Kilka kwestii kodeksowych

19.05.12, 21:24
Na pewnym forum prawnym, z ktorego mnie wywalono, dosc czest poruszane sa kwestie drogowe. I tak...:

1. Sugerujemy sie czyims kierunkowskazem, ruszamy z podporzadowanej, a temten zamiast skrecic - wali w nas. Tam twierdza, ze nasza wina. Ja sie pytam wiec: po co te kierunkowskazy ?

2. Strefa zamieszkania. Wiadomo, ze jest na nie moda i wali sie te znaki gdzie popadnie. No i mamy strefe, w ktorej jest jezdnia i przejscie dla pieszych. Przed przejsciem zaparkowane auto, zza tego auta wychodzi dzieciak i zostaje trafiony przez omijajacego. Niby jest strefa, czyli pierwszenstwo pieszych, niby pasy, a oni twierdza, ze winny dzieciak, bo wtargnal...

3. No i standardowy problem - wjezdzamy z podporzadkowanej, i w zadek wjezdza nam jadacy na glownej. Czy jego przekroczenie predkosci ma znaczenie przy ustalaniu winy ? Tam jeszcze byla kwestia, ze do kolizji nie doszlo, tylko gosc ostro hamowal i jego pasazerce cos sie niby w karku poprzestawialo od przeciazenia... :)

Reszty nie pamietam... :)
    • staszek585 Re: Kilka kwestii kodeksowych 19.05.12, 21:37
      Na wszystkie pytania:
      1.Świat nie jest idealny. Zasady nie zawsze są przestrzegane. Ale istnieją.
      2.Werdykt, nawet sądowy, zależy od wielu czynników. Babcia Pawlakowa radziła: Weź dwa granaty. Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie.
    • tiges_wiz Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 00:04
      ad.1 zazwyczaj winny jest ten z podporzadkowanej. kierunkowskaz nie ma znaczenia. moze byc popsuty, moze koles zapomnial wylaczyc, albo sie rozmyslil...

      o wiele bardziej skandaliczny jest przypadek ze skrecasz w prawo a tam koles wyprzedza na podwojnej ciaglej i przejsciu i tez policja orzecze twoja wine. nie wiem jak sąd.

      ad. 2. wina kierowcy. tu nie ma tego jak obronic. omijanie przed przejsciem, pieszy na przejsciu, strefa zamieszkania (pierwszenstwo pieszego)

      ad. 3. jak odjedziesz wystarczajaco daleko to bedzie wina tego z tylu. z tego co wiem to bierze sie odleglosc jaka odjechales od skrzyzowania.
      • misiu-1 Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 09:49
        tiges_wiz napisał:

        > ad.1 zazwyczaj winny jest ten z podporzadkowanej. kierunkowskaz nie ma znaczeni
        > a. moze byc popsuty, moze koles zapomnial wylaczyc, albo sie rozmyslil...
        >
        > o wiele bardziej skandaliczny jest przypadek ze skrecasz w prawo a tam koles wy
        > przedza na podwojnej ciaglej i przejsciu i tez policja orzecze twoja wine. nie
        > wiem jak sąd.

        To nie jest wcale skandal, ponieważ kierowca na podporządkowanej ma ustąpić pierwszeństwa wszystkim pojazdom na drodze z pierwszeństwem, a nie tylko tym po jego lewej stronie. Wyprzedzający dostanie mandat za wyprzedzanie.

        > ad. 2. wina kierowcy. tu nie ma tego jak obronic. omijanie przed przejsciem, pi
        > eszy na przejsciu, strefa zamieszkania (pierwszenstwo pieszego)

        No i co, że omijanie przed przejściem, skoro pojazd omijany nie zatrzymał się w celu przepuszczenia pieszych, tylko jest bezmyślnie zaparkowany, a przepis zakazuje omijania tylko w tym pierwszym przypadku. Z kolei nigdzie nie jest napisane, że przepis zakazujący wychodzenia na jezdnię zza przeszkody nie obowiązuje w strefie zamieszkania. Pojazd jadący, zgodnie z przepisami, 20km/h też nie zatrzyma się w miejscu. Od momentu dostrzeżenia przeszkody przejedzie przynajmniej 7m.
        • tiges_wiz Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 11:02
          > To nie jest wcale skandal, ponieważ kierowca na podporządkowanej ma ustąpić pie
          > rwszeństwa wszystkim pojazdom na drodze z pierwszeństwem, a nie tylko tym po je
          > go lewej stronie. Wyprzedzający dostanie mandat za wyprzedzanie.

