misiu.stefan
26.01.12, 11:24
Witam!
Nie przyjąłem mandatu za prędkość od drogówki - nie popełniłem zarzucanego mi wykroczenia (jechałem ok. 50 km/h a policjant chciał mi wmówić, że jechałem ponad 100 km/h w terenie zabudowanym) - w momencie zatrzymania mojego pojazdu nie miał wyniku na radarze (suszarce, laserowy) - bo go wykasował!
Powiedziałem, że jeśli w ogóle miał taki wynik na radarze to na pewno nie był mój - jechałem w bardzo dużym ruchu (tuż obok jest remont drogi i musiałbym wyprzedzać inne pojazdy a tego nie robiłem) wśród innych pojazdów. Prosiłem wielokrotnie o odtworzenie wyniku, czy nie da się go odtworzyć z pamięci, ale zostało to zignorowane.
Moje pytanie - jak teraz bronić się przed sądem? Mam tylko 1 świadka - żonę, która od razu po zatrzymaniu potwierdzała, że nie przekroczyłem prędkości.
No, ale teraz będzie moje słowo przeciwko słowu policjanta + jego kolegi (bo przecież zawsze są we dwójkę). Najśmieszniejsze jest to, ze kumpel siedział cały czas w radiowozie a teraz twierdzi, ze wynik widział (ale samego pomiaru to już nie widział).