O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka

12.04.11, 19:34
Powiedzmy, że mam 18 lat, nie mam prawa jazdy, kupiłem sobie skuterek 50ccm. Wg prawa mogę legalnie jeździć po drogach publicznych, więc mam 2 wątpliwości:
1. Nie znam przepisów ruchu drogowego, a nawet jeśli je znam - mam je gdzieś. Moją ulubioną rozrywką jest jazda pod prąd omijając korek na podwójnej ciągłej, potem na czerwonym świetle przez przejście dla pieszych, a na koniec 50km/h na ograniczeniu do 30. Jak mnie złapie policja to co mi zrobi? Dadzą 500-1000zł mandatu i puszczą wolno? Przecież pkt karnych chyba nabić nie mogą, bo prawka nie mam. Prawka też nie zabiorą, bo go nie mam. Czyli mając odpowiednią ilość gotówki mogę robić co chcę na skuterze i to w pełni legalnie?
2. Powiedzmy że tym razem jadę rowerem (nie wiem czy skuter ma obowiązek rejestracji). Jadę sobie drogą publiczną (mam prawo), przejeżdżam sobie na luzie na czerwonym (najwyżej dostanę mandat, a co) i walę centralnie po lusterku stojącego samochodu, urywając je. Jeśli kierowca ma refleks - łapie mnie i siłą odbiera kasę za lusterko (ja potem idę na policję i zgłaszam rabunek, to inny temat). Jeśli nie ma - jest w dupie, stracił lusterko a rowerzysta uciekł. Złapał mnie, ale nie mam kasy - wzywa policję, policja spisuje protokół, i co? OC rowerzysta nie ma, pozostaje mi tylko droga sądowa, co dla lusterka wartego 3 stówy jest grą nie wartą świeczki.

I co? Głównie czepiam się skuterów, bo dziś mi takich dwóch zaszło za skórę - jeden kretyn omijając korek w Al.Zielenieckiej przekroczył podwójną ciągłą i wyskoczył mi na czołówkę, dobrze że zdążyłem zmienić pas. Drugiego idiotę widziałem jak wyjechał z parku Skaryszewskiego (przypadek że miejsce prawie to samo), przejechał kawałek przejściem dla pieszych, włączył się do ruchu, a przy Teatrze Powszechnym jak był korek to sobie śmignął na chodnik i dalej do przodu. To tak ma być? Co grozi takiemu klientowi za podobne wybryki?
    • t-tk Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 12.04.11, 19:57
      Pierwsze co mi przyszło do głowy to 86§3, czyli orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów przez sąd w przypadku gdyby skuterzysta stworzył zagrożenie.
      Moim zdaniem pozwolenie na uczestniczenie w ruchu drogowym komuś, kto nie ma obowiązku poznania elementarnych przepisów PoRD to idiotyczny pomysł.
      • t-tk Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 12.04.11, 20:00
        86§3 kodeksu wykroczeń, zapomniałem dodać.
        • szto_tawariszczi Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 12.04.11, 20:54

          hmmmm..... śmignięcie po chodniku...

          może mu grozić tzw. wpie...od pieszych :-)
    • bimota Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 12.04.11, 23:37
      Co to dla cie 300 zl... Nie marudz...
      • qqbek Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 13.04.11, 15:13
        bimota napisał:

        > Co to dla cie 300 zl... Nie marudz...

        I złotówka pieniądz, jak durnie stracona (a nie rozkosznie przepuszczona;)
        Inna sprawa to to, że tworzymy sobie w tym kraju kategorię świętych krów. Podkreślam to często w wypadku rowerzystów (zwłaszcza w świetle ostatniej noweli do ustawy PoRD), ale analny ma rację... jako kierowcy posiadający uprawnienia, które możemy stracić na skutek uzbierania nadmiernej liczby punktów, jesteśmy bezwzględnie, od tyłu, przez prawodawcę posuwani.
        Motorower przynajmniej należy zarejestrować i ubezpieczyć od OC. W wypadku roweru nie ma nawet obowiązku jeżdżenia w kasku po drogach publicznych (co wiele pustych łbów przed jeszcze poważniejszym "potelepaniem" by zapewne uchroniło).
        • shp80 Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 13.04.11, 17:39
          > Inna sprawa to to, że tworzymy sobie w tym kraju kategorię świętych krów.