          osoba łamiaca przepis powinna być conajmniej współwinna.
          choćby ze względu na art.4

          Pamietaj, że skrecając w prawo bardziej zwracasz uwagę na to co się dzieje po swojej lewej stronie. Patrzysz w lewo -> nic, w prawo -> wolne i teraz znowu w lewo. Nie jesteś w stanie ogarnąć na 100% dwóch stron w gęstym ruchu.
          • tomeck3145 Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 12:17
            > osoba łamiaca przepis powinna być conajmniej współwinna.
            > choćby ze względu na art.4

            I w związku z tym, że dwóch uczestników łamie ewidentnie przepis, to powinny dostać po połowie winy :)

            > Pamietaj, że skrecając w prawo bardziej zwracasz uwagę na to co się dzieje po s
            > wojej lewej stronie.

            Nie, tak robią tylko słabi i bezmyślni kierowcy. Generalnie trzeba patrzeć tam, gdzie się jedzie, prawda? Wchodzi im to w nawyk, a potem wyjeżdzają na drogę, tylko nie na skrzyżowaniu, a z posesji, dochodzi do czołówki - wtedy wina jest już jednoznaczna.


            > Nie jesteś w stanie ogarnąć na 100% dwóch stron w gęstym ruchu.

            Sprzeczność. W gęstym ruchu nie ma takiej potrzeby, bo w gęstym ruchu nikt nie wyprzedza. Jeśli skręcasz w prawo na pas, na którym jest gęsty ruch, to nie spotkasz tam pojazdu wyprzedzającego nadjeżdzającego z prawej strony.

            Myślę, że do wspomnianych czołówek przy wyjeździe spod trójkąta dochodzi raczej w umiarkowanym, żeby nie powiedzieć że rzadkim lub znikomym ruchu.

            • tiges_wiz Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 12:38
              Sprzeczność. W gęstym ruchu nie ma takiej potrzeby, bo w gęstym ruchu nikt nie
              > wyprzedza.

              to malo widziales .. ja codzienniem wracam zakorkowana ulica gdzie korek zwalnia bo gdzie tam daleko autobus ma przystanki bez zatoczki.
              wielu wymysla wyprzedzanie/omijanie tego korka na czesto wystepujacych tam skrzyzowaniach i nadziewaja sie na skrecajacych w lewo lub wyjezdzajacych w prawo z podporzadkowanej. a ze jest dosc kreto to ci wyjezdzajacy musza mocno patrzec w swoje lewo czy komus nie wyjada.
              • tomeck3145 Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 12:53
                Nie nie, mam na myśli coś innego.

                Patrzysz w lewą stronę, ponieważ próbujesz znaleźć lukę w gęstym ruchu. To jest chyba jedyna sytuacja, która uniemożliwia patrzenie w prawo (czyli sprawdzenie, czy ktoś nie wyprzedza). Powiedz mi, jakim cudem ktoś może wyprzedzać idąc z tym ruchem "na czołowe", gdzie różnica prędkości jest ogromna i potrzeba ogromnych luk, a kierowca włączajacy się do ruchu nie może znaleźć sobie luki, przy dużo mniejszej różnicy prędkości?

                Jeśli możliwe jest nadzianie się na czołówkę przy skręcie w prawo z podporządkowanej, to oznacza to, że ruch z lewej strony wcale nie jest taki gęsty (bo skoro wyprzedzający znajduje sobie lukę, to włączający też powinien, prawda?)
                • tiges_wiz Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 13:17
                  pytaj sie tych ktorzy wyskakuja z kortka i probuja kilka aut wyprzedzic nie patrzac czy jest przejscie i skrzyzowanie. czasem chca skrecic za 30m w lewo, ale nie chca czekac az sie korek ruszy.

                  ja widzialem takie sytuacje nawet jak byla wysepka. pewnie mejson tez ma z jedna nagrana.
                • tiges_wiz Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 13:18
                  podobna sytuacja to skrecanie w lewo i strzal od goscia ktory wyprzedza.
                  jak pokazuje sprawa mejsona, policja chciala go w probic w nieupewnienie sie ze ktos go nie wyprzedza, a sąd go uniewinnił.

                  wiec nie przyjmować mandatu i liczyc na bardziej rozsadny sąd.
                  • klemens1 Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 21:55
                    > podobna sytuacja to skrecanie w lewo i strzal od goscia ktory wyprzedza.

