mejson.e
08.05.11, 00:50
W zamierzchłych czasach autorytety motoryzacyjne uczyły podstawowych zasad współpracy na drodze - np. podczas wyprzedzania w nocy.
Naturalną rzeczą było nie tylko pokazanie prawym kierunkowskazem, że droga wolna, ale także podświetlenie światłami drogowymi kilkuset metrów drogi przed sobą.
Wyprzedzający rozpoczynał na światłach mijania, wyprzedzany na drogowych, obaj zmieniali światła po zrównaniu pojazdów.
Nie przegapiło się dziury, zgubionego kola zapasowego czy zakrętu.
Teraz natężenie ruchu zmusza do jazdy w większości czasu na światłach mijania, co jadącym wolno ciężarówkom bardzo nie przeszkadza, ale jadącym szybciej mocno utrudnia podjęcie decyzji o bezpiecznym wyprzedzaniu.
Po takich drobiazgach między innymi odróżnia się wśród kierowców ciężarówek królów szos od młokosów...
Przykład filmowy.