          Zapytam tak: czy w pełni świadomie puściłbyś swojego dzieciaka (hipotetycznie przyjmując, że go masz), rowerem do szkoły, wiedząc, jak się obecnie jeździ po polskich drogach? Czy wychodzisz z założenia, że po drogach, to najlepiej czołgiem? Odpowiedz sobie na to pytanie i przemyśl dobrze, w którym kierunku zmierza nowelizacja. Święte krowy byłoby dopiero wówczas, tak jak w Holandii, że za każdy wypadek z udziałem roweru, domyślnie odpowiada kierowca. Daleko nam jeszcze do takich zapisów. Nowelizacja naprawia jedynie bałagan i bubel prawny, jak istniał do tej pory, a także liberalizuje pewne zachowania, które i tak istniały wśród rowerzystów (wyprzedzanie z prawej strony wolno poruszającego się korka, jazda obok siebie itp.)
          • qqbek Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 13.04.11, 17:47
            shp80 napisał:

            > > Inna sprawa to to, że tworzymy sobie w tym kraju kategorię świętych krów.
            >
            >
            > Zapytam tak: czy w pełni świadomie puściłbyś swojego dzieciaka (hipotetycznie p
            > rzyjmując, że go masz),

            Hipoteza zbędna. Mam (co prawda jeszcze w "produkcji", ale zawsze).
            > rowerem do szkoły, wiedząc, jak się obecnie jeździ po p
            > olskich drogach?

            Tak, najbliższą podstawówkę widzę z okna a wiedzie do niej osiedlowa ulica.

            > Czy wychodzisz z założenia, że po drogach, to najlepiej czołgi
            > em?

            Nie, ale uważam, że wszyscy uczestnicy ruchu drogowego powinni mieć równe prawa, przestrzegane przez wszystkich innych uczestników. To być może idealizm, ale daleko sprawiedliwsze toto, niźli tworzenie "świętych krów".

            > Święte krowy byłoby dopiero wówczas, tak jak w Holandii, że za każ
            > dy wypadek z udziałem roweru, domyślnie odpowiada kierowca.

            Proszę o cytat z konkretnych przepisów (trochę znam niderlandzki)... w przeciwnym wypadku pozostanę na podłodze... śmiejąc się do rozpuku z twojej ignorancji i buty.

            > Daleko nam jeszcze
            > do takich zapisów.

            I Bogu dzięki, żaden kraj bowiem nie ma takich zapisów.

            > Nowelizacja naprawia jedynie bałagan i bubel prawny, jak ist
            > niał do tej pory,

            Proszę o szczegóły tego "bubla prawnego".

            > a także liberalizuje pewne zachowania, które i tak istniały w
            > śród rowerzystów (wyprzedzanie z prawej strony wolno poruszającego się korka, j
            > azda obok siebie itp.)

            No właśnie... zachowaniami wymuszono nowelizację... jak to świadczy o Polskich organach ścigania, zobligowanych wcześniej do ścigania takich patologii?
            Co do wyprzedzania z prawej - kierowców nadal obowiązuje 1m odstępu od jednośladu... jak możesz twierdzić, że rowerzyści nie są świętymi krowami, skoro ich ten dystans nie obowiązuje?
            • jureek Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 14.04.11, 13:40
              qqbek napisał:

              > Nie, ale uważam, że wszyscy uczestnicy ruchu drogowego powinni mieć równe prawa
              > , przestrzegane przez wszystkich innych uczestników. To być może idealizm, ale
              > daleko sprawiedliwsze toto, niźli tworzenie "świętych krów".

              Aha, więc skoro od kierowców ciężarówek wymaga się tachometrów i przestrzegania czasów odpowczynku, to powinno się tego samego wymagać od wszystkich uczestników ruchu. Skoro od motocyklistów wymaga się jazdy w kasku, to dlaczego nie wymagać tego od kierowców osobówek. Jak równość, to równość. No i sprawiedliwość.

              > Co do wyprzedzania z prawej - kierowców nadal obowiązuje 1m odstępu od jednośla
              > du... jak możesz twierdzić, że rowerzyści nie są świętymi krowami, skoro ich te
              > n dystans nie obowiązuje?

