bimota
19.05.12, 21:24
Na pewnym forum prawnym, z ktorego mnie wywalono, dosc czest poruszane sa kwestie drogowe. I tak...:
1. Sugerujemy sie czyims kierunkowskazem, ruszamy z podporzadowanej, a temten zamiast skrecic - wali w nas. Tam twierdza, ze nasza wina. Ja sie pytam wiec: po co te kierunkowskazy ?
2. Strefa zamieszkania. Wiadomo, ze jest na nie moda i wali sie te znaki gdzie popadnie. No i mamy strefe, w ktorej jest jezdnia i przejscie dla pieszych. Przed przejsciem zaparkowane auto, zza tego auta wychodzi dzieciak i zostaje trafiony przez omijajacego. Niby jest strefa, czyli pierwszenstwo pieszych, niby pasy, a oni twierdza, ze winny dzieciak, bo wtargnal...
3. No i standardowy problem - wjezdzamy z podporzadkowanej, i w zadek wjezdza nam jadacy na glownej. Czy jego przekroczenie predkosci ma znaczenie przy ustalaniu winy ? Tam jeszcze byla kwestia, ze do kolizji nie doszlo, tylko gosc ostro hamowal i jego pasazerce cos sie niby w karku poprzestawialo od przeciazenia... :)
Reszty nie pamietam... :)