Eeeee. Ten Wieden to zdaje sie w Austrii?

05.10.11, 10:47
Nasi urzednicy, co oczywiste, wymyslaja nasze wlasne, znakomite rozwiazania, ktore nie sprawdzaja sie z uwagi na naszych kierowcow. W INTERII cos o tym pisza. Mnie ujela do glebi niechec naszych miszczow do przenoszenia rozwiazan z innych krajow na nasz grunt. O tu macie:

"Sygnał zielony zaczyna migać przed zmianą na żółty. Dzięki temu kierowca dojeżdżający do sygnalizatora wie, że za chwilę zapali się żółte światło i trzeba będzie hamować. Takie rozwiązanie jest stosowane np. w Austrii

Były także plany wprowadzenia go w Polsce, jednak według urzędników jest to sprzeczne z konwencją wiedeńską ruchu drogowym, której jesteśmy stroną."

Znaczy sie, ze Austria nie jest strona konwencji wiedenskiej?
    • nazimno Znowu siejecie, wicie-rozumicie, zamet. 05.10.11, 10:54
      U nas nic nie bedzie migac bez naszego pozwolenia i bez decyzji naszego "Biura Potylicznego".

      Jesli tam u nich miga, to niech sobie miga na ich kapitalistyczne ryzyko.

      To nie nasza wina, ze oni tam w tym miescie wina, kobiet i spiewu nie znaja
      Konwencji Wiedenskiej. Nie dziwota, ze nie znaja. Tylko im baby, alkohol i jakies tam walce
      w glowie.

      Nooo!!!
      Zeby mi to bylo ostatni raz.
      • edek40 To wynika z mojej zasciankowosci i zaparzenia 05.10.11, 11:01
        Zapatrzylem sie na ten zachod bez wad i w glowie mi sie nie miesci, ze w Wiedniu, w ktorym jakos tak bylem pare razy, nie wiedza, ze lamia (w szalenie wygodny i intuicyjny sposob) konwencje wiedenska :)
    • bimota Re: Eeeee. Ten Wieden to zdaje sie w Austrii? 05.10.11, 11:09
      Etam... wszystko jest do uzgodnienia, kwestia znalezienia (sie) odpowiedniego wykonawcy...

      ALe nie wydaje mi sie, by jazda na czerwonym byla kwestia niemrugania. Generalnie za dlugo swieci sie czerwone dla wszystkich...
      • nazimno A po cholere w ogole zielone. Jezdza na czerwonym. 05.10.11, 11:11
      • edek40 Re: Eeeee. Ten Wieden to zdaje sie w Austrii? 05.10.11, 11:12
        > ALe nie wydaje mi sie, by jazda na czerwonym byla kwestia niemrugania

        Oczywiscie, ze nie. Pytanie tylko po co w Wiedniu, lamiac Konwencje Wiedenska, tak wlasnie ulatwia sie kierowcom, tak zdyscyplinowanym przeciez, analize sytuacji i podjecie decyzji o hamowaniu zanim zaczna interpretowac w ktorym momencie zotlego (ktore zakazuje wjazdu) jeszcze mozna, a w ktorym juz nie mozna wjechac.
        • kozak-na-koniu Re: Eeeee. Ten Wieden to zdaje sie w Austrii? 05.10.11, 11:16
          Że "Konwencję Wiedeńską" podpisano w Wiedniu, nie znaczy wcale, że podpisała i ratyfikowała ją także Austria. Poza tym, w umotywowanych przypadkach przepisy przewidują możliwość odstępstw. A w ogóle, to "niejednemu psu Burek" - na przykład. :)))
          • jorn Re: Eeeee. Ten Wieden to zdaje sie w Austrii? 05.10.11, 14:30
            Nie wiem, czy migające zielone światło jest sprzeczne z konwencją wiedeńską, czy nie. Ale fakt, że w jakimś kraju takie rozwiązanie funkcjonuje nie jest dowodem na jego zgodność z rzeczoną konwencją. Oni też nie zawsze są święci i zdarza się im produkować przepisy niezgodne z prawem międzynarodowym.

            Apteczki w samochodach są w mojej opinii równie bezużyteczne, jak gaśnice i kamizelki. Jeżdżę samochodami od ponad 20 lat i nigdy nie musiałem użyć ani gaśnicy, ani apteczki. Kamizelki użyłem raz: kiedy z powodu jakiegoś wypadku utknąłem w kilkugodzinnym zatorze na niemieckiej autostradzie. W zasięgu wzroku miałem kilkaset samochodów, z których wielu ludzi wyszło na drogę, ale kamizelkę na sobie miałem tylko ja.

            Obowiązek stosowania opon zimowych ma jeden słaby punkt: klimat nie jest stabilny i jednego roku w listopadzie jesteśmy zawaleni śniegiem, a za rok o tej samej porze mamy dwucyfrową temperaturę. Zdarza się taż, że na kilkusetkilometrowej trasie mamy 20 km jazdy po śniegu (zdarzyło mi się tak kiedyś). Jeśli ustalimy obowiązkowy kalendarz zmian opon, to nie uchroni nas on przed jazdą po śniegu w marcu. Jeśli zaś wyznacznikiem obowiązku będzie sam śnieg, to w opisanej wyżej sytuacji albo czeka nas dwukrotna zmiana opon w ciągu godziny, albo ryzyko mandatu wystawionego przez nadgorliwego policjanta, albo jazda na zimówkach w mocno dodatniej temperaturze poza tym zaśnieżonym odcinkiem.

            Możliwość regulacji liczby pasów ruchu polski PoRD przewiduje od 25 lat, ale faktycznie tego rozwiązania w Polsce nigdy nie widziałem. Ale w innych krajach też nie za często.

            Pozdrawiam
            • nazimno Konwencja wiedenska jest przestarzala. 05.10.11, 17:17
              Chocby dlatego, ze technika oczujnikowania i sygnalizacji do celow ruchu drogowego
              poszla o kilkanascie generacji sprzetu do przodu od czasu powstania zapisow konwencji.

              Nie ma zdanych problemow, aby zastosowac te nowoczesna technike obecnie.

              Upieranie sie, ze "nie mozna migac" lub, ze nie mozna wyswietlac licznikow
              typu "count-down" dla swiatel czerwonych lub zielonych jest tylko tepym uporem
              urzedasow, ktorzy czekaja na jakas forme "zadoscuczynienia", aby sprawy zmienic.

              Sterowniki swiatel w chwili obecnej moga byc wpiete w siec swiatlowodowa,
              gdzie mozliwosci komunikacyjne sa ogromne.

              Dlatego opinie wydawane przez roznych urzedasow moga byc jedynie przedmiotem kpin.
              Oczywiscie - oni powoluja sie na "stan prawny".

              Niestety parlamentarzysci zajmuja sie glownie minutami ciszy, kwiatkami dla ministra
              i ewentualnie jakimis drobnymi klotniami dotyczacymi spraw nieistotnych.

              Jak ci ludzie moga uchwalic sensowne zmiany w przepisach, jesli sami nie maja pojecia,
              o co w ogole chodzi.

              A z kolei tzw. "komisje sejmowe" wspolpracuja z "ekspertami", ktorych wiedza
              ksztaltowana byla na poczatku lat siedemdziesiatych.

              No i wychodzi im to, co im wychodzi.



              • rysiekk111 głównie chodzi o świadomy sabotaż w imię interesów 05.10.11, 20:08
                grup trzymających motoprzemysł

                nazimno napisał:

                > Upieranie sie, ze "nie mozna migac" lub, ze nie mozna wyswietlac licznikow
                > typu "count-down" dla swiatel czerwonych lub zielonych jest tylko tepym uporem
                > urzedasow, ktorzy czekaja na jakas forme "zadoscuczynienia", aby sprawy zmienic

                Tym sie nie da wytłumaczyć tak zajadłego oporu trwajacego od 1998 roku, od czasu gdy otrzymali 1szy uświadamiajacy list w tej sprawie. W części wypadków jest to lenistwo/ograniczenie, ale zasadniczą przyczyna jest tbrak odważnego by wprowadzić zmianę, która może o kilkadziesiąt % obniżyć dochody śierdzącego spalinowego motolobby .
                (o rewolucyjnej poprawie warunków życia nie wspominając )
                • a_weasley Re: głównie chodzi o świadomy sabotaż w imię inte 16.10.11, 22:59
                  Jak jeszcze wskażesz, co by mianowicie owe grupy miały stracić i dlaczego, to będzie można rozmawiać.
                  • rysiekk111 stracilby producenci paliwow i części 17.10.11, 19:59
                    radykalne zmniejszenie ilości i, co równie ważne intensywności, zahamowań i przyspieszeń uderzyłoby w producentów tych części ktore się natenczas gwałtowne zużywają n.p. okładzin ciernych, opon, przegubów napędowych, elementów zawieszeń.
                    -mniejsze zapotrzebowanie na moce chwilowe uderza w producentów elementów napędowych: przekładni, silników (w przyszłości równiez elektrycznych i akumulatorów )
                    -mniejsze prędkości chwilowe (płynność pozwala na niższe limity prędkosci przy zachowaniu albo i skróceniu czasu przejazdu ) oznaczaja mniejsze sutki ewentualnych wypadków na czym tracą bezpośredni ci co je naprawiają a pośrednio producenci pojazdów, które mogłyby być lżejsze i delikatniejsze (tu mogą sobie "odbić" ilością sprzedaży )
                    -producenci ekranów przeciwhałasowych upiększających dziś otoczenie
                    -lekarze leczący nowotwory odspalinowe
                    -przedsiębiorcy pogrzebowi
                    - strat producentów paliw nie muszę ,jak mniemam , wyjaśniać
                    ..czy cos pominąłem ?

