Potracenie pieszego.

09.12.11, 14:45
Pieszy wchodzi na przejscie na czerwonym swietle i potraca go samochod. Wedlug raportu, a pozniej statystyk, przyczyna wypadku bylo wejscie pieszego na czerwonym swietle.

Ale czy naprawde? Czy wejscie na czerwonym swietle powoduje wypadek? A moze jednak wejscie pod jadacy samochod niezaleznie od swiecacego sie swiatla? (I w ogole wejscie pod jadacy samochod nawet jak swiatel nie ma).

Wydaje sie, ze roznica jest zadna, ale skutki takiego, a nie innego okreslania przyczyn wypadkow sa powazne. Dlaczego? Ano dlatego, ze (rzadko, ale jednak) sciga sie pieszych przechodzacych na czerwonym (tych, ktorzy ten zabieg przezyli, a wiec nie spowodowali zagrozenia!) zamiast przy pomocy kampanii spolecznych uczyc spoleczenstwo, ze wchodzenie pod jadacy samochod zawsze moze zabolec.
    • nazimno Mlode pokolenie ma 10 zyc jak w grach. 09.12.11, 14:48
      No i sie nie boi.
      • edek40 O mlode tak bardzo bac sie nie nalezy 09.12.11, 15:04
        Glownymi pieszymi uczestnikami wypadkow na drogach sa osoby 40+.
        • nazimno Jest statystyka? 09.12.11, 15:13
          A co do wypadkow.
          Powinno sie za darmo rozdawac opaski odblaskowe.
          NIGDY nie zrozumiem np. rowerzysty, ktory BEZ oswietlenia czynnego, BEZ elementow odblaskowych jedzie jakakolwiek droga po zmroku.

          To BRAK MOZGU.
          Podobnie piesi.
          Inaczej nie da sie tegp wytlumaczyc.
          • edek40 Re: Jest statystyka? 09.12.11, 15:17
            > A co do wypadkow.
            > Powinno sie za darmo rozdawac opaski odblaskowe.
            > NIGDY nie zrozumiem np. rowerzysty, ktory BEZ oswietlenia czynnego, BEZ element
            > ow odblaskowych jedzie jakakolwiek droga po zmroku.
            >
            > To BRAK MOZGU.
            > Podobnie piesi.
            > Inaczej nie da sie tegp wytlumaczyc.

            Brak mozgu latami utrwalany pier....lami o tym, ze to kierowcy maja dostosowywac i zachowywac. Dopiero od niedawna policja apeluje o wlasciwe oznakownanie. Problemem jest brak przepisow oraz to, ze policja nastawione jest w Polsce na latwy i szybki zysk.
            • emes-nju Re: Jest statystyka? 09.12.11, 15:23
              edek40 napisał:

              > policja nastawione jest w Polsce na latwy i szybki zysk.

              O to wlasnie chodzi!

              Stad sciganie za malo grozne wykroczenia formalne (za szybka jazda w "terenie zabudowanym" czy wejscie na przejscie na czerwonym swietle) i prawie calkowite odpuszczenie scigania za zachowania stwarzajace realne zagrozenie - to za duzo roboty...
          • emes-nju Re: Jest statystyka? 09.12.11, 15:18
            nazimno napisał:

            > NIGDY nie zrozumiem np. rowerzysty, ktory BEZ oswietlenia czynnego, BEZ
            > elementow odblaskowych jedzie jakakolwiek droga po zmroku.

            A ja rozumiem... Przeciez wszystkie media trabia od rana do wieczora, ze to predkosc zabija, a wiec nie pieszy/rowerzysta ma byc widoczny, a kierowca zwolnic... :/
          • rapid130 Re: Jest statystyka? 09.12.11, 15:53
            nazimno napisał:

            > Powinno sie za darmo rozdawac opaski odblaskowe.