                    Jeżeli już o tym mowa - nieco inna sytuacja: co jeżeli skręcam w lewo z podporządkowanej, z prawej pusto, z lewej coś jedzie ale w miarę daleko, skręcam w lewo i nadziewam się na wyprzedzającego?
                    • tiges_wiz Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 21:57
                      ale to juz bylo.. w wersji ze skręcasz w prawo i nadziewasz sie na wyprzedzającego ;)
                      • klemens1 Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 22:11
                        > ale to juz bylo.. w wersji ze skręcasz w prawo i nadziewasz sie na wyprzedzając
                        > ego ;)

                        Różnica jest takak, że jak spojrzysz w prawo to widzisz wyprzedzającego. A jak spojrzysz w lewo - niekoniecznie.
            • 0rwell Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 15:34
              tomeck3145 napisał:

              > w gęstym ruchu nikt nie wyprzedza.

              Ale mnie rozbawiłeś. Czyżby?

              www.youtube.com/watch?v=X_HBcEKBeYM
              Uważaj bo ktoś sobie z tego zrobi sygnaturkę.
          • misiu-1 Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 12:33
            tiges_wiz napisał:

            > osoba łamiaca przepis powinna być conajmniej współwinna.
            > choćby ze względu na art.4

            Art. 4. nie daje do tego podstaw, ponieważ wyprzedzanie w takich warunkach, które zresztą bez trudu można zauważyć, jest właśnie okolicznością nakazująca ograniczyć zaufanie.

            > Pamietaj, że skrecając w prawo bardziej zwracasz uwagę na to co się dzieje po swojej lewej
            > stronie. Patrzysz w lewo -> nic, w prawo -> wolne i teraz znowu w lewo. Nie jesteś w
            > stanie ogarnąć na 100% dwóch stron w gęstym ruchu.

            Gdyby ruch był faktycznie gęsty, to przecież wyprzedzanie byłoby w ogóle niewykonalne. To prawda, że zwyczajowo patrzy się w lewo, ale także zwyczajowo nie zwraca się uwagi na znaki przy dobrze znanej, często pokonywanej drodze. Przyzwyczajenia nie zawsze są dobre, a kodeks w ogóle ich nie uwzględnia.
            • tiges_wiz Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 12:44
              > Art. 4. nie daje do tego podstaw, ponieważ wyprzedzanie w takich warunkach, któ
              > re zresztą bez trudu można zauważyć, jest właśnie okolicznością nakazująca ogra
              > niczyć zaufanie.

              to w ogole mozna wyrzucic ten przepis bo zawsze w Polsce zawsze sa okolicznosci, ze ktos zlamie przepis

              a moim zdaniem zakaz wyprzedzania przed i na przejsciu oraz na skrzyzowaniu to przelanka, ze nikt tam nie bedzie wyprzedzal.

              Inaczej jak wyjezdzasz z posesji. tam mozna sie spodziewac ze ktos moze wyprzedzac.

              > Gdyby ruch był faktycznie gęsty, to przecież wyprzedzanie byłoby w ogóle niewyk
              > onalne.

              patrz post wyzej .. dodatkowo dochodza godzie wyprzedzajace zeby za 30 metrow skrecic w lewo. Typowa sytuacja rano i wieczorem, gdzie w jedna strone masz korek, a z drugiej auta jada troche luzniej, ze musisz sie wstrzelic w 20-30 metrowa luke przy wyjezdzaniu na glowna.
              • misiu-1 Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 13:26
                tiges_wiz napisał:

                > to w ogole mozna wyrzucic ten przepis bo zawsze w Polsce zawsze sa okolicznosci, ze ktos
                > zlamie przepis

                Przesada. Przepis jakoś funkcjonuje od dziesięcioleci i jest kanwą obfitego orzecznictwa.

                > a moim zdaniem zakaz wyprzedzania przed i na przejsciu oraz na skrzyzowaniu to
                > przelanka, ze nikt tam nie bedzie wyprzedzal.

                I jest to wystarczająca przesłanka, aby skręcać w prawo, licząc, że nikt nie zacznie wyprzedzać. Ale niewystarczająca do tego, żeby skręcać w ogóle nie patrząc w prawo, czy ktoś już wcześniej nie zaczął wyprzedzać.