                    aż zaczynam mieć wyrzuty sumienia. Jak mogę skazywać tyle grup na "biedę" w imię jakichś bzdetów jak życie, zdrowie i jakość zycia ludu
            • elfkabezhaltera M+S 05.10.11, 17:30
              jorn napisał:

              >
              > Obowiązek stosowania opon zimowych ma jeden słaby punkt: klimat nie jest stabil
              > ny i jednego roku w listopadzie jesteśmy zawaleni śniegiem, a za rok o tej same
              > j porze mamy dwucyfrową temperaturę. Zdarza się taż, że na kilkusetkilometrowej
              > trasie mamy 20 km jazdy po śniegu (zdarzyło mi się tak kiedyś). Jeśli ustalimy
              > obowiązkowy kalendarz zmian opon, to nie uchroni nas on przed jazdą po śniegu
              > w marcu. Jeśli zaś wyznacznikiem obowiązku będzie sam śnieg, to w opisanej wyże
              > j sytuacji albo czeka nas dwukrotna zmiana opon w ciągu godziny, albo ryzyko ma
              > ndatu wystawionego przez nadgorliwego policjanta, albo jazda na zimówkach w moc
              > no dodatniej temperaturze poza tym zaśnieżonym odcinkiem.

              Nie ma obowiązku stosowania opon zimowych. Istnieje obowiązek stosowania opon "śniegowych". A te spokojnie mogą byc całoroczne. I te 20 stopni im nie zaszkodzi.

              • jorn Re: M+S 05.10.11, 21:35
                elfkabezhaltera napisała:
                "Nie ma obowiązku stosowania opon zimowych. Istnieje obowiązek stosowania opon "śniegowych". A te spokojnie mogą być całoroczne. I te 20 stopni im nie zaszkodzi."


                To prawda, ale kiedy kupuję nowy samochód, przyjeżdża on do mnie z fabryki na oponach letnich. Zamiast więc kupować opony całoroczne, a letnie wyrzucać na śmietnik, wolę jednak kupić zimowe i je dwa razy w roku przerzucić. Jak do tej pory działa to tak, że podczas kadencji jednego samochodu u mnie zużywałem dwa komplety letnich i jeden zimowych.

                Pozdrawiam
    • derwisz911 :D 05.10.11, 19:23
      Co sie czepiasz!
      Zwykle klamia ze Ujnia zabrania, Ujnia nakazuje. I narod zaczalby wkrotce cos podejrzewac. Teraz wymyslili nowa przykrywke w postaci starej konwencji, i chwala im za to. Przynajmniej nie ma nudy.

      Z jednej strony przy podejsciu Austriakow do Wiednia podobnym jak Polakow do Warsiawki nie zdziwilbym sie, gdyby Austria lamala konwencje wiedenska. Z drugiej sam Wieden widocznie tez ja lamie.

      Przyznam sie bez bicia, ze migajace zielone troche mnie rozpiescilo i raz w Krakowie zdarzylo mi sie przejechac na bardzo poznym zoltym :) ogolnie fajny pomysl, choc podobnie jak w PL jest to kolejny element niewiadomy typu 'kierowca przede mna nacisnie mocniej gaz czy zahamuje?'. Ja staram sie przyjmowac zasade: miga zielone i jestem blisko, to przyspieszam jesli nikt przede mna nie jedzie. Miga zielone i widze, ze zolte zablysnie zanim dojade, to juz odpuszczam, dzieki czemu na pomaranczowym unikam mocnego deptania w pedal hamulca.
    • a_weasley Migające na zmianę 16.10.11, 18:22
      Widziałem to pewnej nocy w Warszawie, na skrzyżowaniu przy Dworcu Centralnym.
      Noc, wyłączona sygnalizacja, żółte migające. Tyle, że na kierunku z pierwszeństwem migało na zmianę z zielonym, a na kierunku podporządkowanym - na zmianę z czerwonym.
      Genialny pomysł, uważam. I nie wiem, jakim trzeba być leszczem, żeby to źle zinterpretować.
      • nazimno Tak, ale... 18.10.11, 12:21
        W systemach sygnalizacji nie mozna opierac sie na domyslach.
        Jeden leszcz domysli sie tak, drugi inaczej i bedzie "traaaaaaach".

        Trzeba przyjac konkretne standardy.
        Wraz z rozwojem technologii standardy mozna dostosowywac do wymogow efektywnego
        sterowania ruchem. Za tym powinny isc pragmatycznie skonstruowane korekty prawne.



Inne wątki na temat:
Pełna wersja