            W tych miejscowościach, które znam robi się to dość regularnie.
            Niestety, rodzicom często nie chce się przyszywać odblaskowego misia do plecaka.
            A wiele dzieciaków szkół podstawowych nie chce nosić opasek, bo cyt. "są obciachowe".

            Przykład idzie z domu.

            Nauczyciel też raczej nie zrobi zajęć po godzinie 17, używając prywatnego samochodu, żeby zrobić małolatom jakiś pokaz widzialności - bez i z odblaskiem.
            Po pierwsze - dzieciaków w (jednozmianowej) szkole już nie ma.
            Po drugie - to już są godziny wolne nauczyciela. :P
            • edek40 Re: Jest statystyka? 09.12.11, 22:02
              > Nauczyciel też raczej nie zrobi zajęć po godzinie 17, używając prywatnego samoc
              > hodu, żeby zrobić małolatom jakiś pokaz widzialności - bez i z odblaskiem.

              To zbedne. W TV pokazali jak znakomicie widac w lesie w nocy.
          • shp80 Re: Jest statystyka? 11.12.11, 13:15
            > NIGDY nie zrozumiem np. rowerzysty, ktory BEZ oswietlenia czynnego, BEZ element
            > ow odblaskowych jedzie jakakolwiek droga po zmroku.
            >
            > To BRAK MOZGU.
            > Podobnie piesi.
            > Inaczej nie da sie tegp wytlumaczyc.

            Zakładam, że wysiadając z samochodu, masz na sobie kamizelkę lub co najmniej opaskę odblaskową na lewej nodze :)

            Piszę to na bazie mojej ostatniej przygody z takim właśnie kierowcą. Miejsce: miasto, teren nieco słabo oświetlony, jedziemy rowerami z dziewczyną, prawidło oświetlonymi, a wręcz ponad przeciętną, odblaski na kołach i w innych miejscach rowerów.. Wysiada kierowca w ciemnym zakamarku, ledwo widoczny i rzuca w naszą stronę: "kamizelki se załóżcie..".. No, co jak co, ale facet to typowy przypadek medialnej nagonki odblaskowo-kamizelkowej.. Moc mediów jest przeogromna..
            Jeśli nie widział świateł rowerowych, tak jak zobaczyłby kamizelkę? Dlaczego sam nie miał kamizelki i stwarzał zagrożenie w ruchu, wysiadając z samochodu w ciemnym miejscu?
            • nazimno Wyobraz sobie..., ze... mam odziez, 12.12.11, 10:25
              (kurtke i sportowe buty), gdzie wszyte sa elementy (spec. tkanina) odblaskowe.
              Staram sie byc obiektem dostrzegalnym w swietle pojazdow.





              • pacanek_ten_prawdziwy Re: Wyobraz sobie..., ze... mam odziez, 13.12.11, 19:49
                nazimno napisał:

                > (kurtke i sportowe buty), gdzie wszyte sa elementy (spec. tkanina) odblaskowe.
                > Staram sie byc obiektem dostrzegalnym w swietle pojazdow.
                >

                >
                >

                Hallo nazimno - klamczuchu !!!!

                A wieczorem wybierajac sie do restauracji , do kina albo do opery ubierasz swoja Kurtke :
                " (kurtke i sportowe buty), gdzie wszyte sa elementy (spec. tkanina) odblaskowe.
                Staram sie byc obiektem dostrzegalnym w swietle pojazdow."

                Hmmm .......

