rekrut1
15.04.11, 14:20
W Ursusie(dzielnica wawy)rozpoczął się remont wiaduktu, w związku z tym wprowadzono objazdy.Niedalekie,dotychczas spokojne skrzyżowanie zamieniło się w ruchliwe i newralgiczne, konieczna była zmiana organizację ruchu.
W pobliżu skrzyżowania czekałem na znajomego,z braku lepszego zajęci obserwowałem na nim ruch.Mniej więcej co trzecia para kierowców była przekonana że to oni mają pierwszeństwo,trąbili na siebie,machali rękoma(pewnie przeklinali ale nie było słychać).
Pomyślałem,szokujące jak mało kierowców "czyta"znaki.
Kilka kilometrów dalej jest ulic a na niej na dł. pięciu latarni(chyba 200m?)są takie znaki:
- trzy znaki P zezwalające na parkowanie
- trzy znaki odwołujące w/w zezwolenie
- początek postoju taxi
- koniec postoju taxi
- zakaz skrętu w prawo
- zakaz zatrzymywania się i postoju (chyba z 8 metrów)
- stacja paliw (500m)
- stacja obsługi technicznej (500m)
Oczywiście były w innej kolejności niż napisałem, tę kakofonię znaków kończył piękny żółty rąb. Dodając do tego od czasu do czasu reklamy..............
Przestałem się dziwić że niektórzy znaków nie "czytają" , bo i jak? Mają stanąć?
Pozdr.