                > Inaczej jak wyjezdzasz z posesji. tam mozna sie spodziewac ze ktos moze wyprzed
                > zac.

                Tak, czy owak, w prawo trzeba spojrzeć.

                > patrz post wyzej .. dodatkowo dochodza godzie wyprzedzajace zeby za 30 metrow s
                > krecic w lewo. Typowa sytuacja rano i wieczorem, gdzie w jedna strone masz kor
                > ek, a z drugiej auta jada troche luzniej, ze musisz sie wstrzelic w 20-30 metro
                > wa luke przy wyjezdzaniu na glowna.

                Zastanów się chwilę. Jeśli skręcając w prawo, musisz się wstrzelić w 20-30 metrową lukę i to już sprawia problemy, to jakim sposobem osoba jadąca z przeciwka, wstrzeli się w taką samą, 20-30 metrową lukę z wyprzedzaniem?
                • tiges_wiz Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 13:32
                  > Tak, czy owak, w prawo trzeba spojrzeć.

                  A ja pisalem ze nie? ale w lewo tez. zawsze masz ta chwile ze nie widzisz co sie dzieje albo z lewej albo z prawej, bo sie patrzysz w druga strone.

                  bedziesz sie tlumaczyl ze komus wymusiles z lewej, bo patrzyles w prawo czy nikt nie wyprzedza na skrzyzowaniu?
                  nie zawsze widac kilka kilometrow drogi z prawej i z lewej.
                • tiges_wiz przyklad 20.05.12, 13:38
                  maps.google.pl/?ll=51.104354,17.148285&spn=0.002685,0.004823&t=h&z=18
                  wyjazd z kolodziejskiej w prawo. malo widac co sie dzieje w lewo.
                  tu wlasnie widzialem wypadek, gdzie koles na strachocinskiej wymyslil sobie wyprzedzac.
                  • misiu-1 Re: przyklad 20.05.12, 14:03
                    Trudno. Nikt nie obiecywał, że jazda będzie prosta. Kodeks nakazuje ustąpić pierwszeństwa i tego się trzeba trzymać. Jak parkuje się prostopadle i obok zaparkuje dostawczak, który zasłania całą widoczność, to w zasadzie nie powinno się wyjeżdżać nie zapewniwszy sobie pomocy osoby trzeciej (nie wiadomo, czemu właśnie trzeciej, a nie drugiej, ale o to mniejsza). Patrząc na to realnie, mało kto przejmuje się tym przepisem, wsiadają i powoli się wycofują, licząc na uwagę i uprzejmość ewentualnego kierowcy przejeżdżającego pojazdu. Z reguły się udaje. Ale czasem nie. Ot, ryzyko.
                    • tiges_wiz Re: przyklad 20.05.12, 14:10
                      kodeks tez zabrania wyprzedzania na skrzyzowania przejsciach i przed nimi. dlatego pisalem w wspolwinie.
                    • tbernard Re: przyklad 21.05.12, 10:06
                      Z tym ruszaniem zza dostawczaka, to jeżeli robi się to bardzo powoli, że ten na głównej widzi wysuwający się tył, to nie ma prawa wykonać wyroku w myśl zasady, że ma pierwszeństwo. Bo tu chyba działa artykuł 3. Inna sprawa, że jest to na tyle niekomfortowa sytuacja, że większość woli jak najszybciej z niej się wydostać.
            • tbernard Re: Kilka kwestii kodeksowych 21.05.12, 09:48
              > Art. 4. nie daje do tego podstaw, ponieważ wyprzedzanie w takich warunkach, któ
              > re zresztą bez trudu można zauważyć, jest właśnie okolicznością nakazująca ogra
              > niczyć zaufanie.

              Sporo zależy kiedy wyprzedzanie zostaje rozpoczęte. Jeśli niemal równocześnie z tym który wyjeżdża, to chyba ten wyjeżdżający musiałby mieć nadprzyrodzone zdolności. Co do gęstości ruchu, to najgorzej jest gdy jest taki średnio gęsty na pograniczu przed przytkaniem. Ponieważ jeszcze przytkania nie ma, to większość jedzie szybko. Jeśli na dodatek ruch z przeciwka jest rzadki, to często przygłupy lubią się pościgać dla przetasowania, bo być może za chwilę się przytka i koniecznie trzeba zająć pozycję n-1 zamiast n. Moim zdaniem zawsze w takich sytuacjach powinna być wina wyprzedzającego.
    • 0rwell Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 09:17
      1. Zasada ograniczonego zaufania.

