erasms25
24.05.12, 13:19
S3 zwana obwodnicą Zielonej Góry. Po jednym pasie w każdym kierunku plus szerokie pobocza. Gęsto, ciasno, co kilka minut ktoś wyprzedza "na taran" czyli teraz wy uciekacie przede mną na pobocze. Dużo miejsca nie ma, ale ciężarówka, wyprzedzający i osobówka z naprzeciwka po zjechaniu na pobocze mieszczą się.
Schodzę płynnie na pobocze skupiając się by mieć marginesy i prawymi kołami szutru nie złapać a z lewej byśmy sobie lusterek nie pourywali. W lusterka oczywiście nie patrzę.
Coś zaryczało z prawej. Miał chłopak(?) szczęście, refleks i opanowanie. Oczywiście mocną maszynę. Nie dojechałem jeszcze do skraju pobocza, on wydusił ile fabryka dała i zdążył się przecisnąć z prawej. Nie uderzyłem go maską a on nie złapał szutru.
Za moment zwolnił trochę, obejrzał się i podniósł rękę. Wyglądała na zaciśniętą pięść, ale mogłem nie dojrzeć dokładnie. Więc nie wiem, czy wygrażał kolejnemu "puszkarzowi" co w lusterka na patrzy a motocykle są wszędzie? Czy obejrzał się do tyłu by miejsce zapamiętać a ręką dziękował swemu aniołowi stróżowi za to, że na skrzydłach w ostatniej chwili go dogonił.