emes-nju Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 15:36
                  superjazda-blogspot napisał:

                  > Też mam nieodparte wrażenie, że w Niemczech czy w Wlk. Brytanii oznakowanie
                  > jest ustawiane po to, żeby pomóc użytkownikom drogi, a w Polsce - po to, żeby
                  > im przeszkodzić

                  Tez mam takie wrazenie (niesluszne, jak napisal Cranmer).

                  A "najsmieszniejsze" jest to, ze i na Zachodzie i w Polsce robi sie to w tym samym celu - dla poprawy bezpieczenstwa. Skutki tych dzialan sa spektakularnie rozne, co mogloby wywolywac zdziwienie.

                  Ale u mnie nie wywoluje. Wiem bowiem, ze na Zachodzie drogi znakuje sie dla bezpiecznstwa ruchu, a u nas dla bezpieczenstwa pierdzistolkow i budzetow lokalnych ;-P
                  • edek40 Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 15:43
                    > Ale u mnie nie wywoluje. Wiem bowiem, ze na Zachodzie drogi znakuje sie dla bez
                    > piecznstwa ruchu, a u nas dla bezpieczenstwa pierdzistolkow i budzetow lokalnyc
                    > h ;-P

                    Obserwacja rodem z Radia Erewan :))) "Czy w Europie znaki stawia sie w celu poprawy bezpiecznestwa? W zasadzie tak..." A dalej Twoje spostrzezenia.
    • rysiekk111 wymagania przyszłosciowe każą 09.03.11, 21:47
      abstrachując od opisu miejsca które opisałeś przypominam o tym że organizacja przyszłego transportu miejskiego musi zapewniaćbezpieczenstwo lekkim, krótkim (=delikatnym ) pojeżdzikom.
      jeżeli z miejsca które opisujesz tubylcy odbywają głoweni dalsze wyjazdy to pewnie masz racje. Gdy dominują lokalne przemieszczania - nie.

      p.s. pojawienie sie wiekszej ilości motorowerów 4-kołowych rozwiąże tą dyskusję przez fakt dokonany wymuszenia do 45 km/h, co w wiekszości wypadków będzie b. korzystne
      • edek40 Re: wymagania przyszłosciowe każą 10.03.11, 10:50
        > jeżeli z miejsca które opisujesz tubylcy odbywają głoweni dalsze wyjazdy to pe
        > wnie masz racje. Gdy dominują lokalne przemieszczania - nie.

        Naturalnie moze sie zdarzyc, ze sasiad jedzie do sasiada 500 m. Ale generalnie nie ma tu mowy o mikroruchu lokolnym. To szosa wjazdowa. Tubylcy wiec samochodami jezdza do pracy (w miescie lub poza nim) oraz chocby do sklepow, ktorych tu po prostu nie ma. Obszar nie ma charakteru amlego "satelity" miasta tylko luznych terenow podmiejskich bez wyksztalconego punktu centralnego.
    • rekrut1 Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 10:56
      A jesli wszyscy przekraczaja predkosc?
      Widocznie wszystkim musi się spieszyć! :)
      Może tak być.
      Pozdr.
      • edek40 Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 11:51
        > Widocznie wszystkim musi się spieszyć! :)

        To moze byc glowny powod, dla ktorego ludzie wymyslili samochod.
        • emes-nju Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 12:01
          edek40 napisał:

          > To moze byc glowny powod, dla ktorego ludzie wymyslili samochod.

          Ludzie (teraz okazuje sie, ze ZLI LUDZIE) wymyslili samochod zanim pojawilo sie BHP i "zieloni".

          Gdyby samochod pojawil sie dzis, jego wynalazca znalazlby sie na czarnej liscie wszystkich organizacji spolecznych (od "zielonych" po Kola Gospodyn Wiejskich), a moze nawet wyladowalby w pudle. W dzisiejszych czasach samochod w obecnej formie nie mialby szans - jest zbyt niebezpieczny i zbyt "brudny".

          No i mamy taki "rozkrok" - z jednej strony trudno zakazac produkcji i uzywania czegos, co jest z nami od ponad 100 lat i przynosi gigantyczne zyski budzetom prawie wszystkich panstw, a z drugiej obecne przepisy i normy nakazuja kastrowanie automobilizmu z wiekszosci cech, ktore przyczynily sie do tego, ze samochod zawojowal swiat ;-)
          • rysiekk111 samochód- tak, blachosmród - nie ! 10.03.11, 20:51
            emes-nju napisał:

            > Ludzie (teraz okazuje sie, ze ZLI LUDZIE) wymyslili samochod zanim pojawilo sie
            > BHP i "zieloni".
            niekoniecznie źli tylko ogranczeni, idący po najmniejszej lini oporu którą dawał silnik spalania wewnętrznego ( mowa o spatologizowaniu rozpoczętym przejażdżką Bęca )

            > W dzisiejszych czasach samochod w obecnej formie nie mialby szans - jest zbyt >niebezpieczny i zbyt "brudny".
            czyżby praca edukacyjna u podstaw przynosiła w końcu efekty ?

            >
            > No i mamy taki "rozkrok" - z jednej strony trudno zakazac produkcji i uzywania
            > czegos, co jest z nami od ponad 100 lat i przynosi gigantyczne zyski budzetom prawie wszystkich panstw,
            taki dylemat istnieje tylko w ograniczonych horyzoncikach funkcjonariuszy fiskusa. Potanienie przemieszczania oznacza wydawanie pieniędzy innymi drogami, też przeciez opodatkowanymi

            > a z drugiej obecne przepisy i normy nakazuja kastrowanie automobilizmu z wiekszosci >cech, ktore przyczynily sie do tego, ze samochod zawojowal swiat ;-)
            dotyczy drugorzędnych cech "potrzebnych" ścigantom ale nie wygody czyli cechy najważniejszej dla zdrowego psychicznie obywatela chcącego po prostu się przemieszczać
            • edek40 Re: samochód- tak, blachosmród - nie ! 11.03.11, 10:49
              > niekoniecznie źli

              Nie wierze w to, ze w ciagu 100 lat nie udalo sie wypracowac innej technologii skutecznego napedu niz silnik spalinowy. Obecne rozpaczliwe proby wsadzania, pod moralnym szantazem, do bardzo drogich i bardzo go....nianych pojazdow tylko potwierdzaja moja "wiare". Naciski lobby naftowego, a wiec zli ludzie o horyzontach wyznaczonych swoja mamona.

              > dotyczy drugorzędnych cech "potrzebnych" ścigantom ale nie wygody czyli cechy n
              > ajważniejszej dla zdrowego psychicznie obywatela chcącego po prostu się przemie
              > szcz...

              Do zycia wystarczaja nawet tylko niebieski mundurek, chleb i woda. Ale jakos sie nie przyjmuje.
            • emes-nju Re: samochód- tak, blachosmród - nie ! 11.03.11, 11:02
              rysiekk111 napisał:

              > czyżby praca edukacyjna u podstaw przynosiła w końcu efekty ?

              Absolutnie nie. Mam dostateczny zasob wiedzy, zeby wiedziec o zagrozeniach plynacych z masowego uzwyania silnikow spalinowych w samochodach.

              Jest tylko jeden klopot - brak alternatywy. Jak bedzie, to porzuce spaliniaka dla czegos bardziej ekologicznego. Na razie rozwazam "zagazowanie" auta, zeby moj "slad" byl mniej szkodliwy.

              PS I nadal pozostane chorym psychicznie scigantem. Nie po to wywalam na pojazd mase pieniedzy, zeby poruszac sie powoli. Powoli, to ja moge rowerem ;-P
        • rekrut1 Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 10.03.11, 12:04
          To moze byc glowny powod, dla ktorego ludzie wymyslili samochod.

          Jak mawia mój przyjaciel : konsultacja ze społeczeństwem musi być! - przynosi efekty. :))D
          Pozdr.
    • bimota Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 11.03.11, 10:44
      Jezdze 20 lat, notorycznie przekraczam predkosc.

      Moje przygody:

      Poslizg motocyklem, no pewnie przekroczylem o jakies 10 km/h. Stluczony lokiec. Zwykle jezdzilem ok. 120 km.h na trasie, czyli przekraczalem o 30...
      Obtarcie rowerzysty. Podarte spodnie. Tez pewnie o jakies 10 km/h, zaraz po zrobieniu prawka stracilem panowanie. Jestem przekonany, ze by tego nie bylo gdybym na kursie zamiast szlajac sie 40. po miescie mogl choc godzinke pocwiczyc na torze.
      Poslizg na szklance przy ok 20 km/h, niedostosowalem...
      Drobne stluczki typu wjazd w zadek ze 2 razy ja (tez zaraz po prawku), ze 2 razy mi wjezdzaly panie...

      Czyli przez 20 lat mej szalenczej jazdy najgrozniejsza szkoda na zdrowiu to stluczony lokiec. Wiem, ze to tylko jednostkowy przypadek, ale... MAndaty zwykle dostaje za wyprzedzienie marudera jadacego 40 km/h, wiadomo ze to straszne zagrozenie...

      Z moich obserwacji wynika, ze, owszem, zdarzaja sie wypadki z powodu przekroczenia, ale jest to juz konkretne przekroczenie - powyzej 50 km/h, i wtedy efektem takiego zdarzenia jest obnizanie dozwolonej o kolejne 20 km/h (im wieksze przekroczenie tym wieksze obnizenie)...
      • rekrut1 Re: A jesli wszyscy przekraczaja predkosc? 11.03.11, 10:49
        bimota napisał:.........
        Ty patrz na białe okrągłe znaki z czerwoną obwódką i cyferkami w środku nie jak na znaki ograniczające cokolwiek, to są znaki określające przypuszczalną ilość mandatów na godzinę. :))

Inne wątki na temat:
Pełna wersja