      2. wywalić na zbity pysk tego kto łączy przejścia i strefę zamieszkania.
      Tępić chamów którzy zasłaniają przejścia w ogóle.
      Czy w strefie zamieszkania wolno pieszemu wchodzić bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd oraz wychodzić zza zaparkowanego pojazdu? Pierwszeństwo pieszego jest ograniczone w pewnych przypadkach.

      3. Oczywiście, że ma. Jeżeli przekroczył i musiał ostro hamować i niewiele brakowało, to znaczy że bardzo dużo przekroczył, albo że wyjeżdżający wymusił pierwszeństwo oraz że do wymuszenia doszłoby również kiedy kierujący na głównej jechałby ile należy. Nie ufać nikomu, myśleć, samochód to nie kierat. Lepiej poczekać na większą lukę i rozpędzać się spokojnie, niż włączać się w mniejszą lukę i rozpędzać z całych sił, ryzykując że ten na głównej nie jedzie powiedzmy dozwolone 90 tylko 140 i na dodatek nie będzie hamował na czas, bo akurat miał tysiąc innych tematów do przemyślenia w czasie jazdy.
      • rekrut1 Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 09:23
        Przepisy przepisami ale istnieje coś takiego jak głowa. Żaden przepis nie zwalnia kierowcę od myślenia,racjonalnego myślenia.
        • 0rwell Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 09:26
          W takim razie zwalniaj sobie z 50/h czy ile tam jedziesz do 5/h przed każdym zastawionym przejściem, bo nie byłoby miło mieć pieszego na sumieniu. Traktujmy pieszych jak bezrozumne bydło które nic nie musi, nie musi znać przepisów i trzeba im to wybaczyć, brać na to poprawkę. A będą się zachowywać jak bydło.
          • misiu-1 Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 09:51
            Już się tak zachowują, a media jeszcze ich w tym utwierdzają.
          • rekrut1 Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 10:45
            Sądzę że Ty się nie dziwisz tym kilku dziesięciu tysiącom wypadków(w tym ponad 4-em tyś zabitych)?
            Prawdopodobnie spora część uczestników tych wypadków myślała podobnie. :(
            Ileż to razy widzimy kierowcę jadącego po swoim pasie który nie zwalnia widząc innego kierowcę który popełnił błąd bo on jest "na prawie" a rodzina którą wiezie..........? ?
            • 0rwell Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 12:23
              rekrut1 napisał:

              > Sądzę że Ty się nie dziwisz tym kilku dziesięciu tysiącom wypadków(w tym ponad
              > 4-em tyś zabitych)?

              Nie dziwię się, bo to jest naturalne następstwo komedii pomyłek, jaką na każdym etapie jest korzystanie z samochodu przez Polaka.

              > Prawdopodobnie spora część uczestników tych wypadków myślała podobnie. :(

              Ja widząc ze szykuje się wypadek nie idę w zaparte twierdząc, że w razie czego nie moja wina!

              Co mnie obchodzi, że takiemu na przykład tirowcowi się tak spieszy, ze musi rozpocząć wyprzedzanie o 3 sekundy wcześniej? I jaki ja mam wpływ na ten wypadek?

              www.youtube.com/watch?v=CPu-GmSqS6o
              Takich ludzi trzeba albo zamykać w pierdlu, albo nakładać takie grzywny że będą je spłacali parę lat. Wtedy można pokazywać ludziom takie przykłady i można liczyć na jakieś tam uświadamianie. Tylko ze zinstytucjonalizowanym uświadamianiem nie ma co zaczynać. Ludzie sami będą odpowiedzialni znając przykłady skutków nieodpowiedzialności w swoim środowisku.

              Co mnie obchodzą wymówki tirowca? Co mnie obchodzi, że on nie chciał?
              Co mnie obchodzi, że on przez całe życie nie będzie w stanie zrozumieć, ze dla załadowanego pędzącego tira rozsądny odstęp to jest sto, a nie cztery metry?
              Ja nie nie chciałem, nie chcę i takiego czegoś nigdy nie zrobiłem.
              Czyli robię *coś*, żeby do takiego łajdactwa nie dopuścić.
              Teraz rozumiesz o co mi chodzi?