              Jeśli wyprzedzanie odbywa się przy niewielkich prędkościach, to nie będzie mi przeszkadzało, jeśli wyprzedzisz mnie przejeżdżając bardzo blisko mnie. Jeżeli jednak wyprzedzasz mnie z dużą prędkością, to jednak wolałbym (chociażby ze względu na podmuch powietrza), żebyś nie robił tego na żyletę.
              Jeżeli nie widzisz tej zależności, to swiadczy to o tym, że podchodzisz do sprawy ideologicznie, a nie praktycznie.
              Jura
            • shp80 Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 15.04.11, 14:36
              qqbek napisał:

              > Hipoteza zbędna. Mam (co prawda jeszcze w "produkcji", ale zawsze).
              > > rowerem do szkoły, wiedząc, jak się obecnie jeździ po p
              > > olskich drogach?
              >
              > Tak, najbliższą podstawówkę widzę z okna a wiedzie do niej osiedlowa ulica.

              Nie każdy ma takie szczęście.

              > No właśnie... zachowaniami wymuszono nowelizację... jak to świadczy o Polskich
              > organach ścigania, zobligowanych wcześniej do ścigania takich patologii?

              Może zmieniono, bo nie uważano tego za patologię?

              > Co do wyprzedzania z prawej - kierowców nadal obowiązuje 1m odstępu od jednośla
              > du... jak możesz twierdzić, że rowerzyści nie są świętymi krowami, skoro ich te
              > n dystans nie obowiązuje?
            • shp80 Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 15.04.11, 14:38
              > Co do wyprzedzania z prawej - kierowców nadal obowiązuje 1m odstępu od jednośla
              > du... jak możesz twierdzić, że rowerzyści nie są świętymi krowami, skoro ich te
              > n dystans nie obowiązuje?

              Bo rower to pojazd niestabilny, który potrzebuje pewnej prędkości, by się nie przewrócić. Wszelkie podmuchy wiatru, wyprzedzających samochodów itp mogą sprawić, że rowerzysta się zachwieje i wpadnie ci pod koła. W drugą stronę to nie działa. Rowerzysta nie jest w stanie wyrządzić żadnej zdrowotnej szkody kierowcy.

              > > Święte krowy byłoby dopiero wówczas, tak jak w Holandii, że za każ
              > > dy wypadek z udziałem roweru, domyślnie odpowiada kierowca.
              >
              > Proszę o cytat z konkretnych przepisów (trochę znam niderlandzki)... w przeciwn
              > ym wypadku pozostanę na podłodze... śmiejąc się do rozpuku z twojej ignorancji
              > i buty.

              Z niemieckich przepisów też się śmiałeś. Może ogarnij trochę wiedzy na pewne tematy, co?

              en.wikipedia.org/wiki/Cycling_in_the_Netherlands
              "The majority of car drivers are also cyclists, and thus understand how vulnerable a cyclist can feel..." itd

              www.youtube.com/watch?v=YeJ-d86pKsw

              > > Daleko nam jeszcze
              > > do takich zapisów.
              >
              > I Bogu dzięki, żaden kraj bowiem nie ma takich zapisów.

              Ma.

              > > Nowelizacja naprawia jedynie bałagan i bubel prawny, jak ist
              > > niał do tej pory,
              >
              > Proszę o szczegóły tego "bubla prawnego".

              1. Przede wszystkim niejasna sytuacja na przejazdach dla rowerzystów. "Rowerzysta ma pierwszeństwo, ale go nie ma". Wykreślenie z PORD art 27.2 będącego kalką Konwencji Wiedeńskiej (bodajże art 16.2), co w efekcie powodowało, że PORD był niezgodny z ustawą międzynarodową i można go sobie o kant.
              2. "Zatrzymywanie się, w celu ułatwienia wyprzedzania". Nie będzie czegoś takiego.
              3. Nie będzie "wtargnięcia na przejazd rowerowy". Jeśli rowerzysta ma nie mieć pierwszeństwa przejazdu, trzeba postawić odpowiednie znaki, jak na normalnym skrzyżowaniu.
              4. Omijanie lub wyprzedzanie wolno jadących pojazdów z prawej strony - jest to jasno opisane. Wcześniej przyjmowało się różne interpretacje tych samych przepisów.
              5. Jazda z przyczepką dla dzieci - do tej pory było to zabronione. Nawet na drogach rowerowych.
              6. Dopuszczenie rowerów wielośladowych na drogi rowerowe, jeśli mają nie więcej, jak 90cm szerokości. Do tej pory nie mogły jeżdzić po drogach rowerowych w ogóle.
              7. Korzystanie z drogi rowerowej obowiązkowe wtedy, gdy prowadzi w danym kierunku.
              8. Dopuszczenie jazdy środkiem pasa na skrzyżowaniu, co jest bardzo istotne z punktu widzenia BRD, kiedy to jadący zbyt blisko prawej strony jezdni rowerzysta był wyprzedzany przez samochody i zajeżdżano mu drogę. istotne np. na rondach.

