rekrut1
13.05.11, 19:56
Kilka słonecznych dni i zaczęło się.Motocykle przynajmniej czasami słychać,rowerzystów niestety nie! Pojawiają się z nienacka na przejściach dla pieszych,z nienacka bo poruszają się szybciej niż piesi i są "nieprzewidywalni".Rozumiem wykorzystywanie swojej mobilności ale jazda chodnikiem a następnie gwałtowny skręt w lewo by "przekroczyć" jezdnię na zebrze jest zaskakujące.
Rowerzysta jedzie prawym skraje jezdni,OK,nagle wystawia rękę,ucieka do środka jezdni aby skręcić w lewo,nie patrzy przy tym(bo nie ma lusterka) jak daleko znajduje się jadący za nim pojazd.Gwałtowne hamowanie nie jest manewrem bezpiecznym.
I najbardziej niebezpieczne sytuacje: samochód skręca w prawo,powinien ustąpić pieszym i tam gdzie rowerzyści "mają światło" także im. Tu pytanie, skąd kierowca ma wiedzieć czy za zakrętem drogę nie przecina ścieżka rowerowa??
Przed zakrętem jest znak informujący że oprócz pieszych możemy spotkać i rowerzystę ale o tym że za zakrętem to już nie.Nie każda ścieżka jest widoczna dla kierowcy a biorąc pod uwagę natężenie ruchu w miastach i tak kierowca "ma na co patrzeć",wymaganie od niego talentów jasnowidza to lekka przesada.
Pozd.