          • shp80 Re: Jest statystyka? 11.12.11, 13:21
            Jest taki gość ze Szczecina - sam o sobie mówi "odblaskowy anioł".. Jeździ rowerem po Polsce, ubrany na żółto i odblaskowo i rozdaje odblaski rowerzystom.. Skarży się, że mało jest na nie chętnych.. Żeby było śmiesznie, podczas swojej misji kilka razy miał wypadek.. Kierowcy mówili, że... go nie zauważyli.. Dla mnie wniosek jest prosty - kierowcy nie będą widzieć dotąd, aż nie będą chcieli zobaczyć. Oczywiście powszechnie wiadomo, że im prędkość większa, tym mniej szczegółów da się wypatrzeć.. Nie twierdzę, żę odblaski nie pomagają. Twierdzę tylko, że za niektóre wypadki trzeba wziąć współodpowiedzialność.. Jak słyszę w mediach, że rowerzysta był winny, bo nie miał kazmielki w ciągu dnia, a wjechał w niego czołowo samochód wyprzedzający na trzeciego, to nóż mi się w kieszeni otwiera..
            • emes-nju Re: Jest statystyka? 12.12.11, 11:05
              shp80 napisał:

              > Jest taki gość ze Szczecina - sam o sobie mówi "odblaskowy anioł". (...).
              > Żeby było śmiesznie, podczas swojej misji kilka razy miał wypadek..
              > Kierowcy mówili, że... go nie zauważyli. Dla mnie wniosek jest prosty
              > - kierowcy nie będą widzieć dotąd, aż nie będą chcieli zobaczyć.

              Za prosty jest ten wniosek...

              Bo kierowcy miewiaja tez wypadki z innymi kierowcami :P O ile mozna uznac, ze potracenie rowerzysty, to kolejny lisc do wienca chwaly polskiego kierowcy-mordercy, o tyle zderzenie z innym autem boli. W kieszeni, a czasem i "osobiscie".

              Moze wiec uznajmy, ze wypadki sie zdarzaja, bo kierowca CZEGOS nie zauwazyl. Bez rozdzielania czego i czy chcial czy nie chcial tego zauwazyc.

              PS Jako rowerzysta doskonale wiem, ze niezaleznie od posiadanego oswietlenia moja slaba strona jest to, ze jestem znacznie mniejszy od najmniejszego nawet samochodu. I do tego, niezaleznie od pory doby, jestem "przykryty" znacznie sliniejszymi od moich swiatlami. Nie sprawdzam wiec czy cos, co mam na "kolizyjnym" mnie widzi - daje drapaka jezeli tylko mam watpliwosci. Ujma na honorze mniej boli niz kontakt z ponad tona blachy.
          • pacanek_ten_prawdziwy Re: Jest statystyka? 13.12.11, 19:44
            nazimno napisał:

            > A co do wypadkow.
            > Powinno sie za darmo rozdawac opaski odblaskowe.
            > NIGDY nie zrozumiem np. rowerzysty, ktory BEZ oswietlenia czynnego, BEZ element
            > ow odblaskowych jedzie jakakolwiek droga po zmroku.
            >
            > To BRAK MOZGU.
            > Podobnie piesi.
            > Inaczej nie da sie tegp wytlumaczyc.

            Hallo nazimno - klamczuchu !!!!!

            A gdzie" chowaja " ten mozg kierowcy wysiadajacy z samochodow i przeistaczajacy sie w pieszych ???
            Ach ,oni zostawiaja ten mozg w schowku !!!
    • simon921 Re: Potracenie pieszego. 09.12.11, 17:12
      Oj tam, oj tam.
      Ja za to codziennie mijam skrzyżowanie (najczęściej puste), gdzie stróże prawa łapią za przechodzenie na czerwonym świetle jak nie widać samochodu po horyzont. Wiem bo sam dostałem:D Pan nawet zaczął gatkę o zagrożeniu w ruchu, ale nie potrafił mi wskazać w okolicy żadnych jadących aut:D
      Nie pochwalam wbiegania pod jadące auta, ale trochę pieszych rozumiem. We Wrocławiu pokonanie skrzyżowania zajmuje często ponad 5 minut (Jedna jezdnia, torowisko, druga jezdnia - każde z osobnym cyklem świetlnym), a światło jest już czerwone po przejściu połowy pierwszej jezdni (serio).
      • emes-nju Re: Potracenie pieszego. 12.12.11, 11:07
        simon921 napisał:

        > Oj tam, oj tam.
        > Ja za to codziennie mijam skrzyżowanie (najczęściej puste), gdzie stróże prawa
        > łapią za przechodzenie na czerwonym świetle jak nie widać samochodu po
        > horyzont. Wiem bo sam dostałem:D Pan nawet zaczął gatkę o zagrożeniu w
        > ruchu, ale nie potrafił mi wskazać w okolicy żadnych jadących aut:D


        Ten watek jest wlasnie o tym. O karaniu za wykroczenia formalne, bez wiekszego zwiazku z bezpieczenstwem.

        Bo przyczyna wypadku nie moze byc wejscie pieszego na czerwonym swietle. To karygodne lenistwo struzuf prawa.
    • shp80 Re: Potracenie pieszego. 11.12.11, 13:07
      >zamiast przy pomocy kampanii spolecznych u
      > czyc spoleczenstwo, ze wchodzenie pod jadacy samochod zawsze moze zabolec.

      Tia..A na instrukcji do żelazka pisać, aby nie dotykać językiem części grzewczej..
      Kampania to powinna być, ale wśród nowych kierowców, że przejście dla pieszych, jak sama nazwa wskazuje oznacza taki obszar, w którym muszą spodziewać się pieszego, a zatem powinni być przygotowani na zatrzymanie samochodu w każdej chwili.. Traktowanie przez kierowców przejścia, jak każdego innego miejsca na jezdni, poddaje głęboko w wątpliwość sens obowiązku korzystania przez piechoty tylko z zebry.. Skoro zrzuca się na piechotę obowiązek myślenia za kierowców, to czemu nie dopuścić możliwość bezkarnego przechodzenia w każdym miejscu?
      • staszek585 Re: Potracenie pieszego. 11.12.11, 14:09
        Wygląda to na dzielenie włosa na czworo. I każdy ma rację.
        Kiedyś obowiązywała logika. I to chyba logika (poparta doświadczeniem) zakazuje wchodzenia bezpośrednio pod jadą pojazd. Niezależnie od tego czy akurat mamy czy nie mamy pierwszeństwo. Nawet w PoRD ostało się:
        "art.14.Zabrania się:
        1. wchodzenia na jezdnię:
        bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,"
        Uwaga, podobny zapis dotyczył rowerzystów, ostatnio został skreślony !?!?!?
        (Pytanie - to tylko głupota, czy celowe działanie na rzecz przejechania kilku rowerzystów ?)
        A wracając do tematu, było to w miarę czytelne, logiczne i bezpieczne rozwiązanie.
        Ale ktoś coś chciał zmienić:
        1.Rozporządzenie o znakach i sygnałach... nakazuje kierowcy ograniczenie prędkości przed przejściem do takiej, która nie powoduje zagrożenia dla pieszego znajdującego się na przejściu (to jest logiczne), ale i dla pieszego na nie wkraczającego. A wkraczający to właśnie wchodzący bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd. I tu już coś nie gra.
        Bo jeżeli tak, to należy napisać:
        PIESZY PRZECHODZĄCY PRZEZ JEZDNIĘ PO PRZEJŚCIU MA ZAWSZE i BEZWZGLĘDNIE PIERWSZEŃSTWO. NIE MUSI NICZEGO SPRAWDZAĆ ANI SIĘ UPEWNIAĆ. WINNYM POTRĄCENIA ZAWSZE BĘDZIE KIEROWCA.
        Zostaje problem, kto pieszemu zwróci życie.
        Ale na razie jesteśmy w takim dualizmie. Warto sobie z tego zdawać sprawę.
        • tbernard Re: Potracenie pieszego. 11.12.11, 16:57
          > Ale na razie jesteśmy w takim dualizmie. Warto sobie z tego zdawać sprawę.