              I wiele innych o których nie chce mi się tu pisać, zwlaszcza komuś, kogo kosztuje zbyt wiele wysiłku, by poszperać w przepisach dotyczących innych krajów.. Do nowego PORD zajrzyj, to będziesz wiedział, jaki to zmiany (HINT: druk 2771)
          • emes-nju Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 13.04.11, 17:58
            shp80 napisał:

            > Zapytam tak: czy w pełni świadomie puściłbyś swojego dzieciaka (hipotetycznie
            > przyjmując, że go masz), rowerem do szkoły, wiedząc, jak się obecnie jeździ
            > po polskich drogach?

            Obawiam sie, ze ja nie puscilbym mlodego dziecka (z podstawowki) na zadna droge z wyjatkiem drogi o kategorii osiedlowki. Nawet jak kierowcy beda swieci, to dziecku moze cos strzelic do lba. Starsze dzieci mozna na droge puszczac, ale po solidnym przeszkoleniu - w tym po zapoznaniu go z trasa i jej "pulapkami".

            Ostatnio jezdze rowerem do pracy na codzien. Nie mam ZADNYCH klopotow z kierowcami. Byc moze dlatego, ze rowerem staram sie jezdzic rownie "wyraznie" i przewidywalnie jak samochodem.
            • qqbek Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 13.04.11, 18:03
              emes-nju napisał:

              > Ostatnio jezdze rowerem do pracy na codzien. Nie mam ZADNYCH klopotow z kierowc
              > ami. Byc moze dlatego, ze rowerem staram sie jezdzic rownie "wyraznie" i przewi
              > dywalnie jak samochodem.

              To także ciśnie mi się na klawiaturę... też często jeżdżę rowerem do pracy... i zawsze "wyraźnie". Zawsze jezdnią, a nie chodnikiem, zawsze w zgodzie z przepisami i zawsze zawczasu odpowiednio sygnalizując swoje zamiary. Nigdy (mowa o drodze do pracy, a nie o wszystkich moich rowerowych doświadczeniach) nie zdarzyło mi się być potraktowanym źle czy nieprzepisowo przez innego kierowcę... a dojeżdżam do pracy na rowerze przynajmniej raz w tygodniu (średnia z całego roku:).
              • jureek Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 14.04.11, 13:43
                qqbek napisał:

                > Nigdy (mowa o dr
                > odze do pracy, a nie o wszystkich moich rowerowych doświadczeniach) nie zdarzył
                > o mi się być potraktowanym źle czy nieprzepisowo przez innego kierowcę...


                I nikt Cię nie wyprzedzał z lewej strony, gdy sygnalizowałeś skręt w lewo?
                Jura
                • emes-nju Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 14.04.11, 13:50
                  jureek napisał:

                  > I nikt Cię nie wyprzedzał z lewej strony, gdy sygnalizowałeś skręt w lewo?

                  NIGDY!

                  Zapewne dlatego, ze sygnalizuje wczesnie i daje czas jadacym za mna. A potem, jak widze, ze jestem wpuszczany (w Warszawie to standard), zjezdzam do srodka jezdni i czekam na wolna droge. Ta sztuczka udaje mi sie nawet na wielopasmowych skrzyzowaniach.

                  Sa jednak miejsca, w ktorych nie skrecam w lewo. Na szczescie pokrywaja sie z miejscami, w ktorych, nawet lamiac przepisy, nie jezdze jezdnia. Wole zaplacic mandat (de facto za braki w infrastrukturze) niz polec sliczna smiercia, za to zgodnie z przepisami ;)
                  • jureek Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 14.04.11, 14:02
                    emes-nju napisał:

                    > Zapewne dlatego, ze sygnalizuje wczesnie i daje czas jadacym za mna. A potem, j
                    > ak widze, ze jestem wpuszczany (w Warszawie to standard), zjezdzam do srodka je
                    > zdni i czekam na wolna droge. Ta sztuczka udaje mi sie nawet na wielopasmowych
                    > skrzyzowaniach.

