Usypianie czuności.

09.05.11, 22:03
Jeśli projektant drogi "prowadzi cię za rączkę" po uspokojonej trasie, za pomocą słupków (!?) uniemożliwia przekraczanie linii ciągłych, ostrzega przed wysepkami, skrzyżowaniami, przejściami dla pieszych, przed zwierzętami, stawia płotki przy chodnikach - to można naprawdę poczuć się bezpiecznie.
A koniec zakazu wyprzedzania, pojawienie się linii przerywanej, można uznać za zaproszenie do bezpiecznego wyprzedzania...

A jak to może się skończyć?

Najbezpieczniej nie wyprzedzać!

I tak powinienem być szczęśliwy, że nie trafiłem słupków na środku drogi podczas powrotu na prawy pas...
    • wolfgang87 Re: Usypianie czuności. 09.05.11, 22:21
      Wiem, że się łatwo teoretyzuje zza biurka, ale trochę długo się zbierałeś do tego wyprzedzania.
      Może źle widzę, ale też zacząłeś wyprzedzać na "zagęszczonej" przerywanej. Jak to było w realu?
      • mejson.e Re: Usypianie czujności. 09.05.11, 23:33
        wolfgang87 napisał:

        > Wiem, że się łatwo teoretyzuje zza biurka, ale trochę długo się zbierałeś do te
        > go wyprzedzania.
        > Może źle widzę, ale też zacząłeś wyprzedzać na "zagęszczonej" przerywanej. Jak
        > to było w realu?

        Dobre oko! ;-)

        W realu byłem właśnie ospały i ogłupiały po długiej jeździe w takich warunkach i jak już zabrałem się za wyprzedzanie, przegapiłem zagęszczanie linii przerywanej - patrzyłem się już tylko do przodu wypatrując zagrożenia poza kilkudziesięcioma metrami światła rzucanego przez ciężarówkę.
        Zza biurka widać to doskonale.
        Pewnie zza urzędniczego także.

        A gdzie był znak ostrzegający o zakręcie?
        Pewnie zasłoniła go ciężarówka.
        Bo na bezpiecznej drodze wystarczy go postawić tylko z jednej strony...

        Potraktowałem to wydarzenie jako ostrzeżenie, by nie ufać projektantowi drogi, tylko cały czas pilnować własnego tyłka.
        • wolfgang87 Re: Usypianie czujności. 09.05.11, 23:55
          No projektantom ufam o tyle, że widząc przerywaną trzeba szybciutko zbierać wszystkie posiadane kuce, gdyż zaraz będzie zaket, wysepka, górka, dołek, sracz sołtysa :)
        • edek40 Re: Usypianie czujności. 10.05.11, 09:45
          > W realu byłem właśnie ospały i ogłupiały po długiej jeździe w takich warunkach
          > i jak już zabrałem się za wyprzedzanie, przegapiłem zagęszczanie linii przerywa
          > nej

          W przypadku, ktory opisywalem dwa lata temu zageszczenia nie bylo. Byl za to znaczny przelom terenu. Po wielu kilometrach ciaglej.

          > Pewnie zza urzędniczego także.

          Mysle, ze poza blogostanem urzedostanu graniczacym z ekstaza, waznym aspektem jest rowniez premia za "modernizacje". A ze na wyrywki? Przeciez oni odpowiadaja tylko za swoje 14,5 km szosy. Potem juz inna z ponad 2000 jednostek odpowiedzialnych za nasze drogi.

          > Bo na bezpiecznej drodze wystarczy go postawić tylko z jednej strony...

          Mejson, niebezpiecznie zahaczasz o edkowo-emesowe "czepianie sie" ;)

          > Potraktowałem to wydarzenie jako ostrzeżenie, by nie ufać projektantowi drogi,
          > tylko cały czas pilnować własnego tyłka.

          Najgorzej, jak zawsze, maja ci, ktorzy te nauke pobrali w dniu swojej smierci...
          • wolfgang87 Re: Usypianie czujności. 10.05.11, 10:23
            > > Bo na bezpiecznej drodze wystarczy go postawić tylko z jednej strony...
            >
            > Mejson, niebezpiecznie zahaczasz o edkowo-emesowe "czepianie sie" ;)

            Trochę tak, bo widać, że był zmulony, a prócz znaku (o ile w ogóle był), była jeszcze zagęszczona ciągła (wyraźne rozmalowanie, zadbane, nie zamazane). Wiec oznakowanie nie było aż tak tragiczne.

            Mnie to przypomina sytuację, kiedy jestem rozleniwiony i wyprzedzam na czwartym biegu zamiast na trzecim i wtenczas trochę to trwa dłużej (100 kucy u mnie, więc trójeczka wskazana). Wtedy czasami pojawia się coś z naprzeciwka, a mi się najzwyczajniej nie chce zrzucać biegu, dawać kopa i prowadzi to do głupich sytuacji takich jak na filmiku.

            A tak off topic, zastanawiam się, czy uczą na nauce jazdy o zagęszczonej przerywanej? Mnie ponad 10 lat temu nie uczyli. Może to coś nowego?
            • edek40 Re: Usypianie czujności. 10.05.11, 11:04
              > Trochę tak, bo widać, że był zmulony, a prócz znaku (o ile w ogóle był), była j
              > eszcze zagęszczona ciągła (wyraźne rozmalowanie, zadbane, nie zamazane). Wiec o
              > znakowanie nie było aż tak tragiczne.

              Ponad wszelka watpliwosc. Ja jednak czepiam sie zawsze tego samego - ze drogi sa robione wylacznie dla zachowujacych i dostosowujacych, bez wiekszego marginesu na blad, ktory, jak widac, moze byc rowniez dzielem "dbacza" o duza ilosc farby na drodze.

              > A tak off topic, zastanawiam się, czy uczą na nauce jazdy o zagęszczonej przery
              > wanej? Mnie ponad 10 lat temu nie uczyli. Może to coś nowego?

              Nowe nie jest. Jednak nadzwyczaj rzadko wystepuje na placyku manewrowym oraz w gesto zurbanizowanych okolicach WORDu. A jednokrotne opowiedzenie to o wiele za malo. Pewne rzeczy wymagaja wyrobienia mechanicznych odruchow. A te nie wynikaja z "cwiczen" na sali wykladowej.
            • emes-nju Re: Usypianie czujności. 10.05.11, 11:16
              wolfgang87 napisał:

              > Wiec oznakowanie nie było aż tak tragiczne.

              Bylo tragiczne. Bo bylo go za duzo! Zmeczylem sie ogladajac 3 min. filmu. A w jakim stanie jest kierowca po kilkuset km?
              • wolfgang87 Re: Usypianie czujności. 10.05.11, 11:21
                Ja tam urwałem sobie film i przeszedłem od razu do końcówki. Wybaczcie :)

                Ale fakt, przypatrując się dokładniej, to oczopląs. No ale skoro mamy urzędników, to oni muszą coś robić. No i robią. Gdyby robili puste drogi bez oznakowania, to byśmy powiedzieli, że nic nie robią, a tak możecie narzekać, ale na pewno nie na ich bezczynność ;-)
                • emes-nju Re: Usypianie czujności. 10.05.11, 11:33
                  wolfgang87 napisał:

                  > Gdyby robili puste drogi bez oznakowania, to byśmy powiedzieli, że nic nie robią

                  Jak kto. Raczej nie ja. No chyba, ze brakloby niezbednego oznakowania.

                  Ale u nas tak juz "musi" byc. Jak modernizacja osiedla wielkoplytowego, to potem od kolorkow mozna dostac gesiej skorki w okolicach siatkowki; jak praca parlamentu, to rozliczana z liczby, a nie jakosci ustanowionych praw; jak modernizacja drogi, to mrugajacy jak wsciekly lunapark; jak...
        • emes-nju Re: Usypianie czujności. 10.05.11, 10:56
          mejson.e napisał:

          > przegapiłem zagęszczanie linii przerywanej

          To i bez ospalosci latwo przegapic. W koncu jak czlowiek zaczyna wyprzedzanie, to przyspiesza. A jak przyspiesza, to nawet zwykle kreski zaczynaja szyciej "migac". Zeby zauwazyc, ze pasy sie zagescily, na dobra sprawe nalezaloby przestac zastanawiac sie nad wyprzedzaniem, a zaczac nad kreskami na asfalcie...

          Dlatego tak podoba mi sie pomysl ze strzalkami zganiajacymi na pas. Calkowicie jednoznaczne nawet dla kogos polslepego ;)

          PS Zawsze pisalem, ze "uspokojone" drogi sa kompletna katastrofa po zmierzchu...
        • erasms25 Czujnym trzeba być, nie uspokojonym 10.05.11, 15:34
          > Potraktowałem to wydarzenie jako ostrzeżenie, by nie ufać projektantowi drogi,
          > tylko cały czas pilnować własnego tyłka.

          I o to chodzi. Trzeba posłuchać czy przez radio nie ostrzegają przed nieoznakowanymi i od czasu do czasu zerknąć w lusterko czy i kto nam siedzi na ogonie.
          Na tym polega jazda na udziwnionych drogach. O bezpieczeństwo swoje i portfela należy dbać i być czujnym! :-)
    • tiges_wiz Re: Usypianie czuności. 09.05.11, 23:35
      Mejson widze ze bywasz w moich rejonach :P zapraszam na ciacho :P
      • 1.6gtd Re: Usypianie czuności. 09.05.11, 23:49
        Jeden z najgorszych odcinków DK8. Zwykle mam już w tym miejscu za sobą blisko 500km DK8, a prawdziwa męka właśnie ma się rozpocząć. W moim jest jeszcze ok, ale w 75 konnym potworze mojej dziewczyny idzie tam utknąć za ciężarówką na dłuuugie kilometry.
        • mejson.e Re: Usypianie czuności. 09.05.11, 23:53
          1.6gtd napisał:

          > Jeden z najgorszych odcinków DK8. Zwykle mam już w tym miejscu za sobą blisko 5
          > 00km DK8, a prawdziwa męka właśnie ma się rozpocząć. W moim jest jeszcze ok, al
          > e w 75 konnym potworze mojej dziewczyny idzie tam utknąć za ciężarówką na dłuuu
          > gie kilometry.

          Ja miałem wtedy już prawie 350 na plecach i szykowałem się właśnie na pierwszy postój.
          Taka jazda "skanalizowana" potrafi być dużo bardziej nużąca od zwykłych harców na jednojezdniówce.
          Stąd pewnie się brały te moje ospałe manewry.
        • wolfgang87 Re: Usypianie czuności. 10.05.11, 00:00
          @1.6gtd: Za sobą 500km DK8? No nie mów, że w podlasko-mazowieckiej części ósemki (Wawa-Biały) jedzie się źle? Fajna traska, mało terenów zabudowanych, zazwyczaj szeroka, płaska, prosta jak ruski drut.
          • 1.6gtd Re: Usypianie czuności. 10.05.11, 00:59
            wolfgang87 napisał:

            > @1.6gtd: Za sobą 500km DK8? No nie mów, że w podlasko-mazowieckiej części ósemk
            > i (Wawa-Biały) jedzie się źle? Fajna traska, mało terenów zabudowanych, zazwycz
            > aj szeroka, płaska, prosta jak ruski drut.

            DK8 na trasie Wrocław - Białystok i spowrotem pokonuję średnio tak z raz na dwa miesiące. Z tą drogą łączą mnie dziwne relacje miotające się od miłości do nienawiści. Oczywiście masz racje. Białystok - Warszawa to generalnie bajka (z wyjątkami np. jeżewo - biały, albo fragment za obwodnicą Ostrowii). W nocy (a nocą jeżdżę najczęściej) to wolę nawet fragmenty DK8 od S8 - przynajmniej coś się dzieje, od czasu do czasu się wyprzedzi jakąś litewską ciężarówkę. Zdecydowanie najfajniejszy fragment wspomnianej wyżej trasy. Potem zaczynają się schody. Naprawdę męczy mnie odcinek Warszawa - Piotrków. Jest nerwowo, zazwyczaj szybko i absolutnie niepłynnie. Mimo, że przecież po dwa pasy w każdym kierunku. Odcinek ten mógłby stanowić ilustrację dla młodych projektantów "jak nie powinno się robić dróg". Po tej szarpaninie wypada się z Piotrkowa na jednopasmówkę. Mimo wszystko, w moim odczuciu jest tu odrobinę przyjemniej. Dopiero okolice Kępna i ciągnący się przez dziesiątki kilometrów teren zabudowany sprawiają, że naprawdę człowiek myśli już tylko o ciepłym łóżku...
            Wyraziłem się nie precyzyjnie. 500km męczy samo w sobie. Faktycznie nie ma co narzekać na ósemkę na północ od Warszawy (całej nie dane mi było nigdy zobaczyć - najdalej zapuściłem się do Suwałk)
      • mejson.e Re: Usypianie czuności. 09.05.11, 23:55
        tiges_wiz napisał:

        > Mejson widze ze bywasz w moich rejonach :P zapraszam na ciacho :P

        Musze Cię zmartwić - w tych rejonach pojawiłem się pierwszy raz po kilku latach - nie bywam tam...
    • erasms25 Re: Usypianie czuności. 10.05.11, 15:35
      Na filmach nie potrafię ocenić. Ile na godzinę jechał ten duży mobilek?
      • mejson.e Prędkość 11.05.11, 19:29
        erasms25 napisała:

        > Na filmach nie potrafię ocenić. Ile na godzinę jechał ten duży mobilek?

        Na początku filmu (poza zabudowanym) niecałe 60 km/godz.
    • rapid130 Re: Usypianie czuności. 11.05.11, 20:39
      Ja w kwestii formalnej. :P

      "Prowadzenie za rączkę" jest określeniem o zabarwieniu zdecydowanie pozytywnym.

      O jeździe po takich odcinkach mówię, że czuję się jak świnia idąca ostatnią drogą w ubojni. Klaustrofobiczna ciasnota i cały czas prowadzenie "w kawyczkach" w (nie)kończącej się kolejce i bez perspektyw. :X
Inne wątki na temat:
Pełna wersja