          Co ciekawe w tym dualizmie każdy patrzy na nie swoje przepisy, tylko tej drugiej strony. Pieszy ma zakodowane, że kierowca musi udzielić mu pierwszeństwa a kierowca, że pieszy nie może wtargnąć. Poniekąd przyczynia się do tego przepis mówiący, że można spodziewać, że inni przepisy znają i się do nich stosują.
          • staszek585 Re: Potracenie pieszego. 12.12.11, 10:06
            Masz rację. dlatego warto wyjaśniać i tłumaczyć.
            Pomału coś się zmieni.
            Tym bardziej, że brakuje na razie na naszych drogach wzajemnego zrozumienia. Chociaż jest coraz lepiej.
            Pieszy uważa,że "ma prawo" przechodzić. Nawet niekiedy ryzykownie.
            Kierowca, że "ma prawo" jechać, a pieszy mu przeszkadza.
            PS:
            Do tego dochodzi jeszcze byle jakie, nieczytelne, słabo widoczne przejście - wytarta zebra.
            Dokładają swoje medialne informacje typu: "masz prawo" zamiast sensownego tłumaczenia.
      • edek40 Re: Potracenie pieszego. 11.12.11, 16:48
        > Kampania to powinna być, ale wśród nowych kierowców, że przejście dla pieszych,
        > jak sama nazwa wskazuje oznacza taki obszar, w którym muszą spodziewać się pie
        > szego,

        Zasadniczo jednak zawsze jest to przejscie przez jezdnie.
        • tbernard Re: Potracenie pieszego. 11.12.11, 16:59
          > > Kampania to powinna być, ale wśród nowych kierowców, że przejście dla pie
          > szych,
          > > jak sama nazwa wskazuje oznacza taki obszar, w którym muszą spodziewać si
          > ę pie
          > > szego,
          >
          > Zasadniczo jednak zawsze jest to przejscie przez jezdnie.

          Istotniejsze, że dla pieszych. W przeciwnym razie zebry bez świateł nie miały by sensu.
      • emes-nju Re: Potracenie pieszego. 12.12.11, 11:09
        shp80 napisał:

        > Kampania to powinna być, ale wśród nowych kierowców, że przejście dla pieszych,
        > jak sama nazwa wskazuje oznacza taki obszar, w którym muszą spodziewać się
        > pieszego, a zatem powinni być przygotowani na zatrzymanie samochodu w każdej
        > chwili.

        Skoro tak, to po co stosowac swiatla?

        Ale ten watek nie jest o tym. Postaraj sie wczytac i zrozumiec, niezaleznie od grzechow pieszych czy kierowcow.
        • tbernard Re: Potracenie pieszego. 12.12.11, 11:13
          > Skoro tak, to po co stosowac swiatla?

          Można to rozumowanie przekształcić do:
          Skoro masz zastrzeżenia, to po co stosowane są zebry bez świateł? Przecież pieszy zawsze powinien ustępować pierwszeństwa.
          • kozak-na-koniu Re: Potracenie pieszego. 12.12.11, 12:10
            A po co są stosowani piesi i rowerzyści?:DDD
          • emes-nju Re: Potracenie pieszego. 12.12.11, 12:47
            Czy zrozumiales o czym jest ten watek?

            W sumie trudno sie dziwic, ze nie... W naszym kraju "dyscyplina formalna" ma sie swietnie :/
    • bimota Re: Potracenie pieszego. 11.12.11, 16:12
      To maly problem. Wiekszy to:

      1. Przepisy
      2. Nawalenie przejsc

      W centrum sa przejscia z sygnalizacja co 100m, co 50 bez, maly ruch, nie slyszalem by byl tam wypadek, a oni jeszcze cuduja z jakimsi dodatkowymi przejsciami, podwyzszeniami, strefami 30... No jak kierowcy nie maja byc wkurzeni... ??
    • bimota Re: Potracenie pieszego. 12.12.11, 13:15
      A czy przejscie jest "znakiem regulujacym piwerwszenstwo przejazdu" ? :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja