Dzien jak codzien.

14.05.12, 13:17
Jest wies.
Srodkiem wsi prowadzi ruchliwa droga.

Oczywiscie na skrajach wsi stoja "obszary zabudowane" i odpowiednie "odwolania", bez zarzutu sobie stoja.

Jade zgodnie z ograniczneniem 50 km/h, czasem moze 55 km/h, "na grubosc wskazowki".
Inni na razie tez tak jada.

Zaczynamy dojezdzac do konca wsi.

Z duzej odleglosci widac odwolanie obszaru ucywilizowanego
(przez miejscowa ludnosc ucywilizowanego).

Na jakies 100-150 metrow przed odwolaniem jakis pajac w jeepie,
(czwarty lub piaty samochod za nami) nagle daje po garach i w sytuacji,
gdy z naprzeciwka odbywa sie ruch - wyprzedza wszystkich
na wariata dajac swiatlami i sygnalem dzwiekowym
pokaz "sound & light", aby gawiedz stosujaca sie jeszcze
do przepisow nie wpadla przypadkiem na podobny pomysl jak on sam.

Wiadomo, ze ludziska w obrebie wsi jada z niewielkimi odstepami (za male jak zwykle),
poniewaz predkosc oscyluje ~50 km/h. Odstepy takie praktycznie uniemozliwiaja
idiocie "schowanie sie" w luce.

Zdazyl, przed trumna w czolowce.
W ostatniej chwili zdazyl.
Duren.

Biedactwo zirytowalo sie, ze musi jechac 50-ka.
Biedactwo.

Mentalne kalectwo, ale bojace sie o swoja d...e, dlatego uzywal sygnalow.

I co zrobic z takim tepym s.ynem?

    • edek40 Re: Dzien jak codzien. 14.05.12, 13:25
      > I co zrobic z takim tepym s.ynem?

      Pisalem juz o tym, ale powtorze. Dawno, dawno temu, gdy slowo chamstwo i wariactwo bylo w pelni uzasadnione, moj znajomy wiozl prawdziwego Niemca przez Warszawe. Niemiec byl w slusznym szoku. Kolega zadal pytanie czy w Niemczech takich wariactw i chamstwa nie ma. Niemiec odparl, ze owszem, ale bardzo dawno juz nie widzial. Na pytanie co sie z nimi stalo Niemiec odparl, ze pewnie wygineli.

      Cos w tym jest. Szczegolnie w kraju, w ktorym z pietyzmem stawia sie fotoradary, a o edukacji calkowicei sie zapomina balwany i piraci musza wyginac. Tragiczne jest to, ze cierpia na tym postronni. Przy calkowitym ignorowaniu problemu przez wladze...
    • bimota Re: Dzien jak codzien. 14.05.12, 14:01
      No ja to bym zrobil mu miejsce, a nie jechal na d. poprzednika...
      • nazimno Ja tez. 14.05.12, 14:05
        Ale on kolo mnie przelecial jak strzala, poniewaz ja nie jechalem jako pierwszy w tym ogonku,
        a wystartowal z 4/5 (trudno to szacowac) miejsca za mna.

        I tak przyhamowalem na wszelki wypadek, ale nie gwaltownie.
        Tak, aby sobie zwiekszyc na wszelki wypadek odstep.

        PS
        A pajac nawet nie probowal sie chowac.
        On poszedl na pelne ryzyko.
        • bimota Re: Ja tez. 14.05.12, 14:54
          Moze nie probowal, bo nikt nawet nie probowal robic mu miejsca...
          • nazimno jasne, wine ponosimy - my 14.05.12, 15:08
            Jego INTENCJE byly oczywiste: lyknac wszystkich.

            Inaczej nie zrobilby tego w takim stylu.

            A rozumniej: w ogole by tego nie zrobil.
            Brakowalo mu tylko 100-150 metrow do konca obszaru cywilizowanego.

            To najlepiej swiadczy o idiotyzmie tego manewru.



            • bimota Re: jasne, wine ponosimy - my 14.05.12, 15:31
              Poza obszarem musial by wykonywac ten manewr przy wiekszej predkosci...

              A byc moze jest to kolejny przyklad jak absurdalne ograniczenia prowokuja...
              • wolfgang87 Re: jasne, wine ponosimy - my 14.05.12, 16:13
                Prawda jest brutalna. Ryzyko jest duże, ale okazja, gdy można łyknąć przy dość niskiej prędkości parę aut, wśród których pewnie znajdzie sie jakaś zawalidroga stosunkowo powoli rozpędzająca się - taka okazja kusi. Nieważne, że te auta zaraz się rozpędzą - to rozpędzanie trwa i potrafi być wnerwiające. A jako że mamy w poważaniu niezabudowane tereny zabudowane, więc to jest świetna okazja na wyprzedzanie.

                Natomiast niestety chęci trzeba umieć czasami powstrzymać. Fajnie wyprzedza się cała kolumnę. Ale wyprzedzenie np 2/3 kolumny to też jest fajna sprawa i warto się powstrzymać. Ale cóż, niektórym testosteron uderza przy wyprzedzaniu :)
                • nazimno To te "kalkulacje" zabijaja. 14.05.12, 16:29
                  Bo:
                  nie ten leb na takie kalkulacje,
                  nie wszystko dalo sie uwzglednic,

                  ..., albo wszystko na raz.
    • oixio Ot - burak 14.05.12, 14:28
      Nasze przepisy służą burakom.
      Nie mamy ustalonej kolejności wyprzedzania i dużo innych rzeczy ...
      Na pytanie kto ma pierwszeństwo - odp: burak.

      Podobnie na skrzyżowaniu równorzędnym ustępujemy pierwszeństwa pojazdom zbliżającym się z prawej strony oraz każdemu burakowi z każdej strony :)



Inne wątki na temat:
Pełna wersja