Oświetlanie drogi wyprzedzającemu

08.05.11, 00:50
W zamierzchłych czasach autorytety motoryzacyjne uczyły podstawowych zasad współpracy na drodze - np. podczas wyprzedzania w nocy.
Naturalną rzeczą było nie tylko pokazanie prawym kierunkowskazem, że droga wolna, ale także podświetlenie światłami drogowymi kilkuset metrów drogi przed sobą.
Wyprzedzający rozpoczynał na światłach mijania, wyprzedzany na drogowych, obaj zmieniali światła po zrównaniu pojazdów.
Nie przegapiło się dziury, zgubionego kola zapasowego czy zakrętu.

Teraz natężenie ruchu zmusza do jazdy w większości czasu na światłach mijania, co jadącym wolno ciężarówkom bardzo nie przeszkadza, ale jadącym szybciej mocno utrudnia podjęcie decyzji o bezpiecznym wyprzedzaniu.

Po takich drobiazgach między innymi odróżnia się wśród kierowców ciężarówek królów szos od młokosów...

Przykład filmowy. 
    • kozak-na-koniu Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 08.05.11, 08:55
      Ta bardzo użyteczna zasada dotyczy wszystkich, nie tylko ciężarówków. Niestety, komu by się chciało przypominać o tym... Łatwiej jest wylewać krokodyle łzy i pomstować na "polskich kierowców", którzy nagminnie niedostosowywujom prędkości. Mało kto pamięta o tym, że pojazdy są wyposażone także w światła drogowe i potrafi rozumnie z tych świateł korzystać.:(
    • emes-nju Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 08.05.11, 08:55
      Jak tylko moge, to doswietlam. Daje tez sygnal kierunkiem, ze mozna mnie wyprzedzac.

      Ostatnio pojawily sie jednak klopoty ;) O klientach, ktorzy po wyprzedzeniu "dziekowali" szpryca dlugimi, nie wspomne, bo to zdarza sie rzadko.

      Coraz czesciej natomiast po moim jednym blysnieciu prawym kierunkiem jadacy za mna... zwalnia. A mrugam tylko tym, ktorzy dojechali mnie ze znaczna roznica predkosci. O co chodzi? Czy oni uwazaja, ze jak raz mrugne, to znaczy, ze skrecam?

      W kazdym razie cos, czego mnie uczyli jako przejawu "dobrej praktyki", zaczyna tracic sens.
      • rekrut1 Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 08.05.11, 11:40
        Zanik dobrych obyczajów na drodze dotyczy nie tylko świateł.
        Kiedyś(choć silniki wyły)przed wyprzedzaniem rowerzysty dawało się krótki sygnał dźwiękowy,żeby wiedział.Dzisiaj po takim sygnale zobaczysz(silniki pracują znacznie ciszej) zobaczysz palec(nie koniecznie kciuk).
        Kiedyś przygotowujący się do skrętu w prawo zbliżał się do prawej krawędzi,zwalniał i wykonywał manewr,dzisiaj włącza prawy kierunkowskaz wyjeżdża na środek jezdni zwalnia i dopiero wykonuje manewr.
        Kiedyś lewy kierunkowskaz(na dwupasmówce) był grzeczną prośbą o zwolnienie pasa,dzisiaj....
        Kiedyś zbliżając się do pojazdu który chciało się wyprzedzić dawało się krótki sygnał długimi,dzisiaj.......
        Tych "dzisiaj" jest więcej ale tak jak zanika kultura na chodniku tak dzieje się i na drodze.
        Kiedyś Ksiądz Tischner powiedział............ale to wszyscy znacie.
        Pozdr.
        • emes-nju Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 08.05.11, 11:59
          rekrut1 napisał:

          > Kiedyś przygotowujący się do skrętu w prawo zbliżał się do prawej krawędzi,
          > zwalniał i wykonywał manewr,dzisiaj włącza prawy kierunkowskaz wyjeżdża na
          > środek jezdni zwalnia i dopiero wykonuje manewr.

          Dzis coraz czesciej najpierw wyjezdza sie na srodek, potem zwalnia. A tuz przed zakretem dociska sie hamulec stajac deba przed jadacym z tylu. I dopiero na samym zakrecie (nie zawsze) wlacza sie kierunkowskaz.
          • kozak-na-koniu Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 08.05.11, 13:43
            Jeden mój znajomy taki zawijas nazywał "braniem poprawki na dyszel"...:D
            Niestety, to są skutki wieloletniej propagandy, wszystko sprowadzającej do jednego: masz jechać powolutku a wszystko będzie dobrze i nic nie ma prawa się wydarzyć, poza tym nie liczy się kompletnie nic. Aha, jeszcze masz "przepuszczać pieszych", nawet jeśli piesi nie wykazują szczególnej chęci przejścia na drugą stronę - coraz częściej widuję podobne zachowania. Tak jest najłatwiej, po co edukować ludzi, uczyć myślenia, współpracy, wyobraźni...:(
            • emes-nju Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 10.05.11, 11:41
              kozak-na-koniu napisał:

              > Jeden mój znajomy taki zawijas nazywał "braniem poprawki na dyszel"...:D

              A ja, ze dawny woznica musi "naddac". Na to samo wychodzi ;)

              A najsmieszniejsze jest to, ze jezdze wyjatkowo malo zwrotnym autem, a nie odczuwam potrzeby naddawania.
        • wolfgang87 Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 08.05.11, 12:05
          Częściowo masz rację, a częściowo nie. Na szlakach tatrzańskich był swego czasu zwyczaj pozdrawiania się "cześć" do każdego (bez względu na wiek). Podejrzewam, że teraz, gdy na szlakach mijasz pewnie 10 osób na minute, to raczej cześków nie mówi się? Mnie by się nie chciało.

          Tak samo z rowerzystą. Wiadomo, że co minutę będzie ktoś go wyprzedzał. Zwiarowałby od klaksonów :)

          Wszędzie na drogach jest gęściej, więc wiele rzeczy stało się nieaktualnych. I to bez względu na to, czy kierowcy są wykształceni w takich niuansach, czy nie.

          > Kiedyś przygotowujący się do skrętu w prawo zbliżał się do prawej krawędzi,zwal
          > niał i wykonywał manewr,dzisiaj włącza prawy kierunkowskaz wyjeżdża na środek j
          > ezdni zwalnia i dopiero wykonuje manewr.

          Widzę dość często, że kierowcy chowają się na prawo jeśli tylko mają miejsce. Najważniejsze, żeby kolejność była dobra: kierunek, zwolnienie, przesunięcie się na prawo (jeśli się da i jest sens), manewer.
          • rekrut1 Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 08.05.11, 18:38
            Oczywiście,wszystko się zmienia łącznie z "kulturą na drodze".Szkoda tylko że te zmiany idą nie w tym kierunku co trzeba.Jakże bezpiecznej i milej by się na wszystkim podróżowało. :)
            Pozdr.
      • tomek854 Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 13.05.11, 16:46
        > Ostatnio pojawily sie jednak klopoty ;) O klientach, ktorzy po wyprzedzeniu "dz
        > iekowali" szpryca dlugimi, nie wspomne, bo to zdarza sie rzadko.

        To nie jest podziękowanie, tylko informacja, że możesz już bezpiecznie wjechać przed niego. Zaczęło się od kierowców TIRów własnie, bo oni mają siłą rzeczy słabą widocznosći i bardzo trudno im ocenić czy już mogą wjechać przed wyprzedzanego czy nie. Wielu kierowców odruchowo robi to też dla mniejszych pojazdów, jak jeszcze jeździłem dużym, to często mi się to zdarzało, teraz zanika, bo to głównie ja wyprzedzam.

        Warto jednak ten zwyczaj znać i stosować kiedy to Ciebie wyprzedza coś dłuższego.
    • rapid130 Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 09.05.11, 21:00
      Pamiętam, pamiętam...

      Doświetlam wyprzedzanemu nie dla jego ewentualnego podziękowania, tylko z czystego egoizmu. Tzn. dla własnego bezpieczeństwa :PPPP Bo jeżeli on trafi na jakąś cichociemną przeszkodę na lewym pasie, to jest spore prawdopodobieństwo, że w odruchu omijania / ucieczki w prawo może zepchnąć mnie z drogi. :X

      "Prawdawne znaki świetlne" jeszcze niecałkiem zanikły w narodzie.

      Jeszcze je widać w ścisłym środku nocy, gdy sumaryczny ruch jest niezbyt duży, a skład pojazdów w znacznej mierze złożony z ciężarówek. Wtedy łatwiej o taką współpracę.
    • ab_extra Dobre uczynki wracają do ciebie :) 10.05.11, 14:27
      Ostatnio w długiej podróży miałem tak: Snułem się w długiej kolumnie. Jadące z przeciwka dwie ciężarówki usiłowały, bez szans powodzenia, ominąć źle zaparkowany na poboczu samochód. Zatrzymałem się, żeby umożliwić im wykonanie manewru, choć zostałem otrąbiony i nawet rodzona żona mnie ofuknęła za stratę czasu. Dwieście kilometrów dalej utknąłem, usiłując wbić się zatłoczoną drogę z pierwszeństwem przejazdu. Wydawało się, że postoję tam do wieczora. Nieoczekiwanie dostałem zaproszenie od kierowcy ...wielkiej ciężarówki. Się opłaca! :)
      • jorn Re: Dobre uczynki wracają do ciebie :) 11.05.11, 23:59
        Przyznam, że nie rozumiem niechęci niektórych kierowców do używania świateł drogowych. Przecież ci pokazani w pierwszej części mejsonowego filmu nie oświetlali drogi nie tylko Mejsonowi, ale też sobie. A chyba każdy się zgodzi, że lepiej widzieć więcej niż mniej?

        A co do innych wymienionych w wątku przykładów:

        1. Poprawka na dyszel: od ponad 20 lat prowadzę samochody, a wcześniej przez dobrych kilka lat byłem pasażerem aktywnie obserwującym drogę, bo w młodości byłem automaniakiem i samochód, to była moja miłość i zawsze, ale to zawsze takich ekswoźniców na drogach spotykałem. W ostatni weekend spędziłem 3 i pół dnia na drogach pogranicza francusko - niemiecko - luksembursko - belgijskiego (plus dojazd z centralnej Belgii i powrót tamże) i takich "dyszlowych" też parę razy spotkałem.

        2. Sygnał dawany światłami drogowymi "uwaga, wyprzedzam": nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek się z tym spotkał i bardzo dobrze, bo takie coś przynosi znacznie więcej szkody niż pożytku: jeśli ten z przodu akurat w tym momencie spojrzy w lusterko, możemy go oślepić; może ten błysk światłami odebrać jako chamskie poganianie i się zdenerwować i zrobić coś głupiego itd., itp.

        3. Trąbienie na wyprzedzanych rowerzystów: jw.

        4. Wskazywanie kierunkowskazem, że droga wolna: to rzeczywiście kiedyś było powszechne, a ostatnio jakby zanikło. Ale trudno się dziwić, natężenie ruchu jest w dzisiejszych czasach tak duże, że rzadko droga jest wolna po horyzont, a innym przypadku nie odważyłbym się kogoś tak wypuścić, bo nie wiem, co on ma pod maską, nie wiem, czy potrafi sprawnie swoje kuce wykorzystać, czy potrafi dobrze ocenić sytuację; wreszcie sam mogę błąd w ocenie popełnić.

        O siebie dodam jeszcze jeden zanikający zwyczaj: ostrzeganie przed kontrolami drogowymi. Ale to też uważam za słuszne, chyba, że kontrolerzy zaczaili się w miejscu łownym, a bezpiecznym.

        Pozdrawiam
        • rapid130 Re: Dobre uczynki wracają do ciebie :) 12.05.11, 11:14
          jorn napisał:

          > Przyznam, że nie rozumiem niechęci niektórych kierowców do używania świateł dro
          > gowych.

          To jest zjawisko narastające w ostatnich latach. 15-20 lat temu na drogach wieczorową porą normą były konkursy pt. "Kto później przełączy" bez wzajemnego oślepienia. Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że to były pożyteczne zawody. Nie było wzajemnych zaskoczeń późnym pojawieniem się innego pojazdu.

          Przez ten czas ruch wzmógł się, po wielu odcinkach jeździ się wyłącznie na światłach mijania, które są (tylko statystycznie) skuteczniejsze niż drzewiej bywało, więc nie ma takiej presji, żeby korzystać z drogowych. Dlatego ludzie wyjeżdżając na pustą drogę przypominają sobie dopiero po chwili, że mają jeszcze "długie" do dyspozycji. Albo wychodzą z założenia, że gdy jadą powoli, to nie potrzebują. Głupi błąd taktyczny, urągający bezpieczeństwu.

          Zanikanie sztuki należytego używania świateł jest powszechne. :/
          Na lokalnych drogach o małym ruchu też przeważają "krótkooczni", o wiele za wcześnie przełączający z drogowych na mijania. Rzadko, coraz rzadziej widuję kierowców, którzy mają włączone drogowe do ostatniego bezpiecznego momentu.

          Aaaa, wzrasta również liczba kierowców, którzy nie potrafią zajarzyć, że samochód jadący z naprzeciwka - mający względem ich pojazdu wzniesiony dziób, np. wskutek wjeżdżania na wzniesienie - tymczasowo świeci wyżej i oślepia. I że przez kilka sekund nic na to nie można poradzić. Coraz częściej zdarza mi się spotykać "święcie oburzonych", którzy potrafią w takiej sytuacji włączyć światła drogowe na stałe, w ramach "zemsty sprawiedliwej".
    • bimota Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 12.05.11, 12:05
      Musialy byc bardzo zamierzchle bo sobie nie przypominam... Oswietlanie raczej popieram, kierunkowania nie...
      • t-tk Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 12.05.11, 19:49
        Mówisz o mignięciu prawym kierunkiem o wolnej drodze z przodu? PJ mam krótko, a jakoś doskonale znam ten zwyczaj.
        • mejson.e Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 12.05.11, 23:36
          t-tk napisał:

          > Mówisz o mignięciu prawym kierunkiem o wolnej drodze z przodu? PJ mam krótko, a
          > jakoś doskonale znam ten zwyczaj.

          Im dłużej będziesz miał prawo jazdy, tym więcej będziesz miał wątpliwości, czy mrugnąć... ;-)
          • wolfgang87 Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 13.05.11, 00:07
            To nie jest aż takie głupie. Jeśli zmęczony czatowaniem (a to zdarz się coraz częściej) schowam się na dłuższą chwilę za ciężarówką (i pogodzę z tym, że muszę wlec się70tką), to takie mignięcie może sugerować, że jest duża pusta prosta do wykorzystania. Oczywiście, jest to tylko wskazówka. Resztę musimy ocenić sami. Nie ma mowy o jakimś "wypuszczniu" nas na wyprzedzanie. Decyzję podejmujemy my.
        • bimota Re: Oświetlanie drogi wyprzedzającemu 13.05.11, 10:28
          Zwyczaj to chyba niekoniecznie to samo co zalecenia autorytetow...
Pełna wersja