klemens1
24.11.11, 10:51
tiny.pl/h1v9c
Na widocznym przejściu dla pieszych światła ustawione są w ten sposób, że w kierunku pn-pd. zapalają się najpierw dla samochodów, a dopiero po kilkunastu sekundach dla pieszych.
Jeżeli jakiś samochód skręca z pn w prawo w Nowowiejską, może się nadziać na pieszych którym właśnie zapaliło się zielone światło - wczoraj taką sytuację widziałem.
Ponieważ samochody równolegle jadą, a czerwone dla pieszych świeci się bez sensu, wielu pieszych (dopiero gdy samochody na równoległej mają zielone) wchodzi na czerwonym świetle. Wczoraj policja jednego takiego delikwenta przyłapała i na podstawie krótkiego dialogu dowiedziałem się że nie mają zamiaru odstąpić od wymierzenia mu mandatu.
Piszę o tym z 2 powodów:
1. Przy organizacji ruchu bezpieczeństwo nie ma nic do rzeczy. Idiota, który ustawił światła dla pieszych w ten sposób, powinien zostać skazany prawomocnym wyrokiem sądu. Samochód skręcający w prawo mało co się nie wpakował w pieszych i nie była to wcale jego wina (nawet się zatrzymał na chwilę przed przejściem).
2. Jeżeli ktoś naruszy bezsensowne przepisy nie powodując żadnego zagrożenia, stróże prawa bezwzględnie to egzekwują - ta zasada dotyczy również pieszych.
Podsumowanie nie powinno być zaskakujące:
Bezpieczeństwo nie jest ważne, ważna jest liczba wystawionych mandatów.