                    Jakby Cię nie wyprzedzano, to nie byłoby potrzeby Cię wpuszczać. Coś wewnętrznie sprzeczna jest Twoja odpowiedź. Przecież Ty nie zmieniasz pasa, więc o jakim wpuszczaniu można mówić? Po prostu mają Cię nie wyprzedzać, jeżeli już tak literalnie podchodzimy do przepisów.
                    Jura
                    • emes-nju Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 14.04.11, 14:21
                      Nie jest sprzeczna.

                      Najpierw patrze do tylu, potem wystawiam reke i czekam na reakcje tego, kogo upatrzylem sobie za "ofiare", pod ktora moge bezpiecznie wjechac. Ten ktos, w przewazajacej wiekszosci wypadkow, zdejmuje noge z gazu (panie kierowco), a nawet podhamowuje i mnie wpuszcza (ale wiem, ze wolno mu mnie nie wpuscic! Jak nie ten, to nastepny - nie spada mi korona z glowy jak musze poczekac). Ja wtedy podnosze lapke w gescie podziekowania i robie swoje.
                      • jureek Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 14.04.11, 14:56
                        emes-nju napisał:

                        > ewazajacej wiekszosci wypadkow, zdejmuje noge z gazu (panie kierowco), a nawet
                        > podhamowuje i mnie wpuszcza (ale wiem, ze wolno mu mnie nie wpuscic! Jak nie te
                        > n, to nastepny - nie spada mi korona z glowy jak musze poczekac).

                        Mi też korona z głowy nie spadnie, zresztą życie i zdrowie ważniejsze od korony :)
                        Mam jednak pytanie odnosnie przepisów.
                        Wolno mu nie Ciebie nie wpuscić? Przecież qqbek cały czas przywołuje przepis zakazujący wyprzedzania, czy omijania pojazdu sygnalizującego skręt z tej strony, w którą pojazd ten chce skręcać. To jak to jest, rowerzysta ma mieć zakazane wyprzedzanie samochodu sygnalizującego skręt, a samochodowi wolno wyprzedzać rowerzystę, który też skręt sygnalizuje? O to mi chodziło, nie o to, że nie da się skręcić, bo jak się poczeka, to kiedyś znajdzie się luka, albo ktoś ustąpi, ale o to, że rowerzyści są wyprzedzani mimo, iż sygnalizują skręt.
                        Jura
                        • emes-nju Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 14.04.11, 15:39
                          jureek napisał:

                          > Wolno mu nie Ciebie nie wpuscić? Przecież qqbek cały czas przywołuje przepis za
                          > kazujący wyprzedzania, czy omijania pojazdu sygnalizującego skręt z tej strony,
                          > w którą pojazd ten chce skręcać.

                          Jezeli jade przy krawezniku i wystawiam reke, to najpierw de facto "zmieniam pas", bo nie dzieje sie to w obrebie skrzyzowania. Po prostu "wyraznie" przygotowuje sobie pole do walki o skret ;) Zaczynam "wiercic sie" jakies 20-30 m od skrzyzowania, zeby wszystko robic spokojnie i z duzym marginesem.

                          Dopiero w obrebie skrzyzowania zaczynam skret. I ten wykonuje juz z osi jezdni (na jednopasmowkach) albo z prawej krawedzi lewego pasa/pasa do skretu na wielopasmowkach. Bez zadnych klopotow.
                          • jureek Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 14.04.11, 15:47
                            emes-nju napisał:

                            > Jezeli jade przy krawezniku i wystawiam reke, to najpierw de facto "zmieniam pa
                            > s",

                            O to, to, to! De facto zmiana pasa! I to jest właśnie zdroworozsądkowe podejście, a nie takie jak doktrynerów, którzy burzą się, gdy mija ich z prawej rowerzysta. On przecież de facto jedzie swoim pasem, a gdy samochód skręca w prawo, to de facto przejeżdża przez ten pas, którym jedzie rowerzysta.
                            Jura
                            • emes-nju Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 14.04.11, 16:09
                              Nie jestem doktrynerem, a osobnikiem trzezwo myslacym ;)

                              I to sprawia, ze bardziej mnie interesuje praktyka niz przepisy. Dlatego nie burze sie na wprowadzane zmiany, bo i tak mnie w zaden sposob nie dotkna - rowerem jezdze "po samochodowemu" i tak bede jezdzil, a samochodem jezdze tak, zeby powodowac jak najmniej niejasnych sytuacji z innymi.

                              Nie bedzie to niezgodne z przepisami. Zreszta nie wierze w ich cudownie sprawcza moc, bo wiekszosc kierowcow po raz ostatni w zyciu ma do czynienia z przepisami tuz przed egzaminem... W innym watku bardzo ladnie ujal to (chyba) misiu1 - egzekwujac swoje prawa nie zamierzam oddawac swojego zdrowia/zycia w rece kogos, komu nie pozyczylbym zawartosci portfela ;)

                              Jako, ze nie jestem doktrynerem, a praktykiem, czesto z pelna premedytacja lamie idiotyczne przepisy - najczesciej ten zakazujacy mi jazdy rowerem po buspasie, a tym samym wystawiajacy mnie na srodek wielopasmowej arterii.
                  • erasms25 Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 18.04.11, 14:59
                    > Zapewne dlatego, ze sygnalizuje wczesnie i daje czas jadacym za mna. A potem, j
                    > ak widze, ze jestem wpuszczany (w Warszawie to standard), zjezdzam do srodka je
                    > zdni i czekam na wolna droge. Ta sztuczka udaje mi sie nawet na wielopasmowych
                    > skrzyzowaniach.

                    Po prostu jesteś też kierowcą i wiesz jak należy zachowywać się na drodze - przepisowo i rozsądnie. Z naciskiem na ROZSĄDNIE.
            • apodemus Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 13.04.11, 18:07
              emes-nju napisał:

              > Ostatnio jezdze rowerem do pracy na codzien. Nie mam ZADNYCH klopotow z kierowc
              > ami. Byc moze dlatego, ze rowerem staram sie jezdzic rownie "wyraznie" i przewi
              > dywalnie jak samochodem.

              Jeżdżę rowerem w większości wolnych chwil. Sytuacje konfliktowe z kierowcami praktycznie mi się nie zdarzają. Chyba - tak jak Ty - jeżdżę po innej Polsce niż kol. shp80. A może to kwestia tego, że nie wyjeżdżam na drogę jak na pole bitwy i nie traktuję współużytkowników dróg jak wrogów?
              • qqbek Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 14.04.11, 17:10
                apodemus napisał:

                > Jeżdżę rowerem w większości wolnych chwil. Sytuacje konfliktowe z kierowcami pr
                > aktycznie mi się nie zdarzają. Chyba - tak jak Ty - jeżdżę po innej Polsce niż
                > kol. shp80. A może to kwestia tego, że nie wyjeżdżam na drogę jak na pole bitwy
                > i nie traktuję współużytkowników dróg jak wrogów?

                Przez ostatnie dziesięć lat może kilka gwałtownych hamowań, dwa fiknięcia na maskę (z czego jedno zakończone wymianą widelca i obręczy na koszt nierozgarniętego kierowcy- jakieś 8 lat temu- obydwa fiknięcia przy jeździe na wprost i niezbyt rozgarniętym kierowcy skręcającym w prawo).

                Do pracy dojeżdżam jednojezdniowymi ulicami o jednym pasie ruchu. Ale nawet na wielopasmówkach zazwyczaj nie mam problemu ze skrętem w lewo... wystarczy odpowiednio wcześniej się rozejrzeć i z odpowiednim zapasem sygnalizować.

                No ale ja (czy to za kierownicą, czy na rowerze) zachowuje się jak normalny użytkownik drogi, a nie jak święta krowa, roszcząca sobie specjalne przywileje na drodze.
              • shp80 Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 15.04.11, 15:13
                > Jeżdżę rowerem w większości wolnych chwil. Sytuacje konfliktowe z kierowcami pr
                > aktycznie mi się nie zdarzają. Chyba - tak jak Ty - jeżdżę po innej Polsce niż
                > kol. shp80. A może to kwestia tego, że nie wyjeżdżam na drogę jak na pole bitwy
                > i nie traktuję współużytkowników dróg jak wrogów?

                A kto powiedział, że ja mam z tym problemy? Najwięcej sytuacji podbramkowych mam na tzw. ścieżkach rowerowych. Mogę kiedyś zabrać aparat i nagrać, jak się jedzie przepisowo po polskich ścieżkach. Jak nie parkujące samochody, słupy na środku, kontenery itp, to piechota z wózkami, psami, samochody zajeżdżające drogę na skrzyżowaniach, wypełzające z posesji itd.. Ja jestem całkiem oswojony z ruchem, pomijając przypadki, w których ciśnienie mocno skacze.. Ruch w polskich miastach jest coraz wolniejszy i to ja jestem zazwyczaj ten, który wyprzedza innych.
                • qqbek Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 15.04.11, 16:08
                  shp80 napisał:

                  > A kto powiedział, że ja mam z tym problemy? Najwięcej sytuacji podbramkowych ma
                  > m na tzw. ścieżkach rowerowych.