              > Ileż to razy widzimy kierowcę jadącego po swoim pasie który nie zwalnia widząc
              > innego kierowcę który popełnił błąd bo on jest "na prawie" a rodzina którą wiez
              > ie..........? ?

              Tu jak sądzę masz na myśli walenie na czołowe. Jego błąd polega jedynie na tym, że wsiadł do samochodu. To był błąd podstawowy. Bo żeby walić na czołowe, trzeba zignorować znaki poziome i pionowe. Tego nie nazywa się błędem, tylko waleniem na czołowe z premedytacją. A jeżeli chciałbyś przytoczyć przykład jakiegoś złego (np. nadgorliwego) oznakowania, to nie jest to dobry pomysł, bo liczba takich przypadków ma się nijak do powszechności chamskiego, bandyckiego walenia na czołowe. A jak ktoś ignoruje te znaki, bo kiedyś widział złe oznakowanie, to to już nie jest kierowca, tylko psychol na poziomie dzieciaka który, tupie, kopie i gryzie, bo nie dostał lizaka (np. za karę) a inne dzieci dostały.

              Albo to:

              www.youtube.com/watch?v=X_HBcEKBeYM
              Myślisz, że TO nie przejdzie psychotestu?
              Przejdzie, tylko to co widać to jest wyraz:
              - temperamentu,
              - fantazji,
              - ułańskiej fantazji
              - dowolnej cechy ubranej w kiczowaty eufemizm
              A w rzeczywistości jest to oznaka prywitywizmu i niskiej inteligencji.
              Takie coś żyje w oderwaniu od rzeczywistości i widzi świat innym, niż jest.
              I żaden psychotest tego nie uświadomi.
              • misiu-1 Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 12:41
                0rwell napisał:

                > Nie dziwię się, bo to jest naturalne następstwo komedii pomyłek, jaką na każdym
                > etapie jest korzystanie z samochodu przez Polaka.

                Jesteś Polakiem? To nie bierz udziału w polakożerczej kampanii propagandowej zapoczątkowanej jeszcze w XVIII wieku przez zaborców, dyskredytującej Polaków i ich kwalifikacje do wykonywania jakichkolwiek bardziej złożonych prac. Ze szczególnym uwzględnieniem samodzielnego rządzenia państwem. Część Polaków dała to sobie wmówić i w dobrej wierze uczestniczy w tej propagandzie fałszu.
                • 0rwell Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 13:09
                  misiu-1 napisał:

                  > Jesteś Polakiem? To nie bierz udziału w polakożerczej kampanii propagandowej za
                  > początkowanej jeszcze w XVIII wieku przez zaborców, dyskredytującej Polaków i i
                  > ch kwalifikacje do wykonywania jakichkolwiek bardziej złożonych prac. Ze szczeg
                  > ólnym uwzględnieniem samodzielnego rządzenia państwem. Część Polaków dała to so
                  > bie wmówić i w dobrej wierze uczestniczy w tej propagandzie fałszu.

                  Jestem Polakiem.

                  Przyczyny patologii są różne.

                  Niemniej to Polacy w większości, polscy kierowcy są jej głównym elementem wykonawczym.
                  I ta część Polaków, siłą rzeczy, niestety nie będzie w stanie tego naprawić.

                  Ktoś, kto o tym mówi, co gorsza używając słowa "Polacy" to niekoniecznie antypolak.
                  Są Polacy którzy chcieli by żyć w wolnym państwie w którym człowiek odpowiada za swoje czyny i wielu z nich ma kwalifikacje w postaci chociażby ścisle odpowiedniego wykształcenia do tego, aby rządzić. Ci jednak mogą tylko pomarzyć o możliwości wpływania na politykę. I dużo z nich już stąd wyjechało.
                  Antypolacy to ci, którzy siedzą w rządzie i na podrzędnych stołkach i tylko pudruja syf drogowy w imię swoich stołków.
                  • misiu-1 Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 13:30
                    0rwell napisał:

                    > Niemniej to Polacy w większości, polscy kierowcy są jej głównym elementem wykonawczym.

                    W Polsce niewątpliwie Polacy powodują wypadki. Ale we Włoszech Włosi, we Francji Francuzi, a Hiszpanie w Hiszpanii. I z tego, że Polacy w Polsce powodują wypadki, nie wynika wcale, jak usiłuje nam wcisnąć wroga Polakom propaganda, jakoby to właśnie Polacy byli szczególnie złymi kierowcami.
                    • 0rwell Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 14:26
                      misiu-1 napisał:

                      > W Polsce niewątpliwie Polacy powodują wypadki. Ale we Włoszech Włosi, we Francj
                      > i Francuzi, a Hiszpanie w Hiszpanii. I z tego, że Polacy w Polsce powodują wypa
                      > dki, nie wynika wcale, jak usiłuje nam wcisnąć wroga Polakom propaganda, jakoby
                      > to właśnie Polacy byli szczególnie złymi kierowcami.

                      Polacy nie są szczególnie złymi kierowcami.
                      Są złymi i koniec. To wynika z bezprawia które się tu panoszy.
                      W Rosji jest większe bezprawie i kierowcy są gorsi, w krajach afrykańskich jeszcze gorsi, tylko jakie to ma znaczenie? Żadne.
                      Najgorsi kierowcy są tam gdzie cywilizacja jeszcze nie dotarła.
                      Z ich punktu widzenia Polacy są szczególnie dobrymi kierowcami.
                      Nie wykluczone że mamy do czynienia
                      z niszczeniem Polaków i że jest wroga propaganda.
                      Np. taka propaganda gejowska.
                      Ale stwierdzenie że Polacy to źli kierowcy
                      co przynosi opłakane skutki i że łatwym sposobem mogłoby się to poprawić
                      nie wygląda mi na jakąkolwioek propagandę.
      • crannmer Zasada ograniczonego zaufania? 20.05.12, 12:21
        0rwell napisał:
        > 1. Zasada ograniczonego zaufania.

        1. Co mowi ogolnie tzw. zasada ograniczonego zaufania (dz. II, roz. 1, art. 4 Prawa o Ruchu Drogowym)?
        2. Co mowi nam tzw. zasada ograniczonego zaufania w konkretnym przypadku samochodu jadacego droga z pierwszenstwem, ktory zblizajac sie do przecznicy zwalnia i miga prawym kierunkowskazem?
        3. Czy pod chwytliwym haslem "Zasada ograniczonego zaufania" nie masz na mysli aby zasady i idei do kodeksowej zasady ograniczonego zaufania zupelnie przeciwstawnej?
        • 0rwell Re: Zasada ograniczonego zaufania? 20.05.12, 12:56
          crannmer napisał:

          1. "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania. "

          2. Mówi, wydaje mi się, że pojazd na podporządkowanej może jechać.

          3. Nie, nie wiem jaką ideę masz na myśli.

          Może byłoby lepiej użyć sformułowania "ograniczone zaufanie" albo "w Polsce nie ufaj drugiemu kierowcy, bo się natniesz".
          W każdym razie nawet jeśli ten pojazd miga i zwalnia, to dopóki nie będziesz absolutnie pewny, że skręci, w momencie w którym już nie będzie mógł się rozmyślić i pojechać inaczej, dopiero wtedy możesz stwierdzić, że okoliczności nie wskazują na możliwość odmiennego zachowania niż jest to sygnalizowane. Zabawne, nie? Wyglada to dla mnie tak, jakby ta zasada nie była do niczego potrzebna. Do opisanego momentu, okoliczności zawsze wskazują na możliwość odmiennego zachowania, tym bardziej że żyjemy w Polsce, gdzie kierunkowskazy są używane na milion rożnych sposobów a wprowadzenie w błąd drugiego kierowcy i egoizm w ogóle, nie uchodzą za coś złego. Kilka razy zdarzyło mi się, że ktoś z lewej strony sygnalizował w prawo skręt, ja ruszałem, krótko po czym musiałem hamować bo łajdak się rozmyślił i pojechał prosto. Ale zdążyłem strąbić gada. I niebagatelna jest w takiej sytuacji zasada z czasów przedszkolnych: " spójrz na lewo, spójrz na prawo, znów na lewo - ruszaj żwawo".
          • rysiekk111 obecnie sluszna tylko interpretacja dosłowna 20.05.12, 16:59
            przynajmniej na gruncie logiki i prawa

            0rwell napisał:

            > W każdym razie nawet jeśli ten pojazd miga i zwalnia, to dopóki nie będziesz ab
            > solutnie pewny, że skręci, w momencie w którym już nie będzie mógł się rozmyśli
            > ć i pojechać inaczej, dopiero wtedy możesz stwierdzić, że okoliczności nie wska
            > zują na możliwość odmiennego zachowania niż jest to sygnalizowane.

            > Do opisanego momentu, okoliczności zawsze wskazują na możliwość odmiennego zachowania,

            nie wskazują. "okoliczności" to jest to co widać, ewent słychać a nie świadomość że ewentualnie w głowie tego drugiego może sie pomieszać.

            >tym bardziej że żyjemy w Polsce, gdzie kierunkowskazy są używane na milion ożnych sposobów a wprowadzenie w błąd drugiego kierowcy i egoizm w ogóle, nie u
            > chodzą za coś złego.

            dopiero gdy do prawnej definicji zasady organiczonego zaufania zostanie to dopisane wykładnia zmieni się o 180 stopni.
    • tiges_wiz Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 15:25
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11760458,Smierc_na_nielegalnych_wyscigach__zarzuty_dla_kierowcy.html?lokale=wroclaw
      niby wymuszenie, ale kierowca BMW jechal tam o wiele za szybko.
      poobserwuje jak to sie skonczy.
      • samspade Re: Kilka kwestii kodeksowych 21.05.12, 10:09
        Niestety nasz wymiar sprawiedliwości działa wolno. I media mogą nie być tak chętne podawania rozstrzygnięć w sądach.
        radom.gazeta.pl/radom/1,35219,7600542,Stanie_przed_sadem_za_wypadek__Zginely_dwie_osoby.html
        Dla jasności skrzyżowanie ze światłami a samochód , z którym się zderzyła skręcał w lewo.
        Na razie media nie informowały o rozstrzygnięciu.
    • bimota Re: Kilka kwestii kodeksowych 20.05.12, 18:05
      PRzede wszystkim uwazam, ze wspolwine nalezy przyznawac tylko w wyjatkowych przypadkach, gdzie ewidetne jest naruszenie zasady ostroznosci. W wiekszosci przypadkow mamy do czynienia z glownym winowajca i jemu nalezy przyznawac wine. W zwiazku z tym:

      1. Pytam ponownie: po co te kierunkowskazy, skoro nie wolno nam sie nimi sugerowac ?

      2. Tu dla mnie winny jest parkowacz zaslaniajacy przejscie. Omijajacego bym uniewinnil jesli zwolnil na tye, by pieszy nie poniosl groznych obrazen. Dla formalnosci dodam, ze zabronione jest wejscie zza przeszkody NA PASY, a dzieciek na pasach juz byl.

      3. Tu dla mnie predkosc ma jak najbardzierj znaczenie jesli znacznie przekraczala dozwolona. Jesli mowa o wyprzedzajacym na skrzyzowaniu, to jest on dla nie 100% winny, wspolwina tylko jesli z z daleka bylo widac, ze wyprzedza i swiruje. Po to jest zakaz wyprzedzania, by wjezdzajacy z podporzadkowanej nie musial korzystac z radaru i wnikac co sie dzieje za nadjezdzajacym autem. Nie ma mowy o ustepowaniu wyprzedzajacemu, bo jego tam nie powonno byc ! Podobnie nie bedzie dla mnie winny rowerzysta, jesli na drodze pieszo-rowerowej walnie w pieszego, ktory lazi po stronie przeznaczonej dla rowerow. Pieszego nie powinno tam byc !
      • tbernard Re: Kilka kwestii kodeksowych 21.05.12, 10:49
        > ustepowaniu wyprzedzajacemu, bo jego tam nie powonno byc ! Podobnie nie bedzie
        > dla mnie winny rowerzysta, jesli na drodze pieszo-rowerowej walnie w pieszego,
        > ktory lazi po stronie przeznaczonej dla rowerow. Pieszego nie powinno tam byc !

        Ja bym to wymienił na: który wlazł nagle. Bo jeśli łazi i widać go od dłuższego czasu, to nie wolno nikomu wymierzać egzekucji.
        • bimota Re: Kilka kwestii kodeksowych 21.05.12, 15:34
          Przepraszam, ze niescisle sformulowanie, ale moze byc tez tak, ze najpierw lazi, a potem nagle wlazi pod kola.
Pełna wersja