                  Nie "ścieżka rowerowa" a "droga dla rowerów"... trzymajmy się nomenklatury PoRD.

                  > Mogę kiedyś zabrać aparat i nagrać, jak się jed
                  > zie przepisowo po polskich ścieżkach. Jak nie parkujące samochody, słupy na śro
                  > dku, kontenery itp, to piechota z wózkami, psami

                  Norma i u mnie... raz mnie nawet jakaś babcia chciała torebką walnąć, jak ostro hamowałem na DDR tuż przed nią. Złapałem torebkę i wytłumaczyłem jak krowie na miedzy, że czerwona kostka (kostka, przekleństwo DDR w tym kraju, ale to osobna kwestia) z rowerkiem jest dla rowerzystów a ta szara z mamusią z dzieckiem dla pieszych. Jak się spieniła, to zaproponowałem, że zadzwonię na Policję i poproszę o interwencję, tak w sprawie naruszenia przez nią przepisów PoRD jak i napaści na nomen-omen funkcjonariusza publicznego (wtedy jeszcze pracowałem jako nauczyciel). Jak odjeżdżałem rzuciła tyle jobów, że pewnie przez następne trzy niedziele by się musiała z tego, na raty, spowiadać, żeby rozgrzeszenie dostać :)

                  >, samochody zajeżdżające drogę
                  > na skrzyżowaniach, wypełzające z posesji itd.. Ja jestem całkiem oswojony z ruc
                  > hem, pomijając przypadki, w których ciśnienie mocno skacze.. Ruch w polskich mi
                  > astach jest coraz wolniejszy i to ja jestem zazwyczaj ten, który wyprzedza inny
                  > ch.

                  Też zauważyłem, że na jesieni i na wiosnę najszybciej do pracy dotrę rowerem. W lecie, ze względu na moją zimnolubność (a raczej ciepłowstręt) to nie wchodzi w rachubę - zostaje samochód i klima... no ale w lecie nie ma u mnie na wsi ok. 100 tysięcy studentów i całej rzeszy rodziców dowożących pociechy do szkół i ulice są tak puste, jak nigdy.
                  • shp80 Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 22.04.11, 15:59
                    qqbek napisał:

                    > shp80 napisał:
                    >
                    > > A kto powiedział, że ja mam z tym problemy? Najwięcej sytuacji podbramkow
                    > ych ma
                    > > m na tzw. ścieżkach rowerowych.
                    >
                    > Nie "ścieżka rowerowa" a "droga dla rowerów"... trzymajmy się nomenklatury PoRD
                    > .

                    Nomenklatora MTIGM z 2 marca 1999 roku w sprawie dróg publicznych twierdzi co innego ;)
                    Poza tym pisałem tzw. bo z drogami rowerowymi nie mają nic wspólnego. Mógłbym napisać dosadniej, np. śmieszki rowerowe.

                    > Też zauważyłem, że na jesieni i na wiosnę najszybciej do pracy dotrę rowerem. W
                    > lecie, ze względu na moją zimnolubność (a raczej ciepłowstręt) to nie wchodzi
                    > w rachubę - zostaje samochód i klima... no ale w lecie nie ma u mnie na wsi ok.
                    > 100 tysięcy studentów i całej rzeszy rodziców dowożących pociechy do szkół i u
                    > lice są tak puste, jak nigdy.

                    Miasto, w którym żyję, przeżywa ostatnio bum inwestycyjny, który spotęguje jeszcze bardziej komunikacyjne problemy w śródmieściu. Rozkopują na 3 lata główną arterię wjazdową do miasta, w śródmieściu budują hipermarket, biurowce, przebududowują różne ulice. I nie ma gdzie jeździć i jak tego objeżdżać. A to dopiero początek..
    • tymon99 Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 13.04.11, 21:46
      znaczy, łamałeś nakaz jazdy możliwie najbliżej prawej krawędzi jezdni.
    • st1545 Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 14.04.11, 10:17
      analny_wybawca napisał:
      > Powiedzmy, że mam 18 lat, nie mam prawa jazdy, kupiłem sobie skuterek 50ccm. Wg
      > prawa mogę legalnie jeździć po drogach publicznych,
      Kiedy miałeś urodziny?
      Jeśli _po_ wejściu "ustawy" w życie, to przeczytaj ją jeszcze raz uważnie.

      więc mam 2 wątpliwości:
      > 1. Nie znam przepisów ruchu drogowego, a nawet jeśli je znam - mam je gdzieś. M
      > oją ulubioną rozrywką jest jazda pod prąd omijając korek na podwójnej ciągłej,
      > potem na czerwonym świetle przez przejście dla pieszych, a na koniec 50km/h na
      > ograniczeniu do 30. Jak mnie złapie policja to co mi zrobi? Dadzą 500-1000zł ma
      > ndatu
      No. Piechotą Ci chodzi tyle kasy? To płać i się śmiej dalej.

      > Czyli mając odpowiednią ilość gotó
      > wki mogę robić co chcę na skuterze i to w pełni legalnie?
      Możesz robić co chcesz _nie_legalnie. Nielegalnie, czyli niezgodnie z prawem. Jeśli sumienie Ci na to pozwala, to rób jak uważasz. Nie zapomnij tylko o kasku, ten wymóg jest dla _Twojego_ dobra.

      > 2. Powiedzmy że tym razem jadę rowerem (nie wiem czy skuter ma obowiązek rejest
      > racji). Jadę sobie drogą publiczną (mam prawo), przejeżdżam sobie na luzie na c
      > zerwonym (najwyżej dostanę mandat, a co) i walę centralnie po lusterku stojąceg
      > o samochodu, urywając je.
      Ja urywam jak idę piechotą i przejście pozostawione obok parkującego samochodu jest za wąskie...
      > Jeśli kierowca ma refleks - łapie mnie i siłą odbiera
      > kasę za lusterko
      ...oczywiście jak kierowcy nie ma w pobliżu.
      I co?

      > I co? Głównie czepiam się skuterów, bo dziś mi takich dwóch zaszło za skórę
      Odreagowałeś pisząc posta na forum i teraz już będziesz grzeczny, mam nadzieję?
      Ja też :-D

      > przejechał kawałek przejściem dla pieszych, włączył się do ruchu, a przy Teatrze
      > Powszechnym jak był korek to sobie śmignął na chodnik i dalej do przodu. To ta
      > k ma być?
      Ano. Po to jest skuter. Matki z dziećmi pospychał z tego chodnika czy co? W czym był gorszy był o tysięcy warszawskich puszkarzy jeżdżących po chodnikach w celu zaparkowania? Od kierowców _zastawiających_ przejścia dla pieszych albo przystanki autobusowe?
      > Co grozi takiemu klientowi za podobne wybryki?
      To samo co im. Nic - jeśli ich nie złapią w ramach jakiejś "akcji", najczęściej po _O_bywatelskich naciskach na _s_traż _m_iejską (wielokrotnie w tej samej sprawie).
      pozdrawiam, tomek
    • erasms25 Re: O jeździe skuterem/rowerem pytań kilka 18.04.11, 14:55
      > I co? Głównie czepiam się skuterów, bo dziś mi takich dwóch zaszło za skórę - j
      > eden kretyn omijając korek w Al.Zielenieckiej przekroczył podwójną ciągłą i wys
      > koczył mi na czołówkę, dobrze że zdążyłem zmienić pas.

      Ja bym nie uciekał na sąsiedni pas, gdybym nie miał dość czasu upewnić się, że jest wolny.
      Nie zaryzykuję kosztów i kłopotów kolizji z mojej winy dla ratowania motoroweru.
      Pieniądze i miesiące kłopotów, sądu, świadków, a motorower da w długą po chodniku i tyle go będzie widać.
      Będzie miał szczęście, to ucieknie przed czołówką. Nie będzie miał szczęścia, to przynajmniej nie ucieknie z miejsca wypadku.
      Motorower lub rower na drodze są uczestnikami ruchu jak i inni. Brak im wiedzy i/lub rozsądku to nich ponoszą tego konsekwencje.

      I nikomu nie życzę, by na własnej skórze przekonywał się jak to jest, kiedy ratujesz kogoś a sam dzięki temu pakujesz się w tarapaty, a on ucieka jak parszywy tchórz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja